waldek napisał:
> W wiekszych miastach ,a szczegolnie w stolicach stanowych zwykle
sa
> Polskie Kluby ,Stowarzyszenia itp. W Perth np jak chcialas spotkoc
> Polakow to najlepiej bylo isc do (albo jak niektorzy pod

)
> polskiego kosciola.Na ulicach raczej nie zdarza sie czesto slyszec
> polskiej mowy ,ale z komentarzami na temat innych lepiej uwazac bo
> bardzo latwo mozna sie oszukac
ODP: W Sydney sa trzy koscioly o ktorych mi wiadomo, odprawiajacych
msze po polsku. Jeden w Ashfield, drugi w Marayong, nastepny gdzies
w okolicach Bankstown.
Moja opinia w temacie jest bardzo subiektywna. W szczegolnosci nie
odpowiadala mi grupa widziana w jednym z nich, przy okazji 'komunii'
dziecka znajomych...
Podobna atmosfere odczulam tylko w kosciele w Polsce przy okazji
odwiedzania w czasach wczesnego dziecinstwa ciotki na 'zabitej
dechami' wsi podkarpackiej...w latach 70-tych.brrrrr
Skansen z fryzurami, strojami, makijazem zywcem z lat 70, 80-tych,
pachnacych naftalina norek...hahaha, wasow, niedostrzyzonych meskich
glow...przypominalo mi to kostiumowe 'party'..hahaha
Nie wiem. Na codzien, jakos nie przeszkadza mi zupelnie co kto nosi,
jak sie ubiera, strzyze lub nie - w takiej ilosci w jednym miejscu,
mnie powalilo...doslownie, jakby mnie czolg przejechal.hihihi
Ale sa - jak ktos potrzebuje...
Pozdrawiam
Kan