Dodaj do ulubionych

O fobiach :)

30.04.09, 10:23
Nie zabijajcie, jeśli był już taki wątek :) W nocy nie mogłam spać z powodu
zaczynającego się sezonu wiosenno-letniego. Pogoda, ptaszki i słoneczko - niby
wszystko ok, ale dla mnie zaczyna się lekka trauma: sezon na żmije ;)
Wychowałam się właściwie na terenie parku narodowego, gdzie występuje to jakże
piękne stworzenie, a od paru lat miałam niebywałą okazję obserwować jak w
związku z poprawianiem ekosystemu (czyt. wypuszczaniem tysięcy nowych okazów w
parku) zamiast jednej żmii zrobiły się dwie: tradycyjna-zygzakowata i tzw
rdzawka, a także czasami dziwne mieszańce do żmij niepodobne.
Nigdy mnie nie ugryzła, ani nic w tym guście (nawet to ja jedna mam na
sumieniu, przyznaję), ale samo to że żmije się pojawiają bezszelestnie i
znikąd mnie przeraża :D Wiem świetnie, że nie umrę w trzy sekundy po
ugryzieniu, szpital niby jest kilka kilometrów dalej, ale jednak samo
wspomnienie uniemożliwia spanie :)
No i wspomnienie ulicy z rozjechanymi okazami - głównie młodymi i brrr...

Czy tylko ja jestem taką dziwaczką? :) Pewnie nie - czego się tak boicie,
boicie, bardzo i bardzo? :D

--
Już nigdy więcej nie będę linkować blog balkonetka.pl bez odpowiedniego
kontekstu, obiecuję :)
Edytor zaawansowany
  • besame.mucho 30.04.09, 10:51
    Mnie się wydawało, że nie mam żadnych fobii, aż do przedwczoraj.
    Przedwczoraj o drugiej w nocy zobaczyłam jak przez balkon wlazł mi
    do pokoju pająk - ale to nie był taki sobie normalny sympatyczny
    pajączek - to był słoń wielkości Potiomkina. Olbrzymi, czarny i
    włochaty. I przemieścił się pod łóżko w tempie ekspresowym. Do rana
    bałam się zasnąć i co pięć minut rozważałam wyniesienie się spać do
    drugiego mieszkania, bo wizja, że obudzę się kiedy to świństwo
    będzie mi na przykład chodziło po twarzy mnie dosłownie
    paraliżowała.
    --
    Dobrze dobrany stanik
  • madzi1 04.05.09, 15:24
    O matko, ja mam straszną fobię na punkcie pajaków. Już od samego
    przeczytania twojego postu zaczęłam się rozglądąć i drapać brrrrrr
    Raz jak szłam spać, zobaczyłam wielkiego i włochatego pajączura na
    ścianie dokładnie nad moją głową. Jakoś udało mi się do niego
    zbliżyć (co w moim wypadku jest dużym sukcesem) i go ubić. Przez 3
    następne dni spałam w innym pokoju. Dopiero jak mój facet wrócił i
    cały pokuj przetrzepał w poszukiwaniu innych pająków mogłam znowu
    spać w tym pokoju, a i tak bez obawy, że zaraz coś na mnie wlezie.
    Ktoś mnie przebije?
  • madzi1 04.05.09, 15:32
    > spać w tym pokoju, a i tak bez obawy, że zaraz coś na mnie wlezie.
    > Ktoś mnie przebije?

    "a i tak nie bez obawy" - miało być
  • klymenystra 30.04.09, 11:15
    Pajoncury... Wszystko przezyje, pajaka nie. :(
    --
    70/95= 30FF

    75B nie istnieje. 80D teznie.
  • mankencja 30.04.09, 18:05
    przeciez pajaki sa takie... niskie :)

    ja mam fobie slimakowa. tak, wiemn, tez sa... niskie.
    --
    kot
    deviantart
  • eponak 30.04.09, 18:13
    mankencja napisała:

    >
    > ja mam fobie slimakowa. tak, wiemn, tez sa... niskie.

    Ale te z muszlami są wyższe. Węże za to bezdyskusyjnie są niskie. Pocieszy Cię,
    że po ugryzieniu ślimaka raczej ręka/noga nie utraci sprawności? W ramach
    oswajania polecam francuskie dania ze ślimaków ;)

    --
    Już nigdy więcej nie będę linkować blog balkonetka.pl bez odpowiedniego
    kontekstu, obiecuję :)
  • mankencja 30.04.09, 18:20
    W ramach
    > oswajania polecam francuskie dania ze ślimaków ;)

    wizja slimajka w moich ustach mnie cokolwiek przeraza

    Węże za to bezdyskusyjnie są niskie. Pocieszy Cię,
    > że po ugryzieniu ślimaka raczej ręka/noga nie utraci sprawności?

    moje odczucia w stosunku do ślimaków nie sa racjonalne. :)
    --
    kot
    deviantart
  • koza-1985 30.04.09, 11:23
    duże zielone koniki polne
    jak dla mnie koszmar jak takie coś wejdzie do pokoju, nie wiem co w nich
    jest ale potwornie się ich boję :/ nie wiem czy można to jako fobię
    rozpatrywać, ale bardzo nie lubię sytuacji gdy wyłączany jest prąd, po
    około 10 minutach od wyłączenie końcowy odcinek przewodu pokarmowego
    sygnalizuje mi, że pilnie mam udać się do toalety. no ale jak?? skoro
    tam tak ciemno??? jak miałam 3 lata to było tak samo, od zawsze się
    bałam tej sytuacji. ciemność którą ją powoduję mi nie przeszkadza,
    natomiast awaria tak


    --
    walka na sygnaturki trwa!!!
  • jul-kaa 30.04.09, 11:40
    Jak bylam mala, to mialam podobna fobie, tez zwiazana z toaleta. Mianowicie:
    gdzies przeczytalam, ze w rurach kanalizacyjnych moga mieszkac szczury. I ze
    wychodza wlasnie przez sedes. Do dzis o tym pamietam siadajac na nim... Koszmar.

    A z wezami jeszcze mi sie przypomnialo: jak bylam mala, to moja mama (bojaca sie
    panicznie roznych rzeczy, m.in. myszy, wezy, pajakow itp.) postanowila, ze ona
    sie boi, ale jej coreczka nie bedzie. Zobaczyla kiedys sporego weza i
    postanowila mi go pokazac. Opanowala mdlosci, wziela mnie za reke i mowi (przez
    zacisniete zeby): choc kochanie, pokaze ci cos. Stoimy, patrzymy na weza, mama
    tlumaczy co i jak (ze nogi, ze costam), a ja: "Mamusiu, ale dlaczego tam
    sciskasz moja raczke?!"
    :))))
    Wazny jest skutek - nie boje sie prawie zadnych stworzen, choc wielki pajak mnie
    obrzydza :)
  • jul-kaa 30.04.09, 11:43
    "Mamusiu, ale dlaczego taK sciskasz moja raczke?!" powinno byc
  • nati_88 30.04.09, 21:52
    brr aż mi ciary po plecach przeszły, jak sobie o tych wrednych, ogromnych konikach polnych ( vel "zielone mendy" ) przypomnę...
    Raz mi taki okaz wpadł do pokoju. Tak się go bałam, że brat musiał przyjechać i go przegonić na zewnątrz. Sama nie byłam w stanie.

    Za to przez pewien czas bałam się spać w pokoju, w którym były zamknięte drzwi. I to "dzięki" głupiemu wybrykowi mojego starszego brata. Trzymało mnie to dosyć długo ( i niebezpiecznie się rozwijało), ale na szczęście przeszło.

    --
    Unnizhalai Thediye En Nizhalum Thodaruthey Indru
    Mój mail: Chandrika@interia.pl Na gazetowy zaglądam rzadko

    98/116 -> 90/118 ?
  • slotna 30.04.09, 11:51
    Spoleczna wylacznie :P Pajakow nie lubie, ale nie panikuje przesadnie, weze i inne paskudztwa mialam w domu przez dobre dziesiec lat (a ostatnio glaskalam wielkiego pieknego pytona :)), moja mama hodowala.

    No dobra, przyznam sie: ostatnie dyskusje o homeopatii wyzwolily we mnie cos strasznego - jestem homeofobka ;D

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • jul-kaa 30.04.09, 12:55
    Nie jest :))
    Znam osobę, ktora boi sie WSZYSTKIEGO co lata - także much, muszek, chrabaszczy,
    motyli...
  • stary_dywanik 30.04.09, 13:07
    Bo cmy sa wyjatkowo obrzydliwe. O ile zywa cme jakos zniose to
    rozgnieciona....
    --
    Prężmy Pierś
  • nightsong 30.04.09, 13:00
    ja się niestety boję pająków :/ nawet małych. jest to trochę denerwujące, bo
    ostatnio włażą mi do mieszkania takie wieeelkie i boję się sytuacji, że będę
    sama w domu, a tu pająk przylezie... brrrr

    no i oczywiście zawsze mam różne myśli na ten temat, np. że jak śpię, to coś po
    mnie łazi, itp.

    myszy i węży jakoś nigdy się nie bałam, węże nawet lubię :P

    --
    wiosna :D
  • normalna_ja 30.04.09, 15:15
    a propos żmii - w zeszłym roku byłam na grzybach, chodziłam wśród
    wysokich traw i w pewnym momencie zauważyłam jakieś 2 kroki od
    siebie uciekającego zygzaka.
    strachu się najadłam co nie miara

    ale podobno wystarczy iść i tupać albo kijem poruszać trawę przed
    sobą. żmija ukąsi dopiero jak się na nią stanie (podobno ;))
    --
    Jestem AN. I mam biust.
  • eponak 30.04.09, 15:42
    Hm, one po pewnym czasie przestają się bać :) Wiem, bo ta która z mojej winy RIP
    weszła do gazonu :P A byłam sama z mamą w domu i kompletnie nie wiedziałyśmy co
    z nią zrobić (w sąsiedztwie same małe dzieci, więc poza nami były przerażone
    matki). Niby tupałam, żeby nie wychodziła, ale po godzinie znudziła jej się ta
    zabawa no i cóż, mi też.
    A te rdzawe zawsze uważam za bardziej podejrzane, bo są śmielsze i
    agresywniejsze. Wolę nie ryzykować :P Przeczytałam stary wątek (przepraszam za
    dublowanie) i w ramach oswajania fobii nie zaczęłabym hodować węża (generalnie
    węży się nie boję, tylko tych jadowitych), jak np zbożówkę, chyba nawet krewna
    żmii. Węże mogę głaskać itd, ale nie takie które mnie potraktują jak wroga i tak
    brzydko patrzą i są brzydkie. Brr.
    --
    Już nigdy więcej nie będę linkować blog balkonetka.pl bez odpowiedniego
    kontekstu, obiecuję :)
  • winter76 30.04.09, 15:38
    Pisząc to słowo już mam dreszcze i gęsią skórkę....
    --
    17.11.2004-witam Cię Syneczku:-)
    -----
    Nie wolno linkować Balkonetki.pl?I tak będę ją czytać ubrana w bluzkę z Biubiu.pl :)
  • aadrianka 30.04.09, 17:45
    Ja jeszcze zimnym potem się oblewam:)
    --
    Dobrze dobrany stanik
  • zazaz3 30.04.09, 19:24
    Żuczki i inne opancerzone.Przypomina mi się Indiana JonesII,jak
    stąpali"po kruchych ciasteczkach".UUUU!BLEEE!AAAA!Nie mogę!
    --
    Wczoraj wieczorem dyskutowaliśmy jak zwykle z żoną o tym i o
    tamtym...
    Dochodząc do jakże delikatnego tematu eutanazji - o wyborze między
    życiem i śmiercią - powiedziałem:
    - Nie pozwól mi żyć w takim stanie, bym był zależny od jakichkolwiek
    urządzeń i karmiony przez rurkę z jakiejś butelki. Jeśli przyjdzie
    mi znaleźć się w takiej sytuacji, lepiej odłącz mnie od urządzeń
    które trzymają mnie przy życiu.
  • rennya 02.05.09, 21:54
    i ja i ja!!!
    ale moja fobia nie dotyczy wszystkich - takie malutkie na chudych
    nogach mnie nie wzruszają ale krzyżaki... o matko... nie mówiąc już o
    większych, które na szczęście u nas nie występują...
    brrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr
    --
    http://42.pl/u/1DAAhttp://42.pl/u/1DaW
    http://42.pl/u/1DdLhttp://42.pl/u/1DdN
    http://42.pl/u/1DAChttp://42.pl/u/1Dr3http://42.pl/u/1DAG
  • iksantia 30.04.09, 19:56
    Kiedyś poszłam do ogrodu przesadzać kwiaty, kompostownik był przy starym pniaku drzewa. Gdy podniosłam głowę zobaczyłam całą wielką rodzinę szerszeni. Pniak został podpalony benzyną i spalony.
    Kiedyś indziej, w pełni lata, pootwierane okna i wchodząc do pokoju usłyszałam to charakterystyczne bzzz.. Zamarłam, a że nie potrafiłam zlokalizować drania/drani, to wyciągnęłam odkurzacz i odkurzałam sufit zrobiony z takich kasetonów. Udało mi się je wygonić, ale rano pokój wyglądał jak po trzęsieniu ziemi - kasetonów na suficie już nie było (i do tej pory nie ma). Ale dranie czasem wpadają mi przez okno. One są okropne!! I takie wielkie, zobaczcie w porównaniu do osy 2.bp.blogspot.com/_2j8oiEcMQLk/SEpQhSqIQVI/AAAAAAAAAwQ/raYQbkHBNbc/s400/szersze%C5%84_%2Bi_osa.jpg
  • zmijunia.lbn 30.04.09, 20:40
    Przypomniałaś mi o mojej fobii - panicznie boję się wszystkich pasiastych
    latawców (oprócz trzmieli, bo są takie słodkie i puchate ^^). Jak widzę coś
    pasiastego koło siebie, zastygam w całkowitym bezruchu i zaciskam oczy i usta.
    Szerszenie to już totalny koniec świata. Ostatnio siedziałam sama w samochodzie
    i czekałam na tatę, okna i drzwi pozamykane. Na _innym_ samochodzie na parkingu
    wylądował szerszeń. Nie spuściłam go z oczu nawet na ułamek sekundy, dopóki nie
    odleciał.. I przez ten czas praktycznie się nie ruszałam.

    --
    67/93/100 = 28H.. chyba ;)
    music is great
    nie używam gazetowego - zmijuniaminor[at]wp.pl
  • nanah 01.05.09, 18:49
    Oj, ja też:( Staram się z tym walczyć* wytrzymując z osą w jednym pokoju bez
    uciekania i krzyku, choć to trudne:)

    * dotychczas najskuteczniejszym sposobem na fobię jest desensytyzacja
  • nieco8 04.05.09, 13:33
    Ja mam małą fobię od kiedy w dzieciństwie jakiś niedobitek pasiasty dziabnął
    mnie w palec u dłoni. Gdy zbliża się do mnie taki owad uciekam, gdy wleci do
    domu to wyganiam gazetą, jednocześni prawie płacząc i przeklinając stworzenie,
    że mnie na takie stresy naraża
    --
    68/90
  • mleko_w_tubce 04.05.09, 14:22
    Szerszenie też. W piątek weszłam do domu na działce i jak zobaczyłam
    jednego to wybiegłam z krzykiem, ledwo łapiąc oddech. Potem szerszeń
    został zabity przez moją rozsądną i niczego się nie bojącą mamę.
    Mama go skutecznie zabiła, ale i tak kiedy zobaczyłam jak wynosiła
    to truchło na szufelce, znowu dostałam napadu paniki. Nie wiem skąd
    to się bierze- nigdy mnie nie ugryzł żaden szerszeń. Osy owszem- jak
    byłam mała kilka razy, ale ich dużo mniej się boję. Może to się
    bierze stąd, że skoro pamiętam ból jaki wywołuje ugryzienie przez
    osę, to moja wyobnraźnia pracuje i wydaje mi się, że ból rośnie
    wprost proporcjonalnie w stosunku do wielkości owada.
    Boję się też pająków ale walczę z tym, bo wiem, że to nieracjonalne-
    nasze pająki nie mogą zrobić przecież krzywdy mimo, że są takie
    obrzydliwe.
    Lęk wysokości też mam ogromny ale co ciekawe kompletnie zapominam o
    nim kiedy jestem nad wodą. Natomiast kiedy podłoże pode mną
    jest "twarde" to nawet na balkonie na drugim piętrze ledwo
    wyrabiam ;/
  • heidowata 30.04.09, 21:16
    Szerszenie! Jak tylko o nich pomyślałam, zaczęłam się nerwowo
    oglądać. One wiedzą o moim strachu i roznoszą wieści o nim, mówię
    Wam! Jak tylko widzę szerszenia, nieruchomieję i wstrzymuję oddech
    dopóki nie odleci albo uciekam z krzykiem i chowam się za kimś.
    Przerażają mnie też ćmy. Trzepot ich skrzydeł w ciemnym pokoju
    oświetlonym jedną małą lampką przyprawia mnie o dreszcze. Choćbym
    nie wiem jak się starała, zawsze krzyczę na ich widok.
    Nie lubię też gołębi, bo mają takie małe wredne oczka i obdzyliwie
    chodzą, ale to osobna historia...
    --
    72/89 65E -> 70/91 65F i to nie jest moje ostatnie słowo ;)
    Dzień bez balkonetka pe el i herbaty karmelowej Dilmah dniem
    straconym.
  • zmijunia.lbn 30.04.09, 22:00
    Eh, nigdy nie zrozumiem jak można się bać ciem - uwielbiam je. :)

    --
    67/93/100 = 28H.. chyba ;)
    music is great
    nie używam gazetowego - zmijuniaminor[at]wp.pl
  • milstar 30.04.09, 21:36
    Takie czarne zuczki, które wlatują do pokoju, łażą po suficie i spadają na łóżko w nocy... AAAAA
    --
    Modlę się do mego podręcznego Boga.
    Bo On musi mieć miliardy uszu,
    I jedno ucho ma dla mnie zawsze otwarte
    (Cz. Miłosz)
  • mmm-mm 01.05.09, 03:53
    Nie moge na nie patrzec, a co dopiero dotknac brrr. Kiedys ogladnelam horror, w
    ktorym jadowite pajaki byly niemal w kazdej scenie i potem sprawdzalam przez
    miesiac czy nie mam jakiegos w bucie (scena z filmu). Ale to bylo dobrych pare
    lat temu.
  • nightsong 01.05.09, 09:52
    a propos butów -kiedyś usłyszałam, że w jakimś ciepłym kraju (już nie pamiętam
    jakim) pająki wchodzą wieczorami do domów i właśnie najczęściej wchodzą do butów
    brrrr i rano jak się wstaje, to trzeba uważać, co by nie włożyć odruchowo nóg do
    kapci, tylko najpierw wszystko dokładnie sprawdzić.

    --
    wiosna :D
  • songor 01.05.09, 14:00
    - ja od zawsze sie boje pajakow, chociaz im jestem starsza tym lepiej sobie z
    tym radze (aczkolwiek nadal przeraz mnie sytuacja ze znalazlabym pajaka na sobie
    brrr)
    - nie lubie dodtykac obcych ludzi, albo kiedy oni mnie dotykaja (np podawanie
    rak itp czy ocieranie sie - baaardzo nie lubie przez to tlumow i tłoków np w
    autobusach itd.)
    - i bardzo nie lubie jak ktos sie nosem "bawi" - wszelkie zadzieranie,
    przekrzywianie itd az mnie skreca na widok czegos takiego (a juz zadzieranie
    nosa wywoluje u mnie od razu rekacje poprawiania swojego naciagajac go w dol hahaha)
    --
    64/92

    Niepowtarzalne projekty decobazarowe :)
    Szukasz wizażystki?
  • elektra212 01.05.09, 19:23
    Z tych bardziej popularnych:
    - pająki- ciekawe, że boję się ich tylko kiedy ktoś jest ze mną, krzyczę wtedy i
    mdleję prawie :) Jeśli jestem sama zbieram w sobie całą odwagę i zabijam. Nie
    jestem aż tak odważna, żeby wynieść na zewnątrz i puścić wolno...
    - owady latające- tu odwrotnie, w miejscu publicznym udaję, że ich nie widzę
    licząc na to, że mnie coś nie użądli- jakoś nie mogę wyobrazić sobie biegania po
    autobusie, wrzasku i machania rękami i min ludzi to obserwujących- zaciskam zęby
    i jadę z owadem na szybie...
    Z tych bardziej osobliwych:
    - boję się jeździć pod górkę, bo mam wrażenie, że samochód odklei się od jezdni
    i stoczy się w dół (nie pomagają tłumaczenia, że nie ma takiej opcji, bo
    istnieje grawitacja)
    - nie nurkuję, bo jestem przekonana, że jak tylko zanurzę głowę woda przez uszy
    wleje mi się do mózgu- bez komentarza :)
    --
    66/85
    i jeszcze 85-62-91
    i jestem z tego dumna!
    Porzuciłam 212- poszukiwania następcy trwają
  • amoureuse 02.05.09, 21:14
    Hm, widzę głównie fobie owadowe, których jakoś mi oszczędzono. Poza tym mój Mężczyzna uwielbia owady, w lesie bierze do ręki chyba każdego żuczka, żeby go sobie obejrzeć, więc oswoiłam się z widokiem robaczków :)
    Za to boję się okropnie ciemności. Kiedy kładę się spać ostatnia i w domu już wszystkie światła są zgaszone, staram się iść prosto do łóżka. Czasami tak się boję, że zasypiam przy zapalonym świetle. W domu nie zostanę sama na noc-nigdy. W ostatnie wakacje na wyjeździe miałam kwaterę, do której aby dojść, trzeba było minąć cmentarz. Kiedy zdarzało mi się wracać wieczorem, po ciemku, o mało nie mdlałam ze strachu ;)

    --
    Patrz Kościuszko na nas z nieba Polak raz skandował
    I popatrzył się Kościuszko I się zwymiotował
  • kaga9 03.05.09, 21:29
    Jestem chodzącą fobią...;]

    1) wszelakie insektopodobne- pająki, chrząszcze, liszki, motyle, ćmy, osy i inne
    żądlące;
    2) ptaki- zawsze mi się wydaje, że jak taki leci w moim kierunku, to mnie
    dziobnie i odruchowo wtulam głowę w ramiona;
    3) żaby;
    4) lęk wysokości- mam problemy z umyciem sobie okien, a największy obciach
    sieję, schodząc jak ostatnia sierota po jednym schodku np. z wież (kontekst
    turystyczny);
    5) ostre narzędzia- boję się ostrz wycelowanych we mnie- noży, igieł
    itp.

    Numer ze szczurami w sedesie też przerabiałam, na szczęście mi przeszło- to było
    w dzieciństwie. Ślimaki ratuję, przenosząc w bezpieczne miejsca. Żmii w życiu
    nie widziałam.
  • eponak 03.05.09, 21:43
    Żmii w życiu
    > nie widziałam.

    Ciesz się :D Ja się ich bałam długi czas wcześniej zanim je zobaczyłam. Ale to
    kwestia tego, że mnie strasznie przed nimi przestrzegano latami - w wiosce koło
    Czarnego Dunajca ze dwa lata temu żmije były dosłownie wszędzie: na trawnikach,
    w pokojach, na framugach drzwi (spadały na ludzi kiedy drzwi się otwierało) i
    aaaa... Ugryzienie nawet nie musi być śmiertelne, ale sprawność kończyny, gdzie
    to coś ugryzło, spada i np przez kilka miesięcy ręka nie jest jak przed
    ugryzieniem. Ale śmiertelność jest niska, to sprawdziłam. A co do pająków, to
    (mający fobię pająkową nie czytać) w podstawówce usłyszałam, że w czasie snu
    zjadamy w całym życiu kilka kilogramów pająków... Nie wiem czy to nie była jakaś
    cenna informacja z Bravo, którą mi zacytowała koleżanka na przerwie.

    --
    Już nigdy więcej nie będę linkować blog balkonetka.pl bez odpowiedniego
    kontekstu, obiecuję :)
  • kaga9 04.05.09, 18:43
    eponak napisała:
    w czasie snu
    > zjadamy w całym życiu kilka kilogramów pająków... Nie wiem czy to nie była jaka
    > ś
    > cenna informacja z Bravo, którą mi zacytowała koleżanka na przerwie.
    >

    Odpadłam. Już nigdy nie pójdę spać:[[[ AAAAAAAA!!!!
  • madzi1 04.05.09, 22:10
    U mnie podstawowa fobia to pająki. Nawet mnie skręca jak piszę to
    słowo. Staram się unikać czytania o nich, oglądania, myślenia itd.
    Może to być nawet taki malutki malusieńki, a ja i tak nie podejdę do
    niego jak go ktoś nie ubije. I nie pomaga, żeby takiego wyrzucić za
    okno/drzwi. Musi być ubity i koniec kropka. O dziwo, daję radę
    jeździć pod namiot, gdzie wiadomo, że tych robali wszędzie dookoła
    łazi. Po prostu nie zostanę w namiocie sama, muszę mieć u boku
    jakiegoś wybawiciela ;) Nie logicznie w ogóle, ale tak to już z
    fobiami jest. Jak mi się kiedyś pogorszy do tego stopnia, że nie
    będę mogła normalnie funkcjonować to autentycznie pójde się
    leczyć :)
    Druga rzecz to dotyk obcych ludzi. Najbardziej nie znoszę, jak w
    autobusie ktoś siada koło mnie i np dotyka mojej nogi swoją nogą.
    Jak siedzę obok szyby to się w nią wciskam, żeby tylko się odsunąć.
    Jak siedzę z brzegu to, jak mam gorszy dzień, wstaję. Jak mam lepszy
    to jakoś to wytrzymuję. Jestem nienormalna??

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka