Dodaj do ulubionych

Ów dzień

16.08.11, 12:19
"A tymczasem na wsi nastał straszny czas sądu i kary, że już i nie opowiedzieć, co się tam wyrabiało. Jakoby dur ogarnął Lipce, a ludzie zgoła się powściekali, bo co jeno było rozważniejsze, pozamykało się w chałupach lub uciekło na pola"

Kto był wśród tych rozważniejszych(oprócz Antka) Może rodzina kowalów? Wydawało się, że ci "rozważniejsi" poszli do Częstochowy.
Edytor zaawansowany
  • stara_dominikowa 16.08.11, 14:26
    Nie cenię takiej rozwagi, która każe zamknąć się z chałupie i biernie godzić się na samosąd. Wolę odwagę Mateusza, doceniam też to, co zrobił Jambroży.
    --
    Ale wieś! Forum o "Chłopach" Reymonta
  • stara_dominikowa 16.08.11, 14:36
    Z wyliczeń wynika, że lincz odbył się ok. 12 sierpnia i przyznam, że myślałam o Jagusi w piątek:) Zastanawiam się czy faktycznie naród mocen jest karać? Mateusz mówi dziadowi, że stara nic nie wskóra skarżąc wieś, bo "Wszystkie postanowiły, całą gromadą, prawo mają...". Jakie prawo pozwala siłą wyrzucić kogoś ze wsi? Przecież to zwykły samosąd...
    --
    Ale wieś! Forum o "Chłopach" Reymonta
  • kastelka 18.08.11, 21:00
    Zawsze byłam zdania, że opis tego zdarzenia pokazuje sympatie autora w stosunku do niektórych bohaterów.
    Moim zdaniem najbliższą definicji ,,dobrego człowieka,, (tak po ludzku), jest w powieści Anna. Zwróćcie uwagę, że nie uczestniczy w samosądzie- jest w Częstochowie. Reymont pozwala jej zachować czyste ręce i sumienie. Zawsze intrygowało mnie pytanie- co by było, gdyby Hanka została wtedy we wsi. Idę o zakład, że nie należałaby do tych co chowają się po chałupach. Kto wie, może jej autorytet uratowałby Jagusie? Myślę, że w obliczu takiego wydarzenia, dałyby o sobie znać wszystkie jej najlepsze cechy jak odwaga i "bojaźń boża" oraz, czego dała dowód, umiejętność wybaczania. I właśnie dlatego musiała iść na tę pielgrzymkę...
    i dlatego wcześniej Reymont usunął Rocha, żeby się dokonało...
    Swoją drogą cały czas fascynuje mnie sposób, w jaki autor doprowadził do kulminacyjnego punktu na koniec powieści. To jest tak przekonujące, wiarygodne, że aż mam ciarki, za każdym razem , jak czytam ten fragment.
  • jadwiga1350 19.08.11, 16:05
    > Swoją drogą cały czas fascynuje mnie sposób, w jaki autor doprowadził do kulmin
    > acyjnego punktu na koniec powieści. To jest tak przekonujące, wiarygodne, że aż
    > mam ciarki, za każdym razem , jak czytam ten fragment.

    A we mnie budzi pewien niedosyt. Jak to możliwe, ze organiścina, osoba nielubiana we wsi, miała taką władzę nad tłumem? Ludzie gardzili organistami i zazdrościli im bogactwa. I właściwie powinni być wdzięczni Jagnie za zasadzenie się na Jasia. Wreszcie ktoś napsuł krwi organistom. A jeszcze jakby Jasio rzucił seminarium. To by dopiero była uciecha dla wsi.

    A wójtowa? Też była nielubiana we wsi. Pietrowi ludzie już dawno przepowiadali zły koniec. I jeśli dzięki Jagnie dostał się do kreminału, to powinni być jej wdzięczni. Jagna okazała się wspaniałym biczem bożym na organistów i wójtów. Po co ją wypędzać?

    Dużo bardziej prawdopodobne byłoby wypędzenie Jagusi po pożarze brogu( ludzie byli wściekli bo cała wieś mogła pójść z dymem), albo po "pobitych" w lesie( scena szokująca, waląca po oczach) A nie dlatego, że organiścina zaczyna jakieś farmazony opowiadać.
  • pi.asia 19.08.11, 18:39
    Jak to czytałam pierwszy raz, to do końca nie wierzyłam, że ten samosąd naprawdę się odbędzie, miałam nadzieję, że Mateusz jakoś ludzi odpędzi, że ksiądz przemówi do rozumu, że Antek przyleci z pola, a ci rozważni, co się pozamykali w chałupach wyjdą i jakoś się naród opamięta.
    Otrzeźwienie i wstyd przyszły potem...
  • kastelka 20.08.11, 20:45
    Wg mnie tym co przeważyło szalę, swoistą iskrą, była afera z wójtem i defraudacją pieniędzy.
    To pomówienie organiściny, że pieniądze wydał na Jagusię doprowadziło do niekontrolowanego upustu nienawiści. Ludziska potrzebowali winnego, wójtowa potrzebowała ofiary, kogo mogłaby obarcza za wybryki mężowskie.
    Pamiętajmy również, że Jagna igrała z ogniem od dawna. Reymont kilkakrotnie sygnalizuje, że otaczała ją zewsząd kobieca zawiść, że młoda, piękna, bogata, dobrze wydana za mąż.
    Co do Jasia to uważam, że pomimo tego, że organistów jakoś wielce nie kochano we wsi, to Jasia lubiano, Lipczaki byli dumni, że "swój" będzie kiedyś księdzem.
    Co by było gdyby Jasiowi nie przetrzebiono skóry i nie wysłano do Częstochowy? Myślę, że Jagna złamałaby tabu i uwiodła księdza.
    Reasumując: jej dotychczasowe wybryki, romans z pasierbem, obnoszenie się z urodą, brak wsparcia/przyjaciółek, afera z nakryciem jej z wójtem, pożar brogu i na koniec akcja z Jasiem -nie mogły doprowadzi do niczego innego.
  • ananke666 26.08.11, 23:41
    To, co się stało, częściowo jest winą Jagustynki. Słowa o wypędzaniu padają już w pierwszym rozdziale z jej ust. Powtarzane przez kolejne osoby miały czas na zagnieżdżenie się w zbiorowej świadomości. I wtedy rzeczywiście wystarczyła iskra.
    --
    Tupecik
  • jadwiga1350 04.09.11, 13:46
    > Co do Jasia to uważam, że pomimo tego, że organistów jakoś wielce nie kochano w
    > e wsi, to Jasia lubiano, Lipczaki byli dumni, że "swój" będzie kiedyś księdzem.
    >

    Gdyby Jaś zrezygnował z seminarium, Lipczanie na pewno nie rozpaczaliby z tego powodu. Nie jeden by się cieszył i przekpiwał z organistów.
    Ludzie we wsi bywali złośliwi. Mieli satysfakcję, że u Borynów są kłótnie i niesnaski. Czekali kiedy Antek znowu zacznie latać za Jagną(chodź niby tak to potępiali), a Hance zmięknie rura. Tak samo byłoby i z Jasiem. Może głośno by się oburzali, ale w głębi ducha każdy by się cieszył.
  • pi.asia 19.08.11, 20:47
    chyba Kłąb - bo zawsze był spokojny i rozważny a Kłębowa z córką poszły do Częstochowy, może Weronka, może Balcerek?
  • tt-tka 03.05.16, 18:08
    jadwiga1350 napisała:

    > "A tymczasem na wsi nastał straszny czas sądu i kary, że już i nie opowiedzieć,
    > co się tam wyrabiało. Jakoby dur ogarnął Lipce, a ludzie zgoła się powściekali
    > , bo co jeno było rozważniejsze, pozamykało się w chałupach lub uciekło na pola
    > "
    >
    > Kto był wśród tych rozważniejszych(oprócz Antka) Może rodzina kowalów? Wydawało
    > się, że ci "rozważniejsi" poszli do Częstochowy.

    Do Czestochowy to tam z Lipiec tylko kilka osob poszlo... A kto sie zamknal w chalupie lub uciekl na pola ?
    Pierwszy Jantos :-) Zapewne kowalowie, racja, Magda cichutka byla, a Michal sie do takich gromadnych wystapien nigdy nie rwal. Moze Grzela, wojtow brat, Klebowa, tez cicha i zgodna, soltysowa... Moze wszystkim wspolczujaca Grzeli z krzywa geba kobieta ? Gospodarze obrabiajacy Podlesie, Klab, Wachnik, Ploszka chyba tez. I wydaje mi sie, co samo w sobie zadziwia, ze wsrod linczujacych nie wymieniono Jagustynki. Na pewno Ewka od mlynarzow, nie z racji poczciwosci czy rozwagi, ale zajecia miala dosc we mlynie. Ksiezowa Maryna, z tych samych powodow. Ale Pietrek, ktory nieraz Jagny bronil, tam jest.
    Amok, psychoza zbiorowa latwo sie udziela, wystarczyloby i dwadziescia osob, a tam ich chyba wiecej bylo.
  • kot_kotando 03.05.16, 20:24
    Jagustynka i lincz? To chyba ostatnia osoba, którą bym widział wśród linczujących.
  • tt-tka 03.05.16, 20:34
    kot_kotando napisał(a):

    > Jagustynka i lincz? To chyba ostatnia osoba, którą bym widział wśród linczujący
    > ch.

    Totez wlasnie jej tam nie widac...zdziwilam sie, bo jednak podszczuwac to ona lubila i umiala, ale fakt, raczej jezykiem dzialala niz recznie.
  • enesaj 11.11.16, 19:02
    To Ewka nie poszła tym razem na pielgrzymkę?
  • enesaj 30.11.16, 18:00
    tt-tka napisała:

    > jadwiga1350 napisała:
    >
    > > "A tymczasem na wsi nastał straszny czas sądu i kary, że już i nie opowie
    > dzieć,
    > > co się tam wyrabiało. Jakoby dur ogarnął Lipce, a ludzie zgoła się powśc
    > iekali
    > > , bo co jeno było rozważniejsze, pozamykało się w chałupach lub uciekło n
    > a pola
    > > "
    > >

    > Moze Grzela, wojtow brat,
    >

    Jest w książce taki fragment:

    "Karczma była jakby nabita, że trudno już było palec wrazić, i wrzało z cicha, gdyż organista stojał właśnie na ławie i prawił niby to kazanie.

    - ... i drugiego sposobu nie ma! Wieś to jak ten dom, niech jeden złodziej wyjmie spod niego przyciesię, niech drugi złakomi się na belki, a trzeciemu zachce się wyjąć kawał ściany, to w końcu chałupa się zwali i na śmierć wszystkich przygniecie! Wymiarkujcie to sobie dobrze! A niechże tu każdemu będzie wolno kraść, rozbijać, krzywdzić, rozpustę czynić, to i cóż się stanie ze wsią? Powiadam wam, nie wieś to już będzie, a jeno ten chlew diabelski, a hańba i wstyd la poczciwych! Że omijać ją będą z daleka i żegnać się na jej przypomnienie. Ale mówię wam, że prędzej czy później kara boska na taką wieś spaść musi, jak spadła na ową Sodomę i Gomorę! Spadnie i wszystkich wytraci, bo wszyscy są zarówno winni, tak ci, którzy źle robią, jak i ci, którzy pozwalają rozrastać się złemu! Pismo święte nas poucza: jeśli zgorszy cię ręka twoja, odetnij ją, a jeśli zgrzeszyło oko, wyłup je i ciśnij psom! Jagusia, mówię wam, to gorsza od moru, gorsza od zarazy, bo sieje zgorszenie, grzeszy przeciw wszystkim przykazaniom i ściąga na wieś gniew Boży i jego straszną pomstę! Wypędźta ją, póki jeszcze czas! Już się przebrała miarka jej grzechów i przyszedł czas na pokaranie! - ryczał kiej byk, jaże mu oczy wyłaziły z rozczerwienionej twarzy.

    - Juści! Pora! Naród mocen jest karać i mocen wynadgradzać! Wygnać ją ze wsi! Wygnać! - wrzeszczeli coraz głośniej.

    Prawił jeszcze Grzela, wójtów brat, przemawiał stary Płoszka, pyskował Gulbas, ale mało kto słuchał, bo już wszyscy wraz mówili. Organiścina cięgiem rozpowiadała, jak to było z Jasiem, wójtowa też swoje krzywdy każdemu w uszy kładła, a i drugie pofolgowały se niezgorzej, że już wrzało kiej na jarmarku."

    Czy na tej podstawie można uznać, że Grzela starał się ludzi od tego pomysłu odwieść, czy też na odwrót? Czy to, że był bratem wójta, miało tu znaczenie?

    O Płoszkach wcześniej jest mowa, że poszli z całą sprawą do księdza, a ten ich spławił. Chwilę później zaś stary Płoszka pyta Antka o zdanie.

    --
    Moje blogi:
    kirgiski.pl/
    enesaj.pl/
  • tt-tka 30.11.16, 18:50
    Moim zdaniem ci, co w karczmie, jednoglosnie byli za wygnaniem. Ale pogadac co innego, a wziac udzial co innego.
    Na pewno byla organiscina, wojtowa, Kozlowa i Pietrek, parobek Borynow (inni odmowili albo wykrecili sie). kogos jeszcze z uczestniczacych wymieniono z imenia ?

    Co do pielgrzymki, jedyna idaca Ewka jest corka Klebowej. Moze Ewka od mlynarza chodzila pozniej, na Zielna ? A moze tego roku nie poszla, bo nie poszla.
  • enesaj 30.11.16, 19:00
    Zastanawiam się jeszcze, gdzie był Szymek? Wśród próbujących bronić Jagny jest wymieniona Dominikowa, Jędrzych i Mateusz. Czy coś przeoczyłam?

    --
    Moje blogi:
    kirgiski.pl/
    enesaj.pl/
  • tt-tka 30.11.16, 19:34
    Nie przeoczylas, Szymek zapewne byl na Podlesiu, u siebie. Nikt go nie zawiadomil. Z braku czasu ? Mateusz na pewno, a inni ? Moze nie chcieli stawiac lubianego Szymka wobec koniecznosci przeciwstawienia sie gromadzie :)

    Sprawdzam z ksiazka w reku. Do ksiedza poszla organiscina, wojtowa, Ploszki i "co poniektorzy".
    Owego dnia (wygnania) "prawie nikt nie wyszedl w pole do roboty" donosi nam pan Reymont.
    Antek "wzial kose (...) i spiesznie poszedl w pole pod las"
    "co rozwazniejsze, pozamykalo sie w chalupach lub ucieklo na pola", ale zaledwie dwa wiersze nizej "w jakiejs minucie cala wies ruszyla do Dominikowej". Cala.
    "wiedla organiscina z wojtowa" (a organista ? w karczmie pyszczyl, ale nigdzie pozniej nie jest wymieniony)
    "sto rak wyciagnelo sie po nia (po Jagne)" - jesli to nie litentia poetica, to 50 osob tam bylo - jak na 40 gospodarzy w Lipcach i drugie ok. 40 ich zon to na moje oko 2/3 wsi

    Kozlowa krzyknela o sieczeniu przed kruchta, czyli byla tam w tlumie. Z kolei Jambroz nie wpuscil ludzi na koscielne i chyba zostal tam z ta strzelba, czyli jego w grupie nie bylo.

    "Pietrek, parobek Borynow, ktoren powozil, bo zaden drugi nie chcial" - zagadka. Pietrek raczej za Jagna obstawal, przy czym nikt mu nie kazal brac udzialu - gospodarz poszedl w pole, gospodyni na pielgrzymke. Moglby sie wykrecic bez trudu. I co znaczy, ze zaden inny nie chcial ? Nie chcial uczestniczyc czy nie honor bylo powozic krowami ?

    I wiecej nic. Wiemy tylko, ze "Dominikowa pono skarzy cala wies". Moze glos w postanowieniu przewazal nad czynem dokonanym lub nie ?
  • enesaj 30.11.16, 19:46
    Może Pietrek właśnie dlatego się zgodził powozić, żeby po wszystkim zanieść ją w jakieś bezpieczne miejsce?

    --
    Moje blogi:
    kirgiski.pl/
    enesaj.pl/
  • tt-tka 30.11.16, 19:56
    To znaczy gdzie ? On mial ten kat na strychu, nad stajnia u Borynow i wiecej nic. W calej wsi nie bylo miejsca, w ktorym moglby ja schronic.
    Cos takiego autor sugeruje, ze Pietrek jakos zwlekal, ludzie zawrocili do wsi nie czekajac, az on sie upora z wozem, ale autentycznie nie moge sobie wyobrazic, dokad by mogl...chyba ze do Szymka na Podlesie, ale to nie prosciej bylo na to Podlesie poleciec i zawolac brata ? Przeciez i tak bylo jasne, dokad ja beda wywozic, do kopcow granicznych.
  • enesaj 30.11.16, 20:07
    Miałam na myśli właśnie umieszczenie jej u Szymka. Może i byłoby prościej...

    --
    Moje blogi:
    kirgiski.pl/
    enesaj.pl/
  • tt-tka 30.11.16, 20:12
    Tym bardziej, ze woz zaprzezony w czarne krowy byl sam w sobie wymowny. Na Podlesiu przymierzali sie do gospodarzenia ludzie z Lipiec. Co prawda wygnanie z jednej wsi/gromady nie obowiazywalo w sasiedniej, ale po co kluc tym wozem w oczy ? A zaprzegu, cudzego, porzucic nie mogl, zwlaszcza w czasie burzy - niechby krowy szaleju dostaly i polamaly sobie to i owo uciekajac na slepo...
  • jadwiga1350 16.01.17, 18:48
    tt-tka napisała:

    > Tym bardziej, ze woz zaprzezony w czarne krowy byl sam w sobie wymowny.

    A właściwie czyja to była własność?
  • jadwiga1350 16.01.17, 19:22
    > "co rozwazniejsze, pozamykalo sie w chalupach lub ucieklo na pola", ale zaledwi
    > e dwa wiersze nizej "w jakiejs minucie cala wies ruszyla do Dominikowej". Cala.
    >

    Takie to nierealne, symboliczne, teatralne..
  • mariami 22.02.17, 14:27
    Bardzo realne. Linczyk, wyładowanie wściekłości, zapiekłości, zawiści, w jednym wspólnym tłumie. Ludzi prostych, zawziętych, dość biednych, więc zazdroszczących wszystkim wyróżniającym się. Te baby wściekłe od dawna na Jagnę za urodę, wdzięk, za to, że choć bogata (na wiejskie warunki) nie przywiązywała do tego wagi, za wodzenie chłopów (w tym żonatych i biednego niewinnego kandydata na księdza) na manowce. I to miłe poczucie wspólnej pomsty. Wszyscy RAZEM. Nikt nie jest później odpowiedzialny. Cała wieś nie oznacza 100% udziału, tylko zdecydowaną większość. Niby takie sytuacje nie zdarzają się obecnie? może nie w tych dekoracjach, inne akcesoria, ale mentalność niewiele się zmieniła.
  • wojtek_z_lasu_12 15.03.17, 13:43
    mariami, plena zgoda. jeśli mówi sie że cała Warszawa chodzi na jakiś spektakl to nie znaczy że literalnie każden jeden był. Istot ą linczu jest jego zbiorowy character podkreślanie "calej wsi" ma to na celu. Geniusz Reymonta leży między innymi w tym jak pokazuje kluczowe zjawisko ludzkiej kultury czyli wlasnie lincz uczynił logicznym rozwiązaniem calej fabuły bo Jagnie "zbiera się" od początku książki. Warunkiem linczu jest łamanie tabu, społecznych norm powszechnie albo grupowo podzielanych. Jagna złamała fundamentalne tabu związane z seksualnością stanowiące kręgosłup kulturowego porządku najpierw poprzez małżeństwo zdwukrotnie starszym mężczyzną, dopuszczlane ale nie mile widziane, potem uwiodłą żonatego mężczyznę który jednocześnie był jej nominalnym pasierbem, pośrednio wiec narusza zakaz kazirodztwa, absolutne centrum zakazów w każdej kulturze świata. Następnie romansuje z wójtem a ostatecznie z klerykiem. Zalicza więc (w każdym znaczeniu) wszystkie kategorie atrakcyjnych meżczyzn - bogatego, przystojnego, posiadajacego wąłdzę oraz reorezentującego władzę duchową i inteligencję. Zachowuje się typowo - pociągają ją zakazane owoce bardziej niż dostępne- odstawia bowiem zarówno Mateusza który jest dostępny od zaraz jak I Pietrrka, którym pogardza, gdyż niema ani pieniędzy ani władzy ani status społecznego. Wobec bliskich czy to braci czy to męża zachowuje emocjonalny chłód i obojętność tak naprawdę pogardza też wszystkimi swoimi kochankami za wyjątkiem Jasia, który byc może jest jedyną jej szczerze przeżywaną miłością ale jednocześnie najbardziej absurdalną nierzeczywistą i bezsensowną. Pogardza też oczywiście hanką co mówi jej bez ogródek. Jagnę spotyka więc w sumie logiczna kara. Spryt Reymonta polega jednak na tym, że daje czytelnikowi temat do zastanowienia nad naturą sprawiedliwości. Sprawiedliwość jest logiczna, należna ale jednocześnie jest pełna przemocy i niemiłosierna. Reymont pokazuje po prostu prawdę o sprawiedliwości I jej antropoligiczną genezę w zjawisku spontanicznego linczu. oraz cały mechanism łamania społęcznych tabu prowadzący do takiego finału.
  • jadwiga1350 16.03.17, 17:31
    No tak, tylko, że jak już to dawno zauważyła forumka Cahir, do linczu na Jagusi nie dochodzi tak całkiem spontanicznie. Organistowie i wójtowa pracują nad tym całą noc.

    Owszem, Jagna jest znienawidzona za to co wyprawiała z chłopami, ale iskrą zapalną nie jest jej niemoralność, tylko długi wójta. Coś, za co wdowę po Borynie, trudno winić.
    I podżegaczami są organistowie, ludzie, których nikt nie lubi ani nie szanuje we wsi.
    To jest trochę nienaturalne. No bo jak to? Gardzę jakimś człowiekiem, a jednocześnie daję się mu zmanipulować?
    I te wójtowe długi. Jeśli rzeczywiście wieś ma pokryć debet w kasie, to wygnanie Jagny niczego nie zmienia. I tak trzeba zapłacić i tak. Więc to taki trochę teatralny gest z tym wyświecaniem.

  • jadwiga1350 29.04.18, 19:30
    >Jagna złamała fundamentalne tabu związane z seksualnoś
    > cią stanowiące kręgosłup kulturowego porządku najpierw poprzez małżeństwo zdwuk
    > rotnie starszym mężczyzną, dopuszczlane ale nie mile widziane,

    Czy to było tabu? Kiedyś takie małżeństwa nie były niczym dziwnym. Prawdopodobnie wszystkie panny swatane Maciejowi były dwukrotnie młodsze(łącznie z wdową po Tomku)

    >tak napr
    > awdę pogardza też wszystkimi swoimi kochankami

    Wójtem tak, ale w stosunku do Antka nigdy nie pojawia się takie uczucie. Najpierw go podziwia i nie potrafi mu oprzeć się, potem się go boi, w końcu pojawia się obojętność i rezerwa. Ale pogarda to nigdy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka