Dodaj do ulubionych

Pieprz i sól do Australii

06.12.11, 23:14
Po tym, jak były koty, co powiecie na przyprawy? Rozchodzi się o oryginalne marokańskie przyprawy, niestety bardzo wonne. Są biologiczne, ale nie są ziarnem (te wymienione są w przepisach), zupełnie jak pieprz i sól.

Wiem, że to głupie i śmieszne, tymczasem nie umiem bez nich żyć. Obojetnie czy ryba, czy kurczak, baranina, wołowina... gotuje po marokańsku (jestem niestety zdana w EU na żywność biologiczna). Od czasu, gdy nie trawię laktozy, żle toleruje chemię spożywczą. Akurat w przyprawach jest 40% sztucznych dodatków: glutamaty, konserwanty, barwniki, środki smakowe w postaci nazw i numerów, które tylko mi coś mówią (rodzina i znajomi nie znają chińskiego. Patrzą tylko ile jest wymienionych. Jeśli dużo, odstawiają). Dla ciekawostki: w EU nie ma potrzeby wymieniania wszystkich składników. Zrodził się przemysł sztucznej żywności (ich zawód jest też po chińsku, nie pamiętam). Robia np. czekolady z krowiej krwi. Gotowe obiady do podgrzania w mikroweli, które z naturalnymi składnikami nie mają nic wspólnego (nawet nie psie mięso, jak w Chinach, tylko sztuczne dziwadła). Ludzie tyją i zwalają to na hormony: to normalne przybierać na wadze z wiekiem). Rozpisałam się... już wiem, czego się uczepicie wink

Kwesita pierwsza: jadę tylko na miesiąc i chcę zabrać w torbie tylko trochę w folii aluminiowej. Mogą się uczepić? Zabiorą i coś jescze będzie?

Kwestia druga: jak będę się przeprowadzać, mam tu tego z kilkanaście półlitrowych słoików szczelnie zamkniętych. Jak znajdą w kartonach, rozpocznę życie w AU w pierdlu? Co może grozić za wwiezienie "pieprzu i soli"?

Długo nad tym myślałam, gotowa jestem zaryzykować. Nie wiem tylko jak wysoka jest cena.

P.S. Starypierdoła jakby co, TV jest Twój.



Edytor zaawansowany
  • 07.12.11, 01:02
    Przez granice wolno przewozic produkty spozywcze jesli je sie zglosi celnikom i jesli sa zapakowane w zamkniete orginalne opakowania producenta (przemyslowe nie domowe).

    Probe przewiezienia bez zglaszania szczerze odradzam.

    Pogejrzewam, ze nie byloby problemu z zakupem owych przypraw na miejscu.



    Tak na marginesie to mozesz nam przyblizyc jak to "oni" robia czekolade z krowiej krwi?
  • 07.12.11, 06:58
    Nie orientuje sie zbytnio w przyprawach marokanskich. W doniczce czy w ogrodku tutejszym ziola wszelakie rosna bez problemow zadnych. Mozesz wiec miec prosto z grzadki lub kupic swieze. Moze lepiej powiedz o jakie konkretnie ziola chodzi bo mnie tez sie wydaje, ze wybor takowych jest raczej dobry.

    Kan
  • 07.12.11, 04:56
    kimjazz napisała:

    > Wiem, że to głupie i śmieszne, tymczasem nie umiem bez nich żyć.

    Wez tez pare gromnic.
    Moga sie przydac w przypadku burzy z piorunami.
    Trociczek nie bierz.
    Kan_z_oz ci pozyczy hehehe

    --
    www.lomianki.info/galeria_pictures.php?pid=199
  • 08.12.11, 00:10
    To nie są żadne zioła, które można sobie zasadzić i przemielić. Zapakowane w zamkniete oryginalne opakowania producenta to mogę kupić na miejscu w AU, tyle że takich komercyjnych (z supermarketu) nie trawię. Skoro tylko takie można, to nawet jeśli będą na liście przewożonych rzeczy, nie przejdą i mogę mieć problemy. Ja natknęłam się tylko na zioła i ziarna na liście zakazanych artykułów. Już wiem, co zrobię. Ten jeden miesiąc przeżyję- w AU, podobnie jak w Maroku, mogę jeść wszystko bez obaw (tu w Uni trudno o naturalną żywność: przemysł spożywczy zwariował. Już nie tylko jest sztuczne jedzenie w „zapakowanych w zamknięte oryginalne opakowania producenta”, ale zwierzęta hodowlane, zwłaszcza drób, futrowane są antybiotykami, które wędrują do żołądków konsumentów, teraz bawią się już w geny (np. orzech włoski wielkości małej pięści). Holandia zaopatruje całą Unię w warzywa i owoce, które nigdy nie widziały słońca. Są bezwonne, bez smaku i sama woda. Problem w tym, że “oryginalne” tzn. prawdziwe z ciepłych krajów Uni: Włoch, Hiszpanii mają tyle pestycydów, czasem podwójną ilość niż zezwalają normy EU. Zanim je zbadają, konsumenci już je przetrawili. Tylko jeden kraj skandynawski (Norwegia bądż Szwecja) jest w stanie zbadać je w ciągu 48 godz. i wycofać z supermarketów. Co rusz skandale. Politycy, nawet Bruksela, karci naganą, straszy karami i nic. Są tylko komunikaty, np. winogona nie wystarczy umyć, muszą być jakiś czas moczone w wodzie. Podczas gdy w Niemczech roi się dziś od sklepów biologicznych, a 30% artykułów w supermarketach jest pochodzenia biologicznego (nikt nie wierzy, że są ekologiczne, wiadomo, że i ekologiczne są tak samo zdrowe (w ziemii są pozostałości po naszych wojnach, Czarnobylu, spalinach samochodowych itd.), ale na liście składników zniknął chiński, są tylko naturalne składniki, które się zna), w Polsce cisza, ani mru-mru o jakiś skandalach- nie kupicie dziś nawet ogórka z ogrodu. Kiedyś dzieci sprzedawały świeżo zerwane jagody i maliny, dziś?! Jagody ze sklepu, tzn. z Holandii nie mają żadnego smaku, nawet zęby i język nie jest granatowy. Powracając: na granicy spytam celnika, jak się ma z przyprawami. Moje garnki to przemycone z Maroka tajiny (mam ich dużo), nawet jeden aluminiowy do przygotowania kuskusa, zostaną razem z przyprawami. Z kuchni zostanie tylko porcelana i sztućce.

    Wiem, że dla Was to błachostka i głupota. Tymczasem ja wieczorem nie mogę dojechać do domu, potem konam na kanapie, mam brzuch jak dzieci w Afryce, nie mogę nawet rozmawiać przez telefon, bo nie mogę dobrze oddychać, problemy z krążeniem, ponoszę się w zwonionym tempie, inaczej czarno przed oczami, albo idę po ścianie, w łóżku palpitacja serca, rano 3 budziki mnie nie obudzą, a po obiedzie usypiam na siedząco z kubkiem kawy/ espresso w ręku, w pracy brak koncentracji, nie do życia- słowem zatrucie. Przez rok czasu badali mnie od stóp do głowy: 4 EKG, wszystkie możliwe badania gastrologiczne: zdrowa jak ryba. Dopiero w Maroku zrozumiałam, w czym mój problem (tam jest żywność tylko ekologiczna, w supermarkietach nie mają nawet mrożonek, wszystko świeże). Ich przyprawy wspierają system trawienny. W Australii też nie muszę zwracać uwagi na jedzenie, tak więc od biedy poradzę sobie bez marokańskich przypraw. Możliwe, że te w sklepach nie mają dużo dodatków chemicznych. W Niemczech jest teraz baby bumm, ponoć dużo dzieci nie toleruje naszego jedzenia, nawet nie zastępczego mleka. Ze mną ponoć też tak było, ale myśleli, że to od krowiego mleka. Potem spokój. Jadłam wszystko, czasem po słodyczach miałam dziwny, kwaśny smak (laktoza). Któregoś dnia rzuciłam palenie i zaczął się horor. Na rok musiałam przerwać studia i cudem nie straciłam pracy.
  • 08.12.11, 00:11
    Czekoladę z krowiej krwi gotowali kiedyś w takim poważnym i cieszącym się dużą popularnością programie SpiegelTV, oświecając ludzi, czego to oni dziś nie potrafią. Krowia krew jest znana, żebyście wiedzieli jakie dziwadła tam jeszcze dorzucili. Nagotowali cały gar i nikt, ani jedna osoba z publiczności nie chciała „skosztowac”. Biednemu moderatorowi nie pozostało nic innego. Wszystkich skręcało, a już w ogóle, jak powiedział, że dobra, nie czuje żadnej różnicy. Przypuszczam, że dobre kilka miesięcy czekolady nie schodziły z pułek w sklepach.

    A ten zawód... W takim programie w polskim TV kilka dziewczyn wybierało „fajnego faceta” (z którym poszłyby na kolację, czy coś w tym stylu). Ja też nie wiedziłam, co to za zawód. Jak je dumnie oświecił, opadła im szczęka. Od razu wyfrunął. Oni mówią o sobie tak powiedzmy jowialnie, dla nich to normalka, bo tak naprawdę każdy codziennie to je, co innego mu się to uświadomi. Wy tam w AU możecie jeść spokojnie. Smacznego! Ja nawet mikroweli nie mam w domu, ani automatu do kawy na kapsle czy padsy (każdy składnik chemiczny ma jakieś zadanie, nawet te bardziej naturalne np. żelatyna (wieprzowy szpik/ kości) powoduje, że kawa i espresso mają pianę. Czy tam jest choć ziarnko kawy? Dopóki wszystko się trawi, nikt się nie zastanawia. Tyje się przecież od hormonów z biegiem lat. A na burzę z piorunami: gromnica i trociczki. Normalka, zupełnie jak sztuczne jedzenie. Pytanie: komu tak naprawdę gromnica? Nie chcę przeszdzać. Jedzcie spokojnie i z apetytem. Tam nie ma żadnej trucizny. Cieszcie się, że nie macie problemów z trawieniem. Nie macie pojęcia, jak to cholernie uciążliwe. Nagle zmienia się życie. Zaproszenie na kolację od przyjaciół? Obiad na chrzcinach, ślubie? Dyskrecja kończy się boleśnie. Już się przyzwyczaiłam, że pierwszą reakcją ludzi jest coś w stylu gromnicy, ciotki ekologicznej... Aż ktoś w rodzinie, albo on sam zauważa, że jest coraz gorzej, a lekarze specjaliści twierdzą z uśmiechem: zdrowy jak ryba. Po jakimś czasie, każdy wraca do tego tematu i pyta o szczegóły. Tak czy inaczej: da się żyć. Trudno tylko nauczyć się z tym żyć.
  • 08.12.11, 01:23
    kimjazz napisała:

    > Przez rok czasu badali mnie od stóp do głowy: 4 EKG, wszystkie możliwe badania gastrologiczne: zdrowa jak ryba.

    Jestes pewna, ze dotarli do glowy i nic nie znalezli?

    --
    www.lomianki.info/galeria_pictures.php?pid=199
  • 08.12.11, 01:40
    Ok wyrzucilas co Ci na watrobie lezalo.
    W kwestii formalnej; Ratpol stuka z Kanady. Jego wklad w znajomosc ziol w AU jest zadna ale taki jest Jego urok, ze "lakmusuje" uczestnikow forum w ramach hobby. Lakmusuje jest Jego wyrazeniem i domyslam sie, ze chodzi o serie testow ktore maja spowodowac reakcje wymiotne przedmiotu lakmusowanego...

    W kwestii drugiej, czyli zdrowej zywnosci w Australii; temat rzeka. Ogolnie warzywa i owoce w suprmarketach sprzedawane beda zawieraly calkiem spora doze chemii wszelakiej. Kontrola jakosci zywonosci w AU jest tez w formie dosyc luznej...Proboj wiec pod etykietka organiczna

    Ogolnie tez zywnosc kupowana pod etykietka 'organiczna' ma rozne odcienie tejze organicznosci w sobie. Zwiazane jest to z brakiem jednoznacznych wymagan do uzywania tego slowa. W temacie jest wolna amerykanka - doslownie.

