Dodaj do ulubionych

Dlaczego Hanka jest tak bardzo nieszczęśliwa

19.02.17, 18:38
jesienią?

Nic wtedy nie wie o antkowym lataniu za Jagną, może więc żyć w przeświadczeniu, że mąż nadal ją kocha. Utwierdzać w tym mogłaby ją kolejna ciąża: Antek nie odwraca się od niej, nadal jej pożąda.
Hanka mieszka w najlepszym domu we wsi, je do syta, ma pomoc w pracy, a i tak jest nieszczęśliwa.
Kocha męża, wychodząc za mąż zrobiła krok w górę, kiedyś będzie pierwszą gospodynią we wsi, a i tak jej źle.
Mąż zdrowy, silny, najprzystojniejszy we wsi, dzieci także zdrowe, a Hanka nieszczęśliwa.

Takie to wydumane, dziwne. To zupełnie tak, jakby Stefcia Rudecka została żoną ordynata Michorowskiego i ciągłe była niezadowolona, smętna, uważała, że należy się jej więcej, itp.
Edytor zaawansowany
  • grrrrw 21.02.17, 16:26
    Sa ludzie zawsze niezadowoleni, nadmiar perfekcjonizmu maja. Najnieszczesliwsi sa wtedy, gdy wszystko jest OK. Skad to sie bierze ? Z poczucia winy ?
  • mariami 22.02.17, 14:13
    Przecież to proste. Nie wie o lataniu za Jagną, ale przecież czuje, że mąż jej już (a może nigdy) nie kocha. Do tego źle się czuje w gospodarstwie Borynów. Z pewnością dają jej odczuć, szczególnie teść, że jest z ubogiej rodziny i zapewne żadnego wiana nie wniosła. Jest zastraszona, niepewna siebie. Teść zacznie ją szanować dopiero wtedy, kiedy po wyrzuceniu z gospodarstwa Borynów, upokorzeniu postępowaniem Antka, niemalże przymierając głodem, zdeterminowana zacznie walczyć o siebie i dzieci. Boryna zauważa, że Hanka się zmieniła, a wtedy ona mówi do niego "bieda łacniej przekuwa niźli żelazo".
  • grrrrw 23.02.17, 19:33
    A "słyne trzy morgi piachu" ?
  • jadwiga1350 23.02.17, 20:48
    >ale przecież czuje, że mąż jej
    > już (a może nigdy) nie kocha.

    Nic na to nie wskazuje

    > Z
    > pewnością dają jej odczuć, szczególnie teść, że jest z ubogiej rodziny

    Dopiero w trakcie kłótni zakończonej wygnaniem Antków. Wcześniej nie pada ani jedno słowo na ten temat z ust Boryny. Józka, Magda, kowal(przez całą książkę) w żaden sposób nie dają odczuć Bylicównie, że wyszła z biedy.
    I Antek nic na ten temat nie mówi, nawet mocno zniechęcony do żony. Owszem, rzuca w twarz Hance, że w więzieniu byłby szczęśliwszy i wolniejszy niż z nią, ale nie są to żale typu:
    "Boże, ale ja byłem głupi, że się z tobą ożeniłem! Z taką dziadówką, gdzie ja oczy miałem?!"

    >>Jest zastraszona, niepewna siebie.

    Ale jednocześnie ma odwagę proponować własnemu ojcu wprowadzenie się do domu Borynów.

    Przecież Hankę spotkał awans ekonomiczno-towarzyski. Weszła do najlepszej rodziny we wsi. Ile kobiet z Lipiec(hanczynych rówieśnic) mogło się szczycić tym, że wybrał je młody, zdrowy, przystojny chłop, z perspektywą odziedziczenia bogatego gospodarstwa?
    Ile zamieszkało w chałupie, która stancje miała kieby w dworze jakim?

    To są realne podstawy do zadowolenia, satysfakcji.
    Hankę gryzie fakt, że teść nie idzie na wycug. Ale wizja Boryny na wycugu jest tak nierealna, że w ogóle nie powinna przekładać się na hanczyne odczuwanie rzeczywistości.
    Równie dobrze mógł Hankę gryźć fakt, że nie jest dziedziczką z Woli, tylko chłopką z Lipiec.
  • grrrrw 24.02.17, 09:44
    Trzebaby bylo splacic Magde, Grzele, Józke i ewentualne dzieci Jagny.
  • bupu 24.02.17, 12:30
    jadwiga1350 napisała:

    > >ale przecież czuje, że mąż jej
    > > już (a może nigdy) nie kocha.
    >
    > Nic na to nie wskazuje

    Nie. Absolutnie nic.

    Rozdział 2:

    - Antek, urąb no pieńków, bo sama nie poradzę-prosiła nieśmiało i z obawą, bo nic to nie było u niego skląć abo i zbić z leda powodu.

    Nie odrzekł nawet, jakby nie słyszał, że ona nie śmiała powtórzyć i już sama poszła udziabywać trzaski z pni


    Rozdział 4:

    - A przeciech to ukrzywdzenie wszystkich! A szmaty po matce to dusi w skrzyni i nawet na oczy nie pokaże... A wełniaki takie, a chusty, a czepki, a paciorki... - jęła długo wyliczać dobro wszelkie i krzywdy, i żale, i nadzieje, a Antek milczał zawzięcie, aż zniecierpliwiona szturchnęła go w ramię.

    - Śpisz to?...

    - Słucham, gadaj se, gadaj, to ci ulży! A jak skończysz, to mi powiedz...

    Hanka, że to płaksiwa była, a i zebrało się jej dużo w duszy, buchnęła płaczem i jęła mu wyrzucać, że mówi do niej jak do dziewki jakiej, że nie dba o nią ani o dzieci.

    Aż Antek zerwał się na równe nogi i zawołał urągliwie :

    - Wykrzykuj sobie, te gapy ano cię usłyszą i pożalą się nad tobą! - Wskazał oczami na wrony lecące mimo nad łąkami, nacisnął czapkę i wielkimi krokami poszedł ku wsi.

    - Antek, Antek! - wołała za nim żałośnie, ale ani się odwrócił.
    Obwinęła chłopaka i popłakując szła miedzami z powrotem do domu; ciężko jej było na sercu - ani pogadać ani wyżalić się przed kim na dolę swoją. A to człowiek żyje cięgiem jak ten samson, że nawet do sąsiadów pójść nie pójdzie i pogadaniem serca nie ucieszy. Dałby jej Antek kumy! Nic, ino siedź w chałupie a haruj, a zabiegaj, a jeszcze słowa dobrego nie usłyszysz! Inne do karczmów chodzą a na wesela... a ten Antek... bo to mu dogodzić można?... Czasem taki, że i do rany przyłóż... to znowu całe tygodnie ledwie bąknie jakie słowo i ani spojrzy... nic, jeno medytuje a medytuje...







    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • jadwiga1350 27.02.17, 11:39
    Cóż, nie mówimy o ckliwej powiastce pt "Wymarzony dom Hanki Bylicówny". Hanka to nie doktorowa Blythe z urokliwej Doliny Tęczy.
    Hanka żyje w świecie gdzie nie brakuje ciężkiej pracy, głodu( jedna z najbliższych jej osób, rodzony ojciec, często chodzi głodny), bójek, wypędzeń na żebry, chłodu i zlegania w kruchcie.

    I pośród tego nasza Hanka... Żona syna najbogatszego gospodarza we wsi, mieszkająca w pięknym domu, jedząca do syta, korzystająca z pomocy służby i komornic.
    I ona ma nie być szczęśliwa, zadowolona? To kto ma być? Może Magda organistów czy Filipka zza wody?
    I niby dlaczego ma wątpić w miłość Antka? Z jakiego innego powodu ożeniłby się z taką dziadówką jak ona?

    Zaznaczyłam w pierwszym poście, że chodzi o jesień, czas przed wypędzeniem młodych. Gdy Hanka nic jeszcze nie wie o antkowym lataniu za Jagną, nie wie też, że teść planuje małżeństwo i być może dojdą kolejni spadkobiercy do schedy.
  • bupu 27.02.17, 12:02
    jadwiga1350 napisała:

    > Cóż, nie mówimy o ckliwej powiastce pt "Wymarzony dom Hanki Bylicówny". Hanka t
    > o nie doktorowa Blythe z urokliwej Doliny Tęczy.
    > Hanka żyje w świecie gdzie nie brakuje ciężkiej pracy, głodu( jedna z najbliższ
    > ych jej osób, rodzony ojciec, często chodzi głodny), bójek, wypędzeń na żebry,
    > chłodu i zlegania w kruchcie.

    Hanka ma zerowe wsparcie ze strony męża, ba, ten mąż, którego ona kocha, często spuszcza jej łomot z byle powodu. Ma też napiętą sytuację domową, bo konflikt na linii Antek-Maciej gotował się na długo przed zawiązaniem akcji powieści. A że głupia nie jest wie, że ten konflikt może się skończyć różnie, a nawet tragicznie przy złych wiatrach. Owszem, ma prawo czuć się z tym wszystkim źle, mimo, że są tacy, co mają gorzej.

    > I pośród tego nasza Hanka... Żona syna najbogatszego gospodarza we wsi, mieszka
    > jąca w pięknym domu, jedząca do syta, korzystająca z pomocy służby i komornic.
    > I ona ma nie być szczęśliwa, zadowolona? To kto ma być? Może Magda organistów c
    > zy Filipka zza wody?
    > I niby dlaczego ma wątpić w miłość Antka? Z jakiego innego powodu ożeniłby się
    > z taką dziadówką jak ona?

    Tak, kochający mąż na pewno zachowuje się tak, jak Antek w przytoczonych przeze mnie cytatach.

    > Zaznaczyłam w pierwszym poście, że chodzi o jesień, czas przed wypędzeni
    > em młodych. Gdy Hanka nic jeszcze nie wie o antkowym lataniu za Jagną, nie wie
    > też, że teść planuje małżeństwo i być może dojdą kolejni spadkobiercy do sched
    > y.

    A rozdział pierwszy i czwarty tomu I, których urywki cytowałam, twoim zdaniem pochodzą z jakiego okresu? Z wiosny?
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • jadwiga1350 27.02.17, 12:48
    >A
    > że głupia nie jest wie, że ten konflikt może się skończyć różnie, a nawet tragi
    > cznie przy złych wiatrach.

    I dlatego podburza Antka na starego? Dlatego jęczy mu nad uchem o szmatach duszonych w skrzyni i pieniądzach słanych Grzeli?
    Przecież Hanka prze do eskalacji tego konfliktu, widząc w tym dla siebie szansę, nie zbliżającą się tragedię.
    Z zachowania Hanki, z jej słów, jasno widać, że chciałaby, żeby Antek postawił się ostro ojcu, bo wtedy już na pewno Maciej położy uszy po sobie i pójdzie na wycug.

    > którego ona kocha, często
    > spuszcza jej łomot z byle powodu

    Ale ożenił się z nią. Uczynił ją Borynową. W najgorszych chwilach Hanka powtarzała sobie, że jest ślubną żoną Antka i matką jego dzieci. Więc dlaczego nie miałoby to stanowić dla niej wsparcia jesienią, gdy te wielkie nieszczęścia jeszcze nie nadeszły?
  • bupu 27.02.17, 13:55
    jadwiga1350 napisała:

    > >A
    > > że głupia nie jest wie, że ten konflikt może się skończyć różnie, a nawet
    > tragi
    > > cznie przy złych wiatrach.
    >
    > I dlatego podburza Antka na starego? Dlatego jęczy mu nad uchem o szmatach dusz
    > onych w skrzyni i pieniądzach słanych Grzeli?
    > Przecież Hanka prze do eskalacji tego konfliktu, widząc w tym dla siebie szansę
    > , nie zbliżającą się tragedię.

    Wiesz co, trudno z toba dyskutować, skoro uparcie widzisz rzeczy, których w tekście jako żywo nie ma.

    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • jadwiga1350 28.02.17, 19:38
    >>Wiesz co, trudno z toba dyskutować, skoro uparcie widzisz rzeczy, których w tekście jako żywo nie ma.

    A co cytowałaś w poprzednim poście?

    Myślisz, że Hanka tak sobie tylko jazgotała na teścia? Bo wg mnie chciała, żeby Antek postawił się ostro i wykopał ojca na wycug.
    Gdyby bała się konfliktu, to siedziałaby cicho jak mysz pod miotłą i jeszcze Antka by uspokajała.
  • grrrrw 28.02.17, 11:16
    Skopiowalabym, ale myszka mi szwankuje. Rozwiazaniem problemow Hanki jest scena rozmowy zaraz po zabiciu krowy.

    Rozmawia z Antkiem o tym, że pracuja jakby byli parobkami, a niewiele z tego maja.
  • jadwiga1350 28.02.17, 19:32

    > Skopiowalabym, ale myszka mi szwankuje.

    Ten fragment już wyżej zacytowała Bupu.


    > Rozwiazaniem problemow Hanki jest scen
    > a rozmowy zaraz po zabiciu krowy.

    Marzenia marzeniami, a rzeczywistość rzeczywistością.
  • grrrrw 28.02.17, 19:46
    bupu cytuje sceny z tomu ZIMA, Borynowie mieszkaja juz w domu u starego Bylicy. A Hanka i Antek bardzo zgodnie w tomie JESIEN narzekaja, ze robia u ojca za parobkow, nic z tego nie majac.
  • bupu 28.02.17, 21:57
    grrrrw napisała:

    > bupu cytuje sceny z tomu ZIMA, Borynowie mieszkaja juz w domu u starego Bylicy
    > . A Hanka i Antek bardzo zgodnie w tomie JESIEN narzekaja, ze robia u ojca za p
    > arobkow, nic z tego nie majac.

    Nie, ja cytuję sceny z 2 i 4 rozdziału tomu "Jesień". Pierwszego tomu. Serio serio.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • grrrrw 01.03.17, 12:35
    Zwracam honor. Ale o narabaniu trzasek to w ZIMIE było..

    Kazda obierzynę im ojciec liczył jesienią.
  • bupu 01.03.17, 18:00
    grrrrw napisała:

    > Zwracam honor. Ale o narabaniu trzasek to w ZIMIE było..
    >
    > Kazda obierzynę im ojciec liczył jesienią.

    No nie, cytat o rąbaniu nie jest z zimy. To jest drugi rozdział tomu pierwszego, dopiero co Maciej dorżnęli graniastą, a Jantoś zwiózł ziemniaki. Hanka jeść im dała, a potem poprosiła Antka o pomoc w rąbaniu.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • grrrrw 01.03.17, 20:40
    Pomylilo mi sie z odwalaniem w ZIMIE kopczyka, czy ziemniaków nie przewiało.
  • jadwiga1350 02.03.17, 18:35
    Z tym "rąbaniem pieńków" to wygląda na wpadkę. W gospodarstwie jest parobek i pastuch, Hanka ma się kim wyręczyć. Nie musi o to prosić męża czy rąbać sama. U takiego gospodarza jak Boryna, urąbanego drewna pewnie nie brakowało.

    Nieszczęśliwa Hanka z jesieni dziwi w porównaniu z jej spokojem i zadowoleniem z okresu wiosny i lata.
    Owszem, została gospodynią pełną gębą, pozbyła się teścia, Grzeli, Jagny, ale jednocześnie:

    1) pracuje dużo ciężej niż wcześniej
    2) Antek w kreminale
    3) po zimowych wyskokach męża wie już, że nie jest dla niego atrakcyjna i nie ma żadnej pewności czy antkowe przeniewierstwo nie powtórzy się
    4) Antek, po powrocie z więzienia, traktuje żonę tak samo pogardliwie jak w jesieni czy w zimie. Też poniewiera o byle co i słowa dobrego nie daje
    5) Grzela wprawdzie zmarł, ale Magdę, Jagnę i Józkę, nadal trzeba spłacić

    A Hanka jakoś spokoju ducha nie traci i umie wśród tych różnych przeciwności zachować pogodę.
    A jaka szczęśliwa idzie na pielgrzymkę.
  • bupu 02.03.17, 21:45
    jadwiga1350 napisała:

    > Z tym "rąbaniem pieńków" to wygląda na wpadkę. W gospodarstwie jest parobek i p
    > astuch, Hanka ma się kim wyręczyć. Nie musi o to prosić męża czy rąbać sama. U
    > takiego gospodarza jak Boryna, urąbanego drewna pewnie nie brakowało.

    Kuby akurat wtedy w obejściu nie było, bo jeszcze ziemniaki zwoził z pola. To raz. Dwa, Witek to dzieciuch, do cięższego rąbania zdatny mniej niż Hanka. Nie wiem co za drewno Boryny miały, ale sękaty grab, czy wiąz, to i dla kobiety i dla dzieciaka, takiego jak Witek, może być naprawdę za ciężkie do połupania.

    > Nieszczęśliwa Hanka z jesieni dziwi w porównaniu z jej spokojem i zadowoleniem
    > z okresu wiosny i lata.

    Boż. A gdzie ona spokojna na wiosnę i latem? Myśmy tę samą owieść czytały?
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • jadwiga1350 02.03.17, 23:59
    W porównaniu z jesienią? Bez dwóch zdań!

    Antek przyjął Hankę kiej psa uprzykrzonego? Minęło kilka dni i Hanka już o niczym nie pamięta. Już nie może doczekać się na swego smoka.
    Kowal coś tam kwęka, że Antka nie puszczą, że dziedzic przeciwny Antkowi, Hanka nie bardzo się tym przejmuje.
    Antka czeka odsiadka? Antkowa spokojna. Odsiedzi i wróci, ona wszystkiego dopilnuje.
    I spokojnie idzie do Częstochowy.

    Hanka jest spokojna i szczęśliwa. A spokój przerywają jej napady tęsknicy za nieobecnym mężem i porywy namiętności do niego.
    Daleko jej do jesiennej Hanki, buczącej jak cielak z powodu szmat duszonych w skrzyni.
    Nawet ta zimowa Hanka, zmagająca się z wielką biedą, ma więcej spokoju, godności i optymizmu niż jesienna Anna.
  • berrin 03.03.17, 10:44
    Pozwolę sobie zaprezentować odrobinę psychologizujące wyjaśnienie dla stanów emocjonalnych Hanki. Według mnie Hanka sama siebie uczyniła tak Antkowi oddaną i zależną od niego, tak go wielbiąca, że abdykowała z wszelkiej samodzielności, także emocjonalnej. W efekcie każdy nastrój męża jej się udziela. Ona przy nim nie śmie mieć nie tylko własnego zdania, ale nawet własnego nastroju. Patrzy tylko, czy Antek spokojny i szczęśliwy - i ma konsekwentnie taki nastrój, jak ukochany ponad wszystko mąż. Antek wiecznie niezadowolony, bo ojciec nie chce zrobić go gospodarzem - to i Hanka niezadowolona, nieszczęśliwa i zła na teścia, bo jak on śmie. I najsilniejsze to jest właśnie w początkach powieści, bo tam Hanka jest jeszcze przed wybiciem się na jakąkolwiek samodzielność osobistą i emocjonalną. Potem jest szok wypędzenia, zdrada męża, ciężko, biednie i głodno, ale też wtedy, kiedy Jantoś przestaje ostatecznie być dla niej jakimkolwiek, choćby teoretycznym wsparciem, kiedy w zasadzie tracą nawet na jakiś czas wszelkie wspólne cele, a ich życia rozjeżdżają się w dwie strony, Hanka odkrywa siebie - istotę niezależną od męża. Jest w stanie myśleć o sobie autonomicznie. Kocha nadal tego niewydarzonego Jantolka (jak ja faceta nie lubię….), ale jakby odrobinę mniej bezkrytycznie (stawia mu się - i to skutecznie), jest w stanie bez niego egzystować, podejmować decyzje co do siebie i dzieci. I w efekcie, im dalej w powieść, tym mniej Hanka jest w "cudzym" nastroju, a bardziej we własnym. A że ona sama ma dużo mniejsza skłonność do bycia nadętą, niezadowoloną, że świat nie działa wedle jej życzeń i głupio dziecinną w reakcjach niż jej wiecznie niedojrzały i nabzdyczony mąż, to i nastrój ma bardziej wyrównany i stosowny do okoliczności.

    --
    To co cię nie zabije, na pewno spróbuje drugi raz.
  • jadwiga1350 13.06.17, 22:48
    berrin napisała:

    > Pozwolę sobie zaprezentować odrobinę psychologizujące wyjaśnienie dla stanów e
    > mocjonalnych Hanki(...)
    >I w efekcie, im dale
    > j w powieść, tym mniej Hanka jest w "cudzym" nastroju, a bardziej we własnym. A
    > że ona sama ma dużo mniejsza skłonność do bycia nadętą, niezadowoloną, że świa
    > t nie działa wedle jej życzeń i głupio dziecinną w reakcjach niż jej wiecznie n
    > iedojrzały i nabzdyczony mąż, to i nastrój ma bardziej wyrównany i stosowny do
    > okoliczności.

    Bardzo możliwe...
    Jej optymizm i spokój z grudnia to nawet mogą nieco dziwić. Właśnie sprzedali krowę, sytuacja niewesoła, a Hanka:

    - Tu mnie Pan Jezus dał na świat, to już tutaj do śmierci ostanę. Aby ino do zwiesny przetrzymać, to już łacniej będzie, lekciej. A nie zechce Antek robić, to i tak po proszonym nie pójdę, do przędzenia się wezmę, do tkania, do czego bądź, byle ino pazury zaczepić i biedzie się nie dać...

    - jakże to iść we świat...Kowal by wnet zabrał... nie, nie ruszę się stąd... jak pies warowała będę, czy Antek chce, czy nie... Ociec nie wieczny, a może się co jeszcze przemieni...

    Wypędzona z borynowego raju, a taka pełna nadziei na przyszłość. Aż dziw. No ojciec nie wieczny, ale właśnie młodą żonkę wziął, dzieci może mieć jeszcze kilkoro, a oprócz kowala jest jeszcze Józka i Grzela.


    Nie ma porównania z wrześniową Hanką:

    Obwinęła chłopaka i popłakując szła miedzami z powrotem do domu; ciężko jej było na sercu - ani pogadać ani wyżalić się przed kim na dolę swoją. A to człowiek żyje cięgiem jak ten samson, że nawet do sąsiadów pójść nie pójdzie i pogadaniem serca nie ucieszy. Dałby jej Antek kumy! Nic, ino siedź w chałupie a haruj, a zabiegaj, a jeszcze słowa dobrego nie usłyszysz! Inne do karczmów chodzą a na wesela(...) Bo i ten ociec nie mógłby to już gront im odpisać, nie czas to staremu iść na wycug


    I wtedy jakoś nie myślała, że ojciec nie wieczny, że wszystko może się zmienić.


  • berrin 14.06.17, 07:41

    No przecież. We wrześniu Hanka ma "cudze zdanie" (czyli Antosia) na temat swojej i męza sytuacji życiowej. Jest jego echem, cieniem i nawet sama tego nie widzi - zostając jego zona przejęła jego pragnienia, gorycze, nawet niedojrzałość emocjonalną. To on był nieszczęsliwy, ona raczej "rykoszetem", tym bardziej, że Antos lubił "podzielić się" swoim nastrojem, bijąc żonę.
    Jeszcze nie posmakowała - niechby gorzkiej, ale jednak - niepodległości, bycia zależną tylko od siebie. Zimą - nagle i nieoczekiwanie żyje już na włąsny rachunek, widzi męża nie jako skrzywdzonego synusia, tylko jako pijaka i nieroba (no dobra, chwilami go widzi, potem znowu zsuwa się w usprawiedliwianie go, ale to wszak też racjonalizacja włąsnych wyborów, cierpieć z leniwym jełopem - w imię czego? to już lepiej cierpiec z dumnym gospodarskim synem), widzi, ze jesli chce przezyć wraz z dziećmi, to musi SAMA - a skoro sama, to nagle pojawia sie własne zdanie, a potem poczucie włąsnej wartości.
    A skoro mniej w niej współodczuwania straszliwych cierpień Antolka, to i mniej poczucia bycia nieszczęśliwą.

    A co do bycia pełna nadziei - a co? Hanka chce przezyć. Podjęła decyzję, ze przeżyje, ze sobie poradzi, ocali siebie i dzieci. Chocby te cytaty - "A nie zechce Antek robić,
    to i tak po proszonym nie pójdę, do przędzenia się wezmę, do tkania, do czego
    bądź, byle ino pazury zaczepić", "...jak pies warowała będę, czy Antek chce, czy nie..."
    - to ONA decyduje, to ONA sobie poradzi. Poczucie sprawczości bardzo pomaga i na samoocene, i na nastrój.
    --
    Mama mnie uczyła, że z głupich nie wolno się śmiać. Teraz - na stare lata - jestem w totalnej rozterce... (by Kryweg)
  • plater-2 14.06.17, 11:23
    Nie powiedzialabym,zeAntek byl leniwy.
    U ojca przeciez pracowal.

    Motywacje stracil, jak sie wyprowadzili do weronkowej chałupy.

    Na dodatek zima, w zimie na wsi pracy malo.
  • berrin 14.06.17, 12:20
    Nnno... ale tej zimą dostepnej jakoś nie chwyta, na przykład młócic nie pójdzie. Pracowity to jest Stacho, potem (trochę wręcz neurotycznie ) Szymek. Antek oczywiście pracuje, bo musi, bo na wsi wszyscy musieli. Moje okreslenie Antka jako nieroba dotyczy konkretnego momentu jego życia - upadku po wygnaniu z chałupy ojca. Wtedy jest nierobem, z cała pewnościa jest nim, przepija te resztki, co mają ale do pracy nie pójdzie, choć maja finansowy nóż na gardle.
    Acz zgodzę się, ze jest tym zimowym nierobem dlatego, ponieważ jego sposobem na radzenie sobie z problemami jest dezercja z palcu boju - w tym wypadku ucieczka w alkohol.

    --
    Mama mnie uczyła, że z głupich nie wolno się śmiać. Teraz - na stare lata - jestem w totalnej rozterce... (by Kryweg)
  • wojtek_z_lasu_12 15.03.17, 14:01
    Dziwne i wydumane wydaje się temat tego wątku. Wszystkie te jej rzekome przewagi są tylko nominalne - fakt nominalnie jest żoną Antka, którego niewątpliwie kocha, ale on jej nie. I każdy chyba normalny człowiek czuje takie rzeczy. A więc i Hanka czuła. Jest nominalnie w najbogatszym gospodarstwie ale jednocześnie ma poczucia bycia wyzutym z praw do tego to takie tylko użytkowanie okupione koniecznością znoszenia humorów rzeczywistego wlaściciela. Pełne zdanie sie na łąske I niełąske dysponenta w korzystaniu z iluzorycznych praw a rzeczywiste pełnienie realnych obowiązków. Czy trudno nam sobie wyobrazić dzieczynę która wżenia się w bogatą rodzinę, w której jest na ostatnim miejscu? której bogactwo nie daje szczęścia, bo ma czysto formalny charakjter tzn nie uczestniczy się w korzystaniu z bogctwa ani nie decyduje o niczym. Dodatkowo ma marudny charakter, jest nieśmiała I zahukana o czym Reymont pisze bez ogródek. A poza wszystkim innym nasze poczucie szczęścia czy jego braku jest przecież subiektywne i niezależne od tzw obiektywnej oceny wystawianej przez osobę trzecią.
  • jadwiga1350 16.03.17, 17:02
    >Wszystkie te jej rzekome przewag
    > i są tylko nominalne

    Nieprawda.

    >A więc
    > i Hanka czuła

    Raczej nie, słowa, że Antek lata za Jagną były dla niej szokiem. W lecie już wie, że Antek jej nie kocha, a mimo to nie traci pogody ducha.

    >Czy trudno nam sobie wyobrazić dzieczynę która wżenia
    > się w bogatą rodzinę

    Czyli odnosi sukces, spotyka ją awans społeczny.(Taka Kate Middleton swoich czasów)

    >w której jest na ostatnim miejscu?

    Przesada. Gdyby tak było, to np. wszyscy Borynowie siadaliby do obiadu, a Hanka w tym czasie musiałaby doić krowy.

    >nie uczestniczy się w korz
    > ystaniu z bogctwa

    Jak najbardziej uczestniczy. Mieszka w porządnym domu, je te same rzeczy co Boryna, jeszcze
    ojcu narządzi węzełek z jadłem. Pomyśl, ile taka izba kosztowałaby Antków, gdyby próbowali szczęścia na własną rękę?

    >>ani nie decyduje o niczym

    Proponowała Bylicy, żeby się do niej przeniósł. Ubezwłasnowolniona nie była.

    >>w korzystaniu z iluzorycznych praw

    Należenie do familii Borynów, to nie takie czysto iluzoryczne prawo.

    > a rzeczywiste pełni
    > enie realnych obowiązków.

    Na pewno lżejsze niż w rodzicielskim domu, bo z pomocą parobków i najemników. Myślisz, że gdyby Hanka została w bylicowym domu, na trzech morgach, to stać by ją było na komorników do kopania ziemniaków?
    Wtedy, to ona sama musiałaby pójść na pole bogatych gospodarzy, żeby np. odrobić za użyczenie konia, czy inne dobrodziejstwo.

    >A poza wszystkim inn
    > ym nasze poczucie szczęścia czy jego braku jest przecież subiektywne i niezależ
    > ne od tzw obiektywnej oceny wystawianej przez osobę trzecią.

    Masz rację. Ale chyba o postaci literackiej można sobie podeliberować....
  • jadwiga1350 03.02.19, 21:41
    A poza wszystkim inn
    > ym nasze poczucie szczęścia czy jego braku jest przecież subiektywne i niezależ
    > ne od tzw obiektywnej oceny wystawianej przez osobę trzecią.

    Subiektywne, ale i trochę determinowane przez okoliczności zewnętrzne, warunki w jakich żyjemy. Hanka nie zna innej rzeczywistości niż ta lipecka.
    Nie jest z nią tak jak z panią Bovary czy Emilią Korczyńską. Antkowa nigdy romantycznych powieści nie czytała.
    Innego życia niż życie chłopki nie poznała. I nie było to złe życie, w porównaniu z życiem innych Lipczaków.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka