Dodaj do ulubionych

Antek i Jagna

18.12.08, 12:51
A co myślicie o tej parze - przecież to główny wątek miłosny powieści!

Czy myślicie, że gdyby Jagusia była trochę starsza Antek ożeniłby się z nią
zamiast z Hanką? Już on by jej pilnował a i krwie gorącej sprostał.

Do pamiętnej nocy ostatkowej byli przecież namiętnie zauroczeni sobą. Ona
piękna, on jak smok. W feromonalnym upojeniu Jantoś przecież cackał się z nią,
ocierał gębusię z łez kiej temu dzieciątku. Może on jakoś po swojemu kochał
Jagnę? Przecież nawet po powrocie z aresztu proponował jej przecież ucieczkę
do Hameryki. Po tym wszystkim był gotów spróbować raz jeszcze. Kto wie, może
przy Jagnie nie byłby takim zimnym bezdusznym draniem? Historia i
doświadczenie zna przypadki podobne typu: dla Kasi był dobry, dla Marysi
okropny:) Cała późniejsza niechęć do Jagny wynikała z odrzucenia. To ona
zakończyła ich znajomość. Niedojrzałość Jagusi to inna kwestia, ale może przy
Antku też znalazłaby spokój? Dorównywał jej temperamentem a i kwardy był i
pokierować by nią umiał - a jak wiemy było jej to niezbędne.

Co myślicie?
--
Ale wieś! Forum o "Chłopach" Reymonta
Edytor zaawansowany
  • 18.12.08, 14:44
    Myślę, że to ma dużo sensu. Antek mógłby być dla Jagny dobrym mężem, a ona przy
    jego boku nawet nie spoglądałaby na innych. W tym, że się w końcu rozeszli i to
    tak gorzko, dużą rolę grało przecież poczucie grzechu i winy, wstyd, wypominanie
    z ambony itp.
    --
    kura z biura
    notatki na marginesie
    Piękne Miśki
  • 18.12.08, 14:56
    Gdyby zamieszkali osobno to i owszem, ale nie u Macieja za " prawie
    parobkow". Ta sama frustracja i zgorzknienie u Antka, a i Jagna z
    dwojgiem dzieci i w ciaży też by popłakiwala i też
    zapominała "ogarnąc się", jak Hanka. Niestety sytuacja może ważyć na
    życiu nie mniej niz osobowość. Ekhm "byt określa świadomość" ? Cóż,
    napisało się. Tak jakoś. Niewątpliwie istnieją ludzie zdolni
    zachować miłosć w kawalerce we czworo, ale to raczej Hanka niż
    Jagusia.
  • 18.12.08, 20:42
    Myślę, że Antek był za dużym egoistą (a do tego zachowywał się jak rozkapryszony
    dzieciak), aby być dobrym mężem.
    Po kilku latach codziennego życia z Jagusią i ewentualnymi dziećmi znudziłby się
    tym i szukałby gdzie indziej odmiany, czyli zachowałby się tak jak przy Hance.
  • 18.12.08, 20:51
    Najlepszym mezem dla Jagny bylby Mateusz-oboje o duzym temperamencie i
    zdolnosciach artystycznych, Mateusz bywaly poza wsia, zainteresowany tym co sie
    na swiecie dzieje na pewno bylby dla Jagny dobrym partnerem. Braki w gruncie
    nadrobilby zarobkami gdzie indziej.Dostatecznie testosteronowy,m zeby zone
    twardo trzymac a jednoczesnie bajerowac a to pogrywajac na fleciku, a to ciagnac
    do karczmy. Jagna nie lubila szarej codziennosci. Jej malzenstwo z Antkiem
    rozpadloby sie bardzo szybko. Antek nie byl bajerantem.
    --
    Nie sztuka grać na nastrojonych skrzypcach, sztuka grać na rozstrojonych.
    Paganini (zdaje się)
  • 18.12.08, 22:08

  • 19.12.08, 09:10
    Ano też stawiam na Mateusza. Między Antkiem a Jagną była namiętność,
    ale miłości nie za wiele. Może gdyby Antek był samodzielny i mógł
    jej zapewnić warunki jak stary Boryna na początku małżeństwa, to
    potrwałoby to dłużej i może by się z tego coś wykluło, ale do dość
    wątpliwe. Zauważcie, że jak tylko zaczynają się kłopoty każde z nich
    ma pretensje i obciąża winą te drugie: Jagna wiadomo,
    wieczyście "niewinowata", Antek - "do czego to baba zaprowadzić
    może" i jeszcze ten fragment, kiedy w czasie linczu na Jagusi myśli
    o tym, że każdy ma prawo bronić się przed wilkami (on niewinowaty,
    jeno kobieta - siedlisko szatana).

    A gdyby nawet uczucie Antka w szczęśliwych warunkach dojrzało, to i
    tak sprawa by się rypła przy pierwszej próbie Jagusinego "skoku w
    bok". Choćby to był tylko zbyt namiętny taniec w karczmie. Bo
    dojrzałości Jagusi jakoś nie jestem w stanie sobie wyobrazić. Póki
    był pierwszy etap fascynacji, póki ten wybrany był inni niż wszyscy,
    smok, świątek czy co insze - ok., ale jak tylko zaczął się
    zdawać "jak i drugie"... A wtedy skończyłoby się dokładniusieńko jak
    ze starym Boryną. Zraniona, czy to miłość, czy to namiętność Antka
    nie pozwoliłaby wybaczyć i zaczęłoby się piekło.

    Mateusz jest, moim zdaniem, obiecującym materiałem na Jagusinego
    męża przede wszystkim dlatego, że akceptuje ją taką, jaka jest. Nie
    musimy się zastanawiać, czy Jagusia musiałaby się zmienić i w jaki
    sposób. Mateusz, nie próbując się oszukiwać, przyjmuje do wiadomości
    jej przeszłość i, co ważniejsze, z góry bierze pod uwagę, że może mu
    nie być wierna. Wkalkulowuje to ryzyko. Planuje, jak postąpi w
    takiej sytuacji. Możemy więc zakładać, że jakby do tego doszło, to
    nie byłby koniec świata. Pewnie by ją sprał, tak jak zakładał, ale
    potem wybaczył. (Jak mniemam rywalowi także by dołożył - więc o ile
    Antek, jedyny od niego silniejszy, by się w to nie mieszał, sława
    Mateusza jako zabijaki sprzyjałaby wierności Jagusi i trwałości jego
    związku. Z czasem siła męża pewnie by przeminęła, ale, cóż... uroda
    żony także.)

    A czy Jagna byłaby szczęśliwa? Kto ją wie? Może by i była...
  • 19.12.08, 11:12
    No cóż, Jagna zapewne byłaby szczęśliwa na swój bezrefleksyjny sposób. Jeśliby
    tylko Mateusz się nią nie znudził, jak Tereską żołnierką... ale pewnie nie,
    Tereskę wziął "z braku czego lepszego". Co do Antka: zastanowiłam się nad nim
    jeszcze raz i wydaje mi się, że on mógłby być dobrym mężem, ale tylko w
    najbardziej sprzyjających warunkach. To znaczy: gospodarzy sam, wszystko idzie
    według jego woli, a za żonę ma tę "najpiękniejszą w całej wsi". Ale niechby
    zaczęło się coś psuć... choroba, bezdzietność, wreszcie zwykłe znudzenie
    związkiem... Jantoś nie jest osobą, która umie sobie radzić z problemami, co
    doskonale widać po wygnaniu od ojca. Bzdyczy się w kącie jak zbuntowany
    nastolatek. Ucieka od problemów, zrzucając je na cudze barki. I o ile Hanka
    jakoś z tym wszystkim sobie w końcu poradziła, to Jagusia w podobnej sytuacji,
    przy jej kompletnym braku zmysłu praktycznego, tak samo siadłaby z opuszczonymi
    rękami, mając pretensje do całego świata.
    Podsumowując: Antek + Jagna + dobre warunki = coś mogłoby z tego być,
    Antek + Jagna + złe warunki = coś na kształt małżeństwa Kozłów, wiecznie
    zwaśnionych między sobą i skłóconych z sąsiadami.
    --
    kura z biura
    notatki na marginesie
    Piękne Miśki
  • 19.12.08, 23:21
    > Co do Antka: zastanowiłam się nad nim
    > jeszcze raz i wydaje mi się, że on mógłby być dobrym mężem, ale tylko w
    > najbardziej sprzyjających warunkach. To znaczy: gospodarzy sam, wszystko idzie
    > według jego woli, a za żonę ma tę "najpiękniejszą w całej wsi". Ale niechby
    > zaczęło się coś psuć... choroba, bezdzietność, wreszcie zwykłe znudzenie
    > związkiem...

    Choroba, znudzenie - może nie. Bezdzietność - na pewno. No i każdy taniec Jagny
    w karczmie z kim innym, czy jakieś ploty. Czy cokolwiek innego, co by jakoś
    Antka umniejszało we własnych oczach, w jakiś sposób świadczyło o jego
    'gorszości'. Bo uważam, że Antek miał bardzo niskie poczucie własnej wartości
    (robota starego Boryny, bez wątpienia) i ciągle potrzebował zewnętrznego jej
    potwierdzenia. (I brak potomstwa czy wizja siebie jako rogacza, godzące w niego
    jako mężczyznę, byłyby dla Antka nie do zniesienia.)

    Może i z tego wziął się związek z Jagną? Antek czuł się poniżony ciągłą
    zależnością od ojca, czuł się nieudacznikiem (dorosły Boryna, ojciec dzieciom,
    nie powinien pracować u ojca jako parobek, powinien być samodzielnym
    gospodarzem), a na tym polu wreszcie poczuł, że wygrywa. Jagusia była
    najpiękniejsza, latało za nią pół wsi, a ona chciała jego.

    Mateusz, w przeciwieństwie do Antka, robi wrażenie człowieka autentycznie
    pewnego siebie (buc zresztą straszny), więc tych akurat problemów by nie miał.
    Nie wątpię jednak, że gdy tylko Jagna by zbrzydła czy zestarzała się, znalazłby
    sobie inną.
  • 25.12.08, 14:50
    Jagna i Antek byli zbyt podobni do siebie, aby stworzyć szczęśliwe
    małżeństwo. Antek tak jak Jagna kierował się popędami, zachciankami,
    nie umiał myśleć logicznie. Przerzucał odpowiedzialność na innych.
    Antek był kwardy jak trzeba było komuś żebra połamać czy łeb
    rozwalić, ale nie wtedy gdy trzeba brać się za bary z życiem. Z
    przeciwnościami losu walczyła Hanka, a Antek przyjmował to wszystko
    jak coś co się mu słusznie należy. Jego siła była pozorna, czysto
    fizyczna.
    Jagna mogłaby stworzyć w miarę szczęśliwe małżeństwo z mężczyzną,
    który byłby taką "Hanką w spodniach". Kochałby ją na tyle mocno, że
    wybaczałby kolejne zdrady, wyskoki,humory. Mowiąc językiem
    biblijnym, wszystko by znosił, wszystkiemu wierzył, we wszystkim
    pokładał nadzieję.
    Albo też z mężczyzną do bólu pragmatycznym, który poślubiłby ją
    jedynie dla posagu. Choćby z takim jak kowal. Dla niego majątek był
    priorytetem, zbytnio uczuciowy i honorny nie był. Myślę, że
    akceptowałby niewierną żonę, gdyby takie małżeństwo było dla niego
    korzystne pod względem fnansowym.
  • 26.12.08, 15:06
    Antek do małżeństwa czy tez do związku dorósł dopiero po wyjściu z więzienia, po
    śmierci Boryny kiedy poczuł się pełnoprawnym gospodarzem
    Na pewno nie byłby dobrym mężem dla Jagusi. Zwłaszcza że Jagusia nie bardzo się
    nadawała do stałego związku
    --
    fotoforum.gazeta.pl/3,0,1518296,2,3.html
  • 04.04.16, 00:17
    Wybacenia upraszam, Staro Dominikowo, alec z Jagna sie zeniac mialby Jantos jeszcze i tesciowa w pakiecie. Ktorna uwazac mogla i honorowac najbogatszego we wsi gospodarza, ale jego syna juz nie tak, zwlaszcza gdyby przyszlo mlodym w jej chalupie mieszkac... Mateusz trzezwo mysli "stara przykra, ale przeciech nie bedzie wiekowala", ale Jantos tej praktycznej madrosci jakby mniej mial
  • 17.07.16, 13:54
    stara_dominikowa napisała:

    > Czy myślicie, że gdyby Jagusia była trochę starsza Antek ożeniłby się z nią
    > zamiast z Hanką? Już on by jej pilnował a i krwie gorącej sprostał.


    Krwie goracej sprostac to by pewnie sprostal, ale pilnowac...toc i Boryna nie upilnowal, choc zima czasu mial wiecej niz w innych porach roku. A jakby przyszlo naganiac Jagne do roboty, kiedy jej znowu dusza w obloki uleciala...dogladac kazdego dojenia, w pole wyganiac, bo sadzic pora albo plec...
    Zona to zona, nie tylko i nie glownie do milowania byla, ale zeby gospodarstwo, przynajmniej to domowe w garsci dzierzyc. I przy zadlawionym cieleciu Jantos moze by jeszcze strzymal, jakby zle wydojona krowa zapalenia wymion dostala, to moze tez, ale gdyby mu przyszlo kosic i mlocic nieopielona pszenice, w ktorej wiecej chwastow niz zboza... nie, nie widze tego zwiazku udanego :-(
  • 10.11.16, 21:14
    Albo też gdyby musiała sama ściskać w pazurach gospodarstwo, gdy Jantoś w kreminale... tu i w stan gospodarstwa, i w jej wierność można zwątpić. Gront leżałby odłogiem, a Jaguś - z wójtem w lesie?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.