Re: Kondycja ekonomiczna Australii i nie tylko.
Pracy w Australii juz od 40 lat nie ma. Nie daj sie zwiesc
kapitalistycznej propagandzie z Europy, ze gdzies za morzami jest
kraj w ktorym kapitalizm wciaz kwitnie. Australia nie jest tym lucky
country, realne bezrobocie jest wieksze niz w Niemczech, tyle ze,
wskutek innego systemu obliczania owego bezrobocia, w liczbach
wirtualnych wyglada na to ze jest mniejsze. Ale tez faktem jest ze
Australia calkiem jeszcze nie wdepnela do konca w ten sam gnoj co
reszta kapitalistycznego swiata, ale to tylko ze wzgledu na swoje
oddalenie, czyli "the tyrrany of distance" (wygugluj ten tytul to
sie dowiesz wiecej). Jeszcze nie wdepnela do konca, ale wdepnie juz
wkrotce.
Najtrudniejsze dla przybysza z Polski, bedzie znalezienie
zakwaterowania. Ceny czynszy sa obledne, a jak nie udowodnisz ze
pracujesz i zarabiasz, a do tego masz solidnego miejscowego
referenta, ktory za ciebie poswiadczy, to zadna agencja cie na
czynszownika nie zechce. Jesli jestes zgrabna i masz super angielski
to prace jako kelnerka moze (ale niekoniecznie) gdzies znajdziesz,
ale tylko w wiekszych centrach stolic stanowych (np. Sydney).
Mieszkac bedziesz, jak ci sie uda znalezc gdzies katem
zakwaterowanie, okolo 80 km od miejsca pracy. Dojezdzac bedziesz
sztukujac pociagi z autobusami, a to ci zajmie minimum 2 i pol
godziny w jedna strone. Ogropmna wiekszosc zarobionych pieniedzy
wydasz na czynsz, no chyba ze znajdziesz mieszkanie prawie za darmo
miedzy Cobar a Broken Hill i bedziesz stamtad dolatywac 1200 km do
pracy w Sydney. Tak tez mozna, ale nikt jeszcze nie probowal. To
byloby po krotce co cie czeka.