Dodaj do ulubionych

Nieruchomosci w Oz

29.08.11, 07:47
Mozna umieszczac na tym watku rozne swoje w temacie lub obok - czyli jednego z ulubionych zajec australijskich - spekulacji na temat nieruchomosci.

Zaczne od;
www.smh.com.au/business/hot-bargains-in-ski-market-20110828-1jgnj.html
Wg mnie to idzie tak; baby-boomers juz od jakiegos czasu odchodza na emerytury. Banki-domy slabo sie sprzedaja po cenach oczywscie wypompowanych do potrzeb generacj 1945-1965, czyli majacych zaspokoic wysokie wymagania konsumpyjno-emerytalne tej generacji. X, Y - jakos nie pala sie do zadluzania po uszy w kontynuowaniu trendu, ze w zyciu nalezy wymieniac dom co 7 lat kupujac za kazdym razem drozszy i wiekszy, i przesuwajac sie w kierunku mekki bedacej w Sydnej na 'lower north shore'...


Na pierwszy ogien sprzedazy ida wiec wakacyjne domki/mieszkania, bo jak dlugo mozna czekac z przejsciem na emeryture? Spora grupa baby-boomers zreszta odchodzi na wczesniejsze czyli okolo 50-55 lat i fundowane wlasnie z prywatnych funduszy.

Kan
Edytor zaawansowany
  • docsq 29.08.11, 09:48
    www.businessspectator.com.au/bs.nsf/Article/house-prices-mortgage-home-sales-property-debt-inc-pd20110829-L6SN4?OpenDocument&src=kgb
    od kilku lat (od kiedy sprzedal swoj dom) wieszczy spadek cen nieruchomosci w Sydney o jakies 40%. Czyzby nareszcie sie doczekal?
  • kan_z_oz 29.08.11, 13:38
    Ten 40% spadek to chyba zbyt 'optymistyczna' prognoza profesora?
    Sprzedal i co wynajmuje obecnie za 750-1000/tydzien mieszkanie w Sydney? Rzeczywiscie, dobrze zrobil...bo 40K -50K na rok w oplatach czynszu razy te pare lat, to lepsze wyjscie?

    Nie mow tylko, ze przeprowadzil sie gdzies moje zachodnie strony...hahaha i wynajmuje blizniak za jedyne 500/tydzien.

    Kan
  • janek_z_sydney 29.08.11, 17:49
    Ha, ha ha,
    > Ten 40% spadek
    będzie prawdopodobnie wygladał tak?:

    >The prediction consensus suggests that many houses in Sydney suburbs will rise above the $1 million mark in the coming years.

    >"We'd say that Sydney house prices would move in a range of five per cent per annum over the next five years." says Andrew Wilson of Australian Property Monitors.

    >Prospective house buyers waiting for a bargain may be disappointed by what John Edwards of Residex predicts, "We'll see growth of up to seven per cent a year – the correction has already occurred."

    Luis Christopher from SQM Research, "The Sydney housing market is likely to do maybe three to four per cent per year. The first two years though are going to be quite flat, as mentioned, the big X factor is what the Reserve Bank does with interest rates."

    >"We won't see these big spikes where we get 10, 15, 20 per cent growth in one year. It will be slow and steady and match what's happening with inflation." says Cameron Kusher, a senior research analyst from RP Data.

    Eastern Suburbs
    Now: $1,5240,00
    2016: $2,137,000

    Inner City
    Now: $912,000
    2016: $1,220,000

    Inner West
    Now: 976,000
    2016: $1,306,000

    Lower North
    Now: $1,413,000
    2016: $1,890,000

    Upper North
    Now: $951,000
    2016: $1,157,000

    Nthn Beaches
    Now: $1,089,000
    2016: $1,527,000

    North West
    Now: $827,000
    2016: $1,055,000

    West
    Now: $673,000
    2016: $900,000

    Parramatta/Hills
    Now: $580,000
    2016: $776,000

    Liverpool/Fairfield
    Now: $456,000
    2016: $640,000

    Canterbury B'town
    Now: 576,000
    2016: $700,000

    St George
    Now: $758,000
    2016: $967,000

    Sutherland
    Now: $759,000
    2016: $968,000

    Central Coast
    Now: $364,000
    2016: $510,000

    Newcastle
    Now: $391,500
    2016: $432,000

    Hunter Valley
    Now: $301.500
    2016: $333,000

    North Coast
    Now: $365,000
    2016: $403,000

    Wollongong
    Now: $414,000
    2016: $581,000

    South Coast
    Now: $366,000
    2016: $490,000

    Campbelltown
    Now: $349,000
    2016: $445,000

    Penrith Windsor
    Now: $382,500
    2016: $488,000

    Blue Mountains
    Now: $389,500
    2016: $572,000
  • yvona73pol 30.08.11, 02:26
    No wlasnie trabia, zeby teraz kupowac, bo za piec lat skoczy bardzo.
    Niby fajnie, ale takie dalekie prognozy w obliczu tylu kryzysow globalnych, jakichs magicznych gieldowych spadkow i Bog wie co jeszcze, ja jestem zupelnie zielona w tej kwestii i chyba jednak powinnam zaczac sie doksztalcac. W sumie czasu mam od cholery, wiec oto moje noworoczne postanowienie big_grin

    --
    obrazy, malunki i nie tylko
  • janek_z_sydney 30.08.11, 07:19
    >trąbią dlatego,
    że obecnie mają słaby ruch w interesie. Takim marzy się, żeby było tak jak dawniej: średnio 20 procent rocznie w górę i wiecej rok w rok przez 5-6 lat... I ruch w interesie na całego.
    Nie prędko, jeżeli wogóle jeszcze tak będzie. Chociaż historia lubi się powtarzac co kilkadziesiąt, kilkaset lat...
    Według przewidywań generalnie nieruchomości będą szły w górę: rocznie o kilka procent. Wszystko też zależy tak jak zawsze od dzielnic. Jedne dzielnice w roku mogą spaśc o kilka procent a inne w tym czasie pójśc w górę o kilka lub nawet kilkanaście procent. Po roku może byc odwrotnie. Tak więc w perspektywie np. 5 lat okaże się, że średnio nieruchomości w Sydney szły w górę o te kilka procent. Takie są przynajmniej przewidywania...
  • docsq 30.08.11, 09:44
    daj sobie z tym, jak to nazywasz doksztalcaniem, spokoj Iwona, przeczekaj to
  • docsq 30.08.11, 09:40
    prof.Keen wyklada ekonomie na University of Western Sydney --- jednak twoj ziomal !!!
  • kan_z_oz 30.08.11, 10:19
    Zimal chyba taki sam jak Twoj - ach te odleglosci sydnejskie...do tego w St Marys to z moje chaty 30km...do tego w Bankstown 50km...do innych jeszcze dalej...

    Wyklada pod Penrith? Nie mogl sobie kupic jakiejs chatki lokalnej, po tych paru latach juz by ja splacil...haha
    No i moglby sciany pomalowac na ulubiony kolor? Moze terapia kolorami troche poprawilaby mu ten pesymizm...

    Kan
  • yvona73pol 30.08.11, 12:38
    No ale jak, przeczekaj, znaczy mam do konca zycia wynajmowac?
    I przeprowadzac sie co 2-3 lata sad

    --
    obrazy, malunki i nie tylko
  • kan_z_oz 30.08.11, 13:15
    My wynajmowalismy przez dluzszy okres czasu. Wszystko bylo ok dopoki syn byl maly. Pozniej, gdy zaczal szkole chcielismy znalesc cos na dluzej. Agent wskazal nieruchomosc, gdzie podobno wynajem mial byc na conajmniej dwa lata. Po roku, po powrocie z pracy znalazlam tablice wbita przed z napisem na sprzedaz. Wiesz nie bylo, to przyjemne, ale jak to mowia 'co cie nie zabije, to cie wzmocni', postanowlismy, ze czas jest na kupno.

    Czasy tez nie byly latwe...hahaha. Dwa lata przed olimpiada, w miescie ceny rosly jak szalone. Wszyscy straszyli, ze wprowadzenie GST nas zrujnuje, a po olimpiadzie wszystko spadnie na leb/szyje w dol.
    Bank dawal nam tylko o pare tysiecy wiecej, jako absolutne max, na nieruchomosc, ktora zdecydowalismy sie wybudowac. Najpierw nalezalo kupic ziemie i zaplacic depozyt za nia...haha
    Menadzer bankowy pukal sie w czolo...znajomi co niektorzy krytykowali, ze na zadupiu...sydnejskim miedzy jajoglowymi.

    Okolica sie zmienila, rozbudowala, urosla. Jajoglowi sie wyniesli jeszcze dalej na zachod Sydney lub poza, a wokol powstalo cale nowe osiedle zamieszkale przez normalnych pracujacych ludzi i obecnie liczace dziesiatki tysiecy nowych domow. W okolicznych dzielnicach wiele z nich przekracza granice magicznego miliona. Sa sklepy, szkoly, drogi, uslugi, sciezki rowerowe. Mam pod nosem baseny kryte z dwiema silowniami. I ogolnie to mi wisi, ile razy pojawie sie w sydnejskim CBD czy innych tzw 'dobrych dzielnicach', bo pracujemy z domu.

    Dom jest juz splacony od kilku lat. A wynajem wciaz rosnie i w Sydnej byla to hydra, ktora pozerala oszczednosci, a te byly wolniejsze niz rosnace ceny domow. Oszczedzalismy 10k na rok a ceny rosly 20-30k...haha
    Oszczednosci obecnie w Sydnej pochlaniane sa przez ciagle podwyzki czynszu...

    Patrz wiec na to ile wydajesz na wynajem i ile te pieniadze splacic moga odsetek. Pamietaj, ze banki daja obecnie srednio obnizke 0.8-1.0% od pozyczki powyzej 250K, od normalnej standartowej stopy oprocentowania.

    W mojej okolicy te domki dla pracujacych ludzi sprzedaja sie dalej jak cieple buleczki. Srednia to dwa tygodnie na rynku. Kryzys? Jaki kryzys? Chyba tylko w sprzedazy palacow milionowych.

    Spojrz na ta liste zalaczona przez Jasia. Odrzuc jakies 5-6 z dolu. Wiekszosc z gory i znajdziesz nieco powyzej dolow te wlasciwe. Same doly zawsze tradycyjnie cierpialy na zastoje w kryzysie z powodu najwiekszej ilosci bankrutacji oraz gory czekajacych w kryzysie latami na wlasciwego klienta.

    Kan
  • yvona73pol 31.08.11, 14:04
    Kan, my bysmy chcieli wybyc troche poza Sydney, ale nie w glab ladu wink
    wobec tego mamy do wyboru, albo gora, albo dol. Czyli albo okolice Dapto albo Woy woy
    To drugie o tyle fajne, ze na polnoc jest piekna fauna i australijskie widoki, takie, jakie kocham smile
    No i dobre i szybkie polaczenie, a najblizszy rozsadny i dosc spory shopping centre w Hornsby.

    --
    obrazy, malunki i nie tylko
  • janek_z_sydney 31.08.11, 21:28
    ywona,
    coś dla Ciebie: www.domain.com.au/Property/For-Sale/House/NSW/Woy-Woy/?adid=2009161457
    W Sydney takie coś: dziesięc razy tyle (patrz zdjęcie nr. 7)
    W Woy Woy za lat dziesięc taki dom z water view może kosztowac... jeszcze raz tyle.
    Obecnie na rynku nieruchomości jest spokój, tak więc nie ma się co spieszyc, jest w czym wybierac i można negocjowac cenę... bardzo.
  • janek_z_sydney 31.08.11, 21:39
    A jak masz więcej kasy to... kupujesz tą rujnę za 550-600tys. dolarów: www.domain.com.au/Property/For-Sale/House/NSW/Woy-Woy/?adid=2009167634
    Burzysz to, budujesz nowy dom za np. 200 tys dolarów i... po wybudowaniu od razu posiadłośc ta jest już warta 1,2 millon
    Możliwości jest wiele, tylko trzeba chciec...
  • yvona73pol 01.09.11, 02:46
    Na ruine mnie nie stac, ale to cudenko w twoim pierwszym poscie wow smile
    No wlasnie, przegladalam juz rozne oferty i naprawde sa niedrogie i fajne rzeczy tam.
    Problem w tym, ze jeszcze teraz nie mozemy, tak najwczesniej to za rok, dwa, no, chyba ze ten totek tongue_out

    --
    obrazy, malunki i nie tylko
  • osmanthus 04.09.11, 13:27
    Cena moze rzeczywiscie interesujaca ale czy Ty chcesz mnie przyprawic i wieczorna niestrawnosc?
  • kan_z_oz 02.09.11, 07:16
    Nie znam Dapto. Woy woy dosyc dobrze. Flora jest fajna, fauna dwonozna mniej. Jest tam specyficznie, wraz z cala okolica. Masz Pearl Beach w poblizu z pustymi domami wakacyjnymi zamoznych sydnejczykow...masz Umine - bardzo mieszane towarzystwo. Samo Woy woy, ani rosnie, ani rynek pracy sie nie rozwija o ile mozna nazwac go rynkiem pracy...od lat stoi w jednym punkcie; emeryci i centerlink glownie. Z calego CC, to Woy woy dla mnie osobiscie jest miejscem, gdzie nie chcialabym, ze wzgledu na towarzystwo. Serio.
    Na pomysl dojazdow z Woy woy czy juz lepiej Kariong wpadlo pare osob i szczerze, to ja osobiscie nie widze sensu na dluzsza mete w takich wielgodzinnych korkach na autostradzie. Hornsby to najdalej bo z calym tlumem gnajacych rano...F3 stoi przy Pacific Hwy.

    Spojrz dalej moze w kierunku Newcastle, czesc Hunter Vally. Okolice wokol Maitland - nie samo M.
    Jest tam od lat stabilny rynek pracy, sporo zwiazanego z lokalnymi biznesami winarskimi, czesc z pracami hutniczymi w samym Newcastle oraz czesc z gornictwem...masz szkoly, szpitale, sklepy i wieksze poczucie spolecznosci niz na calym CC. To ostatnie ma tylko swoje wybrane miejsca - glownie emerytalne oraz cala reszte, ktora przezywa ogromne flaktuacje. Od lat zreszta, ogolnie zwiazane z bardzo slabym rynkiem zatrudnienia.

    Zrobcie sobie pare wycieczek, nie tylko po plazy ale do lokalnych sklepow, kafejek, pogadaj z agentami - ci poza Sydney sa zrelaksowani bardziej i chetnie opowiadaja.

    Poludnie ma jeden i zawsze mialo jeden zasadniczy problem - dojazd do Sydney. Z Dapto do Sydney to praktycznie o kazdej porze dnia zajmuje tak dlugo jak 'wolami'. W godzienie szczytu to z Wollongong jedyne polaczenie z Sydney jest przez Bull czy Apin Rd do Campbelltown, czyli po godzinie wciaz 50 km od Sydney. Princes Hwy, stoi na calej zreszta dlugosci. Samochod odpada.

    Kan
  • janek_z_sydney 02.09.11, 21:21
    Kan, ma rację
    Woy Woy i jego okoloce towrzystwo ma... nie ciekawe.
    Z transportem nie jest tak zle, bo ma railway station. A i flora jest ładna. Jedynie to te towarzystwo, a także umiejscowione w nim Sewage Treatment Works i Waste Disposal Depot nie za bardzo pasuje!
    Lepiej poszukac troche dalej: Gosford, Terrigal, Avoca Beach...
    Blue Mountaints jest tez fajne i nie drogie. Masz niezłe połączenia kolejowe z Sydney.
    Zależy tylko co kto lubi : ocean i plażę, czy też "góry"
  • yvona73pol 03.09.11, 02:09
    W Blue ziiiimno. I daleko od wody wink
    nie ukrywam, ze woda, plaza, to moj priorytet, bo nawet jak bedziemy sie szczypac z kasa, to zawsze ta namiastka wakacyjnosci jest, nieprawdaz. Wlasna dwojka sie czlowiek dotarga i przez caly bozy dzien relaksuje, zapominajac na chwile o brutalnym zywocie wink
    No wlasnie slyszalam o tym Woywoyowskim towarzychu, to jest cos, co musze przemyslec.
    Z drugiej strony, trasa na Dapto/Albion i okolice tez nie za ciekawa, ludzi tam rowniez widzialam takich, co to lepiej nie zaznajamiac sie wink
    no i ta zapadalnosc na bialaczke w tamtych rejonach (ponoc wieksza, ponoc skrzetnie ukrywana statystyka, wiadomosc z pewnego zrodla, ktore by sobie ot tak nie fantazjowalo).
    Woy ma naprawde super ceny, albo taka Saratoga smile

    Ja z tych malo socjalizujacych sie, sama nie wiem...
    tu niby mam wiecej mozliwosci towarzyskich a i tak nie widuje nikogo, a jesli juz, to stara gwardia mnie nawiedza. W miare mozliwosci.
    Maitland strasznie daleko jednak.
    Kurcze, moze jednak w tego totka zagrac? wink

    --
    obrazy, malunki i nie tylko
  • kan_z_oz 03.09.11, 03:47
    Jesli zdecujesz juz Woy woy lub okolice, to poprostu musisz zrobic bardzo dokladna fizyczna lustracje ulicy czy kilku ulic, gdzie chcesz sie usadowic...coby sie skonczyc z sasiadem, ktory trzyma 5 kotow i 4 bullteriery, pomimo, ze te pierwsze sa dzikie a te drugie nielegalne...
    Samo mieszkanie moze byc ok dla doroslych...co z dzieciaka szkola? kolegami/kolezankami?

    Kan
  • docsq 03.09.11, 10:32
    > 5 kotow i 4 bullteriery, pomimo, ze te pierwsze sa dzikie a te drugie nielegalne...

    co rozumiesz przez dzikie koty?

    Mialem kota w dziecinstwie, dzikiego, syjamskiego. Rysowal mi skore na rekach, kiedy go glaskalem, bo koty syjamskie nie umieja chowac pazurkow, tak jak to czynia koty europejskie. Bylem z niego dumny, pomimo ze rysowal mi skore, bo potrafil tez upolowac kolorowego ptaszka. pomimo ze ja ogladalem przez okno wylacznie szare wroble, albo czarne wrony, to moj kochany kotek przynosil z nocnych polowan do domu jakies resztki kolorowych ptaszkow, przewaznie niewiele wiecej poza piorkami. Nie wiem gdzie on je znajdowal, te kolorowe ptaszki, w naszej, jak mi pozniej powiedziano, szarej rzeczywistosci. Bylem wtedy z mojego kotka dumny. Niestety moi rodzice zaniepokoili sie moimi porysowanymi rekami i oddali mojego ulubionego kotka mojej ulubionej cioci.

    W Australii kotow syjamskich sie nie widuje, tylko te zwykle szare europejskie dachowce (ponadto najczesciej z dzwoneczkami na szyi). Czy te sa dzikie wg ciebie?
  • yvona73pol 03.09.11, 11:45
    Abstrahujac od zwierzat (myslisz, ze w Inner West ludzie nie maja bojowych psow?), jest jeszcze cos co mnie niepokoi, te strzelaniny w Sydney ostatnio, wlasnie na zachodzie.
    No i nie jest powiedziane, ze jak sie juz cos gdzies kupi, to czlowiek jest uwiazany.
    Jak na razie to wszystko na etapie tak dalekich planow, ze wszystko moze sie zmienic.

    Ale burza mozgow na forum mi sie podoba smile

    --
    obrazy, malunki i nie tylko
  • kan_z_oz 03.09.11, 16:13
    Ogolnie to w Sydney tez wiadomo w ktorej dzielnicy i co sie kreci. Pytalas o Woy Woy, wiec napisalam o Woy Woy. Przegladalam tam swojego czasu bardzo gruntownie wiele nieruchomosci. Podobnie zreszta jak na CC. Na CC zreszta budowalam pare rzeczy oraz pare budow dogladalam. Teren wiec znam dosyc dobrze.
    Inner West w Sydney jest obecnie bardzo modne ale dla mnie osobiscie bardzo ciasne i tloczne. Mieszanka jest tez ogromna ale to nie ten tlum...ktory podpalilby ci plot na ten przyklad w ramach roznicy pogladow czy inaguracji zakonczenia roku szkolnego przez lokalna mlodziez...hahaha
    Jest czesc na CC, gdzie milionowe nieruchomosci majace bezposredni dostep do wody, poprzez park na brzegach takowej, zostaly w pewnej okolicy wyprzedane za srednio 700AUD. Powodem byla lokalna mlodziez urzadzajaca pijackie balangi w tym parku. Balangi polagaly na paleniu ognisk z lawek, rozbieraniu sie do naga i bieganiu wokol oraz kapieli, dzikich wrzaskach do bialego rana oraz obrzucaniu miesem, kazdego kto sie pojawil by protestowac. Policja w takich miejscach nie robi nic - zapewniam Cie uroczyscie. Sama mialam w inwestycji wybite panele z plotu na dlugosci 40m wokol nowego budynku czekajacego na lokatorow, plus dwie polamane skrzynki pocztowe powyrywane wszystkie rosliny sprzed duplexu, powybijane zarowki lub powykrecane...dwa razy taka zabawa i to drugi raz bylismy zmuszeni zamieszkac na pare dni, by uniknac powazniejszych zniszczen. Mlodziez sie bawila i tyle.

    Strzelaniny regularnie w Sydney tez wiadomo mniej lub wiecej; okolice Lakemby i Bonnyrigg. Strzaly lataja glownie pomiedzy domami i gangami azjatow i bylych 'jugoli'.

    Roznica jest taka, ze dzielnice i ich charakter w Sydney sie zmiania. Czesc CC jest taka sama od lat. Ja pamietam tylko ostatnie 10, ale od agentow wiem, ze tradycyjnie to zawsze tak mialo. Rynek pracy zmienia charakter dzielnic lub powoduja, ze takowe siedza w dziurze, gdzie nic sie usprawnia, malo remontuje, niewiele inwestuje. W tych o slabych rynku pracy w czasach wolnych sprzedaje sie trudno, czyli wolno i nie zawsze za cene wlasciwa. W 2004 gdy w NSW zwolnil rynek nieruchomosci w Woyng i Woy woy byly pierwszym gdzie spadlo i to solidnie. Powiedzialam Woy Woy - nie. Okolica , tak ale nalezy solidnie sprawdzic.



    Jak powiedzialam, mozna mieszkac wszedzie. Jesli masz dobre sasiedztwo wokol dostep do szkoly itp, nie ma wiekszego znaczenia. W tych dzielnicach gdzie sa problemy nowi sie nie zawsze przyjmuja...wtedy musisz spakowac manatki i to szybko. W Sydney taka dzielnica jest np czesc Willmot czy Shelvey... Widzial tam dom na inwestycje zupelnie zniszczony w srodu i zalany woda 3 razy w pol roku. Wynajmujacy murarz z Blacktown uciekl w poplochu. Wlasciciel, ktory go nabyl wyrywal wlosy z glowy. A poprzednio zamieszkujaca para emerytow nigdy nie miala problemow.
    Gdybys brala pod uwage te dzielnice, to napislabym o tych...

    Kan
  • kan_z_oz 03.09.11, 16:28
    Widze, ze sie nudzisz okrutnie...oprocz opisu kota dzikiego juz przez ciebie samego dostarczonego, mozesz jeszcze dorzucic corki sasiada...

    Kan
  • yvona73pol 04.09.11, 05:46
    Kan, bardzo dziekuje za te skarbnice wiedzy, nie ma to jak wlasne doswiadczenie smile
    Ja chetnie popytam i o inne tereny, ale chwilowo wlasnie ogladalam tam. Zreszta na razie to nie mam co sie na konkretach skupiac, bo jak pisalam, temat niekoniecznie na teraz i zaraz.
    CC mowisz ze ma pare fajnych miejsc, no to rozszerze swoje kryteria. No i polukam w inne rejony tez smile


    --
    obrazy, malunki i nie tylko
  • yvona73pol 05.09.11, 12:57
    To jeszcze bylabym dzwieczna jakby mnie oswiecono w kilku kwestiach. Mianowicie czy to mozliwe, ze na jednej ulicy zyja somsiedzi jak psy z kotami, a kilka przecznic dalej jest spoko? To tak w temacie Woy woyowskim. Aha i z tego Kanowego opisu to sie wylaniaja tacy "krewetkowi buracy" (program kiedys ogladalam, jak to sasiedzi zyczliwie innym wrzucali krewetki na dach, coby smierdzialo, bo tak);

    I jakim cudem jedna dzielnica ma ceny rzedu 400 tys, a 10 minut dalej samochodem ceny dobijaja do miliona za to samo badz mniejsze gabarytowo? (Ex Patonga - to chyba jakis resort wakacyjny, bo nawet zasiegu na komorke nie ma za bardzo?)

    --
    obrazy, malunki i nie tylko
  • kan_z_oz 05.09.11, 13:19
    Odpowiedz nie zawsze na to pytanie taka sama. W wiekszosci wypadkow nazywa sie ulica zasiedlona 'housing commision'. Jak jedziesz ulica to poznajesz po kolorze rynien...hahaha

    W zachodnim Sydney swojego czasu byly malowane na zielono. Jak masz wszystkie domy z ogolnie takim samym wykonczeniem to wskazuje na wlasnosc rzadu. Ogolnie to widac tez po 'dekoracji' na zewnatrz. Czesc ma przyzwoitych lokatorow - emerytow, ale czesc niestety nalezaloby buldozerem wyrownac.
    Jest to tez czasami rynek inwestorow, kupujacych ze wzgledu na wartosc ziemi - kupujacych od rzadu po kilka.

    Wchodzac na

    www.realestate.com.au
    Idziesz na stronie sprzedazy, do Suburb Profile i wyszukujesz co sie dzieje w okolicy.

    www.rs.realestate.com.au/cgi-bin/rsearch?a=sp&s=nsw&u=woy+woy
    60 oznacza, ze jest to bryndza. 11 osob szukajacych oznacza, ze jest jeszcze wieksza w kupno/sprzedaz...itp


    Rynek jest dobry obecnie dla kupujacych. Nalezy znalesc spokojna okolice i dobrze tylko w niej kupic.

    Powodzenia
    Kan
  • kan_z_oz 05.09.11, 13:20
    jeszcze raz;

    www.realestate.com.au/buy
    Kan
  • kan_z_oz 05.09.11, 13:58
    Poza Sydney w NSW - jak napisalam w okolicach Maitland. Jest bardzo ladnie w Bolwarra, Morpeth, Lorn, Thornton. Do plazy co prawda kawalek - 40,50 min, ale winnice 20-30 min.

    Kan

  • yvona73pol 05.09.11, 14:05
    Czyli ze 60 to zle, a od ilu zaczyna sie wzglednie, 80?
    Te okolice Maitland zaczynaja mi sie podobywac wink winnice niezgorsze, mining mowisz....
    A moze QLD i opale big_grin
    sie przekwalifikujemy wink

    --
    obrazy, malunki i nie tylko
  • kan_z_oz 05.09.11, 14:43
    Ogolnie to ludziom nie bardzo sie chce wpisywac. Wpisuja wiec albo ci bardzo na tak, albo ci na nie. 80 jest dosyc solidnym przekrojem, gdzie mozesz znalesc sporo informacji, ktore nalezy potwierdzic w terenie.
    Saratoga ma 81 i jest tylko za rogiem...cos w tym jest.

    Mozeci wybrac sie na wycieczke do Morpeth. W sobote/niedziele jest tam spory ruch. Morpeth bylo onegdaj bardzo ruchliwym portem rzecznym. Sa kafejki w budynkach z piaskowca z 18..ktoregos tam roku. Jarmarki. Za mostem sa laki i pola, ktore naleza do 'crown lands' - tytul ten oznacza, ze nie ma na nich mozliwosci rozwoju domow, ani zadego innego.
    Za tymi lakami jest polozona Bolwarra oraz nowe osiedla w Bolwarra Heights.
    Z tej dojechac mozna do Lorn i znowu do Maitland.

    W calej okolicy, chyba najbardziej cenowo jest dostepne Metford. To tez z absolutnej dziury w 2002, przeksztalcilo sie w osiedle mieszkalne z ladnymi domami. Wciaz sporo starych i jest mieszanie tam ale masz stacje kolejowa, TAFE, w poblizu glownej drogi na Newcastle i Hunter Valley.
    Te miejsca maja swoja tozsamosc bo sa w odleglosci zbyt dalekiej by dojezdzac do Sydey do pracy ale bardzo blisko aby w takowym bywac dosyc regularnie. 2 godziny na F3 bez korkow zadnych az do Wyong...haha

    Jesli myslicie o Sydney i plazy czemu nie na Dee Why w jakims 2 pokojowym mieszkanku?

    Kan
  • yvona73pol 06.09.11, 03:17
    Kan, no wlasnie nie chcemy mieszkanka, chcemy domek. Na taka rozwojowa rodzine wink
    A skoro 2 czy 3 pokoje to czasami zadna roznica, to czemu nie patrzec szeroko?
    Morpeth brzmi fajnie, chlebek tam robia dobry smile
    No i racja, ze jak juz sie zacznie konkrety obczajac, to wlasnie najlepiej pojezdzic, popatrzec i osobiscie sie przekonac co i jak.
    Wszystko zalezy od tego jak pracowo sie malzonowi ulozy i jak to wszystko poukladamy, na ale jak pisalam, z pewnych wzgledow troche sie ostatnio pokomplikowalo i myslimy, ze tak powiem, w caly swiat (nie doslownie wink)

    --
    obrazy, malunki i nie tylko
  • kan_z_oz 06.09.11, 14:29
    Caly swiat australijski? Jesli tak, to brzmi dobrze.
    Sydney jest swietne do mieszkania, gdy nie trzeba codziennie lub zbyt daleko do pracy. Dowodzic dziecka/dzieci do szkoly, na zajecia itp.
    Inaczej mozna sie zamienic w taksowkarza na pare lat...stojacego w korkach. Urok duzego miasta...haha

    Kan
  • yvona73pol 06.09.11, 15:09
    Taaa.... najpierw trzeba zaczac jezdzic tongue_out
    tylko ciii.... wstyd mi, ze jeszcze tego nie uregulowalam, ale wczesniej nie bylo jak, a pozniej jakiejs blokady dostalam. Ale coraz gesciej o tym mysle wink


    --
    obrazy, malunki i nie tylko
  • starypierdola 06.09.11, 18:46
    ... domy!

    A zloto stale idzie do gory! Nikiel tez smile

    Moze uda sie powtorzyc scam z 1898 gdy inwestorzy brytyjscy wtopili w nas wiecej niz wartosc calego zlota tu wydobytegosmile A Sydneysiders wybudowali nam za darmo 600 km rurociag dostarczajacy wode pitna (w nagrode za glosowanie za 'Commoonwealth of Austraila') .

    Zacieram rece i oferuje dzialki!

    Oportunista SP
  • yvona73pol 07.09.11, 03:05
    To juz wiem gdzie NIE jechac, hehe.... wink

    --
    obrazy, malunki i nie tylko
  • starypierdola 07.09.11, 05:52
    No ale mozesz przyleciec (jak Cie stac?). Poslesz chlopa do roboty a sama bedziesz mogla sobie przyrobic na "pol etatu" (na Hay Street?).

    A tak wogole, to co Ty, kobieto, wiesz o Kalgoorlie i o prawdziwej Australii. Tak mi wyglada ze jedyna strona tego kraju ktora poznajesz to jeden skonfundowanyh i pomylony Australijczyk, jedno srodowisko imigranckie i slumsy w Sydney (no moze tez w Woolongong czy w Newcastle?)

    ALe pisz i czytaj. I "No worries, Sheila, you'll be right" smile
    SP
  • yvona73pol 08.09.11, 10:12
    Wiesz, to nie bylo mile. Co ja wiem o Australii to moja sprawa. Uprzejme rady dotyczace prostytuowania sie mozesz sobie zachowac, jak rowniez jakies historie o pomylonym Australijczyku (WTF?). Srodowiska imigranckiego wlasnie nie znam za dobrze, przynajmniej polskiego, slumsy pomine milczeniem.
    Troche niskie to, no ale coz, "polskosc" gora. Od tego wlasnie uciekam.

    --
    obrazy, malunki i nie tylko
  • docsq 08.09.11, 10:37
    niepotrzebnie sie gniewasz na SP bo to rowny gosc ktory "polskosc" ma ustawiona w mozgownicy jak nalezy
  • yvona73pol 08.09.11, 14:02
    No nie wiem, to niech mi wjasni tego swojego posta, bo albo ciemna masa jestem, albo co. Co to za Australijczyk na ten przyklad? Albo slumsy? Nawet nie wie gdzie mieszkam, a to, ze szukam tam gdzie szukam... wlasnie sie informuje na forum tutaj, to chyba dobrze, ze nie skacze na glowke, gdzie mi sie wydaje ze jest fajnie, choc moze wlasnie nie jest?

    Pisalam, ze okolica i przyroda ciagnie, plus dobra w miare komunikacja, a reszte badam pomalu.


    --
    obrazy, malunki i nie tylko
  • kan_z_oz 08.09.11, 14:38
    SP stuka z US stad sa slumsy. Kargoorlie jest natomiast stolica burdelowa AU.

    Kan
  • starypierdola 08.09.11, 18:02
    W koncu Ty z Lomianek a ja a Moniek, wiec mamy duzo wspolnego smile

    A ze jak glosi madrosc ludowa "prawda w oczy kole" wiec czasem sie czlowiek poczuje ukluty.

    I nie, Kalgoorlie to nie koniec swiata. W koncu jest jeszcze Leinster, Meekathara, i ........ Tez Australia i to ta prawdziwa, nie imigrancko-sudneysiderska.

    Twoj mate
    SP
  • yvona73pol 09.09.11, 03:25
    A ja nadal nie wiem co z tym Australijczykiem, co go ponoc znam.
    A najwieksze "slumsy" w sensie domki z tektury to w St. Marys widzialam. Nie powiem, przerazona nieco bylam. Ze cos takiego w Au istnieje. Plus dresy z dziwnymi facjatami i manierami wink


    --
    obrazy, malunki i nie tylko
  • docsq 09.09.11, 10:14
    chcesz zobaczyc slumsy w Australii? Przejedz sie do Newcastle i obejrzyj pare dzielnic tam, zaczynajac od stosunkowo dobrej Mayfield.
  • yvona73pol 09.09.11, 15:18
    Mowisz, ze gorzej niz w St Marys? Kurcze, nie wierze...
    Kumpel byl kiedys w Campbelltown i tez nie za wesolo i troche nieswojo sie czul.
    Widzialam sporo miejsc w Sydney, przewedrowalam kupe suburbs, wiec wiem, ze nie
    wszedzie jest rozowo, wrecz przeciwnie, no ale chyba nie o slumsach tu glownie
    dyskutujemy? wink


    --
    obrazy, malunki i nie tylko
  • kan_z_oz 09.09.11, 15:56
    Nie ma zadnych 'slumsow'. Jesli juz to sa stare budy w roznych stylach lub bez czekajace na rozbiorke, remont lub kupca, bo wartosc jest juz tylko w ziemi. Nie w kazdej dzielnicy ludzie chca remontowac, bo koszt czesto jest taki sam co wyburzenia i postawienia nowego domu.

    Zeby w kazdej z wymienionych tutaj dzielnic kupic cos w miare dobrze wygladajacego i wyremontowanego w srodku to nalezy przekroczyc znacznie granice 400K. Czesc ludzi mieszka gdzie mieszka bo im pasuje...
    Nie wiem tez czy cottage fibro, weatherboard, czy tez domy z lat 60-tych mozna zaliczyc do kategorii slumsow...
    Wedlug takich wskaznikow to tylko podwojna cegla wydaje sie miec wartosc...w oczach niektorych?
    Nie sa to piekne czesto pozostalosci tych wczesniejszych lat, ale bloki z wielkiej plyty tez sie do nich nie zaliczaja...haha

    Kan

    Kan

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka