Dodaj do ulubionych

Dziewictwo Jagusi

05.12.08, 22:04
Temat pojawiał się w różnych wątkach i spory gorące budzi, więc moim zdaniem
na swój własny watek zasługuje.

matylda 1001 napisała:
"O wierze Boryny w ostry przełaz mówi Mateusz. Jest zły na Jagusię bo czuje
się odtrącony. Tyle samo w tym prawdy, co w tej porceneli,
którą podobno kupił żonie Maciej. Wiadomo, Jaguś chadzała za
stodołę. Tak z zachowania Mateusza, jak i z jego wypowiedzi nie
wynika, żeby Jagusia była dla niego zbyt łaskawa. Może gdzieś tam
przyparł ją do chojaka, może były jakies miłosne całunki i wyznania,
ale chyba nic poza tym. Gdyby było inaczej, to Mateusz napewno by
się inaczej zachowywał. Boryna też nie był naiwny. Tego, co mówili o
Jagusi na poważnie nie brał. Gdyby po slubie okazało się, że była
napoczęta, to jego stosunek do żony by się zmienił, od początku by
ją bardziej pilnował. Jeśli chodzi o Antka, to chyba wtedy, w brogu
dopiero, uzyskał to, czego pragnął. Wcześniej podobali sie sobie,
ale ich znajomość była oficjalna. Pamiętacie jak Jagusia rozmawiala
z Antkiem, gdy spotkali sie na kapuścisku?, rozmawiali ze sobą
uzywając oficjalnej formy "wy". Tak nie rozmawiają ze soba ludzie,
którzy znają się z miłosnych spotkań. Wniskuję, że wszystko, co
mówili o Jagusi to plotki."

To że Mateusz wygaduje różne brednie, bo go Jagusia odtrąca, to jedno. Ale nie
zawsze tak było. Kiedy wraca "ze świata" wita się z nią, jakby się bardzo, ale
to bardzo dobrze znali - z miejsca się do całowania i obejmowania rzuca. Jaguś
woła "puść", ale "tak całował, że mu dziewczyna całkiem zmiękła i leciała
przez ręce kiej woda". Puścił ją co prawda, bo przyszedł Jędrzych, ale
"poglądali na się iskrzącymi, głodnymi oczami, jakoby się zjeść chcieli".
Co by się stał, gdyby nie Jędrzych spekulować nie będę, bo się nie stało. Ale
Dominikowa gwałtownie bałamuta wygnawszy czyni córce ostre wyrzuty, na co ona
rzecz jasna nie czuje się winna, bo:
"a na zwiesnę, co matka wypominają... to... spotkał ją przy przełazie... mogła
się to wyrwać takiemu smokowi?... kiej, ją tak ozebrało, że... a potem mogła
się to ognać przed nim?..."
Moc ją odeszła, w dołku zemdliło...

Nawiasem mówiąc, jak jej nic nie ozbierało, to się potrafiła wyrwać i o
klepisko amanta niepożądanego ciepnąć.

Po tym powitaniu co prawda więcej łakomie na Mateusza nie spoglądała za
bardzo, ale przytoczony fragment dowodzi moim zdaniem jednoznacznie, że swego
czasu dostał on był, co chciał.
Edytor zaawansowany
  • stara_dominikowa 07.12.08, 16:15
    "a na zwiesnę, co matka wypominają... to... spotkał ją przy przełazie... mogła
    > się to wyrwać takiemu smokowi?... kiej, ją tak ozebrało, że... a potem mogła
    > się to ognać przed nim?..."

    No faktycznie! Zapomniałam o tej rozmowie. Antek chyba też maczał .... hm palce
    w jagusinych przygodach przedmałżeńskim, bo za to pobił się z ojcem. Słowa,
    które padają przed bitką ze starym: "I ja przywtórzę, że lakudra jest, włók, ja!
    A spał z nią, kto chciał, ja!...". Myślicie, że to tylko wybuch złości, czy
    ziarenko prawdy?
    --
    Ale wieś! Forum o "Chłopach" Reymonta
  • matylda1001 07.12.08, 20:20
    Ee..., zaraz tam maczał... hm palce. I tak przy tym przełazie ją
    skonsumował? Nie wierzę! To były inne czasy, wtedy dziewczyna, co
    się z parobkami całowała już zasługiwała na naganę. Szczególnie jak
    się po wsi rozniosło i urosły temu uszy. Już za to samo Dominikowa
    mogła byc zła na córkę. Jasio też dostąpił zaszczytu? NIE, a Kozłowa
    i Jagustynka gotowe byłyby przysięgać, że tak było. Wtedy, na
    kapuścisku oboje nie mieli powodu udawać, że znają sie tylko z
    widzenia, a jednak byli względem siebie oficjalni, dlaczego? To, co
    Antek wygadywał na Jagusię do ojca to złość podpowiadała. Chciał
    dokuczyć rywalowi. Zresztą Antek też słuchał plotek o Jagusi, które
    krążyły po wsi, głuchy nie był.
    ---------------------------------------------------------------
    "Kości zostały rzucone" - powiedział mąż, rzuciwszy chudą żonę.
  • jadwiga1350 07.12.08, 20:43
    Tak sobie myślę. Kiedy Jagna spotykała się z Antkiem w brogu była
    zima, mróz, śnieg. Raczej to nie zachęca do konsumpcji związku na
    wolnym powietrzu.Może też kończyło sie tylko na pocałunkach?
  • stara_dominikowa 07.12.08, 21:08
    hm, no aż tak to nie było: "A osłaniała ich noc i oprzędła, bych się stało, co
    przeznaczone...".
    --
    Ale wieś! Forum o "Chłopach" Reymonta
  • stara_dominikowa 07.12.08, 21:17
    A co do mrozu i śniegu - to nie miętkie ludzie byli. Dziś, gdy jest zbyt gorąco
    - uchylasz okno, gdy jest smutno - włączasz muzykę, lub tv. Antka jak gorąc
    rozbierał to niósł się na pola i do nocy wałęsał się bez celu. W zimę. W mróz.
    Co to dla niego brogowe figle!
    --
    Ale wieś! Forum o "Chłopach" Reymonta
  • stara_dominikowa 07.12.08, 21:14
    > Antek wygadywał na Jagusię do ojca to złość podpowiadała. Chciał
    > dokuczyć rywalowi.

    Tak zajadła wściekłość sugerowała, że posmakował Jagusi i czuł, że ma do niej
    prawo. Myślę, że Reymont celowo jedynie sugeruje jagusine romanse - podsyca
    atmosferę niedomówień i zobaczcie - obgadujemy Jagusię nie gorzej niż kozłowa z
    jagustynką:)
    --
    Ale wieś! Forum o "Chłopach" Reymonta
  • monikate 07.12.08, 22:03
    Ano :) Ja tam od pierwszej lektury czułam, że Jagna dawała d...
    No, ale co innym do tego? Jej d..., jej sprawa :)
    --
    Uważaj, o co prosisz, bo się spełni
  • cahir4 07.12.08, 22:57
    Noż kumy, toż już przesadzata ździebko. Zaraz nam wyjdzie, że i stary Boryna
    pewnikiem jej nie tknął, a z wójtem w lesie, to też la chłodu ino była
    rozdziana. Stara Dominikowa już nam tam przytoczyła, jak to w tym brogu było, ja
    przypomnę jeno, że przeca to pierwszy po ślubie, ale nie ostatni razik był, bo
    aż aresztowania Antka dość regularnie się spotykali. Choć Jagna ze strachu
    bardziej już i ze złości na starego, to przecież "mimo wszystko, co myślała,
    oddawała mu się również potężnie, tym rzutem ziemi spragnionej wiecznie ciepłych
    dżdżów i słońca". - Nic dodać.

    A przy Mateuszu na zwiesnę też upierać się będę. Na całunki i uściski to nawet
    Pietrkowi pozwoliła, dopiero kiej pojęła, że więcej chce, na klepisko go ze
    złością ciepła. Jużci kiej Mateusz wraca są i całunki i uściski, ale to wszystko
    mało, tak na siebie głodnymi oczami poglądali, jakby się zjeść chcieli. No ale
    Jędrzych był w chałupie.
    To tego mi nie powiadajcie, że jak ją na zwiesnę przy przełazie zdybał to
    wyściskał ino, wycałował i kiedy mu już przez ręce jak woda leciała, bo całkiem
    ją rozebrało, to ją puścił, głodnymi ślipiami się jeno patrzył na osłabłą i
    dyszącą ciężko i taki głodny se poszedł, bo do nijakiego consumatum nie doszło.

  • cahir4 07.12.08, 23:44
    A jeśli o Antka chodzi, to tu Reymonta trza najpierw oplotkować. Bo słusznie tu
    kumy prawiły, że oficjalna jest ta przy kapuście rozmowa i choć Antek na poufały
    ton przechodzi, to przecie Jagusia trzyma się tego "wy". A jednocześnie jest
    napisane :"Obaj oni, a już z dawna, jeszcze od wiosny, a może i od zapust,
    chodzili za nią na przyprzążkę i przepierali jeden drugiego kryjomo, dobrze
    jednak wiedząc o sobie." Wskazywałoby to, że raz jeden, raz drugi cieszył się
    większymi względami Jagusi, a zatem, że w pewnej poufałości z nią Antek bywał.
    Co by się z tonem owej rozmowy przy kapuście nie bardzo zgadzało, nawet jeśli do
    skonsumowania wtedy nie doszło, to bliższa znajomość musiała być.

    Wreszcie jest na jesieni ta scena, gdy ciasno objęci giną w mroku. A potem te
    słowa Antka do ojca wykrzyczane. No i jeszcze, kiedy ich tak ku sobie ciągnie
    już po ślubie Jagusi, to cięgiem się mówi o ich wspomnieniach. Znaczy się, było
    co wspominać ;). No bo jak rozumieć na przykład taki fragment:
    "Już nie nosił słodkich wspominków o Jagnie, jakby jej nigdy nie miłował, jakby
    nie brał w te same ręce, którymi teraz gotów był ją rozdzierać."

    No i wreszcie w karczmie, zanim się cała awantura zaczęła, Mateusz podpuszcza i
    na zwierzenia Antka wyciąga, a Boryna mu o swej miłości do Jagusi mówi - raczej
    szczerze. Jako lek na miłowanie proponuje Mateusz ożenek, a "kiej ożenkiem nie
    można, dostać kobietę, a wnet smak do niej przejdzie". Na to Antek:
    "- A jak i potem nie przejdzie? - rzekł smutnie." Ze się z nią nie ożenił, to
    wiemy, a zatem wychodzi na to, że drugiego sposobu próbował, czyli ją "dostał".

    Ale ten ostatni dowód, jako że w rozmowie dwojga bohaterów pada, uznać należy za
    niepewny. Zawsze można przypuszczać, że się Antek przechwalał, choć na to nie
    wyglądało. Dlatego nigdy się nie powoływałam na to, co Mateusz mówił o Jagusi,
    ani kiedy się jej łaską chwalił, ani kiedy Antkowi opowiadał, jak go odganiała.
    Ani też opinii kum żadnych nie cytuję i się na plotki po wsi krążące nie
    powołuję. Jeno narratorowi zawierzam, bo w końcu komu innemu. I temu, co o sobie
    samych bohaterowie w myślach swych snują.
  • jadwiga1350 07.12.08, 23:48
    Rozumiem, że wiosną na przełazie, czy latem w zbożu. Ale zimą w
    brogu? Przecież słoma wiele ciepła nie daje. Antek mógł odmrozić
    sobie intymne części ciała. Nawet jeśli był kwardy chłop jak smok!
  • cahir4 08.12.08, 08:39
    To już ja tam nie wiem, jak się tam to im na zdrowiu odbiło. Jeno
    jeśli uważasz kumo, że to nie mogło być, to się pod wątek wpadki
    kwalifikuje. Bo zima trwa, a oni dalej romansują. A to za księżym
    sadem, a to za przełazem pod czyjąś tam stodołą. I romansują, że tak
    powiem, na całego, co już jest wprost napisane. To się zdaje, że w
    tym brogu to jeszcze komfortowo było. Jak im tam zimno, nie było, to
    już Reymonta pytajcie - pewnikiem gra wstępna była krótka ;).
  • meduza7 08.12.08, 10:21
    Taż się tam do naga nie rozbierali, jak jakie miesckie zbereźniki, ino Jagusia
    zapaski uniesła, Jantoś tyż tam może, eee... rzemyk u rozporka rozplątał i wsio.
    Tak nawiasem mówiąc, przypomina mi się historia, jaką opowiadała mi koleżanka ze
    studiów. Rzecz się dzieje na wsi jak najbardziej współczesnej. Do grupki
    mężczyzn popijających pod sklepem piwko, dołącza bardzo rozgorączkowany kumpel i
    zwierza się, mało nie dławiąc się z emocji, że zobaczył swą żonę nago w kąpieli.
    Pierwszy raz. Po piętnastu latach małżeństwa.
    --
    kura z biura
    notatki na marginesie
    Piękne Miśki
  • jadwiga1350 10.12.08, 20:13
    W czasie wesela Boryna zdrowo sobie popił. W noc poślubną nie był w
    pełni władz umysłowych. Mogło się mu zdawać, że poślubił dziewicę,
    choć prawda mogła być inna. To już słodka tajemnica Jagusi była.

    Dominikowa nie uważała Jagny za niepłodną!Można powiedzieć, że z
    niecierpliwoscią czekała na wnuczki. Tłumaczyła córce, że jakby
    miała dziecko to i ono dziedziczyłoby po ojcu, a Jagusia zostałaby
    na całej gospodarce Borynów. A fakt, że nie martwiła się możliwością
    pozamałżeńskiej ciązy Jagny, no cóż to może wpadka autora?
  • meduza7 10.12.08, 21:13
    Może stąd ten pęd Dominikowej do jak najszybszego wydania córki za mąż? Może
    miała dość pilnowania córki i zamartwiania się, czy jej wstydu nie przyniesie? W
    małżeństwie co innego, nikt nie sprawdzi, czy dzieciak spłodzony w małżeńskim
    łożu, czy pod brogiem.
    Choć i tak uważam, że jeśli chodzi o Jagusine prowadzenie się przed ślubem, to
    więcej w tym było złośliwych plotek, niż prawdy.
    --
    kura z biura
    notatki na marginesie
    Piękne Miśki
  • cahir4 10.12.08, 23:15
    meduza7 napisała:

    > Choć i tak uważam, że jeśli chodzi o Jagusine prowadzenie się przed ślubem, to
    > więcej w tym było złośliwych plotek, niż prawdy.

    A tutaj kumo, to się całkowicie zgadzam. Póki co dwóch żem jej tylko wykazała
    przedślubnych kochanków (i dwóch poślubnych), a ploty wszak głosiły, że ho, ho.
    Byle portki nosił itd.
    Jest tylko jeden fragment, który powoduje, że czytelnik skłonny być może w część
    tych plotów uwierzyć: kiedy Jagna, myślami o Antku prześladowana, zastanawia
    się, dlaczego akurat on jej tak na pamięć przychodzi, a nie np. Mateusz, Stacho
    Płoszka, albo DRUGIE. Podkreślenie moje, oczywiście, bo te drugie najbardziej
    niepokojące są. Ale dosłownie powiedzianego tu nic nie ma. A przy plotkach bab
    często narrator wprost zaznacza, że sporo w nich "rozmaitych wymysłów".
    A myślę, że nie tylko uroda Jagusina tę plotkarską zawziętość powodowała, ale
    przede wszystkim jej obojętność na ludzkie języki, to że "osławy się nie boja"
    i "jutro gotowa to samo robić". Wszak to obnoszenie na językach to też był
    rodzaj kary - a w stosunku do Jagusi zdawało się nie działać. No to zwiększano
    dawkę.
  • stara_dominikowa 11.12.08, 11:41
    Jagna nie stosowała się do norm społecznych. Przy swoim magnetycznym erotyzmie i
    kompletnym braku zasad była zagrożeniem dla fukcjonowania wsi jako organizmu.
    Nie działały na nią sankcje w postaci "brania na języki", była żywiołem
    nieobliczalnym. Zwiększanie dawek nic nie dawało, w końcu pozostało rozwiązanie
    ostateczne.
    Ksiądz oczywiście zachował się kompletnie nie po chrześcijańsku, ale też ugiął
    się pod pręgierzem "narodu co mocen karać i wynagradzać". Reymont nazwał powieść
    "Chłopi" i integralność społeczności jest tu priorytetem kosztem Jagusi:(
    --
    Ale wieś! Forum o "Chłopach" Reymonta
  • cahir4 11.12.08, 12:38
    Świeta racja, kumo. A tak sobie jeszcze myślę, że się to ludowe
    poczucie sprawiedłiwości na niej zemściło i to w sposób dwojaki.

    Po pierwsze: "że też to kary na takie nie ma". Żeby jakowyś inny
    wymiar sprawiedliwości ją pokarał - ośpica buźkę zeszpeciła, bękart
    się przytrafił, albo chocia Boryna te morgi zapisane odebrał - może
    by jej dali spokój. A tu nic. Grzeszy coraz więcej, a coraz bardziej
    urodna, coraz bogatsza i coraz więcej chłopaków z wódką chciałoby
    słać.

    Po drugie: integralność wsi powodowała, że istniało coś w rodzaju
    poczucia odpowiedzialności zbiorowej. Zdaje mi się, że i w kazaniach
    co poniektórych padają groźby klęsk, które za niemoralne życie na
    wieś (jako całość) spaść mają. Jagusi się dobrze wiedzie, a za to na
    wieś spadają nieszczęścia. To już nie tylko o to chodziło, że wieś
    ma spłacać jej pierścionki, ale że wieś jest karana przez los
    (Boga?) za tolerowanie wszetecznicy. Na tym poziomie nie tylko za
    nadużycia wójta, ale i za klęskę nieurodzaju mogłaby odpowiadać.
  • jadwiga1350 08.01.09, 11:28
    Pan Bóg ma karać wieś za to,że toleruje niemoralne życie Jagusi.
    Ale nikt się jakoś nie obawia że Pan Bóg skarze Lipce za grzech
    organiściny, za grzechy Kozłów, za grzechy Ewki czy Tereski.
  • meduza7 08.01.09, 12:37
    Jagusia ściągała na siebie wzrok całej wsi, więc też i jej grzechy bardziej się
    odznaczały na tle innych. Tereska nie uwodziła żonatych mężczyzn tylko zakochała
    się w Mateuszu, prowadzeniem dziewek służących nikt się nie przejmował, z
    Kozłami się normalnie sądzono, więc Boga do tego nikt nie mieszał. Jeśli chodzi
    o sprowadzane przez Kozłową znajdy - wydaje mi się, że nikt nie myślał o nich,
    jak o bezbronnych dzieciach, a jedynie jak o taniej sile roboczej.
    --
    kura z biura
    notatki na marginesie
    Piękne Miśki
  • mmk9 08.01.09, 14:31
    Była taka rozmowa bab o Kozłowej, gdzie owszem, któraś potępiała ja
    za to, ze bierze pieniądze, żeby przepic, a o znajdy sie nie
    troszczy. Może to była Grzeli z krzywą gębą kobieta, ktora uważała,
    że bękart taki sam człowiek jak insze
  • paszczakowna1 08.01.09, 16:42
    Rozmowy nt bękartów były dwie, w jednej broniła ich Grzeli z krzywą gębą kobieta
    (chodziło o Magdę i jej dziecko), w drugiej, na to wygląda, Hanka (rozmowa była
    Hanki z Jagustynką).
  • enesaj 25.11.16, 15:09
    Wydaje mi się, że kiedyś jeszcze Jagustynka broniła bękartów.

    --
    Moje blogi:
    kirgiski.pl/
    enesaj.pl/
  • mmk9 08.01.09, 14:43
    Zawiść. Ładna, bogata, nosa zadziera, chłopy latają, dzieckami nie
    obarczona i jeszcze pisanki najpiękniejsze robi. Jakby tu jej
    dokuczyć, żeby nie zgrzeszyć ? A Pana Boga przywołać na
    usprawiedliwienie. Kozłom, Ewce i Teresce nie było czego
    zazdrościć. Organiścina zajmowała ważną pozycję w spolecznosci, a
    to pracę mogła dać, a to jajka wymienić. No i była matką ksiedza in
    spe. Nie do ruszenia
  • cahir4 08.01.09, 15:06
    Co do organiściny (i Magdy, jak się domyślam), to chyba nie uważali
    tego poprostu za grzech. Co najwyżej za nie całkiem chrześcijański
    postępek. Przygnębiające, ale chyba prawdziwe - w wątku o Magdzie
    jest sporo podobnych przykładów i to z różnych warstw społecznych.

