Dodaj do ulubionych

Małżeństwo Macieja i Jagny

03.12.08, 22:21
Czy między Maciejem i Jagną mogło być jeszcze dobrze?
Załużmy, że Maciej nie umiera tak prędko, tylko ciagnie jeszcze 20
roków(jak to sobie biedaczek planował). Czy w końcu między nim i
żoną zapanowałaby zgoda. Jagna staje się wierną żoną, dobrą
gospodynią, a Maciej jej wszystko przebacza.Może gdyby Jagna zaszła
w ciążę to taki scenariusz byłby prawdopodobny. Obudzony u Jagusi
instynt macierzyński sprawiłby,że priorytetem dla niej byłoby dobro
dziecka, a nie wypady za bróg.
A może Maciej nie wytrzymałby i na dobre wypędził Jagnę z chałupy?
Józka była jeszcze mała, więc sprowadziłby Hankę z dziećmi do domu
jaką gospodynię. Antek zostałby u teścia, bo ojciec na pewno nie
chciałby go z powrotem w domu. Hanka dla dobra dzieci zgodziłaby się
przenieść do zamożnego teścia nawet bez Antka. Z czasem mógłby się
nawiązać między nimi romans. Hanka zrozumiałaby, że stary Boryna nie
jest wcale gorszy od młodego( Nie bijcie mnie za ten romans Hanki,
nie mogłam się powstrzymać)
A wy jak myślicie, czy małżeństwo Boryny i Paczesiówny miałoby
kiedykolwiek szansę powodzenia?
Obserwuj wątek
    • mmk9 Re: Małżeństwo Macieja i Jagny 04.12.08, 09:35
      Gdyby dzieci rodziła jedno za drugim, a Maciej nie puszczali jej z
      chałupy, to może byłaby szansa, ale tylko na jakiś czas. 12 lat
      później Maciejowi byloby 70, Jagnie 30 czy 31. Ojojoj, obraza Boska
      gotowa. Co do wersji wydarzeń z wygnaniem Jagny i przyjęciem Hanki
      bez Antka, to dobrodziej by tego i 5 minut nie ścierpiał, nawet
      gdyby Jagna nie zamieszkala u Antka. A te plotki, te przekpinki...
    • matylda1001 Re: Małżeństwo Macieja i Jagny 04.12.08, 21:08
      Moja Jadwigo, koniecznie chcecie strącić Hankę z piedestału. Toż ona
      jest ostoją moralności. Napewno nie dałaby się wkręcić w romans z
      teściem. Widac, że faceci są dla niej aseksualni, jeden Antek tylko
      sie liczy. Co do Jagusi i Boryny to chyba nie mieli szans. Za duża
      różnica wieku, Boryna nie sprostałby potrzebom żony.
      .................................................................
      1. Nie zdejmujemy butów wchodząc do cudzego domu
      2. Nie podajemy gościom kapci
      • jadwiga1350 Re: Małżeństwo Macieja i Jagny 04.12.08, 21:32
        W małżeństwie Borynów problemem nie była różnica wieku , tylko
        charakter Jagusi.Kiedyś było rzeczą zwyczajną,że młode dziewczyny
        wychodziły za mężczyzn w wieku ich ojców, czy nawet dziadków. Było
        to zupełnie naturalne. A po za tym Boryna nie był jakimś dziadygą,
        którym trzeba się opiekować. Antek był najsilniejszy we wsi, ale
        jak się z ojcem pobił,to Maciej porządnie głowę mu rozbił.
        A charakter Jagny mógłby się zmienić.Dominikowa gdy była młoda miała
        być dokładnie taka sama jak Jagusia. A potem zaczeła myśleć
        praktycznie. Ważny dla niej był grunt i to żeby ukochanej córce
        zapewnić jak najlepszy los. I tak sobie gdybam, że może
        macierzyństwo i Jagusię by zmieniło.
          • meduza7 Re: Małżeństwo Macieja i Jagny 05.12.08, 09:23
            Moiściewy, co do macierzyństwa Jagusi to wcale nie jestem pewna, czy stanowiłoby
            ono taki czynnik spajający małżeństwo, czy też raczej nie stanowiłoby nowego
            powodu do podejrzeń. Obawiam się, że Maciej, spoglądając na potomka w kołysce,
            jedynie z największym trudem powstrzymywałby się od szukania w dziecku
            podobieństwa... do Antka? do Mateusza? do wójta?
            Jagusia dorobiła się niestety opinii rozpustnicy i choćby potem żyła jak święta,
            to reputację i tak miała zaszarganą i stanowiła doskonały obiekt do plotek.
            --
            kura z biura
            notatki na marginesie
            Piękne Miśki
              • bupu Re: Małżeństwo Macieja i Jagny 24.11.16, 14:41
                enesaj napisał(a):

                > I jaką byłaby ona matką? Czy nie traktowałaby dziecka tak samo, jak chorego Mac
                > ieja?

                Jaguś jest zaburzona osobowościowo, więc marne szanse, żeby dojrzała emocjonalnie. A dziecko nie czarodziejska różdżka, nie prostuje automagicznie problemów psychologicznych. Podejrzewam zatem, że żadne tam instynkta by się Jagusi nie obudziły, wręcz przeciwnie, traktowałaby dziecko jak jeszcze jeden obowiązek, a jak Jaguś obowiązki ogarniała, to my dobrze wiemy.

                A w małżeństwie szczęśliwa by nie była, z żadnym. Nawet gdyby w chwili ślubu miłowała wybranka, to w końcu kiedyś by jej luboście i ciągotki do niego przeszły i za innymi by ślepić poczęła.
                --
                Wiedźma
                To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
                http://archiwumpanahyde.laa.pl/
    • stara_dominikowa Re: Małżeństwo Macieja i Jagny 05.12.08, 09:06
      Tak jak pisałam w innym wątku - nic by z małżeństwa nie wyszło dopóki Jagusia
      nie przeszłaby przemiany. Ona była dzieckiem emocjonalnie, moralnie - tylko
      seksualnie była dorosła. Zajmowała się wszystkim bez przekonania, niczego nie
      robiła z powinności, tylko z "chcenia". Myślę, że nie nadawała się do żadnego
      małżeństwa - ze starszym mężczyzną tym bardziej - nie był w stanie zaspokoić
      potrzeb wynikających z tej jej jedynej dojrzałości - płciowej. Piszecie, że
      gdyby urodziła dziecko może by się zmieniła - podobnie jak matka. Jednak
      Marcjanna mocno stąpała po ziemi - Jagusi gront był obojętny i wszelkie dobro.
      Związek z Mateuszem może by funkcjonował, gdyby trzymał ja krótko, patrzył na
      ręce i prowadził jak za rączkę przez życie. Czy to jednak związek?
      --
      Ale wieś! Forum o "Chłopach" Reymonta
      • cahir4 Re: Małżeństwo Macieja i Jagny 05.12.08, 09:27
        Słusznie prawicie Dominikowa, widać, co znacie niezgorzej
        córuchnę ;). Mateusz faktycznie to jedyny chłop dla niej, bo chciał
        brać, jaka jest, złudzeń nie miał i faktycznie za rączkę, a niekiedy
        twardą ręką, przez życie by poprowadził. A czy to byłby związek,
        pytacie? A nie anachroniczne to pytanie cokolwiek? Nie gorszy byłby
        ten związek niż inne we wsi, a od wielu to może i lepszy.

        A dziekiem to była, była i więcej wam rzeknę - dzieciątkiem, jako to
        o niej wielokroć pisano. Bo już takie, co za końskim ogonem latały,
        więcej do pomyślunku czasem były skłonne od naszej Jagusi.
          • matylda1001 Re: Małżeństwo Macieja i Jagny 05.12.08, 14:19
            Sama powiedziała do matki: "Mnie ta wszystko jedno, każecie to
            pójdę... wasza w tym głowa, nie moja". Jagusia była emocjonalnie
            niedojrzała, nie myślała wcale o małżeństwie, a skoro już miała za
            mąż wyjść to "ten, czy tamten, wszystko było jej zarówno". Była
            posłuszna matce, to prawda ale Dominikowa kochała córke ponad
            wszystko na świecie, uważała, że życie z Boryną da jej dobrobyt.
            Jedno słowo sprzeciwu ze strony Jagusi by wystarczyło, żeby matka
            odpuściła.
            ---------------------------------------------------------------
            "Kości zostały rzucone" - powiedział mąż, rzuciwszy chudą żonę.
          • paszczakowna1 Re: Małżeństwo Macieja i Jagny 05.12.08, 14:47
            Mnie raczej dziwi, dlaczego matka na ten osobliwy pomysł wpadła. Owszem, Boryna
            był najbogatszy, ale w końcu Dominikowa znała swoją córkę. I o Antku wiedziała,
            i mogła przewidzieć, że a) Jagusia bedzie z Antkiem w stałym kontakcie, b) Antek
            się wścieknie. Jak grecki chór we wsi slusznie komentował, to było proszenie się
            o kłopoty. Nie lepiej było od początku wydać córkę za Mateusza? (Zakładam, że
            znalezienie dobrej partii w sąsiedniej wsi - gdzie przynajmniej Antka nie było -
            nie przyszło jej do głowy.)
            • cahir4 Re: Małżeństwo Macieja i Jagny 05.12.08, 23:12
              paszczakowna1 napisała:

              > Nie lepiej było od początku wydać córkę za Mateusza?

              Nie bardzo. Po pierwsze, to on się na początku wcale żenić nie chciał.
              Pojamorował, na pół roku zniknął, a jak wrócił, to też nie swatów wysyłał tylko
              z gębą i łapami od razu. A po drugie: co to była za partia - jedna tylko morga
              gruntu, za to fiu - bździu we łbie i żadnej dziousze nie przepuści.

              To w trakcie powieści on nam tak ładnie i do decyzji o małżeństwie i do
              prawdziwej miłości do Jagusi dorasta (po drodze jeszcze Tereskę krzywdząc).
            • bupu Re: Małżeństwo Macieja i Jagny 29.11.16, 22:35
              paszczakowna1 napisała:

              > Mnie raczej dziwi, dlaczego matka na ten osobliwy pomysł wpadła.

              Taka mnie ano wizja przed oczami stanęła... Bo widzita kumo, Paczesiowa też narcystyczna jako i córeczka, ino trzeźwiejsza i do rządów bardziej zdatna. I jako narcystka widziała w Jagusi swoje własne przedłużenie. A sama kiedyś młoda była przecie, może więc tak było, że jakiś ano gospodarz na nią łasym oczkiem spoglądał... Czekojta, źle mówię, nie jakiś, tylko jeden z najpierwszych gospodarzy we wsi!

              A że Marcjanna karkulująca była, to jej się spodobało i już se roiła, jak to pierwszą gospodynią we wsi jest, jak to jej wszystko rodzi, jak to ona dumnie na tych morgach wszystkich z mężem gospodaruje, a cała wieś podziwia. Ale, widzita, kiej się już wydawało, że wszystko zgodzone, dziewosłębów ino patrzeć, coś się takiego stało, że się swaty odwlekły. Może gospodarz przychorzał, może za drobnostkę jaką do kreminału trafił na krótko, może się co inszego stało, dość, że musiała Marcjanna na tych dziewosłębów sobie poczekać. Może dwa miesiące, może więcej, dość, że gorącokrwistej dziewczynie się ano ckniło.

              To i napatoczył się taki Dominik Pacześ i ją przyparł gdzie do ściany, a że jaka mać, taka nać, to Marcjannę zaraz tak zemgliło i rozebrało, że zupełnie powolną mu była. Może i więcej niż raz przypierał, kto go wie, dość, że się okazało, iż Dominik całkiem zdolny majsterkowicz i brzuch Marcjannie zmajstrował. Ojce zmusiły ślub brać i tak to Marcjanna zamiast pierwszą gospodynią we wsi ostać, ostała Paczesiową.

              A że narcystka z niej, przeto winę za tę życiową porażkę zaraz na Dominika zrzuciła. W całości. On winien, on po miedzach i sadach ciągał, on przypierał, mogła to się oprzeć takiemu smokowi? I to przez niego zamiast gospodynią na niezliczonych morgach być, musi się teraz ano dorabiać!

              Tak se ano żyli, ona wiecznie wściekła, wciąż się na Paczesiu odgrywała za jego winy co se uroiła. Gospodarkę żelazną ręką ujęła, to i wszystko rodziło, Dominikowa też. Pierworodny, czyli Szymek, miał przekichane na wstępie, jako powód porażki życiowej, bo żeby nie ten brzuch, to ona by pierwszą gospodynią... Jędrzych pewnikiem do ojca podobny, a wiadomo, ojciec winien, to i Jędrzych winien. Za to Jaguś, słoneczko, żywy obraz mamusi (tylko głupszy).

              No i tak gospodarka kwitła, Pacześ ano sechł, sechł, aż na nic usechł i na cmentarz się wyprowadził. Paczesiowa zaś, jak to mamusie narcystyczne, jęła sposobić córkę na swojego awatara, który miał spełnić marzenia, których matce się spełnić nie udało. Przysyłali z wódką różne, ale Dominikowa wszystkich odprawiała, bo żaden nie był dostatecznie zasobny w morgi, żaden nie był tak bogaty, jakby chciała. Bo wiecie kumy, przez te lata utracone bogactwa się w jej pamięci zdrowo rozmnożyły.

              Dopiero Boryna spełnił warunki, szanowany przez wszystkich gospodarz, morgów jak napluł, a że większość z tego dziecińskie, boć nawet jak odpisze co nowej żonie, to nie całą gospodarkę, Dominikowa wyparła ze świadomości, razem z wszelkimi innymi niedogodnościami, z Jantosiem na czele. Jagna miała spełnić jej marzenia i kropka, a że zawsze posłuszna była, Paczesiowej nawet w głowie nie postało, że coś może pójść nie tak.
              --
              Wiedźma
              To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
              http://archiwumpanahyde.laa.pl/
        • tt-tka Re: Małżeństwo Macieja i Jagny 24.11.16, 00:25
          meduza7 napisała:


          > W zasadzie dla Jagusi najlepszy byłby status... wdowy właśnie. Tylko w ten
          > sposób mogłaby sama rządzić na swoim, bez niczyjego wtrącania.

          Ale jakie rzadzic ? Zaplanowac i wykonac ? Przeciez ona do rzadow ani glowy nie miala, ani checi. Jak ja naszlo, to robila, a jak ja naszlo co insze, to chlopa po miedzach albo po lesie tropila, a w gospodarstwie tak sie nie da. Poki matka zyla i byla na chodzie, to jeszcze, ona ogarnie chalupe i obejscie, a potem ? Tu krowa niewydojona, tam swinie nienakarmione, drew nie ma, zeby co zgotowac, len sam nijak nie chce sie wyrwac... Jagna kierowana, najpierw przez Dominikowa, potem przez Macieja to jeszcze jakos tam cos tam, ale sama ???
      • minerwamcg Re: Małżeństwo Macieja i Jagny 12.12.08, 17:37
        Bajki mówią... Pewnie, że w chłopskim stanie nie brakowało małżeństw
        zawartych z miłości, Szymek z Nastusią pierwsi - ale były też
        małżeństwa aranżowane, dla morgów. I co, w takich małżeństwach
        musiało być źle? Bodaj tam, byle gospodarz nie pijak i pracowity
        był, a żonę szanował, byle gospodyni robotna i zdatna do rodzenia -
        to źle im nie było. Czasem nawet lepiej jak takim, co się z wielkiej
        miłości pobrali, jeno na ten przykład on z biedy pić zaczął, a
        dziecka się im nie darzyły.
        Żeby Jagusi z Maciejem było dobrze, toby Jagusia musiała się
        zupełnie odmienić.
        --
        Zabijają naszych! Nie wkurza Cię to?
        Wyślij protest do Ambasady Indii!
        • jadwiga1350 Re: Małżeństwo Macieja i Jagny 12.12.08, 18:20
          Jagustynka pouczała Tereskę:
          "A kochanie przejdzie jako ten dzień wczorajszy, nie wstrzymasz,
          choćbyś życiem płaciła; kochanie to jeno suta omasta przy niedzieli;
          jedz co dnia, a rychło ci zmierznie i odbekiwać będziesz. Kochanie
          płakanie, a ślub grób - powiadają. Może i prawda, jeno że ten grób z
          chłopem i dzieciskami lepszy niźli wolność w pojedynkę."

          I tak raczej uważały wszystkie rozsądne kobiety. A te, które się
          temu sprzeciwyły płaciły za swój bunt wysoką cenę, Jagusia, Tereska
          żołnierka, Magda od organistów. A taka praktyczna kobieta jak Nastka
          Gołębianka, to myślę że umiałaby być szczęśliwa nawet z Jaśkiem
          Przewrotnym.Prędko wziełaby go pod pantofel i wszystkim rządziła
          sama. Miłości by nie miała, ale za to prestiż i bogactwo.
          Pragmatycznej Nastce na pewno wystarczyłoby to do szczęścia.
        • stara_dominikowa Re: Małżeństwo Macieja i Jagny 12.12.08, 22:03
          minerwamcg napisała:
          I co, w takich małżeństwach
          > musiało być źle?

          Myślę, że mogło być bardzo dobrze. Małżeństwo nie było "papierkiem", zbędnym
          dodatkiem dla żyjących wygodnie dwojga ludzi. Było zawiązaniem spółki mającej na
          celu wspólne pchanie losu - uprawę ziemi, wychowanie potomstwa, zgodne zgranie
          tego wszystkiego aby zapewnić sobie zaspokojenie podstawowych potrzeb. Do tego
          szacunek dla sakramentu i świadomość nierozerwalności małżeństwa sprzyjała
          związkowi - w końcu z kim nie wojną - z tym zgodą jak mawiał Boryna:) Nie da się
          nie być razem - trzeba się dogadać. Eh, mądre to tak sobie myślę:)
          --
          Ale wieś! Forum o "Chłopach" Reymonta
    • cahir4 Re: Małżeństwo Macieja i Jagny 02.01.09, 15:49
      Tak sobie podczytywałam teraz i pomyślałam, że gdyby nie Jagustynka
      i to jej podszczuwanie nieustanne Jagny na Borynę i na odwrót, to
      kto wie? Po tej historii w karczmie, kiedy i ze strony Boryny, i ze
      strony matki oberwała, mógłby się w niej zacząć pomyślunek budzić.
      Dopóki zdrady nie było, to i uczucie Boryny było do odzyskania. A
      cudzołóstwo i to z pasierbem, granica nie tak łatwa do
      przekroczenia. Jagustynka ją przeciw mężowi buntuje i w poczuciu
      własnej niewinności utwierdza. A Borynę jednocześnie na nią
      napuszcza. Ciągłe awantury, chęć ucieczki i... ramiona Antka otwarte.

      Bo choć w powieści śladu refleksji jakiejkolwiek trudno się w Jagusi
      dopatrzeć i wprost trudno ją sobie wyobrazić jako istotę myślącą, to
      z drugiej strony wiemy, że Dominikowa "też taka bywała za młodu". A
      znamy ją obecnie jako kobietę rozsądną. Więc kiedyś jakiś przełom
      musiał nastąpić, jakieś przebudzenie duszy i rozumu. To może i u
      Jagny by nastapiło.
      • tt-tka Re: Małżeństwo Macieja i Jagny 09.12.15, 06:33
        To, ze "Dominikowa nie lepsza byla za mlodu" odnosi sie chyba tylko do tego, ze byla lasa na chlopakow. Poza tym mogla byc trzezwa, dobrze liczyc i cenic wartosc morgow i pieniadza. I myslec, jak najbardziej :-)
        Nie wiemy, czy Dominikowej zmienil sie charakter, czy tylko bezchlopie ja dopadlo, jak sie postarzala wzglednie jak wyszla za maz. Niemniej sadze, ze taka latajaca pod chmury jak Jagna to ona nawet za mlodu nie byla.
        • tt-tka Re: Małżeństwo Macieja i Jagny 02.05.16, 22:14
          "Niech sie zeni, niech ma swoja ucieche" mowi kowal o Borynie, ale do samego Macieja inaczej prawi "nieraz zonie mowilem, ze kobiety wam trzeba, zeby marnacji w gospodarstwie nie bylo" i Maciej tego wlasnie, sadze, oczekiwal od kolejnego zwiazku. Zeby byl w chalupie ktos, kto zadba o porzadek, inwentarz, przychowa cos na sprzedaz, z kim mozna pogwarzyc se, poradzic sie, no i przytulic, jak najdzie ochota. Z tego wszystkiego Jagna tylko do ostatniego zdolna, a sklonna jeno do czasu. Maciej ja jako to dzieciateczko traktuja i holubia, ale zwazmy, ze ma to miejsce zima, kiedy roboty w gospodarce niewiele. Jak by widzial zone juz na zwiesne, nawet abstrahujac od jej romansow, to ja sobie wole nie wyobrazac...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka