Panikuje - chyba mamy w domu pluskwy (bed bugs) Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • No siedze i kwicze! Jakies dwa tygodnie temu sie przeprowadzilismy (ale przez 10 dni nas nie bylo), i wyglada ze mamy w mieszkaniu pluskwy domowe. Tutaj zwane bed bugs (a tak w ogole, bed bugs to duzo 'milsza' nazwa niz pluskwy). Dzis rano oboje obudzilysmy sie strasznie pogryzieni, ja mam jakies 10 ugryzien. Poczytalam troche o nich, i to sa najtrudniejsze do pozbycia sie insekty. A biorac pod uwage nasza 'manelarnie' (wiekszosc jeszcze w pudlach), bedzie to praktycznie niemozliwe. Juz sobie wyobrazam ze one siedza w tych pudlach, i poskladaly tam jajka... :(

    Do tego wszystkiego ja sie panicznie boje robakow. Jakichkolwiek. Jak na mnie wejdzie mrowka to ja panikuje. I jak sobie mysle ze w nocy te robale po mnie laza (a pogryzly mnie nawet pod ciuchami w ktorych spie), to mna po prostu trzesie. Jedyne co mnie trzyma przy zmyslach to mysl ze to moze komary...

    Dziewczyny, powiedzcie mi cos pocieszajacego, bo zaraz zwariuje. Czy komus sie udalo tego pozbyc?


    --
    Stanikowe okazje dla Biuściastych
    • A dlaczego nie miałyby to być właśnie komary...?
    • Podobno wrzatkiem toto mozna wytepic - ale najlepiej pozbyc sie lozek, sprawdzic
      takze za obrazami i w takich innych miejsach - najlepiej w srodku nocy zapalic
      swiatlo i sprawdzic, gdzie uciekaja.

      Mnie ostatnio pogryzly w kuszetce w PKP. Od ponad tygodnia mam 4 ugryzienia na
      rece i dwa na biodrze :(
      --
      70/95= 30FF

      75B nie istnieje. 80D teznie.
    • Ciężka walka przed tobą. W świetlanych czasach wcześniejszej
      młodości spędzanej w minionym ustroju spotkałam się z tymi
      stworzeniami w akademiku. Walczyłyśmy ze współmieszkankami czym się
      dało: terpentyną, naftą, później truła to jakimś świństwem
      specjalistyczna firma, aż w końcu wypłoszył je - dzisiaj
      nieosiągalny - dezodorant "Driada" o zapachu "kompozycja fantazyjna"
      (jeśli ktoś pamięta to ten w fioletowym opakowaniu). Skuteczność
      odkryłyśmy przez przypadek, ale spsikanie całego pokoju wyłaczyło go
      z uzytkowania na ponad tydzień, bo w smrodzie tego cuda nie dało sie
      wytrzymać.
      A poważnie - musić umyć jakimś zajzajerem lub wyprać WSZYSTKO, co
      masz w domu, łącznie ze ścianami.
      --
      O, to ja - taka mądra jestem?!
    • za komuny w moim bloku z wielkiej płyty pojawiały się różniste
      żyjątka. Ponieważ nie toleruję w mieszkaniu niczego, co ma więcej
      niż 4 nogi i mniej niż 6 cm wzrostu - dostałam przy pierwszym
      spotkaniu robala pełnoobjawowej histerii. Mój mąż bez słowa wyszedł
      z domu i po 2 godzinach wrócił z zakupionym w Pewexie preparatem o
      nazwie Coopex. Jest on do dziś do kupienia w naszych sklepach.
      Proszek rozcieńcza się wodą w różnych proporcjach (1 torebka na 2l
      wody na robale chodzące i 10l wody na latające). Środek jest
      bezzapachowy, nietoksyczny (szkodzi tylko rybkom), działa do 6
      miesięcy. Sekretem jego skuteczności jest działanie kontaktowe -
      rozpuszcza chitynę. Wszystko w kontakcie z nim zdycha w "trymiga" :))
      Polecam z czystym sumieniem i pełnym przekonaniem.
      --
      73/99
    • Znam jeden skuteczny sposób, niestety radykalny :/ Dezynsekcja przeprowadzona
      przez specjalistyczną firmę (trzeba ich poinformować, że to właśnie o pluskwy
      chodzi) plus, niestety, pozbycie się wszystkich mebli z elementami
      tapicerowanymi i kupienie nowych.

      W znanym mi przypadku to zadziałało po latach uciążliwego i nieskutecznego
      nastrzykiwania mebli naftą, okadzania pomieszczeń czym się dało, stosowania
      środków chemicznych, ludowych i wszelakich.

      A jak mowa o sposobach ludowych, to pluskwy podobno źle reagują na pelargonie.
      --
      Kaczym dziobom mówimy stanowcze: NIE!
      • Właśnie się zastnawiałam co mnie ugryzło podczas moich wakacji, z
        których właśnie wróciłam. Pewnego ranka obudziłam się z 3 bardzo
        swędzącymi bąblami na brzuchu, które nie przypominały ukąszeń
        komara. Wychodzi na to, że to mogły być pluskwy. Cieszę się, że
        jestem już w domu ;)
        • zapomniałam dodać, że będąc na tych wakacjach widziałam karalucha
          wielkości małej myszki. Zwiedzałam akurat ruiny starożytnej
          świątyni, kiedy ten osobnik przebiegł tuż przede mną niczym się nie
          przejmując. Brr do tej pory mam dreszcze jak sobie o nim pomyślę
          • podczas ciepłokrajowej wycieczki wakacyjnej zastałam taką brązową świnię na
            swoim ręczniku podczas kąpieli!!!!
            od tamtej pory podczas każdej kąpieli towarzyszył mi jako bodyguard wmój mąż:D i
            po każdym wejściu do pokoju przetrzepywał każdy kąt:D ale podobno tam gdzie
            byłam karaluszyska potworne żyją sobie "w naturze", nie z powodu śmieci i brudu.
            --
            71/96-98
            LOBBY_BIUŚCIASTYCH
    • wczoraj zajrzelismy pod materac, szukajac sladow po pluskwach (czarne kropeczki, to ich odchody), nic nie znalezlismy. ja przy okazji dorobilam sie ataku paniki, i najpierw odmowilam w ogole dotykania materaca. ale brak sladow mnie troche uspokoil.
      a dzis rano ok. 10 nowych ugryzien... tylko mi sie wydaje ze one nie byly w nocy, bo pamietam ze jak sie kladlam to mnie juz tam swedzialo (na prawym biodrze, a poprzednie byly po lewej). wiec moze w kanapie sa pchly... (kanapa i lozko juz byly w mieszkaniu jak sie wprowadzilismy). bo wczoraj spedzilam caly wieczor siedzac na kanapie...

      ja juz sama nie wiem co to jest...
      a przeprowadzki mi sie zachcialo... :((

      --
      Stanikowe okazje dla Biuściastych
    • Kurczę, że tez muszę się wypowiadać w takim wątku, ale czuje się zobowiązana,
      jako weteranka w walce z pluskwami.
      Mieliśmy pluskwy lata temu, gdy mieszkaliśmy w wielkiej płycie. Gryzły mnie
      gnojki nawet po szyi brrrr... Znalazłam je (całą kolonię) pod zawieszonym na
      ścianie kapeluszu słomkowym. Pamiętam, że jakieś pojedyncze odchody w szufladzie
      pod łóżkiem.
      Nie zastanawialiśmy się długo, tylko wezwaliśmy specjalistę. niestety trzeba
      było powtórzyć dezynsekcję... Z tego co pamiętam paskudztwa lubią się chować w
      gniazdkach elektrycznych, tam dokładnie specjalista opryskał i zabił kilka sztuk.
      Polecam więc wynajęcie fachowca i problem z głowy, a wy może uporządkujecie
      swoje rzeczy zgromadzone w kartonach:)

      Jeszcze powinnam dodać, że z pchłami tez walczyłam - kot przyniósł z dworu.
      Miałam pogryzione nogi. Walczyłam środkiem w sprayu kupionym u weta,
      wysprzątałam i spryskałam wszystkie kąty, wyprałam wszystko co się dało. Całą
      akcję przeprowadziłam dwa razy. Kot oczywiście też został potraktowany
      smarowidłem tej samej firmy.

      Kurczę, normalnie jakbym plagi egipskie przeszła:)

      --
      68/89-90
    • Z tego co czytalam to trudno sie ich pozbyc... Bo wystarczy ze jedna zostanie,
      albo jakies jajeczka, to za jakis czas znow sie rozmnaza. Najlepiej zamowic
      profesjonalna firme, bo wybijanie tego samemu nie skutkuje na dluzsza mete, poza
      tym ja sie boje. W UK firmy stosuja goraca pare - wysoka temperatura zabija
      dorosle osobniki i jajeczka, a spryskiwanie podobno tylko dorosle. No i my to
      mieszkanie wynajmujemy, wiec tutaj to jest obowiazek wlasciciela zamowic taka
      dezynsekcje. Tylko nie wiem jak chetny ten nasz bedzie... Mozliwe ze jeszcze z
      nim sie bedzie trzeba pouzerac...

      Ale najbardziej sie boje ze one maja jajeczka gdzies w naszych ciuchach, czy
      papierach, czy nawet tych pudlach. Wtedy trzeba wszystko albo wyrzucic, albo
      wysoka temperatura, albo bardzo niska (ale to dlugo). No i co zrobic? Ciuchy
      popiore w goracej wodzie, te ktore sie nie da czy buty do zamrazalnika (podobno
      min. 2 tygodnie!). A reszta? Ksiazki, kasety video (duza kolekcja), papiery, i
      najrozniejsze pierdoly? Przeraza mnie to wszystko.

      Nie mowiac o tym ze pewnie inne mieszkania w budynku tez maja pluskwy, wiec
      wszyscy razem by musieli walczyc. A wiadomo jak z tym jest...

      No i jeszcze moj chlopak ma teraz taki okres ze pracuje do wieczora, w weekendy
      tez. Wiec to wszystko spadnie na mnie. A wiekszosc maneli jest jego! Najchetniej
      to bym to wszystko wywalila! Agghr

      --
      Stanikowe okazje dlaBiuściastych
    • Dalsze wiesci z pola walki. Pzrejrzelismy dokladnie wszystkie lozka, kanape, obrazy na scianach. I nic. I juz nie wiem co myslec... Moze to pchly? Jak rozpoznac czy ma sie pchly w domu? Nie mamy zwierzat, ale nie wiemy czy poprzedni lokatorzy mieli...

      Na scianie w lazience chodzil sobie taki maly robaczek. Nie wiemy co to, ale jest zlapane, i w poniedzialek zaniose do City Council (Urzad Miasta?), na stronie maja napisane ze zajmuja sie rozpoznawaniem tych co bardziej 'popularnych' robali... Ciekawe co stwierdza.

      --
      Stanikowe okazje dla Biuściastych
      • Z doświadczenia-pchły najczęściej gryzą po kostkach, ale jak nie mają tam
        dojścia to innym miejscem też nie pogardzą. Jak nie ma zwierzaka to będą gryźć
        ludzi.
        Ja pchły wytępiłam kupując Frontline dla psa-zabija pchły chyba w 24h i później
        sierść zwierzaka fruwając po mieszkaniu działa toksycznie na pchły. Skuteczne
        100% no ale nie macie zwierzaka.
        Pomógł też RAID - taki co w opisie ma informację ze działa też na pchły /nie
        pamiętam jaki to rodzaj bo różne są, w każdym bądź razie pisze na odwrocie/
        Pomogło też mycie podłogi nierozcieńczonym Domestosem.
        Śmierdziało strasznie ale to je załatwiało. One po prostu siedziały na
        podłodze-może się przyjrzyj dokładnie podłodze?
        Pchły to takie malutkie skaczące cholerstwa, czasem można zauważyć na skórze ale
        złapać to nie da rady://
        Współczuję ci strasznie.
    • brrr, aż mnie wszystko swędzi :-|

      ja (chyba) wytępiłam moją plagę (i to w całym bloku.. :-|),bo od 2 lat nie
      pojawiło się nic - a po przeprowadzce znalazłam w mieszkaniu stado karaluchów
      (to chyba podobna rodzinka do Twojej..) Spotkałam je pewnej nocy - zepsułam
      radio i było bardzo cicho, wstałam w nocy, weszłam do kuchni, zapaliłam światło
      i ... podłoga się rozbiegła..

      a co robiłam..
      1. chemia - żel z firmy bros (przeszukałam wszystkie portale i fora i to jeden z
      lepszych specyfików - a właściwie zasada działania: jeden robaczek zajda, wraca
      do gniazda, zdycha, zjadają go inne razem z tą trucizną i tak dalej :-|)
      2. chemia cd - dokontaktowe antyowadzie środki w płynie (wyglądają jak
      odświeżacze) - nie likwidują problemu, ale odstraszają większość małych żyjątek,
      również rybki.. niestety, pisałaś że jesteś alergikiem, a to nienajlepiej wpływa
      (lekarka nie pozwoliła mi tego używać przy córce z niedużą alergią)
      3. częste zamiatanie, mycie, ścieranie, przestawianie - generalnie owady lubią
      spokój - więc jak im będziesz ruszać domkiem i zmieniać ścieżki to się wkurzą i
      sobie pójdą szukać innego..
      4. zabezpieczenie WSZYSTKICH połączeń z innymi mieszkaniami - kratki
      wentylacyjne, miejsce, gdzie rury wchodzą w podłogę czy sufit, szczeliny w
      drzwiach, oknach, etc. dziury można zalepić silikonem, kratki np tetrą czy
      bardzo drobną siateczką..

      a do tego polecam sprawdzenie wszystkich szpar - listwy przypodłogowe, pod
      dywanem, za szafkami, łóżkami, za lodówką(!), za meblami..
    • Wyglada ze to jednak pchelki... Jak juz wspominalam nie znalezlismy zadnych sladow pluskiew. Wiekszosc ugryzien mamy w okolicach kostek / ponizej kolan. Ja mam tez w innych miejscach, ale mnie to chyba lubia bardzo, bo dzis rano naliczylam 54 ugryzienia. Bleh okropienstwo.

      No i dzis rano, siedzimy sobie na kanapie, jemy sniadanko, moj chlopak mowi ze mam sie popatrzec na jego ramie. Tam taka mala czarna kropeczka, ktora nagle no jakby zniknela. Wyglada ze to zeskoczylo, a nie odfrunelo. Wiec chyba to na pewno pchelki. Aggrh, glupi poprzedni lokatorzy - oni byli takie brudasy ze sie nawet nie dziwie ze cos przywlekli.

      Napisalam dzis do wlasciciela, opisalam sytuacje, zapytalam jak chce to rozwiazac. I napisalam ze profesjonalna firma to pewnie najlepsze rozwiazanie. Jest raczej jasne ze my tego nie przywleklismy, ale to nasze slowo przeciwko jego. Jak dzwonilam do urzedu miasta, to oni powiedzieli ze to czy on ma za to placic to zalezy od tego co jest w kontrakcie. Ale w kontrakcie nic o tym nie ma. Wiec licze ze on sie tym zajmie. Jak nie, to bede probowac waszych sposobow.

      Dziekuje wam dziewczyny za wszystkie rady. I trzymajcie kciuki zeby wlasciciel sie porzadnie zachowal.


      --
      Stanikowe okazje dla Biuściastych
      • Wlasciciel okazal sie byc niebyt pomocny - stwierdzil ze to na pewno my je
        przywleklismy i "przestancie szukac w moich meblach, szukajcie w rzeczach ktore
        przyniesliscie ze soba (meble sa wszystkie jego), to nie jest moj problem, i nie
        wincie mnie"

        Profesjonalnie bedzie to kosztowac kolo £100... no trudno, mam nadzieje ze
        chociaz zrobia to porzadnie.


