Dodaj do ulubionych

czy taki sposob na zycie w AU ma sens?

25.01.13, 02:26
W skrocie: syn za chwile wylatuje do Sydney. Skonczyl licencjat z ekonomii w PL i uparcie realizuje swoj plan przesiedlenia do AU (uwaza ze to raj). Wybral sobie studia(ekonomiczne) na uniwersytecie w Sydney, złozyl tam wniosek o przyjecie (internet), zdal egzamin jezykowy (w PL) i zostal przyjety! Pozniej pojechal do UK i zarobil sobie na pierwsze 2 semestry, ktore juz oplacil.
Pytanie jest takie - czy ta droga dobrze rokuje. Czy w ogole jest szansa na prace po studiach ekonomicznych skonczonych w AU? Czy ma szanse sie tam utrzymac w czasie studiow? Bede bardzo wdzieczny za sensowne wypowiedzi. Zaznaczam ze teraz w PL mamy ogromne bezrobocie wsrod mlodziezy wyksztalconej, a nawet jak dostaja prace to za marne grosze.
Sytuacji w AU nie znam blizej. Niepokoje sie, bo stamtad wrocic nie jest latwo. Bedzie w zasadzie sam (jacys znajomi pracujacy w knajpach tylko) Czy ma szanse?
Edytor zaawansowany
  • 25.01.13, 03:48
    Zapytaj na tym forum:
    forum.melbourne.pl/
    Tam walkuja te tematy od lat.
    Natomiast interesuje mnie co miales na mysli mowiac " Niepokoje sie, bo stamtad wrocic nie jest latwo". Przeciez kajakiem nie bedzie plynal smile
    Nie wchodzac w szczegoly widze problem z finansowaniem studiow.15-20 tys dolarow na rok plus utrzymanie, ktore wedlug potocznych opinii bedzie kosztowalo nastepne 20 tys. na rok.
    Razem trzeba zarobic 40tys. netto na rok jednoczesnie studiujac.
    No nie wiem jak to bedzie.
  • 25.01.13, 06:05
    Jako matka 25-cio latka - tez chlopak, to musze spytac; dlaczego od razu sposob na zycie?
    Na dzien dzisiejszy syn Twoj skonczyl szkole w PL, zarobil sobie sam na dwa semestry w AU. Nawet jesli w najgorszym ukladzie nie moglby dalej kontynuuowac nauki to ryzykuje tylko zdobyciem bogatego doswiadczenia zyciowego, oraz lepsze wyksztalcenie. Skad ta rozpacz?

    Nie ma obecnie zadnego ustalonego sposobu na zycie. Ukonczenie studiow tez nie zawsze daje gwarancje pracy. Chlopak ma swoj plan, wiec sie ciesz i popieraj go. Pomoc moze tylko byc potrzebna jakby potrzebowal na bilet powrotny.

    Poniewaz syn wybral droge, ktora nie jest stereotypowa to malo kto moze Ci powiedziec jak mu pojdzie. Kazdy bedzie radzil na podstawie tego co sam wie.

    Pozdrawiam
    Kan
  • 25.01.13, 09:19
    > Czy w ogole jest szansa na prace po studiach ekonomicznych skonczonych w AU?
    Szansa jest, tak jak i wszędzie. Szansa jest też i to o wiele, wiele większa niz w Polsce, że zostanie np. PM (Premierem Rządu). I piszę to bez jakiegoś sarkantyzmu i złosliwości.

    A gdzie w "normalnym" kraju jest napisane i zagwarantowane w Konstytucji, że po zakończeniu studiów będzie się pracowało w swoim wyuczonym zawodzie?
    To tylko w krajach "komunistycznych" tak było, że po zakończeniu studiów miało sie prace "umysową" i pracowało sie w swoim zawodzie. I nadal w Polsce tak się uważa, że jak się skończy studia to będzie się miec pracę "biurową" a nie broń Boże np. fizyczną. Ha, ha, ha dziwny kraj... naprawdę.

    Ogromne bezrobocie wśród młodziezy to jest np. w Hiszpanii, gdzie już dawno przekroczyło 50 procent. Z tego co zauważyłem to w Polsce w większych miastach: Warszaw, Wrocław itp znaleźc pracę dla osób z wykształceniem wyższym nie jest aż tak bardzo, bardzo ciężko, oczywiście będzie to praca bardzo często za... > marne grosze. A gdzie, w jakim to kraju, zaraz po skończeniu nauki w szkole, bez żadnego doświadczenia dostaniesz od razu bardzo dobrą płatną pracę? Prawie zawsze zaczynasz od najniższego pułapu, takie jest życie.
    Prześledź sobie życiorysy wybitnych, wykształconych osób: naukowców, zdobywców nagród Nobla, prezydentów Stanow Zjednoczonych, gdzie zanim osiągnęli swój sukces to w swoim zyciu wykonywali pracę w bardzo różnych zawodach, bardzo często była to i praca fizyczna (zwłaszcza na studiach). W "normalnych" krajach żadna praca nie hańbi.

    >Niepokoje sie, bo stamtad wrocic nie jest latwo. Bedzie w zasadzie sam (jacys znajomi pracujacy w knajpach tylko...

    A czego się spodziewasz, że zaraz po przylocie na początku jego znajomymi będą Premier Rządu lub Królowa Elżbieta? Jako student, jak bedzie chciał lub musiał sobie dorobic pracujac w knajpach to i takich właśnie bedzie miał znajomych. Nie bój się nie jeden taki będzie później jakimś Ministrem w Rządzie w swoim kraju lub wybitnym naukowcem. Nie jeden też student z rodziny królewskiej lub książecej pracował w knajpach.

    A jak będzie np. musial wrócic i nie będzie miał pieniędzy na bilet, to zawsze może się udac do Konsulatu Polskiego w Sydney i bilet powrotny na samolot mu kupią. I po powrocie do kraju pieniądze zwróci. Nie ma problemu, nie rozumiem wiec tego Twojego: > wrocic nie jest latwo.

    Widac, chłopak jest mądry i wie czego chce oraz ma chęci. I to jest najważniejsze. Niech próbuje, może mu sie udac.

    Tyle, że, jeżeli są to naprawdę studia na uniwerytecie w Sydney, to one kosztują. I jeżeli nie będzie np. pomocy finansowej od rodziców, albo swojej odłożonej wcześnie na to gotówki to np. z pracy dorywczej w knajpach (a taki rodzaj pracy studenci na całym świecie wykonują najczęściej) prawdopodobnie nie wystarczy, może to starczyc na "życie": żywnośc, telefon, ubrania, opłacenie mieszkania, ale nie na opłacenie studiów\ na uniwerytecie.

    >cryinguwaza ze to raj)
    Ja też tak uważam, tyle że nie znaczy to wcale, że przez pierwszy okres czasu, a może tez przez cały okres tego pobytu, kiedy będzie studiował a może też i pracował żeby sobie dorobic, i zanim ukończy te studia będzie "miał jak w raju".
    Jak sobie życie ułożysz i jak sobie pościelesz tak też i bedziesz żył w tym... >raju.

    Może mu się nie udac i wrócic do kraju, ale Australia ma to do siebie, że się w niej człowiek zakochuje i wraca. Jak już raz tam będzie na dłuzej i wróci np. z powrotem do Polski to będzie chciał wrócic do Australii ponownie.
    Bardzo wielu woli życ w tym kraju pracując tam w knajpkach, niż w Polsce pracując umysłowo w biurach nieraz i na kierowniczych stanowiskach za trzy czy pięc tysięcy złotych na miesiąc.
    Jak mu się nie uda, to przynajmniej zdobędzie życiowe doświadczenie, a to też jest ważne i przynajmniej powie, że był już w raju.
  • 25.01.13, 11:46
    pytanie 1 - dobrze rokuje
    pytanie 2 - zobacz tutaj... joboutlook.gov.au/pages/occupation.aspx?search=&tab=prospects&cluster=&code=2243
    pytanie 3- full time, nie wiem.... part-time, bez problemow...
    moja corka, robi business studies, w melbourne, full-time, pracujac jako barmanka w nocych klubach, piatek, sobota, niedziela...zyje osobno...nie polegajac na rodzicielskiej pomocy...smile