    W Australii jest w sumie chyba tylko 5 organizacji, gdzie kupujac z ich logo kurczaka masz pewnosc, ze organicznosc takowego odzwierciedla znaczenie tego slowa. Ceny sa zajebiste i osobiscie bedac w stanie trawic gorsza wersje 'free range' (bez hormonow i antybiotykow), takiego kupuje. Podobnie wyglada z jajkami.

    Jesli masz wiec ekstremalnie alergiczne reakcje w sumie trzymaj sie z dala od drobiu tutaj. Baranina wolna od hormonow i antybiotykow bedzie lepsza, bo malo kiedy jest baran dokarmaniany...haha
    Wolowina bez hormonow i antybiotykow oraz 'grass fed'only.
    Najzdrosza wersja miesa bedzie w takim ukladzie seafood. Masz ostrygi, krewetki. Ryby - z dala w takim razie od lososia o ile nie trafisz na wersje oceaniczna z NZ. Osobiscie unikam tez sea food ktora jest spoza AU lub NZ.

    Odnosnie ziol; oprocz przywiezionych w opakowaniach sklepowych i zadeklarowanych, mozesz sprobowac gotowac ze swiezych. Swoje ziola kupuje albo z zieleniaka - fakt, ze nie kazdy bedzie zaopatrzony w szeroka game, albo sieje z nasion. Masz tez rozne wersje suszonych w malych sklepikach wietnamskich, chinskich, hinduskich, arabskich...zawartosc chemii w takich nieznana...haha

    Pa
  • 08.12.11, 01:52
    kan_z_oz napisała:

    > Pa

    Cos mi sie widzi, ze obie Panie chcialybyscie nie tylko zyc wiecznie, ale tez utrzymac 36-24-36.
    Macie dobre poczatki: Pani Kimjazz trula mikroby dymem z papierosow, a Pani kan_z_oz rownie rakotworczym dymem z importowanych z Chin trociczek.
    Jesli do tego myjecie rece 80 razy dziennie to jestescie na dobrej drodze do wiecznej mlodosci hehehe

    pl.wikipedia.org/wiki/Hipochondria
    --
    "Gott, Ehre, Vaterland"
  • 08.12.11, 02:34
    ratpole napisał:

    > Cos mi sie widzi, ze obie Panie chcialybyscie nie tylko zyc wiecznie, ale tez u
    > trzymac 36-24-36.
    > Macie dobre poczatki: Pani Kimjazz trula mikroby dymem z papierosow, a Pani kan
    > _z_oz rownie rakotworczym dymem z importowanych z Chin trociczek.
    > Jesli do tego myjecie rece 80 razy dziennie to jestescie na dobrej drodze do wi
    > ecznej mlodosci hehehe

    Hle hle Miniu czytasz z krysztalowej kuli przy gromnicy?
    A co zlego z 39-30-39??? hahahaha

    Ostatnie 'trocziczki' chyba byly z Indii i nie mam zamiaru badac ich skladu chemicznego...

    Kan
  • 08.12.11, 03:16
    Wygląda na to, że ma nie tylko z deklem, ale i nazista. Nie ważne.

    Kan, nie rozchodzi się o zioła. Pieprz, sól, mielona papryka to nie zioła. Nie znam polskich odpowiedników tych przypraw, nazwy są też nie ważne. Mój problem nie ma nic wspólnego z alergią (takie testy też przechodziłam). Sama nietolerancja laktozy to też ani alergia, ani choroba. Antybiotyki, geny itd. to inna sprawa. Rozchodzi się o chemię spożywczą: konserwanty, glukamat, barwniki, sztuczne cukry, np. sorbit (które są w każdym artykule typu "light" albo "sugar free"), utwalacze, spulchniacze... One są tanie, a żywność naturalna droga. Do tego np. maltodekstroza (jest w prawie każdym artykule spożywczym) wywołuje ataki głodu i pakują ją do żarcia dla psów i kotów oraz do artykułów typu "fitness". To się teraz sprzedaje (a to takie bomby kaloryczne). Słowem wszystko to, co znajdziesz na opakowaniu i w zawartości artykułów spożywczych i co jest naszemu oranizmowi obce, czy dalekie. W EU jest takie nasilenie, że organizm wysiada, nie nadąża z trawieniem. Do tego europejski stres (praca do 22.00 w biurze, silne zimy itd.) Żywność organiczna (w Niemczech sprzedaje się jak ciepłe bułki, jest już nawet cukier waniliowy, budyń, co tylko byś chciała) pozbawiona jest tego świństwa. W ogóle nie czuję, że coś zjadłam. A wystarczy np. malutka guma do żucia typu "Orbit" czyli bez cukru (tzn. z cukrem zastępczym: sorbitem) i załatwiona do końca dnia. W przyprawach jest pół na pół. Pojawia sie coraz więcej organicznych, kiedyś będą na pewno i marokańskie.

    W Australii nie mogę się najeść, tak samo jak w Maroku. Jaka laba. Nigdy w AU nie gotowałam, ale gdyby było takie nasilenie "chemiczne", chociażby w przyprawach, to miałabym przecież problemy. Nauczyłam się odżywiać w EU, to i w AU sobie poradzę. O ile się nie odwodnię od rozwolnień.

    Zakończmy lepiej ten temat. Nie są oryginalnie zapakowane, nie mogą wjechać do AU. Dziękuję, pa, pa!
  • 08.12.11, 04:06
    Sorry, umknelo mojej uwadze Twoje wczesniejsze tlumaczenie.

    Przyjezdzaj wiec do AU na stale i bedzie po sprawie. Generalnie to naszej perspektywy pracy z korporacjami, ludziom zaczynaja wysiadac cale systemy w sytuacji gdy sa w stanie chronicznego stresu przez dluzszy okres czasu. Widzimy tez tego tak duzo, ze naprawde nie jest to smieszne.

    Odnosnie jedzenia; sama musialam wywalic z listy czesc tzw produktow gotowych, bo czulam sie po nich gorzej niz na kacu gigancie...np cola, pepsi wszystkie odmiany oraz fizzy mam z glowy na stale.
    Poszlo tez w odstawke chyba rok temu wino, ktore uwielbialam. Mialam zawalone po konsumpcji zatoki, nos, zablokowane uszy i podraznione oczy...haha

    Kan
  • 09.12.11, 00:07
    kan_z_oz napisała:

    > W kwestii drugiej, czyli zdrowej zywnosci w Australii; temat rzeka. Ogolnie war
    > zywa i owoce w suprmarketach sprzedawane beda zawieraly calkiem spora doze chem
    > ii wszelakiej. Kontrola jakosci zywonosci w AU jest tez w formie dosyc luznej..
    > .Proboj wiec pod etykietka organiczna

    > Ogolnie tez zywnosc kupowana pod etykietka 'organiczna' ma rozne odcienie tejze
    > organicznosci w sobie. Zwiazane jest to z brakiem jednoznacznych wymagan do uz
    > ywania tego slowa. W temacie jest wolna amerykanka - doslownie.

    Racje masz calkowita.
    Na pewnym sporym i popularnym stoisku "Organic" sa warzywa: pryskane, mniej pryskane, tylko troche pryskane. Luzik.

    > W Australii jest w sumie chyba tylko 5 organizacji, gdzie kupujac z ich logo ku
    > rczaka masz pewnosc, ze organicznosc takowego odzwierciedla znaczenie tego slow
    > a. Ceny sa zajebiste i osobiscie bedac w stanie trawic gorsza wersje 'free ra
    > nge' (bez hormonow i antybiotykow), takiego kupuje. Podobnie wyglada z jajkami.

    Ja dluzsza chwile w "kurczakach" na zycie zarabialem.
    Sporo ponad 100 milionow wyslalem na tamten swiat.
    Uwag kilka z pierwszej reki.
    "Organic" sa karmione "organic" pasza (jak powyzej o warzywach pryskane, mniej pryskane i troche pryskane) i na tym sie roznica konczy.
    Hormonow nie daja do paszy dla kurczakow juz ponad 20 lat, nie ma potrzeby.
    Antybiotyki do paszy daja jak sa kurczaki chore, podobnie jak wszyskie zwierzeta hodowlane.
    "Free range" oznacza, ze w hali gdzie hoduja kurczaki sa otwarte drzwi i kurczaki "moga sobie wyjsc na zewnatrz". W hali jest jedzenie, jest woda do picia, odpowiednia temperatura i towarzystwo wiec kurczaki nie widza powodu wychodzic.

    Roznica w tym jak kurczaki "przetwarzaja" jest pomiedzy producentami spora. Kilka "przetworni" odwiedzilem i nie kupuje tych z grupy Baiada (Baiada, Steggles, Lilydale). Inghams sa zdecydowanie pewniejsze (aczkolwiek gwarancji nie ma).


    > Odnosnie ziol; oprocz przywiezionych w opakowaniach sklepowych i zadeklarowanyc
    > h, mozesz sprobowac gotowac ze swiezych. Swoje ziola kupuje albo z zieleniaka -
    > fakt, ze nie kazdy bedzie zaopatrzony w szeroka game, albo sieje z nasion. Mas
    > z tez rozne wersje suszonych w malych sklepikach wietnamskich, chinskich, hindu
    > skich, arabskich...zawartosc chemii w takich nieznana...haha
    >
    > Pa

    Dokladnie.
    Sa zapewne sklepiki gdzie marokanskie przyprawy mozna kupic luzem z worka jak w Maroko.
  • 14.12.11, 06:55
    taki wlasnie z woolworths'kiej polki najbardziej mi odpowiada - cena taka sama jak slynne "free range" a wyglad smak (i konsystencja podskornego tluszczu) takie jak u 'babci na wsi' - lekko zoltawe , tluszcz sie nie 'maze' tah jak ten z ingham

    czy wiesz cos na temat tych kurczakow szopenie?


    do autorki - jesli chcesz sie odzywiac sensownie, to nie ma skrotow- ja od kilkunastu lat nie kupuje zadnych jogurcikow-srucikow, zadnych szynek i innych 'delikatesow' - o mrozonakach nawet nie mowie (poza ciastem francuskim i dyzurnaym workiem fasolki

    owszem kupuje tzw. "wyroby' ale to tylko pasztetowa i salceson(pork brawn). bo taka mam fanaberie

    w sklepach kupuje rzeczy podstawowe: ryz, mieso, ryby, makarony,cukier i (czasami) maslo
    warzywa zazwyczaj na ryneczku, wybieram takie troche mniej ladne- od lokalnych hodowcow, wole z robakami niz sypane wink))


    co do przypraw, to doprawdy troche nie rozumiem o co Ci chodzi, bo od wielu lat kupuje przyprawy w stanie 'pierwotnym' - kolendra w ziarnach, podobnie z kuminem, kozieradka, gozdzikami itd
    -
    ja wprawdzie gotuje glownie 'po hindusku' ale przyprawy w tym kregu kulturowym sa podobne (wrecz te same) so w pn Afryce i krajach arabskich

    a swoja droga to troche dziwne, ze bedac tak zafiksowana na te 'marokanskie' przyprawy nie potrudzilas sie nawet by poznac ich nazwy...chocby po angielsku...cos mi to 'nie kaman', jak to sie ostatnio mawia w ojczyznie
  • 14.12.11, 09:19
    senin1 napisała:

    > do autorki - jesli chcesz sie odzywiac sensownie, to nie ma skrotow- ja od kilk
    > unastu lat nie kupuje zadnych jogurcikow-srucikow, zadnych szynek i innych 'del
    > ikatesow' - o mrozonakach nawet nie mowie (poza ciastem francuskim i dyzurnaym
    > workiem fasolki

    Widze, ze kazdy ma inny sposob na zycie wieczne w dobrym zdrowiu, ale to sa wszystko polsrodki i gwarantuje wam, ze jak bedziecie tak dalej zyc to w koncu umrzecie.
    Moj sposob jest najpewniejszy. Otoz jem wszystko jak leci (wlacznie z czekolada z krowiej krwi) z tym, ze po kazdym posilku wypijam pol szklanki wlasnego moczu. Najlepiej swiezego, takiego parujacego. Oprocz tego okladam cialo kompresami ze sciereczek, koniecznie lnianych (najlepsze sa z Polski) moczonymi w tymze moczu. Mowie wam, skore mam gladka jak pupa noworodka, mam figure Apolla i wygladam z 15 lat mlodziej.
    Pewnie wygladalbym jeszcze mlodziej gdybym nie palil 2 paczek dziennie, no i troche ograniczyl spozycie alkoholu (do cwiartki?).
    Czulbym sie zupelnie jak Mlody Bog gdyby zona przestala mnie podduszac dymem z trociczek, no ale ona stosuje inna diete hehehe

    --
    "Gott, Ehre, Vaterland"
  • 14.12.11, 10:04
    big_grinDDDDDD

    po kazdym posilku wypijam pol szklanki wlasnego mocz
    > u. Najlepiej swiezego, takiego parujacego

    i to jest bardzo dobre!!! tez bym tak chciala, bo moja babcia mawiala ze wlasny mocz jest dobry na wszystko!

    ale babcia byla cpunem ( no astme miala i do apteki mnie wysylala po papieroski - dopiero w czasach pelnej dojrzalosci odkrylam skad ja znam ten przedziwny zapach ganjii - ano od babcinego popalania 'pzrepisanych przez dochtora papiroskow)

    czyli cpun to byl nieswiadomy cpania

    ale do rzeczy - trociczki wywal. kup zonie dobre perfumy do diabla! nie badz takim skompiradlem ( biedna kobita)

    co do zarcia": je sie to, co smakuje, a ze w supermarketach jest tzw. shit, to sie tego shitu nie jada (no chyba ze sie lubi to tez OK) jak sie zarabia krocie to mozna wszystko z najlepszych zrodel... trzeba je jednak znac, ... a ja kroci nie zarabiam wiec niestety przyrzadzam posilki wlasnorecznie... - jesli mi wygarniesz ze KFC jest opcja ... to ci podziekuje za rozmowe


    i nie martw sie az tak bardzo o zdrowy wyglad skory i wogule mloda 'appearance', bo to typowe dla gejow jest - chyba zes gej, to okej

  • 14.12.11, 17:05
    senin1 napisała:

    > big_grinDDDDDD

    Podobasz mi sie.
    Lubie kobiety z jajem wink
    Niestety dla siebie lubie tez jogurciki-sruciki, szynke i kaszanke.
    Nie pogardze tez mrozonka jedna czy druga, a nawet widziano mnie pare razy w KFC.
    Am I doomed to die young?

    PS. moze babcia sie nie zaciagala?
    PS2. zawsze myslalem, ze gotowanie hinduskie jest przyczyna belkotliwej wymowy, w przeciwienstwie do marokanskiego, a to niespodzianka hehehe

    --
    www.lomianki.info/galeria_pictures.php?pid=199
  • 08.12.11, 04:42
    ... moj kolega Ratpole ma duzo racji i proponuje uwaznie przemyslec jego porady smile)

    (no, no, Ratpole, tylko sie nie upij z radosci ze Ci przyznaje racje!)

    A co do tematu to sugieruje zebys sobie sama zalozyla w tej Australii ogrodek i hodowala 'organicznie' co tylko Ci sie zachce. Mozesz nawet uzywac wyprodukowany przez siebie nawoz zeby zwiekszyc wydajnosc z dzialki (Brrrrr... jednak nie powinno Ci zaszkodzic) albo isc na przeszkolenie do Szefowej Luizy (kompost to jej specjalnosc).

    To jedyny sposob w jaki mozesz miec calkowita kontrole nad tym co bedziesz jadla. Moze tez znajdziesz jakies ziola ktore Cie uzdrowia (mysle ze skoro jednak zyjesz to problem jest bardizej mentalny niz fizyczny)? A moze kilka skretow marijuany by Ci pomogly? To ziolo lecznicze.

    Klimat w Australii (na zachod od Sydney) jest porownywalny do marokanskiego, jest tez duzo emigrantow z Maroka.

    No a jak Ci nie wyjdzie to znaczy ze los (natura, Bog ...) nie chce miec z Toba nic wspolnego. Pamietaj co powiedzial Darwin: "survival of the fittest" to filozofia natury.

    I pamietaj o tej marijuanie; ale tylko organicznej!

    Doradca SP
  • 08.12.11, 05:34
    wyszedl, Waldorf wszedl...
    Czesc SP. Dolacze sie do Twoich rozmyslan z punktu widzenia Miss Piggy.
    Czy moge sie spytac? please?
    Czy dziadkowa zlosliwosc i czepliwosc zaczyna sie u kazdego przedstawicila generacji wychodzacej daleko poza lata Balzaka jako genetycznie wbudowana funkcja odgrywania sie na mlodszych w ramach rewanzu, bo nie pamieta sie juz samemu fazy zadawania pytan oczywistych?

    Czy to tylko dolegliwosc zwiazana z chwilowym brakiem odpowiedniej ilosci slonca na polkuli Ameryki Polnocnej?

    Kan
  • 08.12.11, 08:44
    No ale wiek balzakowski odnosi sie przeceiz do pan, nes pa? Podobnie jak ksztalty rubesowskie?

    Zaciekawiony SP

  • 08.12.11, 11:27
    SP, nie rozchodzi się o żadne zioła, owoce, warzywa... Nic, co można zasiać, wyhodować samemu. Każdy jest taki mądry, aż któregoś dnia...

    Złap byle co z supermarketu, choćby jakiś baton i spójrz na listę zawartości i czy coś z tej listy poza skondensowanym mlekiem w proszku rozumiesz. Nie poruszam nidgy tego tematu, a już w ogóle z facetami. Nie wnikając w to, czy sami robicie zakupy i gotujecie, czy dostajecie gotowe flyty na stół, każdy ma już wyrobione zdanie o kobiecie, diecie, figurze i inne pierdoły. Ostatni mądrala "zachorował" po piwie, a pił piwo latami. Mówiliśmy mu, że są różne (krystaliczne, z mentami, jedne z chmielu, inne z zakwasu...), nie chciał już żadnego. Wykreślił z listy. Kobieta, dieta, figura, miss Piggy? Macie testosteronową sieczkę w głowie.
  • 08.12.11, 14:07
    kimjazz napisała:

    > Każdy jest taki mądry, aż któregoś dnia...

    ...umiera.
    A ty mu wtedy: a widzisz, a nie mowilam, ze jak bedziesz tak zyl to umrzesz?
    Dbaj kobieto o nogi, bo o glowe juz chyba za pozno hehehe

    --
    www.lomianki.info/galeria_pictures.php?pid=199
  • 08.12.11, 16:07
    A. to rozumie smile

    No ale z drugiej strony:

    > Złap byle co z supermarketu, choćby jakiś baton i spójrz na listę zawartości i czy coś z tej listy poza skondensowanym mlekiem w proszku rozumiesz.<

    Uwazam ze nie musze nic z tego rozumiec. Bo jest tysiace SPECJALISTOW oplacanych z moich podatkow, ktorzy sie temu przygladaja, czasem weryfikuja, czasem banuja, a wszystko na podstawie SCIENTIFIC RESEARCH a nie popularno-fantazyjnych wypocin autorow zarabiajacych na straszeniu szaraczkow jak ja.

    > każdy ma już wyro bione zdanie o kobiecie, diecie, figurze i inne pierdoły<

    Prawda, To sie potocznie nazywa 'doswiadczenie zyciowe' lub 'indywidualne gusta'. Wiemy (ja i Ratpole) co nam sie podoba a co nie, i nie wstydzimy sie o tym pisac. A ze tu akurat piszemy na otwartym forum, czesto piszemy o pierdolach (przez duze P jak w moim nicku).

    >Ostatni mądrala "zachorował" po piwie, a pił piwo latami<

    Moja diagnoza: w wypadek przy pracy. Albo "born again Christian" cos jak ostatni prezydent Bush. Tez w pewnym momencie przestal pic, uzywac narkotykow, zaczal wierzyc ze potrafi uszczesliwic swiat. Tyle ze z tym ostatnim cos mu nie wyszlo. Podobnie zreszta jak olbrzymiej wiekszosci nawiedzonych maniakow.

    > Kobieta, dieta, figura, miss Piggy? Macie testosteronową sieczkę w głowie>

    ... i jesteszmy z tego dumi. W koncu to natura (Bog? ewolucja?) dala nam te testosterony najkazujac jednoczesnie uzywac je dla dobra ludzkosci smile

    No to Ci wytlumaczylem co i jak. Frytki w MacDonaldzie lubie ale wole w restauracji z dobrym T-bone albo prime rib. Od piwa (piss) wile wino ...

    Have fun. Sloiki na ziola i korzenie, ze szczelnymi ziolami sa w Australii dostepne. Na marijuane nadaja sie swietnie. Sa tez 'meat pies' ale tych nie lubie. Smakuja jak czysty loj barani.
    SP

    PS. A wino tez Ci szkodzi? Australijskie zawiera sulfaty czy inne swinstwa.
  • 08.12.11, 09:01
    kan_z_oz napisała:

    > Czy dziadkowa zlosliwosc i czepliwosc zaczyna sie u kazdego przedstawicila generacji wychodzacej daleko poza lata Balzaka

    Wiek tzw. balzakowski nie ma nic wspolnego z wiekiem swietej pamieci Honoriusza Balzaka, natomiast wszystko z wiekiem kobiet bedacych u szczytu popedu seksualnego, z przyczyn naturalnych niestety spoznionego o dobre 10-15 lat.
    Wytlumacze ci to uzywajac terminologii, ktora powinnas jeszcze pamietac z zebran ZSMP, otoz, panie, baza jem sie z nadbudowom rozjechala hehehe
    Uspokajam cie ascka, ze przypadlosc ma, ktora sobie nota bene baaardzo cenie posiadam wbudowana od lat szczeniecych.
    Niektorzy nazywaja to gornolotnie "logicznym mysleniem", ja sie godze na wersje ludowa czyli tzw. chlopski rozum.
    Pamietaj nie podlewac zalecanej ci przez SP organicznej marihuany zawartoscia przydomowej ekologicznej wygodki w przypadku jesli cierpisz na czerwonke lub cholere hehehe

    --
    www.lomianki.info/galeria_pictures.php?pid=199
  • 08.12.11, 16:19
    Co to sa 'przyprawy biologiczne'?

    Ciekawy SP
  • 08.12.11, 21:05
    Rozchodziło się o przewóz artykułów spożywczych do AU. SP i Ratpole, napisaliście choć słowo na ten temat. Więc żegnam pyskaty testosteron na moim wątku. Bzdury piszecie, byle tylko obrazić, wyzwać... Polakdoradca, skoro niby jestes z Kanady, pytał Cię tu ktoś o Twoją opinię z punktu widzenia wariata? Nie macie psychiatry w pobliżu? Żegnam.
  • 08.12.11, 22:36
    W Niemczech używa się określenia żywność biologiczna, w Polsce ekologiczna, w AU organiczna. Produkuje mniej jednego enzymu, słabo trawię cukier mleczny (laktozę). Znam dużo ludzi (większość jest pochodzenia azjatyckiego), którzy nie trawią jak twierdzą alkoholu (nie uogólniałabym tego), bo przestali produkować enzymy, które towarzyszą w trawieniu alkoholu. Jak każdy dietetyk (nie kojarz z dietą odchudzjącą) mam słabą florę jelitową i nie jestem w stanie trawić chemii spożywczej. Czasem pojawia się to już u niemowląt po karmieniu piersią. Nie ma nic wspólnego z płcią dziecka. Nie masz o tym w ogóle pojęcia, po co wpieprzasz swoje trzy groszy na dodatek nie na temat.
  • 08.12.11, 23:37
  • 09.12.11, 00:12
    kobicina, ze ktos wynalazl to Maroko.
    Wyobrazasz sobie...
    --
    "Gott, Ehre, Vaterland"
  • 09.12.11, 02:11
    Trzymaj się lepiej z dala od moich wątków. Takich jak ty, załatwiam w kilku zdaniach. Myślisz, że nie wiem, dlaczego akurat na moim poście coś bez sensu dukasz, obojętnie jaki by to był temat, byle dopieprzyć. Wiem dokładnie, co Cię boli. Prosisz się, żeby mocniej zabolało? A SP nie kuma i podpisał się jako twój kolega. Dein Vaterland kann kaum noch mit seinen Füssen ficken. Krise und Chaos sind in jeder Ecke. Auf der Arena ist noch ruhig. Noch. Was für eine Ehre! O Gott!

    Kanadyjczyk! Myślicie, że jak ktoś napisze o zaletach życia w Kanadzie, żeby dokuczyć forumowiczom australijskim, jest już w Kanadadzie. Szuka pożywki na forum, znalazł właśnie kumpla przez przypadek i go kręci.

  • 09.12.11, 03:17
    kimjazz napisała:

    > Dein Vaterland kann kaum noch mit seinen Füssen ficken. Krise und Chaos sind in jeder Ecke. Auf der Arena ist noch ruhig. Noch. Was für eine Ehre! O Gott!

    Ach so! Ficken machen, jada

    Die meisten Frauen sind schüchtern wenn es um ihren Körper geht. Auch wenn du der Welt wunderbarste Frau im Bett hast, wird sie sich Sorgen machen ob du ihren Körper magst. Sag ihr sie ist schön, sag ihr was du am meisten an ihr magst, sag ihr alles mögliche, aber bring sie dazu dir so zu vertrauen, dass sie dich zwischen ihre Beine läßt. Dann nimm dir Zeit und sieh genau hin. Wunderschön, nicht wahr? Nichts macht eine Frau einmaliger als ihre Muschi. Ich weiß. Ich habe jede Menge gesehen. Es gibt sie in allen verschiedenen Größen, Farben und Formen; einige sind irgendwo innen verborgen wie die eines kleinen Mädchens, und manche haben dicke üppige Lippen die herauskommen um dich zu begrüßen. Einige ruhen in einem buschigen Nest und andere sind von einem durchsichtigen Flaum bedeckt. Bewundere die einzigartigen Qualitäten deiner Frau und sag ihr was sie so speziell macht.
    Frauen sind viel verbaler als Männer, besonders beim Liebe machen. Außerdem sprechen sie mehr an auf verbale Liebe, was bedeutet je mehr du mit ihr sprichst, umso leichter wird es sein sie zum kommen zu bringen. Also jedes Mal wenn du ihre wunderbare Muschi streichelst oder reibst, sprich mit ihr darüber.


    --
    www.lomianki.info/galeria_pictures.php?pid=199
  • 09.12.11, 06:24
    "To Maroko" nie zostalo wynalezione i jest tysiace lat starsze od twojego Vaterlandu.

    A za co zal ci teraz Australii, za twoje zboczenie seksualne. Co to ma z Australia.

    Dajcie sobie spokoj z debilem. Szuka zaczepek i klotni na forach. Pisze co chce i nie od rzeczy, nikt go nie zna, nikt nie widzi.

    Ten ostatni post to juz wogle paranoja o cipce kobiecej z tytulem Zal mi cie, Australio i smiechem. Bedzie cie prowokowal w nieskonczonosc.
  • 09.12.11, 07:27
    Nika mam niewidocznego. Spradycznie tylko otwieram gdy czyjs wpis nie robi sensu. I tak juz prawie 10 lat szczesliwego funkcjonowania w sieci...gdzie wpisy sa w 100% przewidywalne bez czytania - a taki niby unikalny.

    Sugeruje Kim dolaczyc Pana do listy nikow, ktorych nie chcesz czytac i z grzywy.

    Pozdrawiam
    Kan
  • 09.12.11, 10:46
    Lepiej nic już nie piszmy, bo się nie odczepi. Wyprowadza z równowagi i o to mu chodzi.
  • 09.12.11, 16:00
    To ona mi sie kazala fickenowac stopami (Füssen ficken)
    Ohydni zwyrodnialcy ci folksdojcze w Vaterlandzie hehehe
    --
    "Gott, Ehre, Vaterland"
  • 09.12.11, 12:03
    Wyglada ze obaj mamy przechlapane.

    Chyba trafi sie zapisac do Hitlerjungend zeby nas wyedukowali i nauczyli 'jedynie poprawnego i slusznego' zachowania?

    Zdegustowany SP
  • 09.12.11, 13:02
    starypierdola napisał:

    > Wyglada ze obaj mamy przechlapane.
    >
    > Chyba trafi sie zapisac do Hitlerjungend zeby nas wyedukowali i nauczyli 'jedyn
    > ie poprawnego i slusznego' zachowania?

    Polacy to narod ponury jak Dzikie Stepy z ktorych sie wywodza. Ta wieczna walka o przetrwanie. Nic luzu hehehe

    --
    www.lomianki.info/galeria_pictures.php?pid=199
  • 09.12.11, 19:44
    Ja tam cie rozumiem (zaraz obok kosmetyczki mam nieduza sokowirowke w bagazu), wez przyprawy w oryginalnych opakowaniach, duzo przeciez nie waza..
  • 09.12.11, 20:24
    her.majesty.bonzee napisała:

    > Ja tam cie rozumiem (zaraz obok kosmetyczki mam nieduza sokowirowke w bagazu),

    W podrecznym?
    To musi faktycznie byc nieduza, no albo kosmetyczke wozisz w glownym.
    Co sobie wirujesz jesli mozna zapytac?

    --
    "Gott, Ehre, Vaterland"
  • 09.12.11, 22:55
    Jest pod ochroną - niepoczytalny. Nazicho obraża Polaków na polskich forach. Nie trudz się z komentarzem: trejloczesz trzy po trzy i nie od rzeczy.
  • 10.12.11, 09:26
    > Co sobie wirujesz jesli mozna zapytac?
    ha ha sok z lodyg selera jest np. przepyszny... Ale zadnym swiezym organicznym owocem czy warzywem moja sokowirowka nie pogardzi wink
  • 09.12.11, 22:45
    http://media.tripsbytips.de/img/users/10152354/480x424/a0e675ed2ac5147703c231962c2ab1de.jpg
    http://pics.holidaydreams.biz/Datenpool/Afrika/MA_Marokko/MA_Marrakesch/MA_Marrakesch_Gewuerzestand_shst13443082_Vladimir-Wrangel.jpg
  • 09.12.11, 23:48
    Starypierdola to Ratpole. Im wiecej tu piszecie tym lepiej sie bawi.
  • 10.12.11, 01:01
    gutleut
    kimjazz
    danielsko312

    Jedna osoba pod trzema nickami
    Kobieto, Australia ma juz dosc wlasnych czubkow hehehe

    --
    www.lomianki.info/galeria_pictures.php?pid=199
  • 10.12.11, 01:02
    A juz myslalem ze nikt na to nie wpadnie i ze sie mi/nam uda sad

    Jak to wyczailas?

    Ciekawy SP
  • 10.12.11, 01:41
    starypierdola napisał:

    > A juz myslalem ze nikt na to nie wpadnie i ze sie mi/nam uda sad

    Wdepnelismy w Gabinet Osobliwosci czyli Der Freak Show.
    Ficken machen mit Füssen hehe

    --
    www.lomianki.info/galeria_pictures.php?pid=199
  • 10.12.11, 06:55
    czyzby kolega spedzil mlodosc w traiskirchen?
  • 10.12.11, 08:48
    a ty?
  • 10.12.11, 07:58
    Z twojej chorej glowy.

    Kimjazz to moja dziewczyna. Odpierdol sie
  • 10.12.11, 08:20
    ... to sie nia zajmij zamiast pieprzyc trzy po trzy. Jak bedzie zadbana to nie bedzie maila glupot w glowie; czyli bedzie lepiej i dla Ciebie i dla niej.

    Doradca od siedmiu bolesci
    SP
  • 10.12.11, 09:22
    Podstawowe przyprawy marokanskie jak imbir, kurkuma, szafran, papryka, kumin, cynamon czy bialy pieprz dostaniesz w pierwszym z brzegu wiekzszym sklepie organic... Bez glutaminianu sodu, w opakowaniach.. A tak z ciekawosci, ktorych jeszcze przypraw marokanskich uzywasz?

  • 10.12.11, 10:55
    Dziękuję za info! Sprawa z głowy. Bardzo się cieszę. Używam też gotowych mieszanek do ryb i kuskusa, ale te zmieszam sobie sama. Mówi Ci coś "piment deux" ? Jest koloru czerwonego. Deux znaczy dwa, podwójnie. Inne odpowiedniki pimentu, które znalazłam w necie to: pieprz gożdzikowy, pieprz jamajski (tłumaczenie z niem.) Tą przyprawę używam najczęściej. Są jakieś sieci dużych sklepów organicznych?
  • 11.12.11, 08:44
    Nie mowi mi niestety za wiele..
    Pomocny link:
    www.organicfooddirectory.com.au/organic-food/fruit-zzt-vegies.html
  • 10.12.11, 12:05
    co sie stalo? przeciez to najlepsza przyprawa byla za poznego gierka
  • 10.12.11, 13:15
    Piment to pewnie allspice (po ang.) Też dostaniesz organiczną bez problemu.
  • 11.12.11, 08:37
    Posrednio uposledza odpornosc, oslabia witalnosc. Sprzyja drozdzakom.
  • 11.12.11, 05:19
    Kim, marokanskie (i nie tylko) przyprawy mozesz w Australii kupic w malych arabskich sklepikach importujacych prosto z krajow arabskich. A ziola, wlacznie z subtropikalnymi, swietnie rosna w Sydney w ogrodkach czy doniczkach na balkonie.

    Ratpolem i SP sie nie przejmuj. Znasz powiedzenie "krowa co duzo ryczy, malo mleka daje"? Im tylko ryczenie zostalo...

    Pozdrawiam
    Luiza-w-Ogrodzie
    Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
  • 11.12.11, 12:16
    Dziękuję za informacje! smile
  • 11.12.11, 14:20
    ... wyraznie skonfundowana.

    To chyba od tych ostrych przypraw!

    Przeca pisalem:
    forum.gazeta.pl/forum/w,86543,131331510,131365681,A_ja_z_kolei_mysle_ze_.html

    Widac trzeba ryczec glosno jak krowa zeby to do niej dotarlo?

    Zatroskany stanem autorki
    SP
  • 12.12.11, 02:05
    Oj SP, kucharzem to Ty nie jestes. Nie odrozniasz ziol (herbs) od przypraw (spices). Te pierwsze to najczesciej zielone czesci roslin i kwiaty, te drugie to zazwyczaj nasiona, straki, korzenie. O ile hodowanie ziol w ogrodku jest latwe, z przyprawami juz tak nie jest. Nawet jesli roslina przyprawowa wyrosnie w niezbyt odpowiednim klimacie, moze nie owocowac (np wanilia) albo potrzeba calego pola, zeby miec dosc przyprawy (np szafran).

    Polecam sie na przyszlosc
    Ogrodniczka Luiza
    Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
  • 12.12.11, 02:21
    Wiedzialem ze Ty to wszystko wiesz smile
    I dla tego kierowalem ta niepozbierana i niezadbana delikwentke do Ciebie.

    Ja, szaraczek, wiem tylko kto ma fiola a kto zdrowy rozsadek.

    Jak tam Twoje sprawy? Corka? Mate?

    Pozdr. SP

    PS. I nie opuszczaj sie w obowiazkach mamy forumowej smile)
    SP
  • 16.12.11, 06:15
    Z przyprawami nalezy uwazac - moga byc na tyle ostre (hot), ze potrzebna bedzie pomoc strazy pozarnej!

    www.smh.com.au/nsw/code-red-as-curry-powder-clears-mail-centre-20111216-1oxsp.html
    --
    Luiza-w-Ogrodzie
    .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
    Jak gadać z królikami
  • 24.12.11, 09:19
    Niesmialo dodam, ze moj dziadek mawia, iz "rozchodza sie drogi i nogi", a zamiennie jest: "chodzi mi o..."

    Szopen, mowsz?.... a Baiada to taka przyjemna nazwa smile

    Co do przypraw, to tu w lokalnych i nie tylko sklepikach dostatek wszelakich, marokanskich rowniez i bez dodatkow tez. Jakby co ekologiczni ?wariaci" z Glebe sluza pomoca big_grin

    A czytajac cie Kim, pomyslalam, interesowalas sie twoimi przypadlosciami pod katem candidy? Bo normalnie od razu w oczy mi to skacze tu.


    --
    obrazy, malunki i nie tylko

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.