Dodaj do ulubionych

Melbourne czy Brisbane

01.03.11, 16:02
Drodzy forumowicze,
mam do wyboru przeprowadzkę do któregoś z tych miast. Leżą przede mną dwa kontrakty o pracę, takie same stanowiska i możliwości rozwoju, więc to nie przeważa szali. Chciałabym Was zapytać o to, czym się kierować dokonując ostatecznego wyboru. Chodzi mi o rzeczy, których nie widać od razu, podczas krótkiego pobytu, a mogą mieć wpływ na jakość życia w danym mieście, jak np. szkoły dla dzieci, jakieś programy dla obcokrajowców na uczelniach, oferta kulturalna.
Wielkie dzięki za wszelkie informacje!
Edytor zaawansowany
  • 01.03.11, 18:30
    Jesli wolisz kuchnie grecka, wybierz Melbourne (o wino 'recina' nie musisz sie martwic bo jak wiesz w AU pije sie tylko wina australijskie)

    Jesli wolisz kuchnie wschodnio-azjatycka, wybierz Sydney; jak Ci sie znudzi to mozesz wskoczyc do Woolongong na australijska 'meat pie' (pozywna, bo duzo loju baraniego), czy do Newcastle na steka (ale to troche drogo) ...

    Smakosz SP
  • 01.03.11, 20:33
    big_grin
    Melbourne!
  • 01.03.11, 21:34
    Poziom zycia kulturalnego i kulinarnego, wybor szkol dla dzieci jest chyba lepszy Melbourne, natomiast Brisbane przewaza jezeli chodzi o pogode i styl zycia. Mialam do wyboru Melbourne i Brisbane, wybralam to drugie. Jednakze w Melbourne jest wiecej ludzi, wiecej przemyslu i wiecej ofert pracy wiec moze to tez nalezy rozwazyc na wypadek jezeli praca nie wypali i trzeba bedzie szukac innej?
  • 02.03.11, 04:08
    Stanowczo doradzam Brisbane.
    Gdziez jeszcze mozna sobie poplywac kajakiem po CBD smile
  • 02.03.11, 06:01
    O Boze!!! Zupelna zgroza! Nawet nie umia przespelowac "beer" i dla tego maj piwo 4X (XXXX) sad( I Ty tam chcesz mieszkac? Opamietaj sie czlowieku!

    Staraj sie o prace w Sydney. Dodatkowa zaleta: bedziesz mial Luize na oku smile

    Jeszcze trzezwy doradca
    SP

  • 02.03.11, 10:24
    Stary, "watkodawca" big_grin jest rodzaju zenskiego.
    Nie sugerujesz chyba,ze Luiza to .......... smile
  • 02.03.11, 06:58
    W kazdym z duzych miast Australii bedzie sie dobrze mieszkac.
    Na korzysc Melbourne przemawialby rynek pracy, ale skoro prace juz masz to ten argument odpada.
    Jakie sa wiec roznice?

    Najwieksza to pogoda. Brisbane jest blisko strefy podzwrotnikowej, wzglednie cieplo jest przez caly rok, a w okresie letnim jest goraco i wilgotno. Ja takiego klimatu raczej nie lubie, ale ludzie mowia, ze mozna sie przyzwyczaic.
    Melbourne to klimat umiarkowany. Sniegu nie ma, ale zimy sa dosc mokre i chlodne, w dzien czasami temp. ledwie przekracza +10 st. Lata sa zazwyczaj garace i suche, temperatury zasami przekraczaja +40 st, ale wierz mi, ze latwiej zniesc +40 w Melbourne niz +27 w Brisbane.

    Melbourne jest okolo 2 krotnie wieksze niz Brissie, uniwerki i szkoly uchodza tu za lepsze, tu jest wiekszosc australijskiego przemyslu. Miasto jest bardziej kosmopolityczne, polowa mieszkancow to imigranci, w tym wiekszy niz w innych miastach jest udzial imigracji z Europy (Grekow, Wlochow, Chorwatow czy Polakow).

    Zycia kulturalnego tez pewnie wiecej jest w Melbourne, aczkolwiek tutaj bylbym ostrozny z ocenami, bo wiekszosc z tych co narzeka na kulturalna pustynie w Australii w zyciu nie byla na zadnym koncercie symfonicznym.

    Ilosc atrakcji wokol miasta jest chyba porownywalna. W Melbourne jest troche blizej do morza (zatoki), z Brisbane najblizsze plaze to Gold Coast, a tam to juz naprawde dluzsza wyprawa. W samym Brissie tereny nadmorskie to jakies bagna, zaklady przemyslowe i lotnisko.

    Ja wole Melbourne, ale jestem stronniczy, bo tutaj akurat mieszkam i bardzo to miasto lubie. Najlepiej jakbys sie przejechal do obu miast i sprawdzil sam.

    --
    Przemek
    blog.Antypody.info
  • 02.03.11, 07:08
    wybór, tak jak pisze iza42...


    the choice is yours...


    --
    świat, w jakim żyjemy
    tworzymy sobie sami...

    PJD -
  • 02.03.11, 07:27
    Melbourne = przeszlosc i 'uphill'. No i nie wolno Ci bedzie posiadac strzelby sad( Ani nawet zadnego luku czy blowpipe.

    Brisbane = przyszlosc (choc narazie maja 4X, ale za to mozesz kupic karabinsmile) )

    Przyszlosciowy SP
  • 02.03.11, 10:31
    .....no...4X maja i to nie tylko piwo big_grin

    www.ioffer.com/i/4X-Trojan-ENZ-Spermicidal-Lubricated-Condoms-48-100528172
  • 02.03.11, 11:16
    Wielkie dzięki za wszystkie odpowiedzi.
    Może dodam jeszcze trochę szczegółów: ja pracę mam, umowa bez żadnego okresu próbnego, także raczej nie grozi mi zostanie na lodzie w tej kwestii. Zarobki też raczej dobre. Trochę wyższe w Melbourne. W obu miastach byłam, ale tylko po 3 dni, miałam cały czas wypełniony rozmowami z pracodawcami, także to, co zdążyłam zobaczyć, jest jedynie jakąś mglistą impresją. Wrażenie mam takie, że dobrze bym się czuła w każdym z tych miast. Także jeśli jechałabym tam sama, to chyba po prostu rzuciłabym monetą i jużwink.
    Problem jest taki, że jadę z dzieckiem, które w przyszłym roku powinno zacząć studia no i jakoś zaczynać dorosłe życie, pracę. Obecnie mieszkamy w kulturalnej stolicy Europy, dziecko jest uzdolnione artystycznie i bardziej interesuje się historią sztuki niż surfowaniem. Dlatego z tych dwóch miast chciałabym wybrać to, w którym więcej dzieje się w tych kwestiach. Sama z resztą po pracy wolę się rzucić w wir życia towarzyskiego, być tak, gdzie coś się dzieje niż pielęgnować róże we własnym ogródku i mieć tzw. święty spokój.
    Przez parę lat mieszkałam w domu za miastem, w najpiękniejszych okolicznościach przyrody na świecie. Ludzie marzą o takim życiu, książki o tym piszą, filmy kręcą a dla mnie były to najgorsze lata mojego życia. Teraz mieszkamy w samym centrum miasta, całą dobę trwa tutaj życie. Nie przeszkadzają nam ani tłumy turystów pod oknem, ani wracający nad ranem imprezowicze (aczkolwiek tutejszy styl imprezowania chyba różni się od anglosaskiego, bo nie ma burd, ludzi leżących albo załatwiających potrzeby fizjologiczne na ulicach). Bardzo podoba mi się to, że schodzę rano do jednej z pobliskich kafejek na śniadanie i spotykam swoich sąsiadów, poznaję kogoś nowego. Jak chcę poczytać czy nawet się pouczyć lub popracować, to wolę wziąć laptopa i iść między ludzi niż zaszyć się w swoim gabinecie.
    Może macie też pomysły na to, jakie konkretne dzielnice by mi przypasowaływink?
  • 02.03.11, 12:07
    Melbourne! I moja ulubiona St. Kilda. Powinna Ci bardzo odpowiadać smile sorry, ale jeszcze trochę tęsknię po powrocie, chyba jednak za krótko byłam tym razem.
  • 02.03.11, 15:43
    ... wyjazd do Australii bylby najwiekszym bledem Twego zycia smile
    To juz lepiej wracja do Polski.

    A jak dziecku czas na studia, to tez czas mu na 'wybycie' z domu i pokazanie ze potrafi cos zdzialac bez kurateli niezdecydowanej mamusi.

    Doradca SP
  • 02.03.11, 16:34
    starypierdola napisał:

    > ... wyjazd do Australii bylby najwiekszym bledem Twego zycia smile
    > To juz lepiej wracja do Polski.
    >

    Do Polski wracać póki co nie mam zamiaru. A możesz coś o tym błędzie życia napisać więcej, bo jednak to zbyt enigmatyczne stwierdzenie, żeby brać je poważnie pod rozwagę?

    > A jak dziecku czas na studia, to tez czas mu na 'wybycie' z domu i pokazanie ze
    > potrafi cos zdzialac bez kurateli niezdecydowanej mamusi.
    >
    > Doradca SP

    Akurat nie jestem mamusią, ani tym bardziej niezdecydowaną. No ale mimo wszystko dzięki za szczere, jak sądzę, chęci podzielenia się życiową mądrością.
  • 02.03.11, 16:49
    Burina, nie przejmuj się SP. Marudzi jak zwykle wink Szwagierka moja mieszka tam, gdzie piszę. Szwagierka - rodowita Australijka. St. Kilda wieczorami tłumna, kafejka na kafejce, znajdzesz tam i takie, gdzie na sniadania się chodzi by z sąsiadami się spotkać i porozmawiać. Wszyscy moi znajomi (ale to rodowici Australijczycy) raczej nie pielęgnują róż w ogródkach, choć w domach z ogrodem mieszkają.
    A surferzy to oddzielna historia jest. Zupełnie czasem sympatyczna i dla oka łaskawa smile
  • 02.03.11, 17:13
    Dzięki i_bella.
    Co do SP, to rzeczywiście nie mam zamiaru się przejmowaćwink.

