Wystarczą t-shirt i japonki.
Yup. Na granicy sprawdzają, jak cholera.
Możesz się przekonać oglądając ten film:
www.tele5.pl/show.php?id=415
Kontrole na granicach ZSRR za komuny to była zabawa przy tym co wyprawiają
australijscy urzędnicy.
Mają tam na granicy jakąś służbę zwaną Australian Quarantine and Inspection
Service - DAFF, czy jakoś tak.
Po prostu koszmar. Nawet kanapki z serem nie wolno wwieźć.
W głowę zachodzę jak udało się tam przemycić wielbłądy, konie, owce króliki,
ropuchy, czy opuncję.
--
Quidquid latine dictum sit, altum viedetur