        --
        Stanikowe okazje dlaBiuściastych
        • EEE, raczej to w jego meblach, a scislej mowiac w kanapie i fotelach :)
          Mozesz sprobowac tanszej metody na poczatek, a jak nie poskutkuje, to dopiero
          wzywac specjalistow (skoro to ty masz za to placic): kup sprej na pchly dla
          zwierzat i spryskaj nim kanape, inne siedziska obite materialem i ewentualnie
          inne miejsca, w ktorych czulas, ze cie atakuja - gdy moje koty przyniosly pchly
          do domu, to te bestie atakowaly m.in. w lazience wylozonej kafelkami :/ I jestli
          gryza was w sypialni, to lozko tez trzeba osprayowac, z tym, ze ja robilam to
          tylko od spodu i na pionowej powierzchni przy podlodze, a nie tam, gdize sie
          siedzi czy spi.
          --
          "- Chłopaki!!! - przerwał mu Smok Zygmunta (...) - Już wiem! Nauczymy sie latać.
          Jak kura może, to my też możemy! (...)
          - A co jest potrzebne do latania? - dopytywał się nerwowo Antoni.
          - Skrzydła i urwisko - stwierdził Wincenty.
          - No tak. Skrzydeł nie mamy, ale kura też ma marne. Urwisko jest najważniejsze."
    • dalsze wiesci z frontu (ja sie czuje jak na wojnie co najmniej):
      dzisiaj byl pan opryskac nam mieszkanie. zostalo to poprzedzone wynoszeniem czego sie da (glownie nierozpakowanych kartonow) na korytarz. przy okazji przesuwania takiego niby-regalu w kuchni stluklam butelke z sosem sojowym. wyobrazcie sobie ten widok (ciemny sos na jasnych kafelkach) i zapach!

      mam nadzieje ze wszystkie cholerstwa wygina i juz nie wroca. minus to taki ze mamy opryskana kanape (w niej chyba siedzialy), wiec nie mam zbytniej ochoty na niej siadac teraz :(

      kosztowalo nas to £68, wiec nie tak zle. powiniem za to zaplacic wlasciciel - ale i tak tego nie wyegzekwujemy od niego.
      chociaz pan byl mily, pogadalismy sobie, i powspominal jak byl kiedys w PL i go raczyli wodka ;)

      i ciesze sie ze sie okazalo ze to pchly, a nie pluskwy - te jednak trudniej wytepic. a zachcialo mi sie przeprowadzki, eh...

      --
      Stanikowe okazje dla Biuściastych
    • Po raz pierwszy zetknelam sie z pluskwami 2 lata temu (wtedy nie
      wiedzac wogole ze takie paskudztwo istnieje na swiecie). W moim
      przypadku wynajelam pokoj w okolicy znajomych. Szczesliwa,ze bede
      mieszkac blisko nich od razu zadzwonilam ponformowac ich o nowym
      miejsu zamieszkania. Mina mi zrzedla gdy uslyszalam po podaniu
      mojego nowego adresu: ''bedziesz mieszkac na chacie z
      robalami''(znajomi znali 2 dziewczyny ktore z tego wzgledu sie z
      tamtad wyprowadzily). Wtedy nawet nie wiedzialam co to sa bed bugs.
      Moje rzeczy juz tam byly ok 2-3 dni wczesniej a ja spedzilam tam
      jedna noc.Po pracy poszlam tam z kolega (dla upewnienia, ze mowa o
      tym samym domu),ktory potwierdzil,ze to ten dom. I znalazlam plamki
      krwi na poscieli, a pluskwa siedziala sobie spokojnie na poduszce.
      Wpadlam w panike i przez cala noc pralam ubrania i pakowalam mokre w
      ogrodzie do walizek. Oczwiscie nie zdarzylam wszystkich wiec je tam
      zostawilam razem z posciela i wyprowadzilam sie rano (na szczescie
      bez zadnych dzikich lokatorow).Jedyne to mialam w zamian za slady
      ukaszen straszliwe uczulenie na calym ciele wlacznie z twarza. Z
      tego co teraz czytalam one skladaja jaja w marcu,maju i czerwcu (mam
      nadzieje,ze to prawda).
      A dzisiaj jestem na tej stronie, poniewaz znalazlam z kolezanka
      bardzo fajny dom.Ona miala pluskwy w poprzednim domu.I boimy sie, ze
      mogla je przeniesc, bo znalazlysmy dzis w poscieli 3 ,ale martwe mam
      nadzieje,ze wypadly z wypranych ubran bo nie mamy zadnych ukaszen i
      plam na poscieli.Tez nie wiem co mam robic,bo podpisalysmy kontrakt
      na 6 mies (start:2 pazdziernik 2009).Jezeli okaze sie,ze to sa
      pluskwy to uciekajcie z tamtad jak najszybciej,bo walka z nimi
      bedzie cie wiecej stresow kosztowac niz znalezienie w szybkim czasie
      nowego miejsca.
      pozdrawiam:)))

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.