Dodaj do ulubionych

Wójt i pisarz

13.06.17, 23:05
pisarz zawołał przez okno:
- A pójdź no tu który!
Nikt się jednak nie poruszył, jakby nie dosłyszeli.
- Niech no który skoczy do dworu po ryby, mieli rano jeszcze przysłać, a jakoś nie przysyłają! Tylko prędzej! - grzmiał rozkazująco.
- Nie przyszlim tu na posługi - ozwał się jakiś hardy głos.
- Niech sam leci, żal mu przetrząsnąć kałduna - zaśmiał się któryś, że to pisarz miał brzucho kiej bęben.
Pisarz jeno zaklął, a po chwili wyszedł wójt od podwórza, przebrał się za karczmę i pognał tyłami wsi ku dworowi.
- Dzieci pani pisarzowej przewinął i obtarł, to się ździebko przewietrzy.
- Juści, pani pisarzowa nie lubi takich fetorów na pokojach.
- Pokrótce to i porcenele wynosić mu każą - przekpiwali.


Dlaczego wójt był taki uległy i służalczy wobec pisarza? Powinno być odwrotnie.
Edytor zaawansowany
  • matylda1001 18.06.17, 13:18
    Tak by się wydawało bo to pisarz był podwładnym wójta a nie odwrotnie. Jednak w praktyce najczęściej to wójt był zależny od pisarza i musiał się z nim liczyć. Wójtem mógł być wybrany każdy kto posiadał przynajmniej 6 mórg gruntu, poza tym mógł sobie być nawet niepiśmienny i nierozgarnięty. Wtedy cała jego kariera zależała od lojalności pisarza, który bardzo łatwo mógł go wpakować w wielkie problemy. Pisarz pisał (papier przyjmie wszystko) a wójt przystawiał pod tym swoją pieczęć i odpowiadał za całokształt. Pieter Rakoski wprawdzie potrafił rozebrać i po rusku i po polsku ale mistrzem intelektu nie był a ponadto był leniwy, zajęty innymi sprawami niż sprawowanie urzędu więc musiał uznać wyższość pisarza, który pewnie załatwia za niego większość spraw.

    Znalazłam coś ciekawego na ten temat, polecam.
    www.szpejankowski.eu/index.php/ciekawostki-genealogiczne/155.html
  • ale.sobie.konto.wymyslilem 19.06.17, 09:16
    Idealnym przykładem na to co napisała matylda jest początek 'Szkiców węglem' Sienkiewicza. Tępy wójt i cwany pisarz Zołzikiewicz. Wójt nie potrafi złożyć w raporcie dwóch słów z sensem do kupy i nawet w swojej tępocie rozumie że bez Zołzikiewicza nie da rady. No i Zołzikiewicz może na niego bezkarnie pyszczyć. Można więc sądzić że takie sytuacje był powszechne pod koniec XIX wieku w Kongresówce i odbiło się to w literaturze pięknej...
  • jadwiga1350 19.06.17, 12:53
    matylda1001 napisała:

    > >Znalazłam coś ciekawego na ten temat, polecam.

    Przeczytałam.
    Nazwiska wymienionych wójtów i pisarzy są takie "pańskie". Byliby szlachcicami(zdeklasowanymi? zagrodowymi?) Buraka czy Zołzikiewicza wśród nich nie uświadczy(choć Zołzikiewicz chyba też był mocno zdeklasowanym szlachcicem)

    Wynagrodzenie wójta nie mogło być niższe od wynagrodzenia pisarza. Ale ten lipecki pisarz sprawia wrażenie bogatszego niż nasz kochany Pieter. Tak się na łapówkach dorobił?
    Co ciekawe, wójt jakby łapówek nie brał.
    Ludzie zarzucają mu, że pije, hula, drze koty z dobrodziejem, trzyma z dworem, żyje ponad stan, wydaje gminne pieniądze, ale nikt nie mówi, że trzeba mu się opłacać, że coś od ludzi wyciąga.
  • berrin 19.06.17, 14:10
    Może dlatego, że łapownictwo w swiecie Lipczaków nie było niczym niestosownym i nie warto było o nim wspominac w kontekście zarzutów? Zreszta, nawet nie wiem, czy oni to jako łapownictwqo odbierali. Przecież tam każdy, kto czegokolwiek chce o kogo innego, cos mu niesie (chocby Dominikowa, co "sielnego kaczora" pod pachę zabrała), nawet, jak chodzi tylko o przeczytanie listu czy inną, wydwałoby się po prostu sasiedzką grzeczność. To jest normalne, zdziwienie i komentarze prowokuje raczej bezinteresowność (stąd też nieufność Weronki wobec dobroczynności pana Jacka, przecież on musi cos mieć w tym, ze im pomaga). Chłopi w zasadzie każdemu sie opłacali i uważali chyba, ze to naturalne - skoro giandarma wścieka, kiedy przychodzi do obejścia Borynów, a Hanka mu tylko - o ile pamiętam - suchy chleb, czy cos w tym guście proponuje, jak on sie spodziewał podjecia obiadem. I zachowanie Hanki to jest eksces! wyjątek! Akt bezczelnosci i odwagi! Więc czemu ktoś miałby wójtowi akurat robić zarzut z brania odrębnego poza oficjalnym cennikiem wynagrodzenia za usługę, skoro to nie było nic dziwnego?
    Inna sprawa, ze Lipczaki tak swego Pietra poważaja i tyle od niego potrzebują, ze może po prostu nie czuja potrzeby, żeby mu to "dodatkowe wynagrodzenie" wręczać?

    --
    Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
  • ale.sobie.konto.wymyslilem 24.06.17, 14:15
    'Zreszta, nawet nie wiem, czy oni to jako łapownictwqo odbierali'
    No właśnie, zresztą nawet nie wiem czy 'my' możemy to nazwać łapówką. Jeśli idziemy do szewca czy sklepu, wsiadamy do taksówki, wiemy że trzeba zapłacić. Pewnie wielu z nas by się oburzyło gdyby sąsiad/ka uważał/a że powinniśmy coś zrobić tylko przez 'sąsiedzką grzeczność'. Owszem, do pewnego momentu można, ale nie cały czas. Wielu z nas czuje też że należy się odwdzięczyć za taką 'grzeczność', choćby paczką kawy. A wtedy zamiast kawy był 'sielny kaczor'. Co do pana Jacka, dla chłopów ktoś kto rozdaje za darmo krowy musi być albo niespełna rozumu, albo mieć w tym jakiś interes. I w sumie trudno się im dziwić... nawet Boryny nie byłoby stać na taki gest.

    Co do wójta, to czy w ogóle był jakiś 'oficjalny cennik wynagrodzenia' za ówczesne 'usługi administracyjne'? Może jakiś 'dowód wdzięczności' to było to samo co dziś 'opłata administracyjna'? Nawiązując znowu do pisarza Zołzikiewicza, widać że łapówki wtedy jednak istniały i mogły przybierać różne (czasem bardzo powabne) formy...

    Ba, księdzu/organiście też trzeba zapłacić żeby się pomodlił za duszę ojca czy matki... I Kuba płaci.
  • jadwiga1350 24.06.17, 22:58
    Tak, to prawda, ale była też pewna granica za którą zwyczajowe opłaty, prezenty, stawały się zdzierstwem. O to oskarżano organistów i gardzono nimi we wsi. Nawet sama organiścina przyznawała, że mąż zdziera, ale usprawiedliwiała to w ten sposób, że to wszystko dla Jasia, na jego naukę.
    Pietra o zdzierstwo, naciąganie, nikt nie oskarża.
    A właśnie wiosną, pozbawiony skrupułów wójt, miałby pole do popisu. Mógłby wyłudzać od zrozpaczonych kobiet podarunki, kreując się na obrońcę uwięzionych, obiecując zwolnienia z kreminału. Mógłby powoływać się na wpływy w urzędach, znajomość z naczelnikiem, itp.
    A nasz Pieter niczego takiego nie robi.

    W jesieni Antek mówi, że Maciej dobrze poił i wypasał wójta kiełbasami Ale:
    1. Antek jest w tym okresie życia tak sfrustrowany i podminowany, że plecie trzy po trzy i szuka zwady z ludźmi.
    2. Maciej był oszczędny, dlaczego miał poić i wypasać wójta, od którego właściwie nic nie potrzebował? Może to wszystko w ramach sąsiedzkiego poczęstunku(Maciej też w domu Pietrow siada do miski)
  • tt-tka 02.08.18, 14:42
    ale.sobie.konto.wymyslilem napisał:


    > Co do wójta, to czy w ogóle był jakiś 'oficjalny cennik wynagrodzenia' za ówcze
    > sne 'usługi administracyjne'?

    Oczywiscie, ze byl, choc niejednolity - gmina uchwalajac / zatwierdzajac budzet okreslala rowniez zarobki funkcjonariuszy. Przykladowo - pensja wojta 400 rubli (wszystkie kwoty rocznie), na utrzymanie koni wojta 150 rubli, placa pisarza 300, za odstawienie rekrutow 45 rubli, za prowadzenie ksiag gromadzkich az 600 rubli - wszystko w jednej gminie. Okazji do naduzyc nie brakowalo, przykladowo w tej samej gminie, gdy urzad wojta objal obywatel ziemski (nieczesto sie zdarzalo, bo sie szlachta do takich funkcji nie pchala, ale jednak zdarzalo sie), na jego wniosek skreslono z budzetu pozycje "za prowadzenie ksiag", poniewaz okazalo sie, ze koszta tej pozycji spokojnie pokryje fundusz powstaly z nakladanych przez wojta kar.
  • tt-tka 02.08.18, 14:55
    ale.sobie.konto.wymyslilem napisał:

    > Ba, księdzu/organiście też trzeba zapłacić żeby się pomodlił za duszę ojca czy
    > matki... I Kuba płaci.

    Ksiadz i organista nie byli funkcjonariuszami gminnymi, tylko koscielnymi. Ich pensje okreslila ustawa, modyfikowal zdaje sie gubernator, w kazdym razie wies nie placila "z morga", a tzw "boki", przykladowo te trzy jajka od duszy przy spisie czy dwie zlotowki za wymienienie zmarlych przy wypominkach bylo zwyczajowe, jak koleda. Nie wypadalo nie dac albo dac mniej niz bylo przyjete na danym terenie, ale nie byl to obowiazek urzedowy, tylko, powiedzmy, nakaz moralny :)
  • jadwiga1350 28.07.17, 22:31
    > Inna sprawa, ze Lipczaki tak swego Pietra poważaja i tyle od niego potrzebują,
    > ze może po prostu nie czuja potrzeby, żeby mu to "dodatkowe wynagrodzenie" wręc
    > zać?
    >

    aż dziw, że go wybrali tym wójtem.
  • tt-tka 08.09.18, 15:55
    jadwiga1350 napisała:

    > > Inna sprawa, ze Lipczaki tak swego Pietra poważaja i tyle od niego potrze
    > bują,
    > > ze może po prostu nie czuja potrzeby, żeby mu to "dodatkowe wynagrodzenie
    > " wręc
    > > zać?
    > >
    >
    > aż dziw, że go wybrali tym wójtem.

    Marceli Szpak dziwi sie swiatu... a ile razy wyborcy po wyborach byli i sa baaardzo rozczarowani swoim kandydatem ? Tak sie dobrze jeden z drugim zapowiadal podczas kampanii, nieprawdaz ?
  • jadwiga1350 07.10.18, 22:06
    A to nasz Pieter prowadził kampanię wyborczą? Obiecywał każdemu Lipczakowi po sto milionów?
  • tt-tka 11.10.18, 01:27
    Kazdy starajacy sie o urzad z wyboru prowadzi kampanie wyborcza, kumo. Gazet kuma nie czyta, w jenternecie tylko na Forum o chlopach siedzi ? To niech se kuma poczyta, jakie starania robi Ploszka, wyraznie przymierzajacy sie do wojtowania.
  • jadwiga1350 11.11.18, 13:06
    >jakie starania robi Ploszka, wyraznie przymierzajacy sie do wojtowani
    > a.

    Płoszka robi kampanię typowo negatywną, kopie dołki pod naszym Pietrem, ale nie przedstawia żadnych korzyści ze swojego wójtowania in spe.
    I raczej średnio mu ta kampania wychodzi.
    Lipczaki wyraźnie gardzą wójtem, ale nie budzi on w nich jakiejś wielkiej nienawiści. Jego aresztowanie zostaje poczatkowo przyjęte z niedowierzaniem.
    Gdyby nie afera z pieniędzmi, to mam wrażenie, że Pietr jeszcze długo wójtowałby. A Płoszka mógłby dalej na niego wygadywać i tyla.

    A co nasz Pieter robił że został urzędnikiem? Coś obiecywał, na kogoś szczuł? Widać wyraźnie, że urząd jest jego jedynym oparciem, czymś leczącym kompleksy(to ciągle powtarzanie:"wójt wama to powiada")
    Bez tego urzędu musiał być bardzo cienki w uszach(mimo posiadanych mórg). Jak przekonał do siebie Lipczaków?
  • tt-tka 03.05.19, 02:28
    jadwiga1350 napisała:


    > Płoszka robi kampanię typowo negatywną, kopie dołki pod naszym Pietrem, ale nie
    > przedstawia żadnych korzyści ze swojego wójtowania in spe.

    Kampania negatywna to tez kampania.

    > I raczej średnio mu ta kampania wychodzi.

    A to zobaczymy, tzn zobaczylibysmy, przy wyborach. Kontrkandydata, zdaje sie, nie ma. Albo sie takowy przyczail i nie ujawnil.


    > Lipczaki wyraźnie gardzą wójtem, ale nie budzi on w nich jakiejś wielkiej niena
    > wiści. Jego aresztowanie zostaje poczatkowo przyjęte z niedowierzaniem.
    > Gdyby nie afera z pieniędzmi, to mam wrażenie, że Pietr jeszcze długo wójtowałb
    > y. A Płoszka mógłby dalej na niego wygadywać i tyla.

    A to nie wiadomo. Od wczesnej wiosny co najmniej gadanie o tym, ze wojt jest ryfa i trzeba go zesadzic, a nowego wybrac. Zwlaszcza przy sprawie o las i potem przy szarwarkach mocno wojt podpadl.
    Oraz kadencja byla na okreslony czas, to nie byla funkcja dozywotnia, kumo.
    >
    > A co nasz Pieter robił że został urzędnikiem? Coś obiecywał, na kogoś szczuł?

    A skad mamy wiedziec ? Widzimy go juz jako wojta. Widzimy tez, ze jesli kiedys mial popularnosc i poparcie, to w trakcie powiesci mocno na nich traci.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • matylda1001 19.06.17, 18:59
    jadwiga1350 napisała:

    > Nazwiska wymienionych wójtów i pisarzy są takie "pańskie". Byliby szlachcicami( zdeklasowanymi? zagrodowymi?<

    Niewykluczone, zwłaszcza pisarze, chociaż nasz Piotr Rakoski też na nazwisko nie powinien narzekać. Pasowałby do tych tabelek jak ulał a z 'panów' raczej nie pochodził.
    Myślę, że dla takiego mocno zdeklasowanego szlachcica posada pisarza byłaby ostatnią nicią łączącą go z dawnym stanem. Taki pisarz na pewno uważał siebie za inteligenta i pewnie pogardzał swoim pryncypałem, półanalfabetą. Wójt oficjalnie zarabiał więcej od pisarza ale to pisarz miał większe możliwości dodatkowego zarobkowania. Umiejętność tak rzadka na wsi jak biegłe pisanie i czytanie, i to po polsku i rosyjsku musiała procentować. Na pewno pisał ludziom podania, skargi do sądu, urzędowe pisma a klienci za wszystko płacili. Nie musiał nawet na łapówki liczyć, chociaż na pewno żadną nie pogardził.
  • jadwiga1350 28.07.17, 22:34
    >Piotr Rakoski też na nazwisko ni
    > e powinien narzekać. Pasowałby do tych tabelek jak ulał a z 'panów' raczej nie
    > pochodził.

    Chyba jedyny "ski"w Lipcach.
  • tt-tka 03.04.18, 15:56

    > Wynagrodzenie wójta nie mogło być niższe od wynagrodzenia pisarza. Ale ten lipe
    > cki pisarz sprawia wrażenie bogatszego niż nasz kochany Pieter. Tak się na łap
    > ówkach dorobił?

    Ano na lapowkach. Bo pisarz gminny, kumy kochane, nie tylko od chlopow bral. Wlasnie siedze nad Prusem, ktory narzeka na korumpowanie mlodej (ledwo 15-letniej !) samorzadnosci gminnej, podaje przyklady szykan, jakimi wojt /gromada mogli nekac wlascicieli ziemskich i cytuje rozmowe "To jak sobie radzicie ? - Przez pisarzy, panie kochany, przez pisarzy... da mu sie tam zagon kartofli, jalowke albo kilka rubelkow, to i bronia czlowieka przed ostatecznym zniszczeniem".
    Pisarz mial duzo wieksze niz wojt mozliwosci, gdy szlo o nadstawianie raczki. Jak wisienke na torcie Prus cytuje (notowany w prasie) przyklad pisarza gminnego, ktory z pensji 300 rubli rocznie pozostawil spadkobiercom 20 tysiecy :) - a rzecz miala miejsce w 1876 roku, czyli tym pisarzem delikwent byl maksimum dwanascie lat.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.