26.08.19, 20:22
… Z Antkami najgorzej, bo się pogodzić nie chcą… i dobrodziej wczoraj zgodę chciał zrobić… nie przystali…

Te słowa wypowiada Dominikowa wczesnym rankiem, w dniu ślubu córki.

Jest to trochę dziwne, bo z tego wynika, że Boryna był do zgody gotowy, to młodzi odrzucili wyciągniętą rękę. Naprawdę, dzień przed własnym ślubem, Maciej chciałby godzić się z Antkami?
I to pośrednictwo dobrodzieja. Ksiądz konfliktowych spraw unikał, więc jeśli to zrobił, to pewnie uproszony przez kogoś(Macieja? Dominikową?)
To, że Antek nie chce się godzić ze starym, to nic dziwnego. Ale Hanka? Powinna już nieco otrzeźwieć po wygnaniu i pójść po rozum do głowy.
I dlaczego to tak martwi Dominikową? Przecież dla niej to lepiej. Im bardziej Maciej skłóci się z dziećmi, tym bardziej przylgnie do żony i teściowej.
Edytor zaawansowany
  • ale.sobie.konto.wymyslilem 28.08.19, 12:23
    Z tekstu w sumie nie wynika KTO nie chciał się pogodzić. Zresztą akurat w tym przypadku nie można odrzucić wersji że była to inicjatywa księdza - jaki był to był, ale jednak cała sprawa była wielką 'obrazą boską' - a w sumie nic nie ryzykował. No bo kto mógł to zrobić? Maciejowi nie bardzo wypadało w przeddzień ślubu wysunąć do zgody rękę do syna który publicznie oskarżył pannę młodą o 'puszczanie się' - także z nim...

    W książce tuż obok jest inne ciekawe miejsce. Dominikowa sama mówi że 'Kowali trzeba się strzec', a to że kowal akurat ma dobre stosunki z Boryną jest dla niej raczej czymś niepokojącym ('Ma w tym kowal jakieś wyrachowanie, ma! Ale pilnowała go będę…'). Zaraz potem narzeka że Boryna kłóci się z Antkami, a tu dobre stosunki Boryny z kowalem są także powodem do zmartwienia! To tak a propos twierdzenia że kowal jest 'papierowym wrogiem' Hanki. Owszem, gardła Hance może nie poderżnie. Ale taka stara wyjadaczka Dominikowa przyjmuje za pewnik że kowal będzie cały czas kombinował i trzeba mieć na niego oko 24 h na dobę - i to w sytuacji gdy jest jeszcze stary Maciej, który też nie pozwoli sobie kowalowi w kaszę dmuchać. Tymczasem wiosną Hanka zostaje z kowalem sam na sam, bez pomocy Macieja i Dominikowej...
  • jadwiga1350 03.09.19, 11:03
    >że była to inicjatywa księdza - jaki był to
    > był, ale jednak cała sprawa była wielką 'obrazą boską'

    No cóż, w Lipcach były i inne "obrazy boskie", a ksiądz nie interweniował

    >a w sumie nic nie ryzy
    > kował.

    Porywczy Antek mógł mu obić gębę.

    >Tymczasem wiosną Hanka zostaje z kowalem sam na sam, bez pomocy Mac
    > ieja i Dominikowej...

    I jawnie kpi sobie ze szwagierka: "Tyle się waszych gróźb bojam, co tego psa."
    Albo z prześmiechem wysyła go do żandarmów żeby opowiedział o podkopie pod komorę.

    Wróg, że palce lizać.
    Wróg wójt trzyma dziecko do chrztu.
    Wróg Dominikowa opatruje Hankę w połogu.
    Wróg Jagna zajęta swoimi sprawami.
    Wroga księdza Hanka i sprawy Borynów nic nie obchodzą(Dziwne, że buntowany przez Dominikową ani razu nie wypomniał Hanki z ambony albo i nie skrzyczał przy ludziach)

    >a tu dobre
    > stosunki Boryny z kowalem są także powodem do zmartwienia!

    Bo będzie próbował wyciągać co się da od teścia. A to ciołka, a to może co inszego. I mniej zostanie dla Jagny i jej ewentualnego potomstwa.

  • ale.sobie.konto.wymyslilem 05.09.19, 10:05
    To już jest nudne. Jeśli uznamy ze wróg to ktoś kto 'pobije i okradnie' to owszem, kowal nie jest wrogiem Hanki. W takim razie Kozłowa opowiadająca jak to 'Jagna z Jasiem na miedzy no hehehehe... co ja wam będę kumy więcej mówiła...' - też nie jest wrogiem Jagny, Jagustynka napuszczająca na siebie ludzi też nie jest wrogiem nikogo i tak dalej. Można zrobić komuś coś złego bez bicia. A nie zapomnij jednym - jesienią Boryna narzeka jak to mu ciężko mając w obejściu Antka, Hankę i pracowitego Kubę. Wiosną Hanka ma to pomocy takiego sobie parobka a sama tuż przed porodem.

    Zresztą - zabierzcie Jagnie matkę i postawcie na miejscu Hanki (może być i bez ciąży). Skoro to takie proste a Hanuś tylko przyszła na gotowe, to Borynowej powinno być tym łacniej... ;-)

    Ja się już wyłączam. To forum umarło.
  • jozly 09.09.19, 00:03
    (off top) E, tam! Nie umarło. Coś tam zawsze pogadamy. Trzeba by rozpropagować bardziej - może na FB?
  • lili_liliana 05.09.19, 13:22
    Dominikowa w ogóle w dzień ślubu córki jest jakaś nieswoja."Juści… po co było Antków wyganiać? Teraz dopiero będą zapiekać a pomsty szukać!… A nie wyganiać, to Antek byłby pod bokiem i obraza boska abo i co gorsze wyszłoby z tego!… Jezus mój! A rady już nie ma… Zapowiedzi wyszły… wieprzek zabity, weselni sproszeni…tyla już zrobione…zapis w skrzynce…" Żeby nie wieprzek i zapis, może by i do ślubu nie doszło, bo Dominikowa "(...) sama chciała tego, a teraz, a teraz… jakby strach nią owładnął i tak zatrząsł, aż skurczyła się z bólu i przysiadła na łóżku". Myślę, że po raz pierwszy od zrękowin pozwoliła sobie być szczera sama z sobą i dotarło do niej iż morgi to nie wszystko, a ojciec czworga w sumie dorosłych dzieci, 40 lat starszy, to dla Jagny niekoniecznie idealny mąż. Ale cóż, wieprzek zabity. Więc się Dominikowa pomodliła, powiedziała sobie, że krzywdy Jagusi zrobić nie da i wzięła się ostro do przygotowań.

    --
    "Ich will nicht gehorsam, gezähmt und gezogen sein/ich will nicht bescheiden, geliebt und betrogen sein/ich bin nicht das Eigentum von dir/denn ich gehör nur mir"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka