Dodaj do ulubionych

civil/structural engineer w AU

13.05.10, 01:14
Witam!
W skrócie opisując sytuacje. Wraz z mężem jesteśmy inżynierami. 5 lat
temu wyjechaliśmy do Irlandii i mieszkamy tu do dziś. Mamy jednak, juz od
jakiegoś czasu, chęć zmiany otoczenia i klimatu na nieco inny od obecnego.
Pomysł na emigracje do Australii zrodził sie juz jakiś czas temu ale jego
realizacja wlecze sie strasznie. Juz rok temu zdaliśmy IELTS i
rozpoczęliśmy kompletowanie dokumentów potrzebnych do uznania kwalifikacji
przez męża (ma więcej lat doświadczenia). I tak minął rok i znów wrócił
temat emigracji i mocne postanowienie działania. Słyszałam jednak ze
ostatnio zostały zmienione zasady przyznawania wiz emigracyjnych. Czy
wiadomo może wam cos na ten temat i jak to sie ma do naszej sytuacji? I
drugie pytanie, czy może ktoś orientuje sie w obecnej sytuacji na rynku
pracy jeśli chodzi o zawód civil/structural enginner. Czy może ktoś z was
starał się o uznanie kwalifikacji w tym zawodzie?
Edytor zaawansowany
  • 13.05.10, 02:15
    W skrócie to rząd ogłosił zmianę zasad od 1 lipca, ale wciąż nie wiadomo na czym dokładnie zmiany będą polegały. Mamy się dowiedzieć w maju...
    Na razie wstrzymano przyjmowanie nowych podań z zagranicy.
    Zaglądaj tutaj: www.immi.gov.au/skilled/general-skilled-migration/whats-new.htm

    --
    Przemek
    www.Antypody.info
  • 13.05.10, 13:25
    zapowiadane zmiany mają przekierować napływ imigrantów w stronę górnictwa i
    innego przemysłu i dawać możliwość kierowania ich do konkretnych stanów wedle
    zapotrzebowania i osadzania ich tam na okres minimalny (witajcie w Zachodniej
    Australi hehe), ale jak napisał spocit - szczegółów jeszcze nie ma.

    rozpatrywanie tych wiz ma być wznowione po 30 czerwca i wasza profesja widnieje
    na liście SOL.

    coś mi podpowiada, że całokształt zmian będzie dyktowany przez przyszłoroczny
    budżet, super tax i reakcję przemysłu górniczego, ale tak czy inaczej inżynierów
    potrzeba tu więcej niż się kształci, więc głowa do góry.

    --
    do góry nogami
  • 13.05.10, 18:54
    hej,
    dzięki za szybkie odpowiedzi, rzeczywiście nie mieliśmy pojęcia o
    tymczasowym wstrzymaniu przyjmowania nowych aplikacji jeśli chodzi o wizy
    imigracyjne. myślę ze i tak maly sa szanse żeby udoalo sie nam zdobyć
    uznanie kwalifikacji przed 30 czerwca wiec nie ma stresu. rzeczywiście
    śledząc strony agencji rekrutacyjnych ogłoszeń z praca dla structural czy
    civil engineer jest spora ale sama wiem jak to często ma sie do
    rzeczywistości. Pożyjemy zobaczymy.
  • 14.05.10, 02:50
    > i wasza profesja widnieje na liście SOL.

    masz jakieś zakulisowe informacje?

    --
    Przemek
    www.Antypody.info
  • 14.05.10, 16:22
    hę? szalenie zakulisowe, prosto z immi:

    www.immi.gov.au/allforms/pdf/1121i.pdf
    --
    do góry nogami
  • 15.05.10, 15:20
    To zajrzyj teraz do sekcji "what's new". Starą listę SOL de facto
    anulowano. Nowa będzie obowiązywać od 1 lipca, ale jej treść nie
    jest na razie znana publicznie.

    --
    Przemek
    www.Antypody.info
  • 16.05.10, 00:36
    Zakładając że lista SOL zostanie jednak nie okrojona o zawód civil
    engineer i wszystko pójdzie po naszej myśli z uznaniem kwalifikacji i nie
    będziemy czekać na wizę dłużej niż parę lat to jak oceniacie nasze
    możliwości jeśli chodzi o rynek pracy dla takich jak my i na jakie
    wynagrodzenie możemy liczyć?
  • 16.05.10, 05:22
    za cholerę nie da rady określić dokładnie, ile inżynier będzie zarabiał za dwa lata.

    moja szklana kula jednakże mówi mi, że jak będzie siedział za biurkiem w
    malutkim biurze w CBD i przekładał papiery, to zarobi 60-70 kafli, a jak będzie
    latał w kasku po kopalni w Pilbara w systemie FIFO to zarobi 100-120 kafli.*

    *wyniki ze szklanej kuli nie przekładają się na gwarancje płac, dziękuję za uwagę.

    tak na serio, to większość ogłoszeń w internecie podaje widełki płacowe, można
    rzucić okiem.

    --
    do góry nogami
  • 16.05.10, 05:13
    spocit, easy, mate. z czytaniem u mnie nie najgorzej, serio. ale możemy sie
    założyc o karton Coopera, że na nowej liście civil engineer też będzie, chcesz? smile

    --
    do góry nogami
  • 16.05.10, 07:57
    > możemy sie założyc o karton Coopera, że na nowej liście civil
    > engineer też będzie

    Zamiłowanie do hazardu jakie obserwuję w Australii nie przestaje mnie zdumiewać.
    Co do samej listy: obecny rząd nie daje nawet pewności, że poprawnie złożone podanie zostanie rozpatrzone i nie wyrzucisz paru tysięcy w błoto.
    Tymczasem jednak rozmawiajmy o faktach. Ja osobiście radzę poczekać te parę tygodni, bo przygotowanie podania kosztuje więcej niż karton Coopersa.

    Czy sobie tu poradzisz jako civil engineer to Bóg raczy wiedzieć. Jeśli wizę Ci dadzą to uważam, że warto spróbować.

    --
    Przemek
    www.Antypody.info
  • 16.05.10, 15:35
    Jak już wcześniej pisałam podania nie złożymy wcześniej niż po uznaniu
    kwalifikacji co pewnie zajmie kilka tygodni i mam nadzieje ze do tego
    cczasu będzie już wiadomo czy widniejemy na liście czy też nie.

    Póki co zastanawiamy sie nad miejscem do życia w Australii. Może jakieś
    spostrzeżenia na ten temat? My osobiście myślimy o okolicach Melbourne ale
    to jeszcze nic pewnego. Dodam tylko że przybędziemy z dwójką pokemonów (2
    i 5 obecnie) i zależy nam na raczej na miasteczku z niedalekim sąsiedztwem
    większej aglomeracji.
  • 17.05.10, 10:23
    losiolek007 napisała:

    > Póki co zastanawiamy sie nad miejscem do życia w Australii. Może
    jakieś
    > spostrzeżenia na ten temat? My osobiście myślimy o okolicach
    Melbourne ale
    > to jeszcze nic pewnego. Dodam tylko że przybędziemy z dwójką
    pokemonów (2
    > i 5 obecnie) i zależy nam na raczej na miasteczku z niedalekim
    sąsiedztwem
    > większej aglomeracji.

    ODP: Nie wiem ile jest gornictwa/przemyslu w poblizu/okolicach
    Melbourne...czyli mozliwosci np; dla inzynierow.
    Sa takowe np; w Hunter Region w okolicach Sydney (jakies 200km od
    miasta). Jest to moim zdaniem wystarczajaco daleko aby nie trafic na
    obrzeza, gdzie mieszkaja Ci, ktorzy konca z koncem nie wiaza i
    czesto nie chca...lub czegos w tym rodzaju.

    Moje wrazenia z malych osrodkow sa bardzo pozytywne. Dobre szkoly
    panstwoe czyli bezplatne - w szczegolnosci dla 'pokemonow', czyli
    podstawowe - srednio na okres szkoly sredniej nalezy zaczac myslec
    czesto o powrocie o jakiejs aglomeracji - glownie aby z nudow nie
    umarly 'dorastajace pokemony'. W wieku okolo 13-14 lat w
    szczegolnosci u chopcow, bieganie po buszu przestaje byc zabawa.
    Nie ograniczalabym sie wiec tylko do Melbourne - co zlego z Pilbara?
    Zachodnia Australia? Poludniowa? Sa to glowne centra gornicze?

    Nasz syn wychowal sie z racji naszych zawodow w Jindabyne -
    populacja stala w tym czasie 1200...w Gorach Snieznych. Chodzil do
    szkoly gdzie bylo 200-tu uczniow w calej szkole. Klasy byly laczone
    np; 3 i 4 -ta na czesc przedmiotow. Byla to bardzo dobra szkola, na
    ktora w Sydney/Melborne stac by Nas nie bylo. Mial lekcje plywania
    przez 3 lata, nauke jezyka niemieckiego. Codzienna prace domowa, za
    ktora Ja bylam odpowiedzialna z matematyki i angielskiego.
    Przedstawienia w szkole, zaproszenia na urodziny klasy w calosci.
    Nigdy i nikt mu nie wytknal odmiennosci - zaczynal z zerowa
    znajomoscia jezyka.
    W zimie mial obowiazkowa jazde na nartach i dzisiaj majac 22 lata,
    wciaz ma kolegow z tego czasu. Wraca tam na wakacje, wspominajac
    dojedzanie do szkoly autobusem, spacery przez pole golfowe - czyli
    cale szczesliwe dziecinstwo biegania, gonienia jaszczurek, wezy,
    zaganiania bydla na farmach kolegow - nie chce wiedziec nawet gdzie.
    Nam sie przydalo; 4.5 roku tylko miedzy australijczykami - bezcenne.

    Kan
  • 17.05.10, 10:52
    > ODP: Nie wiem ile jest gornictwa/przemyslu w poblizu/okolicach
    > Melbourne...czyli mozliwosci np; dla inzynierow.
    > Sa takowe np; w Hunter Region w okolicach Sydney

    strasznie macisz, kan.

    gornictwo/przemysl to spora rozpietosc, a kolega pyta o budownictwo

    w Melbourne mozliwosci dla inzynierow sa wieksze niz w Sydney - w
    Melbourne nie maja Mardi Gras!!

    Hunter Valley jest k. Newcastle - winnice, gornictwo wegla i
    kolejnictwo - zdaje sie ze tam produkuja Tangary!!
  • 18.05.10, 12:57
    Myśleliśmy o Melbourne z wielu względów głównie zawodowych i trochę
    również ze względu na przyszłą edukację naszych 'pokemonów'. Nie ukrywam
    jednak że mieszkając obecnie w 12000 miasteczku ( w Irlandii dużo
    większych nie ma poza Dublinem, Corkiem i Golway) doceniam życie na
    wolniejszych obrotach. A przede wszystkim docenia to mój 5 latek który w
    szkole zna wszystkich i dobrze mu z tym, gdy się nie zna języka (teraz po
    blisko roku nauki jest juz zupełnie inaczej).
    Mimo to bijemy sie z myślami bo zawsze tęskni sie za tym czego się nie ma
    tak to już jest (już 5 lat w Longford). Pewnie zweryfikuje to rynek pracy
    (i ewentualne oferty smile)

    Na razie pozostajemy na etapie przygotowań do uzyskania wizy i wyjazdu, ku
    wielkiemu niezadowoleniu starszyzny rodzinnej (dziadkowie płaczą sad).
    Może ktoś z Was zna kogoś lub sam uznawał kwalifikacje jako inżynier i ma
    jakieś spostrzeżenia na ten temat.
    Z góry dzięki i pozdrawiam z zimnej znów w tym roku wiosny w Irlandii.
  • 19.05.10, 13:01
    losiolek007 napisała:

    > Myśleliśmy o Melbourne z wielu względów głównie zawodowych i
    trochę
    > również ze względu na przyszłą edukację naszych 'pokemonów'.

    nie wiem jak przyszla edukacje masz na mysli - niemniej
    jednak nalezaloby wziac pod uwage, ze Australia jest krajem gdzie
    ludzie przemeiszczaja sie znacznie czesciej niz w EU
    Jesli wiec dzieci jeszcze male, to doprawdy kilka lat na wzglednym
    zadupiu im nie zaszkodzi, a Wam bardzo finansowo pomoze (ustawic sie
    mozna calkiem niezle), za 2-3-5 lat przeniesiecie sie do wiekszej
    aglomeracji bedac inzynierami z lokalnym (cenionym) doswiadczeniem,
    oblatanymi w miejscowych (australijskich) regulach gry w branzy itd.

    zmiana domu, przeprowadzka itd to sprawa dosc latwa tutaj, czesto
    zatrudniajacy pokrywa wszelkie koszty przesiedlenia (czasem nawet
    placa stawke godzinna za czas przelotu samolotem do nowego miejsca
    pracy wink)

    Niewielu ludzi wiaze sie tutaj z miejscem przcy/zamieszkania do
    grobowej deski - do melbourne zawsze mozna wrocic wink)

    a na poczatek lepiej jest chyba startowac ze stawki od $100 do 200
    na godzine (dla dobrych fachowcow) niz od $30 - 60 p/h

    ale to wasz wybor - na zadupiu nie bedzie wsparcia 'lokalnej
    polonii' i innych kulturowo przyjaznych akcentow. Moze byc totalny
    szok - no trzeba tzw. "jaja" miec wink), ale finansowo zwykle sie
    oplaca
  • 23.05.10, 00:42
    amaroola napisała:

    > ale to wasz wybor - na zadupiu nie bedzie wsparcia 'lokalnej
    > polonii' i innych kulturowo przyjaznych akcentow. Moze byc totalny
    > szok - no trzeba tzw. "jaja" miec wink), ale finansowo zwykle sie
    > oplaca

    He,he
    Na wsparciu ,lokalnej poloni' nie zależy nam aż tak bardzo. Mamy
    jej przesyd będąc tu gdzie jesteśmy obecnie. Czasem towarzystwo
    polaków jest wręcz uciążliwe. Przynajmniej z naszego doświadczenia w
    Irlandii. Ciekawi mnie natomiast dlaczego według Ciebie można
    przeżyć szok lub też trzeba mieć ,jaja, żeby żyć w niewielkiej
    mieścinie? Dodam że wydaje mi się iż w takowej mieszkam od pięciu
    lat.
  • 23.05.10, 08:32
    >Ciekawi mnie natomiast dlaczego według Ciebie można
    > przeżyć szok lub też trzeba mieć ,jaja, żeby żyć w niewielkiej
    > mieścinie? Dodam że wydaje mi się iż w takowej mieszkam od pięciu
    > lat

    w Australii samej miescina miescinie nie rowna - mysle ze nie mozna
    porownywac z miescina w Irlandii

    mozesz trafic niezle, na fajnych otwartych ludzi albo na
    ksenofobicznych 'redneckow'

    i tak np. Stosunkowo duza Katherine moze byc dosc duzym wyzwaniem ze
    wzgledu na izolacje i wlasnie ksenofobiczne reakcje tambylcow

    bycie milym i uprzejmym niczego nie zalatwia (z pewnymi ludzmi) -
    czasami nawet pogarsza sprawe....

    jest tez problem odleglosci - jako inzynierowie nie bedziecie mieli
    pewnie trudnosci z zalapaniem sie do kopaln na Goldfields - spore
    pieniadze, ale i spore wyzwania - kazde sensowne zakupy laczyc sie
    beda z podroza 250-350 km samochodem (Latac tez mozna, ale to
    kosztuje), weekendy tez do zbyt rozrywkowych nalezec nie beda jesli
    nie odpowiada wam cotygodniowe spotykanie sie na okolicznych BBQ


    maja te miejsca jednak sporo zalet, spokoj, pustynia, dzika
    wyschnieta przyroda, pustka (mozna se pomedytowac)

    Jaja trzeba miec by w tej izolacji (i z tubylcami) wytrzymac przez
    dluzszy czas

    moze byc nawet fajnie - zalezy na jaka konfiguracje traficie
    - to bylo o WA


    co do Queensland, to zupelnie inna para kaloszy - tubylcy sa ogolnie
    niezbyt radosnie nastawieni do przybyszow ... ale to tez zalezy,
    gzie i kiedy


    no co ja ci bede tlumaczyc - w duzych miastach latwiej, bo jest tyle
    atrakcji i dystrakcji, ludzi do wyboru do koloru


    male miesciny to zawsze jakies kliki i koterie (nawet w kopalniach)
    uklady itd.

    mnie to nigdy nie przeszkadszalo, ale bywalo ze bylam tym zmaczona


    sprobuj, zobaczysz

    jesli posiadasz tzw. resilience (w wolnym tlumaczeniu: "jaja") to
    wroze Ci duzy sukces ... nie tylko finansowy


  • 18.05.10, 17:10
    Nie ograniczalabym sie wiec tylko do Melbourne - co zlego z Pilbara?
    > Zachodnia Australia? Poludniowa? Sa to glowne centra gornicze?
    >

    pod względem edukacji - wszystko jest złe (WA). nauka wczesnoszkolna w remote
    areas jeszcze ujdzie, potem jest do wyboru albo internat albo internat.

    a może być gorzej, jesli faktycznie zaczną przymusowo osiedlać imigrantów wedle
    zapotrzebowania w przemyśle:
    www.watoday.com.au/wa-news/northern-territory-stalks-was-lucrative-mining-business-20100518-vb74.html

    --
    do góry nogami
  • 19.05.10, 12:46
    okka napisała:

    > Nie ograniczalabym sie wiec tylko do Melbourne - co zlego z
    Pilbara?

    Pilbara jest bardzo odizolowana, podobnie jak Port Hedland,
    Goldfields, i kopalnie w Northern Territory (Tennant Creek itd)

    good luck z poszukiwaniem dobrze platnej pracy dla structural
    engieer w metropoliach typu Sysdney i Melbourne wink

    moze warto zastanowic sie nad zaglebiem w Central/FarNorth
    Queensland (Townsville.Mackay, Emerald, Gladstone) nie az tak
    odizolowane i szkoly calkiem calkiem, niezly klimat i ladne
    krajobrazy big_grin
  • 17.05.10, 03:40
    Wyglada na to ze inzynierowie pozostana na liscie pozadanych zawodow:
    www.smh.com.au/national/more-nurses-and-teachers-are-welcome-20100516-v6fa.html
    More nurses and teachers are welcome
    PETER MARTIN ECONOMICS CORRESPONDENT
    May 17, 2010

    Australia is about to become a harder place to get in to if you are a dance
    instructor, piano tuner, hairdresser or chef.

    The Immigration Minister, Chris Evans, has slashed by half the list of 400
    occupations given an easy ride into Australia in the independent skilled
    migration program, replacing them with 180 ''highly valued occupations''.

    Still on the list are medical professionals including osteopaths, dentists,
    surgeons and nurses, as well as engineers, teachers, IT professionals and
    welders.
    But off the list from July will be dance instructors, piano tuners
    and - significantly - hairdressers and cooks.

    ''In 2007-08 … of the 41,000 general skilled visas granted, more than 5000 went
    to hairdressers and cooks,'' Senator Evans said. ''…Three-quarters of them had
    studied in Australia. Our migration program should not be determined by the
    courses studied by our international students.'' He said the new list, developed
    by the independent body Skills Australia, would ensure the skilled migration
    program was demand-driven rather than supply-driven.

    ''We value the international education sector. Its students will still be able
    to apply for permanent migration … but we will no longer almost automatically
    accept the thousands of cooks and hairdressers who applied under the guidelines
    established by the Howard government."

    He flagged the change in February, saying that far more people applied for
    skilled migration than the 108,000 places available.

    ''We need the skills that are … in demand … not just those applicants present
    with. If hospitals are crying out for nurses, they should have priority over …
    12,000 unsponsored cooks …''

    Skills Australia was set up in 2008 with the express purpose of identifying
    skills shortages. Its eight-person board includes the head of the Australian
    Industry Group, Heather Ridout, the president of the Australian Council of Trade
    Unions, Sharan Burrow, and a former head of the Prime Minister's Department,
    Michael Keating.

    It will update the pared-down skills list annually. Senator Evans said students
    already in Australia intending to apply for permanent residence could take
    advantage of transition provisions announced in February.

    A report released this morning by the economic consultancy BIS Shrapnel finds
    that population growth is set to slow sharply in response to lower foreign
    student numbers and a drop in the number of sponsored applicants for short-term
    work visas.

    An Australian Industry Group survey also released today finds 75 per cent of
    employers are dissatisfied with the skills of their Australian-trained workers,
    with 45 per cent believing their labourers have worryingly low literacy and
    numeracy skills and 25 per cent believe their apprentices have low skills.
    --------------------

    Pozdrawiam
    Luiza-w-Ogrodzie
    Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy wukryciu.
  • 17.05.10, 08:58
    ''In 2007-08 … of the 41,000 general skilled visas granted, more
    than 5000 went to hairdressers and cooks,''

    wyglada na to ze nareszcie przystopuja ten podejrzany proceder
    sprowadzania do Australii fryzjerek, kucharek, ciastkarek, i innych
    sprzataczek, ktory to proceder kwitl na naszej wyspie od dekad albo
    i lepiej

  • 18.05.10, 12:54
    > wyglada na to ze nareszcie przystopuja ten podejrzany proceder
    > sprowadzania do Australii fryzjerek, kucharek, ciastkarek, i
    innych
    > sprzataczek,

    no to wypadaloby zapytac, jakaz to profesje reprezentujesz
    yourself ...

    az strach zapytac wink)

  • 18.05.10, 14:10
    jaka profesje? jestem oczywiscie inzynierem, a poza tym pijaczkiem,
    ktory nie gardzi ani Irish Cream ani Amaroola wink
  • 18.05.10, 12:36
    Inżynierowie rzeczywiście pozostali a nawet jest mały plusik. Wcześniej na
    lisie widniał tylko civil engineer teraz mamy także structural.

    A swoją drogą nie miałam zielonego pojęcia że tak dużo fryzjerek i
    kucharzy szuka szczęścia tak daleko. Ciekawa lektura...
  • 19.05.10, 17:08
    losiolek007 napisała:

    > A swoją drogą nie miałam zielonego pojęcia że tak dużo fryzjerek i
    > kucharzy szuka szczęścia tak daleko.


    Ty kpisz, czy o drogę pytasz?

    Business is business, więc my po prostu sprzedawaliśmy Hindusom drogie i wątpliwej jakości kursy kucharzy i fryzjerek. A żeby kupowali, to tak ustawiono ustawę imigracyjną, że mieli prawo po ukończeniu tej ambitnej edukacji otrzymać pobyt stały w Australii.

    Ponieważ tak się dziwnie składa, że obywatele Indii, Chin, Filipin, Wietnamu etc. gotowi są czołgać się nago po tłuczonym szkle w zamian za pół szansy na osiedlenie się w jakimkolwiek kraju umiarkowanie zachodnim, to jak się rozeszło, że w zamian za zakup kosztownego i kiepskiego kursu fryzjerskiego w Australii można tam dostać pobyt stały, chętni i pieniądze zaczęły walić drzwiami i oknami, i zrobił się z tych kursów fryzjersko-kucharskich gigantyczny biznes, warty miliardy dolarów.

    Wkrótce się okazało, że dowcip polegał na tym, że prawie żaden ze świeżo wypromowanych fryzjerów po otrzymaniu pobytu stałego nie pracował jako fryzjer, bo rozkręcony biznes "eksportu edukacji" wypuszczał ich tylu, że nawet gdyby każdy łysy w Australii miał przydzielonego osobistego fachowca od ondulacji, to jeszcze by wielu berobotnych fryzjerów zostało.

    To co się teraz dzieje, to konieczna korekta, bo trochę się to wszystko wymknęło spod kontroli.


  • 23.05.10, 12:37
    nie myslcie sobie ze tu jest tak latwo jak pisze amaroola. Australia
    to straszliwie ciezki rynek, chyba najciezszy na swiecie, jesli
    chodzi o imigrantow-profesjonalistow. Prace daja od czasu do czasu
    oraz zabieraja rychliwie rownie czesto. Trzeba byc im wdziecznym, bo
    robia ci laske.
  • 05.09.10, 16:09
    witam po dość długiej przerwie. widzę ze nie podtrzymywany watek umiera śmiercią naturalna smile.
    zatem próba reanimacji. mam pytanie odnośnie uznania kwalifikacji. czy ktoś z was sam lub zna
    kogoś kto takowe uznanie kwalifikacji jako civil albo structural engineer robił? chciałabym wiedzieć
    ile trwało to w waszym przypadku. Ja juz czekam 14 tygodni i jak na razie nic. niby piszą ze ma
    trwać około 16 tygodni ale około to może znaczyć bardzo wiele.
  • 06.09.10, 00:15
    W przypadku inzynierow jedynym uznaniem kwalifikacji jest czlonkowstwo zwiazku inzynierow
    Institution of Engineers, Australia. Uznanie kwalifikacji przez urzednika powolanej do tego instytucji
    rzadowej w praktyce nie jest przez pracodawcow respektowane. Musisz wiec wstapic do IEA, a do
    tego potrzeba ci dwoch referentow-czlonkow IEA.
  • 06.09.10, 10:53
    Wlasnie o uznanie kwalifikacji w IEA pytalam. Jak dlugo czekaliscie na ich odpowiedz?
  • 05.11.10, 00:20
    Poniewaz niekt nie udzielil mi odpowiedzi na pytanie co do czasu ile zajmuje uznanie kwalifikacji jako inzynier nam to zajelo 18 tygodni. Tyle czekalismy na oficjalna odpowiedz. Teraz etap wizy. Dzis wypelnilismy aplikacje online. Moze ktos w tej materii posiada jakies doswiadczenie? wszystkie spostrzezenia i podpowiedzi mile widziane.
  • 05.11.10, 06:17
    niestety nie udziele ci odpowiedzi, bo jestem fryzjerka tongue_out


    --
    obrazy, malunki i nie tylko
  • 05.11.10, 12:03
    aha,
    nie bardzo wiem skad taka riposta i co ma za znaczenie ze jestes fryzjerka ale ok. Moze ktos jednak ma jakies inne informacje smile
  • 06.12.10, 02:32
    Nie wiem czy sa zainteresowani ale po krotce ostatnie miesiace:
    - Uznane kwalifikacje po okolo 5 miesiacach (niepelne);
    - Nominacja stanowa przyznana;
    - Apikacja o wize wypelniona online;
    Ciekawe jak dlugo bedziemy czekac tym razem?
    Prawda jest ze wiza stalego pobytu do AU jest dla tych wytrwalych i cierpliwych.
  • 08.12.10, 13:40
    losiolku - zrozumialam Twoje pytania podobnie chyba do Iwony. Myslalam, ze czekasz na wypowiedzi tych, ktorzy starali sie w kategorii inzynierow.

    Moje doswiadczenia z czekaniem sa bardzo stare ale wg nich, czekasz w normie lub krocej.
    Dla wytrwalych? zalezy jak patrzysz...inzynierskie i tak przechodzily w moim czasie szybciej niz nauczycielskie na ten przyklad. Wg Twoich opisow, wciaz szybciej.

    Pozdrawiam
    Kan

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.