    Twój opis brzmi rzeczywiście jak miejsce idealne dla mnie. A mogłabyś napisać, jak wygląda tam sprawa komunikacji miejskiej? Nie planuję mieć samochodu, czy to więc realne, żeby tam mieszkać a pracować w CBD?
  • 02.03.11, 18:11
    I kto w tych kafejkach? Greccy, wloscy czy azjatyccy emigranci, zwykle robole czyli lumpenproletariat....

    I co jedza / pija w tych kafejkach? Piwo ..... Brrrr....

    Zycie kulturalne? Jesli nie masz glebokiego zainteresowania kutlura aborygenska to z gory jestes na straconej pozycji. No chyba ze polecisz gdzies do Chin, Indii czy Japonii .... Ale to obce Tobie kultury, obce jezyki....

    Ale zycze Ci powodzenia. I nie, jak bedziesz tu sie skarzyc na zycie w Australii (co z Twoimi upodobaniami wuglada na pewnik) to nie napisze ci: a mowilem ... Twoja decyzja, Ty ponisisz konsekwencje.

    A wogole to wygladasz na kobiete ktora sama nie wie czego chce i dla tego nigdzie Ci nie bedzie dobrze. No ale zawsze mozesz przyjechac do nas, do Kalgoorlie smile) Zyc nie umierac i wspaniala okazja do zglebienia roznych kultur aborygenskich.

    Prorok i doradca
    SP
  • 03.03.11, 11:16
    SP, proszę, ja w pracy jestem, nie mogę się tak śmiać do monitora, bo pomyślą, że im szefowa zwariowała!
    Cudny jesteś prorok i doradca! wink
  • 02.03.11, 16:59
    jak masz sensowną pracę to Australia to fajny kraj..

    a Australii warto doświadczyć..

    z Lublina
    P.

    (gdybyś wybrała Melb, to możemy pogdać o dzielnicach;
    a Brisb ma rzeczywiście lepszą pogodę..

    choć swoboda posadania broni jest wątpliwym atutem...


    --
    świat, w jakim żyjemy
    tworzymy sobie sami...

    PJD -
  • 02.03.11, 22:09
    Burina, z tego co napisalas o swoich preferencjach mysle, ze najbardziej odpowiadaloby Ci mieszkac w Paryzu, moze w Quartier Latin? smile Ale na powaznie, chyba takich atrakcji znajdziejsz wiecej w Melbourne pod warunkiem, ze bedziesz mieszkac centralnie, St Kilda jest jednym z takich miejsc (ale jest bardzo droga) i ze wybierzesz sobie dobrze ogrzewane mieszkanie, ktore pomoze Ci przetrwac zimna pore roku. Melbourne ma mnostwo fajnych europejskich sklepow i kafejek ale na ile lokalni ludzie gotowi sa do zawierania nowych znajomosci, czy sa otwarci na nowoprzybylych, ilu wsrod nich jest snobow, tego nie wiem. Komunikacja miejska jest rowniez lepsza w Melbourne, maja bardzo fajne tramwaje.
  • 03.03.11, 06:07
    Burina,zdecyduj sie na jakas jednolita wersje swojej historyjki.
    W pierwszym poscie pytasz o szkoly dla dzieci,w nastepnym piszesz ,ze jedziesz z dzieckiem,ktore powinno zaczac juz studia,ostatecznie decydujesz sie na wersje ,ze nie jestes mamusia.
    Masz podobno kontrakt bez okresu probnego,a dziecko idzie na studia,niemniej pytasz o programy dla obcokrajowcow na uczelniach,czyli sugerujesz ,ze to dziecko nie zna angielskiego.
    Piszesz rowniez ,ze mieszkasz w tej chwili w kraju innym niz anglojezycznym,no to jak z Twoim angielskim.Dziecko musi sie go uczyc ,a Ty nie?
    Jezeli Twoja firma zapewni Ci gabinet ,to chyba tez powinna zapewnic mieszkanie,a Ty pytasz
    o polecenie Ci dzielnicy. A jak z pobytem.Przyjezdzasz na stale ,czy tylko na krotki kontrakt?
    I w jednym i w drugim przypadku musi byc ktos w firmie,kto powinien Ci ulatwic aklimatyzacje
    w nowym miejscu i byc w stanie odpowiedziec na wszystkie Twoje pytania,a Ty, o w sumie podstawowe sprawy, pytasz obcych ludzi na forum.
    No i jeszcze ten polski keyboard na kompie.
    Ej ,cos ta cala historyjka znowu trollem pachnie.
    Niby wszystkie watpliwosci mozna jakos wytlumaczyc,ale byloby tego tlumaczenia za duzo,zeby chcialo mi sie je czytac,tak,ze wlasciwie,jezeli chodzi o mnie ,nie musisz nic tlumaczyc.
  • 03.03.11, 10:00
    Klawiaturę polską, to w obecnych czasach można sobie włączyć prawie na wszystkim i wszędzie. Wystarczy poszukać.
  • 03.03.11, 11:13
    narfi napisał:

    > Burina,zdecyduj sie na jakas jednolita wersje swojej historyjki.

    Proszę bardzo, aczkolwiek wydawało mi się, że można się zorientować, że nie chcę wchodzić aż w takie szczegóły prywatne.

    > W pierwszym poscie pytasz o szkoly dla dzieci,w nastepnym piszesz ,ze jedziesz
    > z dzieckiem,ktore powinno zaczac juz studia,ostatecznie decydujesz sie na wersj
    > e ,ze nie jestes mamusia.
    Jadę z 'dzieckiem', myślę, że jesteś w stanie sobie wyobrazić sytuację w której jedna dorosła osoba zajmuje się drugą niepełnoletnią osobą, która nie jest jej biologicznym dzieckiem. Ponadto zakładam, że ciągu najbliższych paru lat będę mieć problem wyboru szkoły dla swojego biologicznego dziecka.

    > Masz podobno kontrakt bez okresu probnego,a dziecko idzie na studia,niemniej py
    > tasz o programy dla obcokrajowcow na uczelniach,czyli sugerujesz ,ze to dziecko
    > nie zna angielskiego.

    Szkoła/program dla cudzoziemców: to raczej sugeruje, że dziecko doskonale mówi po angielsku (no bo po jakiemuś ci cudzoziemcy porozumiewać się muszą), a jednocześnie dziecko ma przyjaciół w podobnej sytuacji życiowej, program jest dostosowany do wielokulturowości, no i co tu dużo ukrywać - poziom jest raczej wyższy niż w przeciętnych szkołach.
    Na studiach - nie wiem, no ale skoro do Australii przyjeżdża tak wielu obcokrajowców, to pomyślałam, że jest coś takiego pomyślane, by ułatwiać pierwsze kroki w nieznanym kraju. Sama jestem członkiem tego typu organizacji i mamy dla zagranicznych studentów specjalne wycieczki, organizujemy imprezy, cotygodniowe spotkania (także z tubylcamiwink).

    > Piszesz rowniez ,ze mieszkasz w tej chwili w kraju innym niz anglojezycznym,no
    > to jak z Twoim angielskim.Dziecko musi sie go uczyc ,a Ty nie?

    Jak już zostało ustalone, wniosek o tym, że dziecko musi się dopiero uczyć angielskiego jest błędny. A o mnie się chyba nie musisz martwić, skoro dałam radę znaleźć pracę, to chyba to znaczy, że znam angielski wystarczająco dobrze.
    > Jezeli Twoja firma zapewni Ci gabinet ,to chyba tez powinna zapewnic mieszkanie
    > ,a Ty pytasz
    > o polecenie Ci dzielnicy. A jak z pobytem.Przyjezdzasz na stale ,czy tylko na k
    > rotki kontrakt?

    Pracodawca zapewnia mi mieszkanie na parę tygodni, gdy będę sobie szukać takiego i w takim miejscu, gdzie mi się będzie podobało. Jest na tyle wyrozumiały, że daje mi ten wybór a sam ogranicza się do opłacania rachunków.
    Pisałam już, że oba kontrakty są na stałe, zatem chyba i mój pobyt aczkolwiek co 3 lata mam rok płatnego urlopu i zamierzam go wykorzystywać na wyjazdy. Zatem można założyć, że to pierwsze mieszkanie to tylko na te 3 lata.
    > I w jednym i w drugim przypadku musi byc ktos w firmie,kto powinien Ci ulatwic
    > aklimatyzacje
    > w nowym miejscu i byc w stanie odpowiedziec na wszystkie Twoje pytania,a Ty, o
    > w sumie podstawowe sprawy, pytasz obcych ludzi na forum.

    Pytam na forum, bo to zawsze jednak kilkanaście opinii więcej, co w tym dziwnego? Poza tym średnio wyobrażam sobie napisać do ewentualnego pracodawcy: 'Dostałam jeszcze ofertę od waszej konkurencji, jak sądzisz, w którym mieście mi się będzie bardziej podobać?'
    No naprawdę, taki z ciebie detektyw, a nie czujesz takich 'niuansów'?'
    > No i jeszcze ten polski keyboard na kompie.
    Ciesz się, że nie widzisz klawiatury, bo mam taką z cyrylicąbig_grin Cuda panie, cuda.

    > Ej ,cos ta cala historyjka znowu trollem pachnie.

    W sumie, to znalazłam to forum parę dni temu, ale ciekawie tu musi być, skoro przychodzą do Was trolle z podpuchą 'miasto x czy y'.
    > Niby wszystkie watpliwosci mozna jakos wytlumaczyc,ale byloby tego tlumaczenia
    > za duzo,zeby chcialo mi sie je czytac,tak,ze wlasciwie,jezeli chodzi o mnie ,ni
    > e musisz nic tlumaczyć.

    W sumie, to też nie czułam potrzeby odpowiadania akurat Tobie, bo Twoje argumenty się kupy nie trzymają. Ale po prostu chciałam, żeby osoby, które potraktowały mnie po ludzku, nie miały wątpliwości co do tego, czy ktoś nie nadużywa ich uprzejmości.

    Swoją drogą, wydawało mi się, że pytanie jest w miarę proste. Przecież istnieją jakieś opinie na temat miast, w stylu 'w Krakowie czas płynie powoli i życie spędza się w kawiarniach, a w Berlinie możesz chodzić po ulicy w bikini w słonie i z wiadrem na głowie i nikt ci nie zwróci uwagi na temat stroju'. Oczywiście są to uproszczenia, stereotypy, ale jednak coś w tym jest, że konkretne miasta przyciągają konkretny typ ludzi.

    Zatem podziwiam dociekliwość i troskę o moje życie rodzinne, zawodowe, ale trollem to chyba raczej można nazwać kogoś, kto rozwala wątki innym ludziom wysysanymi z palca insynuacjami, a nie kogoś, kto w XXI wieku zasięga opinii na forum internetowym.


  • 03.03.11, 12:31
    Patrzac na to co piszesz o miejscu do zycia dla ciebie to mysle, ze Melbourne bedzie lepsza decyzja.

    Dla mnie wrecz odwrotnie.

    W Brisbane ludzie na ulicy bez butow i koszuli chodza nagminnie.
    Kultury wyrafinowanej malo.

    Ale za to taaakie ryby w wodzie i taaakie kraby w strumykach

    O co z mozliwoscia kupienia karabinu chodzi nie kojarze, o ile sie nie myle wszedzie przepisy sa mniej wiecej takie same. Moge sie mylic i bylbym wdzieczny za sprostowanie.
  • 03.03.11, 12:36
    szopen_cn napisał:


    >
    > W Brisbane ludzie na ulicy bez butow i koszuli chodza nagminnie.
    > Kultury wyrafinowanej malo.

    No tylko wiesz, to zależy od tego, czy oni bez tych koszul, bo jeszcze nie są na tym etapie rozwoju cywilizacji, czy może dlatego, że są już PO etapie ekscytowania się białymi kołnierzykami i obutymi stopamiwink.
  • 03.03.11, 14:02
    ... oni maja cos do pokazania, podczas gdy reszta Australii cos nie bardzo smile Znam tez miejsca w AU gdzie chodza bez majtek (re: maja cos do pokazania)

    Jeszcze o kulturze. Nie wiem co dla Ciebie jest 'kultura'. Ta volta o marmurowych podlogach w palacu w ktorym nieszkasz daje duzo do myslenia.

    Ale moze mieszkalas kiedys w UK ("na wyspach'). Jakies 60% mieszkancow Australii albo urodzilo sie 'na wyspach' albo ich rodzice sie tam urodzili. Ci ludzie przyniesli do Australii ich 'kulture'. Zupenie taka sama jak ta w Brighton (plaza) czy Blackpool (plaza). Moze to Ci zilustruje problem ktory staram Ci sie naswietlic.

    Naswietlacz SP
  • 03.03.11, 13:53
    Przepisy dot. posiadania broni sa rozne w roznych Stanach. Te w Ql'd sa bardziej liberalne niz w calej reszcie Australii.

    Widac u Was wiecej krolikow? Tez dzikich wielbladow i dzikich koz?

    Informator SP
  • 03.03.11, 12:16
    Izo, Paryż przez chwilkę brałam pod uwagę, ale jakoś nie 'czuję' tego miasta. Póki co, to najbardziej podobało mi się w Barcelonie, miasto bardzo dobrze zorganizowane, bogate, ale z twistem, ludzie lekko zbzikowani na własnym punkcie, udają, że nie rozumieją, jak się do nich po hiszpańsku mówi, ale pod tą powłoczką są bezproblemowi i otwarci.
    Póki co skłaniam się jednak rzeczywiście ku Melbourne, no i ta St. Kilda padła jako propozycja i tutaj na forum, i poza nim...Jak przeglądałam ceny mieszkań, to wydaje mi się ok, a czy mogłabyś przybliżyć, co to znaczy 'bardzo droga'?
    Co do ludzi: teraz mieszkam w mieście, gdzie ludzie otwarcie przyznają się do tego, że są snobami i ksenofobami, nie zaprzyjaźniają się z obcokrajowcami, bo szkoda im energii na takie krótkotrwale z założenia relacje, ale i tak jest miło, nie ma wrogiej atmosfery, nie ma lekceważenia, tylko taki powiedzmy mur (który jednak da się czasem przeskoczyć, czasem przebić). Problem jest raczej taki, że ludzie nie dzielą się przyjaciółmi, kolega z pracy nie zaprosi cię na kolację ze swoimi kolegami z sąsiedztwa, bo wychodzi z założenia, że nie macie ze sobą o czym rozmawiać. Także wychodzi raczej tak, że cudzoziemcy trzymają się razem, bo też i bardziej rozumieją potrzebę zakorzenienia się.
    Także w sumie nie oczekuję, że zostanę wchłonięta przez lokalną społeczność, ale chciałabym mieszkać w miejscu, które sprzyja spotkaniom z innymi, daje większe prawdopodobieństwo znalezienia znajomych. Raczej wolę jakąś dzielnicę spod ciemnej gwiazdy, niż wychuchane, ale nieludzkie strzeżone osiedle.

    A czy możesz jeszcze napisać co to jest to dobre ogrzewanie? Jestem raczej przyzwyczajona do tego, że w zimie jest zimno. 18-19 stopni mi wystarcza. Teraz mieszkam w 500letnim pałacu z grubymi kamiennymi murami, marmurowymi podłogami, mieszkania nie sposób dogrzać, ale w sumie też nie za bardzo się staram. Z kolei latem (temperatury powyżej 30stopni) nie włączam klimy (nie lubię), kiedy wszyscy narzekają na upał, ja się czuję jak ryba w wodzie. Jedyne, czego nie lubię to wilgotność powietrza. Ale tylko ze względu na to, że nie cierpię, jak zostawię papiery na biurku, a gdy wracam po paru godzinach wszystko jakieś takie powywijane i gąbczaste.

    I jeszcze jedno pytanie: wiesz może, jak tam wygląda z jazdą na rowerze (jako głównym środku lokomocji)?

    Wielkie dzięki!
  • 03.03.11, 23:47
    > Także w sumie nie oczekuję, że zostanę wchłonięta przez lokalną społeczność, al
    > e chciałabym mieszkać w miejscu, które sprzyja spotkaniom z innymi, daje większ
    > e prawdopodobieństwo znalezienia znajomych. Raczej wolę jakąś dzielnicę spod ci
    > emnej gwiazdy, niż wychuchane, ale nieludzkie strzeżone osiedle.

    Zdecydowanie sprobuj St Kildy, mozliwe, ze dla Twoich upodoban to najlepsze miejsce w calej Australii. Z St Kildy do CBD dojedziesz szybkim tramwajem lub rowerem. Rower jest tu bardzo popularny. W dzien roboczy na skrzyzowaniach na St Kilda Rd na zmiane swiatel potrafi czekac po kilkanascie rowerow w jednym miejscu. Jest tez niemalo sciezek rowerowych.
    Rowerem mozesz tu jezdzic spokojnie caly rok, jedynym utrudnieniem zima jest wczesniej zapadajacy zmrok.

    Z ta pogoda to bym nie przesadzal. Ludzie mieszkajacy w QLD maja z tym czesto problem, bo przyzwyczaja sie do chodzenia na okraglo w japonkach i krotkich spodenkach. Nierzadko spotyka sie takich wysiadajacych z samolotu w Melbourne i biegnacych od razu do sklepu po dlugie spodnie i koszule z dlugim rekawem.

    W Melbourne wieczory sa zazwyczaj chlodne (nawet latem) i trzeba ubierac sie troszke cieplej. Czapki uszatki, szalika ani rekawiczek nie bedziesz jednak potrzebowala.

    Ogrzewanie w domu: gdy bedziesz ogladala mieszkania to zwroc na to uwage. Bardzo wiele domow (i nawet starych mieszkan) ogrzewania nie ma zadnego. Wielu Ozikom to zdaje sie nie przeszkadzac.
    Czesto w domach jedynym ogrzewaniem jest gazowy piecyk w salonie, sypialnie sa zimne jak psiarnie.
    Czego szukac: domow ogrzewanych przez "ducted heating" (bardzo szybkie i skuteczne), z centralnym ogrzewaniem (wystepuje czasami w apartamentach) lub z jakims grzaniem zapewnianym przez system klimatyzacji. Jesli masz dom prawidlowo ogrzany w Melbourne to zime przetrwasz lepiej niz w Brisbane, gdzie nad ranem tez potrafi byc chlodno, a slowo "ogrzewanie" nie jest tam nawet znane.

    --
    Przemek
    Antypody.info/blog
  • 04.03.11, 02:31
    spocit napisał:

    Jesli masz dom prawidlowo ogrz
    > any w Melbourne to zime przetrwasz lepiej niz w Brisbane, gdzie nad ranem tez p
    > otrafi byc chlodno, a slowo "ogrzewanie" nie jest tam nawet znane.
    Tutaj juz lekko przesadziles. Przeciez do ogrzewania mozna uzywac " ducted" klimatyzacji lub txe klimatyzacyjnych unitow, ktore sa we wszystkich nowoczesnych domach. Je tego u siebie w domu prawie nie uzywam bo po prostu nie ma potrzeby , wystarczy maly grzejnik i to tez tylko kiedy jest zimmno - w sumie sa to jakies 2 -3 tyg w zimie. Latem to zupelnie inna sprawa, bez klimatyzacji trudno wytrzymac, no chyba, ze ktos mieszka przy samym morzu i chlodzi sie bryza.
  • 03.03.11, 12:24
    Chyba możemy zacząć gadać o dzielnicachwink.

    Tyle lat radziłam sobie gołymi rękami, że również chyba nie doceniam wagi możliwości posiadania broni.
  • 03.03.11, 11:27
    Tak, smierdzi tu beczka po sledziach...... No i troche lunatyzmu tez widac ...

    Obserwator
    SP
  • 03.03.11, 21:28
    Burino, nie wiem wiele o Melbourne bo tam nie mieszkam, mieszkam w okolicach Brisbane a scislej na Gold Coast, w Melbourne bylam raz niecaly tydzien na konferencji. Miasto podobalo mi sie ogromnie, akurat byl Melbourne Cup wiec dodatkowa atrakcja byly imprezy organizowane przy tej okazji, pieknie ubrane panie w kapeluszach zapelniajace ulice i kafejki itd. Wybor europejskich sklepow i restauracji zrobily na mnie wrazenie. Natomiast pogoda podobala mi sie mniej.
    Przez duza czesc roku w zimie, powiedzmy od maja do pazdziernika jest tam po prostu zimno i deszczowo. Tutejsze domy sa na ogol zbudowane bez ocieplania, bez ogrzewania z pojedynczymi oknami, wiec z zimie sie marznie. MIeszkalam przez kilka lat w NZ i mysle, ze Melbourne ma podobny klimat z tym, ze jest tam
    bardziej goraco latem ( latem temperatury moga przekraczac 40 st ) NIe mam przyjaciol w Melbourne, nikogo tam nie odwiedzalam wiec nie wiem jak zyja, chyba w zimnie dogrzewaja sie grzejnikami. Moze niektorzy maja centralne ogrzewanie? Co do cen to rzecz wzgledna. Dla jednego $ 600- 800 tygodniowo za mieszkanie w St Kilda to niewiele dla innego to duzo, bo chyba tyle kosztuje wynajem lepszego 3 bedroomowego mieszkania w tych regionach . Ceny wynajmu podaje sie tygodniowo, nie miesiecznie tak wiec to co dla przybysza z Europy moze wydawac sie tanie, wcale takie tanie nie jest.
    Zreszta Brisbane rowniez nie jest tanie. Mieszkania polozone w centrum blisko obiektow kuturalnych np w Southbank rowniez kosztuja duzo.
    Bedac w Melbourne poruszalam sie z latwoscia tramwajami ale poniewaz nie jezdze rowerem wiec sie nie orientuje. Mam znajoma, ktora mieszka w centrum Brisbane i jezdzi duzo rowerem i chodzi piechota do pracy wiec chyba na codzien mozna sie obejsc bez samochodu ale na dluzsza mete ( wieksze zakupy, wyjazdy za miasto) nie jest to chyba mozliwe.
  • 04.03.11, 02:57
    Burno, piszesz, ze nie lubisz wilgotnosci. W Bribane latem potrafi byv bardzo wilgotno tak wiec przy temperaturach ok 30 st czlowiek moze sie lepic od potu. Ja pracuje w klimatoyzowanych pomieszczeniach i mam klimatyzacje w domu wiec ten problem niewiele mi przeszkadza, moze to jednak byc problem dla ludzi, ktorzy zle toleruja klimatyzacjie. Brisbane zima jest suche i cieple, w Melbourne jest na odwrot - latem jest bardziej sucho ale za to zima zimno i deszczowo. Nie tylko zima zreszta. Moja wizyta w Melbourne przypadala na poczatek listopada, w porze kiedy powinno byc juz cieplo ale nie bylo. Dobrze, ze wzielam ze soba kurtke i cieply sweter z NZ , ktorego tutaj nie nosze nawet z zimie, bardzo mi sie przydaly. Szkoda mi bylo patrzec na pieknie iubrane, wydekoltowane panie, ktore paradowaly po ulicy ( Melbourne Cup) sine z zimna.
    Co kto lubi.
  • 04.03.11, 10:27
    klimat w Melbourne przypomina Europę, St. Kilda klimatem też Europę przypomina smile co kto lubi. Ja w Melbourne marznę, ranki czasem sa chłodne, pisałam o tym zresztą. Ale to Melbourne. W ciągu 2 -3 godzin robi się cudnie i ciepło (latem). W listopadzie byłam tam tylko raz, taka "ichnia" wiosna w listopadzie; słońce, deszczu nie pamiętam, no i znów - chłodno rankiem i wieczorem. Wilgoci w powietrzu nie zauważyłam, ale mnie po Singapurze nic mnie nie zdziwi w tym temacie.
    Brisbane nie znam. Nie byłam. Znam Australijczyka z Brisbane. Faktycznie bez butów chodził wink
  • 04.03.11, 12:00
    i_bella napisała:


    > Brisbane nie znam. Nie byłam. Znam Australijczyka z Brisbane. Faktycznie bez bu
    > tów chodził wink

    Acha, no tak, rzeczywiscie duzo wiesz smile i pewnie ta wiedza pozwala Ci snuc daleko idace wnioski na temat tego, gdzie lepiej sie mieszka.
  • 04.03.11, 16:48
    Ależ izo w ogóle. Mnie się na razie dobrze mieszka gdzie mieszkam. Mąż powiedział że w Brisbane cieplej niz w Melbourne i ja tego nie neguję, nie podważam. Ja lubię Melbourne i tylko o tym piszę. I o tym, że czasem tam marznę. I o tym że knajp fajnych dużo na St. Kildzie. I nic więcej.
    A że Dave z Brisbane bez butów chodził to fakt. W Polsce bez tych butów chodził. No ....latem smile
  • 05.03.11, 03:10
    Co kraj to obyczaj. Na poludniowej polkuli ludziej przywiazuja mniejsza wage do ubrania i obuwia. W NZ znalam takich co chodzili w krotkich spodniach przez okragly rok a przeciez zima potafi tam byc naprawde zimno, w Pol Afryce dzieci w szkolach chodzily z reguly na bosaka bo taki byl zwyczaj i to bylo normalne, rowniez w zimie smile Tutaj wiekszosc nosi jakies buty ale niektorzy obywaja sie bez nich. Ja po domu latem chodze boso bo w kapciach jest za goraco.
  • 05.03.11, 03:21
    tutaj jest to, ze nikt tutaj nie zmusza czlowieka do zdejmowana butow kiedy przychodzi sie do kogos w odwiedziny. Nie cierpie jak gospodyni w progu kaze zdjac ladne buty i podsuwa w ich miejsce jakies zniszczone kapcie, a to bylo w Polsce nagminne. Nie tylko w Polsce zreszta.
    Mamy tutaj sasiadow Bulgarow, ktorzy podtrzymuja ten zwyczaj. Kiedys zaprosili nas do siebie, gospoodyni ostrzegla mnie aby nie nosic szpilek bo moga porysowac pieknie wylakierowana podloge, zastosowalam sie i wiozylam buty na plaskim obcasie, ale to tez niewiele pomoglo bo po wejsciu gospodyni pozwolila nan laskawie przejsc sie lsniacym korytarzem po czym wygonila nas na dwor, gdzie juz stal zastawiony stol i krzesla oraz... cieple pledy bo bylo to w zimie i wieczor byl bardzo chlodny. Wymarzlam sie i obiecalam sobie, ze juz nigdy wiecej nie dam sie wrobic w takie zaproszenie!
  • 05.03.11, 05:09
    Z tego co opisujesz Buriono, powinno bardziej odpowizdac Ci Melbourne. Sama mieszkam w Sydney ale bywam czesto i w Melborne, i w Brisbane.
    Od samej St Kildy wole tez tuz obok polozone Middle Park czy Albert Park. W sumie to zalezy chyba, ktora czesc St Kildy rozpatrujesz, bo moze byc tez ruchliwa i zapelniona tlumem backpackers - malo ciekawym z reguly. Transport do city jest tramwajem i bardzo dobry.
    Melbourne jest ogolnie uwazane za stolice kulturowa Australii - nie Sydney i nie Brisbane. Nie oznacza to oczywiscie, ze te ww dostepu do takowej nie posiadaja.

    Ogolnie jest bardziej `wyjsciowe` w sposobie ubierania sie tez niz te ww, w kolejnosci Melbourne, Sydney, Brisbane - znowu, zalezy gdzie kto bywa i w jakich okolicznosciach.

    Pozdrawiam
    Kan
  • 05.03.11, 10:25
    big_grin tez tego nie cierpie. Na szczescie coraz mniej chyba takich domow w Polsce....no ale mialo byc o Melboure i Brisbane, wiec nie bede sie rozpisywac o zwyczajach i przyzwyczajeniach Polakow.
  • 05.03.11, 10:19
    Ja cały rok chodzę boso, bo w domu zimą podgrzewana podłoga - muszę przyznać, że to chodzenie na bosaka po domu to "po mężu", choc on z Melbourne więc po miescie w butach chodzi wink smile
    A z tym dbałym lub nie ubieraniem się to prawda. Ja w Au wypoczywam od miejskich przebieranek. Bardzo to lubię.
  • 05.03.11, 18:42
    burina napisała:

    > Drodzy forumowicze,
    > mam do wyboru przeprowadzkę do któregoś z tych miast. Leżą przede mną dwa kontr
    > akty o pracę, takie same stanowiska i możliwości rozwoju, więc to nie przeważa
    > szali.(..)
  • 06.03.11, 14:29
    Oczywiscie masz swiadomosc, ze jesli nie ma sie wizy stalego pobytu (Permnent Resident) to szkola/studia sa tutaj platne?
  • 06.03.11, 14:31
    *Permanent
  • 10.03.11, 17:29
    Decyzję już podjęłam. Dziękuję wszystkim, którzy zechcieli mi w tym pomóc.
    Do zobaczenia!
  • 11.03.11, 14:09
    burina napisała:

    > Decyzję już podjęłam.(...)
  • 14.03.11, 09:30
    no i spoznilam sie wink
    tylko chcialam potwierdzic, ze wydaje mi sie, ze Melbourne wyglada na bardziej "pod ciebie" wink

    co do ogrzewania i tego, ze wystarczy ci 18C, tu zaczyna sie problem, bo bez ogrzewania znaczy w zimie w domu maksymalnie 12C, a wieczorem i w nocy moze byc mniej; zalezy od mieszkania. W poprzednim, bez ogrzewania, wieczorem siedzialam owinieta po brzegi w polarowy koc, a jak stukalam w klawiature, to palcow z zimna nie czulam. No ale to zima, czyli czerwiec-poczatki wrzesnia

    --
    obrazy, malunki i nie tylko
  • 17.03.11, 00:32
    Nie spóźniłaś się na doradzenie w kwestii ogrzewaniasmile
    Dzięki za rozjaśnienie sytuacji. Obecnie, to jestem szczęśliwa, bo mam mieszkanie z zamykanymi oknami (aczkolwiek nie mają bajerów typu uszczelki). W poprzednim mieszkaniu nie miałam tyle szczęścia, a temperatury tutaj spadają nawet w okolice zera, także o braku czucia palców podczas pisania coś wiemwink.
    To 18 stopni, to muszę w Pl mieć, jak w okolice -20 spada.

    W razie wielkich mrozów w mieszkaniu, zawsze można się salwować nadgodzinami. wink

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.