Dodaj do ulubionych

Po co Hanka idzie do Częstochowy

20.01.10, 14:36
Antek podobno wiedział :).

No właśnie, może taki lżejszy temat. Z moich wspomnień wynika, że
powinna obrócić ze trzy razy, bo co rusz to inną ślubuje intencję.
Choć wszystkie wokół kochanego mężulka się kręcą. Jeśli dobrze
pamiętam (sprostujcie, jakby co), to miała trzy takie ślubowania.

1. Żeby Antek nie wrócił do Jagny.
2. Żeby to, co wykrzyczała jej Jagna (po wizycie wójtowej) nie było
prawdą, czyli, żeby nie było prawdą że aż tak Jagnę kochał, a
pogardzał Hanką (tak to zrozumiałam).
3. Żeby sprawa Antka szczęśliwie się zakończyła.

Jak mniemam Antkowi znany jest ten ostatni powód i dlatego nie
sprzeciwia się pielgrzymce, choć wypada w pracowity letni czas. Choć
zawsze, jak czytam to zdanie o Antku, to mnie tak nachodzi, że te
poprzednie motywacje zna i dlatego nie broni... ;)
Edytor zaawansowany
  • matylda1001 20.01.10, 19:00
    >te poprzednie motywacje zna i dlatego nie broni... ;)<

    ...Jagusi przed Lipczakami;)? No, jakże by to wygladało? Żona
    pofatygowała sie do Częstochowy z Niebem pozałatwiać jego sprawy, a
    on by tu dywersję uprawiał??

    Ja myśle, że Hanuś po prostu ze wsi wyrwać się chciala, świata
    kawałek poznac, na innych ludzi popatrzeć.


    --
    www.youtube.com/watch?v=bCmYjL6dP9Y&feature=related
  • kooreczka 20.01.10, 19:27
    Ja miałam zawsze wrażenie, ze idzie, bo jeszcze stanęłaby w obronie Jagny (nie,
    żeby jakoś ją specjalnie kochała, ale na pewno nie chciałaby się mścić w taki
    sposób).

    Można tez powiedzieć, ze to sposób na zamianę otoczenia, odsapnięcie psychiczne
    i poukładanie spraw- Hanka może i nie znała tych terminów, ale po tych
    wszystkich awanturach pewnie instynktownie chciała się wyrwać na trochę.
  • czepialska 21.01.10, 08:46
    Jak dla mnie to głównie dla pozycji 1 i 2. To trzecie przy okazji.
    A gdyby nawet Antek od "kryminału" się nie wywinął, toć przecie
    Hanuś na gospodarce ostanie i uradzić, uradzi. A ów chocia z dala od
    Jagusi będzie :)

    --
    ...Pewnie zapytacie co się stało z piaskiem? Jest tam do dziś, bo
    przez diabły na polach rozsypany, pustkę wielką utworzył...Zaś
    Hehelek za czyn swój samowolny i haniebny, z piekła na zawsze
    wygnany został. Siedzi teraz w swej wierzbie i za utraconym srebrem
    płacze. I ani z niego diabeł, ani żaden srebra właściciel...
    "Podróże z legendą"
  • soova 25.01.10, 12:48
    Moim zdaniem Hanka idzie do Częstochowy głównie dlatego, żeby nie przeszkadzać Reymontowi w scenie karania Jagny, bo jeszcze by się za nią ujęła, zaczęła, jak to ona, pyskować głośno, a nuż by parę rozsądnych osób przekonała o bezsensie takiego gonienia boboka, one resztę co bardziej zapalczywych, całą autorską koncepcję diabli by wzięli i trzeba by było pisać V tom, bo to już na jesień pomału szło. A tak, wysłał ją na pielgrzymkę, jak zwykle coś tam zamieszał z motywami i już miał spokój.
    --
    Hajo Hajo Ipsenajo!
  • rozdzial43 25.01.10, 18:33
    soova napisała:

    > Moim zdaniem Hanka idzie do Częstochowy głównie dlatego, żeby nie przeszkadzać
    > Reymontowi w scenie karania Jagny, bo jeszcze by się za nią ujęła,

    Toć i pewnikiem Hanuś by się za Jagną ująć ujęła, a i pomstować na krzywdę by
    pewnikiem pomstowała. Dyć i ona uczucie prawości w chudej piersi obleczonej byle
    jakim łachmanem mieć miała.

    Ale przeciek nie tylko Jaguś jedyna na świecie i nie tylko sprawy Jagusi w
    Lipcach ważnemi beły. Takoż i Hanuś miała o co Panu Jezuskowi do świętych nóżek
    padać, a łzami temi najszczerszymi obmywać. Po mojemu to na intencję męża, co go
    kreminał czekał, szła. Kieby mogła, to by i ten kreminał za paskudę udźwignęła i
    zmożyła.

    A tak, wysłał ją na pielgrzymkę, jak zwykle coś tam zamieszał z motywa
    > mi i już miał spokój.
  • kastelka 25.01.10, 19:30
    po prawdzie to idzie po to, aby nie przeszkadzać jak soova słusznie
    zauważyła.
    Myślę jednak, że jej pielgrzymka jest wiarygodna, bo to głeboko
    wierząca kobieta była,nie raz modlitwa dawała jej siłe-ja w jej
    intencje wierzę.
    Co innego mnie zastanawia-jak mogła takiego słabego chłopa jak Antek
    zostawiać sam na sam z pokusą w postaci Jagny parę chałup dalej?
    Latem, kiedy byle gdzie można się tarzać i bezceństwa wyprawiać? A
    co z dziećmi, przeca to nie był wyjazd do spa na łikend tylko
    nieobecnośc ze trzy niedziele trwająca? Jak można komus tyla
    drobiazgu podrzucać, bo w opiekę Antosia to srednio wierzę.
  • paszczakowna1 25.01.10, 22:44
    > Co innego mnie zastanawia-jak mogła takiego słabego chłopa jak Antek
    > zostawiać sam na sam z pokusą w postaci Jagny parę chałup dalej?
    > Latem, kiedy byle gdzie można się tarzać i bezceństwa wyprawiać?

    Niedawna historia dowodziła jednoznacznie, że obecność Hanki w niczym Antkowi
    nie przeszkadzała. Ponadto, widać było, że Jagnie nie Antek w głowie (aczkolwiek
    biorąc pod uwagę charakter Jagny, to żadnej gwarancji nie dawało, bo mogło
    zmienić się z dnia na dzień). A poza tym (a może przede wszystkim) w czas żniw
    było wątpliwe, żeby Antek miał czas i siły - to była straszliwa harówka.

    > Jak można komus tyla
    > drobiazgu podrzucać, bo w opiekę Antosia to srednio wierzę.

    Jagustynka pewnie coś do jedzenia zrobiła, chleb w garść wetknęła i zostawiła w
    obejściu (względnie przy polu), ewentualnie pouczywszy najstarszego, żeby
    rodzeństwa pilnował. Jakby nawet Hanka była w Lipcach (poszła pewnie z
    najmłodszym przy piersi), toby i tak znacząco lepszej opieki nie miały
    (zwłaszcza we żniwa). Standardy inne były.
  • jadwiga1350 27.01.10, 15:16
    bo na próżniaczkę każdy łakomy!
    --
    Próbowałem zwrócić uwagę konduktora,że to Piłsudski, ale
    konduktorowi nazwisko to nic nie mówiło. Wtedy Warszawę emocjonował
    Zdzisław Lubomirski.
  • minerwamcg 28.01.10, 22:00
    Ja żem się dwa razy ochfiarowała, i dwa razy byłam. Nie próżniaczka
    to beła, nie! A Hanka przecie z dalsza szła, niż ja.
    Po mojemu to Hanka idzie na intencję Jantosiowego precesu. I Panu
    Bogu podziękować, że się Jantoś od tej suki Jagusi odbił i dobry dla
    żony jest, jak dawno nie był.
    --
    - Tu, tu, ptaszek! On zmarznie! Ćwir, ćwir, ćwir! Tiu, tiu, tiu, zabierz to, zabierz to, mokre! Ptaszek, ptaszek! Już już, nóżki, paluszki…! Sweterek! Podnieś to, podnieś, ptaszek, ptaszek, fiu, fiu, cicho, cicho, już, on jest głodny, gdzie butelka, ptaszek…!!!
  • jadwiga1350 28.01.10, 22:31
    Ciekawe czy Hanka poszłaby na pielgrzymkę gdyby wiedziała o tej
    ostatniej schadzce Antka z Jagną i o propozycji wspólnego wyjazdu do
    Ameryki.
    --
    Próbowałem zwrócić uwagę konduktora,że to Piłsudski, ale
    konduktorowi nazwisko to nic nie mówiło. Wtedy Warszawę emocjonował
    Zdzisław Lubomirski.
  • minerwamcg 28.01.10, 23:34
    Myślę, że dla dalszych losów Antka (a i Hanki też) kluczowe jest
    stwierdzenie z ostatniego rozdziału, że w gromadzie żyje i z gromadą
    trzyma. Ciagnie go do Jagny, ale sam widzi, że "skończyło się psie
    wesele" i że "gospodarz jest i ociec dzieciom". To, że jej nie
    poleciał bronić jest ostatnim aktem ich sprawy. Czy się ustatkuje i
    siądzie na rzyci przy Hance - nie wiadomo. Ale z Jagną mam wrażenie,
    że skończył.
    --
    - Tu, tu, ptaszek! On zmarznie! Ćwir, ćwir, ćwir! Tiu, tiu, tiu, zabierz to, zabierz to, mokre! Ptaszek, ptaszek! Już już, nóżki, paluszki…! Sweterek! Podnieś to, podnieś, ptaszek, ptaszek, fiu, fiu, cicho, cicho, już, on jest głodny, gdzie butelka, ptaszek…!!!
  • marslo55 02.02.10, 11:00
    minerwamcg:
    "Czy się ustatkuje i siądzie na rzyci przy Hance - nie wiadomo."
    Moim zdaniem to calkiem prawdopodobne. Jak czytam te opisy Antka
    rozkoszujacego sie widokiem swiezo wyroslego zboza, to mam wrazenie,
    ze bardziej od Jagny interesuje go odtad to, jak wysoko pszenica
    urosnie. Czyli, jak to sie mowi - "ustatkowal sie".. albo zmeczyl;)
  • jadwiga1350 02.02.10, 16:37
    Jedno drugiemu nie wadzi. Antek po powrocie z wiezienia z luboscia
    ogladal gospodarke i chwalil Hanke za wszystko co zrobila.A kilka
    dni pozniej zabawial sie z Jagna w zbozu i myslal o wspolnym
    wyjezdzie do Ameryki.
    --
    Próbowałem zwrócić uwagę konduktora,że to Piłsudski, ale
    konduktorowi nazwisko to nic nie mówiło. Wtedy Warszawę emocjonował
    Zdzisław Lubomirski.
  • stara_dominikowa 02.02.10, 17:29
    Widzi mi się, że wiele łez hanczynych jeszcze przez Antka poleci. Nie, nie przez
    Jagusię, ona już dla Lipiec jakby nie żyła, ale przez insze dzieuchy - a bo to
    mało ich we wsi? Bardzo mi żal Hanki i podziwiam ją, że jej własna miłość
    wystarczała żeby wierzyć w ten związek. Mógłby się ustatkować Antek, ale tylko
    przy Jagusi gdyby umiejętnie go przy sobie zatrzymać potrafiła. Taki chłop
    potrzebuje gonić za kobietą, zdobywać ją, raz dostać, a raz nie dostać się w jej
    względy. Element niepewności, brak stałości i przewidywalności drugiej strony
    warunkuje... stałość jego uczuć:) Hanka i jej psia wierność obmierzły mu szybko.
    Im bardziej była mu wierna i poddana, tym mniej ją szanował. Eh:/
    --
    Ale wieś! Forum o "Chłopach" Reymonta
  • paszczakowna1 02.02.10, 20:22
    > Jagusię, ona już dla Lipiec jakby nie żyła, ale przez insze dzieuchy - a bo to
    > mało ich we wsi?

    Antek nie zwracał najmniejszej uwagi na żadną kobietę oprócz Jagusi (na której
    chyba bardziej mu zależało niż jej na nim - i jakoś sobie nie przypominam, by
    przestawało mu zależeć gdy ją miał) i w porywach Hanki. To nie Mateusz czy wójt.
    Nie sądzę, by pod tym względem Hanka miała większe powody do obaw niż ktokolwiek
    inny w Lipcach. Że będzie nerwowy, wściekły bez powodu i okazjonalnie agresywny
    - to miała jak w banku, ale to Hanka miała wliczone w koszty.

    Zresztą, o drugą taką Jagusię, która zdecydowałaby się na związek z żonatym, nie
    było wcale tak łatwo, a slummingiem z kimś w rodzaju Magdy z karczmy Antek
    raczej nie byłby zainteresowany.

    > Im bardziej była mu wierna i poddana, tym mniej ją szanował. Eh:/

    Owszem, ale zauważ, że Hanka pokazała Antkowi, że i w ich związku są granice.
    Antkowi wolno wszystko, ale nie wolno: a) drastycznie zaniedbać rodziny, b)
    porzucić gruntu. I Antek, jak się wydaje, nauczył się to respektować. Moim
    zdaniem, Hanka dopięła swego, a z czasem, jako silniejsza psychicznie, będzie
    miała coraz lepszą pozycję w małżeństwie.
  • jadwiga1350 02.02.10, 22:19
    > Antek nie zwracał najmniejszej uwagi na żadną kobietę oprócz
    Jagusi (na której
    > chyba bardziej mu zależało niż jej na nim - i jakoś sobie nie
    przypominam, by
    > przestawało mu zależeć gdy ją miał

    Antek nigdy nie miał Jagusi podanej na talerzu.Zawsze spotykał się z
    nią ukradkiem, w tajemnicy, dobrze wiedząc, że i inni mają na Jagnę
    ochotę.Ile, czasami, naczekał się na śniegu i mrozie pod brogiem,
    nim Jagna do niego wyszła. No to i nie miał się kiedy znudzić
    kochanką.

    > Zresztą, o drugą taką Jagusię, która zdecydowałaby się na związek
    z żonatym, ni
    > e
    > było wcale tak łatwo,

    Czy ja wiem? Tereska żołnierka, mężatka, zdecydowała się na związek
    który nie miał żadnej przyszłości. Antek po śmierci ojca został
    liderem w Lipcach. A liderowi się nie odmawia, no chyba, że jest się
    zwichrowaną Jagusią.

    > Antkowi wolno wszystko, ale nie wolno: a) drastycznie zaniedbać
    rodziny,

    Ale on to właśnie robił. Kiedy ostatnią krowę przepijał w karczmie,
    nie myślał o tym, co Hanka włoży go garnka.

    , b)
    > porzucić gruntu

    Antek uległ Hance, pewnie dlatego, że sam nie miał zbytniej ochoty
    rzucać wszystkiego i jechać gdzieś w nieznane.
    Ale gdyby tak się uparł, to wątpię, żeby Hanka zrealizowała swoje
    groźby dotyczące rozbijania głów siekierą i topienia się w studni.
    Antek, gdyby mu na tym zależało, pewnie zdołałby przekonać żonę do
    wyjazdu, "cackając się z nią i jamorując" przez jakiś czas.Hanka
    każde lepsze słowo ze strony męża miała za wielkie coś. Na pewno w
    końcu by mu ulegała i wyruszyła z nim do dalekiej Ameryki.
    --
    Próbowałem zwrócić uwagę konduktora,że to Piłsudski, ale
    konduktorowi nazwisko to nic nie mówiło. Wtedy Warszawę emocjonował
    Zdzisław Lubomirski.
  • marslo55 03.02.10, 09:30
    jadwiga1350:
    "Antek uległ Hance, pewnie dlatego, że sam nie miał zbytniej ochoty
    rzucać wszystkiego i jechać gdzieś w nieznane."
    Tez jestem tego zdania. A wszeteczenstwa z Jagna i bredzenie o
    wyjezdzie postrzegam jako cos w rodzaju labedziego spiewu Antkowych
    wyglupow. Hamerykanski wieczor kawalerski, rzeklabym.
    "Ale gdyby tak się uparł, to wątpię, żeby Hanka zrealizowała swoje
    groźby dotyczące rozbijania głów siekierą i topienia się w studni."
    W studni by sie nie utopila, ale czy to rzeczywiscie tylko kwestia
    intensywniejszej namowy, watpie jednak.


  • jadwiga1350 03.02.10, 10:14
    > W studni by sie nie utopila, ale czy to rzeczywiscie tylko kwestia
    > intensywniejszej namowy, watpie jednak.

    Może nie tyle intensywniejszej namowy, co odpowiedniego zastosowania
    polityki kija i marchewki.Gdyby tak Antek zaczął cackać się z Hanką,
    jamorować(Hanka była tego spragniona ),a jednocześnie straszyć, że
    jeśli nie zgodzi się na wyjazd, to on znowu zacznie spotykać się z
    Jagną(a Hanka bardzo się tego bała), to po paru dniach takiej
    obróbki,Antkowa sama leciałaby do tej Ameryki, małoby jej kiecka z
    chudych bioder nie spadła.
    --
    Próbowałem zwrócić uwagę konduktora,że to Piłsudski, ale
    konduktorowi nazwisko to nic nie mówiło. Wtedy Warszawę emocjonował
    Zdzisław Lubomirski.
  • minerwamcg 03.02.10, 12:46
    No taaa, ale Jagna już na dawnych prawach do wsi nie wróci. Więc ja
    też i na tym funduję swój optymizm w kwestii Antka i Hanki. Antek
    coraz bardziej dochodzi do wniosku, że "gospodarz jest i ociec
    dzieciom", a tu mu się jeszcze droga do ojcowej gospodarki jakby
    szerzej otwarła. To za kilka lat będzie drugi Maciej - o ile, rzecz
    jsana, nie wsadzą go na zbyt długo do ciupy.
    --
    - Tu, tu, ptaszek! On zmarznie! Ćwir, ćwir, ćwir! Tiu, tiu, tiu, zabierz to, zabierz to, mokre! Ptaszek, ptaszek! Już już, nóżki, paluszki…! Sweterek! Podnieś to, podnieś, ptaszek, ptaszek, fiu, fiu, cicho, cicho, już, on jest głodny, gdzie butelka, ptaszek…!!!
  • stara_dominikowa 03.02.10, 17:08
    minerwamcg napisała:
    Antek
    > coraz bardziej dochodzi do wniosku, że "gospodarz jest i ociec
    > dzieciom",

    Dochodzi do tego wniosku tym bardziej, im dalej Jagna odchodzi od niego.
    Hanczyne tupnięcia nogą tyla warte były co jej krzyki na świniaka, co w szkodę
    wlazł. Gdyby Jagna była gotowa uciec z Antkiem ze wsi - zrobiłby to i bez
    mrugnięcia okiem zostawiłby rodzinę. Tyle o nią stojał co o ten łoński śnieg.
    Aha, fakt, Antek nie patrzył na inną prócz Jagusi. Nie sądzę jednak, żeby 4, 5
    lat wcześniej tylko na Hankę spoglądał kiedy Jagusia za krowimi ogonami biegała.
    Tak samo kiedy Jagny zabraknie, najdzie się i taka co jej miejsce w antkowej
    duszy zajmie. Hanka nie ma już tam powrotu (jeżeli w ogóle kiedykolwiek ją kochał).
    --
    Ale wieś! Forum o "Chłopach" Reymonta
  • paszczakowna1 04.02.10, 00:25
    > Nie sądzę jednak, żeby 4, 5
    > lat wcześniej tylko na Hankę spoglądał kiedy Jagusia za krowimi ogonami biegała
    > .
    > Tak samo kiedy Jagny zabraknie, najdzie się i taka co jej miejsce w antkowej
    > duszy zajmie.

    Tak to można gdybać o każdym. Ale nic nie wskazuje na to, by Antek miał jakąś
    bogatą (czy w ogóle jakąś poza Hanką) przeszłość. Zauważ, że w rozmowie na ten
    dokładnie temat z Mateuszem (o, co do tego, to nie ma cienia wątpliwości) Antek
    nie ma nic do powiedzenia, poza sugestią, że z Jagusią do konsumpcji doszło, i
    mu nie przeszło.
  • cahir4 05.02.10, 22:26
    A ja aż taką pesymistką, jeśli idzie o to stadło nie jestem. Oboje się zmienili.
    I to zmienili w sposób, który ich przybliżył. Antkowi zależy teraz na
    gospodarce, szacunku ludzkim i pozycji w gromadzie. A Hanka jako żona doskonale
    pasuje do realizacji tych celów. Szacunek, jaki zyskała we wsi, wpływa
    pozytywnie także na jego pozycję. I on to widzi i rozumie. Tak że, choć
    romantyzmu i porywów namiętnych bym się tam nie spodziewała, to jednak zupełnie
    dobrze może im się układać.

    Czy się za innymi uganiać nie zacznie? Zależy, jak się dobrze tej ziemi i
    przodowania w gromadzie chwyci, to nie będzie chciał tego zaprzepaścić. A
    romanse z dziewuchami dodawały splendoru kawalerom, ale dyskredytowały żonatych.
    Jeśli prawa gromady przyjmie, to w połączeniu z uznaniem dla żony, może go to w
    chałupie zatrzymać.

    Tym bardziej, że drugiej takiej Jagny, co b przez nią do cna rozum postradać, to
    we wsi nie było.
  • jadwiga1350 05.02.10, 22:57
    > Antkowi zależy teraz na
    > gospodarce, szacunku ludzkim i pozycji w gromadzie

    Ale jemu na tym i wcześniej zależało.Kłótnie z ojcem, jeszcze przed
    wygnaniem,spowodowane były tym, że Antek pragnął gospodarki,szacunku
    ludzkiego i pozycji w gromadzie. Cierpiał, czując się "parobkiem" u
    ojca.Ale to nie przeszkadzało mu latać za Jagną.I gdyby tak Boryna
    odpisał synowi gospodarkę, to bardzo wątpliwe, żeby ten zajął się
    tylko gospodarzeniem, i tak całkowicie dał sobie spokój z
    Paczesiówną.
  • rozdzial43 03.02.10, 19:17
    minerwamcg napisała:

    > To za kilka lat będzie drugi Maciej - o ile, rzecz
    > jsana, nie wsadzą go na zbyt długo do ciupy.

    Toć w tem kreminale Jantoś może zmarnieć bez te 10 roków! Mam nadzieję, że Hanuś
    znajdzie sobie na ten czas przyjaciela i pocieszyciela, co to i przygarnie
    chudzinę do męskiej piersi, i poredzi przy obrządkach i inwentarzu, a i w
    gruncie robić poredzi.
  • paszczakowna1 03.02.10, 13:25
    > o to i nie miał się kiedy znudzić
    > kochanką.

    Nie miał. Ale i nie ma cienia sugestii w tekście, jakoby a) Antek był kimkolwiek
    poza Jagusią zainteresowany, b) Antek się kiedykolwiek znudził kochanką.
    Rozumiem, ze wysnuwacie te wnioski ze stosunku Antka do Hanki, ale nie ma
    nigdzie napisane, że Antek był kiedykolwiek w niej zakochany.

    > Czy ja wiem? Tereska żołnierka, mężatka, zdecydowała się na związek
    > który nie miał żadnej przyszłości.

    OK, "żołnierka" by na to mogła pójść.

    > Ale on to właśnie robił. Kiedy ostatnią krowę przepijał w karczmie,
    > nie myślał o tym, co Hanka włoży go garnka.

    I co wtedy zrobiła Hanka? Poszła do Boryny (wbrew zakazom Antka), a Antkowi
    wyraźnie dała do zrozumienia, że w takich okolicznościach nie ma już nic do gadania.

    > Antek uległ Hance, pewnie dlatego, że sam nie miał zbytniej ochoty
    > rzucać wszystkiego i jechać gdzieś w nieznane.

    To są wszystko gdybania. Fakty są takie, że, jak się zdaje, Hanki postawa
    przeważyła szalę. (No i oczywiście Jagusi - z Jagusią by IMHO pojechał.)
  • rozdzial43 03.02.10, 19:12
    paszczakowna1 napisała:

    > Rozumiem, ze wysnuwacie te wnioski ze stosunku Antka do Hanki, ale nie ma
    > nigdzie napisane, że Antek był kiedykolwiek w niej zakochany.

    Jakże to? Przeciek Hanuś w posagu jeno te trzy morgi piachu wniesła. Toć żeniłby
    się syn najpierwszego we wsi gospodarza z tak mało posażną panną, gdyby jej nie
    miłował?

    Przeszło mu to miłowanie po dzieciach, jak Hanuś urodna być przestała i chudym
    biedrem znęcić go nie mogła :))
  • paszczakowna1 04.02.10, 00:00
    Mógł się żenić nie kochając. Można sobie wyobrazić kilka takich scenariuszy:

    a) ona go bardzo kochała, on mógł mieć już wtedy słabe relacje w domu i głód
    akceptacji (albo mu to po prostu mocno pochlebiało), więc na to poleciał,

    b) mógł sobie wyobrażać, że małżeństwo podniesie jego status i przybliży do
    samodzielności,

    c) dziecko mogło być w drodze, i musiał się ożenić
  • marslo55 09.02.10, 10:52
    paszczakowna1:
    "c) dziecko mogło być w drodze, i musiał się ożenić"
    Niemozliwe. W tych klotniach z Boryna cos takiego na pewno by wyszlo.
    "b) mógł sobie wyobrażać, że małżeństwo podniesie jego status i
    przybliży do samodzielności"
    I nie znalazl lepszej partii niz Hanka?
    "a) ona go bardzo kochała, on mógł mieć już wtedy słabe relacje w
    domu i głód akceptacji (albo mu to po prostu mocno pochlebiało),
    więc na to poleciał"
    To mi najbardziej przemawia do wyobrazni. Zwlaszcza w wersji: "co
    tak sie prowadzasz z ta Bylicowna?" "A bo co?" "Zenic sie z nia moze
    bedziesz, co?" "A BO CO?!"
  • jadwiga1350 09.02.10, 15:48

    marslo55 napisała:

    > paszczakowna1:
    > "c) dziecko mogło być w drodze, i musiał się ożenić"
    > Niemozliwe. W tych klotniach z Boryna cos takiego na pewno by
    wyszlo.

    Raczej możliwe. Już tam Hanka nie żałowałaby przedślubnego seksu
    swemu Jantosiowi.Ale to właśnie świadczy o tym, że Antek czuł jeśli
    nie miłość,to silną namiętność do Bylicówny. Nie chciał czekać do
    ślubu, musiał ją wziąść w pazury już.A potem mu spowszedniała i
    znudziła się.

    > "b) mógł sobie wyobrażać, że małżeństwo podniesie jego status i
    > przybliży do samodzielności"
    > I nie znalazl lepszej partii niz Hanka?

    Otóż to. W jaki sposób małżeństwo z Hanką miało podnieść jego
    status? Raczej obniżyło.Co innego jakby wziął bogatą pannę z której
    rodziną należałoby się liczyć.Zamożny teść na pewno skłoniłby
    Macieja,żeby i od siebie coś dorzucił młodym.Boryna liczył się
    z "równymi" mu.Zamożna Paczesiowa,dająca córce duży posag, potrafiła
    go skłonić do zapisu.A taki Bylica, to nie był żaden równorzędny
    partner dla Boryny.


    > "a) ona go bardzo kochała, on mógł mieć już wtedy słabe relacje w
    > domu i głód akceptacji (albo mu to po prostu mocno pochlebiało),
    > więc na to poleciał"

    Jeśli czuł do Hanki tylko obojętność pomieszaną z lekceważeniem, to
    bardzo wątpliwe, żeby jej miłość i ślepe oddanie mogło zaspokoić
    jego głód akceptacji. Miłość ze strony człowieka którym się gardzi,
    nie uleczy kompleksu niższości. A już na pewno nie skłoni do
    małżeństwa.


    > To mi najbardziej przemawia do wyobrazni. Zwlaszcza w wersji: "co
    > tak sie prowadzasz z ta Bylicowna?" "A bo co?" "Zenic sie z nia
    moze
    > bedziesz, co?" "A BO CO?!"


    Antek żeniłby się z Hanką, żeby zrobić ojcu na złość? Raczej
    wątpliwe.Przecież nawet spotykając się z macochą kierował się
    namiętnością, a nie chęcią dokuczenia ojcu.
  • paszczakowna1 11.02.10, 20:56
    > Niemozliwe. W tych klotniach z Boryna cos takiego na pewno by wyszlo.

    Mogło wyjść, mogło nie wyjść. Wydaje mi się, że wianek do ślubu to był raczej
    ideał, a nie norma, i nawet dziecko nieślubne panny tak do końca nie skreślało.
    W rozważaniach nt. odpowiednej panny dla Boryny pojawia się chyba taka z
    nieślubnym dzieckiem (ta z przychówkiem, dla kawalera - o wdowie inaczej mówią)
    i jest poważną kandydatką. (W środowisku inteligenckim nie do pomyślenia w tym
    czasie.) A cóż dopiero, kiedy ślub w końcu był, to już nie było o czym gadać.
    Cała wieś mogła wiedzieć (poprzez Jagustynkę) że Nastka z Szymkiem przed ślubem
    seks uprawiali, i pewnie psa z kulawa nogą to nie obeszło.

    > I nie znalazl lepszej partii niz Hanka?

    Pewnie by znalazł, ale jak Hanka była zakochana, być może całkiem atrakcyjna i
    pod ręką mógł się skusić, z wizją, że jak się ożeni i rodzinę założy to ojciec
    grunt przepisze. (W końcu wokół siebie to widział, to nawet nie było nierozsądne.)

    > To mi najbardziej przemawia do wyobrazni. Zwlaszcza w wersji: "co
    > tak sie prowadzasz z ta Bylicowna?" "A bo co?" "Zenic sie z nia moze
    > bedziesz, co?" "A BO CO?!"

    Niekoniecznie tak, mógł potrzebować żeby go ktoś pogłaskał i docenił, a Hanka do
    tego była idealna.

    Wszystko to to są oczywiście głupie powody, ale bardzo wiele małżeństw z głupich
    powodów zawarto. A Antek mógł być dość smarkaty gdy się żenił.
  • kooreczka 13.02.10, 09:59
    Nastka z Szymkiem w sumie byli po słowie, ale fakt, na wsi dużo liberalniej niż
    w mieście podchodzono do kwestii obyczajowych. Panna a dzieckiem to był trochę
    wstyd, ale na pewno nie tak wielka tragedia jak w przypadku miejskich panienek
  • jadwiga1350 03.02.10, 21:07
    > I co wtedy zrobiła Hanka? Poszła do Boryny (wbrew zakazom Antka),
    a Antkowi
    > wyraźnie dała do zrozumienia, że w takich okolicznościach nie ma
    już nic do gad
    > ania.


    Dobrze, że był taki Boryna do którego można było iśc po pomoc. Bo
    jakby go nie było,to w jaki sposób Hanka pokazałaby Antkowi,że są
    granice jego swawoli? W jaki sposób zmusiłaby Antka do zajęcia się
    rodziną? Powiedziałaby mu:jak nie zaczniesz zarabiać, to dzieciom
    łby siekierą porozbijam, a sama choćby do studni? I Antek by ją
    posłuchał?
  • paszczakowna1 04.02.10, 00:18
    A co to ma do rzeczy? Pewnie, niewielkie by miała pole manewru, ale to nie miało
    nic wspólnego z charakterem Hanki czy jej związku z Antkiem, ale wynikało z
    obiektywnych uwarunkowań społeczno-ekonomicznych. Mogła być herod-babą w rodzaju
    Dominikowej, i też by nic nie mogła zwojować.
  • cahir4 05.02.10, 22:16
    > A liderowi się nie odmawia, no chyba, że jest się
    > zwichrowaną Jagusią.

    Wybaczcie, umarłam!!! W ogóle przepadam za prawdami objawionymi typu "bo tak już
    jest", albo bo tak "się" robi itp., ale ta mnie rozwaliła kompletnie. Czyli,
    przekładając na nasze czasy, komóż to dokładnie "się" nie odmawia ? :D Bo ja
    może jakaś mało uświadomiona, kurcze, jestem. :D
  • jadwiga1350 05.02.10, 22:47
    He,he, Cahir, to prawda objawiona wymyślona przez Ewę Wachowicz, nie
    przeze mnie.
  • jadwiga1350 05.02.10, 23:27
    > Antek nie zwracał najmniejszej uwagi na żadną kobietę oprócz
    Jagusi (na której
    > chyba bardziej mu zależało niż jej na nim - i jakoś sobie nie
    przypominam, by
    > przestawało mu zależeć gdy ją miał) i w porywach Hanki. To nie
    Mateusz czy wójt
    > .
    > Nie sądzę, by pod tym względem Hanka miała większe powody do obaw
    niż ktokolwie
    > k
    > inny w Lipcach.

    Tu raczej chodzi nie o ilość, ale o jakość. Nie o to ile Antek miał
    kochanek, ale jak się zachowywał będąc zakochany.
    W czasie akcji powieści Antek zainteresowany jest Jagusią i w
    porywach Hanką.Mało prawdopodobne, żeby w czasie tych 12 miesięcy(z
    których 3 spędził w więzieniu), mógł się zainteresować jeszcze jedną
    kobietą. No nie było po prostu na to czasu.
    Wójt w tym okresie też interesował się tylko Jagną, i w porywach
    własną żoną.
    I dziwne byłoby gdyby Antek znudził się kochanką, której nie miał na
    każde zawołanie,która nie chodziła za nim,jak Tereska za Mateuszem.

    Hanka powinna bać się nie dlatego, że Antek to pies na baby,że
    żadnej nie przepuści. Ale dlatego, że dla zakochanego Jantosia
    wszelkie pisane i niepisane granice i zakazy przestawały istnieć.
    Nic to było dla niego dopuścić się kazirodztwa z macochą.
    Nic planować z Jagną wyjazd do Ameryki,choć wcześniej chwalił żonę
    za gospodarność, i obdarował prezentami.
    Hanka, wyruszając na pielgrzymkę, może być spokojna, bo Jagna nie
    chce mieć do czynienia z dawnym kochankiem.Ale gdyby Jagusia
    zmieniła zdanie, albo Antek zakochał się w innej kobiecie, to bardzo
    wątpliwe że Hanka mogłaby go skłonić do opamiętania.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.