    A co do innych - zaznaczam na wszelki wypadek, że nie podzielam
    osobiście przedstawionego poniżej podejścia do moralności, staram
    się tylko zrozumieć wewnętrzną logikę ich rozumowania - to
    najważniejsze, dla losów Jagusi były chyba trzy elementy:

    1. W pierwszej kolejności czekano na sprawiedliwość, która dosięgnie
    grzesznika indywidualnie. Jeśli dosięgnęła - wszystko powracało do
    równowagi i nie było się czego obawiać.
    Magda miała za swoje - poszła służyć do żyda, czyli spadła na samo
    dno drabiny społecznej (albo i niżej). Tereska nie nagrzeszyła za
    bardzo - ma tylko jednego chłopa na koncie i to stanu wolnego.
    Okolicznością obciążającą jest to, że sama jest mężatką. Ale to
    zarazem niesie ze sobą pewność rychłej kary - niech no tylko wróci
    Jasiek. Zawzięty jak wszystkie Płoszki. To starczy ino poczekać,
    jeszcze rozrywka z tego będzie dla całej wsi.
    Pisałam: żeby Jagnę dotknęło jakieś nieszczęście od losu, które
    mogłoby być uznane za karę, to by jej łacniej odpuścili. A ona im
    gorzej postępuje, tym lepiej jej się wiedzie. Czekają na tę
    sprawiedliwość, czekają - a tu nic.

    2. Eskalacja "zbrodni". Póki Jagusia była panną dla parobków
    łaskawą, to starczyło ją na ozorach przewlec, bo bardziej niż komu
    innemu szkodziła właściwie sobie. Nawet żonaty Antek jej uszedł.
    Ale potem to już było gorzej:
    - w nagrodę za złe prowadzenie została pierwszą gospodynią we wsi,
    - jej małżeństwo sprowokowało kłótnię u Borynów i niesprawiedliwość,
    jaka w opinii wsi dotknęła Antków,
    - z czasem i to by przyschło, ale nie dość, że zdradziła męża, to
    popełniając przy tym KAZIRODZTWO (czyn karany prawem zresztą),
    - przypuszczano, że to jej kochanek dopuścił się podpalenia i to
    własnego ojca - wtedy po raz pierwszy o mało nie doszło do linczu,
    tyle że na Antku.

    I to by wszystko poszło w niepamięć, bo po zabraniu chłopów dość
    baby miały swoich turbacji, ale pojawił się romans z wójtem. Też
    nietypowy, bardziej gorszący niż inne tego rodzaju sprawki.
    Raz - żonaty, dwa - wójt, trzy - mąż chory leży, o którego ona nie
    dba zupełnie. Ale jeszcze nic - doszło do publicznego zgorszenia. Co
    innego plotkować o romansie sekretarki z prezesem, a co innego
    zastać ich wchodząc całą grupą do sali konferencyjnej - na podłodze
    i w mocno niekompletnym odzieniu.

    Było, minęło. Ale pojawił się Jasio. W komży, znaczy ksiądz. No to
    już i komentować nie trzeba.

    3. Myślę jednak, że nic by z tego nie było i ludzie zadowoliliby się
    pełnymi zgrozy komentarzami i wzywaniem kary boskiej, gdyby ich
    negatywne emocje nie były wykorzystane przez konkretną osobę, która
    postanowiła zrealizować osobistą zemstę. Ostatecznie do wypędzenia
    Jagusi nie dochodzi całkiem spontanicznie, całą noc organistowie nad
    tym pracują.
  • jadwiga1350 02.01.11, 15:13
    > 2. Eskalacja "zbrodni". Póki Jagusia była panną dla parobków
    > łaskawą, to starczyło ją na ozorach przewlec, bo bardziej niż komu
    > innemu szkodziła właściwie sobie. Nawet żonaty Antek jej uszedł.
    > Ale potem to już było gorzej:
    (...)
    > Było, minęło. Ale pojawił się Jasio. W komży, znaczy ksiądz. No to
    > już i komentować nie trzeba.

    Mam wrażenie, że ludzie dużo bardziej są zgorszeni romansem z Antkiem i wójtem niż sprawą z Jasiem. Zażyłość Jagny z Jasiem nie wywołuje takich złośliwych komentarzy jak jej zażyłość z Antkiem. Właściwie długo uważana jest za niewinną rozrywkę. Jasio,dzieciuch jeszcze, nikt ich nie bierze na serio.
    --
    I co, trzymał ją w piwnicy, jak to Austriacy mają w zwyczaju? Bunkier, to nie piwnica, przypominam...
  • stara_dominikowa 03.01.11, 18:03
    Jadwigo, a co sądzicie o fragmencie, kiedy Mateusz wyciąga zwierzenia od Antka gdy godzą się po tym, jak ten drugi rzucił pierwszym łamiąc żerdki i wrzucając do rzeki?

    "- Ale coś pyskował przed chłopami, to nieprawda?- pytał cicho Antek.
    - Nieprawda, przez złość ino gadałem, tak sobie:.. nie, gdzieby tam zaś - wypierał się przeglądając pod światło flaszkę, by mu prawdy z oczów nie wyczytał."

    Przypominam też słowa Mateusza, które tak rozeźliły Antka:
    "- Jakże, raz to byłem u niej w komorze? raz mi się to żaliła na niego?
    - Łżesz jak ten pies! - krzyknął Antek przestępując próg."

    Co Wy na to? Myślisz, że w komorze Jagna i Mateusz tylko sobie rozmawiali o strzyżeniu światów?
    --
    Ale wieś! Forum o "Chłopach" Reymonta
  • jadwiga1350 27.01.11, 19:25
    > Co Wy na to? Myślisz, że w komorze Jagna i Mateusz tylko sobie rozmawiali o str
    > zyżeniu światów?

    Cygan, jucha! Cygani kiej ten pies. Żeby mu ozór pokręciło.
    --
    I co, trzymał ją w piwnicy, jak to Austriacy mają w zwyczaju? Bunkier, to nie piwnica, przypominam...
  • stara_dominikowa 31.01.11, 13:57
    Ha!

    "- Ale coś pyskował przed chłopami, to nieprawda?- pytał cicho Antek.
    - Nieprawda, przez złość ino gadałem, tak sobie:.. nie, gdzieby tam zaś - wypierał się przeglądając pod światło flaszkę, by mu prawdy z oczów nie wyczytał."
    --
    Ale wieś! Forum o "Chłopach" Reymonta
  • jadwiga1350 09.05.18, 21:05
    stara_dominikowa napisała:

    > Jadwigo, a co sądzicie o fragmencie, kiedy Mateusz wyciąga zwierzenia od Antka
    > gdy godzą się po tym, jak ten drugi rzucił pierwszym łamiąc żerdki i wrzucając
    > do rzeki?
    >
    > "- Ale coś pyskował przed chłopami, to nieprawda?- pytał cicho Antek.
    > - Nieprawda, przez złość ino gadałem, tak sobie:.. nie, gdzieby tam zaś - wypie
    > rał się przeglądając pod światło flaszkę, by mu prawdy z oczów nie wyczytał."
    >
    > Przypominam też słowa Mateusza, które tak rozeźliły Antka:
    > "- Jakże, raz to byłem u niej w komorze? raz mi się to żaliła na niego?
    > - Łżesz jak ten pies! - krzyknął Antek przestępując próg."
    >
    > Co Wy na to? Myślisz, że w komorze Jagna i Mateusz tylko sobie rozmawiali o str
    > zyżeniu światów?


    O strzyżeniu światów, jak o strzyżeniu światów, ale może dziwić to "żalenie się". Jeśli Jagna była wtedy zakochana w Antku i z nim straciła dziewictwo, to dlaczego miała się na niego żalić?
    I o co jej mogło chodzić? Że Antek się jej narzuca? Że nie jest wolny i nie pośle do niej swatów?
    Jakoś to nie pasuje do Jagny i całej sytuacji.
    Również ta bytność w komorze bardzo wątpliwa. Toż Dominikowa goniła go jak psa chałupy.
  • bupu 08.06.18, 16:40
    jadwiga1350 napisała:

    > O strzyżeniu światów, jak o strzyżeniu światów, ale może dziwić to "żalenie się
    > ". Jeśli Jagna była wtedy zakochana w Antku i z nim straciła dziewictwo, to dla
    > czego miała się na niego żalić?
    > I o co jej mogło chodzić? Że Antek się jej narzuca? Że nie jest wolny i nie poś
    > le do niej swatów?
    > Jakoś to nie pasuje do Jagny i całej sytuacji.
    > Również ta bytność w komorze bardzo wątpliwa. Toż Dominikowa goniła go jak psa
    > chałupy.

    Kiej Jagusia ochotę miała, to i sposób się najdował. Mateusz zresztą też psu spod ogona nie wypadł i kombinować umiał, a Dominikowa przecie cięgiem w chałupie nie siedziała. Nijak nie uwierzę, kumy drogie, że temperamentna Jagusia, co o konsekwencjach swych czynów mysleć ano nie nawykła, dziewicą się ostała, zwłaszcza gdy do niej taki smok jak Mateusz zachodził.


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • jadwiga1350 09.04.10, 00:08
    >Żeby jakowyś inny
    > wymiar sprawiedliwości ją pokarał - ośpica buźkę zeszpeciła,
    bękart
    > się przytrafił, albo chocia Boryna te morgi zapisane odebrał -
    może
    > by jej dali spokój. A tu nic. Grzeszy coraz więcej, a coraz
    bardziej
    > urodna, coraz bogatsza i coraz więcej chłopaków z wódką chciałoby
    > słać.

    Hm, dziwne, że nikt nie pomyślał, że może warto grzeszyć. Bo to
    zapewni urodę, bogactwo i powodzenie u płci przeciwnej.
  • marslo55 23.04.10, 16:49
    jadwiga1350 napisała:
    "Hm, dziwne, że nikt nie pomyślał, że może warto grzeszyć. Bo to
    zapewni urodę, bogactwo i powodzenie u płci przeciwnej."
    Nie warto, bo ludzie na ozory wezmą. Jagna się obmowy nie boi, ale
    jest pod tym względem raczej wyjątkiem. Większość mieszkańców Lipiec
    nie była w tym stopniu aspołeczna..

  • minerwamcg 08.01.09, 18:28
    Słusznie prawicie, Dominikowo. Albowiem jak się w gromadzie żyje, to
    trza żyć jak drugie.
    Ani Jagusia by się nie odmieniła, ani wieś nie zaczęłaby jej
    tolerować. Bo jakże ona miałaby się odmienić, skoro taką naturę
    miała? A wieś co? Miała znosić, że im Jaguś uwodzi mężów, synów,
    wójta, kleryka, dobrze, że nie księżego byka? Najlepiej by dla
    Jagusi było wyjechać ze wsi po dobroci - ale dokąd? I co by tam
    robiła?
    --
    Zabijają naszych! Nie wkurza Cię to?
    Wyślij protest do Ambasady Indii!
  • jadwiga1350 06.05.10, 00:21
    > Jest tylko jeden fragment, który powoduje, że czytelnik skłonny
    być może w częś
    > ć
    > tych plotów uwierzyć: kiedy Jagna, myślami o Antku prześladowana,
    zastanawia
    > się, dlaczego akurat on jej tak na pamięć przychodzi, a nie np.
    Mateusz, Stacho
    > Płoszka, albo DRUGIE. Podkreślenie moje, oczywiście, bo te drugie
    najbardziej
    > niepokojące są.


    To że Antek ciągle przychodził Jagnie na myśl,nie oznacza, że
    skonsumowali swój związek.
    Jasio też ciągle stał Jagusi przed oczami, myślała o nim całymi
    dniami,a przecież żadnego seksu nie było.

    Ten fragment wskazuje na to, że gdy Borynowa była jeszcze panną,
    Antek nie znaczył dla niej więcej niż Mateusz, czy Stach Płoszka.
    Owszem, podobał się Jagnie, ale nie był dla niej tym jedynym.
    Jagusia dziwi się sama sobie, czemu myśli tylko o Antku. Z tego
    można wysnuć przypuszczenie,że wielka namiętność do pasierba,
    ogarneła Paczesiównę dopiero gdy została mężatką. I dla niej samej
    była pewnym zaskoczeniem.

    Takich przesłanek jest więcej:
    Jagusia kochając Antka, spotyka się jednocześnie z Mateuszem i
    Płoszką. Gdy kocha Jasia, nie spogląda zupełnie na innych mężczyzn,
    wręcz szydzi z nich.
    Kochając Antka,godzi się bez oporów na ślub z Maciejem.Gdy kocha
    Jasia,nie dopuszcza do siebie myśli o małżeństwie z kimś innym.
    Choć Dominikowa gorliwie namawia córkę do ślubu z Mateuszem, a
    związek ze starym Boryną tylko sugerowała.
  • jagienka300 10.05.10, 20:00
    Mnie jeno jedno dziwi, a mianowicie, że Jagna tyla chłopa miała a dziecisków u Niej nijakich nie było. Tak mi się wydaje, że chyba jej matka jako znająca się na rzeczy i lekować umiejąca do tego się przyczyniła (bo też ładnie przed Maciejem córkę wytłumaczyć umiała). Co o tym sądzicie?
  • cahir4 10.05.10, 23:43
    Ano jużem się w wątku "Co mnie dziwi w chłopach" temu dziwowała. Nie tylko nie
    zachodzi, ale się tego wcale nie boi. Dominikowa też nie. Obmową ją straszy, ale
    nie bękartem. A naokoło wszystkie baby w kółko w ciąży. Dominikowej mogła to być
    zasługa, fakt, ale jak Jagna za Borynę wyszła, to Dominikowa chętnie by wnuka
    widziała. A tu nadal nic. I tak bez wyjaśnienia Reymont to zostawił.
  • jagienka300 11.05.10, 18:33
    Moiściewy musita mnie wybaczyc, bo żem nowa na tym forum i wszyćkiego jeszcze przepatrzeć nie zdążyłam. Bo to i czas tera nierychtowny, zwiesna przecie i roboty tyla,że niewiada w co pierwej ręce włożyć (najlepiej w kieszenie jak powiada mój kolega)>
  • stara_dominikowa 13.05.10, 14:39
    cahir4 napisała:
    I tak bez wyjaśnienia Reymont to zostawił.

    U was to zawsze to szkiełko i oko. Jagna nie miała dzieci, bo nigdy, jako
    postać, nie dojrzała do tego. Nowa rola, żony, nie szła jej nijak, nie potrafiła
    sprostać oczekiwaniom, zdradzała męża z pasierbem. Macierzyństwo to etap
    kolejny, musiałaby opiekować się kimś i być odpowiedzialna. A Jagusia za tymi
    obłokami by poleciała najchętniej. Ta postać nie była stworzona przez Reymonta
    do bycia matką i żadne dominikowe sposoby tutaj nie wchodziły w grę.
    Ona oddawała się jak ta ziemia dżdżom, ale nie przechodziła do etapu wydawania
    owoców, była to jałowa, skazana na porażkę namiętność.
    --
    Ale wieś! Forum o "Chłopach" Reymonta
  • jagienka300 13.05.10, 15:16
    Musiała łona jakiś ci feler mieć.....
  • cahir4 14.05.10, 15:30
    Może ten by pasował
    pl.wikipedia.org/wiki/Trisomia_chromosomu_X ;)
  • cahir4 14.05.10, 15:37
    A u Was wiecznie obłoki i obłoki ;)...
    Może i szkiełko, może i oko u mnie, ale jak w taką historyję się
    zanurzam, to mnie się te ludzie jakoby żywe jawią. I tak na nich
    spoglądać jako na konstrukcyje literackie jakoweś tylko, to nijak
    nie mogę. Ja wiem, że to modernizm, ale żeby taki kawał zdrowej i
    urodziwej baby jak Jaguś, za przyczyną symbolizmu li tylko bezpłodny
    został... ;)
  • stara_dominikowa 15.05.10, 22:23
    cahir4 napisała:
    > A u Was wiecznie obłoki i obłoki ;)...

    Bo ja jednak postaci literackie widzę bardziej niż ludzi. Reymont był dla nich
    wszystkich stwórcą i byli tacy jakich ich chciał mieć. Dociekanie np. trisomni
    chromosomu X czy socjopatycznych skrzywień u Jagusi jest zabawne i chętnie, ze
    smakiem zagłębiam się w tego typu dociekania, ale nie traktuję tego do końca
    poważnie. To Reymont był przyczyną niedostosowania Jagny i wielkiej miłości
    Hanki. Jednych bohaterów autor dopieszcza i opisuje konsekwentnie i
    psychologicznie wiarygodnie ich losy, o innych zapomina, gubi ich w gąszczu
    wątków na potrzeby fabuły. Historia, którą chciał opowiedzieć usprawiedliwia
    wszystkie zagadki jak bezdzietność Jagny, jej multilokację w noc śmierci męża i
    inne podobne.
    --
    Ale wieś! Forum o "Chłopach" Reymonta
  • jadwiga1350 07.01.11, 15:53
    stara_dominikowa napisała:
    Jagna nie miała dzieci, bo nigdy, jako
    > postać, nie dojrzała do tego. Nowa rola, żony, nie szła jej nijak, nie potrafił
    > a
    > sprostać oczekiwaniom, zdradzała męża z pasierbem. Macierzyństwo to etap
    > kolejny, musiałaby opiekować się kimś i być odpowiedzialna. A Jagusia za tymi
    > obłokami by poleciała najchętniej. Ta postać nie była stworzona przez Reymonta
    > do bycia matką

    Prawda, święta prawda, tylko zważcie, że dużo postaci literackich zostaje matkami, mimo, że zupełnie do macierzyństwa się nie nadaje. (Scarlett O'Hara , Emma Bovary, Becky Sharp,na matki nadawały się tak samo jak Jagna)
    Bezpłodność Jagusi to prędzej skutek ograniczonego czasu powieści, raptem 11 miesięcy. Trudno w takim okresie zmieścić ciążę Jagusi i jej macierzyńskie (nie)dbanie o potomka. Chyba , że ciąża Paczesiówny trwałaby tylko 3 miesiące, tak jak trzecia ciąża Hanki. O odmiennym stanie Antkowej dowiadujemy się dopiero w lutym.
    Gdyby "Chłopi" ciągnęły się minimum 2 lata, to pewnie i Jagna powiłaby potomka. U Borynów zajmowałaby się nim Józia, u Paczesiów Marcjanna i w sumie nie byłoby źle dzieciakowi, mimo matki latającej po niebie.
    --
    I co, trzymał ją w piwnicy, jak to Austriacy mają w zwyczaju? Bunkier, to nie piwnica, przypominam...
  • stara_dominikowa 10.01.11, 16:28
    jadwiga1350 napisała:
    > Prawda, święta prawda, tylko zważcie, że dużo postaci literackich zostaje matka
    > mi, mimo, że zupełnie do macierzyństwa się nie nadaje. (Scarlett O'Hara , Emma
    > Bovary, Becky Sharp,na matki nadawały się tak samo jak Jagna)

    Pamiętam, że próbowałam czytać "Przeminęło z wiatrem", ale nie byłam w stanie właśnie przez opisy incydentów macierzyństwa Scarlett. A przecież po filmie miałam dla tej postaci wiele sympatii, lubiłam jej siłę...
    --
    Ale wieś! Forum o "Chłopach" Reymonta
  • jadwiga1350 09.01.09, 20:01

    > Noż kumy, toż już przesadzata ździebko. Zaraz nam wyjdzie, że i
    stary Boryna
    > pewnikiem jej nie tknął, a z wójtem w lesie, to też la chłodu ino
    była
    > rozdziana.

    No z tym wójtem w lesie to różnie mogło być. Pan wójt się wtedy
    porządnie upił.Z trudnością załadowano go na wóz, na którym leżał
    jak baran. Może nie miał sił stanąć na wysokości zadania i nie
    doprowadził sprawy do końca.
  • zaazul 25.04.09, 12:47
    Gdzie w książce jest napisane o tym ostrym przełazie? Bo ja już nie
    pamiętam :(
  • jadwiga1350 25.04.09, 14:22
    Wtedy jak Antek pobił Mateusza.Tuż przed Bożym Narodzeniem.
    --
    Klęcząc na gotyckim klęczniku zwracała do Boga te same słowa pełne
    słodyczy,które szeptała niegdyś kochankowi w upojeniach cudzołożnej
    miłości.
  • ding_yun 15.05.10, 14:19
    Dla mnie koronnym argumentem przemawiającym za tym, że Jagusia była jednak
    dziewicą, jest brak jakiś negatywnych reakcji Boryny po nocy poślubnej. Owszem,
    popił sobie na pewno, ale chyba nie był aż tak pijany, coby nie zauważyć, czy
    dziewicę sobie wziął za żonę, czy nie. Zwłaszcza, że znający się był, Jagusia
    pierwszą jego żoną przecie nie była, a i baczenie musiał mieć na to, skoro
    młódkę wziął sobie za żonę i skoro Jagusię na językach już wtedy obnosili. No
    chyba, że ją tak kochał, że odpuścił, ale wątpię...
  • kooreczka 16.05.10, 14:02
    A co miał zrobić? Kozackim zwyczajem w chomącie przed gumnem wystawić?
    Sprawdzanie prześcieradeł nigdy na polskiej wsi się nie przyjęło, jeszcze po II
    wojnie w niektórych rejonach księża tłukli głową o ambony bo parafianie za nic
    nie mogli zrozumieć, że pokładanie się przed ślubem jest grzechem. Wieś była dla
    wolnych pobłażliwa, kłopoty zaczynały się gdy sprawa dotyczyła małżeństw.
  • jadwiga1350 16.05.10, 16:08
    Aż tak, to nie, ale mógł przestać się umilać i chodzić koło żony,
    jak kiele tego dzieciątka.
  • kooreczka 17.05.10, 08:57
    Tylko dlaczego, skoro takie zachowanie mieściło się w społecznej normie?
  • jagienka300 17.05.10, 09:29
    Zapewnie Borynie chodziło o zapis jaki zrobił Jagusi przed ślubem. Nie chciał jej wygnać do matki (może "wygnać" to za dużo powiedziane) bo pewnie "Dominikowa zły pies bez precesu nie odpuści", więc przymknął oko na całą sprawę z cnotą Jagusi. Obmową ludzi też sę zbytnio nie przejmował, bo był jednym z najprzedniejszych gospodarzy i szacunek we wsi miał. Inna sprawa że Jagna mu się po prostu strasznie podobała i zabiegał o jej przychylność także po ślubie właśnie chołubiąc ją i wyręczajac.
  • enesaj 25.11.16, 15:20
    ding_yun napisała:

    > Dla mnie koronnym argumentem przemawiającym za tym, że Jagusia była jednak
    > dziewicą, jest brak jakiś negatywnych reakcji Boryny po nocy poślubnej. Owszem,
    > popił sobie na pewno, ale chyba nie był aż tak pijany, coby nie zauważyć, czy
    > dziewicę sobie wziął za żonę, czy nie. Zwłaszcza, że znający się był, Jagusia
    > pierwszą jego żoną przecie nie była, a i baczenie musiał mieć na to, skoro
    > młódkę wziął sobie za żonę i skoro Jagusię na językach już wtedy obnosili. No
    > chyba, że ją tak kochał, że odpuścił, ale wątpię...

    Myślę, że niezależnie od tego, czy Jaguś była dziewicą, czy nie, plotkę o przełazie zmyślił sam Mateusz, np. z zazdrości.

    --
    Moje blogi:
    kirgiski.pl/
    enesaj.pl/
  • nikka07 19.01.19, 05:15
    Ona na pewno nie była dziewicą , po co Mateusz by się prześmiewał z tego przełazu? "Taki mądrala a uwierzył ".
  • aandy 16.01.11, 10:38
    A mnie się zdaje, że największym dowodem na Jagusiną słabość przedmałżeńską jest fakt, że za wdowca poszła. W tamtych czasach ciężko było kochliwej dziewce, o której parobcy mieli wyrobione zdanie ('lakudra') za uczciwego i młodego gospodarza pójść...

    a/a
  • kooreczka 17.01.11, 10:50
    A który młody gospodarz miałby taki majątek i poważanie jak Boryna? Za takiego każda we wsi by z pocałowaniem ręki poszła.
  • enesaj 25.11.16, 14:45
    Przecież Jagusia nie miała wyboru typu Boryna albo nikt. Są wzmianki o tym, że inni też przysyłali swatów. A na majątek też nie leciała.

    --
    Moje blogi:
    kirgiski.pl/
    enesaj.pl/
  • tt-tka 25.11.16, 15:19
    enesaj napisał(a):

    > Przecież Jagusia nie miała wyboru typu Boryna albo nikt. Są wzmianki o tym, że
    > inni też przysyłali swatów. A na majątek też nie leciała.

    Swatow gonila Dominikowa, Macieja przyjela tez wlasciwie Dominikowa. Jagna nie tylko na majatek nie leciala, ale i na zamesciu jako takim jej nie zalezalo, a bo to na jej glowe ? Jak matka powiedza, tak i bedzie.
    Ale seksualnie byla rozbudzona i potrzeby miala spore. Skoro nie nalegala na szybkie zamazpojscie, dzieki ktoremu legalnie moglaby sobie, hm, ulzyc i uzyc - czy to znaczy, ze radzila sobie bez meza, choc nie bez chlopa ? :)
  • tt-tka 25.11.16, 00:41
    Osobiscie w dziewictwo Jagny nie wierze, za duzo tam slodkich wspominkow. I nie tylko ona wspomina, ale i chlopy.
    Na upartego mozna forsowac wersje, ze do consumatum nie doszlo i Jagna byla, jak to pieknie mowia "obmacana, ale nie naruszona".
    Jednak to, ze do Antka zwraca sie oficjalnie zadnego dowodu na brak stosunkow intymnych nie stanowi. Ona per "wy" mowi takze Maciejowi, wlasnemu mezowi dobrze juz miesiac po slubie - na Wigilie "odsuncie sie, przy ludziach sie beda umilali!". Zdaje sie, ze "ty" powiedziala dopiero nieprzytomnemu Borynie jakos u schylku wiosny, kiedy czule mu prawi "azebys zdechl, ty stary zbuku".
  • jadwiga1350 12.01.17, 20:28
    > Jednak to, ze do Antka zwraca sie oficjalnie zadnego dowodu na brak stosunkow i
    > ntymnych nie stanowi. Ona per "wy" mowi takze Maciejowi, wlasnemu mezowi dobrze
    > juz miesiac po slubie -

    Maciej był starszy o 40 lat, pewnie nie śmiałaby go tykać, nawet gdyby on na to nalegał.
    Jagna mówi Borynie "wy" i przed ślubem i po ślubie. Do Antka, wprost przeciwnie, gdy rozkwita miłość, żadnego "wy" nie ma.
    W czasie powrotu z kapuściska, Jagna zwraca się bardzo oficjalnie do domniemanego kochanka. Choć są sami, nikt nie słyszy ich rozmowy, Antek nie stoi wyżej w hierarchii, można go śmiało tykać, tak jak jego rówieśnika i rywala Mateusza.
  • tt-tka 09.08.18, 17:26
    jadwiga1350 napisała:

    >
    > Maciej był starszy o 40 lat, pewnie nie śmiałaby go tykać, nawet gdyby on na to
    > nalegał.
    > Jagna mówi Borynie "wy" i przed ślubem i po ślubie. Do Antka, wprost przeciwn
    > ie, gdy rozkwita miłość, żadnego "wy" nie ma.
    > W czasie powrotu z kapuściska, Jagna zwraca się bardzo oficjalnie do domniemane
    > go kochanka. Choć są sami, nikt nie słyszy ich rozmowy, Antek nie stoi wyżej w
    > hierarchii, można go śmiało tykać, tak jak jego rówieśnika i rywala Mateusza.

    Sugerujesz, ze dziewictwo Jagna z Mateuszem stracila, skoro jemu mowi "ty" od pierwszej z nim sceny ? :)
  • seshat 31.10.18, 22:03
    Nie wiem, gdzie o tym napisać, więc może tu. Jakoś mi tak do głowy myśl przyszła, że niby czemu twierdzono, iż Antek pobił Mateusza za jagusiną kieckę. Pobił, bo Mateusz łgał jak pies, że niby Antek skomlał pod komorą Jagusiną. Przeca równie dobrze mogło Antkowi chodzić o to, że nigdy pod tą komora nie skomlał, a ni o to, że się za nią uganiał Może rzeczywiście nie latał (za bardzo) za Jagusią, póki jej ociec nie dostali... Ot takie dywagacje chłopomanki
  • bupu 01.11.18, 08:53
    seshat napisała:

    > Nie wiem, gdzie o tym napisać, więc może tu. Jakoś mi tak do głowy myśl przyszł
    > a, że niby czemu twierdzono, iż Antek pobił Mateusza za jagusiną kieckę. Pobił,
    > bo Mateusz łgał jak pies, że niby Antek skomlał pod komorą Jagusiną. Przeca ró
    > wnie dobrze mogło Antkowi chodzić o to, że nigdy pod tą komora nie skomlał, a n
    > i o to, że się za nią uganiał Może rzeczywiście nie latał (za bardzo) za Jagusi
    > ą, póki jej ociec nie dostali... Ot takie dywagacje chłopomanki

    Hale tam, jak nie latał, kiej latał? Sam ano przecie wspominał kiej wieść o zrękowinach po wsi poszła, że niejedną noc kieby ten pies pod Paczesiowa chałupa warował. To nie latał? Latał kiej ten burek, a może i skomlał, jak Mateusz rzekł.


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • seshat 02.11.18, 18:14
    Ale no właśnie, kiej się wieść o zrękowinach rozeszła. Ciągle mnie myśl lata po głowie, że owszem, ładna była, oko na niej zawiesił, ale póki nie była ojcowa, to se była. Ale jak już ojcowa, to ambit go w rzyć ukąsił i musiała być jego.
  • seshat 02.11.18, 18:15
    A Mateusz gadał o dawniejszych czasach, nim do wsi wrócił (tak się mnie zdaje, ale głowy se uciąć nie dam)
  • bupu 03.11.18, 17:13
    seshat napisała:

    > Ale no właśnie, kiej się wieść o zrękowinach rozeszła. Ciągle mnie myśl lata po
    > głowie, że owszem, ładna była, oko na niej zawiesił, ale póki nie była ojcowa,
    > to se była. Ale jak już ojcowa, to ambit go w rzyć ukąsił i musiała być jego.

    Kiej sie wieść rozeszła on wspomina. A wspomina czasy dawniejsze kiej to warował pod jej chałupą kieby ten pies.


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • lili_liliana 09.11.18, 17:06
    bupu napisała:

    > seshat napisała:
    >
    > > Ale no właśnie, kiej się wieść o zrękowinach rozeszła. Ciągle mnie myśl l
    > ata po
    > > głowie, że owszem, ładna była, oko na niej zawiesił, ale póki nie była o
    > jcowa,
    > > to se była. Ale jak już ojcowa, to ambit go w rzyć ukąsił i musiała być
    > jego.
    >
    > Kiej sie wieść rozeszła on wspomina. A wspomina czasy dawniejsze kiej to warowa
    > ł pod jej chałupą kieby ten pies.
    >
    >
    Tu się trochę pan Reymont pogubił, bo w scenie na kapuśnisku Jaguś mówi to Antka: "to wy, Antoni?" czyli bardzo oficjalnie. Ale potem Antek wspomina różne sceny, a to jak wracali z jarmarku, a to kiedyś tam za przełazem... I choć mam wrażenie, że Antek "obił" Mateusza za Jagnę, to głowy nie dam, bo mogło i warowanie go ukąsić. A pewnie i jedno i drugie.

    I trochę OT. Nie wierzę własnym oczom, że jest takie forum:) Myślałam, że to tylko ja jestem taka dziwna i wkręciłam się w "Chłopów", oraz inne lektury:)



    --
    "Ich will nicht gehorsam, gezähmt und gezogen sein,
    ich will nicht bescheiden, geliebt und betrogen sein,
    ich bin nicht das Eigentum von dir,
    denn ich gehör nur mir"
  • bupu 09.11.18, 18:13
    lili_liliana napisała:

    > Tu się trochę pan Reymont pogubił, bo w scenie na kapuśnisku Jaguś mówi to Antk
    > a: "to wy, Antoni?" czyli bardzo oficjalnie. Ale potem Antek wspomina różne sce
    > ny, a to jak wracali z jarmarku, a to kiedyś tam za przełazem... I choć mam wra
    > żenie, że Antek "obił" Mateusza za Jagnę, to głowy nie dam, bo mogło i warowani
    > e go ukąsić. A pewnie i jedno i drugie.

    Pomylił się, abo i nie pomylił. Przecie na kapuśnisku nie sami byli, nie... Jeszczeć i Jędrzych któren powoził, a wiadome, jakby go Dominikowa przycisła wszyćko by ano wyśpiewał, jak na tej spowiedzi świętej. To i lepiej było na zimne dmuchać.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • matylda1001 09.11.18, 20:33
    A zaśby tam Dominikowa miała go przyciskać, a bo to wiedziała że Antka spotkali?
    A co by tam zresztą Jędrzych siedzący na koźle słyszal kiej to Jaguś z Antkiem za wozem szli a plucha była i wiatr dął.
  • lili_liliana 10.11.18, 00:44
    matylda1001 napisała:

    > A zaśby tam Dominikowa miała go przyciskać, a bo to wiedziała że Antka spotkali
    > ?
    > A co by tam zresztą Jędrzych siedzący na koźle słyszal kiej to Jaguś z Antkiem
    > za wozem szli a plucha była i wiatr dął.

    A nawet jakby coś tam posłyszał, to by tak zaraz do matuli nie leciał, "bych w pierwszej złości czego nie oberwać". A Dominikowa faktycznie wiedzieć o tym spotkaniu nie mogła.


    --
    "Ich will nicht gehorsam, gezähmt und gezogen sein,
    ich will nicht bescheiden, geliebt und betrogen sein,
    ich bin nicht das Eigentum von dir,
    denn ich gehör nur mir"
  • lili_liliana 10.11.18, 00:47
    bupu napisała:


    > Pomylił się, abo i nie pomylił. Przecie na kapuśnisku nie sami byli, nie... Jes
    > zczeć i Jędrzych któren powoził, a wiadome, jakby go Dominikowa przycisła wszyć
    > ko by ano wyśpiewał, jak na tej spowiedzi świętej. To i lepiej było na zimne dm
    > uchać.

    Najciekawsze, że parę kroków dalej była i Hanka i Józka i Jagustynka;) Całe szczęście, że ciemnica i ziąb i plucha;)



    --
    "Ich will nicht gehorsam, gezähmt und gezogen sein,
    ich will nicht bescheiden, geliebt und betrogen sein,
    ich bin nicht das Eigentum von dir,
    denn ich gehör nur mir"
  • jadwiga1350 11.11.18, 12:41
    Ludzie kochane, mylicie kapuścisko z drogą łączącą rzeczone pole z domem Paczesiów.
    Jaguś i Antek rozmawiają na drodze! Nie na kapuścisku. I jest droga dość długa, bo na tej drodze nasza Jagna:
    a. rozmawiała z Antkiem(dość oficjalnie)
    b. oblała się warem gorącym i straciła głowę
    c. otrzeźwiała
    d. podeliberowała jak to dobrze młynarzom(przechodząc obok ich domu)

    To kapuścisko leżało raczej daleko od wsi.

  • lili_liliana 26.01.19, 15:37
    A wasza racja, kumo;) Jużem tego dosłuchała na audyjobuku, jenom napisać nie zdążyła;)

    --
    "Ich will nicht gehorsam, gezähmt und gezogen sein/ich will nicht bescheiden, geliebt und betrogen sein/ich bin nicht das Eigentum von dir/denn ich gehör nur mir"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka