Dodaj do ulubionych

czy Polacy w au jedza? pija? lulki pala?

24.02.12, 10:12
czy tylko podziwiaja krajobrazy, kontemplujom najnowszom sztukem artystycznom tudziez filmowom awstralii???

jakies mam takie wrazenie, ze przyznawanie sie do lubienia kielbasy nie jest mile widziane na tem forumnie crying((

a mnie sie znowu kielbasy chce!!! tak samo jak dziesiec lat temu, kiedy zgromionam byla przez luize, ze tylko o kielbasie piszem crying((


bo doprawdy, te intelektualizujace wypociny na tym forumnie sa OK, ale nie jest to poziom Marqueza czy innych

wiec - co je do k.wy.n..!!!!. , czy bedziemy sie tu po Polsku wspomagac, czy bedziemy sie tu po polsku oceniac

mowisz o kielbaie, tos cep

mowisz o rafie tos intelektualista (choc tez cep


no kurde nie dziwota, ze stary pierdola jest taki jaki jest...

wake up!!! australijskie........ tu wpisac co pasuje
Edytor zaawansowany
  • 24.02.12, 17:31
    ... lulki pala, malo karczmy nie obala smile

    No worries, Sheila, we're all right!

    Jedza glownie baranie pie ('meat pie' pelne loju) z vegemite, pija glownie 'piss', no i pala glownie maryche; a na 'entertainment graja w 'two-up'.

    Australian
    SP
  • 24.02.12, 18:57
    amaroola napisała:

    > a mnie sie znowu kielbasy chce!!! tak samo jak dziesiec lat temu, kiedy zgromi
    > onam byla przez luize, ze tylko o kielbasie piszem crying((

    Ja na kielbase jak pies dingo.
    Dawaj dla odmiany od zatechlych intelektualizmow pogawedzimy o swojskiej kielbasie australijskiej
    --
    www.lomianki.info/galeria_pictures.php?pid=199
  • 25.02.12, 08:39
    > Dawaj dla odmiany od zatechlych intelektualizmow pogawedzimy o swojskiej kielba
    > sie australijskiej

    Hmm, ten tego,
    Australiskie kielbasy sa jadalne.
    Zasada jest prosta: nie ma zadnej imprezy czy okazji, ktorej sie nie da poprawic poprzez dodanie sausage sizzle....

    Proste, jadalne i dziala.
    Tyle na temat australiskich mystery bags.

    Jesli o produkty, ktore naprawde mozna nazwac kielbasa chodzi to podejrzewam, ze wyroby firmy Standom z Adelaidy mozna spokojnie zaliczyc do arcydziel sztuki kulinarnej.

  • 25.02.12, 11:37
    > Australiskie kielbasy sa jadalne.

    ze co??

    > Zasada jest prosta: nie ma zadnej imprezy czy okazji, ktorej sie nie da poprawi
    > c poprzez dodanie sausage sizzle....


    >
    > Proste, jadalne i dziala

    no to ja chyba pokrecona jakas jestem ...dla mnie niejadalne i nie dziala


    > Jesli o produkty, ktore naprawde mozna nazwac kielbasa chodzi to podejrzewam, z
    > e wyroby firmy Standom z Adelaidy mozna spokojnie zaliczyc do arcydziel sztuki
    > kulinarnej

    ze niby jak? do polskich kielbas podobne?

    bo jak nie, to sobie glowy zawracac nie bede
  • 25.02.12, 14:33
    amaroola napisała:

    >
    > > Jesli o produkty, ktore naprawde mozna nazwac kielbasa chodzi to podejrze
    > wam, z
    > > e wyroby firmy Standom z Adelaidy mozna spokojnie zaliczyc do arcydziel s
    > ztuki
    > > kulinarnej
    >
    > ze niby jak? do polskich kielbas podobne?
    >
    > bo jak nie, to sobie glowy zawracac nie bede

    Maja i kabanosy i krakowska i kaszanke i jeszcze pewnie 60 innych kielbas i wedlin wywodzacych sie s Polski, Niemiec, Litwy i okolic.
    Wyroby nie so podobne do tych dostepnych w Polsce.
    Sa zdecydownie lepsze.
  • 25.02.12, 16:08
    widzisz, czesc z nas, ktorzy tu zyja od dobrych dwudziestu lat, w ogole takich pytan sobie nie zadaje.. wspomaganie po polsku, czy ocenanie po polsku... to czysta abstrakcja.... to jak pytanie, o ilosc diablow, na glowce szpilki..!

    amaroola napisała: (...)
    > czy bedziemy sie tu po Polsku wspomagac, czy bedziemy sie tu po polsku oceniac(...)
  • 23.04.12, 13:54
    bogo2 napisał:

    > widzisz, czesc z nas, ktorzy tu zyja od dobrych dwudziestu lat, w ogole takich
    > pytan sobie nie zadaje.. wspomaganie po polsku, czy ocenanie po polsku... to cz
    > ysta abstrakcja.... to jak pytanie, o ilosc diablow, na glowce szpilki..!
    >


    czyzby, czyzby...??

    ja zyje tu od dobrych 23 lat...ale niestety (stety) nie miaqlam (nie) przyjemnosci zyc w 'mebern' i 'sidnej' wiec rozumiem, ze odpowiedz na zapytanie o kielbase jest ponizej godnosci "prwawdziwego polaka" , emigranta, znaczy sie intelektualisty, znaczy sie takiego co zywi sie karma intelektualna..... rozumiem...jak najbardziej crying((
  • 20.03.12, 10:25
    Tak sie bezczelnie pochwale.
    W Adelaide bylem kilka dni i nabylem sobie smoked kranski w sklepie Standom'a.
    Siedze i pogryzam.
    Nieeebo w gebie.

