Dodaj do ulubionych

Aktualności, czyli o czym dziś w powieści...

07.12.08, 15:40
"Jakoś wnet po świętej Barbarze, patronce dobrej śmierci, o cichym, omdlałym
zaraniu, spadły pierwsze krótkie, trzepotliwe wiatry; obleciały ziemię ze
skowytem jako te psy węszące tropu (...)"

No właśnie. Poplotkujemy o tym co "teraz" dzieje się w Lipcach? Zaraz po
świętej Barbarze spadł śnieg i jak myślę, leżał do marca. A dziś? Eh, muszę
dziecku o śniegu opowiadać...

W takiej scenerii Jagusia przeżywała pierwsze tygodnie małżeństwa - miodowy
miesiąc, a Hanka w bylicowej izbie marzła. Dla Hanki to był ciężki czas...
Kłótnie z Weronką, nabzdyczony Antek, ciąża, dzieci i waląca się chałupa.

Ciekawe, czy zanim stary zbrzydł Jagusi - żywiła do niego choćby nikłe ciepłe
uczucia w tym pierwszym wspólnym okresie? Właściwie nie ma ani jednej sceny
świadczącej o innym niż obojętny stosunku Jagusi do męża. Jeśli się mylę -
poprawcie mnie. Wdrożyła się w rządy w "tylim" gospodarstwie, ale to jedyna
radość (oprócz szmat i korali). Musiał być mocno zaślepiony skoro wierzył, że
taki związek przetrwa.

--
Ale wieś! Forum o "Chłopach" Reymonta
Edytor zaawansowany
  • monikate 07.12.08, 21:59
    Ja już kiedyś w jakimś wątku napisałam, że gdyby nie
    Jagusia, "Chłopi" nie byliby tak dobrą powieścią. I w rzeczy samej
    tak jest. Syćko sie obraca wokół Jaguś.
    Jagusia przypomina mi nieco Irenę Heron (tylko Jagnę lubię, Ireny
    nie), bohaterkę "Sagi rodu Forsyte'ów". Piękna, bezwolna, kusząca,
    fatalna (ino Irusia porzundniejsza była), ale na swoim postawi.
    Takie medium, w którym świat się przegląda.
    --
    Uważaj, o co prosisz, bo się spełni
  • stara_dominikowa 18.12.08, 12:43
    Zima straszna, Hanka szuka mężowi roboty. Wstyd mi za niego:/ Żona w ciąży,
    dwoje dzieci, rozwalająca się chałupa - a jemu wszystko jedno. Organiścina -
    mimo, ze znienawidzona przez was sielnie - Hance robotę proponuje i do wełny
    dorzuca chleb, słoninę i kaszę - ha! I co powiecie?
    Młynarz też delikatny inaczej - każe Hance lepiej pilnować "swojego" bo za
    Jagusią lata... jakby ona była temu winna.
    Po prostu płakać się chce: "cóż ja? Czy to umiem go zniewolić do się? czy to
    śmiem? A choćbym i żyłę każdą wypruła la niego, nic to, kiej serca la mnie nie
    ma. Cóż ja! Cóż?..."

    :(
    --
    Ale wieś! Forum o "Chłopach" Reymonta
  • cahir4 18.12.08, 13:44
    Co powiemy? Zawsze mnie zdumiewała ta scena i próbowałam mentalność
    tych ludzi rozgryźć, bo dzieje się to zaraz potem, jak organiścina
    Magdę wygnała, co zresztą Hanka przyjmuje z całkowitą obojętnością.

    A swoją drogą, to bardzo jestem ciekawa, jak wyglądała ta Wigilia w
    Antków...
  • jadwiga1350 18.12.08, 14:23
    To, że organiścina proponuje Hance robotę nie świadczy jeszcze o jej
    dobrym sercu. Ktoś musiał jej uprząść wełnę, a że akurat padło na
    Hankę to czysty przypadek. Zresztą nie płaci jej gotówką, tylko
    jedzeniem. Jak się ma pełną spiżarnię to co za problem dać komuś za
    robotę chleb lub boczek. Przecież organistom ludzie nawet za
    przeczytanie listu musieli płacić.
    To że Hanka nie przejmuje się tragedią Magdy to mnie tak bardzo nie
    dziwi. Sama czuje się tak bardzo skrzywdzona i bezradna że nie ma
    sił martwić się kimś innym.
    Mnie dziwi że ksiądz nie upomniał organistów za to co zrobili
    Magdzie.Przecież organista był od niego zależny, proboszcz mógł w
    tej sprawie coś zrobić. Zwłaszcza, że sam okazał Magdzie trochę
    serca, bo po tym zlegnięciu w kruchcie to właśnie na plebanii ją
    odratowano. Ciekawi mnie też jak na to wszystko reagował wrażliwy
    Jasio, kiedy przyjechał do domu na święta.
  • cahir4 19.12.08, 09:25
    Ano Jasio miał problem. O Magdzie to pewnie zwyczajnie nie wiedział,
    bo przy księżyku o takich gorszących sprawach "moralna" rodzinka nie
    mówiła. Plotkary ze wsi też za duży czuły dystans, żeby mu donieść.
    Ale o innych sprawach, choćby o tym z ludzi "zdzieraniu" wiedział i
    jakoś go tam bolało. Tylko jest tak bardzo uzależniony, tak
    przyduszony pępowiną, że się nie potrafi zbuntować. Choć czasem
    nieśmiało coś przebąknie... A wtedy matuśka walnie mu, jak to się
    dla niego poświęcają, ile to im zawdzięcza i, jako wrażliwca, trzyma
    go na smyczy poczuciem wdzięczności i swiadomością mimowolnie
    zaciągniętych zobowiązań. Teraz to by się "toksyczna mamusia"
    nazywało.

    Co do organiściny i Hanki, to tak do końca nie wiadomo, na ile to,
    co znalazła w worku, to była zapłata, na ile jałmużna. To, że Hanka
    na los Magdy jest obojętna, to mnie w tym momencie nie dziwi -
    swojego ma dość. Ale że się dobrocią organiściny zachwyca, nie mając
    nawet po cichu choć jednej myśli, że to jednak niezbyt po
    chrześcijańsku, albo coś w tym guście, no mnie troszku boli (jako że
    Hankę lubię).
  • meduza7 19.12.08, 10:59
    Może Hanka w tym swoim opuszczeniu tak już niczego się po nikim nie spodziewała,
    że nawet ten ochłap od organiściny wydał jej się wielkim darem serca.
    --
    kura z biura
    notatki na marginesie
    Piękne Miśki
  • paszczakowna1 19.12.08, 11:57
    > Organiścina -
    > mimo, ze znienawidzona przez was sielnie - Hance robotę proponuje i do wełny
    > dorzuca chleb, słoninę i kaszę - ha! I co powiecie?

    Ja bym powiedziała, że pomóc Hance się kalkulowało. Była w bardzo trudnej
    sytuacji, ale zawsze Borynowa. Stary Boryna mogł umrzeć, mógł też się z Antkiem
    pogodzić, i zaraz pozycja Hanki we wsi by się zmieniła. Jej wdzięczność mogła
    się długofalowo opłacić. Co innego taka Magda...
  • kalina.tatry 06.01.09, 17:47
    A ja myślę, dominikowo, że Antek wtedy cierpiał na depresję...Wtedy
    człowiekowi na prawdę jest wszystko jedno. Najbliźsi też mu wiszą.
    Nic nie cieszy, nic nie przyciąga, nic nie można. Świat za czarnym
    woalem plus spłycenie uczuciowości wyższej. Lub na obsesję na
    punkcie Jagny. Nic, co nie jest obiektem obsesji nie ma znaczenia
    dla chorego, nie istnieje. Człowiek ogarnięty obsesją ma tylko jeden
    temat rozmyślań i jeden kierunek działań. W każdym razie to prypadek
    choroby psychicznej. Lub prawdziwa, namiętna miłość, co , biorąc pod
    uwagę reakcje biochemiczne organizmu ludzkiego na jedno absolutnie
    wychodzi.
  • groha 20.12.08, 12:09
    A na parę dni przed Godami, życie wrzało w Lipcach, aż miło: zrękowiny odbywały
    się u Kłębów, chrzciny u Wachników, zmarło się staremu Bartkowi, co to go kiedyś
    zięciaszek tęgo obił, Jagustynka podała dzieci do sądu o wysługi, Antek wciepnął
    Mateusza do rzeki, jeden głodem przymierał, inszy chyrlał i na księżą oborę
    patrzył, a wszędy tyle było bijatyk, swarów, śmiechu i zabawy, aże chałupy się
    od tego trzęsły. Znaczy - ludzie żyli, jak Pan Bóg przykazał, społecznie, choć
    każdy po swojemu, jak mu się widziało. A we młynie mówili: kto na wiesnę bryka,
    od tego zimą umyka...
    --
    Forum z kurcgalopkiem
  • stara_dominikowa 21.12.08, 12:40
    ten świąteczny nastrój i błogość co w narodzie nastała udzieliły się Jantosiowi:

    "Mateusz się porwał w ten mig do niego, ale nim mógł zmiarkować co bądź, już
    Antek skoczył jak ten wilk wściekły, chycił go jedną ręką za orzydle, przydusił,
    aż tamten dech i głos stracił, drugą ujął za pas, wyrwał z miejsca jak kierz,
    nogą drzwi wywalił na dwór i poniósł go prędko za tartak, do rzeki ogrodzonej
    płotem, i cisnął z całej mocy, aż cztery żerdki trzasły kiej słomki, a Mateusz
    niby kloc ciężki padł we wodę."

    :D

    no, chłop jak smok!
    --
    Ale wieś! Forum o "Chłopach" Reymonta
  • groha 21.12.08, 13:33
    Smok, abo i co lepsze :) Bo potem zagroził, że każdemu tak zrobi, kto będzie go
    szarpał, a jak! I spokojnie otrzepał rączki, uwalił się przy kominie i
    odpoczywał se w chwale oraz podziwie otoczenia. Pewnie tak samo czuł się
    australopitek po zwycięskiej walce o samicę, kiedy skręcił kark rywalowi, ha ha.
    Okazuje się, że dobre ludzie tak daleko od tego nie odeszli - jak się chłop
    zeźlił (a źlił się łatwo i czysto instynktownie, wiadomo), to nie patrzył czy to
    swój, somsiad, czy całkiem obcy, tylko łapał za orzydle i prał w co popadło, a i
    baby też raczej żadnych oporów nie miały przed wywarciem pyska na każdego i z
    byle powodu do kudłów też potrafiły sięgnąć. A już te psy i dzieciska, to
    najbiedniejsze chyba wtedy były... Dlatego, aż się człowiekowi oczy ze zdumienia
    otwierają, gdy widzi, jak Antek pomaga biednemu Żydowi ciągnąć wózek, ot tak
    sobie, z dobrej woli i bez żadnego interesu, albo że akurat psa nie kopnął, a
    przecież mógł!
    A przed Godnymi Świętami, to wiadomo, że radość zawsze duża, ale i nerwy też
    jakby większe, wiadomo :)
  • groha 05.01.09, 11:16
    Dominikowo, a napiszcie co tam dzisiaj na wsi, bo tu zima sroga i taki mróz, że
    ani nosa z chałupy wychynąć, a przecie człowiek świata ciekawy. Toś jutro Trzech
    Króli i muzyka w karczmie! Oj, będzie się działo, będzie.
    --
    Forum z kurcgalopkiem
  • cahir4 05.01.09, 19:22
    To dziś by rychtyk wypadało, że romantyczna scena w oborze...
  • stara_dominikowa 05.01.09, 20:13
    nie, żebym czepliwa była i o to słowo na udry szła, ale nigdzie nie stoi, że
    scena "o-borze Jantoś!" była dzień przed tym świętem Trzech Króli. Po świętym
    Szczepanie, przed Trzema Królami.

    ... a we Trzech Króli w ten wątpliwy poniedziałek, Jambroży opowiadali la
    uciechy o swatach. Trza przyznać Reymontowi, że zmysł komediowy mieć miał!
    Jest też fragment o urodzie jagusinej:

    "(...) Ale żadna ani się równała z Jagną, żadna. Przenosiła wszystkie urodą,
    strojem, postawą i tymi modrymi, jarzącymi ślepiami, jako róża przenosi one
    nasturcje a malwy, a georginie, a maki, że zgoła podlejsze się przy niej widzą,
    tak ci ona przenosiła wszystkie i nad wszystkie panowała."

    Ten cytat wystarczy niedowiarkom jagusinej wyjatkowej urody widzącym w niej
    tylko spaśną kiej jałowica i o gębusi jakby w mleku wymytej. Ona się wyróżniała!
    Panowała urodą! Ha! :D
    --
    Ale wieś! Forum o "Chłopach" Reymonta
  • cahir4 05.01.09, 21:56
    Ależ ja ta zgodliwa jestem - musieć nie musiał, ale mogło. A może to wczoraj
    było? Aliboć w sywestrową noc magiczną?
  • cahir4 07.01.09, 22:19
    7 stycznia. Boryna z turbacji wielkich, które na skutek wczorajszych w karczmie
    wydarzeń go męczą, rozchorzały leży. Macica mu ponoć opadła, albo wątroba się
    zapiekła. (Osobiście stawiam na to drugie, nie żebym odmawiała Borynie
    posiadania macicy, ale dalsze wypadki wskazują na to, że jednak coś mu się
    zapiekło. Wątroba albo co drugie - nie wiem, ale zapiekłość widać gołym okiem).
    Teściowa gorącym olejem boki mu smaruje i po cichu za córką przemawia. Bez
    skutku (co zgoła dziwne nie jest, bo człek gorącym olejem traktowany w dobrym
    humorze raczej nie może być). Wątpliwości co do Jagusi prowadzenia się przed
    ślubem w nim się budzą i nawet je Dominikowej w oczy rzuca. Ale miłowanie
    jeszcze mu nie przeszło - stąd i zazdroście różne zapiekają się.
    Jagusia, jak to Jagusia: spoziera "tymi żałosnymi oczami skrzywdzonego
    dzieciątka" i wzdycha, oj wzdycha.

    I tak se pożyją do soboty (bo jest akuratnie wtorek).
  • cahir4 14.01.09, 00:55
    Zabyłyscie, Kumy, o kalendarzu.

    W niedzielę (w Lipcach to była sobota). Z łoża boleści Boryna się poniósł i
    poszedł po wsi plotki gasić. Bez skutku.
    Obecnie młóci z Piotrkiem w stodole, obejścia i żony mocno pilnując.
    Rządy mocno dzierży w garści i przyodziewę świąteczną na klucz zamknął. Jagusię
    ignoruje, z Józką o gospodarstwie rozmawia, jakby to ona była gospodynią. Jagna
    póki co chodzi tylko jak błędna, ale wkrótce, podpuszczona przez Jagustynkę,
    zacznie się buntować.

    Tylko jednego wymiarkować nie poredzę. Kiedy zaczęła się spotykać z Antkiem?
    "Tak się już umiała zmyślnie urządzać, że co parę dni widywała się z nim pod
    brogiem."
    Ale od kiedy? Od razu po awanturze w karczmie? Już po wizycie księdza? Kiedy
    sprawa niby przycichła, ale nie powróciły dawna spokojność i wesele? I co tam
    robili, skoro słynne spotkanie po wieczorze u Kłębów opisane jest tak, jakby
    wtedy dopiero odbyło się pierwsze (przynajmniej po ślubie) consumatum?
  • jadwiga1350 13.06.09, 09:51
    I co tam
    > robili, skoro słynne spotkanie po wieczorze u Kłębów opisane jest
    tak, jakby
    > wtedy dopiero odbyło się pierwsze (przynajmniej po ślubie)
    consumatum?

    Pewnie tylko buzi i odwrót do chałupy. Jagnie było zimno, po za tym
    gdyby spędzała więcej czasu pod brogiem,to niedałoby się tego
    ukrywać przed Maciejem.On w tym czasie na krok się z domu nie
    ruszał. Po wieczorze u Kłębów Jagna i Antek mieli więcej czasu,
    Boryna miał późno wrocić, więc i doszło do konsumpcji.
    --
    "Życie jest jak kuchnia. Żeby coś zrobić, trzeba pobrudzić ręce"
  • jadwiga1350 22.06.09, 21:29
    Chyba to w nadchodzącą noc zemrze się Maciejowi.
    --
    "Życie jest jak kuchnia. Żeby coś zrobić, trzeba pobrudzić ręce"
  • stara_dominikowa 25.06.09, 08:27
    Jadwigo, a nie w noc z 21 na 22? Nad ranem 22 zmarł, następną noc Jagata przy
    nim czuwała, 23 eksporta i sobótkowe ognie i dopiero w Jana pogrzeb.
    Kiepskam w rachowaniu to i mogę się mylić, sprawdźta baby.
    --
    Ale wieś! Forum o "Chłopach" Reymonta
  • enesaj 17.11.16, 20:44
    Przyodziewę na klucz zamknął, tak jakby miało to w czymś pomóc - przecież Jaguś pobiegłaby do Antka i bez przyodziewy.

    --
    Moje blogi:
    kirgiski.pl/
    enesaj.pl/
  • stara_dominikowa 04.08.09, 11:57
    Kiedy był?

    W czwartek ruszyła pielgrzymka, w niedzielę aresztowano wójta i na drugi dzień,
    w poniedziałek wieś wygnała Jagnę.

    Pielgrzymka Łowicka idzie ok. 6 dni i dociera pewnie 14 sierpnia, dzień przed
    świętem - myślicie, że można przyjąć, że Jagusiny sąd miał miejsce 12 sierpnia?
    --
    Ale wieś! Forum o "Chłopach" Reymonta
  • jadwiga1350 05.08.09, 12:35
    Pewnie że można.
    Z tych wszystkich dat wynika że romans Jagusi i Jasia był bardzo
    króciutki, choć taki brzemienny w skutki. 29 czerwca- swieżo
    owdowiała Jagna spotyka Jasia na odpuście. Jaś odjeżdza do
    seminarium, Jagna czeka na niego dłuższy czas, może trzy, może
    cztery tygodnie.6 sierpnia Jasio idzie z kompanią do Częstochowy.
    Więc ich romans mógł trwać w najlepszym wypadku 2 tygodnie.Trochę
    krótko..

    Zastanawia mnie gdzie była przechowywana kasa gminna z
    której "ulotniły" się pieniądze.W Lipcach przecież nie było niczego
    w rodzaju Urzędu Gminy. Sprawy publiczne wójt załatwiał we własnym
    domu.Czy pieniądze też trzymał w domu? Może w pobliskim miasteczku?
    --
    Moralność prowadzi do zguby tego, kto usiłuje skrupulatnie stosować
    jej nakazy w praktyce, a zapewnia dobrobyt temu, kto się nią umie
    posługiwać niczym maską.
  • stara_dominikowa 12.08.09, 09:52
    "Zaś Jagusia w postronkach, na gnoju, zbita do krwi, w porwanym odzieniu,
    pohańbiona na wieki, skrzywdzona ponad człowiecze wyrozumienie i nieszczęsna
    ponad wszystko, leżała jakby już nie słysząc ni czując, co się dzieje dokoła,
    tylko żywe łzy nieustanną strugą ciekły po jej twarzy posiniaczonej, a niekiedy
    wzniesła się pierś niby w tym krzyku skamieniałym."

    Dla Jagny Lipce były całym światem i z tego świata ją wygnano. Żal dziewczyny,
    żal... Antek zachował się obrzydliwie nie stając w jej obronie, a przecież
    potrafił się sprzeciwić gromadzie. Znowu egoizm wziął górę - odrzucony okrutnie
    się zemścił. Okropny typ. Ciekawe jak zareagowała Hanka po powrocie z
    Częstochowy. Czy obrośnie w piórka i znów będzie wynosić się nad drugie i pamięć
    własnej biedy gdzieś zniknie, czy może po zimowej lekcji pokory będzie pomagać
    Jagnie? Znając jej podporządkowanie Antkowi pewnie będzie go usprawiedliwiać,
    nie takie wyskoki starała się przełknąć. Poza tym - będzie to miała czas na
    turbacje kiej jaka dziedziczka? Jesień za pasem...
    --
    Ale wieś! Forum o "Chłopach" Reymonta
  • soova 13.08.09, 12:26
    stara_dominikowa napisała:

    > Ciekawe jak zareagowała Hanka po powrocie z Częstochowy. Czy obrośnie w piórka
    i znów będzie wynosić się nad drugie i pamięć własnej biedy gdzieś zniknie, czy
    może po zimowej lekcji pokory będzie pomagać Jagnie? Znając jej podporządkowanie
    Antkowi pewnie będzie go usprawiedliwiać, nie takie wyskoki starała się
    przełknąć. Poza tym - będzie to miała czas na turbacje kiej jaka dziedziczka?
    Jesień za pasem...>

    Zdaje się, że na tę sprawę trzeba będzie patrzeć pod kątem tego zapisu Macieja
    dla Jagny. Wszak z tych sześciu morgów Borynowie wciąż sprzątają i póty Jagusia
    żyje, daj jej Panie Boże zdrowie, ale do rozumu nie przychodzi, sprzątać będą.
    Gdyby zaś jej się tak zmarło, po zapis zaraz zgłosi się przynajmniej Szymek, bo
    matka już stara i kto wie, czy ślepa długo pociągnie, a Jędrzych niekumaty (poza
    tym kto wie, czy nie w wojsku - była o tym mowa przy okazji zrękowin, że "za
    bezrok" miał na komisji stawać, przy czym to Boryna swoimi znajomościami z
    urzędnikami miał dopomóc, a że Maciej już ziemię gryzie...). Kto wie zatem, czy
    Hanka po takiej kalkulacji przypadkiem nie wspomagałaby po cichu Jagusi, żeby
    sobie tak na boku żyła jak najdłużej?

    --
    Hajo Hajo Ipsenajo!
  • jadwiga1350 13.08.09, 14:27
    Ludzie kochane!! Dlaczego Hanka miała się przejmować Jagusią???
    Przecież ona nie przejmowała się własnym ojcem, chodzącym po żebrach!

    Myślę że jak Hanka wróci z pielgrzymki to do Jagusi i do pomagania
    jej nie będzie miała zbytnio głowy.
    Antka czeka proces i najmniej 10 lat odsiadki.Uważam że oni i tak
    lekko do tego podchodzą i nie boją się że Antek dostanie dożywocie
    albo nawet karę śmierci! Przecież jakby nie było,zabił człowieka.
    Zabójstwo człowieka w kodeksie karnym obowiążującym na terenie
    Kongresówki musiało być zagrożone karą śmierci.Dziwne że Antek i
    Hanka tego się nie obawiają. Albo np. zesłania na Syberię. Jeśli
    jeszcze przyjąć że ten borowy był funkcjonariuszem państwowym na
    służbie(nie wiem jak wtedy, ale w II RP coś takiego było) to
    sytuacja Antka była niewesoła.
    No ale bądźmy optymistami, że Antoś(który zawsze miał więcej
    szczęscia niż rozumu)dostanie tylko 10 lat.To i tak Hankę czekają
    wydatki na adwokatów a potem noszenie wałówy do kreminału.
    A Rocha, który by jej służył pomocą i radą, już przy niej nie
    będzie. Niegramotna Borynowa może być łatwym łupem dla nieuczciwych
    adwokatów, strażników więziennych itp.Może, chcąc nie chcąc, będzie
    musiała korzystać z pomocy kowala? Np.przy liczeniu pieniędzy.
    A jak na tej pomocy szwagra wyjdzie to łatwo możemy sobie wyobrazić.

    Po za tym kowal może dalej bruździć przeciwko Hance. W chacie
    Borynów zostaje nieletnia Józka. Michał może będzie chciał przejąć
    nad nią opiekę, a właściwie nad jej morgami.I być może jako
    mężczyzna będzie mieć lepsze prawo do tej opieki niż Hanka jako
    kobieta.

    Oj Haneczce raczej trudno będzie dotrzymać obietnicy danej mężowi,że
    ani zagona mu nie uroni!A czteroletni Piotruś, nie umiejący jeszcze
    mówić, prędko wsparciem i pociechą dla matki nie będzie.Natomiast
    dorastająca Józia może stawać przeciwko bratowej okoniem.Może
    uważać, że ona, jako córka Boryny, ma większe prawo do rządów nad
    gospodarstwem,niż Hanka jako synowa.



  • stara_dominikowa 13.08.09, 22:37
    Jadwiga, wy zawsze z tych chmurów zawrócić mnie poredzicie... A z tym
    niemówiącym Pietrusiem to sami wiecie, że Reymont się mylić musiał. Bezimienny
    średni syn musiał to być i ledwo "tata" mówić.

    A co sądzicie o takiej kontynuacji: Mateusz żeni się z Jagną. Jagusia serce
    straciła dla Lipiec i wszystko jej za równo gdzie się podziewać będzie. Mateusz
    sprzedaje jej zapisowe morgi i wyjeżdżają do Hameryki.

    Ciężko mi pogodzić się z myślą, że Antek pójdzie na katorgę a Hanka zatraci
    gospodarkę. Ja bardzo lubię Hankę. Imponuje mi jej zwierzęca żądza przetrwania i
    wykarmienia potomstwa. Imponuje mi nawet jej bezwarunkowa, psia miłość do męża.
    Jeśli marzyła o pozostaniu na całem gruncie to nie pletąc warkoczy zapatrzona w
    staw, ale tymi pazurami wydzierając światu swoje. Może marzy mi się świat z
    takimi prostymi regułami i jasnymi priorytetami?
    --
    Ale wieś! Forum o "Chłopach" Reymonta
  • monikate 14.08.09, 17:55
    Ale Hanka jest zbyt bezwzględna i prymitywna. Wolę Jagusię :)
    --
    Uważaj, o co prosisz, bo się spełni
  • jadwiga1350 14.08.09, 21:00
    stara_dominikowa napisała:

    > Jadwiga, wy zawsze z tych chmurów zawrócić mnie poredzicie...

    Oj, Dominikowo, co Wy myslicie, że ja po niebie nie latam? Latam!
    I tak sobie marzę w głębi serca, że Jasio po powrocie z Częstochowy
    i poznaniu prawdy twardo oświacza rodzicom,że znać ich nie chce i że
    z seminarium występuje.Potem wyjeżdża w świat.(Może na miejsce
    aresztowanego Felka do jakiejś organizacji niepodległościowej???)
    Albo żeni się z Jagną, wprowadza się do chaty Paczesiów i
    gospodaruje z żoną na jej morgach. Dorabia też czytając i pisząc
    listy. Organiścinie pęka serce ze wstydu i zgryzoty.

    Albo jeszcze tak.
    Pewnego pięknego dnia, przed karczmą gdzie Magda niańczy żydowskie
    bachory, zatrzymuje się powóz. Wysiada z niego podrózny:młody,
    przystojny, bogaty pan.Okazuje się że ten pan to chłopoman(coś
    między Wyspiańskim a Rydlem) i Magda robi na nim oszałamiające
    wrażenie. Właśnie o takiej kobiecie marzył!
    Zabiera dawną sługę organistów do swojego majątku. Uczy ją dobrych
    manier, elegancji, czytania i pisania. Następnie zaś poślubia. Po
    paru latach, Magda, teraz już wielmożna pani dziedziczka, wraz z
    prawnym małżonkiem, przejeżdżają przypadkiem przez Lipce.Również
    przypadkiem spotykają organiścinę, która teraz płaszczy się przed
    dawną dziewką, całuje ją po nogach i rękach!!
    Ech, mściwa jestem!!


    --
    Moralność prowadzi do zguby tego, kto usiłuje skrupulatnie stosować
    jej nakazy w praktyce, a zapewnia dobrobyt temu, kto się nią umie
    posługiwać niczym maską.
  • malgga 20.08.09, 20:05
    Pewnego pięknego dnia, przed karczmą gdzie Magda niańczy żydowskie
    bachory, zatrzymuje się powóz. Wysiada z niego podrózny:młody,
    przystojny, bogaty pan.Okazuje się że ten pan to chłopoman(coś
    między Wyspiańskim a Rydlem) i Magda robi na nim oszałamiające
    wrażenie. Właśnie o takiej kobiecie marzył!
    Zabiera dawną sługę organistów do swojego majątku. Uczy ją dobrych
    manier, elegancji, czytania i pisania. Następnie zaś poślubia. Po
    paru latach, Magda, teraz już wielmożna pani dziedziczka, wraz z
    prawnym małżonkiem, przejeżdżają przypadkiem przez Lipce.Również
    przypadkiem spotykają organiścinę, która teraz płaszczy się przed
    dawną dziewką, całuje ją po nogach i rękach!!

    A ja zawsze marzyłam o takiej przyszłości dla Jagny, po tym jak dokonano na niej
    tego okropnego linczu!
    Nic na to nie poradzę, że mam słabość do Jagusi i wolę ją od Hanki, która tylko
    dla Antka jest taka dobra i pobłażliwa.
  • jadwiga1350 25.08.09, 12:43
    Mnie Hanka też denerwuje, to jej korzenie się przed Antkiem, to jej
    jantosiowanie.Stosunek Hanki do męża bardzo przypomina stosunek
    Gieni Smoliwąs do syna Januszka.Jedyna różnica to to, że Antek nie
    robił Hance karceru pod łóżkiem!
    --
    Moralność prowadzi do zguby tego, kto usiłuje skrupulatnie stosować
    jej nakazy w praktyce, a zapewnia dobrobyt temu, kto się nią umie
    posługiwać niczym maską.
  • stara_dominikowa 25.08.09, 16:51
    Jadwigo, z ciekawości, powiedzcie - kogo lubicie w "Chłopach"? :D
    --
    Ale wieś! Forum o "Chłopach" Reymonta
  • jadwiga1350 25.08.09, 17:39
    Lubię Jagusię(za tę jej niepraktyczność),lubię Jasia(za jego
    niewinność i naiwność), lubię kowala (za spryt, obrotność i
    zaradność życiową)
    Nienawidzę organiściny i z chęcią bym jej oczy wydrapała.
    --
    Moralność prowadzi do zguby tego, kto usiłuje skrupulatnie stosować
    jej nakazy w praktyce, a zapewnia dobrobyt temu, kto się nią umie
    posługiwać niczym maską.
  • tt-tka 04.12.16, 12:57
    stara_dominikowa napisała:

    > Dla Jagny Lipce były całym światem i z tego świata ją wygnano. Żal dziewczyny,
    > żal... Antek zachował się obrzydliwie nie stając w jej obronie, a przecież
    > potrafił się sprzeciwić gromadzie. Znowu egoizm wziął górę - odrzucony okrutnie
    > się zemścił.

    Imho to nie byla zemsta, "nie chciala mnie, to popamieta", nic z tych rzeczy. Antek raczej poddal sie (woli wiekszosci) niz pokierowal sprawa, "w gromadzie zyje, to i z gromada trzymam" i ja mu sie nie dziwie. Cale zycie marzyl o samodzielnosci, o gospodarowaniu na swoim, a dopiero kolo trzydziestki dostal na to szanse i mialby ja zaprzepascic ?
    Nie odbieram Antka jako msciwego - w stosunku do ojca zapiekl sie, ale tam nie tylko o babe poszlo, ale i o sprawe zasadnicza, gront, i o lata upokorzen, wypominan, podporzadkowania. Z Mateuszem pogodzil sie rownie szybko, jak pobil, z kowalem, z ktorym powodow do zatargu bylo wiecej, tez jakos koegzystuje... Egocentryk z Jantosia tak, bez dwoch zdan, ale msciwy ?
  • jadwiga1350 27.12.16, 13:24
    poddal sie (woli wiekszosci) niz pokierowal sprawa, "w gromadzie zy
    > je, to i z gromada trzymam" i ja mu sie nie dziwie. Cale zycie marzyl o samodzi
    > elnosci, o gospodarowaniu na swoim, a dopiero kolo trzydziestki dostal na to sz
    > anse i mialby ja zaprzepascic ?

    Ale jedno drugiemu nie wadziło. Przecież wystąpienie w obronie Jagny nie oznacza utraty gospodarki, wygnania, czy choćby ostracyzmu społecznego.
    Co najwyżej mogli go zlekceważyć, olać, mówiąc dosadniej i tyla.

    w stosunku do ojca zapiekl sie, ale tam nie
    > tylko o babe poszlo, ale i o sprawe zasadnicza, gront, i o lata upokorzen, wypo
    > minan, podporzadkowania.

    Przesada z tymi upokorzeniami i wypominaniami. Maciej odcina się, gdy Antek rozpoczyna sprzeczkę, prowokuje, itp.
    Największym nieszczęściem dla Antka było to, że Maciej dożył 59 roków. A mógł zemrzeć 10 lat wcześniej i uszczęśliwić syna gospodarką tuż u progu dorosłości.

  • stara_dominikowa 26.08.09, 08:55
    Ślepy dziad przechodził przez Podlesie w momencie kiedy Jagusia już ponad dwie
    niedziele leżała o bożym świecie nie wiedząc. Arbitralnie uznałam, że to 26
    sierpnia (12 sierpnia wygnanie, dwa tygodnie minęły 25, a przeszły 26). Akcja
    powieści obejmuje więc 11 miesięcy, a nie 10 jak się powszechnie przyjmuje. Nie
    wiem co z sobą zrobię do końca września..... :D
    --
    Ale wieś! Forum o "Chłopach" Reymonta
  • stara_dominikowa 26.08.09, 08:57
    hm. dwa tygodnie mijają dokładnie 26, a nie 25, mea culpa. Może zrobimy
    głosowanie? :)
    Początek powieści 30 września, a koniec?
    --
    Ale wieś! Forum o "Chłopach" Reymonta
  • jadwiga1350 27.08.09, 16:08
    Nie
    > wiem co z sobą zrobię do końca września.....

    No jak to co? Migiem do miasta jedźcie i przywieźcie Jagnie dochtora!
    To psi obowiązek matki o dziecko stać!


    --
    Moralność prowadzi do zguby tego, kto usiłuje skrupulatnie stosować
    jej nakazy w praktyce, a zapewnia dobrobyt temu, kto się nią umie
    posługiwać niczym maską.
  • stara_dominikowa 27.08.09, 21:37
    > To psi obowiązek matki o dziecko stać!

    a jeszcze lepiej "stoić" :D
    --
    Ale wieś! Forum o "Chłopach" Reymonta
  • jadwiga1350 11.08.15, 15:56
    stara_dominikowa napisała:

    > Ślepy dziad przechodził przez Podlesie w momencie kiedy Jagusia już ponad dwie
    > niedziele leżała o bożym świecie nie wiedząc. Arbitralnie uznałam, że to 26
    > sierpnia (12 sierpnia wygnanie, dwa tygodnie minęły 25, a przeszły 26)

    A dlaczego dwunastego? Pielgrzymka wyruszyła na Anielską, czyli 2 sierpnia. Potem mamy 3 dni podczas których Paczesiowa próbuje odgadnąć co trapi córkę. W końcu czwartego dnia, w sobotę(6 sierpień) nie wytrzymuje i idzie z sielnym kaczorem na zwiady. Siódmego w niedzielę wybucha afera wójtowska. Poniedziałek(8 sierpień)-wygnanie.
    Dwie niedziele to będzie 22 sierpień, nikt z pielgrzymów jeszcze nie wrócił( wrócą 28/29) i dlatego nic nie wiemy o ich reakcji na lincz. Jak zareagowała na to Hanka, Jasio, Tereska.
  • kocur_zalogowany 12.08.15, 07:46
    A jaką masz pewność, że rok zakończenia powieści był przestępny? Jeśli nie był to sobota wypadałaby 7 sierpnia.

    A tak przy okazji zastanawiam się nad obowiązującym wtedy kalendarzem. W zaborze rosyjskim obowiązywał kalendarz juliański. W życiu codziennym to było wszystko jedno, ale przecież święta katolickie wypadają w różnych terminach niż święta prawosławne. Czy jeśli w powieści jest Boże Narodzenie to ono było 25 grudnia kalendarza juliańskiego czy gregoriańskiego? Księdza chyba przecież obowiązywał kalendarz gregoriański? Czy jest możliwe, że na wsi stosowano kalendarz gregoriański, nie przejmując się zupełnie urzędowym, juliańskim?
  • kocur_zalogowany 12.08.15, 08:32
    "Kiedyż to się zbiera kompania do Częstochowy?
    ? Wotywę zamówiły na czwartek, to juści, zaraz po mszy ruszą?"

    "Kompania miała wyjść rankiem, zaraz po solennej wotywie, to się z wolna ściągali napełniając drogi nad stawem wozami a gwarem..."

    Skoro pielgrzymka wyszła w czwartek rano, zaraz po mszy wotywnej, to sobota wypadałaby 4 sierpnia. Trzy dni to czwartek, piątek i sobota (poszła na plebanię dopiero popołudniu) :)
  • ell_anna 27.09.09, 21:13
    "...Cicho było, ciepło i nieco sennie.
    Słońce, chociaż to był już koniec września, przygrzewało jeszcze niezgorzej -
    wisiało w połowie drogi między południem a zachodem, nad lasami, że już krze i
    kamionki, i grusze po polach, a nawet zeschłe twarde skiby kładły za się cienie
    mocne i chłodne(...)

    Była niedziela - cichy, opajęczony i przesłoneczniony dzień wrześniowy..."

    No to ja zaczynam rok w Lipcach :) Ktoś jeszcze się dołączy??
  • stara_dominikowa 29.09.09, 17:57
    Tak sobie myślałam parę dni temu, że chyba przegapiłam TEN dzień. Powieść
    zaczyna się w piątek - kiedy zdycha graniasta. Potem jest sobota - sąd.
    Następnego dnia jest ten opajęczony i przesłoneczniony:)
    --
    Ale wieś! Forum o "Chłopach" Reymonta
  • ell_anna 29.09.09, 22:35
    W tym roku mieliśmy pogodę we wrześniu jakby żywcem wyjętą z powieści :)

    Zmykam na wieczorną porcję wieści z Lipiec
  • stara_dominikowa 30.09.09, 11:46
    w nocy przymrozki już były w Lipcach i o poranku w dzień sądów szron leżał. u
    nas chyba latoś cieplej!
    --
    Ale wieś! Forum o "Chłopach" Reymonta
  • stara_dominikowa 26.10.09, 08:25
    "Deszcze się rozpadały na dobre. Już od samego jarmarku świat z wolna zatapiał
    się w szarych, mętnych szkliwach deszczów, że tylko obrysy borów i wsi majaczyły
    blade, niby z przemiękłej przędzy utkane."

    Patrzę za okno i Jagusi wypatruję i tego dziadka co się po błocie wlecze.... :)

    W tym roku Dzień Zaduszny wypada w poniedziałek tak jak w powieści:) W czwartek
    rocznica zmówin, w niedzielę zapowiedzi:)
    --
    Ale wieś! Forum o "Chłopach" Reymonta
  • stara_dominikowa 28.10.09, 09:11
    Wczoraj się pomyliłam i myślałam, że to już... Przyznam się bez bicia, że nawet
    wpisałam się tu ale jako hadministrator szybko usunęłam własny wpis, żeby nie
    było zmyłek:)

    W każdym razie to dziś! Jagusi cniło się od samego rana, że laboga. A wieczorem
    po obieraniu co to się działo - kto to wie, a wymiarkuje? Jantoś tylko z Jagną
    wiedzieć wiedzą...
    --
    Ale wieś! Forum o "Chłopach" Reymonta
  • cahir4 15.11.09, 21:36
    Potańcowałby sobie człowiek, aleście, Dominikowo, nie zaprosili...
    Widno nie dla psa kiełbasa...
  • matylda1001 15.11.09, 23:25
    No i dziś też jest niedziela. Oj, tańczą sobie gospodarze, gorzałkę
    popijają, dziewuchy z parobkami obściskują sie po kątach...
    --
    www.youtube.com/watch?v=bCmYjL6dP9Y&feature=related
  • stara_dominikowa 16.11.09, 18:10
    czy dziś przenosiny? czy dziś wyjdzie na jaw sprawa z "przełazem" ;)
    --
    Ale wieś! Forum o "Chłopach" Reymonta
  • jadwiga1350 17.11.09, 14:36
    Są następujące możliwości:
    1. Wyjdzie.
    2. Nie wyjdzie,bo Boryna mocno pijany,będzie miał ograniczoną
    zdolność postrzegania rzeczywistości.
    3. Nie wyjdzie,bo Jagna jako dziewica weszła do małżeńskiej łożnicy.
    4. Wyjdzie,ale nie trzeba bedzie uciekać się do przełazu,gdyż dla
    Macieja nie będzie to miało wielkiego znaczenia. Maciej był raczej
    liberalny w tych sprawach:
    a) sam chciał brać Jagnę na wozie przed ślubem.
    b) tolerował ciężarną Ewkę w swoim domu( a według jej słów był też
    ojcem jej dziecka)
    c)nawet w wielkiej złości nie wypominał Hance jej przedmałżeńskiej
    ciąży i przedmałżeńskich figli z Antkiem.

    Po za tym jeśli jego dwie poprzednie małżonki były dziewicami, to
    może facet chciwy był odmiany i chciał zobaczyć jak to będzie z nie-
    dziewicą.

    Pewnie w trakcie tych przenosin znaleźli w stajni martwego Kubę.
    Zaraz po ślubie pogrzeb.Niepomyślna wróżba dla państwa młodych.
  • matylda1001 18.11.09, 23:49
    jadwiga1350 napisała:

    >c)nawet w wielkiej złości nie wypominał Hance jej przedmałżeńskiej
    ciąży i przedmałżeńskich figli z Antkiem.<

    Kumo, Wasze szczęście, że Hanuś drukowanego nie rozbiorą, bo by Wam
    się do kudłów dobrali:))) Na cnotę Borynowej, pierwszej gospodyni
    tak nastawać! A widzieliście to, widzieliście???

    --
    www.youtube.com/watch?v=0yscU9JqpK8&feature=related
  • enesaj 17.11.16, 21:04
    jadwiga1350 napisała:

    > Maciej był raczej
    > liberalny w tych sprawach:
    > a) sam chciał brać Jagnę na wozie przed ślubem.

    Ale pewnie nie byłby zachwycony, gdyby zauważył, że ktoś ją napoczął przed nim.

    --
    Moje blogi:
    kirgiski.pl/
    enesaj.pl/
  • kocur_zalogowany 24.08.15, 22:53
    Według obowiązujących przepisów (Prawo o małżeństwie z 1836 roku), proboszcz miał obowiązek ogłosić zapowiedzi w trzy kolejne niedziele, więc albo kolejny błąd Reymonta, albo ślub był 22 listopada.
  • stara_dominikowa 14.07.10, 10:40
    "To jest piec, to jest boskie skaranie, a nie gorąc" :)

    "Upalna cichość leżała w powietrzu, a nikaj nie dojrzał człowieka ni ptaka, ni
    żadnego stworzenia i nikaj nie zadrgał listek ni trawka choćby najmarniejsza,
    jakby w oną godzinę Południca zwaliła się na świat i wysysała spieczonymi
    wargami wszystką moc ze ziemi omglałej."
    --
    Ale wieś! Forum o "Chłopach" Reymonta
  • tt-tka 04.12.15, 12:57
    Jak raz Barbare mamy, w powiesci nic sie nie dzieje, to sie odniese do dwoch chwestyji
    - w carskiej Rosji, w tym przynajmniej czasie (II pol. XIX w.) kara smierci grozila tylko za przestepstwa o charakterze politycznym, za zbrodnie pospolite nie. Antek mogl dostac 10 lat, mogl i mniej. Natomiast zsylka, nawet dozywotnia, byla niestety realna - w "Dziurdziach" za zbiorowy, okrutny mord na kowalowej sprawcy dostali po 10 lat ciezkich robot i dozywotnie osiedlenie na Syberii. Po tych 10 latach juz jako nie-katorznicy., ale przymusowo tam osiedleni
    - obowiazywal kalendarz panstwowy w odniesieniu do swiat panstwowych; koscielne byly wg obrzadku i kalendrza dowolnego
  • dziunia35 25.03.17, 13:13
    Koniec marca...czyli po przełomowych scenach w powieści.Boryna chory,chłopy w kreminale,we wsi lament i zmarnowanie...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka