> Jestescie tak daleko ze trudno byloby byc dalej! Nie brak wam
jest/ bylo/
> Polski, rodziny, domu??
> jak czesto jestescie w odwiedzinach w naszej Polszy?
Emigracja nie jest dla kazdego, ani obowiazkowa. Jesli ktos ma
uklady, ze musi z mama/tata, bracmi czy siostrami etc. spedzac kazda
wolna chwile lub wiekszosc czasu - to pewnie nawet mozliwosc
wyprowadzenia sie z tego samego miasta odpada...emigracja tym
bardziej.
Odpowiem zatem we wlasnym imieniu...brak Polski?...nie rozumiem
nawet zbytnio terminu? Masz na mysli pol malowanych makami i
blawatkami czy co? Wyjazdow na Mazury, czy w Tatry?
Wiesz z perspektywy czasu oraz obejrzenia innych miejsc, wychodzi to
niesamowicie blado i nie ciekawie. Tych lak, rzeczek, ktore pamietam
z dziecinstwa juz tam nie ma, lub przynajmniej nie sa w tym stanie
co pamietam. Odwiedzilam wiec kilka miejsc sentymentalnych wspomnien
i bylo to raczej niemile...komercjalizacja takowych, tlok,
zniszczone itp...reszty nie mam nawet zamiaru oswiezac, bo smakuje
jak zimna pizza na sniadanie z poprzedniego dnia.
Z rodzina utrzymujemy kontakt na skypa, ktory jest do woli i za
darmo...W samolot mozna wsiac w kazdej chwili i tez jakos sie nie
wyrywam zbytnio. Wyjechalam zreszta z moja wlasna rodzina, mezem i
synem...i nigdy nasza trojka nie zyla jakos w poblizu rodzicow
jednych czy drugich w Polsce...tak wyszlo z powodu pracy. Po to
chyba ludzie pobieraja sie? prowadzic swoje wlasne niezalezne zycie?
Wyjechalam na poczatku 1992 roku z Polski od razu na pobyt staly do
Australii. Byla wiec to zaplanowana i bardzo swiadoma decyzja dwojki
doroslych ludzi. Doroslych, bo obydwoje bylismy juz po studiach,
pracowalismy, mielismy wlasne mieszkanie oraz dziecko...Zadni
rodzice nam nie pomagali.
Swiadoma, bo lata 80-te z PRL-u zaliczam do wspomnieniowo milych,
ale ogolnie zasranych lat przepychankami komunistyczno-
solidarnosciowymi, polaczonymi z ciagla niemoznoscia, brakiem
podstawowego zaopatrzenia - czyli generalnie 10 lat, ktore mozna
byloby spedzic milej i gdzie indziej...niz spedzilam.
Nie mialam wiec zadnych watpliowsci jakie chce miec nastepne 10 lat
i nie sadze abym cokolwiek stracila z tego okresu z Polski...bierne
czekanie, ze sie moze poprawi, jakos mi nie pasowalo...a dalej, to
poprostu jak zainwestujesz w siebie w normalnym kraju to masz dosyc
latwo przewidywalne efekty.
Brak domu? masz na mysli Polski?
Wiesz, jesli wyjechalam z Polski w wieku 27 lat, to po niemalze 18-
tu tutaj spedzonych to niemalze cale moje dorosle zycie zawodowe
jest tutaj - nie w Polsce. Z Polska lacza mnie wyglupy szkolno-
studenckie. Kilka lat beznadziejnej pracy w szkole, ktorej
nienawidzilam i ta zaowocowala decyzja aby wiac jak
najdalej...hihihi, i najszybciej.
Ogolnie to chcielismy wyjechac juz w pierwszym roku pracy, tylko
musialismy poczekac 2 lata na punkty....
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.