    Nabylem tam tez bauerspeck i chorizo, ale to juz inna bajka...
    Ja sie ciut ciut w tej kwesti orientuje i przyznam, ze jakosc produktow jest niesamowita.
    Wedliny z czasow Gierka chowaja sie za krzakiem.
  • 21.03.12, 05:54
    Niestety wedliny w pl sklepie w Parra maja takie wlasciwosci oslizgle dosc szybko sad
    Jakby starawe?
    No i troche daleko mam. Jest jeszcze ponoc jeden sklep w okolicach Waterloo, ale nie mam pojecia gdzie dokladnie.
    To napisawszy, Woollies ma super paroweczki (Gotzinger) i tego sie trzymam. A jadamy dosc internacjonalnie, czyli co pani domu/badz panu do glowy strzeli plus co jest pod reka.
    Polecam pomidorowke z korzeniem imbiru gotowana i mleczkiem kokosowym zabielana na koniec big_grin

    --
    obrazy, malunki i nie tylko
  • 21.03.12, 11:19
    Osobiscie widzialam ze pija i lulki pala, a jesc pewnie wszyscy jedza, bo nie slyszalam zeby Polonia byla na wymarciu :o)

    Yvona, przepis na pomidorowke ekstra, niedlugo wyprobuje. Sama robie zupe dyniowa z chili, drobno posiekana kolendra i mleczkiem kokosowym.

    Pozdrawiam
    Luiza-w-Ogrodzie
    Forum AUSTRALIA
  • 21.03.12, 11:35
    pomidorowa z korzeniem imbiru, zdzierze...smile!
    pomidorowa z korzeniem imbiru i mleczkiem kokosowym do zabielenia.. (:
    jakos odrzuca wymiotnie, sam zestaw smakow....
    polska pomidorowa,ta taka odmiana wloskiej bieda-zupy... sprawdzila sie przez lata....dlatego nie nalezy jej wzbogacac za duzo...smile pomidory i kokosy ze soba nie chodza w parze...!

    yvona73pol napisała:

    > Polecam pomidorowke z korzeniem imbiru gotowana i mleczkiem kokosowym zabielana
    > na koniec big_grin
    >
  • 22.03.12, 02:07
    Herezje panie gadasz wink bos nie sprobowal

    Luiza zupka z dyni brzmi smakowicie. Ja robie zupe krem z czerwonej papryki, na kuraczanych kostkach, z duza iloscia ostrosci (moze byc chilli, albo insze cayenne), zabielamy czym kto chce tongue_out
    tylko obieranie ze skorki papryki mocno upierdliwe jest

    --
    obrazy, malunki i nie tylko
  • 22.03.12, 04:21
    Ech,te wasze zupki.Krem z papryki,pumpkin soup,pomidorowa z mleczkiem kokosowym...yucky sad
    Pomidorowa musi byc na esencjonalnym rosole gotowanym na wolowinie i kurze 50/50 , no i oczywiscie ze swiezych pomidorow,doprawiona kwasna smietana, no i oczywiscie z domowym makaronem,albo dobrym,wloskim makaronem jajecznym.
    ...no a ogorkowa,czy szczawiowa,to dopiero sa zupki,mniam,mniamsmile
  • 23.03.12, 01:04
    I oczywiscie sam te boskie zupki przygotowujesz? Czy tylko krecisz nosem i wymagasz od polowicy? tongue_out
    Owszem, jak sie da, to chetnie wszystko swieze, a jak nie.... pomidory z puszki nie wypala mi gardla, takoz inne wspomagacze. W koncu nie zyjemy po to, zeby jesc wink
    Czas w kuchni ma byc dla mnie przyjemnoscia, a nie stresem smile
    Zreszta, de gustibus i tak dalej wink w zwiazku z czym i moja pomidorowka i twoja, obie boskie big_grin

    --
    obrazy, malunki i nie tylko
  • 23.03.12, 03:27
    W Australii i zupa pomidorowa? Nie do wiary. I warto po to bylo z Pl wyjezdzac?

    Dobrze ze choc nie kartoflanka bo ziemiaki drogie smile

    Zaintrygowany i adegustowany SP
  • 23.03.12, 04:36
    ...jasne ,ze sam te zupki gotuje.W mojej rodzinie juz jest taka tradycja,ze to wlasnie faceci gotuja,jak baba sie za to zabierze, to tylko te resztki wlosow sobie z glowy powyrywac smile
    ...a jaka kaczke z pomaranczami robie,albo schab ze sliwkami,ho,ho,ho...
    Chociaz moze nie powiniennem tego pisac,bo zaraz zdegustowany starypierdola powie,ze jak jestem w Australii to mam same " Four'N Twenties " wpierniczac smile
  • 23.03.12, 10:28
    U mnie w domu tez kobiet do kuchni sie w zasadzie nie wpuszcza (chyba, ze do zmywania).

    Z drugiej strony to zupy typu polska pomidorowa, ogorkowa, szczawiowa itp w naszym jadlospisie nie pojawiaja sie wcale. Sam bym mial jesc? Reszty domownikow nie dalbym rady namowic.
    Four'N Twenties tez sie nie pojawiaja, to juz bylaby przesada.

    Ale watek mial byc o kielbasie i tu poswiadcze ze polskie wedliny wszystkim wchodza.
    W sklepie powyzej wzmienianego Standom w Adelaide Central Market maja nawet jednego Chinczyka za ekpedienta bo klient nasz pan a czasem klient tylko po chinsku sie dogada.
    Czasem w sobote grzecznie sobie czlowiek stoi w kolejce a tu podchodzi grupka Chinczykow, grzecznie bierze numerek i jeden poleca innym: tej i tej kielbasy musicie sprobowac, ta szynka jest najlepsza w calym miesice, a ten wyrob to cos super...
  • 23.03.12, 12:31
    Nie znam tych kielbasek z SA,ale w Mel. w Ashwood, 529 Warrigal Rd.maja kielbaski jak przed wojna.Jalowcowa,mysliwska,tatrzanska,lepszych w PL.nie jadlem,a biala jest po prostu fantastyczna.Maja tez cos w rodzaju metki,taka surowa-wedzona,niebo w gebie,kaszanka tez bardzo dobra.No i juz nie bede wspominal boczku wedzonego,szynek i poledwic,bo to sie juz samo przez sie rozumie.
    Natomiast w Wisle w Dandenong jest swietny bialy salceson,w Pl. to sie nazywalo wloski salceson,palce lizac,ale inne wedliny u nich jak dla mnie niespecjalne.
    Gotowe pierogi z miesem,z kapusta i grzybami,z serem,domowy pasztet,makowiec i sernik, zupelnie dobry bialy ser, sa tam w Ashwood, prawie kazdego dnia.Zawsze sie dziwie jak ktos narzeka,ze nie moze nic polskiego w AU. kupic.
  • 23.03.12, 12:59
    narfi napisał:

    Adresy, kontakty i to jest to o czym watek mial byc.
    Chyba.
    Firma z SA robi mieso i wedliny ogolnoeuropejskie, korzenie ma polskie.

    >Zawsze
    > sie dziwie jak ktos narzeka,ze nie moze nic polskiego w AU. kupic.

    Nie kazdy mieszka w Melbourne, czy Adelaide.

    Czas pewiem pomieszkuje w Brisbane i tu chyba cieniutko, a moze zle szukam.
    Amaroola (OP) mieszka jeszcze dalej na polnoc i tam to juz chyba szanse bliskie zera.
  • 23.03.12, 13:21
    No faktycznie, nie pomyslalem o tych w QLD ,ale znam ludzi na Gold Coast, ktorzy zamawiaja wedliny w Mel. i dostaja je poczta na drugi dzien.Oczywiscie tylko te podsuszane,ktore nie potrzebuja lodowki.Dla chcacego nic trudnegosmile
  • 23.03.12, 15:22
    ... barow, Ale zadnego polskiego.

    I ani Zywca czy Okocimia, ani Wyborowej, Belvedere, czy Zaladkowej Gorzkiej nie uswiadczysz. A do Perth ponad 600 km sad Do Adelajdy 2500.

    No ale zyjemy, zyjemy, calkiem dobrze.

    Ah, nie ma to jak baranina z rozna z sosem mietowym smile

    Pokrzywdzony ale wyrozumialy SP
  • 23.03.12, 15:40
    starypierdola napisał:

    > ... barow, Ale zadnego polskiego.

    Nasz klient nasz pan.
    www.youtube.com/watch?v=jI2ZHKdJxTM
    >
    > I ani Zywca czy Okocimia, ani Wyborowej, Belvedere, czy Zaladkowej Gorzkiej nie
    > uswiadczysz.

    I nie ma sie czemu dziwic, towary bardzo egzotyczne z minimalnym popytem.

    A do Perth ponad 600 km sad Do Adelajdy 2500.
    >
    > No ale zyjemy, zyjemy, calkiem dobrze.
    >
    > Ah, nie ma to jak baranina z rozna z sosem mietowym smile
    >
    > Pokrzywdzony ale wyrozumialy SP

    Zyc nie umierac?

    Przyznam sie, ze idea baraniny z sosem mietowym jak dla mnie jest duzo bardziej abstrakcyjna i zdecydowanie bardziej odrzucajaca niz wielblad z cebulka.

    fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,98169532,98169532.html
  • 24.03.12, 02:51
    Ba, w Melbourne w pl sklepie sprzedaja (!!!) nawet spiratowane polskie filmy. A moze tylko wypozyczaja? Kolezanka filipinka nam kiedys na weekend przywiozla.

    Mnie intryguje skad narfi pamieta smak wedlin "sprzed wojny" tongue_out
    To juz minimum 60-70 latek ma? I gotowac mu sie jeszcze chce? big_grin

    Ja jakos malo wedlinowa teraz juz jestem, zdziczalam big_grin (ale owcy nie tkne do dzis i chyba juz nigdy)

    --
    obrazy, malunki i nie tylko
  • 24.03.12, 04:25
    ....wiesz ,ze ciekawosc to pierwszy stopien do piekla.Uwierz mi na slowo,jak mowie,ze pamietam to pamietamsmile
    ....a co do gotowania ,to co wiek ma do tego.Jak ktos kocha jesc to bedzie sobie dogadzal i do setki.
  • 14.08.13, 03:11
    Not sure how old are you: 'stary pierdola'. I assume you live in Kalgoorlie. Please help.
    Poszukuje potomkow mojego wujka Stanislawa Werelich ktory mieszkal w Kalgoorlie (zmarl w 1998). Nie wiem jak duza jest Polonia w Kalgoorlie, - szukam kontaktu z polskimi rodzinami w Kalgoorlie -moze ktos pamieta jego i jego rodzine.

    I am looking for any information that relates to my uncle S (Stanislaw/Stan/Stanley) Werelich. He migrated to Australia from Poland after the second World War and my family has lost a contact with him. Most recently, I was talking to my dad (Stan's brother) and decided to search for him on internet. Here, I found out that he was a long time resident of Kalgoorlie (while alive he has been living on 2/353 Hannan Street in Kalgoorlie). While talking to the admin staff at the cementery, I've learned my uncle passed at age 67 and was buried on December 7, 1989 at your cemetery: grave # 16068.

    Now, I would like to find out more about him and locate his children and extended family (if any).
    Please kindly ask around within Polish comunity - any information would help.

    Are there any Polish clubs in Kalgoorlie I should contact? What else do you suggest I should do to learn more about him and his family?

    I appreciate all your help.
  • 14.08.13, 04:12
    Mikki, Stary Pierdola mieszka w Kanadzie. Wygłupia się na forum udając że jest z Kalgoorlie.

    Nie wiem ilu Polaków tam mieszka, ale wątpię żeby istniał tam klub polski, bo to jest małe miasto, nieco ponad 30 tysięcy mieszkańców. Jeśli wujek miał dzieci, mogły zmienić nazwisko, więc samo szukanie nazwiska Werelich w Australii może byc bezowocne.

    Co do odnalezienia danych rodziny Twojego wujka, spróbuj się skontaktować z Registry of Births, Deaths and Marriages w Western Australia.
    www.bdm.dotag.wa.gov.au/default.aspx
    Przejrzyj listy wyborcze (electoral rolls) w NAA (National Archives of Australia): "The Archives' Perth Office holds sets of Commonwealth electoral rolls for electors residing within Western Australian boundaries for the period 1914 to 1996. "
    www.naa.gov.au/collection/fact-sheets/fs104.aspx
    Mormoni maja olbrzymia bibliotekę danych genealogicznych, poszukaj tam: familysearch.org/search

    Powodzenia

    Luiza-w-Ogrodzie
    Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
  • 14.08.13, 06:34

    Basic Google search :

    Andrew Dariusz Werelich - Everett, WA | Pilots and Airmen
    pilots-airmen.findthedata.org/l/688697/Werelich
  • 16.08.13, 02:37
    Wielkie dzieki sprawdze. Ten Werelich mieszka w stanach nie w Australi.
    Pozdrawiam serdecznie.
  • 25.08.13, 04:36
    Ale sie zawiodlem. A juz myslalem ze Ty wszystko wiesz.
    Moze zreszta wsystko wiesz, tylko nie zawsze dobrze? smile

    No ale musisz przyznac ze dla Australijczykow Kanada to jak swietlany przyklad do nasladownia smile
    Pewnie dla tego tolerujesz Ratpola?

    No worries, I'll be right, Sheila
    SP z
  • 25.08.13, 04:39
    Moze moglbym Ci w tym pomoc, ale musial bym wiedziec co, jak i po co?
    W koncu jak jestez ze Stanow to mozes Ty jaki morderca?

    Napisz na priv. co i jak to sie ustosunkuje.

    Potencjalnie pomocny SP

  • 25.08.13, 06:05
    Thank you for your generous offer – there are any underlying reasons for my search –While talking to my dad, he has mentioned him – just trying to learn more about my uncle – that’s all. My family lost a contact with him in the early sixties and would be nice to know what happened to him. So far I have learned that he was a long time resident of Kalgoorlie (last address recorded: 2/353 Hannan Street, Kalgoorlie). Till 1967 he has worked as a driller for Western Mining Corporation (Nickel Operations) in Kambalda and then in the Gold Pit Mine near Kalgoorlie. Last few years of his life he spend in the nursing home in Kalgoorie. My uncle has died at age 67 on November 30 and was buried on December 7, 1989 at the Kalgoorlie Cementary (grave number 16068). I contacted the furneral home (Goldfields Funeral Directors Pty Ltd) in Kalgoorie and from there I’ve learned that his funeral was paid by the Department of Child Protectin anf Family Services. From the original funeral instruction form, I know now that he was single all his life – no children. The cementary sent me a picture of my uncle’s grave – I am devastated - no cross, not even the name. Now I am in process of getting quote to install a proper monument at his grave. Even though he did not have any family, I would like to learn more about his life. If you live in Kalgorlie please spread the word - maybe someone remembers Stanley Werelich, have met him or heard about him and can tell me more about his life... I appreciate all your help.
  • 25.08.13, 15:40
    ... wiesz o nim wszystko, albo prawie wszystko, co jest do wiedzenia; .

    2/353 Hannan St (glowny 'deptak' w Kal) to chyba w 1989 byl adres 'residences' (cos w rodzaju hotelu dla samotnych

    Kalgoorlie Consolidated Gold Mines (KCGM) to nazwa jego ostatniego pracodawcy.

    St. Patrick Church to miejsce gdzie spotykaja sie w niedziele Polacy (zreszta zbudowany glownie ze skladek ich i Irlandczykow).

    Kal, typowe gornicze miasto, przechodzi 'cykle'. W latach 70-tych bylo na skraju zupelnego upadku (niskie ceny zlota); mialo jakies 5,000 ludzi. W latach 80 zaczelo odzywac w zwiazku z odkryciem w okolicy rud niklu (Kambalda, Leinster, inne). Pod koniec lat 80-tych lokalny hochsztapler, niejaki Bobnd, "wykupil" wszystkie malenke kopalnie zlota i skonsolidowal je w KCGM. Zamiast pod ziemia zaczal kopac odkrywkowo (taniej). Ceny zlota poszly do gory i zaczal sie boom ktory trwa do dzis. Ten KCGM to najwieksza kopalnia odkrywkowa w AU; zobacz zdjecia na Internecie.

    Polonia w Kal, latach 70' i 80'tych, to wlasnie tacy ludzie jak Twoj krewny. Glownie rozne "odrzuty eksportowe": przezyli wojne, zagubieni na odludziu, porzuceni przez bylych sojusznikow, czesto wysmiewani i wyzyskiwani przez lokalnych, bez rodzin .... az zal dupe sciska (no ale w Kal sa oficjalne burdele; chyba jedyne miasto ktore je ma w AU). W 1989 w Kal byly tylko dwa programy w TV, no "satelite coverage", cell phone coverage dopiero sie zaczynala ...... cena biletu do Sydney czy Melbourneh to miesieczny zarobek, do Polski to roczny zarobek, pociag do Perth (600 km) to calodzienna podroz.

    nb. w tamtych czasac wiekszosc Australijczykow kwalifikowala sie na "long service leave"; po przepracowaniu 7 lat mieli platny trzymiesieczny urlop, oryginalnie planowany zeby im umozliwic wizyte w "starym kraju" (Anglia, Irlandia, Walia, .....) Statkiem plynelo sie do Europy miesiac (Autralia, poludniowy Pacyfik, wokol przyladka Horn, i 'do gory' do UK; powrot w trzy tygodnie: z UK Atlantykiem w dol Afryki, wokol Cape i prosto do Perth przez Ocean Indyjski)

    Dopiero pod koniec lat 80-tych zaczelo sie tu pokazywac duzo Polakow; tacy ktorzy mieli i wyksztalcenie i cos do zaoferowania (gornicy, geolodzy, metalurdzy), jak tez rozni kombinatorzy. Dzi jest wielu zaawansowanych inzynierow, dyrektorow kopaln, przedsiebiorcow; w sumie dosc dynamiczna grupa i "do szabli i do szklanki'. Tyle ze po polskie kielbasy trzeba stale jezdzic do Perth sad

    Pisze to zeby Ci "naswietlic" sytuacje i zebys nie stosowal dzisiejszych miar do oceny sytuacji Twego krewnego przed trzydziestu czy piecdziesiecu laty.

    Czyli sugieruje skontaktuj sie z St. Patrick Church (Internet), a ja jak bym sie czegos dowiedzial dam Ci znac. Ale szanse sa male bo to antyczna historia. W Kal nikt "na emeryture" nie zostaje dobrowolnie. Wszyscy maja domy w Pert, a jak ich nie stac to zyja jak Twoj krewny.

    Good luck on you, mate smile

    SP z Kalgoorlie.
  • 23.09.13, 05:04
    Wielkie dzieki - to wiele wyjasnia dlaczego nie dawal zmaku zycia przez tyle lat.
    Chcialabym sie dowiedziec na co umarl w wieku 68 lat - ale to chyba ie mozliwe.
    Ostatnie lata spedzil w nursing home - ciekawe jak duzo jest takich domow w kal?
    Moze boglbys znalesc to nich # telefonu?
    W tej chwili jestem na etapie zalatwiania swiadectwa zgonu i probujemy dowiedziec sie jaka jest cena sciagniecia jego zwlok do Polski - do grobu rodzinnnego - miejmy nadzieje ze sie uda.
    Pozdrawiam serdeczne z Vancouver ...
  • 17.12.14, 23:09
    Witam

    Nazywam się Werelich i jestem ciekaw kim był Stanisław Werelich .
    Jakie to pokrewieństwo mnie łączy.
  • 07.01.15, 05:46
    Stanislaw Werelich byl jednym z 10 dzieci Jana Werelich i Marianny z domu Sadowskiej.
    Rodzina Werelich pochodzi z Nieporentu/Jozefowa (kolo Legionowa) pod Warszawa. Po wojnie sie rozproszyla po calej Polsce. jak mi wiadomo czesc rodziny mieszka w Koszalinie, Bialogardzie, Wroclawiu, Markach, Jozefowie pod warszawa.

    Prosze napisz gdzie mieszkasz - to mi pomorze ustalic pokrewienstwo.

    Serdecznie pozdrawiam.

    PS: W kwietniu 2014 sprowadzilismy z Australi do Polski szczatki Stanislawa i pochowalismy go w grobie rodzinnym na cmentarzu w Chotomowie (pod Warszawa)

  • 07.01.15, 07:38
    A Ja bardzo sie ciesze, ze Wam sie chcialo oraz udalo przeprowadzic cala ta akcje, ktora wygladala na niezmiernie pracochlonna. Ciesze sie tez, ze Ci sie chcialo aby wejsc znowu i napisac - co malo kto robi - co w sumie rozumiem, tylko pozniej slychac narzekan wiele z stron roznych na temat braku info.

    Pozdrawiam serdecznie
    Kan
  • 27.04.16, 11:48
    Jestem synem ojca Lecha Werelich , wnukiem Maksymiliana Werelich IPN "Maksymilian Werelich, imię ojca: Józef, data urodzenia: 28-12-1926 r., miejsce urodzenia: Józefów"
    inwentarz.ipn.gov.pl/showDetails?id=4460190&q=&page=2561&urlsadgrupaAktotworcyId=3|aktotworcaId=3976|typ=2]
  • 15.05.16, 05:19
    To w takim razie jestesmy rodzina. Max Werelich i Jan Werelich (mojego taty ojciec) to byli bracia rodzeni. Pamieram jak mi tata mowil ze jedno z dziecii Maxa mieszka gdzies na Pomorzu chyba w Bialogardzie i jest taksowkarzem o ile dobrze pamietam. Twoj tata mial jeszcze brata Waclawa i Edwarda ale oni juz nie zyja. Prosze porwierdz.
    Serdecznie pozdrawiam.
  • 15.05.16, 05:27
    Przepraszam, pomylilam sie. Max Werelich, Waclaw Werelich i Edward Werelich to byli bracia rodzeni. Ich ojciec Jozef Werelich i Jan Werelich (mojego taty ojciec) to byli brata rodzeni. Moj tata utrzymuje kontact z Waclawa Werelich (wdowa po Edwardzie) i jej synem Krzysztofem Werelich ktorzy ciaglr mieszkaja w Jozefowie.

    Jeszcze raz pozdrawiam serdecznie.

  • 30.08.16, 23:30
    Hej
    Max Werelich to dla mnie dziadek którego raz widziałem dwa lata przed smiercią , a w Józefowie kiedyś w latach 90 często bywałem u Włodka i pamiętam jak rosły wielkie ogórki w szklarni u niego ...

    A Zbyszek sym Maxa mieszka w Białogardzie jest moim chrzestnym

    Pozdrawiam
    arnold.werelich@wp.pl
  • 27.07.17, 06:40
    znam ich - ciocie Wacie i Krzyska bardzo dobrze. W latach siedemdziesiatych moj tata z wujkiem Edkiem prowadzili razem pieczarkarnie. Pamietam tez Zbyszka, on jest chyba taksowkarzem w Bialogardzie.
    Serdecznie pozdrawiam.
  • 23.04.12, 13:47
    wiesz co, zamawialam kiedys (gdy mieszkalam w zachodniej austalii wedliny z Lord St w perth - byly znakomite..niestety po dwoch wysylkach pan sie zbiesil i na moje zamowienie odburknal, ze nie wyayla, bo ma dosyc (pewnie mu ktos "brusu narobil")
    narfi napisał:

    > No faktycznie, nie pomyslalem o tych w QLD ,ale znam ludzi na Gold Coast, ktorz
    > y zamawiaja wedliny w Mel. i dostaja je poczta na drugi dzien.Oczywiscie tylko
    > te podsuszane,ktore nie potrzebuja lodowki.Dla chcacego nic trudnegosmile

    zamawialam z Krakusa w Sydney kilkakrotnie - fajnie bylo, ale jakos tak... ze klient sie do nich musi dostosowac -znoslam to dzielnie. w czasiem ojej przeprowadzki z Gladstone do Cairns Chcialam zamowic jakies kielbasy na rejs (z gladstone to Cairns) - dalam im 2 tygodnie wyprzedzenia,by dostarczyli do przystani w Gladstone (nie byl to okres swiateczny) - wedliny znalazly nas w Cairns po 2 miesiacach wraz z uprzejmym powiadomieniem poczty australijakiej. ze przybyla do nich przesylka , zaadresowana do nas, ktora smierdzi nie do wytrzymania...sad(( i prosza bysmy ja konecznie i natychmiast odebrali...,,ludzie tu mili sa, wiec zgodzili sie wywalic to na smietnik


    a szkoda, bo wyroby fantastyczne...goetzinger przy nich to takie 20% lepiej niz "polish sausage" ((swoja droga ktos powinien podac "ich" do sadu za naduzywanie tej nazwy)


    czyli nie zawsze "dla chcacego nic trudnego"
  • 24.04.12, 06:09
    Wspolczuje i ubolewam nad Twoja niedola,Amaroolasmile
    Rozumiem Cie doskonale.Bywalo,ze ruszalem w swiat na miesiac czy dwa i zawsze brak polskiego zarcia byl najwieksza niedogodnoscia.
    Poruszony Twoimi postamismile sprawdzilem jak ci moi znajomi sobie radza z tymi przesylkami kielbach do Gold Coast.No coz,jest tak jak wszedzie.Wykorzystuja stare,dobre znajomosci.
    Nie jest wazne co wiesz tylko kogo znasz smile
  • 23.04.12, 13:31
    > To napisawszy, Woollies ma super paroweczki (Gotzinger) i tego sie trzymam.

    gotzinger tez kupuje z braku laku crying((
    nie sa zle. ale maja ten "supermarketowy" twist...szkoda - nie ma porownania do "krakus l- Laws brothers"

    A j
    > adamy dosc internacjonalnie, czyli co pani domu/badz panu do glowy strzeli plus
    > co jest pod reka.
    > Polecam pomidorowke z korzeniem imbiru gotowana i mleczkiem kokosowym zabielana
    > na koniec :

    czyzbys referowala do mojego przepisu sprzed lat 10-ciu/ 15-stu na forum "kuchnia"? ;PPP

    bo to ja wymyslilam wink)), piszac pod innym nickiem wtedy


    >A j
    > adamy dosc internacjonalnie,

    i wiesz co, ja od dwudziestu lat na kuchni indyjskiej/singapurskie/malajskiej/tajlandzkiej lece (ot malzonek taki 'popieprzony' ;PP

    ale od czasu do czasu chce mi sie troche polskiego jedzenia, takiego przwdziwego, ktorym moglabym zaciekawic innych.....moje indyjskie zaciekawia ( oni mowia, ze zachwyca) samych 'indusow'.

    a poza tym jesli juz przy podobnosciach jestesmy, to polecam "rustic rolls" lub rustic baguette" w coles'ie
  • 24.03.12, 07:03
    L
  • 24.03.12, 23:57
    Ja tam w kuchni lubie element zaskoczenia wink


    --
    obrazy, malunki i nie tylko
  • 23.04.12, 14:04
    yvona73pol napisała:

    > Ja tam w kuchni lubie element zaskoczenia wink
    >


    jak przez 20 lat masz w kuchni 'element zaskoczenia', ktory jest baardzo rajcujacy, to i tak od czasu do czasu chcesz miec placki ziemniaczane i kaszanke, he?

    czy moze tylko ja tak mam...?

    poza tym, po dobrym zarelku innych nacji nie chce mi sie konsumowac 'polish sausge' z woolwoths'a

    choc nie powiem, liverwurst is ok
  • 23.04.12, 14:38
    amaroola napisała:

    > jak przez 20 lat masz w kuchni 'element zaskoczenia', ktory jest baardzo rajcuj
    > acy, to i tak od czasu do czasu chcesz miec placki ziemniaczane i kaszanke, he?
    >
    > czy moze tylko ja tak mam...?

    Ja tam lat nie licze.
    Gdzies niedawno przeczytane: ja mam juz 24 lata doswiadczenia w byciu 18sto latkiem...

    Co do reszty to sie zgodze.
    Od czasu do czasu "kuchnia odjazdowo-egzotyczna" (flaki, bigos, kaszanka, barszcz czerwony, watrobka z cebulka, sledz w oleju albo w smietanie itd itp) to jest to co dostarcza radosci zycia.
    Moge dodac, ze ja kilkanascie lat mieszkalem w miejscach, gdzie zdecydowana wiekszosc tych potraw to byla czysta fantastyka wiec sobie w Australi folguje.

    BTW na "kuchni" jest dyskusja o ricecookers (pieknie ktos wymyslil ryzowarach) i gotowaniu ryzu na sypko, na glebokiej wodzie z odcedzaniem....
  • 27.04.12, 16:23
    > BTW na "kuchni" jest dyskusja o ricecookers (pieknie ktos wymyslil ryzowarach)
    > i gotowaniu ryzu na sypko, na glebokiej wodzie z odcedzaniem....


    no siem wypowiedzialam
    godzine temu...w podobnym tonie jak lat temu dziesiec... ale co ja tam moge sad((

    - wiadomo Wlosi wiedzo szystko o makaronach i gotowaniu ryzu..., a Polacy mieszkajacy we Wloszech, to wiedzo nawet wiecej i lepiej, bo jak wiadomo ryz wymyslil Marek Polak (czyli Marko Polo ,ktory Polakiem mieszkajacym we w Itali byl), wymyslil on byl rowniez makaron,ktory przez innych przezywany jest kluskami i noodlami ale oni (ci innni zbeszczescili ten wynalazek i zaczeki go robic z ryzowej maki i bez walkowania, co oczywizdem oszustwem jezd)

    a marek dal nam , Polakom taka potezna bron! Kluski!...a my zara z Chinczykami za bary chcemy sie brac w sprawie ryzu...no no ino patrzec a na Moskwe!! pojdzie nasza polska armia


    oczywiscie jak wroca w calosci z...skadkolwiek...bo juz sie polapac nie moge gdzie oni tam sa... nic dziwnego, ze ich kobity sny o potedze majo i Chinczykom przykazujo jak sie ryz gotuje
  • 25.03.12, 00:40
    starypierdola napisał:

    > L

    SP, nie blokuje nickow bez wstepnych ostrzezen, chyba ze post jest spamem reklamowym, wtedy dostaje po glowie od razu (chociaz zdarzalo sie ze zanim go zauwazylam, do postu reklamowego dopisalo sie juz tyle osob, ze kasowanie watku byloby bez sensu).

    Luiza-w-Ogrodzie
    .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
    Jak gadać z królikami
  • 25.03.12, 04:34
    Chcialem zablysnac inteligencja i elokwencja (czytaj: pospanowac) ale jakos nie moglem nic wyslac sad Wiec napisalem do Ciebie i to poszlo. Pewnie problem z mom komputerem.

    A co u Ciebie? Pracujesz czy dalej posiwecasz sie w 100% produkcji kompostu?

    Ciao
    SP
  • 25.03.12, 22:28
    Rzadko sie udzielasz, Wacpanna sad
    Chyba coraz wiecej czasu spedzasz na basenie i yodze hehehe

    --
    www.lomianki.info/galeria_pictures.php?pid=199
  • 26.03.12, 08:15
    ratpole napisał:

    > Rzadko sie udzielasz, Wacpanna sad

    Jestem bardzo zajeta. Edukuje siebie i innych, pracuje, wyglaszam przemowienia - i wszystko to w albo o ogrodzie :o)

    > Chyba coraz wiecej czasu spedzasz na basenie i yodze hehehe

    Przede wszystkim wsrod roslin albo piszac artykuly na temat ogrodnictwa. Ale basen (2 razy na tydzien) i joga (3-4 razy) rowniez maja sie swietnie, jak i ja pod wplywem tychze dzialan.

    Teraz rozgryzam tajniki marketingu internetowego, pracujac nad struktura strony internetowej. Totez nie pozostaje mi duzo czasu na pisywanie na forach.

    Jak tam zdrowko i wiosna na drugiej polkuli? Dziewczyny juz zrzucily plaszcze i swetry?
    Luiza-w-Ogrodzie
    .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
    Jak gadać z królikami
  • 26.03.12, 18:32
    luiza-w-ogrodzie napisała:

    > Jestem bardzo zajeta. Edukuje siebie i innych, pracuje, wyglaszam przemowienia
    > - i wszystko to w albo o ogrodzie :o)

    Wyglada na massive career change. Been downsized, eh?
    Te przemowy, jak sie domyslam, to do krolikow? (language.rabbitspeak.com/)
    Sam bym chcial posluchac cie z ambony. Czy ty im aby nie pierzesz mozgow? hehehe

    > Przede wszystkim wsrod roslin albo piszac artykuly na temat ogrodnictwa. Ale ba
    > sen (2 razy na tydzien) i joga (3-4 razy) rowniez maja sie swietnie, jak i ja p
    > od wplywem tychze dzialan.

    Gratulacje. Zebys tylko bushmanowi nie przyprawila rogow z nadmiaru tej mlodzienczej energii hehehe

    > Teraz rozgryzam tajniki marketingu internetowego, pracujac nad struktura strony
    > internetowej. Totez nie pozostaje mi duzo czasu na pisywanie na forach.
    >
    > Jak tam zdrowko i wiosna na drugiej polkuli? Dziewczyny juz zrzucily plaszcze i
    > swetry?

    W tym roku nie bylo zimy.
    Cale 2 dni ze sniegiem i juz wiosna.
    Nie pamietam kiedy ostatnio widzialem dziewczyne w plaszczu i swetrze.
    Zdrowko? Thanks for asking. Jeszcze nie rozmawiam z krolikami hehehe

    --
    www.lomianki.info/galeria_pictures.php?pid=199
  • 25.04.12, 04:19
    wypic metoda "Popiol i diament" za naszych nieszczesliwych zolnierzy spod Gallipoli
  • 27.04.12, 17:10
    dicksmith napisał:

    > wypic metoda "Popiol i diament" za naszych nieszczesliwych zolnierzy spod Galli
    > poli
    no kurde. mature zdalam na piatke...udalo sie bez czytania "popiol i diament" wybitnego dziela...czy tam bylo cos o Polakach w Gallipoli?...


    nie musisz odpowiadac. zara sobie wygooglam

    no i wygooglalam-wyszlo na to, ze czytalam, ale, no badzmy szczerzy, nie jest to swiatowa literatura.... jest to ...andzrejewski, nudny do szpiku kosci...ot polsko- komo- lansowana literatura...kurde mierzi mnie stosowanie tanich chwytow... probowalam go czytywac studentkom filologi obcej bendonc, oraz troche pozniej...ot upachnione "nic" dla aspirujacych intelektualistow - a ksiazka sama w sobie ??? ot taka sobie polska Maewe Binchy
  • 18.08.13, 16:31
    tanie chwyty? a i owszem.
    Ten spirytus to wymyślił Wajda a nie Andrzejewski, z myślą o Cybulskim. Nie wiem czy Andrzejewski przeleciał Cybulskiego, ale Hłaskę całował w usta na lotnisku, co podobno uchwyciła PKF.
  • 14.08.16, 09:40
    Wpadnij do GC to bro wypijemy zapalimy i kielbane na grilla wrzucimy

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.