Dodaj do ulubionych

Kim był Rocho?

20.08.09, 10:56
Gdy sobie czytałam wątek o dobroczynności pana Jacka i Rocha, naszła mnie taka
myśl, że ten ostatni bohater to chyba najbardziej tajemnicza postać w "Chłopach".
Nie był zwykłym mieszkańcem wsi, bo przecież znał niemiecki i uczył dzieci
czytać i pisać. Mentalnością też nie przystawał do Lipczan. Ponadto, o ile
sobie przypominam pomógł uwolnić Antka z więzienia.
Ktoś kiedyś napisał, że są przesłanki, iż pochodził z wyższych warstw
społeczeństwa. Czyżby był arystokratą albo inteligentem? Czy Reymont gdzieś
pisze wyraźnie o tym? Jeżeli tak, to ja to przeoczyłam.
Kim więc według Was był Rocho? Jest to dla mnie chyba najbardziej intrygujące
pytanie powieści.

PS.: Przepraszam, że ostatnio nie pisałam na forum, niemniej jednak zawsze je
czytam.
Edytor zaawansowany
  • jadwiga1350 02.09.09, 14:36
    Rocho pewnie przeszedł podobną drogę jak pan Jacek:udział w
    powstaniu,Syberia,"ciepłe kraje",aż do pracy społecznikowskiej wsród
    ludu.Oni obaj zadziwiająco są podobni do siebie.Może i gdzieś tam
    Roch ma brata-dziedzica.

    > Rybkowski chyba widział w nim Reymonta.

    Reymonta to ja zawsze widziałam w Jasiu.Ot takie blaski i cienie
    życia syna wiejskiego organisty.
    Może i Jaś rzuci seminarium,zatrudni się na kolei,pozna jakąś Jagnę-
    Aurelię i jeszcze noblistą zostanie!
    --
    Moralność prowadzi do zguby tego, kto usiłuje skrupulatnie stosować
    jej nakazy w praktyce, a zapewnia dobrobyt temu, kto się nią umie
    posługiwać niczym maską.
  • otis_tarda 10.03.10, 13:20
    Zawsze odbierałem go jako jakiegoś patriotycznego "narodnika" - jednego z tych
    intelektualistów, prekursorów ruchu narodowego, którzy "idą w lud" nauczać. To
    chyba ten typ - poprawcie mnie, jeśli się mylę, ale chyba nie ma słowa o tym, że
    np. walczył w powstaniu; co oznacza, że nie byłby osobą na miarę np. pana Jacka,
    zdeklasowanym szlachcicem.
  • soova 11.03.10, 14:16
    Pan Jacek raczej nie był zdeklasowanym szlachcicem, mieszkał w wiejskiej chacie z własnego wyboru, nie z konieczności. Gdzieś w powieści mowa o tym, że jest stryjem dziedzica z Woli, czyli nie było tak, że niczym rodzice Bogumiła Niechcica za udział w powstaniu zapłacił utratą majątku. Widzę go raczej jako oryginała, który po udziale w powstaniu i długoletniej emigracji stwierdził, że życie we dworze mu nie odpowiada, a woli żyć właśnie wśród tych, którzy żywią, tym bardziej, że miał ich okazję poznać bliżej w boju.

    --
    Hajo Hajo Ipsenajo!
  • marslo55 12.03.10, 08:36
    soova napisała:
    "Gdzieś w powieści mowa o tym, że jest stryjem dziedzica z Woli,
    czyli nie było tak, że niczym rodzice Bogumiła Niechcica za udział w
    powstaniu zapłacił utratą majątku."
    Slusznie, Jacek na pewno nie jest zdeklasowany. Chlopi uwazaja go
    przeciez za czlowieka niespelna rozumu, a sam fakt utraty majatku i
    zwiazanych z tym zmian na gorsze w warunkach zycia o obledzie nie
    swiadczy.
  • matylda1001 12.03.10, 19:52
    Rozum pana Jacka był jak najbardziej w porządku. Biednym człowiekiem
    tez nie był. Wydaje mi się, że nieoficjalnie miał udziały w majątku
    bratanka. Przeciez musiał coś dziedziczyć po przodkach, należało mu
    sie przecież. On nie wyprosił u bratanka drewna na weronczyną
    chałupę, czy krowę dla Nastusi, on raczej dał ze swojego. Pan Jacek
    był emisariuszem. Prowadził taki dziwny tryb życia z dwóch powodów.
    Pierwszy to taki, ze jako "głupi" mniej rzucał się w oczy władzy, a
    drugi, że jeśli chciał chłopów przekonac do swoich racji to powinien
    stać się jednym z nich. Z treści nie wynika w zasadzie nic, co
    mogłoby wskazywac na taką rolę pana Jacka, poza jednym, słowami
    Antka skierowanymi do dziedzica. Antek powiedział, że Pan Jacek jak
    może, tak naród naucza. Czyli nie ograniczał się do grania na
    skrzypcach i pasania weronczynych krów. Rocho na pewno był
    inteligentem. Mógł być na przykład konspiratorem, ktory ukrywał sie
    we wsiach przed władzami. Przy okazji nauczał dzieci, krzewił wsród
    chłopów patriotyzm, służył radą, a jak zaborcy wpadali na jego trop
    przenosił sie do innej zaprzyjaźnionej wsi.
    --
    www.youtube.com/watch?v=bCmYjL6dP9Y&feature=related
  • jadwiga1350 20.07.11, 21:08
    - Wiecie, pono ten stary wędrownik już przyszedł .
    (..)
    - We świecie?... Był ci u grobu Jezusowego!
    (...)
    Co trzecią zimę przychodzi do Lipiec i u Boryny zakłada kwaterę... Rochem kazał się przezywać, choć mu ta pewnie i nie Roch...


    Czy rzeczywiście Roch zaliczył taką eskapadę, czy to tylko legenda na użytek wsi?
    Jeśli od dawna przychodził do Lipiec co trzecią zimę, to we wsi powinno być sporo ludzi wyuczonych przez niego czytania i uświadomionych politycznie. A wydaje się, że Roch dopiero rozpoczyna swoją oświecająca działalność wraz z akcją powieści.
    I to pomieszkiwanie u Boryny... Czy Maciej nie miał z tego powodu problemów? Czy trzymał u siebie Rocha nawet wtedy gdy sam był wójtem i bardziej musiał się liczyć z władzami?

  • matylda1001 21.07.11, 00:10
    Bójcie się Boga, Kumo Jadwigo! Maciej wójtem był? Sołtysem to mu się ponoć zdarzyło byc, wyszedł na tym jak Zabłocki na mydle i już więcej nie chciał, ale żeby wójtem?
    W kwestii Rocha... trochę to dziwne, że wszyscy rozdziawili gęby na jego widok, jakby go pierwszy raz w życiu widzieli. Z tej rozmowy u Kłębów wynikałoby, że dla niektórych stanowił prawdziwą nowość, a przecież nawet takie skrzaty jak Józka czy Witek powinny go pamiętać sprzed trzech, a nawet sześciu lat. Ja to traktuje jako (taką trochę zaskakującą nieudolnością) próbę Reymonta przedstawienia postaci Rocha nam, czytelnikom. No i to nauczanie... przecież Jagusia, Hanka, Nastusia, Tereska czy chłopaki Domnikowej, powinni sie załapać na któryś z wcześniejszych kursów. A czy Roch był w Ziemi Świętej? Moze i kiedys tam był. Ostatecznie podróżujący inteligent w tamtych czasach to nie taki znowu rzadki przypadek, ale na pewno nie był w czasie bezpośrednio poprzedzających akcję powieści. Wtedy miał ważniejsze sprawy, niż odwiedzanie swiętych miejsc.
  • jadwiga1350 21.07.11, 14:49
    Masz rację, Matyldo, sołtysował, nie wójtował. Wydawało się mi, że Maciej jako lider musiał być wójtem.
    Z Rochem to jest duża niekonsekwencja. Taki rozmodlony święty wędrownik niezbyt pasuje do czynnego energicznego Rocha jeżdżącego z Hanką po urzędach i sądach.
  • matylda1001 21.07.11, 20:31
    jadwiga1350 napisała:

    > Z Rochem to jest duża niekonsekwencja. Taki rozmodlony święty wędrownik niezbyt pasuje do czynnego energicznego Rocha jeżdżącego z Hanką po urzędach i sądach<

    Rozmodlonym świętym wędrownikiem to on był chyba tylko na użytek władz, gdyby wykazywały niezdrową ciekawość w stosunku do jego osoby. Starym człowiekiem też chyba nie był. To wszystko kamuflaż, bo przeciez taki rozmodlony dziadek wydawał się niegroźny dla zaborców. Zanim się połapali, mógł dużo zdziałać. Ciekawe w jakim charakterze występował w mieście, gdy o uwolnienie Antka zabiegał. Czy sam, osobiście chodził do Sądu, czy może korzystał z możliwości jakiejś konspiracyjnej siatki.
  • jadwiga1350 21.07.11, 22:31
    Kamuflaż? Ja tu widzę bardziej niekonsekwencję autora. Reymont dość często mylił się w charakterystyce swoich bohaterów.
    Ewka na procesie-zapalczywa kłótnica, obiekt kpin.
    Ewka na weselu Boryny-stateczna niewiasta chodząca co roku na pielgrzymkę.
    Jasio na jarmarku- krzepki, żywiołowy chłopak otwarcie wyznający podziw dla jagusinej urody.
    Jasio pod koniec powieści-rozmodlony, uduchowiony świątek
    Zmienia się kobieta Grzeli z krzywą gębą.
    Ksiądz raz jest szczupły, raz gruby.
    Myślę, że Rocho przeszedł podobną metamorfozę.
  • kikimora78 22.07.11, 09:44
    Ewka z procesu i Ewka z wesela to zdecydowanie dwie różne osoby
    --
    blog: szydełko, haft i takie tam gadanie
    kikimora1978.blogspot.com/
  • matylda1001 22.07.11, 11:25
    kikimora78 napisała:

    > Ewka z procesu i Ewka z wesela to zdecydowanie dwie różne osoby<

    Do tego stopnia, że kiedyś tu rozważaliśmy, czy przypadkiem nie chodzi o dwie, różne Ewki.
  • echo1111 08.11.12, 18:34
    Wydawało mi się że chodzi o różne Ewki, jedna była panną a druga mężatką. Postura księdza - może chodzi o tego księdza z Łaznowa który był otyły. Na czym polegała zmiana KGZKG?
  • jadwiga1350 11.11.12, 23:25
    > Wydawało mi się że chodzi o różne Ewki, jedna była panną a druga mężatką.

    Ewka z wesela mężatką? Raczej nic na to nie wskazuje.

    Postu
    > ra księdza - może chodzi o tego księdza z Łaznowa który był otyły

    Jest taka rozmowa o pielgrzymce, dobrodziej co roku obiecuje że pójdzie, ale nigdy nic z tego nie wychodzi. Jagustynka śmieje się: "a kto mu te tłuste brzucho poniesie? "
    Choć może to tylko złośliwość Jagustynki, a ksiądz jednak był szczupły.

    >Na czym polegała zmiana KGZKG?

    Początkowo wykpis, pijus, fortelnica. Później stateczna niewiasta: "każdy potrzebuje obrony", "nie grzech mieć dziecko, na to Pan Jezus stworzył kobietę"
  • lili_liliana 26.01.19, 15:35
    jadwiga1350 napisała:

    > >
    >
    > Jest taka rozmowa o pielgrzymce, dobrodziej co roku obiecuje że pójdzie, ale n
    > igdy nic z tego nie wychodzi. Jagustynka śmieje się: "a kto mu te tłuste brzuch
    > o poniesie? "
    > Choć może to tylko złośliwość Jagustynki, a ksiądz jednak był szczupły.
    >
    > >Na czym polegała zmiana KGZKG?
    >
    > Początkowo wykpis, pijus, fortelnica. Później stateczna niewiasta: "każdy potrz
    > ebuje obrony", "nie grzech mieć dziecko, na to Pan Jezus stworzył kobietę"


    Jesienią na polach chłopi patrzę na smukłą, pochyloną sylwetkę proboszcza, a na zwiesnę, kiedy to procesja po granicach chodziła a i chłopy wrócili, mamy odautorską notkę, że ksiądz miał spory brzuch do uniesienia. Chyba, że utył przez zimę, nagle:)

    --
    "Ich will nicht gehorsam, gezähmt und gezogen sein/ich will nicht bescheiden, geliebt und betrogen sein/ich bin nicht das Eigentum von dir/denn ich gehör nur mir"
  • minerwamcg 27.07.11, 12:08
    A dla mnie nijakiej niekonsekwencji w tym nie ma. Proszalnym dziadkiem to on jest rzeczywiście tylko na użytek dziandarów, a w istocie lud naucza, w przenośni i dosłownie, bo i jakieś lekcje czytania na książce dla dziatwy mu się przydarzały. Że pobożny? Ano pewnie, czemu ma nie być pobożny. Pobożnego człowieka lud posłucha, ksiądz się jego nauczaniu przeciwił nie będzie, a w dodatku jak człeka dziandary śpiegują kiej tego zwierza w lesie, to pomodlić mu się nie zawadzi. Także samo książki pobożne dziadek może mieć - a co detalicznie w nich stoi, sprawdzać nie będą. Więc pobożność to podstawa, co najmniej z trzech powodów.
    Ksiądz go zabiera do miasta, kiedy jedzie po wino do mszy. Pewnie i inne sprawy dla parafii mu zleca, bo wie, że Rocho człek bywały i obrotny.
    --
    - Tu, tu, ptaszek! On zmarznie! Ćwir, ćwir, ćwir! Tiu, tiu, tiu, zabierz to, zabierz to, mokre! Ptaszek, ptaszek! Już już, nóżki, paluszki…! Sweterek! Podnieś to, podnieś, ptaszek, ptaszek, fiu, fiu, cicho, cicho, już, on jest głodny, gdzie butelka, ptaszek…!!!
  • jadwiga1350 28.07.11, 20:50
    Pobożność pobożnością, niczemu na przeszkodzie nie stoi, jednak (według mnie) widać niekonsekwencję w kreacji tej postaci)
    Także fakt, że Roch co trzecią zima przychodził do Lipiec i zakładał u Boryny kwaterę, kłóci się z innymi faktami.
  • enesaj 11.11.16, 15:23
    Ostatnio, wracając do książki, zastanawiałam się, czy faktycznie jechali do miasta po wino, czy może gdzie indziej po coś innego. W końcu to wkrótce potem Roch wraca i rozgłasza po Lipcach, że przyjadą chłopi z sąsiednich wsi do pomocy.
  • soova 02.02.12, 10:48
    Jeśli od dawna przychodził do Lipiec co trzecią zimę, to we wsi powinno być sporo ludzi wyuczonych przez niego czytania i uświadomionych politycznie. A wydaje się, że Roch dopiero rozpoczyna swoją oświecająca działalność wraz z akcją powieści.

    O tym zakładaniu kwatery co trzecią zimę u Borynów mówi stara Kłębowa Ulisi Grzegorzowej (nb. w tekście bibioteki UG jest literówka i owa Ulisia występuje tam pod absolutnie egzotycznym w Lipcach imieniem "Misia" - pewnie OCR potraktował U jak M ;)), sądząc po zdrobnieniu, kobiecie młodej, która jakichś wydarzeń sprzed trzech lat dziejących się w świecie dorosłych może nie kojarzyć.
    --
    A może warto rozruszać to forum? :) forum.gazeta.pl/forum/f,86797,_Lalka_Noce_i_Dnie_.html
  • jadwiga1350 02.02.12, 11:29
    Czy rzeczywiście oznacza to osobę młodą? Ulisia tego Wojtka co za kościołem siedzi(niedoszła Borynowa) miała syna już zdolnego do pasionki. A po za tym co to jest 3 zimy? Roch uczył dzieci, ktoś młody bardziej powinien go pamiętać. Chyba, że Roch tylko kursował po okolicznych wsiach, Lipczakami wcale nie zajmował się, a kwaterę u Borynów traktował jak bazę wypadową.

    Postać Rocha zawiera więcej niekonsekwencji. Ukrywa się przed żandarmami, w końcu musi uciekać( wiec boi się aresztowania) a jeździ z Hanką po sądach i urzędach, idąc prosto w paszczę lwa.
  • soova 02.02.12, 11:32
    Kłębowa rozmawia z Ulisią Grzegorzową, nie Wojtkową. ;)
    --
    A może warto rozruszać to forum? :) forum.gazeta.pl/forum/f,86797,_Lalka_Noce_i_Dnie_.html
  • jadwiga1350 05.02.12, 20:12
    Tak, chodzi o to, że zdrobnienie Ulisia nie musi oznaczać młodziutkiego dziewczątka, nic nie wiedzącego o wydarzeniach sprzed 3 lat.
  • matylda1001 03.02.12, 18:53
    jadwiga1350 napisała:

    > Postać Rocha zawiera więcej niekonsekwencji. Ukrywa się przed żandarmami, w końcu musi uciekać( wiec boi się aresztowania) a jeździ z Hanką po sądach i urzędach, idąc prosto w paszczę lwa. <

    Roch ukrywa sie przed żandarmami, a nie przed pracownikami sądu. Na plecach nie miał napisane kto on. Do sadu mógł pójść spokojny, że nie zostanie namierzony. Do innego urzedu w nieswojej sprawie też. Żeby zapytać o Antka nie musial sie nikomu przedstawiac, ani pokazywac dokumentów, ktorych wiekszość chłopów w ogóle nie posiadała. Zresztą kontaktował się z adwokatem zaangażowanym do sprawy Antka, i to adwokat mógl się dowiadywac w sadzie.

    --
    Nie lubię wegetarian, bo zżerają pokarm mojemu pokarmowi!
  • jadwiga1350 03.02.12, 19:51
    Żandarmi nie chodzą za Rochem z własnej inicjatywy, tylko na polecenie odpowiednich władz. Roch nie musi obawiać się tego co zrobią z nim żandarmi(może dostałby kilka razy przez łeb) ale co zrobi z nim wymiar sprawiedliwości po złapaniu go. Przecież żandarmi by go nie sądzili. Rocho ma powody obawiać się aparatu państwowego, wiec to jeżdżenie po urzędach i sadach jest zastanawiające. No nie miał napisane na plecach kto on. Ale nie próbował przekonywać strażników, że jest prostym, wiejskim dziadkiem, tylko wziął nogi za pas.
  • matylda1001 04.02.12, 01:05
    Jasne, że żandarmi nie szukali Rocha dla własnej rozrywki. Sami tez go nie namierzyli w Lipcach, pewnie ktoś im doniósł. Co innego jednak szukanie konkretnej osoby w konkretnym miejscu, a co innego rozpoznanie jej w sytuacji przypadkowej. Jak to mówia, najciemniej jest pod latarnią. Najlepszy dowód to ten, ze Roch jeździł do miasta i szczęśliwie do Lipiec wracał. Strażników by nie oszukał, bo pewnie znali jego wizerunek, ale skąd miał go znać przypadkowy pracownik sądu? Poza tym to nie sąd go szukał ale policja.
    --
    Nie lubię wegetarian, bo zżerają pokarm mojemu pokarmowi!
  • enesaj 11.11.16, 14:48
    Może w chwili, gdy jeździł do sądu, nie miał jeszcze konkretnych powodów do obaw, a zaczęto go poszukiwać dopiero potem?
  • wojtek_z_lasu_12 11.05.12, 13:16
    Dla mnie kluczem do zrozumienia Rocha jest scena pożegnania przed jego ucieczką - "wydawał im sie jako święty pański". Ostatnia scena jest ewidentnym nawiazaniem do sceny ewangelicznej z rozesłania Apostołów przed wniebowstąpieniem. Rocho nie jest postacią z tego świata, to jest persona christi po lipecku. Postać z tej samej kategorii co Pieter i Paweł którz wędrowali z Panem Jezusem i Panajezusowy piesek o których Rocho opowiadał. Jest on jakby uosobionym chrześcijaństwem - apostołem, świętym. Jest w jakiś sposób wszechmocny, (pomoże, pojedzie załatwi, pogada z kim trzeba) jest dobrym doradcą by nie rzec "przedziwnym doradcą", potrafi skarcić, napomnieć (Jagnę), jest poza czasem nie wiemy w jakim jest wieku czasami wydaje się ledwie dychającym staruszkim czasami pełnym energii i zdecydowania mężczyzną w mocnych latach a jednocześnie jest żebrakiem. Gdzie sie nie pojawi pojawai sie moralne dobro. Przynosi do chaty zgodę choć ci którzy go goszczą zaczynają być wzywani przed oblicze starostów. Jest przeniknięty na wskroś wiarą ale z lipeckim faryzeuszem zbyt bliskih kontaktów nie ma. Jego pobożność jest autentyczna, to nie jest kamuflaż społęcznego rewolucjonisty. Przypomniałem sobie natychmiast postać Rocha kiedy przeczytałem ludową bajkę o Jezusie, który chodził po chatach w przebraniu żebraka. Myślę że Reymont też ją znał.
  • jadwiga1350 26.09.12, 20:37
    "- Nowiny powiadacie, ale jak się dziedzic uweźmie i nie zawoła, nikto go nie zmusi.

    - Prawda, ale żeby mu kto godny przełożył, ile narodu przez to bieduje, to może by ustąpił.

    - Prosił go nie będę! - zawołał ostro.
    (...)
    Rachowali wszystkie, że skoro dziedzic zacznie ciąć przy Wilczych Dołach, to się robota la wszystkich otworzy! A tu pono się zaprzysiągł, że ani jednego Lipczaka do roboty nie weźmie! Rozgniewał się o to, że podobno skargę na niego pisali do komisarza.

    - Samem ją podpisywał i twardo będę przy tym stojał, że ni jednej chojki nie zetnie, póki się z nami nie ugodzi i nie odda, co nasze.

    (...)
    - A cóż poradzą te biedaki, co? - jęknął.

    - Nic im nie poradzę, a latego, by miały robotę(...)..

    - Z tego widzę, że z dworem nie trzymacie."

    Dlaczego Rocho przychodzi z tym do Boryny? Rzeczywiście wierzy, że Maciej mógłby wpłynąć na zmianę decyzji dziedzica? To raczej Roch, niezaangażowany osobiście, wykształcony inteligent-społecznik powinien porozmawiać z dziedzicem, a nie Maciej, zwykły chłop, niebędący równorzędnym partnerem dla sąsiada-szlachcica.
  • wojtek_z_lasu_12 12.12.12, 14:18
    Pytanie czy Dziedzic wie że Roch jest "inteligentem społecznikiem". Wskazywałyby na to słowa dzieidzica, kiedy dziwi się oporowi chłopów w obronie polskiego w szkole -"już widzę Rocha praca nie idzie na marne" (czy jakoś tak bo cytuję z pamięci)
    Ma to jednak miejsce pod koniec Historii, kiedy "społecznikowski" aspekt działaności Rocha jest wyrazisty i związany jednoznacznie z zamieszaniem wokół szkoły. Rozmowa z Boryną ma miejsce jedną Erę wcześniej. Wcześniej nic nie wskzuję na to by Roch był kim innym niż proszalnym dziadem. I to na dodatek wędrownym, który bywa we wsi ale nie jest jej integralną częścią.
    Dziedzic moze coś tam wie, ze Dziad to nie taki zwyczajny ale dlaczego właściwie miłaby go traktować jako reprezentanta gromady?

    W logice społecznej, prawnej to Boryna jako przedstawiciel wiejskiego establishmentu jest uprawniony do lobbowania u tronu dziedzicowego nie zaś "inteligenccy doradcy". Roch, przy tym, nie jest uznawany za reprezentanta wsi przez samych Chłopów. Boryna ma iść do Dziedzica dokładnie z takich samych powodów z jakich to elektryk Wałesa rozmawiał z Jagielskim jako przewoniczący zwiazku a nie Geremek z Kuroniem, którzy szeptali z tyłu do uszka.

    W oczach Dziedzica jak sądzę Roch to dziwak bez majątku i pozycji społecznej, choć nie wiem jak wykształcony, i gdzie nie bywały, też nie był równorzednym partnerem do rozmowy. Jako osoba spoza gromady nie miał też Roch jakichkolwiek roszczeń w sensie prawnym do serwitutowego lasu. Boryna jest nie partnerem - prawda - bo dla dziedzica nikt nie jest partnerem - a każdy petentem. Boryna jest uprawnionym petentnem a Roch nie jest ani partnerem ani petentem.

    Gdyby trzymać sie mojej interpretacji Rocha jako żywego Świątka, też się wszystko zgadza - Bóg jest znany z tego że pomaga tym, którzy najpierw sami chcą sobie pomóc. Roch jest tu rodzajem upostaciowionego wyrzutu chrześcijańskiego sumienia, które Boryna jak zwykle twardo deklaratywnie odrzuca w imię odwiecznych praw - prawa silniejszego i prawa obrony tylko własnego interesu.
  • 61kowal 16.12.13, 20:15
    uważam podobnie jak to już było mówione że Rocho wraz z panem Jackiem byli specjalnymi emisariuszami dziedzica, którzy mieli 1) krzewić polskość uniemożliwiając rusyfikacje 2) powoli( też w formie pracy organicznej) zmienić negatywny stosunek Lipiec do dziedzica i szlachty w ogóle , aby umożliwić czy raczej pogłębić współdziałanie szlachty i chłopów w ewentualnym przyszłym powstaniu i nie tylko
    Argumenty za : Rocho próbuje powstrzymać chłopów przed pójściem "na las"- działanie w interesie dziedzica , dziedzic wspomina o nim w rozmowie z Antkiem (po awanturze o szkołę), dziedzic sam nie udaje się na wieś tylko działa po kryjomu przez wysłanników bo nie pozwala mu 1) charakter - był impulsywny , źle znosił krytykę ( znów kłania się rozmowa z Antkiem) 2)zła opinia i nieukrywana niechęć jaką cieszy się u chłopów - w końcu nie tak dawno zniesiono pańszczyznę
  • matylda1001 17.12.13, 22:14
    61kowal napisał(a):

    > w końcu nie tak dawno zniesiono pańszczyznę<

    Nie tak dawno? jakieś 40 lat wcześniej niż toczy się akcja "Chłopów" Pańszczyznę mogli pamiętać tylko najstarsi mieszkańcy Lipiec, Jagustynka na przykład. Dziedzic był człowiekiem stosunkowo młodym i raczej nie brał udziału w pańszczyźnianym wyzysku chłopów.
  • jadwiga1350 03.05.18, 14:24
    > Argumenty za : Rocho próbuje powstrzymać chłopów przed pójściem "na las"- dział
    > anie w interesie dziedzica

    Ale czy to było działanie w interesie dziedzica? Po całej awanturze to chłopi siedzą w areszcie, a dziedzicowi nic złego się nie stało.
    W interesie dziedzica działałby, gdyby wzywał wieś do ratowania płonącego folwarku. A nic takiego nie widzimy.
  • kocur_zalogowany 18.08.15, 19:24
    A ja zapytam dodatkowo - gdzie mieszkał Roch jak przyjeżdżał do Lipiec?
  • tt-tka 04.05.16, 20:49
    kocur_zalogowany napisał:

    > A ja zapytam dodatkowo - gdzie mieszkał Roch jak przyjeżdżał do Lipiec?

    To tu, to tam :-) Troche u Boryny, troche u soltysa, troche w sochowej chalupie...u Sikorow chyba tylko nauczal. Jakies rzeczy trzymal u Dominikowej, choc nigdy tam nie nocowal, zdaje sie.
    Ja w ogole nie jestem pewna, czy Roch przyjezdzal konkretnie do Lipiec, czy tylko tam mial baze wypadowa, a krecil sie po calej okolicy. Skoro udalo mu sie naklonic do pomocy Lipcom chlopow z Rzepek, Modlicy i innych wsi, to i tam musial byc znany i miec jakis posluch. I rzeczywiscie, jak ktos juz wspomnial, widze go jako narodnika, apostola zbratania ludu. Jako agitator z poreki dziedzica nie bardzo mi pasuje, skoro popiera "zbojecki sposob" zalatwienia sprawy z Niemcami.
    Szczerze mowiac - to tylko wymysl, w ksiazce nic absolutnie na to nie wskazuje ! - dla mnie Roch to niegdysiejszy mnich, pokroju braci zmartwychwstancow, po powstaniu poprzestajacy na misyjno-oswiatowej (w kwestii narodowej) dzialalnosci.
  • nnnowak 14.08.18, 21:13
    "— Co trzecią zimę przychodzi do Lipiec i u Boryny zakłada kwaterę… Rochem kazał się przezywać"
  • nikka07 19.01.19, 07:29
    Rocho to sam Reymont
  • jozly 26.01.19, 21:57
    A ja się zapytam, gdzie zamieszał (gdzie się schronił) Rocho, gdy uciekał z Lipiec? To by wyjaśniło, kim był.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka