Dodaj do ulubionych

luiza-w-ogrodzie

28.11.09, 15:00
napisałam na priv.
Edytor zaawansowany
  • 06.12.09, 09:59
    Czy ktoś wie, czy Luiza jest już w Polsce?
    Czy zmieniła plany?



    --
    Quidquid latine dictum sit, altum viedetur
  • 10.12.09, 09:25
    Od kilku miesiecy mam Mega Niechcieja, ktory jednakowoz ostatnio nieco sie
    zmniejszyl. Ciekawe, dlaczego - pewnie perspektywa wakacji go przestraszyla ;o)

    W ciagu ostatnich dwoch miesiecy zdazylam skasowac moje autko, uspic kaleka
    kroliczke (miala okropna infekcje nie poddajaca sie antybiotykom i srodkom
    przeciwbolowym), przezyc bal corki na zakonczenie 10 klasy i zwiazane z nim
    histerie, wkurzyc sie na moja managerke i dac Buszmenowi powazne chinskie
    ostrzezenie. Zorganizowalam takze kilka obiadkow dla przyjaciol i Andrzejki oraz
    dwoch ludzi do ukladania 10m piaskowcowej sciany oporowej i 60m ceglanych i
    piaskowcowych chodnikow i schodkow w trzech miejscach. A przed chwila wrocilam
    od fryzjera.

    Nie jestem spakowana ani przygotowana psychicznie na wylot do Polski w ten
    weekend. Przyszly tydzien spedzimy z corka w Norwegii scigajac zorze polarna,
    jezdzac psim zaprzegiem i zwiedzajac Oslo. Swieta w Poznaniu z Mama plus wizyty
    rodzinne, teatry, kina i zakupy. W planie Nowy Rok w Pradze z przejazdem koleja
    do Berlina i zwiedzanie owego. Wypadaloby tez zaliczyc wizyte u syna w Anglii i
    u siostry w Irlandii. Poza tym w styczniu bede pracowac przez dwa tygodnie z
    filii firmy w Poznaniu, bede miala popoludnia i wieczory na wizyty itp. Do
    sydnejskiego biura wroce pierwszego lutego i chyba zaraz bede potrzebowac urlopu
    ;oP

    Zaraz sie skopiuje na innych forach i wracam do niekonczacych sie raportow.
    Walizki tymczasem czekaja na spakowanie, a czas zaczyna sie juz liczyc w
    godzinach...

    Serdecznie pozdrawiam cale forumostwo, jak widze forum beze mnie calkiem dobrze
    sobie radzi...

    Luiza-w-Ogrodzie
    ForumAUSTRALIA
  • 10.12.09, 12:59
    luiza-w-ogrodzie napisała:

    > Od kilku miesiecy mam Mega Niechcieja, ktory jednakowoz ostatnio
    nieco sie
    > zmniejszyl. Ciekawe, dlaczego - pewnie perspektywa wakacji go
    przestraszyla ;o
    > )
    >
    > W ciagu ostatnich dwoch miesiecy zdazylam skasowac moje autko,
    uspic kaleka
    > kroliczke (miala okropna infekcje nie poddajaca sie antybiotykom i
    srodkom
    > przeciwbolowym), przezyc bal corki na zakonczenie 10 klasy i
    zwiazane z nim
    > histerie, wkurzyc sie na moja managerke i dac Buszmenowi powazne
    chinskie
    > ostrzezenie. Zorganizowalam takze kilka obiadkow dla przyjaciol i
    Andrzejki ora
    > z
    > dwoch ludzi do ukladania 10m piaskowcowej sciany oporowej i 60m
    ceglanych i
    > piaskowcowych chodnikow i schodkow w trzech miejscach. A przed
    chwila wrocilam
    > od fryzjera.
    >
    > Nie jestem spakowana ani przygotowana psychicznie na wylot do
    Polski w ten
    > weekend. Przyszly tydzien spedzimy z corka w Norwegii scigajac
    zorze polarna,
    > jezdzac psim zaprzegiem i zwiedzajac Oslo. Swieta w Poznaniu z
    Mama plus wizyty
    > rodzinne, teatry, kina i zakupy. W planie Nowy Rok w Pradze z
    przejazdem koleja
    > do Berlina i zwiedzanie owego. Wypadaloby tez zaliczyc wizyte u
    syna w Anglii i
    > u siostry w Irlandii. Poza tym w styczniu bede pracowac przez dwa
    tygodnie z
    > filii firmy w Poznaniu, bede miala popoludnia i wieczory na wizyty
    itp. Do
    > sydnejskiego biura wroce pierwszego lutego i chyba zaraz bede
    potrzebowac urlop
    > u
    > ;oP
    >
    > Zaraz sie skopiuje na innych forach i wracam do niekonczacych sie
    raportow.
    > Walizki tymczasem czekaja na spakowanie, a czas zaczyna sie juz
    liczyc w
    > godzinach...
    >
    > Serdecznie pozdrawiam cale forumostwo, jak widze forum beze mnie
    calkiem dobrze
    > sobie radzi...
    >
    ODP: Haha - tez Cie pozdrawiam oraz zycze udany wakacji z reniferami
    oraz innymi atrakcjami - bawcie sie dobrze.

    Pa
    Kan
  • 11.12.09, 00:30
    jak dla mnie to takie male San Francisco, zwlasza przy porcie jachtowym, przejdz
    sie deptakiem od dworca do palacu a gdzie bedziesz ogladac zorze? jak daleko
    jedziesz na polnoc? a jesli jedziesz nie zapomnij wczesniej zarezerwowac hoteli
    bo moze byc tak, ze bedziesz spala w auciesmile, powaznie, pozdrawiam i zycze
    wspanialych przezyc i jesli mozna prosze o zdjecia, uwielbiam Norwegie,
    szczesliwej podrozy
  • 11.12.09, 08:54
    Generalnie ten rok jest parszywy i niewiele mi sie udaje, ale chyba dzisiaj
    nastapilo przesilenie i przelamal sie tegoroczny pech.

    W planie na dzis mialam biurowa orke na ugorze z domowego biura, z czujnym okiem
    na zywinie, ogrodzie, rzemieslnikach i z intencja podwiezienia corki na
    swiateczna zbiorke skautow. I pakowaniem z doskoku. I wizyta w banku, zeby
    wyrobic podrozna karte gotowkowa. Ale oczywiscie zgodnie z prawem Murphy'ego
    ("co moze sie spieprzyc, na pewno sie spieprzy") w sytuacji napietego
    grafiku wszystko sie posypalo.

    Otoz rano zasiadlszy z miska muesli za domowym biurkiem o siodmej rano nie
    moglam sie wlogowac do firmowych systemow. Czyli bylam bez emajla, Internetu i
    firmowego czatu a bez tego nie moge pracowac. Probowalam tak i siak, w koncu
    zadzwonilam do Helpdeska, zreszta w Indiach. Po godzinie zlecania mi
    manewrowania kablami i przestawiania ustawien programow stwierdzili ze padl
    wewnetrzny modem laptopa i zalecili pojechanie do biura, zeby komputer obejrzeli
    technicy. Poniewaz planowalam prace w domu, Buszmen wzial nasz jedyny samochod,
    zatem nie bylo jak dostac sie do biura. Wszystko zakomunikowalam menederstwu,
    ktore potrzebowalo waznych informacji przed moim wyjazdem.

    I w tym momencie poziom wkurwieliny mi sie zupelnie wyzerowal, stwierdzilam ze
    to wina i problem firmy zas ja to czniam i zaczne wykonywac powolne ruchy.
    Wypilam szklanke soku, nakazalam krolikowi dobrze sie zachowywac i pilnowac
    domu, zarzucilam laptoka na ramie i poszlam piechota do banku. Tam zalatwilam co
    potrzebowalam, wplacilam kilka czekow, kupilam troche Euro i w poczuciu ogolnego
    zadowolenia podreptalam na postoj taksowek. Dojechalam do pracy, gdzie chlopcy
    technicy przetestowali maszyne i stwierdzili iz maszyna jest w porzadku, za to
    wysiadla siec, do ktorej sie podlaczam z domu. "Dobra nasza" pomyslalam i
    dopelzlam do firmowego biurka, gdzie nadal siedze, czekajac na przyjazd
    Buszmena. Ale skonczylam juz prace, zamowilam dla corki pizze z dostawa do domu
    i surfuje po Internecie sprawdzajac pogode w Norwegii (ma sniezyc na nasz
    przyjazd!). Przy okazji kupilam komorke na Ebaju a teraz kupuje bilety do Pragi
    dla mojej Mamy, corki i dla siebie, ofkoz. I jakos wszystko mi zwisa miekkim
    paczkiem paproci drzewiastej, pelny relaks.

    Czego wszystkim zycze, pozdrawiajac ;o)
    Luiza-w-Ogrodzie
    .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
    Australia-uzyteczne linki
  • 11.12.09, 11:52
    nie czaruj luiza z tymi raportami dla szefowej, ktory to pomysl
    sciagnelas ewidentnie od obywatela piszczyka. gazetka scienna w
    kazdej celi, hehe
  • 11.12.09, 16:51
    i to,moim zdaniem, twoj najlepszy wpis w tym roku jest ...!
    czuc, ze kobieta jestes... wink


    luiza-w-ogrodzie napisała: (...)

    > I jakos wszystko mi zwisa miekkim
    > paczkiem paproci drzewiastej, pelny relaks.(...)
  • 12.12.09, 13:17
    zycze milego wypoczynku,zapomnij na jakis czas o pracy,pelny relaks,wpisuj
    czesto relacje z urlopu,pozdrawiam
  • 13.12.09, 08:01
    Luizo, nie płacz, ciesz się wakacjami, Laponia jest piękna, czekam na relacje z
    podróży.

    Bluff, co u Ciebie, dawno się nie widzieliśmy ?
    pozdrawiam
  • 14.12.09, 13:33
    Jestesmy juz w Poznaniu, zadekowane u mojej Mamy. Dzis corka
    wyleciala rano na bosaka na balkon, zeby sie nacieszyc padajacym
    sniegiem. Coz za egzotyka!

    Dzis rano zalozylysmy cieple kurtki, kozaki, welniane ineksprymable
    skarpety i welniane czapki i poszlysmy w miasto. Szlysmy piechota od
    Mostu Teatralnego kolo Okraglaka do Starego Rynku a stamtad na
    deptak i do Browaru na zakupy. Dotarlysmy do internetowej kafejki,
    skad nadaje.

    Jutro kolo 17 wylatujemy do Norwegii ogladac zorze polarna i wrocimy
    21-go. Bedziemy w Poznaniu do 30 grudnia a Wigilie spedzimy u Mamy.
    30-go lecimy do Pragi, potem Mama wraca a ja pojade z corka
    pociagiem do Berlina. Wrocimy pewnie 6-7 stycznia.

    Bede pracowac z filii firmy w Poznaniu miedzy 11-22 stycznia, potem
    (22 albo 23) chce wpasc do Londynu spotkac sie z siostra i pojechac
    do syna na pare dni.

    Wyglada na to ze mam kilka wolnych dni LOL na jakies forumowe
    spotkania...
    Wylatujemy z powrotem do domu 27 stycznia.

    Po powrocie chyba wezme urlop ;o)
    Pozdrawiam forum

    Luiza-w-Ogrodzie
    .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
    Australia-uzyteczne linki
  • 14.12.09, 14:27

    --
    Quidquid latine dictum sit, altum viedetur
  • 14.12.09, 23:04
    nawet przez rozowe okulary
  • 15.12.09, 13:24
    w Szwecji sypie od samego rana, mysle ze w Oslo bedzie podobnie. Tyle tylko ze
    zorzy polarnej w Oslo nie zobaczysz (zwlaszcza przy takiej pogodzie jak jest
    teraz za oknem), ale tak czy siak zycze milego pobytu w Skandynawii smile
  • 16.12.09, 14:35
    Hotelowy internet z widokiem na fiord nieco sie czolga i przerywa,
    ale nic to. Jedyny problem to ze nie moge zaladowac zdjec. Pewnie
    zrobie to dopiero po powrocie do Poznania za piec dni.

    Spedzilysmy z corka jedna noc w Oslo, krotki spacer po okolicach
    Nationaltheatret wsrod swiateczych dekoracji, starych budynkow, po
    swiezym sniegu wywolal w corce komentarz: "Ja sie tu przeprowadzam!"
    ;oP Spedzimy w Oslo dwa dni po powrocie z Tromso i wtedy pochodzimy
    po miescie i je pozwiedzamy. Lotnisko w Oslo tez bardzo mi sie
    podobalo, jest nowoczesne, jasne, wysokie a dach oparty jest na
    drewnianych belkach, co wyglada jak halla Wikingow. Piekny projekt
    architektoniczny.

    Tromso jest cudnie polozone wsrod osniezonych gor i fiordow.
    Norwegowie ze swoimi jasnymi twarzami i krzepka budowa niezmiernie mi
    sie podobaja. Chyba przyjade na dluzej do Norwegii jakiegos lata.

    Lece zaplacic rachunek za prad, sprawdzic poczte i poczytac co sie
    dzieje na innych forach.

    Pozdrawiam z Tromso, krainy zorzy i minusowych temperatur :o(
    Luiza-w-Ogrodzie
    .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
    Australia-uzyteczne linki
  • 16.12.09, 17:00
    no dobrze, ale co to ma wspolnego z Australia? Przeciez u nas
    pingwiny a tam biale niedzwiedzie!
  • 16.12.09, 21:37
    Cudownego pobytu, czekam na dalsze relacje.
    pozdrawiam
  • 17.12.09, 12:51
    Obejrzalysmy wczoraj zorze, ale byla bardzo blada i zdjecia nijak nie wyszly.
    Niemniej ogladanie wijacej sie welonami nad glowa bladozielonej poswiaty lezac
    na wznak na reniferowych skorach mialo swoj urok ;o) Wrocilysmy do hotelu o
    polnocy i nie moglysmy sie dzis podniesc na sniadanie. Jest prawie pierwsza po
    poludniu, za oknem jest piorunsko ciemno a do tego sniezy calkiem gesto, wieje
    wiatr, fale fiordu sie marszcza i niewiele widac. Zaraz idziemy do miasta
    polazic po sklepach i pewnie wstapimy do muzeum polarnego.

    Pozdrawiam podpolarnie

    Luiza w Tromso
  • 17.12.09, 17:10
    luiza-w-ogrodzie napisała:

    > Wrocilysmy do hotelu o polnocy i nie moglysmy sie dzis podniesc na sniadanie.

    Atansjon, atansjon, Luiza tours the world in 4 days or less.
    Jesli dzisiaj czwartek to jestesmy w Norwegii hehehe

    --
    www.lomianki.info/galeria_pictures.php?pid=199
  • 19.12.09, 05:39
    ino Zorka 5
  • 19.12.09, 07:41
    nie martw sie luiza, bylem kiedys na nordkap i zdjecia tez nie wyszly hehe a
    nocujesz w ,,tym" hotelu?
  • 19.12.09, 09:22
    Luizo, ile masz na minusie za oknem, w Szczecinie -14.
    pozdrawiam przedświątecznie
  • 28.12.09, 12:33
    Cale Swieta byly w blotku i szarosci a dzis rano obudzilam sie przy odblasku cienkiej warstwy drobnego sniegu na dworze. Na Wigilie oprocz tego co przygotowala Mama zrobilam barszcz z uszkami, wesolo nam bylo swietowac razem. A potem padlam na przywiezione z Oslo wirusowe zapalenie zatok, z ktorego podnioslam sie wczoraj, zeby kupic Mamie puchowy plaszcz i porzadne kozaczki na wyjazd do Pragi. Cale Swieta spedzilam w lozku czytajac wszystkie swiateczne magazyny i powiesc "Krystyne, corke Lavransa" norweskiej pisarki Sigrid Undset.

    Teraz jestem w firmowym biurze i posylam podsumowanie mojej pracy, jakie mialam zrobic przed Swietami. Po poludniu pojde do sklepu kupic sobie takim sam puchowy plaszcz, jaki kupilam Mamie a potem z powrotem w bety i do "Krystyny..." ktora to powiesc znakomicie pasuje do pogody i najlepiej czyta sie ja w lozku, zeby nie zmarznac.

    Ech, wrociloby sie na Polnoc, do takich widokow:
    http://images8.fotosik.pl/150/e892ffa17b85c728m.jpg

    http://images8.fotosik.pl/150/b4615cb3e939328em.jpg

    Pozdrawiam
    Luiza-w-Ogrodzie
    Forum AUSTRALIA
  • 02.01.10, 13:38
    U mnie również Święta i Sylwester w gronie rodzinnym.
    Synek dopytywał się o św. Mikołaja, czy na pewno przyjdzie, a ten Mikołaj to
    przybył z prezentem z Australii.

    Luizo, wyjazd do Norwegii miałaś zaplanowany z biurem podróży, czy organizowałaś
    na miejscu ?

    Obecnie zwiedzasz Berlin, czekam na relacje, życzę miłego pobytu.

    pozdrawiam
    Julia
  • 05.01.10, 16:16
    Praga bardzo mi sie podobala, Stare Miasto jest rzeczywiscie stare,
    niemal nietkniete wtretami dwudziestowiecznej architektury a krete
    waskie uliczki wokol Starego Rynku przyprawiaja o oczoplas. Mama po
    otrzymaniu nowych kozaczkow zasuwala po Pradze jak maly samochodzik.
    Spedzilysmy wspanialy wieczor noworoczny na praskim Starym Rynku, w
    trojke z Mama hasalysmy wsrod tlumu puszczajacego race i petardy.
    Bylo wesolo i glosno, nie sniezylo, po Sylwestrowej kolacji
    zaliczylysmy grzane wino i trdle.

    Za nami wczorajsza pieciogodzinna podroz pociagiem z Pragi do Berlina
    wsrod osniezonych krajobrazow. Berlinski Dworzec Glowny powalil mnie
    swoja nowoczesnoscia, wielkoscia i organizacja - nie bylam w Berlinie
    od czasow studenckich. Od razu kupilysmy dla siebie Berlin Welcome
    Card, czyli karte na komnikacje miejska polaczona ze znizkami w
    muzeach i restauracjach i bedziem zwiedzac.

    Tyle skrotowego sprawozdania - zdjec nie zaladowalam, bosmy
    zapomnialy zabrac kabel do aparatu...

    Szczesliwego Nowego Roku zyczy z Berlina
    Luiza-w-Ogrodzie
    .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
    Australia-uzyteczne linki
  • 11.01.10, 10:17
    Sniegu jest coraz wiecej, siedzac w biurze patrze za okno i widze ze znowu gesto
    pada. Wyslalam dziecko w gory na narty, pociag odjechal punktualnie, mam
    nadzieje ze corka dojedzie na czas i ze wroci w pore, bo pokazywane wczoraj w TV
    opoznienia po 300-500 minut aczkolwiek wygladaly egzotycznie, dla pasazerow sa
    duzym problemem.

    Ulice w Poznaniu sa slabo odsniezane poza glownymi, az dziw, ze autobusy jezdza
    punktualnie. Chodniki sa w jeszcze gorszym stanie a snieg wcale nie chce
    przestac padac. Brnelam dzis do biura przez snieg po kostki i nierowno ubity,
    odgarniety byl tylko przed niektorymi domami.

    Wracajac do tematu komunikacji miejskiej, zyczylabym sobie takiej w Sydney! O
    osiagnieciu poziomu komunikacji w Berlinie albo Pradze nawet nie mamy co marzyc....

    Luiza-w-Europie

    Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy wukryciu.
  • 15.01.10, 21:54
    Gratuluje europejskiego urlopu.
    Dawno nie pisałem ale byłem strasznie zajęty a jestem raczej osobą która ma
    poukładane priorytety. Fakt śniegu jest sporo.
    Większość ludzi na niego narzeka. A ja się strasznie cieszę. Dawno takiej zimy
    nie było. Nie ważne że trzeba odśnieżać i że samochody wolno jadą. Ale jest
    pieknie i biało.
    Nareszcie śnieg
    --
    "Spieszmy się kochać ludzi Tak szybko odchodzą"

    "Suma strachów gdy czas iść do piachu"
  • 18.01.10, 21:06
    No pewnie że dla ciebie.
    Jak bym wiedział ze będziesz to bym wygospodarował czas by sie do poznania
    wybrać i kawke jakąś spić.
    Zawsze to lepiej w 4 oczy pogadać albo w 6 w moim przypadku wink
    A tak oram w pracy i kierunek wrocław jutro obieram.
    Szkoda strasznie. A jeszcze będzie sypać więc się ciesz.
    Kolejne upady wyczuwam na jutro. Tak mi mowią kości wink

    --
    "Spieszmy się kochać ludzi Tak szybko odchodzą"

    "Suma strachów gdy czas iść do piachu"
  • 19.01.10, 08:45
    adasssster napisał:

    > No pewnie że dla ciebie.
    > Jak bym wiedział ze będziesz to bym wygospodarował czas by sie do poznania
    wybrać i kawke jakąś spić.
    > Zawsze to lepiej w 4 oczy pogadać albo w 6 w moim przypadku wink
    > A tak oram w pracy i kierunek wrocław jutro obieram.
    > Szkoda strasznie. A jeszcze będzie sypać więc się ciesz.
    > Kolejne upady wyczuwam na jutro. Tak mi mowią kości wink


    Aaa, trzeba bylo czytac forum, nawijam o wyjezdzie od jakiegos czasu ;o)
    Z zapowiadanego sniegu niezbyt sie ciesze, bo na weekend mam leciec do UK i nie
    chce ugrzeznac gdzies na lotniskach.

    Pozdrawiam
    Luiza-w-Ogrodzie
    .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
    Australia-uzyteczne linki
  • 22.01.10, 10:46
    W Poznaniu wyszlo niesmiale blade slonce, drugi raz w czasie mojego pobytu,
    normalnie jestem zaszokowana!

    Dzis wylatuje z corka do Anglii, zeby sie spotkac z synem i jego dziewczyna.
    Czekam na wskazowki, jak powinna zachowywac sie "tesciowa" wobec wybranki syna
    ;o) Bardzo sie ciesze, ze go zobacze, corka tez od dwoch dni o niczym innym nie
    mowi. Ostatnio widzialysmy go na Wielkanoc 2007.

    Godzine temu zadzwonila moja managerka w sprawie podsumowania roku i premii.
    Zgodnie doszlysmy do wniosku, ze czas szukac nowej pracy, bo nowa derekcja
    wydzialu w Australii nam sie nie podoba zas derekcja swiatowa uwaza, ze poza USA
    nic nie istnieje. Chyba czas sie ewakuowac.

    Teraz zabieram sie do pracy a po poludniu fruuuu! Wroce we wtorek, w srode
    wylatuje do domu, lajf iz bjutyful...

    Pozdrawiam australijskie forumostwo, majac nadzieje ze ostatnie upaly Wam nie
    zaszkodzily
    Luiza-w-Poznaniu
    Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy wukryciu.
  • 01.02.10, 02:01
    Z podrozami roznie bywa. Z Deutsche Bahn mam mile wspomnienia, po przejezdzie
    zas ekspresem Intercity mialam dreszcze (niedogrzane wagony, brudne toalety
    itp). Ale nic to, wazne ze wreszcie wrocilam do domu!
    W przelocie z Monachium do Singapuru po raz pierwszy od 10 lat bylam zadowolona
    z lotu Lufthansa: lecialysmy nowiutkim Airbusem, siedzenia jak na klase
    ekonomiczna byly duze a co lepsze, samolot byl wpol pusty, wiec gdy to
    zauwazylam, zagailam pursera i oznajmilam mu ze przenosze sie z corka do dwoch
    wolnych srodkowych rzedow. Kazda z nas wyciagnela sie na 4 siedzeniach i
    przespalysmy wiekszosc kilkunastogodzinnego lotu, budzac sie w Azji swiezutkie i
    wypoczete. W Singapurze naszym rytualem jest pojscie na lotniskowy odkryty basen
    (jesli czas pozwala, a tym razem pozwolil). Plawilysmy sie w wodzie przez
    poltorej godziny, potem zrobilysmy sie na bostwa, przebralysmy w stosowniejsze
    do klimatu lekkie ubrania i ruszylysmy na nasz samolot. Z powodu usterki lot
    opoznil sie o dwie godziny, ale nic to, linie lotnicze daly nam jedzenie i karty
    telefoniczne, zeby kazdy mogl zadzwonic do rodziny. Wyladowalysmy w Sydney w
    piatek rano, w swietle slonca, temperaturze 24 stopni i zapachach poznego lata.
    Po poludniu Buszmen wywiozl mnie na plaze i przywitalam sie z oceanem o
    temperaturze 22 stopni, rozlaczyc sie z nim nie moglam...
    I nawet nie mam jet lag - no, minimalny, lekka sennosc miedzy 14 i 18-ta.
    Pierwszy raz znioslam zmiane czasu tak lagodnie, a przeciez to 10 godzin roznicy!
    Fajnie jest byc z powrotem w Australii i na forum ;o)
    Pozdrawiam
    Luiza-z-powrotem-w-Ogrodzie
    Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy wukryciu.
  • 01.02.10, 02:14
    Czas spedzony poza Australia: 7 tygodni (w tym tydzien spedzony w samolotach,
    pociagach itp oraz tydzien choroby)
    Liczba odwiedzonych i zwiedzonych miast: 7 (Poznan, Oslo, Tromso, Praga, Berlin,
    Warszawa, Cambridge)
    Odwiedzone kraje: 5 (Polska, Norwegia, Czechy, Niecy, UK)
    Bagaz w drodze powrotnej (na dwie osoby): 88kg (53kg w luku, 35 kg podrecznego)
    Zrobionych zdjec: ponad 700
    Wydanych pieniedzy: [---]
    Uczucie powrotu do domu: bezcenne!

    Luiza-z-powrotem-w-Ogrodzie
    .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
    Australia-uzyteczne linki
  • 01.02.10, 11:42
    luiza-w-ogrodzie napisała:

    > Wydanych pieniedzy: [---]
    > Uczucie powrotu do domu: bezcenne!

    Na wszystko inne jest Mastercard smile

    Piekna podroz, gratuluje.
    Przy okazji zrobilam obrachunek i policzylam miasta odwiedzone podczas mojego
    pobytu w Europie w zeszlym roku, bylo ich rowniez osiem - 2 w Polsce 3 w
    Niemczech, 2 w Szwajcarii i Paryz. No i po drodze rowniez Singapur. Ale z
    basenie na lotnisku nie udalo mi sie poplywac.
  • 16.02.10, 08:48
    Jestem w polowie moich wakacji,
    na ponad miesiecznej wyprawie,
    podrozujemy przez Malezje i Tajlandie,
    tym razem nie dolece do Ausrtalii, a szkoda.
    Synek trzyma sie dzielnie, karmi slonie, malpy,
    ma 4 lata, plywa z fajka i maska.
    Czesciowo zwiedzamy lodzia, piekne plaze, piasek
    jak maka, bajka !
    Jedyny mankament to jedzenie-very spicy !
    pozdrawiam upalnie
    Julia

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.