Dodaj do ulubionych

od czego zalezy gracja, powab, "jakosc" kobiety?

19.06.09, 14:29
sfrustrowana kolejnym pieknym zdjeciem ubran w naszej galerii postanowilam wymodzic watek, ktory juz od dawna we mnie siedzi ;)

mam wrazenie (prawie od zawsze), ze jestem taka kobita-klocem, kompletnie bez gracji, bez powabu, bez wdzieku... w zasadzie nic (z ubran) na mnie dobrze nie lezy, choc patrzac obiektywnie, nie mam jakiejs fatalnej figury. jestem srednio wysoka (172 cm), srednio-gruba (BMI tuz ponizej 25 i staram sie zepchnac w dol ;), mam niezle nogi, spory biust (32GG/34FF-G), waskie biodra, nikla i wysoka talie... no kobieta, jakich wiele ;)

ale wydaje mi sie, ze NIC na mnie dobrze nie wyglad, ze wygladam ciezko, czesto fatalnie, bez wdzieku. widuje mnostwo kobiet, o roznych sylwetkach, rowniez takich, jak moja, ktore wygladaja SWIETNIE. a ja jakos nie potrafie... sa style ubierania sie, ktore uwielbiam, a ktorych nie stosuje, bo mam wrazenie, ze tylko pogarszaja moje poczucie ciezkosci, klocowatosci... np uwielbiam obecna mode na noszenie wilu warstw, tak ze widac te, ktore sa pod spodem. ukochany zestaw - koszulowa bliuzka, na to krotszy sweter, jakis mocherkowy, koszmirowy... i co?? doopa :( wygladam grubo i beznadziejnie... to samo, gdy zaloze 2 podkoszulki, jeden na drugi (wierzchni na ramiaczkach). to samo, ze zwykla bluzka koszulowa, w ktorej Zazulla w galerii wyglada przecudnie, a ja - jak KLOC...

zastanawiam sie, z czego to wynika? raczej nie z kompleksow - prosze uwierzcie, nie wydaje mi sie, zeby tu byl problem. czasem mysle, ze to dlatego, ze jestem wysoka i dosc "duza". czasem, ze dlatego, ze jestem biusciasta... ale jak patrze na galeriowe biusciaste, to dochodze do wniosku, ze to nie moze byc przyczyna :)

moze nie umiem dobrac ciuchow do swojej sylwetki??? ale probowalam roznych stylow, roznych sposobow, ciagle cos jest zle... mam kilka zestawow, w ktorych wygladam w miare dobrze, ale naprawde jest tego niewiele... no i chcialabym tez cos innego ;)

moze chodzi o JAKOSC ciuchow? ja kupuje nie-drogie, nie-firmowe (na ogol, poza kilkoma wyjatkami), przecietnej jakosci. moze tutaj jest problem? ale czytam watki o ciucholandach i dochodze do wniosku, ze pewnie jednak nie...

a moze ja zwyczajnie jestem kobieta bez gracji? :)
i musze do tego przywyknac?

jak myslicie, od czego zalezy to, ze niektore kobiety, w tych samych ciuchach, wygladaja swietnie, a inne - nie?

--
kurczak: 03.03.05 (21:38)
pisklak: 07.09.07 (21:21)
Edytor zaawansowany
  • luliluli 19.06.09, 14:43
    raczej nie próbuj sie obiektywnie sama oceniać, bo to nie wychodzi nigdy;)
    pewnie gdybyś pojawiła sie w galerii, znalazłoby się wiele zachwytnych głosów,
    to też kwestia tego, że jest nas dużo i zawsze znajdzie się ktoś, komu się ktoś
    inny spodoba;) oczywiście nie podważam uroku zawieszonych tam forumek, żeby nie
    było;)))

    a jeśli chodzi o styl, to fajnie czasem zakombinować z jakimś, który uważamy za
    niepasujący do nas - bywa, że okazuje się nas zmieniać na plus:) może zamiast
    warstw i moheru wypróbuj głębokie dekolty, dopasowane lekkie materiały,
    spódnice, które podkreślą Twoje nogi (a o ile pamiętam, widziałam kiedyś te nogi
    i padło na ich temat wiele ochów i achów - to chyba TE nogi prawda?;) z tego co
    piszesz, masz bardzo proporcjonalną i kobiecą sylwetkę, więc sprawa jest raczej
    łatwiejsza niż skazana na niepowodzenie:)
    --
    71/96-98
    LOBBY_BIUŚCIASTYCH
    zamienię Eleanor Raisin 65FF na G
  • luliluli 19.06.09, 14:50
    aj, za szybko wysłane;)

    >moze chodzi o JAKOSC ciuchow? ja kupuje nie-drogie, nie-firmowe (na >ogol, poza
    kilkoma wyjatkami), przecietnej jakosci. moze tutaj jest >problem? ale czytam
    watki o ciucholandach i dochodze do wniosku, ze >pewnie jednak nie...

    nie sądzę, może i łatwiej jest ubrać się dobrze wydając 2000 na jeden zestaw
    ciuchów, ale i tak wszystko zależy od doboru:)

    >a moze ja zwyczajnie jestem kobieta bez gracji? :)
    >i musze do tego przywyknac?

    nie ma kobiet bez gracji, są tylko z nieujawnioną:D popatrz na kobiety z
    programów w stylu "jak dobrze wyglądać nago"

    >jak myslicie, od czego zalezy to, ze niektore kobiety, w tych >samych ciuchach,
    wygladaja swietnie, a inne - nie?
    hm, najlepiej chyba wyglądają te, które względnie dobrze sobie je dobrały i mają
    na twarzy wypisane, że są ze swojego wyboru zadowolone;)

    --
    71/96-98
    LOBBY_BIUŚCIASTYCH
    zamienię Eleanor Raisin 65FF na G
  • kura17 19.06.09, 14:55

    > hm, najlepiej chyba wyglądają te, które względnie dobrze sobie je
    > dobrały i mają
    > na twarzy wypisane, że są ze swojego wyboru zadowolone;)

    hm...no wlasnie, ja sie czetso zastanawiam, czy to prawa, czy truizm, ze trzeba
    byc ze swojego wygladu zadowolona, zeby naprawde dobrze wygladac...
    ... jak sie ostatnio zobaczylam w bialym halternecku z zero, to zawolalam "wow!"
    i rzeczywiscie wygladalam swietnie, hehe...
    ... ale on byl bez stanika, straplessom nie ufam, multiwaya nie mam, a jeszcze
    nie znalazlam BIALEGO halterneck ze stanikiem za rozsadne pieniadze... wiec
    tylko wzdycham do tego wspomnienia i zastanawiam sie, czy retro mozna przerobic
    na multwaya... :)

    --
    kurczak: 03.03.05 (21:38)
    pisklak: 07.09.07 (21:21)
  • kura17 19.06.09, 14:52
    nie wiem, czy to moje nogi??? ja ich nie pokazywalam publicznie, wiec chyba to
    inne kurze nozki :)
    gdzie je widzialas? kto je pokazywal? ja nie pamietam zadnych achow na temat
    moich nog :)

    a dekolty wlasnie zaczelam nosic - wreszcie mam odpowiednie staniki...

    i... hm... zaczelam sie zastanawiac, czy jednak nie mam za duzego, za bardzo
    podniesionego i za bardzo wystajacego z bluzki biustu na tego typu ciuchy ;) bo
    owszem, wyglada to ladnie, ale mam wrazenie, ze... hmmm... zbyt wyzywajaco? zbyt
    "sensualnie"? sama nie wiem, jak to okreslic... jak widze podobnie glebokie
    dekolty na malo- i sredniobiusciatych, to robiech "och!" i "ach!" i "ja tez tak
    chce"... a jak ja wkladam, to mam wrazenie, ze jestem jakas, czy ja wiem, zbyt
    dosadna, wulgarna nawet? :( hm... nie wiem, czy mnie rozumiecie? ze jednak duzy
    biust na codzien sie "nie nadaje" do zbyt duzych dekoltow, pomimo faktu, ze
    wyglada slicznie i zmyslowo... no wlasnie, moze za zmyslowo? nieodpowiednio do
    okazcji?... sama nie wiem...

    jakos spodnicy pasujacej do mnie niemoge znalesc... nogi podkreslam obcislymi
    jeansami (takimi ze streczem), prostymi lub lekko rozszerzanymi dolem. nie jest
    zle, tylko one wszytskie teraz sa biodrowkami, a ja mam "boczki"; brzuszek
    (hehe, co za eufemizm...) mi sie wylewa ponad paskiem i musze jakos maskowac
    bluzka ;)

    --
    kurczak: 03.03.05 (21:38)
    pisklak: 07.09.07 (21:21)
  • yaga7 19.06.09, 15:00
    Może właśnie tutaj leży pies pogrzebany?
    Może masz zbyt zachowawczy strój? Może czasem właśnie warto powiększyć dekolt,
    dodać jakiś wybitnie kobiecy i uwodzicielski element?

    Ja na pewno wyglądam lepiej w wersji ciut za bardzo wyzywającej niż w wersji
    ciut za bardzo zachowaczej / spokojnej i bezpłciowej.
    --
    Kaczuchy :)
    yaga7.fotolog.pl
    chcesz książkę? :)
  • agacia2025 19.06.09, 15:48
    plus to co napisalas yaga, ja jeszcze uwazam ze przy sylwetce kury nalezy nosic
    spodnie z wyzsza talia. Biodrowki w pewnym stopniu tworza karykature sylwetki i
    bardzo uwydatniaja boczki. Kiedys malo jaka kobieta byla jakos szczegolnie
    szczupla, wszystkie mialy rubensowskie ksztalty a jednak nic nie zwisalo nad
    linia spodni, nie robily sie zadne oponki. Wedlug mnie kura poczulaby sie duzo
    lepiej mogac nosic rurki z wysoka talia (ale nie takie z talia pod cycki
    zapinana na guziki, tylko taka talia na wysokosci jaka ma tradycjonalna spodnica
    olowkowa. Bardzo to uwydatnia kobiece ksztalty, wydluza nogi i podkresla ich
    urok i wogole cala sylwetka staje sie bardzo proporcjonalna. Niestety producenci
    baranim pendem leca za moda i nikt nie zwaza na to ze polowa noszacych dana mode
    wyglada w niej po prostu fatalnie.
    Ja tam akurat uwielbiam ekstramalnie niskie biodrowki, ale mam talie i nie mam
    boczkow, wiec moge nosic takie spodnie, ale nie wszyscy.
    --
    When you can live forever... what do you live for?
  • kotwtrampkach 20.06.09, 21:40
    ekhm, wg moich skromnych obserwacji osób które wygladają dobrze w biodrówkach
    jest naprawdę malutko. A już biodrówkowej kobiety wyglądającej bezwałeczkowo
    przygiętej torbą ciężką zmęczonej całym dniem czy pochylonej nad wózkiem prawie
    się nie spotyka.
  • quleczka 19.06.09, 14:45
    kura, ja bede malo pomocna...ale lacze sie w bolu :)

    nie wiem na czym to polega ale ja tez jakos totalnie nie umiem sie ubrac,
    znalezc stylu w ktorym fajnie wygladam :/

    no ja na klocowatosc akurat nie narzekam bo budowanie nieco inna...ale i tak
    jakos nie moge znalezc tego co by mi pasowalo :/

  • yaga7 19.06.09, 14:56
    Ja mam ciut podobne wymiary - aczkolwiek własne biodra to raczej mam normalne, nie wąskie, ale nie sądzę, żebym wyglądała jak kloc.

    Albo inaczej: są ciuchy, w których na pewno będę czuć się jak kloc i tak wyglądać.

    Natomiast od zawsze mam poczucie tego, że jestem duża. Idę na imprezę, do sklepu - i wszędzie mi towarzyszy poczucie, że jestem duża. Nie wielka, nie monstrualna, nic z tych rzeczy. Po prostu duża czyli większa od przeciętności. Przeszkadza mi to o tyle, o ile. Przyzwyczaiłam się.

    Ale wracając do tematu.
    Może spróbuj się obfocić i powysyłać do galerii? Albo tu gdzieś zamieścić? I pomyślimy razem?
    Może to kwestia zmiany stylu?

    Ja w niektórych ciuchach wyglądam na cięższą i większą. Gdybym się ubrała w nie wiem jak dobrze skrojony garnitur typu luźniejsze spodnie + żakiet, wyglądałabym spokojnie +5 kg. Zresztą w ogóle w takich luźniejszych materiałowych spodniach wyglądam niekorzystnie.

    W małych sweterkach z małymi guziczkami też wyglądam jak debil.

    No i przykłady można mnożyć...

    > jak myslicie, od czego zalezy to, ze niektore kobiety, w tych samych ciuchach,
    > wygladaja swietnie, a inne - nie?
    >

    Od figury / kolorów / typu urody / charakteru / wszystkiego razem i z osobna ;))

    --
    Kaczuchy :)
    yaga7.fotolog.pl
    chcesz książkę? :)
  • kura17 19.06.09, 15:11
    Yaga! dokladnie tak z ta "duzoscia"!!! czuje bardzo podobnie.
    ale ja jednak, niestety, czuje sie duza i klocowata (na ogol)

    nie pomaga "pomoc" rodziny, ktora twierdzi, ze sylwetke odziedziczylam po
    tacie... ;)

    ok, niech bedzie, mam w galerii na gazecie pare fotek, ta ktora linkuje ponizej
    i nastepne... jest tam tez zdjecie w bluzce z (ZA)duzym dekoltem (do pracy).
    moze ocenice same, czy jestem za bardzo zachowawcza, hehe...
    i mam tam 3 kg wiecej, niz teraz, ale chyba za bardzo roznicy nie robi...

    fotoforum.gazeta.pl/3,0,1682922,2,11.html
    moze rzeczywiscie powinnam zainwestowac w bardziej oryginalny, drapiezny styl?
    ale ja jestem spokojna kaczuszka, nie mam wyobrazni za bardzo...

    aha, dla mam ;) sa tam tez fotki naszego 1.5-rocznego synka w okularach, wyglada
    zupelnie jak harry potter... ale to juz totalny OT :)

    --
    kurczak: 03.03.05 (21:38)
    pisklak: 07.09.07 (21:21)
  • yaga7 19.06.09, 15:20
    Nie czuj się klocowata!!! Patrząc po zdjęciach, absolutnie ma masz ku temu powodu!!

    Dla mnie osobiście ten dekolt wcale nie jest duży ;) Jest normalny.
    I tak, taka bluzka + takie dżinsy to jest dla mnie ubiór zachowawczy. Co by nie
    mówić ;)

    Może spróbuj też zainwestować w dodatki? Kolczyki? Wisiorki? Jakąś fajną fryzurę
    w kolorze? Może spróbuj dodać koloru??
    Kolor czasem pomaga - co prawda ja się nie znam, bo chodzę głównie na czarno :P,
    ale i tak uważam, że zdecydowane kolory bardzo podnoszą samoocenę ;)
    --
    Kaczuchy :)
    yaga7.fotolog.pl
    chcesz książkę? :)
  • kura17 19.06.09, 15:23
    kolczyki nosze szalone :)
    wlosy mam rude (czasem bardzo ;)

    a jak mniej zachowawczo sie ubrac do pracy??? juz i tak szef i koledzy mi sie
    non stop w dekolt gapia (takie mam wrazenie)...

    --
    kurczak: 03.03.05 (21:38)
    pisklak: 07.09.07 (21:21)
  • yaga7 19.06.09, 15:30
    Na pracy się nie znam - pracuję w domu ;)

    Ale do gapienia się w biust przywykłam - jak uczyłam w technikum i stałam przed
    klasą pełną prawie dorosłych chłopów, nie miałam wyjścia, musiałam przywyknąć ;)))

    Może jakieś bardziej obyte z dresscodem dziewczyny by doradziły, jaki może być
    dekolt do pracy. Ale wydaje mi się, że nie można popadać w przesadę typu - skoro
    mam duży biust, muszę go zakryć, bo wszyscy się będą gapić.
    Prawda jest taka, że i tak się będą gapić, bo biust jest duży no i go tak czy
    siak widać. To nie lepiej zrobić z tego atut? ;)
    --
    Kaczuchy :)
    yaga7.fotolog.pl
    chcesz książkę? :)
  • kura17 19.06.09, 15:27
    aha, na zdjeciu to jest "statyka", w zyciu widuje sie czlowieka czesto w ruchu.
    i ma wrazenie, ze tam wlasnie brak gracji bardzo wychodzi...

    --
    kurczak: 03.03.05 (21:38)
    pisklak: 07.09.07 (21:21)
  • yaga7 19.06.09, 15:38
    A tak sobie jeszcze myślę.
    Czym jest dla Ciebie ta gracja?

    Czy uważasz, że słonie tudzież wieloryby mogą mieć grację, czy tylko zwiewne
    motylki i rusałki? ;))

    Bo ja przykładowo wiem, że w życiu nie będę się zachowywać słodko i zwiewnie,
    dziewczęco i lekko.
    Nie pasuje mi to do charakteru ani do sylwetki.

    Dla mnie osobiście baletnice mają oczywiście wiele gracji i gdybym patrzyła na
    to z tego punktu widzenia, to wiem, że w życiu nie będę się tak zachowywać. Ni
    ma szans ;)
    --
    Kaczuchy :)
    yaga7.fotolog.pl
    chcesz książkę? :)
  • kura17 19.06.09, 19:49
    oczywiscie, ze "slonica" moze byc pelna wdzieku i gracji!! absolutnie nie
    utozsamiam gracji ze zwiewnoscia konajacego labedzia ;)

    to jest to zwyczajne "cos", co niektore kobiety maja, a niektore nie - jak pisze
    ponizej Magdalena. ja dochodze do prostego wniosku (rychlo w czas, hehe), ze ja
    nie mam. czas sie z tym pogodzic :)

    mam taka znajoma. patrzac obiektywnie - figura podobna do mojej, z mniejszym
    biustem, moze nawet troche bardziej klocowata, twarz przecietna. nie zrobiona i
    nie zadbana (tzn nie jest zaniedbana!! tylko nie jest elegancka w stereotypowym
    znaczeniu tego slowa).
    a patrzac subiektywnie - totalnie kobieca i przepiekna kobieta! odwracaja sie za
    nia glowy mezczyzn i kobiet (moja tey :D)

    i jakie tu wnioski wyciagnac? ;)
    --
    kurczak: 03.03.05 (21:38)
    pisklak: 07.09.07 (21:21)
  • yaga7 19.06.09, 20:08
    No ja na pewno nie mam gracji w klimacie "totalnie kobiecym" ;)
    Stanowczo bliżej mi do rammsteinowskiej wersji Królewny Śnieżki. Lol. Ale mi to nie przeszkadza. Co więcej - ja to wolę :)

    A jeszcze co więcej - uważam, że każda kobieta jest kobieca, i gdybyśmy wszystkie były identyczne i miały to identyczne "coś" (czymkolwiek by ono nie było), byłoby nudno. Ludzie są różni i to jest fajne.
    Gdyby wszyscy zakochiwali się w zwiewnych blondynkach, poszłabym do klasztoru ;)
    I znów - gdyby wszystkie kobiety były takie, że za nimi trzeba by głowy odwracać, to kto by te głowy odwracał ;)

    Chodzi mi o to, że ważniejsza jest samoakceptacja i podkreślanie własnych zalet niż doszukiwanie w sobie, czy się ma czy się nie ma to "coś" czy "coś innego".

    --
    Kaczuchy :)
    yaga7.fotolog.pl
    chcesz książkę? :)
  • kura17 19.06.09, 20:36
    Yaga, wiadomo ze dobrze, jak sie roznimy od siebie :)

    ale sa osoby, ktore ZAWSZE (no prawie) beda wygladaly dobrze, oraz takie, ktore
    zawsze (no prawie) beda wygladaly tak sobie... i zastanawiam sie, od czego to
    zalezy...

    --
    kurczak: 03.03.05 (21:38)
    pisklak: 07.09.07 (21:21)
  • yaga7 19.06.09, 20:48
    Nie do końca mogę się zgodzić ;)

    Chyba nie spotkałam ani nie widziałam nikogo, kto w _każdych_ czy też _niezależnie jakich_ ciuchach by wyglądał źle. No chyba że ktoś ma jakieś _widoczne poważne wady fizyczne_ - ale i co do tego nie jestem przekonana.

    Moim zdaniem wszystko to kwestia ubioru / makijażu / fryzury.

    Poza tym jeszcze jedna kwestia - ludzie lubią różne rzeczy. Większości będzie się podobać pani X, ale mniejszości pani Y. A pani Z będzie się podobać jeszcze mniejszej mniejszości.

    I teraz wszystko zależy kogo się zapytasz.

    Przykład: mogę się ubrać tak, że ja sobie się będę podobać, Lubemu się będę podobać i mojemu gotyckiemu towarzystwu też się będę podobać.
    Ale dla większości społeczeństwa będę wyglądać jak dziwadło albo panienka z filmu porno albo jakowaś inna fetyszystka ;)))) I ta większość społeczeństwa powie, że wyglądam fatalnie, nie umiem się ubrać i w ogóle jak ja mogę tak na ulicę wychodzić ;)
    --
    Kaczuchy :)
    yaga7.fotolog.pl
    chcesz książkę? :)
  • magdalaena1977 19.06.09, 21:58
    yaga7 napisała:


    > Chyba nie spotkałam ani nie widziałam nikogo, kto w _każdych_ czy też
    > _niezależnie jakich_ ciuchach by wyglądał źle.
    A czy widziałaś kogoś, kto nigdy nie wygląda _super_ _extra_ itp. ?
    Ani kura ani ja nie mamy wrażenia, że zawsze jest tragicznie.
    Ale nigdy nie jest idealnie :-(
    A wmawianie sobie, że jest dobrze, nie działa.

    I mam wrażenie, że kobiety, które są atrakcyjne, tak naprawdę nie rozumieją o co
    chodzi.
    --
    Magdalaena
  • yaga7 19.06.09, 22:10
    Wiesz co, przyczepić się można zawsze do wszystkiego.
    Bo szklanka może być w połowie pusta albo pełna. I są osoby, które zawsze będą widzieć szklankę w połowie pustą choćby nie wiem co, a są takie, dla których nawet w 1/3 napełniona będzie w połowie pełna.

    W podstawówce i liceum miałam kumpelę. Chłopaki za nią szaleli, mimo iż wcale nie była pięknością. Miała to "coś", na pewno. Ja nie miałam - za mną nikt nie szalał :P Ja służyłam jako jej ochrona :P
    Ale jak poszłam na studia, stwierdziłam, a co tam, też mogę być piękna i kobieca :P Pozmieniałam parę rzeczy w swoim wyglądzie / zachowaniu itp (ale uwaga: nie schudłam :P ) i się okazało, że za mną też można szaleć. Może nie w takim stopniu jak za tymi pięknościami, ale jednak ;)))
    Więc akurat w moim przypadku wmawianie sobie, że jest dobrze, podziałało, bo zwiększyło mi samoakceptację i tym samym zwiększyło akceptację otoczenia - i to naprawdę w sposób widoczny.
    Na tyle, że ludzie z liceum nie rozpoznawali na ulicy - no bo jak taka szara myszka zamienia się w coś takiego? Niemożliwe ;)

    Wcale nie uważam, żebym się ubierała idealnie, żebym zawsze wyglądała super itp. Ale: w 90% podoba mi się, jak wyglądam, jak się ubieram i miło jest mi popatrzeć na siebie w lustrze. Ale uwaga: teraz. Kiedyś nie było tak fajnie, jak już wspomniałam.

    A też mogłabym zacząć narzekać, że nie mam się w co ubrać. Bo po prawdzie nie mam - ostatnio 90% zakupów robię na ebayu czy inszych zagranicznych sklepach, bo w polskich nie mam czego szukać.

    --
    Kaczuchy :)
    yaga7.fotolog.pl
    chcesz książkę? :)
  • kura17 20.06.09, 14:31
    wiesz, Yaga, ja jakos bardzo na siebie nie narzekam.
    mam jakies tam "zalety", ktore sobie cenie, potrafie byc interesujaca, rowniez
    dla plci przeciwnej ;)

    tylko zastanawiam sie, na czym polega fenomen "wygladania dobrze", bo moze to
    cos latwego, hehe, i ja sie tez zalapie :)

    zeby nie bylo - nie wygladam zle, nie narzekam. jedynie obserwuje fakty.

    tak sobie czytam i wyciagam wnioski z naszch dyskusji :)


    --
    kurczak: 03.03.05 (21:38)
    pisklak: 07.09.07 (21:21)
  • yaga7 20.06.09, 14:41
    Moim zdaniem nie ma czegoś takiego jak bezstronny i obiektywny fenomen
    "wyglądania dobrze".

    Wszystko jest względne i zależy od punktu odniesienia ;)

    Dlatego moim zdaniem dużo jest związane z tym jak człowiek się sam czuje w swoim
    ciele i w swoich ciuchach. Im lepiej się czuje, tym większa szansa, że
    społeczeństwo będzie go postrzegać jako "wyglądającego dobrze".

    Bo nawet najpiękniejsza osoba z gracją będzie wyglądać jak ofiara, jeżeli będzie
    się czuć jak ofiara, zachowywać jak ofiara itp.
    --
    Kaczuchy :)
    yaga7.fotolog.pl
    chcesz książkę? :)
  • quleczka 20.06.09, 17:14
    > Moim zdaniem nie ma czegoś takiego jak bezstronny i obiektywny fenomen
    > "wyglądania dobrze".

    No może i nie ma ....ale znam takie osoby, które zawsze nawet w niesprzyjających warunkach wyglądają dobrze...

    makijaż im nie spływa, włosy ładnie się układają, rzeczy im się nie mną i nie plamią, nawet paznokcie mają czyste :D

    nie wiem na czym to polega...mam kilka takich koleżanek...nawet w trakcie objazdowej podróży po rumunii w spartańskich warunkach wyglądały zjawiskowo...

    i nie chodzi tu o jakieś "zrobienie" bo na układnie włosów, specjalny makijaż czy pranie i prasowanie rzeczy nie było miejsca..

    ale wyglądały nadal nienaganie :)

    a ja na wszystkich zdjęciach świecę się jak lusterko, włosy mam w nieładzie, ciuchy no wiadomo jakie po paru tygodniach w plecaku... i tak dalej :)

    ogolnie do gracji i powabu było mi daleko, a im się to jakoś udawało :)
  • yaga7 20.06.09, 17:23
    OK, Wg _Ciebie_ te osoby wyglądały nienagannie.
    I może wg całej wycieczki też.
    Ale to jeszcze nie znaczy, że wg całego świata też ;)

    W drugą stronę to też będzie działać.

    Poza tym akurat rzeczy typu niespływający makijaż / fryzura - można się nauczyć
    i opanować.
    Ciuchy - można brać takie, które nie wymagają prasowania.
    Itp, itd.
    --
    Kaczuchy :)
    yaga7.fotolog.pl
    chcesz książkę? :)
  • quleczka 20.06.09, 17:27
    > Ale to jeszcze nie znaczy, że wg całego świata też ;)

    Nie no, wiadomo, że znajdzie się ktoś kto może uważać, że wyglądały strasznie ;)
    Zawsze się ktoś znajdzie, kto uważa inaczej :)

    Ogólnie po prostu zadziwia mnie to jak te osoby to robią? :)

    Ja wiem, że fryzrurę, makijaż, dobór ciuchów to wszystko można opanować... nie
    przeczę pewnie można :)

    Pozostaje tylko pytanie jak :D
    Właśnie jak one to robią, że mają to wszystko świetnie opanowane? :D

    To, że nawet w kiepskich warunkach wyglądają nienagannie, z gracją, powabnie i
    kobieco :)

    Ja tak nie potrafię i wiem,że sama się tego nie nauczę. Właśnie chociażby
    takiego dopierania ciuchów by choć w połowie tak wygłądać
  • yaga7 20.06.09, 17:39
    Ja się przyznam, że nie spotkałam takich osób.

    Nie znam osób, które zawsze - albo w 90% sytuacji, gdy je widzę - wyglądają
    nienagannie i bez zastrzeżeń.

    W sumie w moim otoczeniu obecnie - i od paru lat - nie ma osób, którymi
    chciałabym być. W sensie, że chciałabym się ubierać jak one / malować jak one /
    czy mieć jakieś tam umiejętności, które one mają a ja nie.

    Kiedyś tak było. Chciałam być jak koleżanka z sąsiedniej klasy / szkoły itp. Ale
    w sumie od czasów studiów mi przeszło i czuję się dobrze w swojej skórze :)
    --
    Kaczuchy :)
    yaga7.fotolog.pl
    chcesz książkę? :)
  • quleczka 20.06.09, 17:45
    > W sumie w moim otoczeniu obecnie - i od paru lat - nie ma osób, którymi
    > chciałabym być.

    No ja też nie chciałabym nimi być :) Co to to nie :) Chciałabym być sobą tylko
    bez spływającego makijażu, poczochranych włosów, w lepiej dobranych ciuchach...i
    z zawsze czystymi paznokciami ;)

    Nie chciałabym mieć takiej fryzury jak te osoby, takiej twarzy jak one, takiego
    koloru włosów czy akurat takiego stylu.

    Co do cery i makijażu to i owszem bo to akurat był tylko błyszczyk i tusz do
    rzęs u nich plus ewentualnie puder. Ja mogę co najwyżej pomarzyć, że tak będę
    wyglądać właściwie bez make-upu.

    A juz na pewno nie chciałabym nimi być ze względu na umiejętności :)

    Tak czy siak nadal mnie zadziwia jak takie osoby to robią. Nie wnikam w to czy
    wyglądają tak w 90% sytuacji czy mniej... ja tak nie wyglądam nawet w 10% ;)
  • yaga7 20.06.09, 18:20
    > No ja też nie chciałabym nimi być :) Co to to nie :) Chciałabym być sobą tylko
    > bez spływającego makijażu, poczochranych włosów, w lepiej dobranych ciuchach...
    > i
    > z zawsze czystymi paznokciami ;)

    No to zainwestuj w niespływające kosmetyki, nierozczochraną fryzurę i częściej
    czyść paznokcie ;)))
    Gdzie problem?

    Przeciez to też nie jest tak, że im ktoś magicznie te paznokcie czyści... ;)

    > Co do cery i makijażu to i owszem bo to akurat był tylko błyszczyk i tusz do
    > rzęs u nich plus ewentualnie puder. Ja mogę co najwyżej pomarzyć, że tak będę
    > wyglądać właściwie bez make-upu.

    a może to kwestia podejścia?
    Jeżeli osoba bez mejkapu będzie wyglądać na zmartwioną i sfrustrowaną brakiem
    mejkapu, będzie wyglądać brzydko. A jak będzie wyglądać na pewną siebie, to
    mniej osób zauwazy, że ma krótkie rzęsy przykładowo :P

    Poza tym proszę bardzo - makijaż permanentny też sobie można zrobić.

    Zgadzam się, że pewnie niektóre osoby muszą inwestować w siebie bardziej,
    niektóre mniej, ale uważam, że samym narzekaniem nic się nie zdziała.
    --
    Kaczuchy :)
    yaga7.fotolog.pl
    chcesz książkę? :)
  • quleczka 20.06.09, 18:41
    > No to zainwestuj w niespływające kosmetyki, nierozczochraną fryzurę i częściej
    > czyść paznokcie ;)))

    myslisz, ze nie probowalam? :p

    tyle, ze jakos nie umiem znalezc idealnych kosmetykow ani fryzury dobrac tak by
    bylo ok...a paznoknie to wiadomo, ze czyszcze i to pare razy dziennie, a i tak
    co sie obejrze to czyste nie sa ;)

    tak samo mam z manicurem, nawet jak spedze godzine pracowicie je malujac to po
    paru godzinach oczywiscie cos odprysnie...a po jednym dniu to moglabym malowac
    od nowa ;)

    a sa osoby, ktorym sie jakos to udaje :) ale zostawmy juz paznokcie to byl tylko
    takie przyklad ;)

    > a może to kwestia podejścia?

    nie, to nie kwestia podjscia, to kwestia propblemowej tlustej cery,
    rozszerzonych porow i skory tradzikowej mimo wizyt u dermatologa od jakis 10 lat
    :/ z

    eby nie bylo, ze nic z tym nie robie i widac powinnam po prostu lepiej dobrac
    kosmetyki... niestety tu naprawde nie chodzi tylko o podejscie u mnie :)

    i ja naprawde nie mowie o makijazu typu nie wiadomo jakie kocie oko czy usta
    krwisto czerowne ;)

    swoim rzesom tez nie mam nic do zarzucenia i zapewniam, ze nie chodze z mina
    zmeczona i sfrustrowana :D

    > Zgadzam się, że pewnie niektóre osoby muszą inwestować w siebie bardziej,
    > niektóre mniej, ale uważam, że samym narzekaniem nic się nie zdziała.

    a kto mowi o samym narzekaniu ?

    ja sie ciagle probuje cos z tym robic...tylko efekty nie sa takie jakbym chciala ;)

    no i tez tak jak kura nie mowie, ze wygladam jakos strasznie, sa dni gdy
    wygladam calkiem fajnie, figure tez mam calkiem ok...

    ale jednak do nienagannosci, gracji, powabu i "jakosci" z tytulu watku to mi
    troche brakuje ;)
  • quleczka 20.06.09, 18:47
    zeby byla jasnosc dodam, ze ja jestem z tych co sie sporo usmiechaja, ogolnie
    raczej nie zdaza mi sie lazic z mina sfrustrowanej i nieszczesliwej, ze tak zle
    wyglada i patrzyc w chodnik :D

    ale czasem zwyczajnie mam wrazenie, ze niektore kobiety wkladaja w to jak
    wygladaja 10 razy mniej wysilku niz ja...

    i jakos naturalnie im wychodzi znalezienie swojego stylu, pasujacych im ciuchow
    w ktorych dobrze wygladaj i tak dalej :)

    ja osobiscie zakupow wrecz nie nawidze...chodze i nigdy nic fajnego nie widze :p

    chyba wyjsciem jest znalezienie kogos znajacego sie na tym na wspolne
    zakupy...bo czesto sie okazuje, ze te rzeczy tam sa tylko jak widza na
    wieszakach to ja ich nie dostrzegam :p

    no nic...koniec marudzenia :) zostaje mi sie pogodzic, ze ja z tych co "muszą
    inwestować w siebie bardziej" ;)
  • yaga7 20.06.09, 19:05
    No życie nie jest sprawiedliwe, niestety ;)
    Jedni mają więcej, inni mniej - nic z tym nie zrobisz ;)

    Niektórzy mogą jeść, ile chcą i pozostają szczupli, a niektórzy tyją od
    patrzenia na czekoladę.
    Niektórzy mają kręcone włosy i chcą proste, a inni na odwrót.
    Inni mają 150 wzrostu i chcą być wyżsi, a inni mają 180 i chcą być niżsi.

    To nie jest tak, że wszyscy rodzimy się identyczni - jesteśmy różni. I
    potrzebujemy różnych rzeczy, różnych nakładów pracy, aby osiągnąć takie same
    wyniki, a czasem nawet i tak ich nie osiągniemy.

    Jeżeli ktoś nie jest zbyt inteligenty, Nobla nie dostanie, choćby nie wiem, jak
    się starał ;)

    No takie życie.

    Ja z kolei bym chciała mieć 180 cm wzrostu, mieć długie proste włosy, ważyć o 10
    kg mniej i wyglądać jak Morticia Adams :P Cóż, nie ta uroda ;))) Ale nie
    rozpaczam nad tym, bo i po co?
    --
    Kaczuchy :)
    yaga7.fotolog.pl
    chcesz książkę? :)
  • quleczka 20.06.09, 19:12
    > Ja z kolei bym chciała mieć 180 cm wzrostu, mieć długie proste włosy, ważyć o 1
    > 0
    > kg mniej i wyglądać jak Morticia Adams :P Cóż, nie ta uroda ;))) Ale nie
    > rozpaczam nad tym, bo i po co?

    zauwazylas, ze ja tez nie rozpaczam nad swoim wzrostem, figura, wlosami, oczami,
    rzesami, rysami twarzy i innymi rzeczami, ktorych nie da sie zmienic? ;)

    ja w ogole nie rozpaczam :) i ogolnie wiekszosc rzeczy w sobie lubie :)

    zdecydowanie nie chcialabym wygladac na przyklad tak jak to co promuja dzis
    zazwyczaj media, gdzie wszyscy wygladaja niemal jak swoje kopie... ja lubie
    swoja dosc nietypowa urode :)

    ogolnie zastanawiam sie tylko jak niektorzy to robia, ze zawsze wygladaja niezle
    ? skad im sie bierze taki dar/umiejetnosc? jak ludzie to robia, ze latwo
    znajduja to w czym im dobrze? i zastanwiam sie jak i czy da sie tego nauczyc?

    :)

    naprawde nie chce sie zmienic i wygladac jak ktos inny :)
  • yaga7 20.06.09, 19:22
    > zauwazylas, ze ja tez nie rozpaczam nad swoim wzrostem, figura, wlosami, oczami
    > ,
    > rzesami, rysami twarzy i innymi rzeczami, ktorych nie da sie zmienic? ;)

    ok, ok ;)

    > ogolnie zastanawiam sie tylko jak niektorzy to robia, ze zawsze wygladaja niezl
    > e
    > ? skad im sie bierze taki dar/umiejetnosc? jak ludzie to robia, ze latwo
    > znajduja to w czym im dobrze? i zastanwiam sie jak i czy da sie tego nauczyc?

    Myślę, że jeżeli chodzi Ci o dobór ciuchów do figury, to tego się można nauczyć.
    Przecież w tych wszystkich programach Trinny itp te kobiety dostają wytyczne, co
    mają kupować, czego nie. No i najpierw trzeba wykuć, co pasuje do danej
    sylwetki, a potem znaleźć to w sklepie.
    Podobnie z kolorami.

    Niektórzy się z tym rodzą - tak jak się rodzą malarze, artyści i inne osoby ze
    zmysłem artystycznym. A inni muszą się tego nauczyć.
    Za to pewnie niejedna pani stylistka miałaby problem z rozwiązaniem równania
    różniczkowego na ten przykład ;))


    --
    Kaczuchy :)
    yaga7.fotolog.pl
    chcesz książkę? :)
  • quleczka 20.06.09, 19:32
    no ja niby z grubsza wiem co pasuje mojej sylwetce...ale nie umiem szukac po
    sklepach ;)

    mam tego farta, ze jestem dosc wysoka i szczupla, biust tez nie duzy, taka
    przecietna, wiec nie mam za duzych problemow z tym co proponuja producenci i nie
    trudno mi znalezc moj rozmiar, no i w miare znosnie wygladam w wiekszosci rzeczy

    ale jednoczesnie czuje, ze brakuje mi czegos by wygladac naprawde niezle :)

    zawsze znajduje wlasnie takie jakies "zachowacze" rzeczy, a te co maja nietypowy
    kroj to na wieszakach najczesciej wygladaja dziwnie i nie zwracam na nie uwagi...

    a potem jak mam zly dzien to jestem zla na siebie, ze mam same nudne rzeczy ;)

    z kolorami nie mam takich problemow...u mnie w gre wchodza tylko barwy cieple,
    to wiem na pewno :)

    zeby nie bylo, ze narzekam to ogolnie, wiem ze poczynilam w ciagu paru lat na
    pewno jakies postepy... juz nie nosze wiekszosci rzeczy w kolorze
    zielonooliwkowym lub brazowym :p

    staram sie wlasnie wyuczyc tego czego szukac, czego unikac...ale idzie mi to
    dosc opornie ;)

    porownujac do zdolosci artystycznych...to dalej bylby co najwyzej srednio
    poprawny rysunek z lekcji plastyki, a nie cos naprawde ladnego ;)
  • yaga7 20.06.09, 19:40
    No ale skoro widzisz, że poczyniłaś postępy, to znaczy, że jest dobrze i trzeba
    powoli iść do przodu :) tyle.

    Czasem nie ma metody na skróty, czasem trzeba przejść całą drogę.

    I spróbuj następnym razem kupić coś niezachowawczego - coś, co Ci się spodoba.
    Może zacznij od jakichś niekonwencjonalnych dodatków? Kolczyków? Innej biżuterii?
    Może niekonwencjonalne buty?
    Torebki?

    Trzymam kciuki!
    --
    Kaczuchy :)
    yaga7.fotolog.pl
    chcesz książkę? :)
  • quleczka 20.06.09, 20:06
    > I spróbuj następnym razem kupić coś niezachowawczego - coś, co Ci się spodoba.
    > Może zacznij od jakichś niekonwencjonalnych dodatków? Kolczyków? Innej biżuteri
    > i?

    z bizuteria na szczescie nie mam problemow takich jak z ciuchami :) nawet wczoraj w reserved mi ekspedientka powiedziala, ze mam sliczne kolczyki, hihih ;)

    wiesz, ja naprawde nie tylko narzekam :p staram sie cos robic i staram sie kupowac rzeczy niekonwencjonalne czasem...

    tylko potem czesc okazuje sie totalnym niewypalem :/ mam juz dwie kurtki, kupione w secondhandzie bo mi sie spodobaly, a teraz ich nie nosze... :D

    co do butow to niestety ostatnio mnie finanse ograniczaja i to bardzo :/

    no i sila rzeczy musze dopasowywac cos co pasuje do reszty "zachowaczych" ciuchow w stylu jeansy i koszulki...nie moge kupic takich, ktorych sie nie bedzie dalo nosic z tym co mam :)

    butow mam niestety cale 4 pary :D trampki, balerinki, jedne uniwersalne szpilki na wesele/impreze plus do tego japonki :)

    i to sie przynajmniej do jesieni nie zmieni...kasy brak :/

    zostaje mi ratowanie sie bizuteria ale najbardziej lubie kolczyki, a te moge nosic jedynie ze srebrem...wiec dla finansow to tez nie najlepiej :/

    ale nic, bede walczyc, moze tak zle nie bedzie :)
  • yaga7 20.06.09, 20:13
    Eee, z tego, co Ty piszesz, to ja widzę, że Ty te problemy prawie że z palca
    wysysasz ;)))
    To są takie mikro mikro problemy ;)

    U mnie duży skok z ubrań zachowawczych na odjazdowe nastąpił wtedy, gdy zaczęłam
    zarabiać. Co jest zrozumiałe, bo wtedy człowiek ma kasę i może kupić, co chce.

    A jak ktoś ma mało kasy to jest to problem.
    Jeżeli ktoś ma zdolności artystyczne, to sobie zawsze coś tam uszyje, poprawi,
    zmniejszy, zwiększy, doda falbankę albo oderwie itp. A jak ktoś nie ma takich
    zdolności, to gorzej.

    Life's brutal ;)
    --
    Kaczuchy :)
    yaga7.fotolog.pl
    chcesz książkę? :)
  • quleczka 20.06.09, 20:19
    a czy ktos mowil, ze sa duze? :D tak samo jak nie mowilam, ze narzekam i nic z
    tym nie robie :D

    ja sobie gdybam od czego to wszystko po prostu zalezy...i dlaczego jednym to
    jakos tak latwiej i bezbolesniej przychodzi ;)

    jak mowilam ja raczej siebie lubie od czasu gdy przestalam byc zakompleksiona
    nastolatka (a od czasu odkrycia lobby lubie siebie nawet bardziej) nie wygladam
    jak ostatnie bezguscie czy potwor... wiec owszem mozew to i sa mikroproblemy ;)
  • yaga7 20.06.09, 20:21
    Spoko ;)

    Ja po prostu mam taką naturę, że własnymi mikroproblemami się raczej nie
    zajmuję, więc może dlatego jestem taka trochę zdziwiona, że ktoś się swoimi
    zajmuje ;)

    A gdybania dla samego gdybania nie lubię, bo lubię od razu działać :)
    --
    Kaczuchy :)
    yaga7.fotolog.pl
    chcesz książkę? :)
  • quleczka 20.06.09, 20:24
    > A gdybania dla samego gdybania nie lubię, bo lubię od razu działać :)

    ja dzis gdybam, zeby pozniej ewentualnie wiedziec jak dzialac gdy bede miala
    okazje zadzialac i cos zmienic ;)
  • jul-kaa 21.06.09, 21:00
    quleczka napisała:
    > zostaje mi ratowanie sie bizuteria ale najbardziej lubie kolczyki, a te moge no
    > sic jedynie ze srebrem...wiec dla finansow to tez nie najlepiej :/
    >

    A ze srebrem całe, czy tylko bigle? Bo jak musisz miec srebrne bigle (tak, jak
    ja), to polecam zakup takowych na allegro, do kompletu zakup plaskich szczypiec
    i do dziela :) mozna nosic kolczyki po 5zł + bigle ok. 2zł :) wychodzi tanio
  • quleczka 21.06.09, 21:06
    nie no, wiadomo ze tylko bigle :)

    wiem, ze tak sie da ale ja zazwyczaj lubie takie dosc nietypowe kolczyki i pomijajac fakt, ze musialabym kupic pewnie kilka typow tych bigli to jakos ze swoimi zdolnosciami manualnymi nie wyobrazam sobie recznego ich przerabiania :)

    ale dzieki za rade :) moze kiedys sie zmobilizuje bo kolczyki fajne po 5zl czasem widuje :)
  • jul-kaa 21.06.09, 21:53
    quleczka napisała:

    > nie no, wiadomo ze tylko bigle :)
    >
    > wiem, ze tak sie da ale ja zazwyczaj lubie takie dosc nietypowe kolczyki i pom
    > ijajac fakt, ze musialabym kupic pewnie kilka typow tych bigli to jakos ze swoi
    > mi zdolnosciami manualnymi nie wyobrazam sobie recznego ich przerabiania :)
    >
    > ale dzieki za rade :) moze kiedys sie zmobilizuje bo kolczyki fajne po 5zl czas
    > em widuje :)

    ooo, tu juz chyba posadze Cie o jakies lenistwo czy inna zlą wolę ;)
    wiem, ze sa ludzie bardziej i mniej "manualni", ale przerabianie kolczykow nie
    jest wyzsza sztuka, a banalem zupelnym...
    mozna przerobic 90% kolczykow - nie nadaja sie w zasadzie tylko małe sztyfty,
    ale na upartego by sie dalo.
    Przerobka wiszacych to jakies 20 sekund. Serio! Ja z oszczednosci tansze
    kolczyki wyposazam zawsze w posrebrzane bigle i jak ruszam na sprzedaz, to
    wymieniam tym klientkom, ktore zycza sobie srebra. I zajmuje mi to mniej czasu,
    niz im znalezienie porfela z pieniedzmi ;)
  • quleczka 21.06.09, 22:07
    no bo masz wprawe :)

    ja nawet nie bardzo mam pomysl jak z tych co mam zdjac te niektore bigle :) bo
    te kolczyki nawet nie maja takich bigli typowych tylko takie taki wlasnie sztyft
    przekladany i do tego domocowana cala reszte wiszaca...

    pomijaj juz fakt, ze na allegro raczej bez sensu kupic 2szt...musialabym kupic
    wiecej i do tego te szczypce tak?

    ok, nie mowie, ze nie ... ale poki co mam w portfelu jakies 300zl ktore mi musza
    starczyc na miesiac, wiec nawet jak w efekcie koncowym to faktycznie bedzie
    mniej niz 10zl za pare kolczykow... to poki co i tak sie wstrzymam od zakupow
    wszelakich :)

    ale moze jak bede miala kase to skorzystam z pomyslu :)
  • turzyca 20.06.09, 19:37
    > Niektórzy się z tym rodzą - tak jak się rodzą malarze, artyści i inne osoby ze
    > zmysłem artystycznym. A inni muszą się tego nauczyć.

    No sa jeszcze tacy, ktorzy sie ucza tego w domu. Ja np. zauwazylam, ze nie mam
    problemow z ubraniem sie, bo tego mnie mamusia nauczyla, ale mam potworny
    problem z uczesaniem sie, tzn. z upieciem wlosow. Bo zarowno moja mama jak i
    babcia nosily stosunkowo krotkie wlosy i nie mialam sie od kogo nauczyc. Poszlam
    do fryzjerki, powiedzialam w czym problem i poprosilam o pare trickow, "zeby nie
    bylo wciaz to samo". Nauczyla mnie kilku rozwiazan. I moze wciaz nie jest
    swietnie, ale jest o niebo lepiej, mam pare nowych fryzur, w tym ulubiona, super
    prosta, do zrobienia w piec minut (i dwie spinki), ktora wywoluje zachwyt
    otoczenia.
    Mozna sie "obrobki urody" nauczyc w dowolnym wieku. :)
    --
    Tak wygląda turzyca:), która znalazła szalenie ciekawy wątek. ;)
  • yaga7 20.06.09, 19:43
    Są jeszcze oporne jednostki niechętne na uczenie się od pokoleń starszych ;)

    Moja mama i ciotka potrafią się same świetnie ubrać. Ale nigdy im nie wychodziło
    ubieranie mnie. Zazwyczaj wyglądałam w tych ciuchach dziwnie. Po jakimś czasie
    sama się nauczyłam, co z czym i jakoś mi idzie ;)

    Ale zgadzam się, że obróbki urody można się nauczyć w dowolnym wieku - trzeba
    tylko chcieć.

    --
    Kaczuchy :)
    yaga7.fotolog.pl
    chcesz książkę? :)
  • daslicht 20.06.09, 20:38
    yaga7 napisała:
    "Ja z kolei bym chciała mieć 180 cm wzrostu, mieć długie proste
    włosy, ważyć o 10 kg mniej i wyglądać jak Morticia Adams :P"

    Wybaczcie jej, bo nie wie co mówi!

    Laski z Klubu Wysokich mierzące 180+ nienawidzą sklepów odzieżowych
    i przemiłych pań w obuwniczych. To trzeba poczuć na własnej skórze!
    A długie proste włosy to ciężka sprawa, wygodniejsze są kręcone, bo
    nie trzeba ich idealnie czesać. Mają taki naturalny burdel, było o
    tym w wątku "Chcę się przefarbować na czarno". Natomiast poplątane
    proste włosy wyglądają jak strzecha.

    Mam koleżankę z lokami, jak zaśpi, to pogmera rękami we włosach i
    jakoś leżą. Inna z mocno skręconymi lokami czesała je gdy jej się
    przypomniało, bo potrafiła zgubić we własnych włosach grzebień. A ja
    przy prostych musiałam wziąć szczotkę i cierpliwie wyczesać strąki i
    kołtuny. Teraz mam krótkie, ale też trzeba je wyszczotkowac i ciągle
    mam obsesję, że zaczną sterczeć. Jak się przetłuszczą, mam fryz jak
    wokalista Tokio Hotel. Brrrrr!
    --
    70/105
    wolność słowa
    Kostar Minionego Lata
    oraz Mój Niezwykle Przyjemny Fetysz
  • quleczka 20.06.09, 20:43
    > Inna z mocno skręconymi lokami czesała je gdy jej się
    > przypomniało, bo potrafiła zgubić we własnych włosach grzebień. A ja
    > przy prostych musiałam wziąć szczotkę i cierpliwie wyczesać strąki i
    > kołtuny.

    :D

    chcesz pocieszenia? to pomysl co ma zrobic taka z "posrednimi" ? :D

    ani to mocno krecone loki co wygladaja ok bez czesania...ani proste wlosy, ktore
    da sie przeczesac i tez wyglada to ok ...

    tylko takie blizej nie okreslone fale co nigdy nie sa ani gladkie ani pokrecone,
    za to idealnie sie w siano zmieniaja, no i po czesaniu wygladaj gorzej niz przed ;)

    ale nie wazne, koncze marudzic i znikam stad ;)
  • quleczka 20.06.09, 20:56
    a kto mowi, ze proste wlosy musza byc zawsze idealnie proste? ;)
  • daslicht 20.06.09, 21:00
    Geny! A człowiek w ciągu dnia się rusza, wiatr wieje i inne rzeczy
    się dzieją, więc musi pilnowac by włosy nie zmieniły się w strzechę.
    Kupa roboty, jak miałam długie włosy to w końcu straciłam
    cierpliwość i upinałam je w kok a'la Amy Winehouse a potem poszły
    pod nożyczki. Ale one się nie dają tak łatwo, szybko rosną!
    --
    70/105
    wolność słowa
    Kostar Minionego Lata
    oraz Mój Niezwykle Przyjemny Fetysz
  • turzyca 20.06.09, 23:37
    daslicht napisała:

    > Laski z Klubu Wysokich mierzące 180+ nienawidzą sklepów odzieżowych
    > i przemiłych pań w obuwniczych. To trzeba poczuć na własnej skórze!

    Zapraszam do Niemiec. Po raz kolejny uslyszalam, ze z taka stopa to do dzialu dzieciecego. Ale w dziale dzieciecym tez nic nie ma! <tlucze glowa w mur> W smyku to przynajmniej jakies pantofelki byly...
    43 jest latwiejsze do dostania niz 35. (I tak, w normalnych sklepach buty tez sa takie sliczne i kosztuja takie grosze.)

    PS A moje szalenie proste wlosy po prostu myje codziennie. Weszlo mi na tyle w nawyk, ze mam opracowana cala logistyke, jak to zrobic, zeby nie zawadzalo.
    --
    Tak wygląda turzyca:), która znalazła szalenie ciekawy wątek. ;)
  • sbarazzina 20.06.09, 23:48
    Zapraszam do Wiednia:) W Humanicu od 34 do 50 bodajże, z ciekawości
    oglądałam, normalne fasony jak w innych rozmiarach:)

    A zdradź te sztuczki od Twojej fryzjerki, proszeee :)

    --
    <<67/95/96-->60G/65FF>>
  • turzyca 21.06.09, 00:11
    O! Oni sa w Polsce! W Gdansku i w Warszawie i w paru jeszcze miastach. A w
    Niemczech tylko na poludniu. :-/ (No dobrze, Brema nie lezy na poludniu wg
    normalnego czlowieka, ale dla nas to juz jest "tam na dole".)
    Osobiscie mam nadzieje, ze moze w Hamburgu w ktorejs imigranckiej dzielnicy sie
    cos trafi - podobno imigrantki sa nizsze, a to oznacza ze maja mniejsze stopki.
    A do Hamburga moze sie z jakimis goscmi wybiore.

    Sztuczki zdradze chetnie, ale ja tego nie umiem opisac, mimo ze latwe, po
    pokazaniu od razu wiadomo, o co chodzi. Nie wybierasz sie w jakas podroz w wakacje?
    --
    Tak wygląda turzyca:), która znalazła szalenie ciekawy wątek. ;)
  • sbarazzina 21.06.09, 22:25
    Nie jestem tylko pewna czy w każdym Humanicu jest ten sam
    asortyment. Pamietam też, że we Włoszech rozmiar 35 jest bardzo
    powszechny, więc gdybyś była przypadkiem, to polecam.

    W tym roku stawiam na dość spontaniczne wakacje, więc kto wie gdzie
    mnie poniesie ;) Rozumiem, że pytałaś o Niemcy, zgadza się? :)

    --
    <<67/95/96-->60G/65FF>>
  • yaga7 21.06.09, 03:05
    >
    > Wybaczcie jej, bo nie wie co mówi!

    Wiem, wiem :P
    Mam 170 wzrostu, najlepiej się czuje na obcasach 10 cm :P

    A gorsze od włosów prostych są włosy ani proste, ani kręcone.
    Trzeba je albo wyprostować, albo zakręcić, bo same z siebie wyglądają debilnie.
    Bez zrobienia fryzury mogę się co najwyżej uczesać na gładko, bo inaczej
    wyglądam jak piorun we wirzbę ;)
    --
    Kaczuchy :)
    yaga7.fotolog.pl
    chcesz książkę? :)
  • kuraiko 20.06.09, 20:14
    Quleczka ma rację. to nie chodzi o podejście, tylko o spapraną cerę.
    w sumie sama mam problemy z cerą od niecałych 4 lat (spadek po
    chorobie).
    nie mówię, że tynkuję twarz, ale ostatnio nie mogę na siebie patrzeć
    w lustrze, a nawet na zdjęciach. nie mam kryjącego fluidu, nie
    odczuwam też potrzeby tynku, jestem jeszcze młoda. niestety puder i
    korektor to chyba za mało.
    nie wyobrażam sobie wyjść bez makijażu np do centrum na zakupy
    i "być pewną siebie", bo nie sprawiłoby to, że syfy, przebarwienia,
    blizny i świecąca cera stałaby się mniej widoczna.

    natomiast oczywiście jeśli ktoś ma mocno widoczny trądzik, mimo make-
    upu, to wtedy uśmiechnięta buzia jest bardzo przydatna. po co
    pokazywać, że dołujemy się trądzikiem? z tym, że mam na myśli mocny
    trądzik, którego praktycznie nie da się ukryć w 100%. i też nie
    wyobrażam sobie takiej dziewczyny bez makijażu w miejscu publicznym,
    żeby czuła się w 100% pewna siebie.
  • yaga7 20.06.09, 20:18
    No ale jeżeli ktoś ma spapraną cerę i się leczy, to nic nie może więcej zrobić nie?

    To po co ma się dołować bardziej?

    To jest już taka cecha, której zmienić nie można. To tak jak ja bym narzekała,
    że tą Morticią nie mogę być ;))

    Nie ma co się dołować z powodu rzeczy, których NIE możemy zmienić, bo po jakimś
    czasie dojdziemy do wniosku, że jedyny ratunek to kulka w łeb ;)

    "Daj mi odwagę, by zmienić to, co zmienić mogę, i daj mi siłę, by pogodzić się z
    tym, na co nie mam wpływu. I naucz mnie odróżniać jedno od drugiego."

    --
    Kaczuchy :)
    yaga7.fotolog.pl
    chcesz książkę? :)
  • quleczka 20.06.09, 20:23
    > To po co ma się dołować bardziej?

    w sumie po nic :D tylko sprobuj sie nie dolowac jak masz cale plecy, dekolt i
    twarz w jakims paskudztwie :D powodzenia, ja tak zwyczajnie nie umiem...

    szczegolnie jak pare razy uslyszysz nieprzyjemne komentarze i jak niemal nie
    wyobrazasz sobie pokazania sie facetowi bez makeupu czy bez koszulki...

    no mozna sobie tlumaczyc, ze przeciez nic wiecej sie nie da zrobic tylko to
    naprawde srednio na samopoczucie i poczucie atrakcyjnosci pomaga... szczegolnie
    jak trwa to pare lat...

    no i wole nie mowic jak to ogranicza wybor ubran... :D
  • yaga7 20.06.09, 20:29
    Przez całą podstawówkę wołano za mną świnia - bo była gruba.
    Potem wylądowałam na pół roku w gipsie. Zrobiłam się jeszcze grubsza, bo nie
    mogłam chodzić :P

    Więc do nieprzyjemnych i chamskich komentarzy jestem przyzwyczajona :P

    Pierwszego faceta miałam na studiach :P Bo wcześniej nikt się nie chciał ze mną
    umówić :P

    Ale w pewnym momencie powiedziałam sobie dość i wprowadziłam zmiany, dzięki
    którym obecnie nie mam problemu ze sobą, z samoakceptacją itp.
    Pewnie gdybym się nie zabrała za siebie - od strony psychologicznej, teraz
    byłabym zgorzkniałą starą panną bez znajomych ;) Na szczęście nie jestem ;))
    --
    Kaczuchy :)
    yaga7.fotolog.pl
    chcesz książkę? :)
  • quleczka 20.06.09, 20:33
    > Ale w pewnym momencie powiedziałam sobie dość i wprowadziłam zmiany, dzięki
    > którym obecnie nie mam problemu ze sobą, z samoakceptacją itp.

    no ja na szczescie tez mam sporo mniejszy niz kiedys...

    teraz juz mnie chamskie komentarze odnosnie mojej skory nie rusza bo tez sie
    przyzwyczailamw ogolniaku...ale nie zmienia to faktu, ze nie ulatwia to zycia :p

    zgorzkniala stara panna tez chyba jeszcze ni jestem i byc nie zamierzam ;)
  • kuraiko 20.06.09, 20:37
    hmm w moim przypadku to jest jeszcze kwestia finansowa ;) gdybym
    miała pieniądze, to zrobiłabym mikrodermabrazję, peeling
    kawitacyjny, czy co tam się robi żeby się pozbyć blizn.
    kupiłabym krem Vichy, który mi zrobił cud z cerą, ale miałam tylko
    próbkę, na cały słoiczek mnie nie stać :( używałabym innych
    kosmetyków, najlepiej hypoalergicznych, do cery wrażliwej itp,
    takich aptecznych.
    boję się iść do kosmetyczki, bo obawiam się, że zaleciłaby mi
    właśnie tego typu kosmetyki, a na takie zwyczajnie mnie nie stać.
    używam do twarzy kosmetyków ziaji, kremu lirene i mleczek ostatnio
    różnych firm. jakbym usłyszała, że najlepiej dla mnie krem za
    kilkadziesiąt złotych, plus żel i tonik np po 30-40zł albo i więcej
    to przecież nie byłoby wykonalne i klapa.
    pozostaje mieć nadzieję, że to sprawa hormonów, a nie cery samej w
    sobie.
  • quleczka 20.06.09, 20:40
    > kupiłabym krem Vichy, który mi zrobił cud z cerą

    tiaaa.... nic mi nigdy nie narobilo na twarzy takich "niedoskonalosci" jak cud
    krem z vichy, ktory dostalam od babci i co mial niby je likwidowac :p

    > boję się iść do kosmetyczki, bo obawiam się, że zaleciłaby mi
    > właśnie tego typu kosmetyki, a na takie zwyczajnie mnie nie stać.

    jak dla mnie to powinnas isc raczej do dermatologa niz kosmetyczki...ale fakt,
    ze to wszystko tanie nie jest :/
  • turzyca 20.06.09, 23:18
    > jak dla mnie to powinnas isc raczej do dermatologa niz kosmetyczki...ale fakt,
    > ze to wszystko tanie nie jest :/

    Ale powolnym dlubaniem czesto da sie osiagnac calkiem przyzwoity efekt.
    Dezambrazji nigdy nie mialam, ale za to kuracje zluszczajace kazdej zimy, przez
    chyba 5 lat pod rzad - wieczor w wieczor kremik, powloczka na poduszke, koldre i
    pizama dobrane odpowiednio, bo szlag je trafial. I choc po pierwszych miesiacach
    nie bylo widac efektu, to po paru latach efekt sie zrobil i rozne blizny ladnie
    sie powygladzaly. A w ramach konserwacji efektu do tej pory myje twarz mazidlami
    aptecznymi. I to leczenie nie musi byc bardzo drogie, ten specjalistyczny plyn
    kosztowal ca 23 zl, kupowalam w styczniu, do tej pory nie zuzylam, a na lato
    trzeba go odstawic, bo sie z UV gryzie. I wiekszosc moich lekow nie byla
    oszalamiajaco droga, bo czesc jest dofinansowywana, a wiekszosc kosztowala do 30
    zl za tubke.
    Marki apteczne tez sa rozne - teraz szukalam czegos na naczynka, szukalam metoda
    probek i najlepszy okazal sie polski krem, kosztujacy niespelna 40 zl. I jest
    wydajny, uzywam od konca kwietnia i pewnie do konca lipca mi wystarczy. A taki
    za ponad 100 tez wyprobowalam i byl duzo gorszy, mazial sie i byl obrzydliwy.
    --
    Tak wygląda turzyca:), która znalazła szalenie ciekawy wątek. ;)
  • kuraiko 20.06.09, 23:36
    do dermatologa idę we wtorek ;) 3 miechy się u tej kobiety czeka na
    wizytę. może poradzi coś na to, że coraz bardziej włosami
    porastam ;)
    niestety i dermatolog może trafić kulą w płot. miałam kiedyś
    przepisany lek na trądzik, wiele osób ocenia go jako świetny. moja
    skóra po pierwszym użyciu wyglądała jak po podrażnieniu chemicznym :/
    no ale z kolei dermatolog nie usunie blizn :>
  • turzyca 21.06.09, 00:04
    > niestety i dermatolog może trafić kulą w płot. miałam kiedyś
    > przepisany lek na trądzik, wiele osób ocenia go jako świetny. moja
    > skóra po pierwszym użyciu wyglądała jak po podrażnieniu chemicznym :/

    I jestes pewna, ze to nie byl wlasnie objaw dzialania leku? Bo jako zywo
    przypomina mi pierwsze uzycie ktoregos z moich mazidel, skora mi odpadala od
    twarzy drobinkami. Koszmar. Ale po trzech dniach juz sie przyzwyczaila, a efekt
    byl taki, ze te koszmarne trzy dni byly tego warte. Lekarka mnie ostrzegla, ze
    pierwsze dni moga byc szokujace i zebym zaczela w niewyjsciowy weekend.

    > no ale z kolei dermatolog nie usunie blizn :>
    Jak nie, jak tak? Tyle ze bardzo powolutku wiec trzeba byc wytrwalym, ale efekt
    moze byc bardzo dobry.
    --
    Tak wygląda turzyca:), która znalazła szalenie ciekawy wątek. ;)
  • kuraiko 21.06.09, 00:16
    dla mnie to wyglądało jak uczulenie, w ulotce pisało oczywiście,
    żeby w razie podrażnienia odstawić preparat o ile dobrze pamiętam.
    lekarka nic mi nie wspominała o prawdopodobnej reakcji skóry
  • quleczka 21.06.09, 00:57
    no wiadomo, ze mozna i dermatolog moze trafic kula w plot...gdyby zawsze im sie udawalo to bym nie walczyla z tym ponad 10 lat ;)

    > no ale z kolei dermatolog nie usunie blizn :>

    nie? a ja dam glowe, ze te glebsze usunie wlasnie jedynie dermatolog bo kosmetyczka nie ma prawa wykonywac np. mocniejszego zluszczania peelingami chemicznymi, tylko wlasnie dermatolog

    nie bez powodu wymyslono dermatologie estetyczna :)

    >żeby w razie podrażnienia odstawić preparat o ile dobrze pamiętam.

    najczesciej pisze, ze jak podraznienie jest mocne to odstawic na pare dni, a pozniej wrocic powoli i z umiarem do tego :)

    niestety ja mam takie doswiadczenia z dermatologami, ze czesto nie mowia, ze cos moze az tak wysuszac albo nie mowia, ze cos przez poczatkowy okres moze pogarszac stan skory lub powodowac wysyp :/

    ale na szczescie wreszcie trafilam sensownego dermatologa :)

    a tak swoja droga to juz dawno powinnas zapisac sie na kolejna kontrolna wizyte skoro czeka sie 3 miesiace :)
  • kuraiko 21.06.09, 01:31
    na poprzedniej byłam 3,5 miesiąca temu ;)
    tam też niestety tak jest, że nie zawsze chcą rejestrować. np pod
    koniec zeszłego roku robili zapisy na grudzień jednego konkretnego
    dnia bodajże w październiku :/ w marcu zaraz po wizycie udało im się
    wcisnąć mnie jeszcze pod koniec czerwca. pewnie teraz zapiszą mnie
    na sierpień albo wrzesień ;) wydaje mi się, że chętniej rejestrują
    tam osoby, które są zaraz po wizycie i mają zaleconą kontrolę, niż
    telefonicznie...
  • quleczka 21.06.09, 10:45
    >w marcu zaraz po wizycie udało im się wcisnąć mnie jeszcze pod koniec czerwca

    dlatego w takich miejscach ja sie umawiam na nastepna wizyte sporo przed
    kolejna, a nie dopiero po niej...

    i wtedy sie nie trzeba zastanawiac czy beda "chetni" wcisnac nasz wczesniej czy
    tez nie ;)

  • nati_88 21.06.09, 11:44
    kuraiko napisała:

    > do dermatologa idę we wtorek ;) 3 miechy się u tej kobiety czeka na
    > wizytę. może poradzi coś na to, że coraz bardziej włosami
    > porastam ;)

    Badałaś hormony? Ja sobie dermatologa odpuściłam i idę od razu do endokrynologa ( choć tsh w normie (1.82), ale z ft3 i ft4 może być różne) i ginekologa, po skierowania na badania :)


    --
    Ulubiona deszczowa piosenka ;)
  • kuraiko 21.06.09, 22:25
    jeszcze nie badałam. zgłosiłam problem lekarzowi rodzinnemu,
    zapytałam czy iść do endokrynologa, a lekarka poleciła mi najpierw
    iść do dermatologa. do gina pewnie się za 1,5 msca wybiorę, tylko że
    już kiedyś była z nim gadka nt hormonów i dowiedziałam się, że
    pewnego badania w moim mieście nie wykonują, tylko w innym i jest
    drogie :/ moim zdaniem on czasem idzie na łatwiznę. natomiast mojej
    dermatolog ufam ;)
  • kasiamat00 21.06.09, 13:23
    > miałam kiedyś przepisany lek na trądzik, wiele osób ocenia go
    > jako świetny. moja skóra po pierwszym użyciu wyglądała jak po
    > podrażnieniu chemicznym :/

    Strzelam że jakiś retinoid ew. w połączeniu z kwasami. Czyli reakcja
    najzupełniej prawidłowa. Też przez to przechodziłam, nawet po potraktowaniu się
    najłagodniejszą możliwą wersją, czyli samymi kwasami (konkretniej Effaclarem).
    Tyle, że ja przed rozpoczęciem kuracji trochę o tym poczytałam, wiedziałam, że
    przez miesiąc albo i dłużej mogę wyglądać dużo gorzej i jest to normalne,
    kupiłam mocne kremy nawilżające, a w sytuacjach bardzo złych robiłam sobie jeden
    czy dwa dni przerwy. Efekt - po półtora roku w końcu praktycznie pozbyłam się
    zmian ropnych. Do idealnej cery temu jeszcze daleko, ale dwa lata temu za coś
    takiego dałabym się pokroić.

    Aha, ja na czas kuracji odstawiłam _wszystkie_ kosmetyki do maziania się po
    twarzy (większość tylko pogarsza sprawę). Nie używam żadnych pudrów, podkładów,
    korektorów itp.
  • quleczka 21.06.09, 13:41
    > Też przez to przechodziłam, nawet po potraktowaniu się
    > najłagodniejszą możliwą wersją, czyli samymi kwasami (konkretniej Effaclarem).

    jak to roznie bywa :) dla mnie effaclar to dziala jak krem nawilzajacy, w ogole
    nie widzialam efektu ani nic ;)

    ale zgadzam sie, ze taka reakcja na retinoidy i kwasy jest jak najbardziej
    normalna ...czasem jak jest bardzo zle to 2 dni przerwy i jest lepiej :)

  • turzyca 20.06.09, 20:33
    10 lat ostrej walki z tradzikiem - jeszcze na studiach malowalam sie Akneroxidem
    zmieszanym z barwnikiem zamiast normalnego podkladu. Ale jak z gola twarza
    mowilam komus "mialam ciezki tradzik", to ludzie mi nie wierzyli na slowo. Ja
    widze potradzikowe pozostalosci: blizny, poszerzone pory i tlusta cere, ludzie
    widza gladka twarz. :o
    --
    Tak wygląda turzyca:), która znalazła szalenie ciekawy wątek. ;)
  • quleczka 20.06.09, 20:37
    masz racje, cos w tym jest :)

    ja wiem, ze akurat teraz jak jestem odpowiednio ubrana i mam makijaz...to
    wiekszosc ludzi nie wpadnie na to, ze mialam/mam problem z tradzikiem :D

    ale w wersji bez makijazu...to niestety nie da sie tego u mnie ukryc...

    ale coz, nikt nie mowil, ze zycie jest latwe ;)
  • kuraiko 20.06.09, 20:38
    no cóż, ja mam "życzliwą" osobę, która zawsze mi powie "ale nie masz
    gładkiego czoła, masz drobne krostki", bo sama ma takie problemy, to
    czemu ktoś ma mieć lepiej :P
  • kasiamat00 21.06.09, 13:31
    Bo u Ciebie naprawdę żadnych zmian (po)trądzikowych nie widać. Może jakby się
    przyjrzeć... Co swoją drogą jest kolejnym przykładem na to, że ludzie dużo
    słabiej rejestrują takie rzeczy u innych niż u siebie. I cera, którą u innych
    określiliby jako ładną, u siebie jest paskudna.

    Stary trądzikowiec (powoli zbliżam się do 20. urodzin mojego trądziku, jak
    dobrze pójdzie, to może w prezencie urodzinowym sobie zniknie :).
  • agacia2025 21.06.09, 12:56
    Wiesz co, wydaje mi sie ze tu duzo do gadania ma rodzaj kosmetykow jakie
    stosujesz. Przez kilka lat szukalam idealnego pudru dla mnie i wreszcie
    znalazlam (stosuje go juz od kilku lat) i nikt nawet nie zauwaza ze mam cos na
    twarzy, a swietnie matuje niedoskonalosci. Podobnie zawsze mialam problem z
    oczami- mam tak pracujace powieki ze po godzinie, max dwoch od nalozenia nawet
    najcienszej warstwy ciania do powiek wygladalam jakbym miala makijaz przez caly
    dzien- cien mocno brylowal sie na powiekach i wygladalam na mocno zmeczona.
    Wynalazlam w dobrym sklepie kosmetycznym podklad pod cien do powiek, ktory
    sprawia ze makijaz jest wodoodporny i baaardzo trwaly. Wyobraz sobie ze zrobilam
    sobie majkijaz kolo pierwszej po poludniu (wieczorowy, wiec dosc mocny), bo
    szlam na wesele (w Polsce), do 10 wieczorem bylismy z mezem na weselu a potem
    pojechalismy do domu przyszykowac sie na podroz do domu (mieszkamy w Anglii)
    kolo godziny 6-7 rano wyjezdzalismy. Byla to zima, strasznie duzo sniegu,
    okropne korki i podroz zajela nam ponad 24h, tak wiec mialam makijaz przez 2
    doby i jak dojechalam to ciagle wygladal na taki, jakbym nalozyla go 10 min
    wczesniej. Odpowiednie kosmetyki daja naprawde duzo, wiec jestem pewna ze i nad
    innymi rzeczami mozna popracowac i znalezc cos co bedzie rownie swietnie sie
    spisywac
    --
    When you can live forever... what do you live for?
  • quleczka 21.06.09, 13:08
    ja mam podklad pod cienie :) polecony przez kosmetyczke ale tez sie to jakos
    super nie sprawdzilo, choc fakt jest lepiej :)

    ale akurat u mnie to wina budowy oczu - ja mam dolna czesc powiek taka, ze jak
    mam oczy otwarte to jej w ogole nie widac, wiec sila rzeczy cienie odbijaja mi
    sie na tej drugiej czesci powieki :)

    w sumie to mi nie przeszkadza akurat :) rzadko oczy maluje :)

    ale podkladu idealnego w moim bardzo jasnym kolorycie nadal nie znalazlam :/
    takiego co by kryl, matowil, nie splywal i jeszcze nie zapychal porow... i do
    tego by byl bardzo jasny :)

    nie stac mnie niestety na eksperymenty z podkladami w cenach powyzej 20-30zl :/
  • daslicht 21.06.09, 13:31
    Ja jestem zadowolona z EDM, w końcu dobry kolor. No ale jest 60
    odcieni do wyboru, a nie 4.

    Chyba mamy podobne oczy, mi też się górna powieka zawija, a jak
    jestem zmęczona to nie mam tej ruchomej części w ogóle :) jak
    makijaż spływa to pod oko, a na górnej powiece wchodzi pod spód i
    wygląda jakby nic nie było. Kupiłam podkład pod cienie kilka dni
    temu, muszę przetestować :)

    Gdyby nie okulary, nie malowałabym oczu w ogóle lub delikatnie. A
    tak muszę dość zdecydowanie pomalować, żeby było widać że mam oczy.
    Wizażystek nie lubię, one zawsze chcą zrobić efekt okragłego
    wybałuszonego oka (czy to jest takie fajne?????) a wychodzi im jak
    podbite. Do tego prostują brwi. Brrrrr!
    --
    70/105
    wolność słowa
    Kostar Minionego Lata
    oraz Mój Niezwykle Przyjemny Fetysz
  • quleczka 21.06.09, 13:46
    edm? everydayminerals? :) zamowilam sobie ich probki i z zadna nie trafilam ;)

    nie mowiac juz o tym, ze na moja pokryta meszkiem twarz nie umiem tego prawidlowo nalozyc by nie wygladalo jak maska :)

    >jak jestem zmęczona to nie mam tej ruchomej części w ogóle

    u mnie jej wlasciwie nigdy nie ma :) i wszelkie cienie sie odbijaja na gornej lub zbieraja w zalamaniu... podklad pod cienie sprawia, ze nie splywaja ale ja mam nawyk tarcia powiek i niestety z podkladem pod cien jest wtedy jeszcze gorzej bo ten cien sie nierownomiernie sciera wtedy :/

    ja jedyne co robie regularnie to henna rzes, wtedy mam w miare oczy :)
  • agacia2025 21.06.09, 13:55
    sliczne:)
    ja bym pobawila sie czarnym tuszem do kresek przy takim oku:)
    --
    When you can live forever... what do you live for?
  • quleczka 21.06.09, 14:06
    na dole czesto mam kreske co prawda olowkiem bo tuszem nie umiem :)

    na gorze raczej nie...bo i tak by jej widac nie bylo ;)
    gore mam wtedy tylko cieniem wlasnie... ogolnie tak przydymione ;)

    tak jak mowilam na szczescie na dlugosc rzes przynajmniej narzekac nie moge :)
    na zdjeciu mi sie nawet w zrenicy odbijaja ;)
  • agacia2025 21.06.09, 19:24
    tez kiedys nie umialam ale teraz makijaz z kreska jest moim ulubionym. Kwestia
    wprawy i dobrego elinera, bo tandetnymi zrobisz kreche na pol powieki. Z tego co
    patrze na Twoje oczko, to kreska na gorze tez bedzie widoczna szczegolnie kiedy
    pociagniesz ja bardziej za zewnetrzne konciki oczu (oczywiscie nie tak na 1cm,
    ale odrobinke).
    Nie moge sie powstrzymac- masz swietna oprawe oczu i bardzo ladny ksztalt brwi
    --
    When you can live forever... what do you live for?
  • quleczka 21.06.09, 19:51
    wiesz, ja tez lubie swoje oczy, szczegolnie jak sie usmiecham to sa takie jakies smiejace sie ;)

    oprawe sobie troche "poprawiam" henna u kosmetyczki, to samo z linia brwi :)

    ale o dziwo na tym zdjeciu to jest chyba nawet calkiem naturalna bo pamietam, ze robilam je gdy pracowalam za granica ;)

    co do kresek...to juz w innym miejscu napisala, ze ja mam dziwne wrazenie, nawet jak ta kreske pociagne tuz przy lini brwi, ze ona i tak jest za daleko od oka ;)
  • daslicht 21.06.09, 19:34
    A ja z kolei maluję tylko górę, tylko na otwartym oku. Dół tylko
    wtedy, gdy robię obrys całego oka na czarno. Nigdy nie maluję
    dolnych rzęs.

    Kreska na górnej powiece jak najbardziej, zwłaszcza czarna tuszem w
    stylu "kocie oko". Kolorowe wygladają mniej efektownie, ale też
    fajnie :)

    Niedawno kupiłam sztuczne rzęsy "połówki", ale bedzie zabawa :)))))
    --
    70/105
    wolność słowa
    Kostar Minionego Lata
    oraz Mój Niezwykle Przyjemny Fetysz
  • agacia2025 21.06.09, 19:38
    dokladnie tak samo robie makijaz, bez malowania dolnych rzes i bez dolnej kreski
    (bardzo zadko, czasami taka cieniutka i lekko rozmazana), sztucznych rzes nie
    probowalam, ale bardzo bym chciala
    --
    When you can live forever... what do you live for?
  • daslicht 21.06.09, 19:44
    Ja się boję trochę ^^

    Uważam że moje oczy są bardzo fajne i szkoda je chować za brylkami, dlatego
    jutro wybieram się do pana, który "każdemu dobierze kontakty" - tak
    o sobie mówi. Jeśli mu się uda, to chciałabym jeszcze ponosić
    soczewki powiększające oczy. W ogóle lubię kombinować z makijażem i
    różnymi akcesoriami :)
    --
    70/105
    wolność słowa
    Kostar Minionego Lata
    oraz Mój Niezwykle Przyjemny Fetysz
  • quleczka 21.06.09, 19:49
    no bardzo fajne masz te oczy...takie wlasnie troche orientalne :)

    kurczy ty masz chociaz duza powierzchnie nad ta ruchoma czescia powieki...az do
    linii brwii...masz z czym kombinowac :)

    kurcze, cale zycie sie czlowiek uczy...nie wiedzialam, ze sa soczewki
    powiekszajace :)
  • quleczka 21.06.09, 19:45
    ja dolnych rzes tez nigdy nie maluje, gorne bardzo rzadko poza regularna henna
    bo inaczej maja dosc jasne konce :)

    kreske maluje tylko na dole bo na gorze mam zawyczaj wtedy ciemnoczekoladowy
    cien wiec i tak by jej widac wlasciwie nie bylo :)

    no i zawsze mam to dziwne wrazenie bo ta powieka ma swoja "grubosc"...nie wiem
    jak to wytlumaczyc..

    ale od samego oka do lini rzesz jest kawalek, potem ten obszar gdzie rzesy
    wyrastaja i dopiero pozniej mozna ta kreske namalowac... i jakos mi to zawsze
    dziwnie wyglada ta kreska pare milimetrow od samego oka :)

    na dole maluje zawsze wewnatrz kredka pomiedzy rzesami, a okiem :)
  • daslicht 21.06.09, 19:51
    quleczka napisała:
    " ale od samego oka do lini rzesz jest kawalek, potem ten obszar
    gdzie rzesy wyrastaja i dopiero pozniej mozna ta kreske namalowac...
    i jakos mi to zawsze dziwnie wyglada ta kreska pare milimetrow od
    samego oka :)"

    Bo ją dwustronnie trzeba. Najpierw od dołu a potem od góry :)


    --
    70/105
    wolność słowa
    Kostar Minionego Lata
    oraz Mój Niezwykle Przyjemny Fetysz
  • quleczka 21.06.09, 19:59
    > Bo ją dwustronnie trzeba. Najpierw od dołu a potem od góry :)

    mozna jasniej? :D

    to znaczy co...mam sobie u gory w wewnatrz lini rzes namalowac?
  • daslicht 21.06.09, 20:05
    Dokładnie :)
    Trzeba podciagnąć nieco powiekę i pomalować od dołu (wewnatrz) a
    potem od góry (zewnątrz). Szczoteczkę od tuszu też mozna mocniej
    docisnąć i zabarwi powiekę od dołu.

    Też używasz wodoodpornego tuszu i kredek? Cienia na wodę?
    --
    70/105
    wolność słowa
    Kostar Minionego Lata
    oraz Mój Niezwykle Przyjemny Fetysz
  • quleczka 21.06.09, 20:18
    oj nie, nie, to zdecydowanie nie dla mnie :)

    dolna powieke moge sobie pomalowac wewnatrz jakas kredka, choc i tak mi to pozniej wlazi do oka po jakims czasie...z gorna nie ma mowy :)

    zreszta az poszlam do lustra i przyjrzalam sie co tak naprawde mi przeszkadza...i jest to to biale pomiedzy rzesami, ktore rosna w kilku rzedach tak jakby ;)

    docisniecia szczoteki tez sobie nie umiem wyobrazic :D

    ja w ogole nie umiem sobie wyobrazic jak ona moze dotknac tej powieku od wewnatrz nie dotykajac jednoczesnie oka,hihih ;)

    w ogole samo odciaganie powieki jest dla mnie malo przyjemne...kojarzy mi sie z pobytami w szpitalu na okulistyce ;)

    p.s. mam jeden tusz, krory stosuje tylko na jakies wyjscia, jak zapomne wczesniej henny zrobic i nie jest wodoodporny, kredki ani cienie tez raczej nie :)
  • sbarazzina 21.06.09, 22:21
    Też mnie irytuje ta biała przerwa ;) Więc jeśli już maluję kreskę
    eyelinerem, to staram się jak najbliżej lini rzęs, a później
    jeszcze maluje kropki pomiędzy rzęsami. Pomaga :)

    --
    <<67/95/96-->60G/65FF>>
  • the_mariska 21.06.09, 20:37
    Tak patrząc na to twoje oko, doszłam do wniosku, że chyba cię znam z widzenia :)
    Nie masz przypadkiem ciemnych włosów mniej więcej do ramion? ;)
    --
    Lobby makes me proud of my figure! :)
    68/102 - mój kalkulatorek mówi, że to
    28J, ale i tak nie mam co nosić.. ;)
  • quleczka 21.06.09, 20:43
    mariska, mozesz mnie znac z widzenia :)
    choc ja na wydziale od jakis 1-2 lat praktycznie nie bywam ;)

    moje wlosy znajdziesz w kolazu lobbowym :) a na maila wysle Ci zaraz normalne
    zdjecie ;)
  • kuraiko 21.06.09, 22:31
    moja przyjaciółka ma podobnie, a może nawet jeszcze mniej widoczną
    ruchomą powiekę. jeśli już maluje oczy, to jakimś ciemnym, szarym
    cieniem, wychodzi też na górną powiekę, jednak makijaż u niej jest
    widoczny, chociaż jak nie ma makijażu, to wydawałoby się, że nie ma
    po co malować tej powieki.
  • quleczka 21.06.09, 23:05
    > moja przyjaciółka ma podobnie, a może nawet jeszcze mniej widoczną
    > ruchomą powiekę.

    a da sie mniej? ;)

    zartuje, wiem przy kaciku jeszcze mi tam kawalek tej powieki widac czasem ;)

    no i zgadzam sie...zawsze widac, ze jest sie pomalowanym bo w koncu oczy sie nie
    ma zawsze tak idealnie otwartych jak na zdjeciu :)
  • daslicht 21.06.09, 13:58
    Bo ich podkłady najlepiej się nakładają ich pędzlami, takimi
    mięciutkimi :))))
    A kolor - najważniejsze to wybrać właściwą tonację, a potem odcień.
    Warto wpisywać w google nazwy, wyskakują osoby pomalowane nimi. Mój
    kolor to Olive Golden Medium, kupiłam kilka próbek na allegro i ta
    była "do kompletu". Okazała się trafiona :)

    Masz takie coś jak na górnym zdjęciu?
    www.beautifulself.com/images/bleph_bna2.jpg
    Faktycznie trzeba trochę posiedzieć nad makijażem, ja mam na
    szczęście takie coś po długiej podrózy pociągiem, a wtedy się nie
    maluję tylko śpię :))))
    --
    70/105
    wolność słowa
    Kostar Minionego Lata
    oraz Mój Niezwykle Przyjemny Fetysz
  • quleczka 21.06.09, 14:07
    > Masz takie coś jak na górnym zdjęciu?

    mam takie cos images40.fotosik.pl/144/c71deaf27556b0b0.jpg ;)

    co do edm to ja probowalam pedzlem tylko przy tym meszku i tak wiekszosc sie na
    wloskach osadza i to widac u mnie :/

    niestety nie umiem nawet po zdjeciu ocenic czy osoba ma moj kolor cery... nawet
    tak na oko to w pudeleczku wyglada ok, a potem sie okazuje, ze nie taki ;)
  • agacia2025 21.06.09, 13:53
    ja od okolo 5-6 lat uzywam podkladu yves rocher, moja cera tez jest bardzo
    ciezka, miaszana- tlusta i do tego szczegolnie wrazliwa (srednio ziarnisty
    piling rani mi skore), ale ten podklad sprawuje sie idealnie na mojej skorze.
    Kupuje zawsze w promocji dwa za cene jednego i wychodzi ze za jeden place 30zl.
    Niestety pare miesiecy temu wyszedl z produkcji, na razie mam jeszcze zapas 1,5
    flakonika podkladu, no ale kiedys sie to skonczy i trzeba bedzie znalezc cos
    nowego. Mam tylko nadzieje ze ten nowy co wyparl stary bedzie bardzo podobny do
    starego i bede mogla go stosowac i bedzie tak samo mi pasowac.
    --
    When you can live forever... what do you live for?
  • kura17 21.06.09, 18:33
    napisz mi dokladna nazwe tego podkladu (i opisz opakowanie). moze w niemczech
    jeszcze go mozna kupic? mam sklep YR po drodze do pracy moge zagladnac i
    zapytac, tylko musze znac szczegoly :)

    --
    kurczak: 03.03.05 (21:38)
    pisklak: 07.09.07 (21:21)
  • agacia2025 21.06.09, 19:20
    napisz do mnie na gazetowego ze swojego maila to wysle zdjecie opakowania i
    zawartosci.

    Co do serii to jest ona z couleurs nature, a podlklad jest niebrudzacy w plynie.
    Nie wiem czy masz jeszcze szanse dostac dokladnie taki jak ja mam, ale moze ta
    nowa seria jest podobna. Musieli w koncu wymienic na nowa, bo po ilus tam latach
    wypada zmienic kolekcje:)
    --
    When you can live forever... what do you live for?
  • kura17 21.06.09, 19:48
    napisalam :

    --
    kurczak: 03.03.05 (21:38)
    pisklak: 07.09.07 (21:21)
  • agacia2025 21.06.09, 20:15

    --
    When you can live forever... what do you live for?
  • kuraiko 21.06.09, 22:28
    ja mam bazę pod cienie Joko Virtual :) dałam niecałe 10zł, bardzo
    dobra inwestycja. cienie za 2,5zł trzymają się 8 godzin, a pewnie
    gdybym ich nie zmywała wieczorem, to trzymałyby się i dłużej ;)
  • kuraiko 20.06.09, 20:07
    ja znam taką laskę... zawsze jest odpicowana, modnie ubrana. włosy
    ma takie, że nie potrzebuje ich nawet czesać (!), żeby mieć fajną
    fryzurę (naturalnie kręcone dość gęste włosy). już w wieku 15 lat
    perfumowała się wychodząc na podwórko :/ (nie mówię o dezodorancie)
    z tym, że wydaje mi się to strasznie sztywniackie, zero luzu,
    naturalności w tej osobie.
  • quleczka 20.06.09, 20:17
    no to myslimy o innym typie :)

    ta ktora ja znam, niemal zero makijazu poza tuszem do rzes i blyszczykiem, fajne
    i dobrze dobrane ciuchy ale nie takie typowo modne i zdecydowanie nie "zrobiona"
    czy "odpicowana"...raczej taka owszem powabna i wygladajaca nienagannie ale
    jakos tak wlasnie naturalnie i nie sztywno...

    zdecydowanie nie lubie "odpicowanych" panienek i gdyby taka byla to bym jej nie
    zazdrosila ;) ja zdecydowanie nie chce wygladac na "zrobiona" :)
  • kuraiko 20.06.09, 20:30
    no tamta laska też się prawie nie maluje, a przynajmniej tego nie
    widać :/ Cera wyglądająca na idealną, lekko podkreślone oczy. Włosów
    kiedyś nie czesała i teraz podejrzewam, że też nie musi. ma dobrze
    obcięte, wystarczy. (ja swoich nienawidzę, musiałabym mieć
    przeszczep włosów żeby pozwolić sobie na luksus wyluzowania w tej
    kwestii). generalnie naturalna, ale właśnie ta "naturalność"
    paradoksalnie nie jest naturalna.
    ta laska wygląda jakby nigdy nie świeciła się jej cera, jakby nie
    miała nigdy pryszcza na brodzie czy zajada w kąciku wargi. całe
    szczęście nie widziałam jej nigdy po wstaniu z łóżka, bo jeśli nawet
    wtedy by wyglądała super, to chyba rzeczywiście kulka w łeb jak mówi
    Yaga ;)
    czy ja muszę dodawać, że nie lubię tej dziewczyny i to wcale nie z
    powodu jej idealnego wyglądu, ale z powodu charakteru? :/
  • kuraiko 20.06.09, 20:04
    a wiesz, że w liceum zastanawiałyśmy się z koleżanką, jak niektóre
    laski to robią, że po 8 godzinach lekcji wyglądają jak spod igły,
    idealna buzia, włosy, ubranie. (podczas kiedy my wyglądałyśmy
    jak "wymięte") teraz dochodzę do wniosku, że te laski musiały kilka
    przerw poświęcić na poprawianie urody w toalecie :P tylko ubrań to
    nie tłumaczy ;)

  • quleczka 20.06.09, 20:08
    > teraz dochodzę do wniosku, że te laski musiały kilka
    > przerw poświęcić na poprawianie urody w toalecie

    w przypadku dziewczyny o ktorej ja mowie...to wersja odpada ;)

    mieszkalysmy w jednym pokoju na wakacjach, widzialam ja niemal 24h na dobe od
    momentu gdy sie obudzila :D
  • turzyca 19.06.09, 20:16
    kura17 napisała:

    > aha, na zdjeciu to jest "statyka", w zyciu widuje sie czlowieka czesto w ruchu.
    > i ma wrazenie, ze tam wlasnie brak gracji bardzo wychodzi...
    >

    A to sie akurat da w pewnej mierze wycwiczyc. :) Zapisz sie w ramach
    usportowiania na jakikolwiek taniec, jak Ci wejdzie w krew, to bedziesz na co
    dzien poruszac sie delikatniej.
    Choc z drugiej strony - czy wszystkie powinnysmy poruszac sie jak baletnice? Sa
    kobiety energiczne i ich zamaszyste ruchy do nich swietnie pasuja. Znam pare
    osob, ktorych urok tkwi wlasnie w ich gwaltownosci i brak delikatnosci wcale im
    nie szkodzi, wrecz przeciwnie.

    Moze znowu chodzi o to, ze niewazne jaki jest stan faktyczny tylko jak o nim
    myslimy? Duze i male piersi sa tak samo dobre, a przeciez niektore kobiety
    doluja sie myslac o swoich melonach tudziez piegach zamiast byc z tej cechy dumnym.

    --
    Tak wygląda turzyca:), która znalazła szalenie ciekawy wątek. ;)
  • yaga7 19.06.09, 20:23
    > Choc z drugiej strony - czy wszystkie powinnysmy poruszac sie jak baletnice? Sa
    > kobiety energiczne i ich zamaszyste ruchy do nich swietnie pasuja. Znam pare
    > osob, ktorych urok tkwi wlasnie w ich gwaltownosci i brak delikatnosci wcale im
    > nie szkodzi, wrecz przeciwnie.

    Właśnie o to mi chodziło, jak pisałam coś wcześniej.
    Moim zdaniem świat jest piękny między innymi dlatego, że ludzie są różni:)

    --
    Kaczuchy :)
    yaga7.fotolog.pl
    chcesz książkę? :)
  • kura17 19.06.09, 20:35
    jasne, ze to zalezy od spojrzenia na siebie. ja mysle, ze nie mam jakis
    kompleksow swojego wygladu, tylko wlasnie tego, ze jakos niezgrabnie wygladam w
    wiekszosci ciuchow...

    ... nadrabiam innymi atutami, haha...

    ale czasem TEZ chcialabym "zniewalajaco" wygladac ;)
    i nawet nie chodzi mi tu o to, zeby sie za mna odwracano, bo tego latwo dokonac,
    zakladajac dobry stanik i odpowiedni dekolt...
    po prostu chcialabym poczuc, ze w tych ciuchach (bez dekoltu ;) wygladam swietnie...

    i jakos sie nie zgadzam z Daslight, ze to zalezy od budowy...

    --
    kurczak: 03.03.05 (21:38)
    pisklak: 07.09.07 (21:21)
  • kura17 19.06.09, 20:43
    mi sie wlasnie jakis taniec marzy... tylko czasu i samozaparcia nie mam, zeby
    sie zapisac...

    tak mi sie przypomnialo, a propos tanca ;) nigdy profesjonalnie nie tanczylam.
    pojechalam kiedys na konferencje do francusiego gorskiego kurortu. konferencja
    byla tak zorganizowana, ze bylo mnostwo czasu "na narty". na nartach nie jezdze,
    ale postanowilam sprobowac snowboardu... zapisalam sie na 3 lekcje z
    instruktorem (taka oferta byla). balam sie,, heh... ale okazalo sie, ze od
    poczatku mi dobrze szlo... juz po zakonczeniu pierre (ten "moj" instruktor),
    powiedzial mi, ze bardzo sie mnie przestraszyl na poczatku... myslal, ze ze mnie
    nic nie bedzie (tzn nawet raz ze stoku nie zjade). a ja zjechalam sama juz za
    pierwszym razem ;) stwierdzil, ze "nie wygladam", ale wg mnie mam talent do
    tanca (bo podobne umiejetnosci sa potrzebne przy snowboardzie) i powinnam
    tanczyc! :D
    ... jakze mnie to ujelo, hehe...
    ach ci francuzi, hehe...

    --
    kurczak: 03.03.05 (21:38)
    pisklak: 07.09.07 (21:21)
  • yaga7 19.06.09, 20:49
    No widzisz :)

    No to może dlatego mój Luby tak szybko się nauczył na snowboardzie śmigać - bo
    kiedyś tańczył towarzysko.

    Zapisz się na taniec, fajny jest :)
    --
    Kaczuchy :)
    yaga7.fotolog.pl
    chcesz książkę? :)
  • kura17 19.06.09, 20:57
    z Lubym i snowboardem calkiem mozliwe!

    ale ja mysle, ze pierre tak mowil, bo on francuz i KAZDEJ kobiecie musi
    komplement palnac :D

    --
    kurczak: 03.03.05 (21:38)
    pisklak: 07.09.07 (21:21)
  • turzyca 19.06.09, 21:09
    To by Ci palnal inny. Np. ze masz fajna kurtke, ktora podkresla Twoje costam.
    Czasem bawie sie w "dzien mowienia komplementow" i wiem, ze kazdej osobie da sie
    powiedziec komplement, ale kazdej za cos innego. Jesli twierdzil, ze jego
    zdaniem powinnas miec dryg do tanca, to powinnas miec.

    I nie mow "marzy mi sie" tylko se kup karnet i chodz. Marzenia trzeba wcielac w
    zycie.
    --
    Tak wygląda turzyca:), która znalazła szalenie ciekawy wątek. ;)
  • kura17 19.06.09, 21:16
    kurcze, karnet dostalam (w domysle, bo kupic musze) od meza...
    ... na gwiazdke... jeszcze sie nie zapisalam :(

    a z tym dniem komplementow to swietna sprawa :) ja mam zwyczaj prawic
    komplementy kobietom, ktore w jakis sposob mnie oniesmielaja (z roznych
    powodow), albo kobietom-jedzom...
    ... zawsze dziala :)

    ps. a jedna z tych jedz ma tak genialny tylek, ze nie moge przejsc kolo niej
    obojetnie... tylka wprawdzie jej nie komplementuje, nie mam smialosci, ale
    wyglad tak i ona jest ze mna w swietnych stosunkach, chyba jako z jedyna inna
    kobiea w pracy ;)

    --
    kurczak: 03.03.05 (21:38)
    pisklak: 07.09.07 (21:21)
  • agacia2025 19.06.09, 17:32
    moje zdanie:

    Nie jestes gruba ani klockowata (tak nagadalas ze spodziewalam sie niemalze
    slonia zobaczyc a tu mila niespodzianka:)), ale boczki masz. Jak dla mnie to
    ciezko doradzic co do dodatkow i kolorow bo tak jak yaga czarnosc kroluje w
    mojej szafie (u mnie to jeszcze czerwieni troche) ale na pewno poszukalabym tak
    jak juz wczesniej/wyzej pisalam rurek z wysoka talia. Twoim atutem rzeczywisice
    sa nogi, sa szczuple, proste i dlugie i takimi spodniami podkreslisz to. Do tego
    dokupilabym bluzki wiazane z tylu w talii i/lub kopertowe, taki kroj zaznaczy
    talie, a boczki i tak nie wyjda bo bedziesz miec je upchane w spodniach, tak
    samo jak brzuszek (ktorego nawiasem mowiac nie bardzo masz). Dekolt wedlug mnie
    swietny, biustu nie masz wielkiego, jest proporcjonalny (moja siostra dalaby
    wszystko za taki biust) wiec nie powinnas sie przejmowac gadaniem czy gapieniem,
    no chyba ze jest to dla Ciebie cos bardzo krepujacego/przykrego to juz nie bede
    sie wtracac.

    Innym rozwiazanie moze byc bluzka koszulowa wlozona do wysokich spodni-
    optycznie to wyszczupli talie. Poza tym korzystalabym jeszcze z pasow szerokich,
    wyszczuplajacych, imitujacych ktorkie gorsety, tez w wiekszosci wypadkow
    wplywaja kozystnie na sylwetke. Szczegolnie kiedy zalozysz do spodni luzna
    koszule i zalozysz na nia pas, bedziesz wygladala jakbyc miala z 10 cm mniej w
    talii, natomiast cala taka koszula jest na tyle luzna aby nie pokazywac boczkow
    ani innych miejsc ktore ewentualnie chcialabys ukryc. Natomiast jest na tyle
    krotka ze odsloni zgrabna pupe i nogi:)
    --
    When you can live forever... what do you live for?
  • quleczka 19.06.09, 17:45
    "ale boczki masz"

    ja mysle, ze to glownie kwestia spodni odcinajacych sie w zlym miejscu...gdyby
    to na przyklad byla spodnica zaczynajaca sie w talii, a nie tnaca biodra na pol
    to wygladalabys duzo lepiej, no i nogi moglabys pokazac bo sa naprawde niezle :)
  • quleczka 19.06.09, 17:49
    zapomnialam dodac, ze zgadzam sie z opcja z jakas bluzka plus na nia pasek
    optycznie "robiacy" talie :)

    albo cos z dekoltem, odcinanego nieco wyzej pod biustem, "tunikowatego" ze tak
    powiem (czy ew. wlasnie kopertowego) i do tego odpowiednio waskie rurki by
    podkreslic zgrabne nogi :)
  • plica 19.06.09, 23:12
    > albo cos z dekoltem, odcinanego nieco wyzej pod biustem, "tunikowatego" ze tak
    > powiem (czy ew. wlasnie kopertowego) i do tego odpowiednio waskie rurki by
    > podkreslic zgrabne nogi :)

    z tym krojem raczej bym nie szalala. trzeba sprawdzic. luzna gora odcinana pod biustem czestu w zderzeniu ze szczuplutkimi nogami daje efekt ciazy :)
    --
    Wierzę w ciała zmartwychwstanie poprzez czułość, przytulanie
  • quleczka 19.06.09, 23:17
    wiadomo, ze trzeba sprawdzic :) w koncu to tylko pomysly do ewentualnego
    sprawdzenia :)

    no i do tego byla opcja paska...by efektu ciazy jednak uniknac :)

    no i ja nie mialam na mysli jakiej powiewajacej luznej tuniki, w sensie
    szerokosci, raczej chodzilo mi o to by to bylo cos przynajmniej do polowy pupy i
    lekko szersze na dole... tak by do waskich spodni pasowalo i nie podkreslalo
    braku wyraznej talii

    stad uzylam okreslenia "tunikowate" choc wiem, ze to malo prezyzyjne ale rownie
    dobrz sie jakas kopertowa bluzka dluzsza sprawdzic powinna
  • kura17 19.06.09, 19:41
    dzieki za rady :) juz mi doradzano taliowane spodnie, tylko gdzie teraz takie
    kupic??? wszedzie biodrowki... czytalam gdzies, ze taliowane jeansy sa w modzie,
    moze mi sie uda cos zdobyc :)

    masz racje, ze sposob dobrania kroju duzo naczy.te zdjecia byly robione po to,
    by pokazac mankamenty, nieje ukryc - tak sie "do ludzi" nie wybiore :) jesli te
    spodnie, to z gora tuszujaca boczki, jesli ta blizka, to raczej pod cos, jako top.

    ja nie uwazam, ze mam fatalna figure. uwazam ze mam normalna, jeno CZUJE sie
    klocowato, w sumie bez znaczenia, co ubiore...
    ... choc masz racje - jak mierze bluzki kopertowe, w ktorych zmiesci sie moj
    biust, to oczy mi sie same smieja do siebie, heh...

    czesto sie powtarza, ze podkreslanie tali pomaga tym, ktore jej nie maja...
    jakos nie mam odwagi sporobowac z ta bluzka i grubym paskiem... mam wrazenie, ze
    bede wygladac zle przy takim nawarstwieniu materialu w talii... ale chyba czas
    sprobowac :)

    a tak w ogole to dziekuje wszystkim za odzew i zainteresowanie!
    chcialam ogolnie porozmawiac o tym, co czyni kobiete atrakcyjna, a wyszedl watek
    porad dla kury :D

    --
    kurczak: 03.03.05 (21:38)
    pisklak: 07.09.07 (21:21)
  • agacia2025 19.06.09, 20:01
    no wiesz kazdy chce pomoc. ja tez nie uwazam ze masz zla figure, tylko sama nie
    potrafisz siebie dowartosciowac i spojrzec obiektywnie. Ja w anglii naogladalam
    sie duzo dziewczyn, ktore sa co najmniej dwa razy takie jak Ty i zakladaja luzne
    dlugie za tylek bluzy/tuniki/sukienki i do tego wlasnie taki pasek w talii i
    wygladaja jak polowa z nich. do tego rurki lub leginsy i naprawde az milo oko
    zawiesic:) sprobuj w sklepie, to nic nie kosztuje a mozesz sie milo zaskoczyc:)
    powodzenia
    --
    When you can live forever... what do you live for?
  • kura17 19.06.09, 21:07
    Agacia, ja nie twierdze, ze Ty pisalas, ze mam zla figure :) tylko po Twoim
    poscie, w ktorym pisalas, ze spodziewalas sie "sloniatka" i sie mile
    rozczarowalas, myslalam, ze moze tak sie wydawac - ze uwazam swoja figure za
    fatalna. i dlatego dodalam to wyjasnienie :)

    Wy wszystkie zachowujecie sie niesamowicie delikatnie :D
    ... i, w ramach treningu pozytywnego myslenia, zakladam, ze szczerze... :)

    --
    kurczak: 03.03.05 (21:38)
    pisklak: 07.09.07 (21:21)
  • agacia2025 19.06.09, 20:07
    a co do spodni rurek z wysokim stanem to nawet na allegro powpisaniu hasla
    "rurki wysoki stan" wyskoczylo mi kilkadziesiat wynikow, wiec mysle ze z tego
    typu spodniami nie jest teraz najgorzej:)
    --
    When you can live forever... what do you live for?
  • kura17 19.06.09, 20:13
    ide szukac na allegro :)

    tylko ja chcialabym najpierw przymierzyc, a w sklepie jeszcze nie zauwazylam,
    ale bede sie rozgladac!

    o tych pasach w talii pisalam dlatego, ze widze, jak mylace moze byc moje
    wyobrazenie, co bedzie na mnie lezalo dobrze, a co nie :)

    --
    kurczak: 03.03.05 (21:38)
    pisklak: 07.09.07 (21:21)
  • kura17 19.06.09, 20:19
    kurcze, same male rozmiary maja... ja sie w 28 w tali nie zmieszcze :(

    a co powiesz o tych:

    allegro.pl/item658522364_spodnie_my_vivi_bombowe_rurki_wysoki_stan_r_40_l.html
    na modelce wygladaja swietnie...
    tylko jedno mnie przeraza - oni tam pisza, ze udo to 2x24 cm!!! no 48 cm w udzie
    to ja nigdy miec nie bede :( a oponoc rozmiar 40 :(

    --
    kurczak: 03.03.05 (21:38)
    pisklak: 07.09.07 (21:21)
  • agacia2025 19.06.09, 22:12
    Tego w udzie nie przerazalabym sie bo w tych spodenkach jest 13% lycry a to jest
    bardzo duzo (sa prawie tak elastyczne jak leginsy) i bylyby wtedy fajnie
    dopasowane w tej czesci. Bardziej w nich balabym sie tego ze nie jest to tak
    wysoki stan jaki widzilabym u Ciebie. Stan w tych spodniach nadal konczy sie pod
    pempkiem wiec nadal sa to biodrowki, tyle ze wysokie. Aby Twoja sylwetka dobrze
    sie prezentowala potrzebujesz spodni ktore beda mialy stan dokladnie w talii
    (ewentualnie troszke wyzej) inaczej zawsze bedzie cos ci wychodzic gora (nie
    wiem czy rozumiesz o co mi chodzi). Najlepiejby bylo gdybys zmiezyla na sobie
    ile masz od kroku to swojej naturalnej talii i wtedy mozesz szukac spodni z taka
    wlasnie dlugoscia stanu. Ja Ciebie widze w takich spodniach:
    allegro.pl/item666266917_rurki_ze_zlota_nitka_wysoki_stan_okazja.html
    od kroku do guzika ma 37cm i tyle pewnie wystarczy Ci do talii i spodnie nie
    beda ciac Twoich bioder/ciala na bulki
    Jezeli szukasz czegos aby mocno wyeksponowac nogi (czy do kozakow) polecam takie
    spodenki
    allegro.pl/item665531289_czarne_skinny_rurki_wysoki_stan_styl_celebrytek.html
    lub takie eleganckie
    allegro.pl/item664204966_sexi_spodnie_wysoki_stan_gorset_granat_rurki_m.html
    popatrz w tych na zdjecia modelek jak mocno maja zaznaczona talie i ich nogi
    wydaja sie jeszcze dluzsze a sylwetka nabrala bardzo kobiecych ksztaltow. Musisz
    wiedziec ze zazwyczaj te bardzo mocno wychudzone modelki nie maja duzej roznicy
    miedzy biodrami a talia. A z doswiadczenia wlasnego wiem ze spodnie z wysoka
    talia sprawdzaja sie wlasnie w takich sylwetkach, bo dla mnie na przyklad sa za
    szerokie w talii, wiec dla Ciebie powinny byc idealne:)
    Nie dziwie Ci sie ze sie boisz kupowac przez internet, ale ja tez kiedys sie
    bala, ale zwaz na to ze jak kupujesz na allegro przez kup teraz to mozesz
    zwrocic Towar w ciagu 10 dni wiec jestes poszkodowana tylko o koszty przesylki.
    Pomysl o tym, a jak juz sie na cos zdecydujesz i znajdziesz cos super, to czekam
    na zdjecia:)
    --
    When you can live forever... what do you live for?
  • kura17 20.06.09, 14:06
    Agacia, ale ja oprocz boczkow mam jeszcze brzuch, neistety :(
    calkiem pokazny
    takie spodnie, mam wrazenie, bardzo bygo wyeksponowaly... nawet jesli bym
    znalazla rozmiar dla mnie, bo 40 nie widzialam na allegro...

    no ale poszukam w sklepach i na pewno przymierze, jesli znajde :) raz kozie
    smierc :)

    --
    kurczak: 03.03.05 (21:38)
    pisklak: 07.09.07 (21:21)
  • agacia2025 20.06.09, 18:08
    nie wydaje mi sie aby tak to dzialalo, wedlug mnie brzuch zawsze jest bardziej
    widoczny kiedy jest odkryty, niczym nie scisniety, bo przeciez jeans zawsze w
    jakim stopniu modeluje, ale przymierz i przekonaj sie. A wszystkie te spodnie do
    ktorych wyslalam linki sa okolo rozmiaru 40,
    --
    When you can live forever... what do you live for?
  • quleczka 19.06.09, 22:26
    kurcze, to jest wysoki stan?

    ja rozumiem, nie sa to niskie biodrowki ale nie nazwalabym wysokim stanem czegos
    co sie konczy dobre pare centymetrow ponizej pepka...

    ok, z tylu sa wyzsze ale z przodu nie bardzo :)

    no i na zdjeciu z boku fatalnie odstaja na plecach, tak ze innych jest taka poza
    by tego widac nie bylo ;)
  • szarsz 19.06.09, 17:50
    Ja na takie małe to nawet nie spoglądam. I nie budzę sensacji na
    ulicy :)
    --
    biuściasty katalog staników
  • quleczka 19.06.09, 17:59
    mowimy o tym dekolcie fotoforum.gazeta.pl/3,0,1684321,2,7.html tak?

    no jak dla mnie jest w sam raz :) malym bym go nie nazwala ale jakims ogromnym
    tez nie :)

    ale prawdza jest taka, ze gdybys nie miala dobrego stanika i piersi jak
    jabluszka...to w ogole wygladalby na mniejszy i biust bylby mniej wyeksponowany :)
  • kura17 19.06.09, 19:04
    kurcze, Szarsz, ale ja DOSLOWNIE mam pol piersi na wierzchu!!
    moze tego nie widac dobrze na zdjeciu (perspektywa?) ale naprawde wiecej widac,
    niz nie...

    ... jeden kolega w pracy, to na zebraniu (siedzial naprzeciwko mnie) sie
    bezwiednie oblizywal patrzac na moj dekolt... ;)

    --
    kurczak: 03.03.05 (21:38)
    pisklak: 07.09.07 (21:21)
  • kasiamat00 19.06.09, 19:41
    Marudzisz.
  • kura17 19.06.09, 19:50
    heh, to kolejna z moich cech naczelnych :)

    --
    kurczak: 03.03.05 (21:38)
    pisklak: 07.09.07 (21:21)
  • kotwtrampkach 20.06.09, 22:00
    kura17 napisała:

    > kurcze, Szarsz, ale ja DOSLOWNIE mam pol piersi na wierzchu!!

    wiesz, to chyba kwestia przyzwyczajenia - ja odkąd mam effuniaka i jedną bluzkę
    z dekoltem po roku golfów - ciągle czuję się "nago". (Nawet myślałam, żeby jakiś
    wątek o tym zacząć) - ale chyba da się żyć. Uwierz opinii osób które nie widzą
    Cię co dzień i nie przyzwyczaiły się do twoich strojów :-)
  • roza_am 20.06.09, 01:39
    Albo dla kielicha :)
  • roza_am 20.06.09, 16:03
    Masz fajną figurę. Świetne nogi i bossski dekolt (gładziutka skóra, piersi jak jabłuszka).

    Podobnie jak dziewczyny widzę Cię w spodniach podkreślających nogi i fajnych, kolorowych bluzkach czy tunikach na górze. Do tego zestawu zdecydowanie dodałabym wysokie obcasy. Możesz wtedy kupować spodnie o 1-2 cale dłuższe co jeszcze bardziej wyeksponuje Twoje super-nogi.

    Jeśli chodzi o górę, to polecam wszelkie fasony optycznie łagodzące ramiona. Porównaj swoje zdjęcia w czerwonej bluzce i w wiązanym tankini. W bluzce masz proporcjonalne i ładnie zaokrąglone ramiona. Tankini wypada gorzej. Odsłania najmniej korzystną część ramion, a cienkie sznureczki kontrastują z mocną budową Twojej góry, co daje niekorzystny efekt (wydajesz się potężniejsza niż naprawdę jesteś). Jeśli lubisz krój halterneck wybieraj raczej szersze paski materiału wokół szyi. O krojach korzystnych dla ramion poczytaj na blogu Maith, było tam sporo na ten temat.

    Tu masz porady dotyczące typów sylwetek:
    Trinny i Susannah: www.littlewoodsdirect.com/rf/lxd/static.do?page=landingpage21
    www.littlewoodsdirect.com/rf/lxd/static.do?page=landinghtml9 oraz trinnyandsusannah.com/
    Gok Wan: gok.channel4.com/ oraz www.howtolookgoodnaked.com/fashion-for-you/

    A tu jest spis blogów szafiarskich. Wyszukaj dziewczyny o interesujących Cię sylwetkach i zobacz w czym wyglądają lepiej, a w czym gorzej: polskie-szafy.blogspot.com/

    Na koniec coś dla zabawy:
    stwórz wirtualną Kurę :) i ubieraj ją w różne ciuszki: www.mvm.com/cs/
    albo pobaw się w ubieranki: www.naprzerwie.pl/naprzerwie/0,89428.html?tag=ubieranki



  • quleczka 20.06.09, 17:24
    > stwórz wirtualną Kurę :) i ubieraj ją w różne ciuszki: www.mvm.com/cs/

    to jest super pomysl :)

    no i jak sie zaloguje to potem jest opcja by sie dzielic tym co nam wyszlo :)
  • mazya 20.06.09, 19:41
    Nie przebrne dzisiaj przez te wszystkie posty więc z góry przepraszam jeśli kogoś powtarzam ;)

    Taki zachowawczy i bez fajerwerków stroj mogłabyś bardzo prosto odmienić wkładając np. korale. Jakieś dłuższe, kolorowe.. Mozesz sobie nawet takie sama zrobić. Kolorowa husta, czy szalik to też dobry pomysł.

    Świetnie też ożywia i odmienia stroj kamizelka. Mozna ją zakladać do zwykłego t-shirta i koszuli.
    np.

    polki.pl/moda_ubrania_galeria.html?galg_id=10001954
    www.groszki.pl/groszki/1,95942,4440226.html
    www.cogdziezaile.pl/produkty/medium/2765.jpg
    www.rivel.pl/index.php?p25,1-kamizelka-regulowana
    Tu akurat są takie w stonowanych kolorach, ale kolorowe mogą być naprawdę świetnym dodatkiem i zmienić nudny stroj w coś wyjątkowego.

    Nie wiem czy Cie to zachęci czy wręcz przeciwnie ;P (intencje miałam dobre :)), ale skusiłam się i dorysowałam Ci najzwyklejszą czarna kamizelke i korale :)
    Oto rezultat:
    fotoforum.gazeta.pl/3,0,1856748,2,1.html
  • tfu.tfu 20.06.09, 21:00
    jenyyyyyyyyyyyy, czy ja mam ci wysłać tę zieloną kieckę? no zdenerwuję się i
    wyślę, no :P
    kiecki noś! masz idealną figurę do kiecek!!!
    --
    .............. fusy precz!
    dobry nabiustnik zmienia świat na lepsze! ;)
    Daj mu dom
  • kura17 20.06.09, 21:14
    no ta zielona jest swietna, dawaj! :D

    a na powaznie - ja WCALE sukienien nie nosze... mam wrazenie, ze jestem na nie
    za duza, za ... klocowata wlasnie :)

    ... i wiem, ze to jest "problem", ktory mam ze soba, bo Ty w sukienkach
    wygladasz genialnie, a masz podobna figure (jesli chodzi o "duzosc" ;) do mnie...

    ja nawet nie patrze na sukienki w sklepach...
    JAKIE sukienki mam mierzyc??? wlasnie zaczely sie przeceny w sklepach...
    ja na ogol mierze bluzki i czasem spodnie...
    sukienek - prawie nigdy ...

    --
    kurczak: 03.03.05 (21:38)
    pisklak: 07.09.07 (21:21)
  • daslicht 20.06.09, 21:57
    Kiecki są fajne! I mówi Ci to wielkie bydlę, które wygląda lepiej w
    spódniczce, niż w spodniach :))))

    Ze spódniczkami łatwiej, nie są takie wstrętne i wszechobecne jak
    dżinsy biodrówki, jak są przykrótkie to zazwyczaj nic się nie
    dzieje. Do tego można dostać różne fasony, a dla Ciebie widzi mi się
    ołówek.

    Możesz też kupić tunikę i nosić ją z legginsami i paskiem. Ja tak
    robie i to z jakimiś wynalazkami dla puszystych w rozmiarach 44-50.
    O ile materiał nie jest sztywny, to za bardzo się w talii nie zwija.
    --
    70/105
    wolność słowa
    Kostar Minionego Lata
    oraz Mój Niezwykle Przyjemny Fetysz
  • quleczka 20.06.09, 22:17
    > Do tego można dostać różne fasony, a dla Ciebie widzi mi się
    > ołówek.

    a mi wrecz przeciwnie ;)

    raczej cos co "robi" szersze biodra i wrazenie talii...czyli cos co sie
    rozszerza i jest pofalowane/pomarszczone na biodrach, a potem sie konczy tez
    dosc szeroko i przed kolanem raczej, co jeszcze podkresla super nogi :)
  • daslicht 20.06.09, 22:33
    Fason A jest dobry gdy masz uda szersze od bioder. Sama noszę z
    powodzeniem :) Mam nieciekawą górną 1/3 ud a kolana dla odmiany mi
    sterczą ^^ Fason A obciska kości biodrowe, odstaje na tyłku, chowa
    kawałek ud, kończy się jakieś 10-15 cm nad kolanami i znakomicie
    odbydlacza mi sylwetkę :)

    Ołówek natomiast robi mi wrażenie szerszej talii (bo odstaje),
    wielkiego zadu i nóg jak pnie dębu. A pod spodem sterczą kolana.
    Masakra.

    Kura ma szeroką talię, więc nic odstawać nie będzie, szerszy tyłek
    nie zaszkodzi, a uda ma szczupłe. Powinno być dobrze :)
    --
    70/105
    wolność słowa
    Kostar Minionego Lata
    oraz Mój Niezwykle Przyjemny Fetysz
  • juannita 21.06.09, 12:54
    Dziewczyny maja racje, powinnas sprobowac sukienek i spodnic.
    Nadalyby Twojej sylwetce plynnosci i miekkosci, ktorej wedlug Ciebie brakuje;)
    Trudno powiedziec, jaki fason bylby najlepszy, najlepiej pojsc do sklepu, moze z jakas dobra kolezanka i przymierzyc mase sukienek.
    Ja mam figure dosc podobna do Twojej, tyle ze jestem mniejsza ;), i dobrze wygladam w sukienkach. Unikam oczywiscie takich dopasowanych w pasie, ze wzgledu na oponki i brzuch, ale jest cala masa fasonow, co litosciwie te miejsca zaslaniaja.
  • kuraiko 19.06.09, 15:10
    no cóż, mi też się wydaje, że nie mam gracji, powabu...
    nawet jak się "odstrzelę" i w domu w lustrze wyglądam ok, tak potem
    na zdjęciach z imprezy wyglądam beznadziejnie albo się przejrzę w
    wystawie sklepowej z profilu i cały czar pryska ;/
    myślę, że w moim przypadku problemem jest sylwetka i krzywy
    kręgosłup, do tego chyba jakaś nieumiejętność poruszania się z
    wdziękiem.
    ciuchy jednak na dalszym planie, możliwe że mogłyby być lepiej
    dobrane, ale nikt nie potrafi mi doradzić sensownie, a ja wybieram
    to co mnie się podoba i co jest w moim stylu.

    widywałam dziewczyny ubrane naprawdę różnie, sporo ode
    mnie "większe", które miały całą masę wdzięku.
    może też w grę wchodzi makijaż, czy też uroda. bo mnie się wydaje,
    że nie wyglądam dziewczęco, nawet mało kobieco (chodzi o twarz)
  • kura17 19.06.09, 15:14
    Kuraiko, Maith kiedys wspominala, ze wiele osob wcale (przy dobieraniu stroju)
    nie patrzy na siebie z polprofilu, a to jest najczestsza pozycja, w ktorej widza
    nas inni ludzie, nie od przodu, czy totalnie z profilu. dlatego od tej pory
    zawsze tak sie ogladam, gdy sprawdzam, czy jakis ciuch dobrze lezy i wydaje mi
    sie, ze potrafie sie troche lepiej ubrac (tzn troche lepiej dobrac pasujace
    ciuchy do sylwetki).

    mnie mnostwo facetow (od zawsze) powtarzalo, ze nadrabiam "osobowoscia"
    (cokolwiek by to nie znaczylo ;). i faktem jest, ze zaczelam miec powodzenie
    dopiero w wieku i towarzystwie, ktore nie skupia sie totalnie na wygladzie i na
    pierwszym wrazeniu.

    --
    kurczak: 03.03.05 (21:38)
    pisklak: 07.09.07 (21:21)
  • kuraiko 19.06.09, 15:35
    kura ---> tylko ten profil, czy tył, to nie jest "wina" ubrania, ale
    mojej figury i postawy ;) np wczoraj było b. ciepło i miałam bluzkę
    na ramiączkach. jak zobaczyłam w wystawie swoje grube ręce to mi się
    niedobrze zrobiło. nie toleruję też swojego widoku w lustrach
    przymierzalni, które pokazują człowieka z wszystkich stron.
    to jest od lat mój problem, dlatego nie tańczyłam poloneza na
    studniówce, bo wiedziałam, że będę na wideo z profilu i na zdjęciach
    też, zabroniłam też kamerzyście mnie filmować, a cham złośliwie za
    mną chodził z kamerą :/ tata od dawna wie, że nie ma mi robić zdjęć
    z profilu :P akceptuję siebie tylko od przodu.

    pewnie, że trzeba się obejrzeć, czy ciuch nie odstaje na plecach,
    ale nawet jak jest dopasowany to widok jest do d...
  • myszanka_88 19.06.09, 16:31
    Świetna wiadomość z tym, że ludzie nas często widzą z półprofilu :).
    Ja uwazam, że tak wyglądam najlepiej i zawsze sie dołowałam, że tak
    to sobie moge tylko przed lustrem stanąć, bo inni i tak widza moją
    twarz na wprost i wygląda to mocno przeciętnie.

    A w temacie: nie obraź się, Kuro, ale może po prostu nie dobierasz
    dobrze ciuchów? Ja uwielbiam chodzic na zakupy, ale tylko z siostrą
    lub koleżankami, bo sama najfajniejsze ubrania na wieszakach
    ignoruję. Jak ktoś mi je pokaże, zasugeruje przymiarkę, to
    najczęściej okazuje się, że wyglądają całkiem nieźle, a sama bym na
    to nie wpadła. może spróbuj zakupów w towarzystwie?
    --
    65/77/80 --> 60DD
  • kura17 19.06.09, 19:43
    nie mam zamiaru sie obrazac :) bez przesady!

    ja wiem, ze pewnie nie dobieram dobrze ciuchow... ale probuje rozne i mam
    wrazenie, ze we WSZYSKIM wygladam klocowato...
    i w sumie najfajniesze ciuchy kupuje sobie, jak ide z siostra na zakupy, ona mi
    czesto cos pokazuje - popatrz, przymierz to...
    ... tylko ze one czesto przestaja mi sie podobac az tak bardzo, gdy siostry nie
    ma ;)



    --
    kurczak: 03.03.05 (21:38)
    pisklak: 07.09.07 (21:21)
  • wera9954 19.06.09, 15:22
    A ja jestem strasznie sztywna. Nie stoję swobodnie jak normalny
    człowiek, tylko zawsze na baczność i często przeprostowana.
    Chciałabym się jakoś tej sztywności pozbyć, ale jak?
    --
    Lobby_Biuściastych:) (68/93/96)
    Miseczki
  • emka25 19.06.09, 16:36
    z autopsji :
    strój : dżinsy i dopasowany czarny podkoszulek z dekoldem
    bez makijażu , w trampkach , smutna - żaden facet się nie obejrzał
    na ulicy i moje tłumaczenie : kto się obejrzy za takim wielkim
    klocem ( do małych osób to ja nie należę )
    z czasem zapuściłam ciut włosy ( teraz są takie do ramion ), trampki
    zamieniłam na bardzo wygodne butki na koturnie , fajna torba , lekki
    makijaż , uśmiech na twarzy i dobrze dobrany stanik :-) i jakież
    było moje zdziwienie gdy dokładnie w tym samym stroju ( ale z innym
    nastawieniem ) poszłam na zakupy i nieznajomy ktoś powiedział że
    jestem strasznie kobieca i czy nie pójdę z nim na kawę ???
    od tej pory trampki tylko na spacer po lesie ;-)

    pozdrawiam
  • kura17 19.06.09, 19:45
    ja sie zawsze do ludzi usmiecham :)
    w sumie nie wiem, jak mnie ludzie widza, mowie o swoich wlasnych odczuciach ;)

    --
    kurczak: 03.03.05 (21:38)
    pisklak: 07.09.07 (21:21)
  • helenka333 19.06.09, 17:27
    tez tak czasem mam, wydaje mi sie, ze to jednak kwestia wiekszych wyagan wobec
    siebie, pewnie gdybys zobazcyla dziewczyne identycznej budowy co Ty, ubrana w
    jakis z Twoich ciuchow, stwierdzilabys, ze wyglada bardzo ladnie ;) ja dzis sie
    poczu;am jak jakis słoń: ogladam w sklepie tuniczki, znalazlam ladna ale w
    rozmiarze 42 wiec pytam czy sa inne, a pani do mnie: "ale mniejsze chyba nie?"
    dodam, ze nosze rozm 38..., gdy przywolalam pania do pionu ;) powiedziala "a to
    dlatego, ze pani wysoka" no tak mam 178 ale to co, mam sie czuc jak gigant???
  • daslicht 19.06.09, 18:11
    Też się czasem czuję wielka i klocowata. Milusia mieszanka sylwetki
    pływaczki z kulomiotką. Takie niezgrabne bydlę w za małych ciuchach
    z wiszącymi po bokach wielkimi łapami a'la Pudzian. A w tych łapach
    30-kilowa waliza, którą sama wrzucam na półkę w pociągu, bo nikt
    tego za mnie nie zrobi :/
    Większość kobiet by spokojnie dała radę wrzucić sobie ciężką torbę
    czy przenieść cięższy ładunek, tylko nie jest do tego
    przyzwyczajona. No bo po co ma się kobitka przemęczać? A jak masz
    metr osiemdziesiąt i wielkie łapska to jesteś wyrób kobietopodobny.

    Na aerobik nie pójdę, bo się czuję jak słoń w składzie porcelany.

    Wiele bym dała, żeby być mała i chuda. No ale chcieć to ja sobie
    mogę :/

    Od czego zależy wdzięk i gracja? Od budowy!
    Też bym sobie pobiegała i powrzeszczała jak Bjork, ale przy mojej
    budowie mogę być najwyżej Królewną Śnieżką w rammsteinowskiej
    wersji.
    --
    70/105
    wolność słowa
    Kostar Minionego Lata
    oraz Mój Niezwykle Przyjemny Fetysz
  • helenka333 19.06.09, 18:42
    daslicht napisała:
    > budowie mogę być najwyżej Królewną Śnieżką w rammsteinowskiej
    > wersji.

    buhahaahaha daslicht uwielbiam Twoje poczucie humoru ;)
  • turzyca 19.06.09, 20:09
    daslicht napisała:

    > Od czego zależy wdzięk i gracja? Od budowy!

    A tam! Mamy taki dosc babski zespol - cztery blond chudzinki i jedna po prostu
    gruba szatynka. I kto ma najwiecej wdzieku i gracji? Ta gruba szatynka. Jest
    sliczna, cudowna, ma wdzieku na tony i wystarczy, ze raz sie do Ciebie
    usmiechnie i zapominasz o calym bozym swiecie. Ilekroc ja widze, ciesze sie, ze
    nie jestem lesbijka, bo to bylaby nieszczesliwa milosc od pierwszego wejrzenia.
    Dziewczyna jest absolutnie boska.
    A poza tym ma najlepsza fryzure, najlepszy choc najdyskretniejszy makijaz i
    swietnie dobrane ciuchy. I porusza sie z niesamowita gracja.


    > Na aerobik nie pójdę, bo się czuję jak słoń w składzie porcelany.

    Wlasnie kompleksy Cie zzeraja. Bo nawet jesli tak by bylo, to co z tego?
    --
    Tak wygląda turzyca:), która znalazła szalenie ciekawy wątek. ;)
  • daslicht 19.06.09, 20:21
    Nie napisałam od wagi, tylko budowy. Można być bydlaczą anorektyczką
    i otyłą drobinką. Kości, mięśnie, te sprawy!

    A aerobik - to tak samo jakbyś poszła skakać z przedszkolakami i to
    nie jako prowadząca. Będziesz się rzucać w oczy i wyglądać głupio.
    A jak pójdę do grupy "puszyste panie" to mnie zeżrą "czego tu
    szukasz, szczupaku?". Próbowałam, żeby nie było.
    --
    70/105
    wolność słowa
    Kostar Minionego Lata
    oraz Mój Niezwykle Przyjemny Fetysz
  • turzyca 19.06.09, 21:29

    > Nie napisałam od wagi, tylko budowy. Można być bydlaczą anorektyczką
    > i otyłą drobinką. Kości, mięśnie, te sprawy!

    Ja to czytam w Twoim wykonaniu od dawien dawna i prywatnie uwazam, ze jest to
    swietny wybieg. Bo jest to calkiem prawdopodobna teoria, ktora tlumaczy dlaczego
    nie mozesz byc zwiewna istotka. Nie dlatego ze jestes barwna, mowisz pelnym
    glosem, dominujesz otoczenie, uzywasz baaaardzo wyrazistego jezyka, masz tak
    samo wyrazisty sposob ubierania sie i takaz fryzure, bo zmienienie tego
    wymagaloby od Ciebie jakiejs pracy, a tak mozesz zwalic wine na czynniki
    niezalezne. I niewazne, co ja tu bede pisac, ze np. mojej bliskiej przyjaciolce,
    wzrost 182 i rozmiar ubran 42 (ktos pisal na blogu o 38), faceci wrecz wyrywaja
    z rak ciezary, nigdy nie ma problemu ze znalezieniem jelenia, ktory by dla niej
    cos zrobil, a zatrzymanie podczas pracy w restauracji jednej maszyny do kawy na
    pol dnia (trzeba bylo ja w calosci rozkrecic, przeczyscic i skrecic) uszlo jej
    na sucho wlasnie dzieki wdziekowi. I na pewno bedziesz udowadniac, ze ona jest
    od Ciebie subtelniejsza fizycznie. Bo przeciez przyznanie, ze fakt ze ona
    zachowuje sie mimo swoich rozmiarow szalenie dziewczeco, mowi niezbyt glosno,
    strzela oczami, rumieni sie jak piwonia i w ogole stanowi czysta dziewczeca
    subtelnosc, oznaczalby, ze musialabys przyznac, ze to nie o sylwetke chodzi,
    tylko o sposob bycia i moze gdybys sposob bycia zrewidowala, to ludzie by
    zaczeli Cie inaczej traktowac.
    I jeszcze jedno - uwazam, ze nie ma nic zlego w byciu ostra, energiczna babka,
    ktora sama sobie ze wszystkim radzi. Ale jesli sie takowa jest, to oczekiwanie,
    ze ktos nas bedzie traktowal jak delikatne i zwiewne jest naiwnoscia. I na
    _odwrot_.

    > A aerobik - to tak samo jakbyś poszła skakać z przedszkolakami i to
    > nie jako prowadząca. Będziesz się rzucać w oczy i wyglądać głupio.

    Chodzi ze mna na aerobik dziewczyna majaca 1,9 wzrostu - tak mniej wiecej,
    siegam jej w kazdym razie ponizej ramienia. I zawsze jest w pierwszym rzedzie.
    Moim zdaniem bardzo wlasciwe miejsce, nigdy nie myli kroku i robi wszystkie
    cwiczenia poprawnie. Jej wzrost jest rownie wazny jak jej kolor wlosow czy
    akcent. Jesli bedziesz szukac wymowki, to ja zawsze znajdziesz.

    PS A faceci to sie ogolnie nie rwa do noszenia walizek, niezaleznie od wielkosci
    kobiety - podrozuje z wielka walicha i mam wyrobiony odruch lapania pierwszych
    spodni, ktore sie natrafia. I glosnego pytania "przepraszam, czy pan mi
    pomoze?", bo wtedy sie ludzie patrza i facet stoi pod sciana i nie ma wyboru.
    Samorzutne propozycje sa rownie prawdopodobne co bursztyn na gdanskiej plazy w
    lipcu.
    --
    Tak wygląda turzyca:), która znalazła szalenie ciekawy wątek. ;)
  • daslicht 19.06.09, 21:47
    jestes barwna - nie jestem, tylko się w oczy rzucam
    mowisz pelnym glosem - buehehehe, nie cierpię się odzywać, jeśli nie
    muszę
    dominujesz otoczenie - baaaardzo, raczej ignoruję
    uzywasz baaaardzo wyrazistego jezyka - zdarza się
    masz tak samo wyrazisty sposob ubierania sie - przymałe bylejakie
    szmaty
    i takaz fryzure - okrutnie wyrazisty zwykły emo-garnek

    Widać, że się nie znamy ^^

    A bycie słodziutką pindzią byłoby bardzo trudne, musiałabym przejśc
    szkolenie jak Miss Agent :))) nie rumienię się nigdy, może na ostrym
    mrozie
    --
    70/105
    wolność słowa
    Kostar Minionego Lata
    oraz Mój Niezwykle Przyjemny Fetysz
  • turzyca 19.06.09, 22:09
    A owszem ze sie nie znamy, przeciez ani Ty na zlotach warszawskich nie bywalas,
    ani ja na polnocnopolskich. Bazuje na opisach innych. A wszystkie osoby, ktore
    Cie spotkaly buduja ten sam obraz - glosnej, wyrazistej baby. Glosno mowiacej,
    uzywajacej barwnego jezyka (co zreszta na forum tez widac), majacej wlasne
    zdanie i wyrazajacej je dobitnie (znowuz widac na forum). Emogarnek jest jakby
    na to nie patrzec nieco wyrazistsza fryzura niz np. po prostu dlugie wlosy bez
    grzywki. Bo te drugie nie maja zadnej wyrazistej linii, a Twoj emogarnek ma ich
    sporo. Co na zdjeciach widac. Niedopasowane szmaty nosi 3/4 kobiet. Zazwyczaj
    jest mdlo. Moze i Twoje sa niedopasowane ale z pazurem.

    No to jak nie jestes slodka idiotka, to nie ma co oczekiwac, ze ludzie beda Cie
    tak traktowac. Trzeba brac swoj styl z dobrodziejstwem inwentarza albo jak sie
    nam dobrodziejstwo nie podoba to zmienic styl. O ile to mozliwe.
    --
    Tak wygląda turzyca:), która znalazła szalenie ciekawy wątek. ;)
  • quleczka 19.06.09, 22:20
    kobiety - podrozuje z wielka walicha i mam wyrobiony odruch lapania pierwszych
    > spodni, ktore sie natrafia. I glosnego pytania "przepraszam, czy pan mi
    > pomoze?", bo wtedy sie ludzie patrza i facet stoi pod sciana i nie ma wyboru.
    > Samorzutne propozycje sa rownie prawdopodobne co bursztyn na gdanskiej plazy w
    > lipcu.

    dokladnie :)

    ja nigdy nie podnosze...po prostu prosze i jeszcze nie zdazylo sie by ktos mi
    odmowil :)

    nawet nie czekam na propozycje pomocy bo po co ? jeszcze bym sie mogla nie
    doczekac ;)
  • agafka88 19.06.09, 22:43
    quleczka napisała:

    > kobiety - podrozuje z wielka walicha i mam wyrobiony odruch lapania pierwszych
    > > spodni, ktore sie natrafia. I glosnego pytania "przepraszam, czy pan mi
    > > pomoze?", bo wtedy sie ludzie patrza i facet stoi pod sciana i nie ma wyb
    > oru.
    > > Samorzutne propozycje sa rownie prawdopodobne co bursztyn na gdanskiej pl
    > azy w
    > > lipcu.
    >
    > dokladnie :)
    >
    > ja nigdy nie podnosze...po prostu prosze i jeszcze nie zdazylo sie by ktos mi
    > odmowil :)
    >
    > nawet nie czekam na propozycje pomocy bo po co ? jeszcze bym sie mogla nie
    > doczekac ;)

    Dokładnie, jeżei chcemy pomocy, to zwykle musimu o nią poprosić.

    Raz mi się zdarzyło, że ktoś mi pomógł bez prośby, jak szłam z ogromną walizą
    ledwo ją targając. A moim wybawcą okazała się dziewczyna i wcale nie była
    lesbijką ;) targałyśmy we dwie na zmianę.
  • quleczka 19.06.09, 22:48
    No mi tez sie zdazylo, ze ktos sam proponowal ale to sa pojedyncze przypadki :)
    Zazwyczaj kazdy facet liczy na to, ze mu sie "upiecze" i inny to zrobi ;)

    Ogolnie jakbym za kazdym razem w pociagu miala czekac az ktos sam zaproponuje to
    tez by mi zostaly dwie opcje:

    a) samej te rzeczy wrzucac na gore
    b) wsciekac sie/dolowac, ze nikt mi nie pomogl

    a niemal na pewno i a) i b) razem wziete :)

    a tak grzecznie poprosze, ktos sie zawsze zgodzi i jest milo i nie musze sie
    meczyc :)
  • daslicht 20.06.09, 00:13
    Nie no zdarza się, że noszą i wrzucają sami z siebie z uśmiechem na
    buziuchnie. Jak założę mini i coś co w miarę dobrze leży. Ale z
    kolei gdy mam mnóstwo gratów (jak wczoraj), to nie bardzo chce mi
    się zakładać sukienkę, o wiele wygodniej jest w dżinsach i trampkach.

    --
    70/105
    wolność słowa
    Kostar Minionego Lata
    oraz Mój Niezwykle Przyjemny Fetysz
  • quleczka 20.06.09, 00:29
    >Ale z
    > kolei gdy mam mnóstwo gratów (jak wczoraj), to nie bardzo chce mi
    > się zakładać sukienkę, o wiele wygodniej jest w dżinsach i trampkach.

    to co za problem poprosic ?

    ja juz wole poprosic niz wkladac mini po to by ktos sam sie zaoferowal ;)

    "Ale za to nie zdarzylo mi sie nigdy, zeby ktos mi odmowil"

    dokladnie :)

    a zakladam, ze z tym pepkiem to chodzilo o przepukline...ale tak tylko zgaduje :)
  • turzyca 23.06.09, 09:35
    A szczerze mowiac to ja zaczelam jezdzic na stale w spodnicach. Kiedys sobie
    tego nie wyobrazalam, no bo przeciez to spodnie daja swobode. Odkad zaczelam zyc
    prawie wylacznie w spodnicach i okazalo sie, ze np. w spodnicy lepiej mi sie
    jezdzi na rowerze, zweryfikowalam podejscie do spodnic. I okazuje sie, ze
    codzienna spodnica laczona z butami na plaskiej podeszwie jest zdecydowanie
    najlepszym wyborem na podroz. Przede wszystkim nie uciska brzucha ani niczego
    innego, co przy moich wielogodzinnych podrozach nie jest bez znaczenia.

    PS tez zgaduje, ze chodzi o przepukline, ale nie zmienia to faktu, ze pani
    zachowywala sie histerycznie nieuprzejmie. A potem kwiczala nad albumami
    muzealnymi w sposob przyprawiajacy mnie o dreszcze ("ojejku, jaka sliczna
    fryzura, a myslisz, ze mi by bylo dobrze w takiej sukience jak ona tu ma?"). Na
    szczescie mialam mp3 przy sobie, a oni wysiedli juz w Poznaniu.
    --
    Tak wygląda turzyca:), która znalazła szalenie ciekawy wątek. ;)
  • turzyca 20.06.09, 00:14
    Mi sie wlasnie jednostkowo zdarzylo, a jezdze dosc duzo i zawsze z przesiadkami,
    wiec to nawet nie jest jeden procent. Bursztyn na plazy w Gdansku w lipcu tez
    mozna znalezc. Tylko to malo prawdopodobne. :)
    Ale za to nie zdarzylo mi sie nigdy, zeby ktos mi odmowil. Oprocz jednego pana,
    ktoremu zona zakazala mi pomoc, co brzmialo to mniej wiecej tak: "nie, ja nie
    pozwalam, bo... bo... bo pepek!". Nie pytajcie sie, co pani miala na mysli,
    mowiac pepek. Panu bylo wyraznie glupio, ale z zona sie nie klocil.
    --
    Tak wygląda turzyca:), która znalazła szalenie ciekawy wątek. ;)
  • kuraiko 20.06.09, 00:57
    tylko ja bym powiedziała, że taki a nie inny sposób bycia (w
    domyśle - odstraszający facetów) może być nie przyczyną, ale
    skutkiem takich, a nie innych doświadczeń. Jeśli się dostało kosza
    ileś tam razy, nie udało się nikogo oczarować, to może to skutkować
    przyjmowaniem postawy twardej, niezależnej kobiety. na zasadzie,
    że "mojego wdzięku i tak nikt nie kupi, więc po co się starać,
    lepiej zbudować mur, aby uniknąć rozczarowań".

    poza tym - czy żeby faceci traktowali nas jakoś szczególnie, od razu
    mamy być bezbronne i słodkie? :/
    moja kumpela wali prawdę w oczy, dyskutuje z facetami, dowala im
    (czyli w sumie tak jak ja), ale jest drobna, szczupła, ma delikatną
    dziewczęcą urodę, nie mówię, że faceci za nią szaleją, ale na pewno
    zwracają uwagę. ja, żeby osiągnąć taki efekt, musiałam się mocno
    starać, zachowywać się zbyt swobodnie, pić. większość facetów
    leciało na mnie po pijaku, tych na trzeźwo mogłabym policzyć na
    palcach jednej ręki, zresztą na wszystkich myślę, że wystarczyłyby
    mi obie dłonie :D
  • roza_am 20.06.09, 01:24
    Jeśli się dostało kosza
    > ileś tam razy, nie udało się nikogo oczarować, to może to skutkować
    > przyjmowaniem postawy twardej, niezależnej kobiety. na zasadzie,
    > że "mojego wdzięku i tak nikt nie kupi, więc po co się starać,
    > lepiej zbudować mur, aby uniknąć rozczarowań".

    Skoro jest to postawa nabyta, wyuczona, to można ją zastąpić inną wyuczoną postawą.
  • magdalaena1977 20.06.09, 07:20
    roza_am napisała:

    > > Jeśli się dostało kosza ileś tam razy, nie udało się nikogo
    > > oczarować, to może to skutkować
    > > przyjmowaniem postawy twardej, niezależnej kobiety.
    >
    > Skoro jest to postawa nabyta, wyuczona,
    > to można ją zastąpić inną wyuczoną postawą.
    Ale trzeba mieć jakieś przesłanki dające nadzieję, że tym razem znajdzie się
    ktoś zainteresowany wdziękami "twardej baby". Zwłaszcza jeśli naprawdę jest się
    niezależną kobietą.
    A jak się ma za sobą kilkanaście lat rozczarowań to raczej ciężko się do tego
    przekonać.
    --
    Magdalaena
  • pierwszalitera 20.06.09, 09:54
    magdalaena1977 napisała:

    > > Skoro jest to postawa nabyta, wyuczona,
    > > to można ją zastąpić inną wyuczoną postawą.
    > Ale trzeba mieć jakieś przesłanki dające nadzieję, że tym razem znajdzie się
    > ktoś zainteresowany wdziękami "twardej baby". Zwłaszcza jeśli naprawdę jest się
    > niezależną kobietą.
    > A jak się ma za sobą kilkanaście lat rozczarowań to raczej ciężko się do tego
    > przekonać.

    Negatywna aura i osobowość loosera nikogo nie przyciągnie. ;-) Dodatkowo kobiety gubi irracjonalne przekonanie, że to one muszą się podobać i mężczyźni mają wyrażać akceptację i być zainteresowani. Proponuję zmnieć taktykę. Wyobraź sobie, że jesteś super babką i nie patrz w lustro szukając potwierdzenia, pewności siebie nie znajduje się w lustrze. Znajdź kogoś, kto TOBIE się podoba i wykaż mu zainteresowanie. A potem daj temu facetowi szansę, by udowodnił, że jest tego zainteresowania warty. Mężczyźni lubią być doceniani i sprawdzać się na wymagających kobietach. Faceci lubią jednak też zabawę. Jeżeli widzą, że mają do czynienia z kimś, kogo ciągle trzeba będzie dowartościowywać, to wygląda im to raczej na ciężką pracę i zero funu. ;-)
  • kuraiko 20.06.09, 12:59
    "Dodatkowo kobiety gubi irracjonalne przekonanie, że to one muszą
    się podobać i mężczyźni mają wyrażać akceptację i być
    zainteresowani. Proponuję zmnieć taktykę. Wyobraź sobie, że jesteś
    super babką i nie patrz w lustro szukając potwierdzenia, pewności
    siebie nie znajduje się w lustrze. Znajdź kogoś, kto TOBIE się
    podoba i wykaż mu zainteresowanie"

    loool :P ja właśnie na czymś takim wyłożyłam się kilka razy i
    dostałam kosza. było niemiło.
    nie mówię, że postawa księżniczki, która "czeka na zainteresowanie"
    i nie wykazuje żadnej inicjatywy jest dobra, bo zazwyczaj te
    dziewczyny nie mają facetów albo przyciągają jakiś "emocjonalnych
    popaprańców".
    niemiło jest dostać kosza, ale też nie ma sensu siedzieć i czekać na
    gotowe. w sumie nie znam złotego środka, bo gdybym to ja czekała na
    gotowe, to pewnie do tej pory byłabym singlem, po prostu trafił mi
    się "podatny materiał", który całe szczęście również okazał
    zainteresowanie ;) niestety od pewnej "życzliwej" osoby słyszę co
    jakiś czas szyderstwa, że to ja musiałam się starać o związek, a ją
    to sami faceci podrywają :/ i nie powiem, że nie boli :(

    sorry za offtop :P
  • turzyca 20.06.09, 19:55
    ja właśnie na czymś takim wyłożyłam się kilka razy i
    > dostałam kosza. było niemiło.

    e, mylisz dwie rzeczy. Mianowicie podryw z przyzwoleniem na podryw. Podryw to
    wtedy, kiedy dajesz facetowi znac, ze chcialabys z nim cos wiecej, a pozwolenie
    na podryw to (nie)wyrazne powiedzenie: jakbys chcial mnie poderwac, to masz
    szanse. Jak ktos odrzuca Twoj podryw to boli, jak ktos nie korzysta z Twojego
    pozwolenia na podryw to splywa jak woda po kaczce - w tej sytuacji nie dostajesz
    kosza, bo nie wchodzilas do gry, tylko sugerowalas, ze mozesz to zrobic.
    --
    Tak wygląda turzyca:), która znalazła szalenie ciekawy wątek. ;)
  • kura17 20.06.09, 19:58
    Turzyca, a potrafisz podryw i pozwolenie na podryw rozgraniczyc u siebie, w
    swoich uczuciach?
    bo ja zawsze mialam z tym problem. jesli ktos mi sie spodobal, bardzo szybko
    przekraczalam granice z pozwolenia na podryw, a wtedy i o zranienie latwo, jak
    napisalas.
    jesli ktos byl mi obojetny, to moze i wysylalam sygnaly "pozwolenia na podryw",
    ale sama raczej nie bylam zainteresowana...

    --
    kurczak: 03.03.05 (21:38)
    pisklak: 07.09.07 (21:21)
  • turzyca 20.06.09, 20:44
    Jakos umiem. Raz w zyciu strzelilo mnie tak, ze zdecydowalam sie na pelen,
    zupelnie pelnofrontowy, podryw i gdyby mi wtedy nie wyszlo, to bym bardzo to
    przezywala. Ale wtedy to naprawde bylo jak piorun z jasnego nieba, nigdy
    wczesniej i nigdy pozniej mnie tak nie ruszylo. A jak facet jest po prostu
    atrakcyjny i po prostu mi sie podoba, to zaczynam gierke. Powiedzialabym, ze w
    tamtym jednym przypadku nie tylko dolozylam do puli, ale tez od razu wysoka
    stawke. A normalnie daje znac, ze no w zasadzie moglibysmy zagrac i ew. wrzucam
    jakis grosik i ta gra toczy sie na poczatku takimi wlasnie niewielkimi stawkami.
    Ale nie naprezam sie, fajnie bedzie zagrac, a jak nie, to najwyzej, jutro tez
    bedzie okazja.

    A moze wracamy apiac do punktu wyjscia? Do przekonania, ze ja wiem, ze mozna ze
    mna fajnie grac?
    --
    Tak wygląda turzyca:), która znalazła szalenie ciekawy wątek. ;)
  • kura17 20.06.09, 21:00
    moze to zalezy od charakteru?
    ja jestem bardzo niecierpliwa - kazdy zakup musze "skonsumowac" od razu, kazda
    sprawe zalatwic natychmiastowo, kazdy problem rozwiazac wtej chwili...
    i tak samo teraz-zaraz chcialabym znac wynik "przyzwolenia na flirt"...
    czekac?... grac powoli?... nie dla mnie :)

    choc, przyznam, zdarzaly mi sie takie "powolne historie". ale chyba wylacznie
    wtedy, gdy ja nie bylam od poczatku zainteresowana, a potem nagle orientowalam
    sie, ze jestem duzo dalej, niz przypuszczalam ;)

    --
    kurczak: 03.03.05 (21:38)
    pisklak: 07.09.07 (21:21)
  • magdalaena1977 20.06.09, 21:06
    turzyca napisała:

    > A moze wracamy apiac do punktu wyjscia? Do przekonania, ze ja wiem,
    > ze mozna ze mna fajnie grac?
    Trochę tak.
    A co byś robiła, gdyby nikt nie podejmował gry niezależnie od wysokości stawki ?

    To jest tak samo jak z odchudzaniem.
    Niektóre dziewczyny mówią (z własnego doświadczenia), że wystarczy zrezygnować z
    deserów. A ja wiem i pierwszalitera to pisała, że są osoby, które tyją od
    jogurtu light.
    Tak samo prawdziwa jest teoria, że "wystarczy uwierzyć w siebie".
    --
    Magdalaena
  • turzyca 20.06.09, 23:05
    > A co byś robiła, gdyby nikt nie podejmował gry niezależnie od wysokości stawki
    > ?

    Dramatycznie zeszlabym z wysokoscia stawki. Albo w ogole nie wkladala nic do puli.


    I przestala pokazywac, ze zalezy mi na grze.



    Bo owszem raz wlozylam cala stawke, ale zrobilam to bez pokazywania, ze to jest
    cala moja stawka i ze mi zalezy - pare lat wczesniej by mi sie nie udalo, bo
    wczesniej za bardzo ze mnie wylazilo, ze chce wygrac. Pocwiczylam gre w roznych
    konfiguracjach i we wlasciwym momencie wiedzialam co robic.
    I tak na marginesie z prawdziwymi grami to dziala tak samo.
    --
    Tak wygląda turzyca:), która znalazła szalenie ciekawy wątek. ;)
  • yaga7 20.06.09, 19:59
    Dobre :)

    Ale to już wchodzi w subtelności flirtu, a flirt jest sztuką podupadłą obecnie.
    Bardzo lubiłam - i lubię nadal - facetów, z którymi można po prostu poflirtować
    bez żadnych dalszych konsekwencji. Ale to gatunek wymierający.
    --
    Kaczuchy :)
    yaga7.fotolog.pl
    chcesz książkę? :)
  • kuraiko 20.06.09, 20:21
    nie chodzi o samo zachowanie, ale właśnie jak kura napisała - o
    uczucia. w większości przypadków czułam już coś więcej z mojej
    strony, a u mnie to zawsze działo się zbyt szybko, takie
    samonakręcanie się.
    poza tym - a czemu to kobieta nie może wykonać pierwszego kroku?
    jest równouprawnienie ;P
  • magdalaena1977 20.06.09, 19:15
    pierwszalitera napisała:

    > Negatywna aura i osobowość loosera nikogo nie przyciągnie. ;-)
    Ale ja po prostu zwalczam przekonanie, że "kobieta jest niepewna siebie, a więc
    nie interesują się nią mężczyźni", bo czasami jest odwrotnie i "mężczyźni nie
    interesują się kobietą, a więc jest niepewna siebie".
    Tak samo - jeśli widzisz zamachowców za każdym drzewem, to niekoniecznie masz
    manię prześladowczą - może po prostu ktoś Cię śledzi ;-)

    > Wyobraź sobie, że jesteś super babką i nie patrz w lustro szukając potwierdzenia,
    > pewności siebie nie znajduje się w lustrze.
    Już próbowałam i nie działa.

    > Znajdź kogoś, kto TOBIE się podoba i wykaż mu zainteresowanie.
    A to jest jeden z kolejnych problemów - mam wrażenie, że wszyscy fajni faceci w
    moim wieku i trochę starsi są już żonaci i dzieciaci (i nic dziwnego skoro są
    tacy fajni, rodzinni i odpowiedzialni).

    Dwa lata temu poznałam na imieninach u kolegi pewnego samotnego historyka w moim
    wieku - facet był całkiem przystojny, niegłupi, uśmiechał się. Niby nic, ale
    pomyślałam - "no jednak są tacy na świecie!"
    A jak wyszedł, to kolega powiedział, że "X był bez habitu, bo właśnie zmienia
    zgromadzenie". :-P
    --
    Magdalaena
  • yaga7 20.06.09, 19:30
    > A to jest jeden z kolejnych problemów - mam wrażenie, że wszyscy fajni faceci w
    > moim wieku i trochę starsi są już żonaci i dzieciaci (i nic dziwnego skoro są
    > tacy fajni, rodzinni i odpowiedzialni).

    Może trzeba szukać młodszych? ;)
    --
    Kaczuchy :)
    yaga7.fotolog.pl
    chcesz książkę? :)
  • quleczka 20.06.09, 19:33
    > Może trzeba szukać młodszych? ;)

    Ja ostatnio zaczynam tez tak myslec...

    tylko co zrobic z tym, ze sie gustuje w starszych ? i z tym ze wiekszosc facetow
    woli mlodsze? ;)
  • yaga7 20.06.09, 19:41
    No ja na szczęście raczej zawsze gustowałam w równolatkach bądź młodszych i mi
    się udało ;)
    A w moim otoczeniu jest naprawdę sporo facetów lubiących starsze kobiety ;)
    --
    Kaczuchy :)
    yaga7.fotolog.pl
    chcesz książkę? :)
  • bebe.lapin 21.06.09, 23:03
    A jak wyszedł, to kolega powiedział, że "X był bez habitu, bo właśnie zmienia
    > zgromadzenie". :-P
    Omajgot!! Straszne ;P
    A w sumie mogl zmienic - na magdalenki ;)
    --
    Perfekcję osiąga się wtedy, gdy nie można już nic odjąć, a nie dodać.

    84/124-126(130-131)
  • pierwszalitera 21.06.09, 23:33
    bebe.lapin napisała:

    > A jak wyszedł, to kolega powiedział, że "X był bez habitu, bo właśnie zmienia
    > > zgromadzenie". :-P
    > Omajgot!! Straszne ;P

    Moim zdaniem tragiczne. To spotyka się faceta, który spełnia początkowe kryteria i dowiaduje się dopiero o wiele za późno, że nie wchodzi w ogóle w rachubę???? W głowie mi się nie mieści, by tak marnować czas. A gdyby facet nie był duchownym, a tylko nieśmiały? A gdzie konwersacja, inteligentne pytania, danie mu możliwości opowiedzenia o sobie, o tym co robi, o swoich pasjach, osiągnięciach, sukcesach, planach itp.? Przecież zajęcie się facetem nie oznacza jednoznacznego oblizywania sobie warg i trzebioty, tylko danie mu do zrozumienia, że interesuje nas jako człowiek. To bezpieczne i nie zmusza go do dawania kosza, a może się zdarzyć, że nawet, jak nie olśnimy go urodą i nie powalimy erotyką, to jednak poczuje się w naszej obecności przyjemnie i będzie chciał doświadczenie powtórzyć.
  • kuraiko 20.06.09, 12:53
    trudno mi się do tego odnieść ;) po pierwsze zahamowania psychiczne
    mogą być silne (lęk przed odrzuceniem). po drugie - ja mam faceta,
    więc nie będę na siłę robić z siebie słodkiej dziewuszki dla innych
    facetów ;)
    ale to w odniesieniu do facetów, bo jednak W OGÓLE chciałabym być
    postrzegana jako kobieta.
  • quleczka 20.06.09, 13:05
    "ja mam faceta,
    więc nie będę na siłę robić z siebie słodkiej dziewuszki dla innych
    facetów ;)"

    nie wiem co Ty rozumiesz przed "robienie z siebie słodkiej dziewuszki" ale ja
    nie widze nic zlego w byciu "slodka" czy kobieca, nie tylko dla wlasnego faceta :)

    w koncu chyba nikt tu nie mowil by kazdego faceta od razu niewiadomo jak uwodzic :)
  • quleczka 20.06.09, 13:08
    zeby byla jasnosc, chodzilo mi o to, ze gracja, powab czy nawet jakis tam
    kobiecy sexappeal.... nie musi nagle znikac gdy mamy faceta, a wrecz nie powinien :)

    a niestety mam wrazenie, ze wiele kobiet tak robi... mam faceta to juz nie musze
    sie starac, nie musze uwodzic, nie musze byc taka kobieca...

    a co jest w tym zlego, ze kobieta nawet zajeta zwraca uwage innych mezczyzn?

  • kuraiko 20.06.09, 13:16
    nie chodzi o uwodzenie ;) tylko jakoś nie widzę potrzeby grania
    słodkiej i bezbronnej istotki, która sama nie poniesie siatki z
    zakupami, czy nie otworzy słoika ;)
    przy moim facecie jestem "słodka", ale to zupełnie co innego.
    to jest a propos tego, że za "dziewczęcość" i "zwiewność" odpowiada
    zachowanie a la podlotek czy "słodka lala"
  • quleczka 20.06.09, 13:24
    no to nie graj :) nie kazda kobieta musi byc taka sama :) zreszta kto tu mowil o
    graniu bezbronnej istotki co nie moze siatki uniesc?

    w ogole kto mowil o jakimkolwiek graniu kogos kim sie nie czujemy?

    my tutaj mowilysmy o grzecznym poproszeniu o wlozenie ciezkiego bagazu na polke
    i do tego nie trzeba specjalnie nic "grac" :)

    tak czy inaczej ja nie widze specjalnego powodu by zachowywac sie jakos inaczej
    przy facecie, a inaczej gdy go nie ma ...nie mowie oczywiscie o zachowaniu w
    momentach, ze tak powiem prywatnych

    > to jest a propos tego, że za "dziewczęcość" i "zwiewność" odpowiada
    > zachowanie a la podlotek czy "słodka lala"

    wcale nie koniecznie ale nikt nie zmusza do bycia "dziewczeca"

    dla mnie to cos bardzo dalekiego od podlotka, a tym bardziej slodkiej lali ;)
  • kuraiko 20.06.09, 13:33
    nie no, w sytuacjach "codziennych" przy facecie zachowuję się prawie
    tak, jakbym się zachowywała przy kolegach :P tzn sama otwieram
    słoiki :P chyba że nie dam rady ;) a nawet bym powiedziała, że
    trochę "gorzej" tzn nie waham się kląć jak szewc, mówić o obleśnych
    rzeczach czy zachowywać się obleśnie :P ale jednocześnie
    bywam "słodka" ;)
  • quleczka 20.06.09, 13:36
    "nawet bym powiedziała, że
    trochę "gorzej" tzn nie waham się kląć jak szewc, mówić o obleśnych
    rzeczach czy zachowywać się obleśnie :P a"

    no coz, mozna i tak...

    ja chyba nie wyobrazam sobie zachowywania sie "obleśnie" przy kimkolwiek czy to
    mi bliski czy tez nie...
  • agafka88 20.06.09, 14:14
    kuraiko napisała:

    a nawet bym powiedziała, że
    > trochę "gorzej" tzn nie waham się kląć jak szewc, mówić o obleśnych
    > rzeczach czy zachowywać się obleśnie :P

    Zaciekawiła mnie ta część wypowiedzi :) CO rozumiesz pod zachowywaniem się obleśnie?
  • kuraiko 20.06.09, 14:18
    nie powiem, bo to obleśne :P ale chodzi np o pewne odruchy
    fizjologiczne :P
  • psuj-ka 19.06.09, 21:32
    Ja tam chodziłam na aerobik, wcale się źle nie czułam, wszystkie laski były niższe :) a też nie jestem wiotką trzcinką drobinką ;) nie idź na żadne puszyste panie, bo do takich nie należysz, tylko na normalne zajęcia.
  • kuraiko 19.06.09, 20:33
    hmm a z tego co pamiętam, to rammsteinowska Królewna Śnieżka była
    całkiem niezła ;)
  • agacia2025 19.06.09, 22:38
    daslicht napisała:


    > Od czego zależy wdzięk i gracja? Od budowy!

    Nie zgadzam sie i mam na poparcie swojego zdania niezbity argument:
    Mam przyjaciolke od lat ktora ma/zawsze miala buzie jak ksiezyc w pelni, dwa
    razy taka jak ja i jeszcze sporo mankamentow urody, a wdzieku i tego "czegos"
    tyle w sobie ze zawsze miala za soba sznureczek facetow. Tak bylo w czasie kiedy
    bylysmy jeszcze w gimnazjum i raczej wtedy przy znajdowaniu sobie
    chlopaka/dziewczyny zwraca sie uwage na urode a nie na poczucie humoru,
    charakter itd. I to nie zeby ogladali sie za nia jakies tam "ochlapy" tylko
    najlepsze cialka w szkole, wszyscy chcieli z nia byc, a ona byla gruba i
    nieinteresujaca totalnie z wygladu,
    wiec_nie_uwierze_w_to_ze_wdziek_zalezy_od_budowy!


    --
    When you can live forever... what do you live for?
  • magdalaena1977 19.06.09, 19:07
    Mam wrażenie, że to wszystko zależy od tego jak postrzegają nas inni (dokładnie
    inni płci przeciwnej). Że liczy się jakiś nieuchwytny seks appeal, wdzięk itp.
    co odróżnia osoby atrakcyjne od nieatrakcyjnych.
    Że to nie jest kwestia wagi czy konkretnych ciuchów. To samo na jednej kobietce
    będzie wyglądać seksownie i ponętnie, a na drugiej o tych samych wymiarach -
    głupio i żałośnie.

    Wiem, bo niezależnie od wagi nigdy nie udawało mi się wyglądać (w oczach innych)
    atrakcyjnie. Elegancko, schludnie, może nawet modnie, ale zawsze jest coś czego
    mi brakowało.

    BTW ja zawsze widzę kontrast zazulli z galerii i na żywo, bo ta druga jest IMHO
    dużo zgrabniejsza i wygląda lepiej (widać szczupłe nogi, ręce, wyraz twarzy).
    --
    Magdalaena
  • kura17 19.06.09, 19:50
    Magdalena, na pewno masz racje - trzeba miec "to cos", zeby wygladac
    olsniewajaco. ale ja mam wrazenie, ze ja nawet dobrze nie moge (nie potrafie?)
    wygladac...

    --
    kurczak: 03.03.05 (21:38)
    pisklak: 07.09.07 (21:21)
  • quleczka 19.06.09, 22:23
    mnie tez sie wydaje, ze ta "gracja" czy "wdziek" to nie jest specjalnie zalezne
    od tego co mamy na sobie...to cos bardziej nieuchwytnego :)

    to jak sie zachowujemy, ruszamy, jakie gesty robimy, jaka emanuje z nas energia :)
  • mefistofelia 19.06.09, 22:58
    Kuro- Mamy bardzo podobne proporcje. Z tym, że ja noszę 36 i mam mały biust. Mam podobne odczucia co do swojej sylwetki do twoich. Czuję się niezgrabnie i mało kobieco. To jest absolutnie niezależne od "dużości". Założę się, że wedle podziału Trinny i Susannah mamy ten sam typ budowy.
    Ale nie ma co się łamać, bo taki typ sylwetki też ma swoje plusy. Żeby daleko nie szukać- szczupłe nogi, które zgrabnie wyglądają w każdej spódnicy.

    Moja ciuchowa recepta:
    Bluzki z dekoltem w szpic, najlepiej trochę dłuższe - do połowy bioder. W tej w czerwone kwiaty wyglądasz świetnie :) W odróżnieniu ode mnie możesz sobie z dekoltami poszaleć bo masz fajny duży biust. Jednak uważałabym z kwadratowymi (jak w twojej szarej bluzce) i ogólnie szerokimi, bo optycznie poszerzają sylwetkę u góry

    Tuniki trochę luźniejsze, ale wiązane w talii (tam gdzie talię masz, czyli wyżej). Bluzki kopertowe wiązane/z wcięciem w tym samym miejscu.
    Przy sukienkach też wyższa talia obowiązuje. No i dobre są takie rozkloszowane od talii, które dadzą iluzję pełniejszych bioder.
    Najlepszy krój spódnicy- oczywiścię w literę A.

    Ja jako posiadaczka podobnej figury nie polubiłam się z grubymi pasami w talii. Jak dla mnie to one jej brak właśnie podkreślają. Jeśli talia w miejscu zaciśnięcia pasem jest niewiele węższa od bioder według mnie wyglda to tragicznie. Poza tym dla mnie takie pasy są bardzo niewygodne.
    Ale skoro inne dziewczyny polecają wypróbuj i sama wyrób sobie na ich temat zdanie :)


  • quleczka 19.06.09, 23:04
    > Jeśli talia w miejscu zaciśn
    > ięcia pasem jest niewiele węższa od bioder według mnie wyglda to tragicznie.

    Bo taki pas to nie moze byc w tym przypadku do czegos lezacego gladko i
    dopasowanego...

    tylko do czegos takiego luzniejszego, ze jak sie to "zbierze" pasem w talii to
    ponizej jest wiecej materialu i nie ma sie wrazenia, ze biodra sa tej samej
    szerokosci

    Tak jak piszesz w innym miejscu
    "No i dobre są takie rozkloszowane od talii, które dadzą iluzję pełniejszych bioder"

    to samo mozna osignac paskiem i czyms co sie rozszerza ponizej niego :)
  • mefistofelia 20.06.09, 00:25
    próbwałam nosić pas do luźnej dłuższej koszuli. Efekt był podobny jak opisujesz ale i tak mi coś nie pasowało. Chyba nie da się mnie przekonać :]
  • plica 19.06.09, 23:34
    haha. moglabym tez napisac podobnego posta. szczuple nogi waskie biodra, szeroka gora, troche boczkow, z tym, ze rozmiar 38-40 gora i 36-38 dol. w dodatku moglabym napisac, ze mam gorzej bo w dodatku maly biust i nie ma co eksponowac i jeszcze odstajacy tylek psujacy kazda spodnice inna niz olowkowa i mini :) ale nie napisze. bo w sumie to totalnie nieistotne. takie szukanie w sobie "niekobiecosci" albo innych bzdur. nie wierze kurze i nie wierze daslicht, ze sa niekobiece i klocowate. uwierze jak zobacze, chociaz bardzo watpie. czesto okazuje sie ze nasze najwieksze kompleksy, defekty itd. sa calkowicie niezauwazalne dla otoczenia. czasem nawet takie, ze wlasny maz by nie zauwazyl :)
    --
    Wierzę w ciała zmartwychwstanie poprzez czułość, przytulanie
  • mefistofelia 20.06.09, 00:10
    Plica- często okazuje się, że naszych największych kompleksów dotyczących wyglądu możemy się pozbyć ubierając się w odpowiedni sposób. Dlatego nie pisz podobnego posta tylko zarzuć kilkoma radami. Bardziej się przyda :)

    >czesto okazuje sie
    > ze nasze najwieksze kompleksy, defekty itd. sa calkowicie >niezauwazalne dla ot
    > oczenia. czasem nawet takie, ze wlasny maz by nie zauwazyl :)

    Nieważne kto widzi. Ważne, że widzisz TY. I jeśli da się "defekt" zatuszować możesz się poczuć lepiej. Negowanie problemu mówieniem "ale przecież nikt nie widzi" nie jest rozwiązaniem.

    --
    life goes on bra
  • justinehh 20.06.09, 00:57
    No, Kura marudzi, ale nogi ma świetne po prostu ...
    --
    dłubię
    pstrykam
    80/104
  • plica 21.06.09, 13:56
    > Plica- często okazuje się, że naszych największych kompleksów dotyczących wyglą
    > du możemy się pozbyć ubierając się w odpowiedni sposób. Dlatego nie pisz podobn
    > ego posta tylko zarzuć kilkoma radami. Bardziej się przyda :

    sie robi!
    chociaz moje ulubione to ciesz się chwilą i z pijanymi nie tańczę, jesli chodzi o ubior, do "naszych" sylwetek to: robic talie w miejscu w ktorym jest sie najszczuplejszym (najczesciej wyzej), pokazac szczuplne nogi, pozbyc sie "gór" powiekszajacych ramiona czyli rekawkow z bufkami, zabotow, szerokich kolnierzy, niektorych wykonczen typu "woda", a juz na pewno poduszek w zakietach. srednio wygladaja tez szerzej rozstawione szelki (likwiduja talie) :)

    > Nieważne kto widzi. Ważne, że widzisz TY. I jeśli da się "defekt" zatuszować mo
    > żesz się poczuć lepiej. Negowanie problemu mówieniem "ale przecież nikt nie wid
    > zi" nie jest rozwiązaniem.\


    dlatego proponuje ignorowanie rzeczy ktorych nie da sie zmienic. te co sie da - wlaczymy (uprawiamy sporty czy cos) a tych ktorych sie nie da olewamy. olewane defekty, jesli nie poswiecac im duzo czasu i uwagi z czasem chudną i przymieraja glodem :)
    --
    Wierzę w ciała zmartwychwstanie poprzez czułość, przytulanie
  • kuraiko 20.06.09, 13:00
  • kura17 20.06.09, 14:05
    tez jak kloc :)
    pisalam juz o tym w innym watku, jakos nie umiem sobie spodnicy dobrac, choc,
    patrzac teoretycznie, powinno byc latwo, bo mam niezle nogi ;)


    --
    kurczak: 03.03.05 (21:38)
    pisklak: 07.09.07 (21:21)
  • kuraiko 20.06.09, 14:09
    chodziło mi o to, że teoretycznie spódnica sprawia, że wygląda się
    hm zwiewniej ;)
    pewnie, zależy od fasonu. w sumie Ci się nie dziwię, bo jak ja
    założę prostą bluzeczkę i spódnicę, a koleżanki dopasowane sexy
    kiecki to też się czuję ciężko, klocowato i zwyczajnie...

    no i ja się nie znam, jaka spódnica do jakiej figury :>
  • kura17 20.06.09, 14:32
    ja nawet nie chce wygladac zwiewniej ;)
    jeno bardziej, hm, proporcjonalnie?

    --
    kurczak: 03.03.05 (21:38)
    pisklak: 07.09.07 (21:21)
  • tfu.tfu 20.06.09, 20:57
    jak owuluję, to wyglądam jak sam seks :P jak mam pmsa, to raczej wprost
    przeciwnie ;)
    generalnie to kilka czynników: zmęczenie, brak czasu itd. nie pomagają, ale
    nawet bez makijażu, w koszuli Lubego (wieeeeelgachna flanela) i dżinach się
    jestem w stanie czuć seksi ;) (i nawet jak mam nogi nieodwłosione :P)
    --
    .............. fusy precz!
    dobry nabiustnik zmienia świat na lepsze! ;)
    Daj mu dom
  • sbarazzina 20.06.09, 23:44
    Już nie wiem gdzie się mam wpisać w drzewko, więc odpowiadam na
    pierwszy post.

    Ja jestem niższa i generalnie mniejsza od Ciebie, ale też czasem
    wyglądam jak kloc ;) I to wynika chyba z nieproporcjonalnej
    sylwetki. Mam długie nogi, normalne biodra i krótki tułów, co
    skutkuje tym, że talia jest dość krótka. Między dolnymi żebrami a
    kośćmi biodrowymi jest naprawdę nieduża odległość. I jeśli ubiorę na
    górę coś za dużego, za luźnego, lub co gorsze, za krótkiego to
    wyglądam fatalnie.

    Dlatego, nie wiem czy rady aby wydłużyć nogi są najlepsze. Moim
    zdaniem należy skupić się na wyrównaniu proporcji.

    A spodnie z normalnym stanem (bo wyższy to dla mnie taki ponad
    pępek), znalazłam ostatnio w Tommym Hilfigerze. Idealnie przykrywają
    boczki i robią super kobiecą sylwetkę.

    Heh, też chodzę na różne tańce coby nabrać subtelności i płynności
    kobiecych ruchów :)





    --
    <<67/95/96-->60G/65FF>>
  • koza-1985 21.06.09, 01:40
    pogubiłam się w drzewku, komentuję raz a dobrze!
    wg mnie to chyba coś głębszego jest a nie wygląd. moja przyjaciółka o
    figurze uważanej za pożądaną- wysoka i bardzo szczupła a mimo to totalnie
    wg mnie aseksualna choć ładna i druga osoba- o bmi znacząco powyżej normy
    a bije od niej sexem na kilometr. są takie typy kobiet, które i w sukni
    i dresie bez makijażu po zarwanej nocy po prostu mają coś w sobie.

    jak kilka dziewczyn wspominało też mam poczucie własnej" dużości" nie wiem
    skąd to się bierze, bo może drobiną nie jestem, ale też nie jakimś
    bydlakiem wielkim;)

    co do komplementów w galerii o nogach to chyba o moje chodziło, nie żebym
    się teraz chwaliła ;)

    co do samej kury to ja nie wiem o co kurze chodzi! o! wg fajna babka
    z niej, proporcjonalna i ładnie zbudowana.
    nie każda kobieta musi być wiotka jak trzcinka, to nie wyznacznik
    piękna, mnie tam się raczej podobają kobiety z odrobiną ciałka w
    odróżnieniu od panów, tych wolę szczuplutkich;)
    --
  • luliluli 22.06.09, 08:09
    tak!;) wybaczcie pomyłkę:D
    --
    71/96-98
    LOBBY_BIUŚCIASTYCH
    zamienię Eleanor Raisin 65FF na G
  • mohherowa 21.06.09, 08:49
    Chyba też nie mogę znaleźć miejsca w drzewku, dlatego tutaj. Zresztą, mój post
    tak naprawdę jest odpowiedzią na twój :)
    Ogólnie jestem raczej mocnej budowy, ale moja klocowatość nigdy z niej nie
    wynikała. Po prostu zawsze czuję się lekko mniej zręczna, większa, szersza i
    bardziej klocowata od innych kobiet w moim otoczeniu. Być może wynika to z
    faktu, że jako dziecko, z poważną wadą wzroku, mniej się ruszałam, a później
    częściej przebywałam w towarzystwie kolegów i od nich nauczyłam się chodzić i
    poruszać raczej jak mężczyzna, niż jak kobieta. Tym bardziej że taką "domową
    kobietką" w spódniczkach i obcasach zawsze była moja siostra, więc ja już nie
    musiałam ;).
    Potem postanowiłam coś z tym zrobić - eksperymentowałam z włosami, makijażem,
    ciuchami. Kupiłam szpilki treningowe i chodziłam w nich wszędzie (nawet na
    spacer z psem! pod blok! po ciemku! :) i mam wrażenie, że teraz jest lepiej.
    Czuję się pewniejsza. Ale nadal czuję się niezręcznie i mało kobieco. A moje
    powaby i gracje to zdecydowanie nie polegają na lekkości bycia, tylko raczej na
    pewności siebie :). Sądzę, że ty też powinnaś przestać się tym przejmować i po
    prostu być sobą.
    Hm, ale oczywiście jestem jedną z tych osób, które wychodzą z założenia, że nie
    warto poprawiać czegoś co jest dobre ;).
    --
    mohherowa
    pokłon dla blackpapuaski _/\.
    ostatnio 68/95 - puchnięcie
  • zawsze_zielona 21.06.09, 17:16
    Nie przeczytalamm calego watku, wiec jesli ktos juz o tym pisal, to przepraszam.
    Jestem wielka fanka Trinny i Sussannah:) Oczywiscie, ze one tez stosuja
    uproszczenia i generalizuja, ale czesc ich rad jest naprawde dobra.
    Tu masz linka to kalkulatora sylwetki:
    www.littlewoodsdirect.com/rf/lxd/static.do?page=landingpage21
    Z tego co piszesz, jestes chyba lizakiem (charakterystyka: spory biust, waska
    talia, waskie biodra i dobre nogi). Poczytaj sobie co one radza dla takiego typu
    sylwetki.
    www.littlewoodsdirect.com/rf/lxd/static.do?page=landingpage21
    IMO nie ma kobiet bez gracji. Kazda kobieta moze wygladac pieknie i powabnie,
    musisz tylko znalezc ciuchy, ktore wyeksponuja Twoje zalety. I nie kieruj sie
    moda, raczej wybierz z mody to, co na Tobie dobrze wyglada.
    Ja juz dawno zrezygnowalam z niektorych ciuchow, bo zebym pekla, nie bede w tym
    dobrze wygladac. Nie nosze bluzek koszulowych, bo eksponuja szerokie ramiona.
    Nie nosze luznych, workowatych sukienek, bo wygladam w nich zwyczajnie zle. Nie
    zaloze modnych butow gladiatorek, bo skracaja mi nogi. Itd.

    Najlepiej by bylo, gdybys poszla z kims zaufanym na zakupy (wcale nie musisz
    niczego kupowac) i poprzymierzala rozne rzeczy, tez takie, ktore "nie sa w Twoim
    stylu". Moze odkryjesz nowy styl?
    --
    75B jest jak YETI
    Zmierz się
  • quleczka 21.06.09, 17:33
    ja bym za to zgadywala raczej kielich (goblet) niz lizaka :) ale one ogolnie
    jakos podobne

    kielich:
    szerokie ramiona
    duze piersi
    brak talii
    dlugie nogi

    zeby bylo smieszniej lizakiem jest niby angelina jolie, a kielichem, catherine
    zeta-jones... nie wiem jakim cudem bo na zdjeciu ma naprawde fajna talie :)
  • luliluli 22.06.09, 08:31
    zgubiłam się w postach, ale chciałam jeszcze podać swój przykład;)
    kilka lat temu (gdy miałam dokładnie taką samą sylwetkę!) czułam się niekobieco
    i raczej tak mnie też postrzegano, a jedyne czym różniłam się od obecnej siebie
    to strój i podejście do siebie:)

    Strój zmieniłam na bardziej kobiecy - z tenisówek i wielkich koszulek na
    dopasowane stroje, czasem obcasy; krótkie włosy nieco zapuściłam, przeprosiłam
    się ze spódnicami, bo do mojej figury są jak najbardziej wskazane a i okazało
    się, że wygodne i niekrępujące ruchów jak niektóre spodnie, zaczęłam nosić
    kolczyki, pierścionki i inne fatałaszki:D

    ale chyba najważniejsze - zaczęłam się przyzwyczajać do myśli, że innego ciała
    nie dostanę, więc jedyne wyjście to zaakceptować to, co mam i ewentualnie
    popracować nad tuningiem;)))

    obecnie nie mam problemu z niekobiecością i (wbrew brakowi talii i bioder)
    często słyszę komplementy nt. swojej kobiecości (i tej ogólnie pojętej i tej
    związanej z kobiecym wyglądem:)

    polecam gorąco zajęcia taneczne - nigdy nie umiałam tańczyć, co kiedyś
    przyprawiało mnie o poczucie zupełnej i skończonej niekobiecości - z miłości do
    - nazwijmy to - orientalnego klimatu zapisałam się na taniec brzucha i poza
    oczywistymi korzyściami wynikającymi z nauczenia się bardziej miękkich ruchów,
    gestów, "dynamiki" ciała itp. pozwoliło mi to także zauważyć, że nie jestem ani
    małym chłopcem, ani "schłopaczałą dziewczyną", tylko kobietą - w każdym tego
    słowa znaczeniu:)

    ps rzeczywiście z nogami się pomyliłam, pisałam o kozie;) ale Twoje są bardzo
    bardzo bardzo nadające się do publicznych odsłon;))
    --
    71/96-98
    LOBBY_BIUŚCIASTYCH
    zamienię Eleanor Raisin 65FF na G
  • turzyca 23.06.09, 09:19
    Przegladalam jakis niemiecki katalog i tam pojawilo sie pare sylwetek, ktore zazwyczaj nie sa uwzgledniane w roznych sylwetkowych omowieniach. Bambus ma swietne szczuple nogi, duze piersi, zaokraglony brzuch, masywne ramiona, szeroka talie.
    Moze te rady Ci sie jakos przydadza? www.qiero.de/qiero/statischeSeite.do?seite=Q_TP_DEF_BeraterFigur_Bambus (aczkolwiek w propozycjach brakuje czegos ze spodnica...)
    --
    Tak wygląda turzyca:), która znalazła szalenie ciekawy wątek. ;)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka