Polakow na szczescie poznac z daleka po gebach, wiec sie nie
spotykamy. Jezyka polskiego na ulicy nie slyszymy z wyzej
wymienionego wzgledu, a jestesmy bardzo czujni. Do polskich sklepow
nie chodzimy, bo nie mamy ochoty ani na nieswieze wedliny, ani na
ptasie mleczko, ani na tygodnik viva, ani tym bardziej na haftowany
portret papieza wojtyly. Jestesmy jednak patriotami i uczymy
Australczykow polskiej łaciny ulicznej. Sa zachwyceni, bo polskie
przeklenstwa to najwyzsza klasa swiatowa - murzynski rap sie chowa!
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.