    grzegorz961 napisał: (....)

    > Pytanie jest takie - czy ta droga dobrze rokuje. Czy w ogole jest szansa na pra
    > ce po studiach ekonomicznych skonczonych w AU? Czy ma szanse sie tam utrzymac w
    > czasie studiow?(...)
  • 26.01.13, 05:01
    a czemu nie?
    mam znajomych, w podobny sposób robili karierę w Au..

    spoko...

    gorzej niż w PL raczej miał nie będzie..

    a poza tym - duży jest, jak by co, coś wymyśli..

    pzdr

    P.
    --
    świat, w jakim żyjemy
    tworzymy sobie sami...

    PJD -
  • 05.02.13, 03:27
    Niech chlopak probuje. Jak nie ekonomia to przynajmniej posiedzi na pieknych plazach , popije dobrego winka , cos w zyciu zobaczy a nie w sinej i szarej Polsce czy skostnialej Europie bedzie sie kisic. Ja mowie- niech leci do AU.
  • 07.02.13, 10:33
    No wlasnie nie jestem przekonany! To nie sa wakacje, chlopak jest w wieku gdzie musi juz zawalczyc o swoje zycie. POmijam ogromny koszt studiow, zaplaconego roku. Wszyscy by chcieli sobie na pieknych plazach pobyc, ale co to za argument? kto by nie chcial? chcialem sie na forach zorientowac na ile ma szanse tam zaistniec i widze ze raj to nie jest. Do tego ciezko jest W OGOLE tam zostac, ciezko o prace bez doswiadczenia itd. A ceny kosmiczne. Samo slonce i plaze to mozna miec znacznie blizej PL i znacznie taniej, chocby w Chorwacji. On pojechal tam by ZYC, a nie plazowac.
  • 07.02.13, 15:56
    Ma sens dla 20 mln australijczykow.

    W porownaniu do 'rozwinietych' i 'bogatych' krajow ma duzo zalet jak i sporo wad. Porownanie z PL zdecydowanie pozytywne.

    Czy latwo jest dostac prace? Porownaj proicent bezrobotnych w PL, w USA czy Kanadzie i w AU. Australia 'wyjdzie do przodu'

    Czy mozna zyc? Porownaj zarobki, ceny i ..... pomoc socjalna w tych krajach. Australia wyjdzie 'do przodu'

    Ale czy mozna zyc? Zdecydowanie tak a napewno lepiej niz w PL, jesli nie jestes kresuzem, zlodziejem czy bandyta w PL.

    W koncu wazna tez jest JAKOSC zycia. A ta w AU jest zdecydowanie lepsza, dla wiekszoci normalnie myslacyzh ludzi, niz w PL czy w wiekszosci Europejczykow. O Chorwatach nawet nie wspominajac - jest ich w AU na peczki.

    A najgorsze co moze czlowieka w zyciu spotkac to upierdliwy rodzic ktory wszystko wie lepiej, nawet to co czlowiekowi sie podoba i co jest dla niego dobre. I sie wpieprza we wszystko i wymadrza. Zupelnie jak PRL; tez lepiej wiedzialo co ludzie lubieja i co powinni robic.

    Wiec opanuj sie i jak nie chcesz zeby Cie syn znienawidzil to sie od niego odwal. Kazdy potrzebuje swoja szanse na spelnienie marzen.

    Doradca SP


  • 07.02.13, 16:27
    NIe no nie prowadzmy rozmowy banalnej. Ja po pierwsze sam go w tym wspieralem i ponosze i bede ponisl koszty tego. Ja sie NIEIPOKOJE i TROSZCZE, a nie zrzedze, bo gdybym MU to mowil to bym zrzedzi, a tego nie robie.

    POrownanie AU do PL to oczywisty nonsens, jestem po 25 latach prowadzenie firm, zmagania sie w tym kraju po 16 godz na dobe i wiem, ze to kraj nie do zycia dla pewnych (powiedzmy: mniej sprytnych ludzi i to nie jest zarzut ale fakt).

    Natomaist to ze gdzies jest lepiej i ze to oczywiste to nie znaczy ze to WSZYSTKO. Bo trzeba sie tam jakos WBIC. O tym mowie. W Szwajcarii tez jest fajnie, ale dostac sie tam niemal niemozliwe. Staram sie w tle ocenic szanse, nic mu nie mowiac. I ocenic na ile i czy w ogole bedzie potrzebowal pomocy. Na ile bedzie mialo sens mu pomagac kosztem reszty tego co zsotalo itd. To nie sa rozwazania banalne na zasadzie upierdliwosci. Patrze realnie jako ojciec, jakie ma przed soba wyzwania i trudnosci.
    PO to sa inteligentne fora zeby sie czegos dowiedziec, ocenic, zorientowac. Dzieki nim wiem juz troche o warunkach zycia w AU. PO prostu
  • 07.02.13, 20:26
    " .... ja mu za wszystko place..."

    To mu NIE PLAC! Widac rozpusciles chlopaka jak dziadowski bicz i teraz ponosisz konsekwencje. Pewnie to jedynak, a Ty raczej przy kasie? I myslisz ze pieniedzmi mu wynagrodzisz brak "involvement' czyli zainteresowania?

    "...16 (czy ile tam napisales) godzin na dobe..."

    Jak myslisz ze GDZIEKOLWIEK na swiecie ktos kto ma prywatny i prosperujacy business i chce zrobic fortune a nie zbankrutowac pracuje mniej, to sie GRUBO mylisz. Wielu pracuje duzo wiecej, praktycznie 24/7. Szczegolnie w Ameryce; w Au rzeczy sa bardziej powolne (laissez faire czy jak to sie mowi we Francji-elegancji)

    To wlasnie jest zycie: albo jestes jakis urzedniczyna i pracujesz od 8 do 16 za pensje, albo masz wlasny business, dorabiasz sie a jak sie dorobisz to przechodzisz 'na wczesna emeryture'. Moze za wyjatkiem PL gdzei banda kryminalistow-politykow zeruje na spoleczenstwie.

    W sumie: przestan utrzymywac darmozjada, chyba ze Ci przedstawi i uzasadni jakis 'bussiness plan" ktory zaakceptujesz.

    No to pracuj dalej ....
    SP
  • 08.02.13, 07:50
    Przeciez bylo pisane w 1 poscie, ze chlopak sam zarobil na dwa semestry, wiec nie w kij pierdzial, nie wiem skad wyczytales ze tata za wszystko placi. Tylko, ze bedzie ponosil finansowe konsekwencje jakby co.
    A z tym "zaczepic sie"... na dwoje babka wrozyla, jak obrotny i ma troche szczescia (bo to tez wazne, byc w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie IMO), to moze sobie tutaj calkiem dobrze poradzic i jak zechce, zostac. No a jak nie.... coz, to wroci.
    Ja tu kiedys pracowalam z chlopakiem, ktory studiowal auyt i costam, wlasnie rok, a pozniej planowal przeniesc sie do UK na reszte studiow, Australie potraktowal bardziej jako "adwenczer" i kto wie, moze kiedys w przyszlosci fakt, ze tu studiowal, moze mu sie przydac.

    --
    obrazy, malunki i nie tylko
  • 08.02.13, 07:51
    errata: audyt mialo byc smile

    --
    obrazy, malunki i nie tylko
  • 08.02.13, 15:17
    Cytuje: "..... sam go w tym wspieralem i ponosze i bede ponisl koszty tego. ....."

    Autor wyglada na skonfundowanego z pogladami 'jedynie slusznymi" ale bez zdrowego rozsadku.

    Uwazny czytelnik SP
  • 08.02.13, 15:29

    jedna dniowka.chyba, ze sie pracuje, na zmywaku....!
    starypierdola napisał:

    > Cytuje: "..... sam go w tym wspieralem i ponosze i bede ponisl koszty tego. ..."
  • 08.02.13, 08:34
    Grzesiu, Forum tylko wie, ze syn planuje studiowac ekonomie. Mysle, ze dobrze, ze wybral Sydnejski Uniwersytet zamiast TAFE.
    Spojrz na strone emigracyjna;

    www.immi.gov.au/skilled/_pdf/sol-schedule1.pdf
    Znajdziejsz na niej liste zawodow poszukiwanych w Australii, co oznacza, ze zawody z takowej rokuja b. dobre perspektywy na wize.

    Ekonomia jest dosyc ogolnym kierunkiem. W trakcie studiow syn musi wiec krecic sie wokol firm roznych oferujacych np; przejsciowe prace dla studentow. Mam na mysli to co tutaj nazywa sie 'temps' - rodzaj gonca biurowego z sensownych firmach?

    Jesli zbiegnie sie to z praca z listy, to b. dobrze, bo wtedy bylaby mozliwosc na wize studia+praca. To syn musialby sprawdzic dokladniej chyba juz na miejscu z kims kto sie specjalizuje.
    Oprocz tego, zawsze jest mozliwosc, ze mlody, wyksztalcony facet przypadnie jakiemus pracodawcy do gustu i zechce mu zesponsorowac wize pracownicza.

    Jest wiec wiele mozliwosci - trudno wiec doradzic cos konkretnie.

    Odnosnie kosztow; spojrz na oplaty uniwersytetu sydnejskiego - Bachelor of Commerce? srednio $ 9,500 AUD na rok/pelen wymiar/trzy lata kurs?

    Student zaczyna w lutym, konczy na poczatku listopada. Ma pomiedzy przerwy. Ile przedmiotow uda sie synowi zaliczyc, jako ze juz studiowal??
    Znowu, trudno powiedziec az sie tutaj nie zjawi lub Ty w imieniu nie udzielisz odpowiedzi.

    Poza tym - bedac tutaj juz na miejscu - czesc Australii gdzie sa kopalnie? znowu - to inny rodzial, ale nic na przeszkodzie nie stoi aby sie tam starac pod koniec/trakcie studiow. Tych regionow nie mozna z koleji porownac do niczego innego za swiecie. Zapotrzebowanie jest duze, ale i chetnych malo.

    Mozna wiec znalesc sens. Mozna znalesc sens i powrocic do EU z pomyslami. Patrzac wiec Grzesiu na Twoja ojcowska troske - jest czas aby dziecko wylecialo...haha
    I wnioskuje, ze to wszedobylstwo i checi ma po kim? czyzby nie Tatusiu?

    Kan

  • 08.02.13, 11:06
    jak wroci, to, to bedzie , a nie mowilem..
    jak nie wroci, to bedzie, to moja krew....
    let it go.... wygrywasz zawsze...!

    kan_z_oz napisała: (...)
    - jest czas aby dziecko wylecialo...(...)
  • 08.02.13, 18:41
    ufff, dostaje mi się trochesmile

    On juz jest w Sydney, zaczyna studia za chwile. Moze zapytam inaczej :
    -Czy to prawda ze po studiach w AU ma sie PRAWO do stazu? czy jest tak ze MUSI miec ten staz zapewniony?

    co do oplat, on sobie zarobil na czesc tego co zostalo zaplacone.

    Chcialbym zeby mu sie udalo oczywiscie, analizuje to jak zwykly business plan. Bo slysze w rodzinie tylko ze "truje" i ze chlopak da rade. To tez dobre ale rozsadny oglad tez jest wskazany, chocby po to, zeby zrozumiec kraj i sytuacje w ktorej jest teraz.



  • 08.02.13, 22:21
    z tego co słyszałem to studiów australijskich nie uznają praktycznie w Polsce więc raczej niech się chłopak nastawi na emigrację
  • 09.02.13, 06:13
    > Odnosnie kosztow; spojrz na oplaty uniwersytetu sydnejskiego - Bachelor of Comm
    > erce? srednio $ 9,500 AUD na rok/pelen wymiar/trzy lata kurs?
    >

    Oj, coś ci sie chyba pomyliło. Dla studentów międzynarodowych to $32 000 rocznie. To tak trochę powyżej 100 000 zł. Moim skromnym zdaniem to trochę dużo, tylko po to żeby sobie postudiować bez żadnej gwarancji na otrzymanie wizy stałego pobytu. O wiele lepiej/taniej byłoby skończyc studia gdzieś w Europie i póżniej próbować wyemigrowac do Australii.
  • 09.02.13, 09:51
    antkasgw napisał:

    > Oj, coś ci sie chyba pomyliło. Dla studentów międzynarodowych to $32 000 roczni
    > e. To tak trochę powyżej 100 000 zł. Moim skromnym zdaniem to trochę dużo, tyl
    > ko po to żeby sobie postudiować bez żadnej gwarancji na otrzymanie wizy stałego
    > pobytu. O wiele lepiej/taniej byłoby skończyc studia gdzieś w Europie i póżnie
    > j próbować wyemigrowac do Australii.

    Nie wiem - moze. Patrzylam tutaj;
    sydney.edu.au/courses/Bachelor-of-Economics
    Kan
  • 09.02.13, 09:53
    Ok - masz racje. Drogie to jak cholera.

    Kan
  • 09.02.13, 00:53
    Pomijajac zakompleksionych emigrantow i bogaczy ktorzy nie wiedza na czym im d... jezdzi nikt normalny w AU (czy w USA, czy w Kanadzie .... ) nie pokrywa wydatkow swych 25-cio letnich latorosli. Na edukacje, na zycie, na dziewczyny, na piwi ....

    Po to jest praca, stypendia, pozyczki (rzadowe i prywatne) aby sobie ta latorosl studiowala to co i kiedy chce.., a jak nie chce to powinna sie chwycic za robote.

    To moze zabrzmiec jak anegodota ale onegdaj corka przyszla ze szkoly i mowi: " no, teraz mozecie mnie juz wyrzucic z domu". Zona malo nie dostala ataku serca, wiec pytamy co i jak.... powiada ze w szkole jej to powiedzieli, i ze jak by tak naprawde chciala to mogla byla by sie od nas wyprowadzic juz dwa lata wczesiej. Rzad placil by jej zapomoge na mieszkanie, zycie i wydatki.

    Hmm.. baba z wozu, konim lzej. I rzad to rozumie smile

    Tylko Kan miala by z tym chyba problem?

    Realista SP

  • 09.02.13, 01:26
    Gdzies sie zgubilo: "jak skonczyla 16 lat" (ta corka!).

    A moze to Luiza wyciela, bo chyba ja gdzies tu widizalem? Hmmm.... przyznaj sie Luia!

    Skonfundowany SP
  • 09.02.13, 16:22
    w pełni się zgadzam z uwagą, ze powinien sam opłacac swoje zycie. I to po to, zeby zylo mu sie pozniej lepiej a nie gorzej. NIe chce sie usprawiedliwiac, bo moglbym pewnie to w nim lepiej ugruntowac, jednak w PL mamy zwlaszcza jedynakow wiedza wszystko najlepiej. Z właszcza to ze im wiecej sie synowi da tym dla niego lepiej i lzej. Ja uwazam ze jest dokladnie odwrotnie.
    Stad moj niepokoj, bo nie jets typem tego co sam sie przebija i zacisnie zeby. Mam jedynie nadzieje, ze sie moze tam obudzi i zacznie doroslec.
    Sam pochodze z bardzo bogatej rodziny (jak na komune) i wiem jak dlugo mi zajelo i jak ciezko dostalem w d... zanim sie obudzilem. TYLKO DLATEGO uwazam ze im ciezej w mlodosci tym lepiej na starosc. NO ale nie ja tylko wychowuje dziecko. Wiekszosci mamom w PL nie mozna nic dzis powiedziec, maja prawie monopol na wychowanie.

  • 09.02.13, 17:55
    popros ja na ekran, zeby to przeczytala...
    z milosci do ciebie.....www.youtube.com/watch?v=2oL0_n26iP0

    grzegorz961 napisał: (...)
    >Wiekszosci mamom w PL nie mozna nic dzis powiedziec, maja prawie monopol na wy
    > chowanie.
    >
  • 19.02.13, 01:12
    niezle, tylko ze czlowiek, nawet jedynak, to nie deska do heblowania. Mowisz jak mlody adept karate ktory wali kantem dloni do krwi w beton zeby sie przygotowac na walke zycia. A wiesz czym sie to konczy? Wieloma scenariuszami ale najbardziej typowy, w niewielkim procencie, no tak na oko to bedzie chyba ze 100% przypadkow, ze w wieku 40 lat takiego 'wojownika karate' nie mozna dotknac nawet piorkiem bo syczy z bolu. I tyle to o tych staromodnych porzekadlach w rodzaju: czym skorupka za mlodu nasiaknie (jakas pedofilia czy co?) do 'im gorzej ma za mlodu". A ja ci powiem ze im gorzej ma sie za mlodu to tym wiecej ma sie pozniej ex zon i resztek metanolu osadzonego w nerkach i watrobie. Zostaw chlopaka w spokoju, mlody czlowiek, ma madrych rodzicow ktorzy sie po prostu pytaja. Ad rem: do autora postu, do australii sie wybierac to trzeba upasc na glowe (przepraszam wszystkich czujacych sie obrazonymi). Jest tyle fajnych krajow, niech syn zacznie szukac. Bo moze sie okazac ze Polska to calkiem fajny kraj chociaz ma problemy jak kazdy inny.

    PS jeszcze jedno porzekadlo: widziales kiedys ptaka ktory by lepil drugiemu gniazdo? A czy czlowiek to ptak? Albo ze starych drzew sie nie przesadza- a bill gats przesadzil sobie kilkusetletnia lipe i nawet jej powtykal sensory zeby sobie dobrze podjadla.
  • 10.02.13, 04:24
    SP, snujesz te opowiesci dziwnej tresci bez zwiazku wiekszego z sytuacja syna autora watku. Rzad australijski z cala pewnoscia nie bedzie pokrywal zadnych kosztow studenta z zagranicy na wizie studenckiej - to raz.
    A dwa - no i co - wyprowadzila sie hormonalnie malo stablina cora w wieku lat 16-tu, czy tez po przemysleniu zostala w domku z rodzicem aby dokonczyc szkole, studia, zaczac prace haha?

    Kan
  • 10.02.13, 15:54
    Albo niejasno napisalem, albo nieuwaznie przeczytalaz, albo masz jakis "bias" (uprzedzenie).

    Wyjasniam wiec ze nie chodzilo mi o zadne hormony ale po prostu o wychowanie doroslych dzieci. I to ze 25 letni czlowiek jest odpowiedzialny za swoj los, a jesli nie jest to jest zwyklym slimakiem czy wrecz pasozytem. Ulatwianie mu tego ma najczesciej oplakane skutki.

    Autor watku wydaje sie ze mna w tym zgadzac.

    Przywolany do tablicy wyjasniacz SP


  • 11.02.13, 09:15
    starypierdola napisał:

    > Albo niejasno napisalem, albo nieuwaznie przeczytalaz, albo masz jakis "bias" (
    > uprzedzenie).
    A tam zaraz bias - nie mam TV, wiec ogladam co robisz...haha

    Kan

  • 19.02.13, 01:22
    podbudowalas mnie ze nie masz tv, ze tak tez mozna. dziekuje wink
  • 19.02.13, 01:21
    sp, 25 letni czlowiek ma prawo miec takie same problemy zyciowe jak i sp, a przeciez kazdy wie ze sp slimakiem nie jest bo spi na zlocie wink
  • 19.02.13, 05:01
    .. ale jakos ta francuskosc nie pasuje do tresci Twoich wpisow)

    Bylo by mi, innym chyba tez, przyjemnie gdybys sie przedstawil. Zwykla uprzejmosc, no I psowalo by do tego "... eau".

    Co Ty na to?

    Dobrze wychowany SP.
  • 22.02.13, 08:01
    dziekuje, postoje wink
  • 22.02.13, 15:56
    Ale tylko w ka(on)cie. sad

    Dobrze wychowany SP
  • 09.02.13, 13:01
    Grzesiu - tak powaznie, to z tego co pisales o swoim synu wynika, ze poradzi sobie wszedzieNatomiast co do przyszlosci i pracy w Australii. Spojrz prosze jak swiat sie dookola zmienia. Coraz wiecej osob po studiach czy to w Australii, czy to w USA i wielu innych krajach w doroslym zyciu wielokrotnie sie przemieszcza, zmieniajac nie tylko miasto zamieszkania, ale i kraj. Byc moze bedzie 3 lata pracowal w Brazylii, potem 5 lat w Indonezji, nastepnie pare lat w Australii, itd itp. Sam tak jezdze, a jestem w wieku prawdopodobnie zblizonym do Twojego, a co dopiero nastepne pokolenie? W kazdym razie jesli tylko Twoj syn bedzie mial w Sydney trudnosci, doradz mu zzapoznanie sie z oferta edukacyjna Adelaide. Nie ma specjalnej roznicy z Sydney, ale miasto jest znacznie tansze do zycia, chociaz z pewnoscia nie az tak ekscytujace.
    Chyba za bardzo sie martwisz, a za malo masz wiary w mozliwosci wlasnego syna. Pozdrawiam!
    Marek
  • 09.02.13, 13:38
    besir1 napisał:

    > Coraz wiecej osob po studiach czy to w Australii, czy to w USA i wielu innych krajach w
    > doroslym zyciu wielokrotnie sie przemieszcza, zmieniajac nie tylko miasto zamieszkania, ale
    > i kraj. Byc moze bedzie 3 lata pracowal w Brazylii, potem 5 lat w Indonezji, nastepnie pare
    > lat w Australii, td itp.
  • 10.02.13, 21:09
    masz poczte w swojej skrzynce,pozdrawiam
  • 11.02.13, 04:16
    Młody Rakowski,
    by nie zawdzięczać ojcu nic
    i by nie być uwikłanym w jego sprawy
    wyjechał właśnie do Au,
    pracował na wózkach widłowych robiąc studia z zarządzania/finansów..

    ostatnio, jak pamiętam był vice dyr w Macquire Bank w Londynie..
    --
    świat, w jakim żyjemy
    tworzymy sobie sami...

    PJD -
  • 11.02.13, 10:41
  • 19.02.13, 01:25
    nie pamietam detali, ale cos tam bylo o zwiazkach mlodego ze starymi ukladami w jego zyciorysie, nie chce mi sie szukac ale to ckliwe co napisales to bujda na resorach gumioka.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.