• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

radze sie dobrze zastanowić z tą Australią Dodaj do ulubionych

  • 09.07.13, 14:32
    rok temu staralem siec o wize studencką, wypelniłem wszystkie wymagania, zaplacilem za 10 miesiecy kursu angielskiego w Australii, przedstawilem stan konta w banku czyli pokrycie finansowe na pobyt tam i.....
    Zaczeło sie - .............czekanie!!! Mialem poprzednio rezydencje w 2 krajach europejskich, 3 razy ubiegalem sie o wize z pozwoleniem na prace, 2 razy bylem nawet w Japonii i nigdy nie mialem zadnych problemów. To z Australią to szambo - nikt nic nie wie w Ambasadzie w wawie, są schowani w Perth i nie masz do nich dostępu, nie odpowiadają na emaile albo odpowiada automat w stylu "Marry Christamas and Happy New Year", ich strony internetowe to raczej zabawa dla krytyka literackiego - powinni z tym kandydfować do Nobla w literaturze bo takiego potopu bezużytecznego belkotu nie ma nigdzie indziej. Jak szukacie numeru wizy to uwaga - są 2 big_grin. Mój kurs zaczynal sie 13 sierpnia a ok 20.08 zażądali podania źródla moich pieniedzy, aktualne zarobki i zaświadczenie od pracodawcy że mnie przyjmie z powrotem jak wróce z Australii. Tego ostatniego nie przeslalem - rzeczywiście chcialem wrócić i nie moglem sie kompromitować. Zrezygnowalem z czekania na przelomie październia (zacząlem proces ok 20 kwietnia) Stracilem czas, kilka tys. PLN i reputacje - do dzisiaj musze sie tlumaczyć dlaczego tam nie pojechalem bo wszyscy myślą że to normalny kraj.
    Jezeli sa jakies pytania to podam wiecej szczegółów, z tego co wiem nie tylko mnie to spotkalo ale tamci byli bardziej zdesperowani i chyba czekali dalej.
    Zaawansowany formularz
    • 12.07.13, 23:18
      5_miechow_czekania2012 napisał(a):

      > Mialem poprzednio rezydencje w 2 krajach europejskich, 3 razy ubiegalem sie o wize z pozwoleniem na prace, 2 razy bylem nawet w Japonii. To z Australią to szambo

      Zgadza sie, dla wedrownych najmitow bez stalego miejsca zamieszkania to szambo.
      Bylem w Ryjo, bylem w Bajo, bylem nawet na Hawajo
      Wszystko szambo. O ja wam mowie, wszystko szambo hehehe

      > zaświadczenie od pracodawcy że mnie przyjmie z powrotem jak wróce z Australii. Tego ostatniego nie przeslalem

      No nie? A po chwiej im? A zreszta sam se miales wystawiac? hehehe

      > z tego co wiem nie tylko mnie to spotkalo ale tamci byli bardziej zdesperowani i chyba czekali dalej.

      Wspolczuje.
      Jakze cholernie desperacko, jak polak chleba, trzeba pragnac kursu angielskiego w Australii, zeby tak sie dac upodlic hehehe

      No co jest Australopiteki? Ja za was musze dawac odpor wrazemu polactwu? Zamarzliscie przy tych swoich trociniakach czy jak? hehehe

      --
      www.lomianki.info/galeria_pictures.php?pid=199
      • 12.07.13, 23:20
        zaapelowac do tutejszych Aborygenow, zeby sie dobrze zastanowili z ta Australia hehehe

        --
        "Gott, Ehre, Vaterland"
      • 13.07.13, 06:40
        >No co jest Australopiteki? Ja za was musze dawac odpor wrazemu polactwu? Zamarzliscie przy >tych swoich trociniakach czy jak? hehehe

        No zamarzlismy; 'mroz' jak cholera bo w nocy to spada chyba do 10C. Przelewa do tego co chwila. Do pieca trzeba podrzucac zeby chalupe ogrzac i wysuszyc. Checi na bajanie o wizie studenckiej nie ma.
        Miechy (miechow) nie przyjechal bo; nie mogl, nie chcial, go nie potrzebowali lub nie chcieli - niepotrzebne wykresl - czego niby mam bronic??? lub odpowiadac???

        Kan
        • 13.07.13, 17:00
          kan_z_oz napisała:

          > czego niby mam bronic??? lub odpowiadac ???

          Nie chcesz, nie pisz. Forum w ten sposob zdechnie.
          Marna z ciebie westalka. Na szczescie macie mnie do podtrzymywania waszego foruma przy zyciu hehehe

          --
          "Gott, Ehre, Vaterland"
      • 13.07.13, 08:03
        Odpowiemi ci ratpole na twoje pytanie.
        Po to właśnie obywatele tego kraju płacą podatki, aby jego urzędy państwowe funkcjonowały i pracowały prawidłowo. Poznaliśmy opis sytucji wnioskujacego o wizę, jego opinię i jego przebieg wydarzeń.

        > wypelniłem wszystkie wymagania
        wow, naprawdę? Cyba jednak, nie...

        Złożyłeś wniosek o wizę?, to teraz Immigration (biuro emigracyjne), musi (powinien) ten wniosek sprawdzic. I jeżeli są jakieś nieprawidłowości, ba nawet podejrzenia, że coś jest nie w porządku, i wymaga wyjaśnień, to pracownicy tego biura żądają tego. Proste jak drut. Ale widac nie dla każdego.

        > Tego ostatniego nie przeslalem
        Ha, ha, ha, bo i po co?
        Chyba w jakimś celu tego od ciebie żądali, prawda?

        >Stracilem czas, kilka tys. PLN...
        Składając wniosek o wizę, taką czy inną, w tym czy w innym kraju, powinieś wiedziec, że jeżeli wniosek zostanie rozpatrzony negatywnie, z takiego czy innego powodu, to nie zostaną zwrócone wnioskującemu jego koszty i czas.

        >>Jezeli sa jakies pytania to podam wiecej szczegółów
        Nie wystarczy, jak pozna się wersję i przebieg wydarzeń drugiej strony (biura migracyjnego).
        • 13.07.13, 09:29
          I jeszcze jedno: dobrze, żebyś wiedział i przyjął do wiadomości ty i tobie podobni, że pomimo tego, że przedstawiłeś wszyskie potrzebne dokumenty do otrzymania takiej czy innej wizy, w tym czy innym kraju, oraz spełniasz wymogi przynania tego rodzaju wizy, wizy takiej możesz nie otrzymac.
          Masz dziesięc biletów na koncert i dasz je tym, komu chcesz.
          Masz tylko dziesięc biletów i tylko dziesięciu je otrzyma.
          Otrzymają je np. ci, którego obywatele, nie łamią tak czesto prawa migracyjnego w tym kraju, tak czesto nie przedłużają wizy lub w trakcie jej trwania tak często nie zmieniają jej rodzaju; są setki powodów, kryteriów, limitów ilościowych przyznawania takich czy innych rodzajów wiz w takich czy innych krajach.
          I pomimo, że spełniasz wymagania, wizy tej możesz nie otrzymac.
          Zapraszasz do swojego domu na przyjęcie dziesięc osób i tylko tylu chcesz i jesteś w stanie przyjąc.
          Zaprosiłeś trzech obywateli z Polski i więcej z tego kraju nie masz zamiaru przyjąc. Pozostałe siedem osób chcesz, żeby było już niepalących. Masz swoje własne powody/kryteria/limity i tym podobne rzeczy przyznawania zaproszeń, które należy uszanowac. Chyba jest to zrozumiale i nie ma się co dziwic?
          • 13.07.13, 14:54
        • 17.07.13, 18:27
          z twojego postu wynika że Australia to twoje pierwsze doświadczenie z zagranicą. Poprzednio pewnie najdalej gdzie byles to po grabie w powiecie. Nie wyslałem im potwierdzenia od pracodawcy z kilku powodow:
          1. zażądali tego 4 miesiące po opłaceniu kursu w Australii i 3 tygodnie po rozpoczęciu tego kursu.
          2. Po tylu miesiącach czekania nie chciałem mojego pracodawcy stawiać w debilnej sytuacji - ja NIE MUSZE NIKOGO PROSIĆ O LASKE ŻE MNIE PRZYJMIE Z POWROTEM DO ROBOTY!!!
          Takie zaświadczenie to kompromitacja, jeżeli chcieli mieć pewność że wroce do Polski to moja rezygnacja z wizy byla najlepszym na to dowodem.
          A teraz co do ich praw - owszem, mają prawo mnie tam nie wpuścić i oplate za wize oraz kurs można by uznac za normalną pod warunkie że bylbym uprzedzony o tym że np moje foto może zadecydować o przyjęciu lub odrzuceniu aplikacji oraz że mogę czekać więcej niż 3 miesiące.
          A tego na ich stronach czy w ambasadzie sie nie dowiesz. I jeszcze jedno - dlatego nie ubiegalem sie o wize amerykańską bo wiedzialem ze to loteria. Gdybym to samo wiedzial o Australii to nawet bym kwestionariusza nie wziął do ręki.
          • 17.07.13, 18:36
            Zycie tanie, kraj piekny, rum i cygara miedzy najlepszymi na swiecie, pieknosci ze palce lizac, trawki i innych uzywek pelno (dobrych i tanich), Jezuici w rzadzie ....

            No a hiszpanski (w wydaniu 'latino') to po angielskim drugi najpopularniejszy jezyk na swiecie. Pewnie napiszesz ze chinski bardizej popularny, ale Chiny nie spelniaja tych innych warunkow.

            No i biurokracja, jak masz troche grosza, tez nie taka straszna smile

            Powodzenia
            SP
      • 17.07.13, 17:32
        dzieki za wnikliwa analize mojej osoby - teraz moja kolej:
        ubiegasz sie o wize pobytową, czekasz juz 12 miesiecy bo albo nie masz zawodu i wyksztalcenia albo jesteś mgr kulturoznawstwa, filozofii, politologii lub socjologii big_grin
        Dlatego siedzisz tu na tym forum i kontrolujesz posty - negatywne o Australii komentujesz udając ze nie zrozumiales prostego tekstu lub starając sie zasugerować że z piszacym jest coś nie w porządku. Nie jesteś wyjatkiem - na każdym australijskim forum siedzi taka oferma, siedzi i liże pod torbą big_grin [cześć]
        • 17.07.13, 21:01
          5_miechow_czekania2012 napisał(a):

          > dzieki za wnikliwa analize mojej osoby - teraz moja kolej:
          > ubiegasz sie o wize pobytową, czekasz juz 12 miesiecy bo albo nie masz zawodu i
          > wyksztalcenia albo jesteś mgr kulturoznawstwa, filozofii, politologii lub socj
          > ologii big_grin
          > Dlatego siedzisz tu na tym forum i kontrolujesz posty - negatywne o Australii k
          > omentujesz udając ze nie zrozumiales prostego tekstu lub starając sie zasugerow
          > ać że z piszacym jest coś nie w porządku. Nie jesteś wyjatkiem - na każdym aust
          > ralijskim forum siedzi taka oferma, siedzi i liże pod torbą big_grin [cześć]

          Musi jaki jasnowic cy ki djobeł? hehehe
          I ty mnie oferma nazywasz?
          Ty, cieniarzu nawet do glupiej Australii nie dales rady wyjechac, a bedziesz tu obrazal wyksztalconego brukarza-kamieniarza. Ogarnij sie! hehehe

          --
          "Gott, Ehre, Vaterland"
    • 13.07.13, 16:11
      >>Stracilem czas, kilka tys. PLN i reputacje - do dzisiaj musze sie tlumaczyć dlaczego tam nie po jechalem bo wszyscy myślą że to normalny kraj.

      -Nie masz czego zalowac za wyjatkiem kasy, ktora kiedys odrobisz i zapomnisz o sprawie.
      O reputacje sie nie martw. Masz racje to nie jest normalny kraj, o czym chociazby swiadczy wpis - odpowiedz na twoj post zamieszczony przez dyzurnego blazna tego forum. Z jego postow mozna wywnioskowac jaki poziom reprezentuje plus cala reszta druzyny ekshumow udzielajacych sie na tym forum. Przybyli 100 lat temu do Australii, nie wiadomo o co im chodzi, cos chca przekazac, nie wiadomo za bardzo co, laczy ich jedno - niezrozumialy belkot. Poprzewracalo im sie we lbach z depresji bo na tej pustyni zwanej australia nie ma nawet z kim pogadac. Wywalaja wiec swoje frustracje na forum, myslac ze komus tym zaimponuja, tymczasem jedynie sie osmieszaja.

      Wspolczuje ci z niepowodzeniem wizowym, studenckie sa zazwyczaj zalatwiane w kilka dni bez problemow, cos musialo byc porzadnie schrzanione tam u ciebie w aplikacji, o czym mogles nawet nie wiedziec/nie byc powiadomiony w calym tym chaosie informacyjnym, ktory utrzymuje sie od conajmniej 2 lat w tym kraju pomylek. Nikt nic nie wie, czeski film. O odpowiedzi na maile w ogole zapomnij, Australia najpierw musi sie nauczyc porzadnie spellingu (panie na poczcie sa bezradne w obliczu niektorych slow) to swiatowa kompromitacja.

      Glowa do gory, nic sie nie stalo, musisz wiedziec ze kursy jezykowe i zawodowe w australii to przereklamowana lipa, nie ma tam zadnego poziomu, nikogo nie obchodzi twoja osoba, chca tylko twoich dolarow. Bardzo to wszystko plytkie i prymitywne, a dyplomem ktory od nich dostajesz na zakonczenie mozna sobie w europie podetrzec ....

      Nie ma sensu tracic pieniedzy i jechac do dzikiego kraju gdzie facet to zwierze, a baba to facet - jak to okreslil kiedys swoich ziomkow pewien aussie. Cala ta, kiepsko albo nigdy nie edukowana masa przerazliwie glosnych i zachlannych na pieniadze prymitywnych egoistow, przewalajaca sie na oslep jak jakas szarancza przez sklepy i po ulicach przyprawia o mdlosci. Konsumpcja to tam jedyny bog, nic wiecej sie dla nich nie liczy.

      Dlatego madrzy opuszczaja to szambo , a glupcy tam zostaja i zawsze beda tam siedziec, zachwalajac swoje wspaniale zycie fundowane przez centrelink, swoje tekturowe zimne i ciemne nory zwane domami, urzadzonymi w prl-owskim stylu, powykrecane od artretyzmu konczyny, to jedzenie ktorego w innym kraju pies by nawet nie tknal i ten oslawiony w swiecie australijski luz objawiajacy sie niczym innym jak brakiem elementarnych podstaw kultury i zachowania. Jak prosieta w chlewiku. No worries.
      • 13.07.13, 16:56
        dalilah12 napisała:

        > Dlatego madrzy opuszczaja to szambo , a glupcy tam zostaja i zawsze beda tam si
        > edziec, zachwalajac swoje wspaniale zycie fundowane przez centrelink, swoje tek
        > turowe zimne i ciemne nory zwane domami, urzadzonymi w prl-owskim stylu, powyk
        > recane od artretyzmu konczyny, to jedzenie ktorego w innym kraju pies by nawet
        > nie tknal i ten oslawiony w swiecie australijski luz objawiajacy sie niczym inn
        > ym jak brakiem elementarnych podstaw kultury i zachowania. Jak prosieta w chlew
        > iku. No worries.

        Paskudne z ciebie babiszcze. Samsona juz zalatwilas, a teraz sie wyzywasz na forum.
        Jesli twoj shrink powiesil sie po twej ostatniej wizycie to moze zacznij pic? hehehe

        --
        "Gott, Ehre, Vaterland"
      • 14.07.13, 12:28
        dalilah 12 nqpisal;
        "Masz racje to nie jest normalny kraj, o czym chociazby swiadczy wpis - odpowiedz na twoj post zamieszczony przez dyzurnego blazna tego forum. Z jego postow mozna wywnioskowac jaki poziom reprezentuje plus cala reszta druzyny ekshumow udzielajacych sie na tym forum..."

        W kwestii formalnej.

        W tym watku tylko ja dokonalam wpisu z terenu AU, reszta nikow wpisala sie spoza jej granic. Oceniasz wiec Australie albo poprzez wpisy osob piszacych spoza granic tego kraju albo na podstawie mojej osoby.

        Na wypadek gdyby chodzilo ci o moja osobe; tez mi sie nie chce ani odpisywac ani komentowac z tego samego powodu co ww.
        Love U too.

        Kan
      • 15.07.13, 04:22
        To jest jedyne sensowne zdanie w Twoim poscie: "Wspolczuje ci z niepowodzeniem wizowym, studenckie sa zazwyczaj zalatwiane w kilka dni bez problemow, cos musialo byc porzadnie schrzanione tam u ciebie w aplikacji, o czym mogles nawet nie wiedziec/nie byc powiadomiony"

        Poza tym naprawdę nie ma co się wysilać odpowiadając na to co napisałaś. "Australia najpierw musi sie nauczyc porzadnie spellingu" LOL. Jak na kogoś kto nie zna podstaw polskiej gramatyki i pisze po polsku używając angielskich ustawień klawiatury masz przesadnie duże mniemanie o własnym "spellingu". I tu przypomina mi się osławione przez szikagowskich dachomejów "stoi kara na kornerze". Dla zabawy zacytuję inne kwiatki: "w australii", "w europie", "aussie" - w języku polskim nazwy własne pisze się z dużej litery.

        Ratpole, czy Starypierdoła (bo ich chyba jednego z nich masz na myśli pisząc "post zamieszczony przez dyzurnego blazna tego forum" ?) nie mieszkają w Australii i wnioskowanie o poziomie "druzyny ekshumow" z ich postów świadczy tylko o tym, że desperacko poszukujesz wyłącznie informacji wspierających Twoja tezę że Australia jest straszna a jej mieszkańcy jeszcze bardziej ;o) Zagadką jest też dla mnie powód, dla którego zniżyłaś się do pisania na tym forum. No bo te ekshumy, które tu są od ponad 100 lat... wizja wyczarowana Twemi słowy powaliła mnie na klawiaturę.

        Dalilah, skoro obracałaś się w takiej Australii jak z Twojego opisu, to współczuję. Niech zgadnę: pracowałaś na czarno dla polskich ekshumów w jakichś ubogich dzielnicach? Ci z nas, którzy tu mieszkają moga się tylko uśmiechnąć z politowaniem czytając co wysmażyłaś.

        Życzę więcej pogody ducha a mniej żrącej pogardy - od niej mózg rdzewieje ;o)

        Luiza-w-Ogrodzie

        PS. Rzeczownik "ekshum" chyba mnie dzis nie opuści ;o)
        Forum AUSTRALIA
      • 17.07.13, 17:41
        zanim zacząlem starać sie o wize australijską, myslalem o Karaibach. Chcialem po prostu zime spedzić w dobrym klimacie dlatego nie myślalem o UK.
        O Australii wiedzialem tyle ze jest nudnym krajem - pracowalem z Australijczykiem i to byla jego opinia. Problem z australia polega na tym że ludzie nie wiedzą co ich czeka - na każdym forum dotyczącym australii jest pajac albo kilku pajacow ktorzy moderuja taqk aby wszystkie niewygodne opinie o tym kraju albo zdeformować albo usunąć czy zbanować. Jak zacząlem sie aplikować to o tym nie wiedzialem - teraz wiem. Te gnoje po prostu prowadzą szkodliwa dzialalność, ludzie ktorzy nic zlego nie zrobili tracą pieniądze i czas, szkoda że ciebie nie spotkalem rok temu na jakimś forum - nie zawracalbym sobie glowy tym gownem. pzdr
      • 18.07.13, 05:52
        dalilah12 napisała:
        <i tutaj caly ten belkot>
        Wow!! Tak mi dech zaparlo, ze nie wiem co napisac poza tym, ze wspolczuje srodowiska.
        --
        Contrary to popular belief, one DOES simply drive into Mordor.
        • 18.07.13, 08:02
          To jest tylko twój opis sytuacji i twoje oczekiwania, jakie Australia i jej Urzędy i placówki w kraju i poza jej granicami powinny spełniac wobec ciebie, a które są zupełnie inne od tych do jakich zostały one powołane i jakim celom mają one służyc.

          Zadaniem Ambasady Australii w Polsce jest promowanie:
          > współpracy handlowej i inwestycyjnej pomiędzy Australią a Polską i Republiką Czeską.
          > założeń i celów australijskiej polityki międzynarodowej i lepszego zrozumienia jej polityki regionalnej.
          >pozytywnego wizerunku Australii w Polsce i Czechach.

          Ambasada w Warszawie służy pomocą w następujących sprawach:
          > wyrobienie australijskiego paszportu
          >pomoc obywatelom Australii w nagłych wypadkach

          Tyle i tylko tyle.

          I tymi zadaniami Ambasada w Warszawie się zajmuje, i do tych celów jest powołana, a nie do rozwiązywania spraw i problemów jakie ty masz i tobie podobni, i którzy uważają, że tymi sprawami powinna się ona tym zajmowac.
          Przyjąłeś to do wiadomości?

          Natomiast w sprawie wiz studenckich:
          > Więcej informacji można uzyskać kontaktując się z Customer Service w Londynie
          > Informacje w języku polskim udzielane są w godzinach 9:00 - 16:00 lokalnego czasu w Londynie pod numerem telefonu +48 22 295 3626
          a nie w Ambasadzie w Warszawie.

          A teraz dobrze by było poznac wersję i przebieg wydarzeń australijskiego biura emigracyjnego, które rozpatrywało twój wniosek o wizę studencką.
          Nie zdziwiłbym się gdyby się ona różniła, podobnie jak różnią się twoje oczekiwania od Ambasady Australijskiej w Warszwie, czym powinna się według ciebie ona zajmowac i jakie zabezpieczenia powinny byc lub nie powinno byc ich wcale, na jej terytorium.
          • 18.07.13, 15:29
            zastanawiam sie czy potrafisz czytać ze zrozumieniem. Nie podawaj mi tu rewelacji typu Customer Service w Londynie bo dzwonilem tam 50 razy. Wiem jakie są zadania ambasady ale jeżeli nie ma odpowiedzi z Perth i NIGDZIE, ani w Londynie ani gdziekolwiek indziej nie mozna uzyskać ŻADNEJ informacji, jest logiczne że idzie sie do ambasady bo tylko to pozostaje.
            Tak na marginesie - ambasada Nowej Zelandii nie ma takich oporow - tam mozna dostać wyczerpującą informację łącznie z folderami, mapkami i kwestionariuszem wizowym w formie papierowej.
            Twoja żałosna aczkolwiek wytrwała obrona australijskich urzędasów utwierdza mnie w przekonaniu że jesteś zaangażowany "służbowo" w dbanie o dobry wizerunek tej niekompetentnej hołoty.
            Jeżeli cokolwiek tu napisałem jest nieprawdą, twoi promotorzy mogą mi wytoczyć sprawę w sądzie, sam o tym myslałem ale adwokat uprzedził mnie że muszę wyłożyć 35 000 PLN żeby przeczołgać ambasadora australii przed sądem - szkoda mi ryzykować tych pieniędzy natomiast chętnie stawię sie jako pozwany.
            I jeszcze jedno - osoby które tak jak ja nie dostały wizy w terminie, prawdopodobnie wyjechały po kilku następnych miesiącach. Nie sprawdzalem tego ale jest to możliwe. Być może te aroganckie kaleki umysłowe z Perth źle kalkulowały w moim przypadku, wydawalo im sie że mogą mi dyktować w jakim czasie ja będę wydawać MOJE pieniądze w ich kraju ale sie przeliczyły.
            I tak to prawdopodobnie wygląda z ta całą Australią - ludzie, po wplaceniu kwot ktore dla przeciętnego Polaka nie są małe, trwaja dalej w tej gównianej zabawie z urzedasami az do uzyskania wizy bo nie chcą stracić wpłaconych pieniędzy. Przydaloby się zeby opinia publiczna w Polsce sie o tym dowiedziała.
    • 15.07.13, 03:58
      Ciekawy post ale zastanawiam się gdzie leży pies pogrzebany, bo to raczej nietypowa sytuacja. Turystyka edukacyjna jest jednym ze znaczących źródeł zarobków i dla państwa, i dla wielu szkół "językowych" w Australii, wszystkim więc raczej zależy aby przyjmować jak najwięcej studentów. Trudno powiedzieć dlaczego tak długo czekałeś na odpowiedź znając tylko Twoja historię. Może nie wypełniłeś właściwych formularzy albo wypełniłeś je źle? Sam piszesz, że jednego z wymaganych dokumentów nie złożyłeś: "zażądali podania źródla moich pieniedzy, aktualne zarobki i zaświadczenie od pracodawcy że mnie przyjmie z powrotem jak wróce z Australii. Tego ostatniego nie przeslalem" może było takich więcej? Może sprawdzali stan zdrowia, niekaralność albo inne tego typu informacje i nie byłes całkowicie pożądanym kandydatem?

      Ze swojej strony dziwi mnie dlaczego mając pod ręką UK (a USA jeden skok przez Atlantyk) Polacy pchają się na drugi koniec świata żeby uczyć się angielskiego. Bo nie są chyba tak naiwni, żeby uważać, że na wizie studenckiej się dorobią i pozwiedzają Australię?

      Luiza-w-Ogrodzie
      Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
      • 17.07.13, 17:55
        wypelnilem wszystkie warunki oprocz tego ostatniego - gdyby zażądali tego na początku to bym coś takiego przeslal bez problermu ale żądanie to przyslali mi 3 tygodnie po rozpoczęciu kursu czyli po 4 miesiącach od oplacenia tego kursu w Australii. Żadnych hakow na mnie nie ma - jeździlem przedtem do innych krajow i pracowalem tam - wszędzie trzeba przedlożyć zaświadczenie o niekaralności, to ich lekarka uznala że jestem absolutnie zdrowy etc.
        To twoje zdziwienie dlaczego nie wybralem UK jest chyba kluczem do zagadki - pewnie uznali to za podejrzane big_grin Tylko że jak sie ma wątpliwości to sie rozmawia, pisze, wyjaśnia, to nie moj pierwszy wyjazd za granicę i wiem że wystarczylaby krotka rozmowa. Dlaczego tego nie bylo - nie wiem sad
        • 18.07.13, 01:28
          Wait a minute,
          1. na ile miesiecy przed przewidywanym rozpoczeciem kursu zlozyles kwity o wize?
          2. jaki to mial byc typ wizy?
          3. Na jaki kurs/gdzie miales uczeszczac?
          • 18.07.13, 04:38
            odp:
            1. 2,5 miesiąca
            2. wiza studencka
            3. Gold Coast - intensywny
        • 18.07.13, 04:09
          Nalezysz do jednego z nielicznych i nieslychanie sporadycznych wypadkow gdzie wiza studencka zostala nie przyznana. Z perspektywy tego Forum oraz doswiadczen wlasnych z innymi typami wizy itp, Australia nalezy do krajow gdzie wciaz latwo jest wjechac.

          Wcale tez nie jest wykluczone, ze urzednik zgubil czesc Twoich papierow. W takim ukladzie, nie widze mozliwosci aby byl sklonny przyznac sie lub przeprosic, bo wina jest zawsze petenta.

          Osobiscie to zdanie na temat robienia kursow j. angielskiego w AU z punktu ich przydatnosci tez gdzies kazdy z uczestnikow tego Forum wyrazil. Nie bylo ono ani pozytywne ani chyba mile dla czytajacych.
          No coz, czlek nie wygra; jak napisal, ze kursy ww sa goowno warte - to wychodzi na chama niezyczliwego. Jak opisze jak przyjechac, to zacheca...i streczy...jak sie nie wlacza to jest 'ekshum' belkoczacy...hihihi

          Najzdrowiej to chyba trzymac sie tematu, ktorego akurat w wypadku tego watku nie ma? Ale mam nadzieje, ze czujesz sie lepiej po podzieleniu doswiadczeniami? haha

          Pa
          Kan
          • 18.07.13, 04:35
            Wiza nie została mi nie przyznana, zrezygnowałem z czekania bo nie żyję na bezludnej wyspie, mam prace i znajomych. I nie jest to prawda że jestem wyjątkowym przypadkiem - z tego co wiem to oprócz mnie, do Gold Coast na ten sam kurs nie wyjechala w terminie conajmniej jeszcze jedna osoba a słyszałem że do Cairns jeszcze ktoś.
            I nie pisze tego żeby sie podzielić doświadczeniami, takie forum jak to wprowadza ludzi w błąd, jak sie wchodzi do ambasady australijskiej to te ofiary losu co tam siedzą wyraźnie sie boją klientów, ostatnio jak tam byłem (przechodzilem przez bramke jak na lotnisku big_grin) to powiedzialem panience że nie zrobię im krzywdy big_grin zdaje sie ze takich jak ja to bylo sporo mimo ze ruchu tam w zasadzie nie ma. Uważam ze to powinno sie opublikować w prasie - ludzie powinni wiedzieć ze wyjazd do Australii to takie same ryzyko jak do USA.
            Ty też tu zaciemniasz sytuację pisząc ze latwo tam wyjechać - to bzdura i nie jest to tylko moja opinia.
            • 18.07.13, 10:27
              >takie forum jak to wprowadza ludzi w błąd

              Nie, to ty wprowadzasz ludzi w błąd.

              Uważasz, że jak złożysz wniosek o wizę i spełniasz według ciebie >wszystkie wymagania to taką wizę musisz/ powinieneś otrzymasz.
              Nie, nie ma tak nigdzie/nie ma tak w żadnym kraju.
              Ale ty tego nie chcesz przyjąc do wiadomości, oraz tego, że jak pracownik biura migracyjnego żąda dodatkowych dokumentów/wyjaśnień, to należy to spełnic.

              Wprowadzasz także ludzi w błąd, oczekując od Ambasady Australijskiej w Warszawie, tego do czego akurat TA placówka nie jest powołana.
              > ostatnio jak tam byłem
              A po co tam byłeś?
              Jesteś obywatelem Australii i potrzebujesz pomocy?
              Jesteś obywatelem Australii i chcesz wyrobic sobie australijski paszport?
              Bo tylko w takich przypadkach od kilku już lat placówka ta służy pomocą.
              Nie zajmuje się ona sprzedażą > grabii.
              >po grabie w powiecie musisz udac się gdzie indziej.

              Przyjmij sobie to do wiadomości i nie wprowadzaj ludzi w błąd swoimi opiniami czym i jak mają zajmowac się i jakie wydawac decyzje urzędy państwowe/placówki dyplomatyczne innego kraju, którego obywatelem nie jesteś i nie masz wcale, i nie będziesz miał zupełnie na to wpływu.
              • 18.07.13, 15:14
                NICARAGUA smile)

                Zgodliwy SP

                PS> Dodatkowa zaleta: Nicaragua nie ma ambasady w W-wie (chyba?) wiec mniej zachodu.
              • 18.07.13, 15:43
                odpowiedź masz w poprzednim poście - powtarzasz sie.
                Nie porównuj z innymi krajami - nie masz o tym zielonego pojęcia.
                Naucz sie czytać ze zrozumieniem.
    • 18.07.13, 10:50
      moj obowiazek przyjacielskiej a bezinteresownej pomocy w rozruchaniu zamierajacego forum zostal spelniony. Nie dziekujcie mi! hehehe

      --
      www.lomianki.info/galeria_pictures.php?pid=199
      • 18.07.13, 16:25
        No to supersmile Teraz mozesz isc do WC, polac maluszka lubricantem i porzadnie sie odprezyc szczerzac w szyderczym usmieszku te swoje dwa szczurze zolte kielki wink hehe..

        Luiza w ogrodzie napisala na tym forum, ze ani ty ani starypierdola nie mieszkacie w Australii. Moze wiec powinienes zmienic forum, na np. "Jak walczyc ze szkodnikami na grzadkach"? Tam to dopiero bys sie spelnil! W koncu jestes jednym z nich.. Popierdujesz tutaj jak potluczony, nie masz juz pomyslow i pierniczysz glodne kawalki. Zyjesz na tym forum, co oznacza ze nic poza tym nie robisz. To tez cos o tobie mowi. Apropo nazw panstw i innych wyrazow pisanych wielka litera, ty tez ignorujesz te zasady tylko dlaczego to tobie Luiza w ogrodzie nie zwraca uwagi tylko innym? Nie zauwazyla? Mozliwe to? Wiem, tobie wolno.. z jakiegos powodu takie zachowanie jest ci przepuszczane bez komentarzy...

        Jest dokladnie tak jak napisal autor tego watku, to forum jest naszprycowane roznego rodzaju fantastami, ktorym tylko snilo sie ze byli w Australii, dlatego informacje zawarte tutaj sa mylace/nieprawdziwe/przerobione itp.. Szkoda tylko tych naiwnych osob ktore tu pisza i powaznie pytaja o istotne specyficzne informacje, ktore osoby przebywajace w Australii moglyby wiedziec/ znac. Zamiast tego dostaja jakies chore plwociny jakiegos rata albo innych (zaznaczam NIE WSZYSTKICH) wiec sie ode mnie odwalcie ze generalizuje. Kto zasluguje na taka opinie to zasluguje, po przeczytaniu od razu widac. Tutaj prawdziwe i pomocne info nie jest na topie, w pierwszej kolejnosci sa wyglupy (osob, podejrzewam po 40 albo 50) Wstyd!
        Do rata:
        Apropo jeszcze pierdzenia twarza i nieuzasadnionego wywalania swoich frustracji na osobach z forum to gdzie twoj najlepszy przyjaciel "narfi" sie podzial? Cos ostatnio sie nie udziela, a przeciez tyle okazji do naplucia forumowiczom w twarz sie tu nadarzylo.. A moze on i ty to ta sama sfrustrowana, niespelniona zyjaca mzonkami miernota, he? Po stylu wypowiedzi jego i twoich widac ze chyba blizniakami musieliscie sie urodzic, hehe.. Zmieniaj szybko login i jazda nawsadzaj wszystkim dookola co o nich myslisz. Albo wait, poczytaj najpierw to, co napisales jako on i ty na innych watkach i dopiero wtedy krytykuj to, co pisza inni. Zajmie ci to jednak troche bo natrzodziles banialukow ze bedzie na jakis tydzien czytania...

        PS: a o prawdziwych dzemach nie masz pojecia, za duzo konserwantow typu E przyjales w tej twojej "Australii" i teraz twoj organizm odrzuca to, co naturalne. Shame on ya.
        • 18.07.13, 18:24
          Przestańcie się gryźć po łydkach bo to się robi nudne i niczego nie wnosi.
          Rat, skończ z tym "rozruchaniem" forum, nie masz innych obiektów do tej czynności?
          Dalilah, szczury, jak wszystkie inne gryzonie nie mają kiełków ;o) Stali bywalcy do Rata się przyzwyczaili, chłopak żyje dla pyskówek, ale czasem nawet jemu coś sensownego się wymsknie. Polecam używanie funkcji ignorowania nicków, możesz tak zmienić swoje ustawienia, że nie będziesz widziała co piszą ci, którzy Ciebie denerwują.

          Jesteśmy tu wszyscy dorośli (chyba?). Nie mam ochoty latać i upominać każdego z osobna a posty kasuję w krańcowych przypadkach. Proszę mi nie przysparzać pracy, mam do napisania na zaliczenie dwa artykuły i nie jestem w najlepszym humorze!

          Luiza-w-Ogrodzie
          Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
          • 18.07.13, 23:22
            luiza-w-ogrodzie napisała:

            > Jesteśmy tu wszyscy dorośli (chyba?). Nie mam ochoty latać i upominać każdego z osobna a posty kasuję w krańcowych przypadkach. Proszę mi nie przysparzać pracy, mam do napisania na zaliczenie dwa artykuły i nie jestem w najlepszym humorze!

            Pomyslalbym, ze PMS, ale chyba raczej menopauza?
            Juz znikam ascka, pojawie sie kiedy zdychajace forum znowu bedzie wymagalo mojej skutecznej interwencji hehehe

            --
            www.lomianki.info/galeria_pictures.php?pid=199
        • 18.07.13, 23:17
          dalilah12 napisała:

          > PS: a o prawdziwych dzemach nie masz pojecia, za duzo konserwantow typu E przyj
          > ales w tej twojej "Australii" i teraz twoj organizm odrzuca to, co naturalne. S
          > hame on ya.

          Chill out, Sheila. Jeez, co za gadatliwa istota. Wszyscy widza, ze chcesz sie ze mna zaprzyjaznic, ale nie masz szans. I'm already taken. Zakrec sie kolo starejpierdoly hehehe


          --
          www.lomianki.info/galeria_pictures.php?pid=199
      • 18.07.13, 16:56
        Nie, to ty jesteś w błędzie twierdząc, że wiesz jakie są zadania ambasady. Przyjmij wreszcie do wiadomości, że ta australijska placówka dyplomatyczna w Warszawie od kilku już lat służy pomocą w sprawach:
        > wyrobienie australijskiego paszportu
        oraz
        >pomoc obywatelom Australii w nagłych wypadkac
        Tyle i tylko tyle i aż tyle. Służy pomocą swoim obywatelom.
        Uświadomiłeś sobie już to? Innymi sprawami zajmują się placówki w Berlinie czy w Londynie. Ludzie przychodzą do tej placówki w Warszawie i oczekują, że ona załatwi ich problemy, a tymczasem ta placówka od kilku już lat wcale się tym nie zajmuje.
        Nie porównuję nic z innymi krajami, to ty porównujesz ją np. do ambasady Nowej Zelandii. Czym innym zajmuje się Ambasada Australii w Warszawie a czym innym może zajmowac sie Ambasada NZ w Warszawie czy gdziekolwiek indziej. Ale jednym z podstawowych celów placówek dyplomatycznych jest pomoc swoim obywatelom po za granicami kraju , i taką pomoc świadczą one wszystkie. Zrozumiałeś już?
        Czytając te twoje wypowiedzi na temat Australii oraz pracy jej urzędów państwowych utwierdzam się w przekonaniu, że słusznie nie została przyznana tobie wiza do tego kraju, bo nie było i nie ma podstaw żebyś otrzymał jakąkolwiek wizę do tego kraju z takimi poglądami i stosunkiem do ludzi jaki reprezentujesz. Uważaj, bo naprawdę możesz zostac >pozwany.
        • 18.07.13, 17:25
          i znowu o ambasadzie australijskiej big_grin napisalem wyraźnie - przy braku jakichkolwiek informacji ze strony odpowiedzialnych za proces aplikacyjny urzędów zglosilem sie do jeszcze jednego, ostatniego dostępnego przeze mnie urzędu czyli ambasady australijskiej. Normalna placówka dyplomatyczna udzieliłaby mi jakiś wskazówek - ambasada New Zeland w Warszawie również zajmuje sie tym samym co każda ambasada w przypadku braku konsulatu (konsulat New Zeland jest w Londynie) ale dla nich moja wizyta nie była zdarzeniem z horroru - zachowali się normalnie, kulturalnie i udzielili mi wyczerpujących informacji na temat procedur swojego kraju.
          W dalszym ciągu omijasz meritum - ani slowa o niezgodności danych dotyczących procedury wizowej która znajduje się na stronach australijskich z praktyką. Przypominam bo napisane jak wół - max 3 miesiące czekania na wize studencką, innej opcji tam nie ma.
          A teraz z tym pozwaniem - jedynym urzędnikiem dostępnym na terytorium Polski jest ambasador australii, przeczolganie go przed sądem polskim to bylaby dla mnie kwestia wyłącznie satysfakcji.
          Wbrew temu co pleciesz w kólko jak najęty o obowiązkach ambasady, znam je i dlatego wiem że z prawnego punktu widzenia przepytanie przed sądem urzędnikow ambasady byloby tylko aktem zemsty i wyladowaniem agresji którą czuję do was ale nie jestem na tyle niezrównowazony emocjonalnie żeby placic za tę frajdę 35 000 PLN.
          Ale uważaj - zamiast grozić, wprowadźcie w czyn swoje pogróżki, sprawdzimy kto ma tu rację smile jestem do dyspozycji smile
          • 18.07.13, 18:00
            > Normalna placówka dyplomatyczna udzieliłaby mi jakiś wskazówek
            Jestem pewien, że poinformowano ciebie gdzie masz kontaktowac się i że placówka ta nie jest od załatwiania tej sprawy. Zgadza się? Zrobiłeś to? Postępiłeś tak jak ci powiedziano? Dopełniłeś wszystkich formalności? Aby napewno?
          • 19.07.13, 05:14
            Kilka lat wstecz istniala w Perth taka jedna szkola jezykowa, miala klientow, jakas tam sobie renome itp.. Zwinela sie z dnia na dzien... Zawiedzeni ludzie (international students, ktorzy powplacali duzo pieniedzy za przedluzenie swoich kursow) zostali poprzesuwani do innych szkol w Perth. "5 miechow czekania", sprawdz czy szkola do ktorej aplikowales nadal funkcjonuje bo moze wlasnie tez sie zwinela i immigration nie mialo juz na to wplywu, a z drugiej strony nikt cie nie powiadomil poniewaz nikomu sie nie chcialo?

            Niewatpliwie faktem jest, ze australijski urzad emigracyjny od pewnego czasu odsuwa sie od petenta (zbyt wiele osob chce wyjechac do Australii) zaslaniajac sie aplikowaniem on-line i infolinia. Jeszcze w 2009 w Perth-owskim urzedzie emigr. byl kontuar "informacja" z zywymi urzednikami pracujacymi tam i udzielajacymi informacji. Podawalo sie paszport, mowilo jaki jest problem i oni probowali cos zaradzic. Od 2010 juz tego nie bylo, postawili za to kilka stanowisk z automatami telefonicznymi i monitorami komp. zeby sobie cos sprawdzic na ich stronach (jakby ktos komputera w domu nie mial) i odsylaja tylko do tej formy kontaktu jesli chodzi o jakiekolwiek informacje. Takze nie ma juz tego kontuaru z ludzmi. Czasami tylko w hall-u glownym (gdzie te telefony) krecil sie jeden z urzednikow biura i tylko czasami mozna bylo go "zaczepic" i majac good luck ewentualnie cos zapytac, chociaz nie zawsze mozna bylo otrzymac odpowiedz. Wiec tez bylo to useless. Problem jednak polegal na tym, ze jesli ktos mieszkal w Perth, zlozyl aplikacje o jakas wize w ICH biurze i jego papiery byly w ICH biurze, i chcial sie dowiedziec cos waznego o ta konkretnie sprawe w TYMZE biurze to....byl splawiany z tego biura i odsylany zawsze do aparatu telefonicznego (infolinii), a aparat telefoniczny laczyl go zawsze z.... infolinia w Sydney lub Melbourne (bo tak to dziala) gdzie pracownik infolinii "spiewajaca" hinduszczyzna (niezrozumiala dla osluchanego z australijskim akcentem angielszczyzna) wypytuje klienta po raz setny o te same detale probujac dojrzec jego sprawe w systemie. Chore, zwlaszcza ze na polaczenie czeka sie od 20 do nawet 45 minut (jak dzwonisz z Australii to jeszcze w miare tanio, ale jesli np.z Polski?) Jednak zazwyczaj taki telefon niczego nie rozwiazuje bo otrzymuje sie informacje ktore.....(i tu ciekawostka) mozesz sobie sam wyczytac w internecie na ich stronach! Tak, tak, sprawdzone i to wiele razy na sobie i moich znajomych, ktorzy tam dzwonili. Dlatego wlasnie co bardziej doswiadczony wie, ze nie ma sensu tam dzwonic bo i tak sie nic nie dowie. Trzeba czekac. Albo nie czekac-jak to Ty zrobiles. Nie ma innej opcji w tym przypadku.

            Trafiles na bardzo bardzo bardzo zly czas ze skladaniem swojej aplikacji. Jak gdzies tam wczesniej pisalam, ostatnie dwa lata to chaos informacyjny jesli chodzi o aplikacje roznej masci. A spowodowane to bylo wielkimi zmianami (wiekszymi niz kiedykolwiek) w systemie wizowym, ktore weszly w zycie 1 lipca 2012 czyli ponad rok temu. To, co sie dzieje od tamtej pory to armageddon. Znalam ludzi z Perth (rozne narodowosci) ktorzy poskladali aplikacje sponsorowane jeszcze przed zmianami czyli w maju lub czerwcu 2012 i zdaje sie ze niektorzy do dzis nie maja zadnej odpowiedzi, a przeciez kazdy z nich musial zaplacic i to slono za zlozenie aplikacji (z kompletem dokumentow, tlumaczeniami i badaniami to ok.5000 dolarow)
            wiec nie jakies tam grosze, ktore mozna im darowac i zapomniec o sprawie, tak?

            Okropnie frustrujace, zwlaszcza ze w "timeframe" immigr. podaja czas rozpatrywania wizy np.sponsorowanej PR do 7 miesiecy, a w realu moze to byc juz ponad drugie tyle i jeszcze konca nie widac... Czesc znajomych czekajacych tak dlugi czas na rozpatrzenie wizy sponsorowanej, przez to czekanie potracila swoich sponsorow. Bo sponsor OK, zgodzil sie sponsorowac ale chce miec pracownika w pracy na"juz" (OK, powiedzmy godzi sie na kilka mies.czekania az sprawa zostanie zakonczona, ale tylko tyle) , a ten pracownik niestety nie moze byc u niego na "juz" bo ciagle czeka na wydanie wizy! Kolko sie zamyka. Co urzad immi. ma do zaproponowania w tej kwestii? Ano proponuje takim delikwentom wyjechac do swojego kraju na czas rozpatrywania aplikacji! A co, pytam sie, jak ktos w Australii konczyl szkole (zawodowa czy studia, obojetne) i z tej racji mieszka tam juz 5 czy 6 lat na wizie studenckiej, ma wynajete mieszkanie, ma samochod (czasem dwa bo drugi zony), ma poustawiane wszystko w zyciu, szkoly dla dzieci, obowiazki, oplaty itp...Co wtedy? Taki ktos ma wtedy porzucac z dnia na dzien wynajem domu (tracisz conajmiej $2000 bond-zastaw), ma odsprzedac auta za symboliczne grosze, zabierac swoja cala rodzine pod pache i tluc sie przez pol swiata np. do Europy zeby w wolnym pokoju u matki albo wujka czekac rok czy Bog wie ile na rozpatrzenie aplikacji przez szanowny urzad w Australii i przyznanie laski ktora daje mozliwosc powrotu do tego kraju juz na zasadach rezydenta????? Czyz to nie chore? Dlatego czesc ludzi powyjezdzala do siebie do domow i pierdza teraz na Australie bo ile mozna czekac?? Czesc ludzi, z tego co wiem czeka dalej, tlukac sie na wizach studenckich robiac jakies bezuzyteczne kursiki zarzadzania czy gotowania(udajac ze ich to interesuje)i tracac wszystkie pieniadze zarobione na pol etatu zeby te szkoly oplacic. Jednak, jesli w ich przypadku australijski sponsor wchodzi w rachube to juz pewnie i tak jest "po ptakach" i nawet jak urzad w koncu chce przyznac ta wize to nie ma juz dla kogo pracowac, a bez sponsora warunki wizy nie moga byc spelnione. Czyli znowu stracony czas i kolko sie zamyka.
            Wizy sponsorowane powinny byc priorytetowe i zalatwiane w max 2-3 miesiace zeby nie stracic tego sponsora. Jednak ktos ma w tym interes zeby bylo inaczej.. A ponoc Australia potrzebowala i chyba nadal potrzebuje na gwalt mnostwo "skilled people" ? Bullshit jakiego swiat nie widzial. Wartosciowi, pracujacy sa zmuszani do opuszczenia tego kraju, za to nieodpowiedni, przybywajacy po zapomogi i zasilki sa wpuszczani bez pytan. WTF?

            Kolejnym czynnikiem spowalniajacym procesy wizowe i odwaracajacym skutecznie uwage urzednikow emigracyjnych sa boat people, ktorych ciagle przybywa i przybywa i nie wiadomo co z nimi robic. Umieszczani w obozach na australijskich wyspach musza miec zapewnone to, co niezbedne do zycia, plus papieroski, opieke medyczna(stomatolog z tlumaczem, ktory bierze ponad 100 dolarow za godzine), przeloty z i do szpitala w Perth, oraz wiele innych zwiazanych z tym rzeczy. Kazdy jeden ruch musi byc zarejestrowany przez urzad emigracyjny i niestety Perth to obrabia jako ze jest najblizsze. Dlatego wlasnie widac kto ma priorytet w przyznawaniu wiz.
            Takze 5 miechow czekania nie wiadomo naprawde co bylo przyczyna Twojego niepowodzenia z wiza studencka, ktora jest z zasady prosta w obrobce, a i jak placisz za szkole tysiace dolarow to jestes w Australii more than welcome bo oni kochaja nasze pieniadze, nas juz mniej.
            Mogla to byc pomylka urzednika, mogla byc pomylka kogos w szkolnym office, kto wydawal twoje COE (przekrecanie cyferek to australijska specjalnosc), cos tez moglo byc zgubione, niedopatrzone, blednie zinterpretowane etc...etc... Jednak niestety ale nikt nigdy do winy sie nie przyzna, winny niestety bedziesz zawsze Ty. Tak to juz jest z zalatwianiem tego typu spraw. Loteria, jak ktos tam napisal. Albo wygrasz albo przegrasz. Pzdr.
            • 19.07.13, 14:36
              dzięki Dalilah, jestes jedyna osoba na tym forum która rozumie o co mi chodzi.
              Ale twoje podejście do tej sprawy jest wyjątkowe - zajrzalem równiez na forum angielskojęzyczne i tam również odbywa się głównie LIZANIE TORBY big_grin (takie nowe określenie obrazujące stosunek moderatorów i użytkowników do swojego australijskiego mocodawcy).
              Napisze jeszcze raz i mam nadzieję że wszyscy przeczytają - NIE CHODZI MI O STRACONE PIENIĄDZE, chodzi mi o stracony czas, chodzi mi o spaprane sprawy zawodowe - mój wyjazd do Australii był połączony z moją pracą w Polsce i słuzbowo z jednym z krajów Europy zach.
              ZREZYGNOWAŁEM z wizy a nie "nie dostałem jej" bo nie moglem dłużej robić z siebie durnia przed moimi pracodawcami w Polsce i klientami w Europie zach.
              Dyrektor szkoły próbował działać i rozmawiał z Perth ale masz rację - wiem że to nie była "właściwa szkoła" dla urzędników z Perth, nawet słyszałem że oni promują inne "właściwe szkoły" big_grin. Ale dowiedziałem się za późno - pieniądze już poszły, część dolarów byla kupiona etc big_grin
              Dlatego uważam że Australia powinna być na tej samej liście co USA - loteria wizowa.
              Gdybym wiedzial to co teraz wiem, nie straciłbym pieniędzy i czasu.
              Natomiast użytkownicy wszelkich forów związanych z wyjazdami do Australii, zamiast bezmyślnie LIZAĆ TORBE, powinni informować zainteresowanych PRZED SZKODĄ a nie po szkodzie. A jeżeli nie informować to przynajmniej nie wprowadzać w błąd o sielance wizowej jaka rzekomo czeka każdego zainteresowanego.
              dalilah - pozdrowienia i koncze temat, miło bylo cie poznać [cześć]
              • 19.07.13, 15:54
                jasne chyba naprawdę jest jedyną osobą, która tak twierdzi, że Australia:
                > to nie jest normalny kraj
                > dziki kraj
                > nie edukowana masa
                > ...szambo
                itp, itd

                Tylko dlaczego, fakty mówią co innego?
                Dlaczego mówią i piszą, że >Australia jest drugim najbardziej rozwiniętym krajem świata, ...jak >wynika z najnowszego raportu ONZ.
                ???
                hdr.undp.org/en/reports/global/hdr2013/
                hdr.undp.org/en/media/HDR2013_EN_Summary.pdf
                >Human development indices:
                >VERY HIGH HUMAN DEVELOPMENT:
                > 2 Australia

                wow,to teraz z kolei ONZ zajmuje się: >LIZANIEM TORBY >do swojego australijskiego mocodawcy ?

                >Dlatego uważam że Australia powinna być na tej samej liście co USA.
                Jest na tej samej liście ale na liście: najbardziej rozwinietych krajów świata: na pozycji drugiej a USA na pozycji trzeciej.

                Może kiedyś będziesz lucky i władze, któregoś z tych krajów pozwolą i dadzą ci wizę wstępu na swoje terytorium.
                • 19.07.13, 17:18
                  dalilah mówi po prostu prawde, ja tez znam te twoje statystyki i co z tego?
                  Pisałem ci już ze z twoich postów wynika ze najdalej to jeździsz do powiatu po grabie, to co teraz napisałes to potwierdza.
                  Szwajcaria też jest wysoko w statystykach i co, myslisz ze pojade tam mając do wyboru biedną Portugalię big_grin Nawet ci nie bede tłumaczyl dlaczego, lamersie big_grin
                  Uprawiasz tu szkodliwą propaganę, rok temu sprawdzalem Australie na forach i były tam tylko takie wypowiedzi jak twoja - na pytanie kiedy moge dostać wize odpowiadali że od 1,5 do 2 miesiecy.
                  Mój przypadek nie jest wyjątkowy, z każdej puli aplikacji do Perth, urzędasy losują kilka ktorym utrudniają sprawe - wiem to od kogos kto pośredniczy w tym zawodowo. Szkola wybrana też ma znaczenie - jeżeli jej "nie lubią" to klient ma prze.......ane.
                  Większość takich ofiar w końcu dostaje te wize ale tylko dlatego że szkoda im pieniędzy. Odbywa sie to na zasadzie szantażu - urzędasy wiedzą że kasa która klienci mają do stracenia jest w Polsce znacząca i dlatego frajer będzie się "ubiegał" do grobowej deski.
                  Naprawde, nie mam słów na okreslenie tego co ty tutaj uprawiasz, zresztą nie tylko ty. Tzn mam slowa ale bylby to pretekst do skasowania topicku.
                  Nie życze wam dobrze [oprócz dalilah] dlatego też mam nadzieje że sie szybko znajdziecie w Australii - w 2 najbardziej rozwinietym kraju świata big_grin
                  • 19.07.13, 18:32
                    > mówi prawde
                    ???
                    aby napewno?

                    > sprawdzalem Australie na forach
                    > kiedy moge dostać wize odpowiadali że od 1,5 do 2 miesiecy
                    ha, ha, ha,
                    to ty dowiadywałeś się na forach i im zawierzyłeś w sprawie wniosków o wizę studencką do Australii/czas rozpatrywania itp, a nie tam gdzie powinieneś??? np. kontaktujac się z >Customer Service w Londynie. Naprawdę? Ha, ha, ha, zadziwiasz mnie swoją inteligencją; wierzyc w to co napiszą na forach internetowych, a nie w to co mówi/przedstawia urząd, który rozpatruje takie wnioski??? Ale się ubawiłem, jak nigdy.

                    >Większość takich ofiar...
                    Zdaje się, że właśnie jedna z tych >ofiar z którą się zaprzyjaźniłeś i której tak zawierzyłeś>dostała taką wizę i dlatego, że kraj ten nie jest taki jaki ci ta >ofiara/>frajer jak go/ją nazywasz przedstawia i to że >frajer będzie się "ubiegał" do grobowej deski, - ależ on/ona zdaje się to zrobiła, a jak się jej nie uda to ponownie będzie robicto >do grobowej deski, aby otrzymac permanenty residency/obywatelstwo tego kraju.
                    Ha, ha, ha, czy ty tego nie widzisz? Że ta >ofiara/>frajer jak go/ją nazywasz to ta twoja nowa przyjaciółka? Mówi/pisze jedno, a robi co innego? I nie chce >do grobowej deski tego kraju opóscic? Czy ty tego nie widzisz???

                    I naprawdę udałeś się do Ambasady Australii w Warszawie, która od kilku już lat zajmuje się/służy pomocą wyłącznie obywatelom Australii, ze swoimi problemami, aby ona ci je załatwiła/rozwiązała? Naprawdę myślałeś/sądziłeś, że placówka ta się tym zajmuje? Nie przeczytałeś wcześniej na jej stronie internetowej/dowiedziałeś się telefonicznie czym ta placówka się zajmuje? Naprawdę nie zrobiłeś tego? Naprawdę, pojechałeś tam >po grabie? I myslałeś, że je tam otrzymasz?

                    Głowa do góry, może następnym razem ci się uda i >grabie wreszcie dostaniesz.
                    • 19.07.13, 18:48
                      Sprostowanie:
                      nie chce >do grobowej deski tego kraju opóscic, ALBO próbuje do tego kraju się dostac
                      Ale po co?
                      >do tego szamba
                      ???
                    • 19.07.13, 19:25
                      >>Jasiu - czy Ciebie w tej Polsce calkowicie powalilo? Piszesz takimi samymi wykrzyknikami co autor tego watku. Moze sobie poprostu wykonacie telefon w Polsce jeden do drugiego celem wyjasnienia i dacie spokoj tym w Australii???

                      To Jasiek z Sydney tez nie mieszka w Australii ??
                      No to zescie mnie zaskoczyli..
                      Wczoraj sie dowiedzialam, ze dwoch kolejnych stalych forumowiczow z TEGO forum tez nie mieszka w Australii. Hmmm..jest OK jesli sie mieszkalo i wie o czym mowi, ale jesli sie nigdy w tym kraju nie bylo i taaakie dyskusje prowadzi to juz chyba nie jest powazne...
                      Mam jednak wielka nadzieje, ze wszyscy trzej wspomniani forumowicze mieszkali w Australii na tyle dlugo zeby teraz pisac o niej z sensem. Co prawda niektorzy mieszkali tam chyba w zeszlym stuleciu, ale nie bede sie czepiac szczegolow smile
                      Nurtuje mnie jednak to, dlaczego wrocili do Polski skoro tak bardzo im sie w tej Australii podobalo? Z postow wynika, ze wrecz kochaja Australie..
                      Ja wiem co mi sie nie podobalo i o tym mowie. Nie sciemniam jak niektorzy. Nie bronie i nie chronie zazarcie czegos co nie powinno byc kryte. Wrecz przeciwnie, jak ktos napisal, ludzie powinni w koncu zaczac poznawac prawde, a szczegolnie ci ktorzy staraja sie o wyjazd do tego kraju. Dlaczego nikt tak zazarcie nie broni wizerunku Polski na forach o Polsce? Kazdy tylko na nia pluje, kraj biedy, wysokich cen, bezrobocia i zlodziei.. Najgorszy w Swiecie rzad i jeszcze gorsi ludzie. Dlaczego to akurat ta glupia Australia ciagle jedzie na falszywym P-R? Komu na tym zalezy? WTF is going on? Placa wam za to?
                      • 19.07.13, 19:39
                        A kto ci powiedział, że tam mieszka ???

                        >dlaczego wrocili do Polski skoro tak bardzo im sie w tej Australii podobalo?
                        A kto ci powiedział, że im się w tej Australii podobało???

                        Sama żeś to wymyśliła???

                        Podobnie jak to że:
                        > to nie jest normalny kraj
                        > dziki kraj
                        > nie edukowana masa
                        > ...szambo
                        itp, itd
                      • 19.07.13, 20:10
                        >Z postow wynika, ze wrecz kochaja Australie.
                        ???
                        A mnie się zdaje, że w postach tych przeciwstawiają się kłamstwu, który na jej temat jest wypowiadany.
                        Dlaczego tego mieli by nie robic?
                        I dlaczego mają >kochac Australię? Bo ty tak chcesz? Sama to wymyśliłaś, że jak ktoś przeciwstawia się kłamstwu, to musi od razu kochac?

                        > Dlaczego nikt tak zazarcie nie broni wizerunku Polski na forach o Polsce?
                        A kto ci tego zabrania? Możesz to robic.

                        >Dlaczego to akurat ta glupia Australia
                        Możesz mi wytłumaczyc, dlaczego >Australia według ciebie jest >głupia?

                        >Placa wam za to?
                        A co to jest płaca i praca zarobkowa? To jest to co ty robisz? Myślisz, że inni też tak muszą robic?
                        • 19.07.13, 23:18
                          widze że ossstro sie podniecileś big_grin ta Australia chyba ci siada na psyche, uważaj bo to sie skończy u psychiatry big_grin
                          i jeszcze jedno - NAUCZ SIE CZYTAĆ.
                          • 20.07.13, 03:29
                            >mój wyjazd do Australii był połączony z moją pracą w Polsce i słuzbowo z jednym z krajów Europy zach

                            he, he, he i ty myślałeś, że austaralijski urzędnik migracyjny rozpatrujący twój wniosek wizowy to kupi?

                            gdzie, w w Austaralii?
                            intensywny kurs jezyka angielskiego?
                            na tej "szkole"?
                            że co?
                            że pracodawca z Europy, wymaga od swojego pracownika >>intensywnego kursu języka angielskiego w Australii dla >jednego z >klientów z krajów Europy zach
                            ???
                            naprawdę myślałeś, że urzędnik w to uwierzy? i to kupi?
                            ha, ha, ha, pewnie tak długo to trwało, gdyż próbował on kontaktowac się z tym >klientem z >Europy zach, ale oczywiście nie udało mu się/było to niemożliwe i poprosił wreszcie o zaświadczenie od pracodawcy że cię przyjmie z powrotem jak wrócisz z Australii.

                            Ale żeś wymyślił, pewnie nadal jesteś zdziwiony jak >te aroganckie kaleki umysłowe z Perth mogły nie dac się na to nabrac? I przyznac ci od razu wizę.

                            he, he, he:
                            intensywny kurs języka angielskiego w... Australii dla swojego pracownika z Europy dla >jednego z >klientów z krajów Europy zach

                            Dobre, czego to człowiek jeszcze nie wymyśli, żeby dostac się do tego kraju...
                            • 20.07.13, 03:59
                              Janek, poczytaj swoje ostatnie posty. Ty juz nie wiesz co masz pisac...zjadasz wlasny ogon, krecisz sie dookola jednego nie czytajac w ogole ze zrozumieniem postow innych forumowiczow. Uczepiles sie jednej teorii jak rzep do psiego ogona.

                              Przy wizie studenckiej nie trzeba podawac powodu po co delikwentowi dany kurs albo kto delikwenta wysyla zeby dany kurs ukonczyl. Nie znam ani jednego przypadku aby o to kogokolwiek pytali.
                              Kurs angielskiego czy biznesu badz gotowaniai (i wiele innych) moze sobie wykupic kazdy, mlody, stary, prosty, garbaty, praktycznie z calego swiata. Znalam 58 letniego studenta z Reunion Island, siedzial obok 17 letniego studenciaka z Arabii Saud. Zazwyczaj jest tak: placisz = lecisz. Tu musialo byc cos schrzanione i koniec. A winnego teraz nie znajdziesz.
                              • 20.07.13, 04:12
                                Facet na początku myślał o wyjeździe do Stanów, ale jak sam pisze dostanie wizy do tego kraju to >loteria, tak więc wymyślił sobie, wykalkulował i wyczytał gdzieś na forach internetowych, że uda mu się to szybko zrobic z Australią. Ale się nie udało, co za pech...

                                Ja też nie znam ani jednego przypadku, aby o to kogokolwiek pytali, ale znam takie dziecinne tłumaczenia na forach, dlaczego chciałem tam wyjechac i dlaczego wizy tej nie dostałem..

                                Nadal jesteś w tym >dzikim >nienormalnym kraju, w tym >szambie ?
                                Naprawdę musisz byc bardzo zdesperowana, czego to się nie robi dla pieniędzy: mieszkac/życ z >tak nieedukowaną masą? Ludzie nie przestaną mnie nigdy zadziwiac...
                                • 20.07.13, 05:07
                                  Janku, ciagle nie czytasz dokladnie postow.

                                  Pozdrawiam
                                  • 20.07.13, 05:28
                                    >Uczepiles sie jednej teorii jak rzep do psiego ogona
                                    To nie żadna teoria, ale oczywiste fakte, które znasz ze swojego doświadczenia. Ludzią marzy się za wszelką cenę wyjechac do USA i Australii i wciskają taki bullshit, że chcą nauczyc się/dokształcic jezyka angielskiego w tych krajach. I że co: że powiązane jest to?/pracodawca tak chce?/tego wymaga?/klient z Europy Zachodniej?, że ma to byc w Australii? Czy też same zainteresowne osoby tego chcą/pragną, tak sobie wymyślili, tak im sie marzy i tak chcą? A jak nie dostaną wizy do tych krajów, albo jak im sie uda i po przyjeździe do kraju nie jest tak jak sobie one wyobrażały i kraj ten nie spełnia ich wymagań, to jadą po tych krajach po bandzie, na całego. Ale nie, siedzą/mieszkaja w tych krajach, >zjadając własny ogon, pomimo, że w krajach tych jest jak piszą: jest >tak drogo.
                                    Bardzo dobrze wiesz, że równie dobrze mogą to zrobic, jak np. intensywny kurs języka angielskiego np. w Polsce, w >Portugalii, czy gdziekolwiek indziej „na miejscu” w Europie, w szkołach, których wykładowcami są osoby anglojęzyczne . Tam również, a jestem przekonany, że nawet o wiele, wiele lepiej i na o wiele wyższym poziomie, zostanie to przeprowadzone. Co ich tam w takim razie trzyma? Kasa, kasa i tylko kasa? Odpowiadac nie musisz, wiesz sama jak jest i znasz prawdę. Wkurza mnie tylko i śmieszy, jak ktoś próbuje wciskac, taki bullshit, i tak głupio się przy tym tłumaczy.
                                    • 20.07.13, 05:51
                                      To jak Janku, na jaki kurs w Australii sie zapisales? Kiedy wyjazd?
                                      Pytam bo widze, ze cie to strasznie boli, najwiecej komentujesz i krzyczysz na wszystkich nas tutaj... Ten temat wrecz Cie roznosi wink

                                      Jedz, spelnij swe marzenie, zobacz jaki to miod i szybko
                                      wracaj bo bedzie nam Ciebie brakowalo wink

                                      A apropo's tematu to dostales juz wize studencka czy ciagle czekasz na decyzje?
                                      smile
                                      • 20.07.13, 06:10
                                        > dostales juz wize studencka czy ciagle czekasz na decyzje?
                                        nie przysługuje mi, nie jestem do niej uprawniony...
                                      • 20.02.14, 12:48
                                        Koszt takiej wizy jest podobny do wizy do USA - czyli około 100 $ sama wiza doajzdy przyjazdy zdjęcia dokumenty... Czyli razem 600 zł jak to wygląda z Australią?
                                        • 20.02.14, 21:14
                                          maciekww napisał(a):

                                          > Koszt takiej wizy jest podobny do wizy do USA - czyli około 100 $ sama wiza doa
                                          > jzdy przyjazdy zdjęcia dokumenty... Czyli razem 600 zł jak to wygląda z Austral
                                          > ią?
                                          za wize Austral zapłacilem ponad 500 AUD

                                          intelektualny pierdoło - w ambasadzie gadal za mnie Australijczyk big_grin pracował w Brukseli kiedy szukalem tam roboty, znał tak jak ja portugalski bo poprzednio pracował w Portugalii.
                                          Ty niedlugo caly życiorys ode mnie wyciagniesz big_grin

                                          ps. pierdoło big_grin
                            • 20.07.13, 06:20
                              >>naprawdę myślałeś, że urzędnik w to uwierzy? i to kupi?ha, ha, ha, pewnie tak długo to trwało, gdyż próbował on kontaktowac się z tym >klientem z >Europy zach, ale oczywiście nie udało mu się/było to niemożliwe i poprosił wreszcie o zaświadczenie od pracodawcy że cię przyjmie z powrotem jak wrócisz z Australii.

                              - piszesz bzdury Janku. Immigration prosi o zaswiadczenie od pracodawcy (jesli takowy jest) po to zeby ocenic aplikacje przyszlego studenta pod katem
                              GTE - Genuine Temporary Entrant. Poczytaj w google, bedziesz wiedzial co to za zwierze. I to jest standardowa procedura dotyczaca kazdego potencjalnego studenta wprowadzona w zycie w listopadzie 2011 w celu zapobiegniecia pozostawaniu studentow w Australii dluzej niz przewiduje ich wiza i dane potrzeby odnosnie nauczenia sie czegos. Prosto mowiac - nauczyles sie panie Kowalski tyle ile chciales to teraz wracaj do siebie. Masz tam prace wiec cos cie trzyma. Wg.takiej logiki ten program zostal skonstruowany. Aha pytaja rowniez o rodzine. Im jest jej wiecej tym lepiej bo delikwent ma do kogo wrocic.
                              Zbyt wielu studentow krotkich kursikow zostawalo w Australii dluzej niz powinni majac nadzieje na pobyt staly, jednak nie rozumiejac jak ten pobyt zdobyc. Niektorzy mysleli, ze juz sam 2 letni pobyt na wizie studenckiej na jakims tam kursiku zagwarantuje im PR. Niektorzy mieli jeszcze inne dziwne pomysly na zdobycie pobytu. Wszyscy oni sie mylili, a ze bylo ich naprawde wielu to spowodowalo to chaos ktory nie spodobal sie immigration. Zawody potrzebne zaczely znikac z listy, powstala panika, uciekanie do innych srodkow dajacych PR jak zwiazki partnerskie. Za chwile ilosc wnioskow wizowych "na partnera" nienormalnie wzrosla, powstaly podejrzenia i kolejny chaos. Bylo duzo odmow itp...przykre rzeczy sie dzialy. W koncu cala ta masa chetnych na PR-a musiala gdzies zostac upchnieta. Dlatego dziesiatki jak nie setki wrocily do mamusi beczac jaka ta Australia byla dla nich podla...
                              Stad GTE. Czy dziala? Kto wie wink

                              Wiedziales o tym Janku ?
                              • 20.07.13, 06:53
                                Dziecko, to:
                                >ha, ha, ha, pewnie tak długo to trwało, gdyż próbował on kontaktowac się z tym >klientem z >Europy zach
                                i tak dalej w tym zdaniu to BYŁ ŻART na to jego: >klient z >Europy zach i te > zaświadczenie od pracodawcy, o którym to ON wspomina i to ON pisze/uważa w jakim celu miało to byc zaświadczenie od niego żądane i przedsawione.
                                To nie ja ja tak uważam, to on tak pisze i twierdzi:
                                > zaświadczenie od pracodawcy że mnie przyjmie z powrotem jak wróce z Australii.
                                To kto: >...nie czyta dokladnie postow
                                ???
                                • 20.07.13, 08:40
                                  big_grin big_grin czytanie twoich kolejnych postów staje sie dla mnie najlepszą rozrywką, przebijasz TV , inne fora etc big_grin jesteś number 1
                                  Gdybym cie lubił to bym ci doradził trilafon big_grin ale jak go weźmiesz to przestaniesz tak zabawnie pisać big_grin
                                  ps. gdybyś sie zdecydował na trilafon to pamiętaj że jest na recepte, nie idź od razu do apteki bo sie tam nie dogadasz w tym stanie big_grin big_grin
                                  • 20.07.13, 09:03
                                    weź zachowaj dla siebie te twoje: >grabie, >trilafon ( a co to u diabła jest?) i te inne personalne wycieczki pod moim adresem: > w tym stanie, itp oraz znajdź sobie innego chłopaka, młodszego i lepiej zbudowanego, który zaspokoi twoje potrzeby.
                                    ok, mate?
                                    bo ja dokładnie te wszystkie twoje sformuowania, personalne wycieczki: >pojechac po grabie, kieruję z powrotem do ciebie...
                                    Have a nice day, buddy
                • 19.07.13, 19:35
                  >VERY HIGH HUMAN DEVELOPMENTsuspicious 2 Australia

                  Hahahahahahahahahaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!
                  A to dobreeeeee!!!!!!!
                  Eheheheeeeeeeeeee!!!!!! Nie wytrzymam! Popuscilam ze smiechu w pantalony!!!!! Naprawde!!!Hahahahahahaha.....!!!!! Very high human development !!!!!!! Jezzzzuuuuuuu!!!!! Kto mogl cos takiego wymyslec i ze reka mu nie uschla jak to pisal....

                  Janek, napisz to jeszcze raz, dla mnie, please.....
                  Chcialabym sie jeszcze posmiac smilesmilesmilesmilesmilesmile
                  • 19.07.13, 19:46
                    >Kto mogl cos takiego wymyslec i ze reka mu nie uschla jak to pisal....
                    odp. : UNDP
                    www.undp.org/content/undp/en/home.html
                    Napisałem, tak jak chciałaś.
                    Ha, ha, ha, ja też jak ty się z tego śmieję...
                    Ale fakty są takie jakie są. Niektórzy uważają, że jak są one inne/sprzeczne ze swoimi opniami, to tym gorzej dla faktów, gdyż to oni zawsze maja rację.
              • 19.07.13, 19:31
                >mój wyjazd do Australii był połączony z moją pracą w Polsce
                Ha, ha, ha, to ty nie masz środków do życia i jesteś zmuszony wykonywac pracę zarobkową? Ha, ha, ha, naprawdę, aż tak jesteś biedny? Że zmuszony jesteś to robic?
                Chłopcze, kogo ty nazywasz: >lamersem ? Siebie??? Ha, ha, ha, ha....

                >NIE CHODZI MI O STRACONE PIENIĄDZE,
                A o co?
                O intensywny kurs języka angielskiego? Gdzie w Australii??? Ha, ha, ha... Na tej „szkole” w której ten kurs wykupiłeś??? Ha, ha, ha...
    • 18.07.13, 18:12
      Podsumowując: 5 miechów się wyżalił, na tym forum i tak nikt nie wie jaki był powód odmówienia mu wizy, głupie komentarze i złośliwości [wiecie o jakich nickach mówię, co nie, Rat?] wypełniają resztę tego wątku. Proponuje zakończyc temat, bo już niczego nowego nie da się powiedzieć.

      Dobranoc
      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • 18.07.13, 19:23
        Zgadza się Luizo, bardzo często władze migracyjne nie podają powodu odmowy wizy, lub podają ogólnie. A w tym przypadku, nie było nawet odmowu przyznania, zdaje się wnioskujący sam zrezygnował.
        Większośc zawsze widzi winę po drugiej stronie a nie po swojej. Zdarza sie, że po tym jak złożono wniosek o wizę, w trakcie jego rozpatrywania pojawiają sie nowe fakty/szczegóły, które mają wpływ na to że termin trzech miesiecy, nie zostaje zachowany lub zostaje on przedłużony, bardzo czesto wnioskujący sam podaje nowe szczegóły, które zmieniają to co było na początku we wniosku i cały proces się przdłuża albo rozpoczyna od nowa.
        Należy też pamiętac, że wiza wydawana jest na podstawie "szkoły" w jakiej wykupiło się naukę. Może podczas sprawdzania wniosku, "szkoła"/agencja przez którą starało sie o wizę nagle uznana została za "podejrzaną"/niewiarygodną/mało wiarygodną? I wymaga to wyjaśnienia.
        Podaję tylko przykłady, władze migracyjne z reguły nie podają powodu, tylko proszą/żadają dodatkowych wyjaśnień/dokumentów tak jak np. w tym przypadku >zaświadczenia od pracodawcy. Można tego nie spełnic, ale skutki tego są wiadomo jakie.
        Każdy kto "przechodził" proces wizowy (nie myślę tu o wizach turystycznych), wie jaka jest to droga przez mękę. I nigdy nie jest tak, że jak się złoży wniosek, wizę się otrzyma. A przy tym koszty poniesione o jej ubieganie nie są zwracane. Cóż takie jest życie...
        • 19.07.13, 07:36
          janek_z_sydney napisał:



          > Należy też pamiętac, że wiza wydawana jest na podstawie "szkoły" w jakiej wykup
          > iło się naukę. Może podczas sprawdzania wniosku, "szkoła"/agencja przez którą s
          > tarało sie o wizę nagle uznana została za "podejrzaną"/niewiarygodną/mało wiary
          > godną? I wymaga to wyjaśnienia.
          > Podaję tylko przykłady, władze migracyjne z reguły nie podają powodu, tylko pro
          > szą/żadają dodatkowych wyjaśnień/dokumentów tak jak np. w tym przypadku >za
          > świadczenia od pracodawcy. Można tego nie spełnic, ale skutki tego są wiadomo j
          > akie.
          > Każdy kto "przechodził" proces wizowy (nie myślę tu o wizach turystycznych), wi
          > e jaka jest to droga przez mękę. I nigdy nie jest tak, że jak się złoży wniosek
          > , wizę się otrzyma. A przy tym koszty poniesione o jej ubieganie nie są zwracan
          > e. Cóż takie jest życie...

          Jasiu nie bardzo sie zgadzam z Twoim "takie jest zycie', ze koszty nie powinny byc zwracane za wize, jesli ambasada nie jest w stanie wydac wizy w czasie ktory sama okresla. 3 miesiace to duzo, 12 to smieszne. Generalnie to wszystko jedno, bo wyglada ze licza za usluge, ktora nie miala miejsca, co jest goleniem jeleni.

          Z info linia rozmowy nie ma. Kropka.

          Ambadsada juz od paru lat nie zajmuje sie ustnymi/osobistymi skargami, telefonicznymi itp. Wyglada na to, ze jak ktos ma pecha to placi i nic nie dostaje.

          Generalnie to na potrzeby korzystajacych z tego Forum mozna tylko podac szkole oraz okres czas kiedy sie to wydarzylo. Do tej pory nie widzialam aby ludzie piszacy na tym Forum mieli tego rodzaju problemy. Nie bylo wiec usuwania takich watkow ani wpisow.

          Piane mozna sobie odpuscic, bo nic nie wnosi. Podobnie jak oskarzanie innych, ze celowo sciemniaja...Sorry jak sie zaczyna od krzyku przy pierwszym wpisie, zamiast rzeczowo napisac o co chodzi to wychodzi klotnia.

          Kan
          • 19.07.13, 09:09
            > nie bardzo sie zgadzam z Twoim "takie jest zycie', ze koszty nie powinny byc zwracane za wize, jesli ambasada nie jest w stanie wydac wizy w czasie ktory sama okresla
            A kto Ci powiedział, że ambasada tego czy innego kraju ma/jest zobowiązana/ma byc w stanie wydac wizę w tym czasie?
            Strona jest zobowiązana w czasie >który sama określa do WYDANIA DECYZJI, ale nie do wydania wizy. Przyjęłaś już to do wiadomości? O czym piszę już od pierwszego postu, jak krowa na rowie, i nie jest to > rzeczowo napisane od pierwszego postu? Chyba tak? Należy przyjąc to tylko do wiadomości.

            >Generalnie to wszystko jedno, bo wyglada ze licza za usluge, ktora nie miala miejsca.
            Nie, liczą/pobierają opłatę za usługę, która ma/miała miejsce: ROZPATRZENIE WNIOSKU WIZOWEGO. A może to Ty chcesz płacic za rozpatrywanie wniosków wizowych, nie tylko w Australii ale i we wszystkich krajach?

            Inna już zupełnie sprawa, czy szkoła, nie powinna zwrócic pieniędzy za usługę, która nie miała miejsca, w przypadku gdy nie została przyznana wiza. Mogą sobie za to policzyc jakieś koszty, nie wiem jakie są/były warunki/umowa ze szkołą przy wpłacaniu za kurs/naukę w przypadku nie otrzymania wizy i nie rozpoczęcia nauki.

            >Ambadsada juz od paru lat nie zajmuje sie ustnymi/osobistymi skargami, telefonicznymi itp. Wyglada na to, ze jak ktos ma pecha to placi i nic nie dostaje.
            Nie, wygląda na to, że ta placówka od kilku już lat zajmuje się tym do czego jest powołana. Npisałem wyraźnie, czym i jaką pomocą służy Ambasada Australii w Warszawie. Co wy chcecie od tej ambasady w Warszawie? Tak jest już od kilku już lat, placówka ta nie zajmuje się tymi spawami, którymi zajmowała się poprzednio. Obecnie służy pomocą wyłącznie obywatelom Australii. Przyjęłaś już to do wiadomości Kan? Jakie są zadania tej placówki i jaką pomocą się zajmuje?

            >Podobnie jak oskarzanie innych, ze celowo sciemniaja
            Nikogo o nic nie oskarżam.

            A na koniec ciekawostka:
            > Jak szukacie numeru wizy to uwaga - są 2
            ???
            Chyba jakaś pomyłka/przejęzyczenie? Nie dwa numery wizy, ale dwa wnioski/dwie sprawy? Czy tak? Bo wiza zdaje się nie została przyznana?
            A czemu dwa w ciągu pięciu miesięcy?
            Nie jest tak przypadkiem, że jednak został zachowany trzymiesięczny okres???
            Pierszwy wniosek/sprawa/wiza nie została przyznana?
            A w czasie drugiego wniosku/sprawy wnioskodawca, jak sam pisze > zaświadczenie od pracodawcy nie przedstawił i sam zrezygnował?

            >Piane mozna sobie odpuscic
            Dokładnie, ale kto tu tą pianę bije?
            Że ma byc dokładnie tak jak on sobie życzy i według jego reguł, a nie prawa migracyjnego/zasad rozpatrywania wniosków wizowych jakie są w tym kraju?
            • 19.07.13, 09:55
              Jasiu - czy Ciebie w tej Polsce calkowicie powalilo? Piszesz takimi samymi wykrzyknikami co autor tego watku. Moze sobie poprostu wykonacie telefon w Polsce jeden do drugiego celem wyjasnienia i dacie spokoj tym w Australii???

              Ogolnie jesli ktos sklada wniosek o wize do jakiegokkolwiek kraju, placi za jego rozpatrzenie w terminie, ktory koresponduje z wyjazdem do danego kraju a nie na ksiezyc. Wiza sie z tym koszty; bilety lotnicze, zakwaterowanie, oplaty itp. Gdzies w tym wszystkim ktos ponosi odpowiedzialnosc. Tak bylo do tej pory z wizmi do AU. Ambasada nie ponosi odpowiedzialnosci bezposrednio ale po to jest aby w czasie 2.5 miesiaca podjac decyzje i powiadomic. Nie robi nikomu laski. Dwa dni, czy tydzien to jest laska aby rozpatrzec wniosek.

              Do tej pory agencja turystyczna ponosila odpowiedzialnosc za wizy turystyczne, szkoly/agent za studenckie, loteria byly tylko wizy stalego pobytu.

              W przypadku zalatwiania samemu kwestionariusz mial date wyjazdu, plus inne szczegoly i ambasada wydawala wize przed wyjazdem. Nie bylo wiele przypadkow, zeby minal termin wyjazdu i nie bylo wizy i wiadomosci. Jesli to sie zmienilo; jest to loteria typu wyjazd do US.

              Mnie tez by nie interesowalo.
              No ale autor wykrzyczal tylko ze nie dostal. Nie podal co powiedziala szkola, ktora przyjela oplaty oraz dlaczego szkola/agent nie interweniowali w ambasadzie.


              Kan
              • 19.07.13, 10:37
                Kan, >czy Ciebie...
                Staram się nie używac wykrzykników. Czy mam Ci napisac po raz kolejny drukowanymi literami, czym zajmuje się i jaką pomocą służy ta placówka w Warszawie od kilku już lat? I, że jesteś w błędzie, że ambasada ta: > po to jest aby w czasie 2.5 miesiaca podjac decyzje i powiadomic.
                Wejdź sobie na stronę internetową: www.poland.embassy.gov.au/wsawpolski/aboutus.html
                przeczytaj sobie czym się zajmuje ta placówka, jaką pomocą służy, jaka jest procedura, jak/gdzie należy składac wnioski o wizę studencką, z jakich usług agentów edukacyjnych wnioskodawca powinien korzystac
                >migration agent who is registered in Australia,
                >Under Australian Government law, every Australian education institution that uses the services of an education agent needs to have a contract with that organisation.
                > Make sure that the agent is an authorised representative of the institution that you want to apply to. You can ask to see their letter of apointment from the institutions if you want.
                itd, itd
                To ci bardzo dużo wyjaśni.
                Wybacz ale za długo żyję na świecie, żeby wierzyc w to co mówią i piszą ludzie. A najśmieszniejsze jest w tym to, że oni w to wierzą i że uważają, że prawda jest po ich stronie, że zrobili zgodnie wszystko z zaleceniami, i że ma byc tak jak oni chcą.
                A tymczasem jak poznasz wersję wydarzeń drugiej strony, to przekonasz się, że jest zupełnie inaczej.
                Ale oczywiście, w tym przypadku tak nie jest?
                Kan, co ma do tego wszystkiego Ambasada Australijska w Warszwie?
          • 19.07.13, 10:55
            A na koniec ciekawostka:
            > Jak szukacie numeru wizy to uwaga - są 2
            ???
            Chyba jakaś pomyłka/przejęzyczenie? Nie dwa numery wizy, ale dwa wnioski/dwie sprawy? Czy tak? Bo wiza zdaje się nie została przyznana?
            A czemu dwa w ciągu pięciu miesięcy?
            Nie jest tak przypadkiem, że jednak został zachowany trzymiesięczny okres???
            Pierszwy wniosek/sprawa/wiza nie została przyznana?

            - Numer wizy to tzw "VISA GRANT NUMBER" i jest nadany klientowi tylko wtedy kiedy wiza jest przyznana, to logiczne. Tutaj wiza nie byla przyznana wiec nie moglo byc "numeru wizy".
            Natomiast do kazdej aplikacji wizowej sa przywiazane takie numery jak:

            1. TRN - transaction number (za posrednictwem tego mozna sprawdzic progres aplikacji zlozonej online)
            Jesli aplikacja byla zlozona w formie papierowej to wtedy progres mozna sprawdzic dzwoniac na infolinie (nie zawsze to jednak dziala)
            2. CLIENT ID - jak nazwa mowi - identyfikator klienta.
            3. REQUEST ID - kolejny z numerow/identyfikatorow
            oraz
            4. FILE NUMBER - numer Twojego file w ich systemie.

            I w zaleznosci na kogo sie trafi na infolinii i jak byl szkolony, to moze poprosic o jeden, drugi badz jeszcze inny numer, stad trzeba je miec wszystkie spisane pod reka jak sie chce czegos dowiedziec.
            Dlatego wcale nie musialo byc dwoch roznych aplikacji.
            3 miesieczny termin tez nie musial byc dotrzymany sadzac po tym co sie teraz z tymi wizami dzieje.
            • 19.07.13, 13:49
              dalilah12 napisała:

              > A na koniec ciekawostka:
              > > Jak szukacie numeru wizy to uwaga - są 2
              > ???
              > Chyba jakaś pomyłka/przejęzyczenie?

              Podejrzewam, ze chodzi o typ wizy (ELICOS 570 lub 571)

              www.studyinaustralia.gov.au/global/apply-to-study/visas
              Chodzenie do Ambasady Australii w Warszawie w sprawach wizowych mija sie kompletnie z celem - w ramach oszczednosci od lat nie maja tam sekcji Immigration.
              Podobnie Francuzi nie maja czego szukac w Ambasadzie Australii w Paryzu - w tej chwili pewne typy wiz przechodza przez Madryt.

              Sponsorowane wizy 457 zalatwiane sa bezproblemowo jezeli
              a/ w nominacji sponsora skladanej online beda zawarte wszystkie konieczne informacje
              b/ nominowany aplikant zalaczy do formularza wypelnianego online wszystkie wymagane kwity, w tym ubezpieczenie medyczne.

              Nie rozumiem problemow Permanent Residency. Przeciez z pracodawca moze zaczac od sponsorowania wizy 457 a potem, jezeli mu zalezy na pracowniku byc sponsorem wizy PR.
              Znam wiele takich przypadkow. W Canberze.
              Rzeczywiscie, moze to troche potrwac, ale juz w czasie gdy wiza PR jest pending delikwent ma np. prawo do Medicare i nikt mu nie kaze wyjezdzac.
              To jest, musi wyjechac, zeby sie przyznana wiza uprawomocnila. Znajoma wlasnie niedawno poleciala w tym cel na weekend do Auckland.

              • 19.07.13, 14:53
                > Podejrzewam, ze chodzi o typ wizy
                wobec tego muszę cię rozczarowac: jak podaje Australian Government-Department of Immigration and Citizenship: >Student visa comprises... 8 subclasses, a nie tylko dwa rodzaje.

                > Chodzenie do Ambasady Australii w Warszawie w sprawach wizowych mija sie kompletnie z celem
                Dokładnie, placówka ta nie zajmuje się tymi sprawami
                • 20.07.13, 00:15
                  janek_z_sydney napisał:

                  > > Podejrzewam, ze chodzi o typ wizy
                  > wobec tego muszę cię rozczarowac: jak podaje Australian Government-Department o
                  > f Immigration and Citizenship: >Student visa comprises... 8 subclasses, a n
                  > ie tylko dwa rodzaje.

                  Nie musisz mnie rozczarowywac.

                  Wiem dokonale ile jest typow wiz studenckich.
                  Ze wzgledu na to, co chcial robic w Oz autora watku mogly dotyczyczyc w zasadzie wylacznie te dwa typy wiz, ktore wymienilam.
              • 19.07.13, 18:16
                Osmanthus, uscislajac:

                >>Podejrzewam, ze chodzi o typ wizy (ELICOS 570 lub 571)

                - A ja podejrzewam, ze to nie chodzilo o typ wizy. Dlaczego? Bo jesli autor postu zamierzal rozpoczac kurs angielskiego to wiadomo bez pytan ze chodzi o 570, jesli natomiast jakis kursik zawodowy to wiadomo, ze to wiza typu 572, itp.. Dowiadujac sie w immigration o swoj status albo inne informacje nie podaje sie typu wizy poniewaz oni nie beda w stanie cie po tym namierzyc jako ze tysiace innych posiada wize tego typu, beda pytac albo o numer TRN albo numer klienta, ktore, jasna rzecz sa unikalne.


                >>Sponsorowane wizy 457 zalatwiane sa bezproblemowo jezeli
                a/ w nominacji sponsora skladanej online beda zawarte wszystkie konieczne informacje
                b/ nominowany aplikant zalaczy do formularza wypelnianego online wszystkie wymagane kwity, w tym ubezpieczenie medyczne.

                -Tak, zgodze sie, sa zalatwiane bezproblemowo jak i inne, ktore maja pelna dokumentacje dostarczona, jednak nie bardzo rozumiesz o co chodzi, a chodzi o potezny korek i ogromna kolejke oczekujacych (dluga jak z W-wy do Sydney) na rozpatrzenie swoich wnioskow wizowych (przeroznych wiz) zlozonych w pierwszej polowie 2012 roku kiedy to jeszcze panowaly "stare zasady" i nie bylo tego Skill Select, ktory skutecznie ogranicza wielu kandydatom zlozenie aplikacji o wizy PR, a to z tego powodu ze teraz majac pelna dokumentacje nie mozna sobie ot tak zlozyc aplikacji w immigration. Teraz (od 1 lipca 12) trzeba najpierw sie zarejestrowac na ich portalu Skill Select, zalaczajac dokumenty ktore sie posiada i.... czekac az ci wysla zaproszenie do zlozenia aplikacji. A w zaleznosci od tego jaki masz zawod i jakie jest na ten zawod zapotrzebowanie w danym stanie to albo cie zaprosza albo nie... Jesli nie, to czekasz rok na nastepna szanse. Teraz chyba jasne dlaczego byl taki nawal aplikacji przed 1 lipca?

                >>Nie rozumiem problemow Permanent Residency. Przeciez z pracodawca moze zaczac od sponsorowania wizy 457 a potem, jezeli mu zalezy na pracowniku byc sponsorem wizy PR.
                Znam wiele takich przypadkow. W Canberze.

                -Pozwol, ze ci wyjasnie: nie kazdy pracodawca chce sponsorowac na 457, a to z powodu odstraszajacych "obligations" ktore ten typ wizy ze soba niesie (a od 1 lipca tego roku znowu zostaly one znacznie zaostrzone, wiec teraz tym bardziej nie beda chcieli robic 457) Jedna z barier jest, ze pracodawca musi przedstawic kwity, ze szkolil australijskich pracownikow w ostatnim czasie i ze wydal na to odpowiednia kwote, ktora jest w wymaganiach. Male firmy od razu odpadaja bo nie szkolily (to pewne jak w banku), jednak nie sa wykluczone z mozliwosci sponsorowania bo zeby spelnic ten warunek musza (tylko) wplacic na pewien fundusz jednorazowo 1% swojego rocznego payroll (jako forme kary, ze nie szkolili Aussie-ch) i po sprawie... Ze slyszenia wiem, ze zaden z pracodawcow nie chce tego robic, szkoda im kasy (no wiec sila rzeczy sa jednak wykluczeni).

                Druga bariera jest udowodnienie przez australijskiego pracodawce, ze po jakims tam czasie poszukiwania australijskich pracownikow na lokalnym rynku pracy nie byl w stanie zadnego znalezc i stad potrzeba zatrudnienia osoby zza granicy bo ona jest niezbedna do dzialania jego biznesu.

                Trzecia ale nie ostatnia bariera odstraszajaca pracodawcow od 457 jest to, ze jesli osoba sponsorowana i jego rodzina (np 2 +2) w pewnym momencie, w okresie sponsorowania zmieni zdanie, odwidzi im sie Australia (co jest b.mozliwe) i zechce wyjechac do swojego home country, to pracodawca jest zobowiazany do pokrycia kosztow podrozy dla nich wszystkich.., a bilety lotnicze z Australii do niektorych krajow tanie nie sa...

                Dla porownania, wizy sponsorowane (ale nie 457) tylko te dajace od razu PR, czyli RSMS albo ENS tych wymogow nie maja. Pracodawca nie ma o co sie bac, nie musi placic za jakies tam szkolenia, nie pokrywa kosztow podrozy itp..
                Dlatego, jesli pracownik zna angielski na lepsze noty IELTS niz tylko 6.0 ze wszystkich 4 modulow i ma troszke wiecej papierow niz jest wymagane do wizy 457, to moze i napewno stratuje do RSMS lub ENS, poniewaz one mu daja PR od 1 dnia po przyznaniu, a nie jak w przypadku 457 niepewnosc bycia na wizie temporary. Wiesz jak wyglada procedura otrzymania PR bedac na wizie 457? Ano trzeba na niej najpierw pobyc troszke (nieraz i 2 lata), a pozniej (ludzie mysla, ze maja juz PR-wielki blad) bo trzeba aplikowac dopiero wtedy o ktoras z w/w wiz sponsorowanych jak RSMS lub ENS zeby ten PR zdobyc. Ale zeby warunek spelniac trzeba pracowac u tego sponsora rowniez kolejne 2 lata.. I teraz zagadka-ktory pracodawca w Australii i w ogole na Swiecie ci zagwarantuje prace na 2 lata i pozniej jeszcze na kolejne 2 lata przechodzac z toba wizowy koszmar az 2 razy? Owszem, duza firma, korporacja pewnie i da rade bo maja od tego ludzi w kadrach ale mala 1 lub 2 osobowa firma skladajaca sie z szefa i jego zony juz nie da. I to jest poparte faktami. Wystarczy powodow na to zeby nie isc na 457? Sadze, ze tak. Oczywiscie mozna kombinowac, zmienic w trakcie pracodawce na innego, itp, itd.. ale to ogromne ryzyko poniewaz dobrego pracodawce (i jeszcze potencjalnego sponsora!!) jest w Australii ekstremalnie ciezko znalezc.

                >>Rzeczywiscie, moze to troche potrwac, ale juz w czasie gdy wiza PR jest pending delikwent ma np. prawo do Medicare i nikt mu nie kaze wyjezdzac.

                - I to tez nie jest do konca prawda. Jesli ten delikwent przebywal w Australii na wizie, ktora nie daje mu prawa pozniej do wizy pomostowej (bridging) to musi wyjechac w momencie kiedy mu sie obecna wiza skonczy. Sa to np. bardzo popularne wizy studenckie typu 570 na tzw. szkolki angielskiego. Bedac na tej wizie nie masz prawa do bridging kiedy czekasz na wize PR. Wiec albo musisz dokupowac szkole albo wyjechac z Australii oczekujac na zakonczenie procedury z wiza PR. Bylo to OK w czasach, kiedy rozpatrywanie wiz PR trwalo 6-8 tygodni, wtedy bylo to wrecz nieodczuwalne dla delikwenta. Teraz jest to czas nieprzewidywalny, liczony juz na lata. Nieprzewidywalny bo oni mowia, ze np. max 6 miesiecy i wiza bedzie, ty sie nastawiasz na 6 do 7 mies na jakas szkole, kupujesz ja, wydajesz cale oszczednosci i masz nadzieje. Po 6 mies. nic sie nie dzieje wiec zeby byc w Australii legalnie musisz kupic kolejna szkole (albo wyjechac z kraju) Jednak tym razem nie wiesz na ile ja wykupic bo po prostu masz do czynienia z czym nieobliczalnym. Wyjechac tez nie mozesz bo to sie wiaze z utrata tego czego sie w Australii dorobiles i co moze juz nie wrocic gdy ty wrocisz do Australii za kilka miechow. W Australii rzeczy sie szybko i nieprzewidywalnie zmieniaja.
                Co innego gdy sie w Australii robi studia na uni, wtedy wiza bridging i komfort oczekiwania na PR jest zupelnie inny. Czujesz sie prawie jak w domusmile

                >>To jest, musi wyjechac, zeby sie przyznana wiza uprawomocnila. Znajoma wlasnie niedawno poleciala w tym cel na weekend do Auckland.

                - Tak, zgadza sie, to sa (byly) tzw. wizy "offshore"(niektore ich typy)
                Byly, bo juz od 1 lipca 2012 zostaly zamienione na onshore, czyli nikt nie musi nigdzie wyjezdzac na te 6-8 dni zeby uwaznic swoja wize PR. To bylo chore to fakt bo jesli ktos mieszkal w Australii 6 lat na wizie studenckiej (ktora NIE uprawniala do otrzymania wizy PR onshore) to po tych 6 latach w momencie kiedy juz byla mu przyznawana wiza PR byl traktowany jakby go jednak w ogole w Australii nie bylo. Czas na wizie studenckiej nie wliczal sie do pobytu w Australii, stad musial taki delikwent pakowac walizke i wybywac na Filipiny albo Bali na short holiday, urzad emigracyjny w tym czasie dokonywal przyznania wizy (delikwent musi byc wtedy za granica Australii) i z holiday-u wracal juz do Australii z wiza stala.... Popieprzone, nie? smile)
    • 20.07.13, 05:31
      gdyby podobny los spotkal tych wszystkich wiecznych studentow, ktorzy przyjechali na 2 miesieczny kurs i zapomnieli wyjechac po 5 latach. Albo te "zakochane" w podobno bezdennie glupich Australiczykach Polki.
      Posumowujac: miejsce crapolaka jest w crapolandii hehe

      www.dailymail.co.uk/news/article-2370225/Australia-bans-illegal-boat-refugees-settling-country-warns-new-unauthorised-asylum-seekers-sent-Papua-New-Guinea.html
      Dobre komentarze pod artykulem
      --
      "Gott, Ehre, Vaterland"
      • 20.07.13, 13:41
        >Byloby dobrze gdyby podobny los spotkal tych wszystkich wiecznych studentow, ktorzy przyjecha
        > li na 2 miesieczny kurs i zapomnieli wyjechac po 5 latach.

        - Minimalny okres na ktory mozna wyjechac do Australii na wize studencka to 3 miesiace (min.12 pelnych tygodni)

        >Albo te "zakochane" w podobno bezdennie glupich Australiczykach Polki.

        - No cos ty? A ktora Polka poslubilaby Australijczyka? Mowie o takim urodzonym w Australii z matki i ojca Aussie-ch. To bylaby katastrofalna pomylka zyciowa. Na szczescie sa rozwody wink
        Moze mi sie o uszy obilo ale chyba to Australia przoduje w Swiecie w ilosci branych rozwodow...

        > Posumowujac: miejsce crapolaka jest w crapolandii hehe

        - A ja sadze, ze miejsce kazdego, kazdej narodowosci jest tam gdzie to on sam sobie zazyczy byc.
        • 21.07.13, 11:19
          >- A ja sadze, ze miejsce kazdego, kazdej narodowosci jest tam gdzie to on sam sobie zazyczy byc.
          ???
          Naprawdę?

          To dlaczego wobec tego:
          >Nurtuje mnie jednak to, dlaczego wrocili do Polski skoro tak bardzo im sie w tej Australii podobalo? Z postow wynika, ze wrecz kochaja Australie.

          Dlaczego aż tak: >nurtuje ciebie, bo już chyba nie masz tego przekonania?, i chyba już tak nie uważasz?, że skoro im się >"tak bardzo w tej Australii podobało" i że >"wrecz kochają Australię" mają tam mieszkac i nie wolno już im tego kraju opóścic i już nigdzie indziej zamieszkac?

          To jak jest wreszcie?
          >miejsce kazdego, kazdej narodowosci jest tam gdzie to on sam sobie zazyczy byc.
          I nawet w Polsce może/wolno mu zamieszkac?

          Jeżeli tak, to znalazłaś już odpowiedź na >nurtujące ciebie pytanie.

          Podoba mi się wiele kobiet i wiele kobiet kocham, ale to nie znaczy wcale, że jeżeli mi się te kobiety podobają i je kocham, to mam z tymi kobietami mieszkac.
    • 22.07.13, 02:22
      Dalilah, podałaś dużo cennych informacji, dziękuję za Twój wkład w dyskusję.
      Nie będąc zainteresowana wizami do Australii i nie znając nikogo, kto starałby się o wizę inną niż turystyczną, kompletnie nie zdawałam sobie sprawy jak wygląda w praktyce cały proces.

      Jedyne co mi się obiło o uszy to wiadomości o powstawaniu fikcyjnych szkół, umozliwiających wjazd do AU na wizy studenckie oraz wykorzystywanie wiz zawodowych do ściągania dużej liczby ludzi rzekomo posiadających pożądane kwalifikacje.

      Może ten wątek pomoże osobom starającym się o podobne wizy, które tu od czasu do czasu zaglądają - będą miały bardziej realny ogląd sytuacji.

      Dalilah, może uporządkujesz wszystkie twoje informacje w nowym wątku pod jasnym tytułem, który mogłabym przyszpilić na górze list wątków forum? Osmanthus i Kan tez pewnie miałyby coś do dodania.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • 03.08.13, 16:28
        Ja mam kilka pytan. Dlaczego, skoro szkola byla wykupiona w GC kontaktowale sie z Perth? Czy wylacznie tam rozpatruje sie wizy studenckie? Pytam serio, bo dotychczas sadzilam, ze to Sydney ma najwiekszy "przerob" wiz studenckich. (O PR wiem, ze w Adelajdzie, bo sama przez to przeszlam).

        Dwa, ze faktycznie, strasznie obostrzyli rozne okolowizowe procedury, nawet wymyslili sobie cos zwane "express of interest" na ktore trzeba "aplikowac" zanim bedzie sie moglo zlozyc papiery na PR, oczywiscie platne, zdaje sie piec stowek. Dopiero wtedy dostaje sie z Immi list z zaproszeniem do aplikowania. Co nie jest jednoznaczne z rozpatrzeniem pozytywnym tegoz. Wiem, ze ludzie czekali/czekaja 2 lata i ponad.
        Delilah, pomijajac twa wiedze wizowa (nie wiedzialam, ze ze studenckiej nie mozna na bridging, z kazdej studenckiej, to jakas nowosc?), rany, piszesz jakbys serio nienawidzila Australii. Owszem kraj ma swoje plusy i minusy, ale to jak wszedzie, naprawde. Ja mam zupelnie inne doswiadczenia w kwestii pan na poczcie i infolinii - choc przyznaje, rowniez wiele razy podniesli mi cisnienie.

        Aha, i dla spokojnosci twej glowy - pisze z Australii, Sydney wink


        --
        obrazy, malunki i nie tylko
        • 04.08.13, 00:47
          SkillSelect
          SkillSelect is an online service which will be introduced on 1 July 2012. It will change the way people migrate to Australia. Rather than applying for a skilled migration visa, people will instead first record their details through an online Expression of Interest. This Expression of Interest will include basic personal information and will be where intending migrants have their skills and attributes ranked against a points test, if they seek a points tested skilled migration visa. Intending migrants may then be invited to apply for a visa. An Expression of Interest is not an application for a visa. If you are invited to apply, you will have to demonstrate that the claims you made in your Expression of Interest are correct. More information on SkillSelect is available on the department’s website.
          See: www.skillselect.gov.au
          www.immi.gov.au/skilled/general-skilled-migration/pdf/points-tested-visas.pdf
    • 04.08.13, 15:41
      Arcyciekawa literatura, nie moge tylko w belkocie autora zaczaic dlaczego koles uwaza ze Australia byla mu cokolwiek winna i ambasador powinien odpowiadac za stracony czas i pieniadze petenta. Bez watpienia rozbawilbys go setnie.

      Australia ma Cie w glebokim powazaniu, to Ty do niej startujesz a nie vice-versa, to Australia moze Cie zaakceptowac badz nie, a jak nie masz kasy na cala procedure to znaczy ze prawidlowo zostales "weeded-out" jako jednostka ktorej nie stac na nauke w Australii.

      Life is brutal and full of surprises. Pozdrowienia od ekshumicy, straszyc w nocy nie bede bo mi sie nie chce.
      • 07.08.13, 15:03
        ciesze sie że spodobalo ci sie od strony literackiej ale twoj post świadczy że masz klopoty ze zrozumieniem prostego tekstu. Tym sie nie przejmuj - podobne problemy ma wiekszość moderatorów polskich i angielsko jezycznych forums dotyczących wiz australijskich i na każdym z nich musze tlumaczyć mój przypadek wielokrotnie big_grin
        Twój przypadek jest jeszcze inny - ty doczytałeś sie w tej "literaturze" że nie miałem pieniedzy na wyjazd - radzilbym oprocz nauki czytania wziąć kilka sesji z dobrym psychologiem, to chyba podchodzi pod jakieś zaburzenie, lekarz ci wyjaśni fachowo [nie dziękuj za rade, robie to z dobrego serca big_grin]
        Topick byl zalożony ku przestrodze tych którzy ubiegają sie o wize studencką - gdybym ja rok temu wiedzial co mnie czeka to aplikowałbym do innego kraju np. Nowa Zelandia, RPA, Belize.
        Dlaczego nie aplikowalem do USA? Bo wiedzialem że wiza do USA to loteria a o Australii takich informacji NIGDZIE NIE MA a powinny być.
        I tak, skoro amerykanie informują o warunkach ubiegania sie o wize to australijczycy POWINNI RÓWNIEŻ INFORMOWAĆ O TYM potencjalnych klientów.
        Czy to takie trudne do zrozumienia? Czy jest jakiś sposób zeby napisać to jaśniej?

        ps.1
        Ktoś pytal czemu szkola kontaktowala sie z Perth - bo tam byla rozpatrywana moja aplikacja. Szkole też zależalo na tym żebym przyjechal bo przecież nikt nie chce zwracać wplaconej kasy.
        ps.2
        Szkola którą oplacilem nie jest wymyslona na potrzeby cwaniaczkow - jej oferta znajduje sie w necie, to Brown's English Language School - Gold Coast.
        • 07.08.13, 21:37
          5_miechow_czekania2012 napisał(a):

          > Szkola którą oplacilem nie jest wymyslona na potrzeby cwaniaczkow - jej oferta
          > znajduje sie w necie, to Brown's English Language School - Gold Coast.

          OK, wiemy, ze bardzo chciales nauczyc sie jezyka angielskiego. Nie moge jednak pojac dlaczego nie pojechales bezwizowo do Anglii, skad jezyk angielski pochodzi i w dodatku mozna sie go tam nauczyc za darmo.

          --
          www.lomianki.info/galeria_pictures.php?pid=199
          • 07.08.13, 22:20
            bo chciałem spedzić zime na plaży, pewnie dla australijczyków tez bylo to podejrzane big_grin
            Chociaż nie dla wszystkich - szef szkoly, pan Brown byl jedyną osobą która przeprosiła mnie za ten australijski biurokratyczny bajzel mimo że nic nie zawinił (w sumie zarobił tylko 200 AUD na tzw kosztach manipulacyjnych big_grin).
            Tam nikt nie stracił na kontakcie ze mną mimo ze nawet nie wsiadlem do samolotu - płacilem ja, turysta z kraju "podwyższonego ryzyka" big_grin
            Moja teoria jest taka - dostalbym tę wizę po ok 8 miesiącach (tak przypuszczał Brown) ale jechac tam na wiosne było bez sensu. Oni bazują na tym ze mogą przeciętnemu klientowi z Polski nasrać na łeb i trzymać go w oczekiwaniu ile chcą a to z tej przyczyny że nikt nie rezygnuje z czekania ze względu na kase jaka jest do stracenia w takim wypadku. To nie tylko koszty wizy, manipulacyjne etc ale przewalutowanie zwracanych przez szkołe pieniędzy. Jeżeli ktoś to potraktuje powaznie, zamówi i zapłaci za pełny, intensywny kurs z egzaminami (General i IELTS) to niech sie liczy z pewną stratą ok 4000 pln. Chyba ze może pozwolić sobie na czekanie [cześć]
            • 08.08.13, 12:46
              Visa Application Fees from 1 July 2013 to Cost Visa Applicants

              The Australian Department of Immigration and Citizenship (DIAC) has announced details of their proposed changes to visa application charges effective 1 July 2013. The amount of increase in application fees is quite staggering in some circumstances, and is far more than was expected.
              (Krótko mówiąc departament emigracyjny wprowadza od 1 lipca 2013 nowy cennik dla aplikacji wizowych, który przewiduje znaczne podwyżki)

              New types of application fees will be introduced, namely:
              * Additional Applicant Charge: for applications which include dependent family members such as spouses and children
              * Subsequent Temporary Application Charge: for applications lodged whilst the applicant is in Australia
              * Non-Internet Application Charge: for situations where an application is lodged in paper format where it could have been lodged online
              (Dodatkowo wprowadzono nowe typy opłat, których wczesniej nie było, najbardziej znacząca dla aplikacji wiz studenckich lub 457 to oplata wizowa za każdego członka rodziny, a nie tylko za głównego aplikanta jak to było dotąd)

              Increases will be particularly significant for 457 applications and STUDENT VISA applications.

              Student Visa --$535---$405---$135---$1,075---101%

              457 Visa-------$900---$900---$225---$2,025---125%

              GSM Visas-----$3,060--$1,530--$765--$5,355---75%
              legenda:
              1 - jedna stała opłata za aplikację /przed planowanymi zmianami/ bez względu na ilość aplikantów,
              2 - opłata po zmianach za każdego dodatkowego członka=dependanta pow.18r życia,
              3 - opłata po zmianach za każdego dodatkowego dependanta poniżej 18r życia,
              4 - przykładowa opłata /od 1 lipca b.r./ za rodzinę z jednym dzieckiem poniżej 18r życia,
              5 - wzrost w procentach w stosunku do starej opłaty za aplikację,

              Czyli, krótko mówiąc, jadąc teraz do Australii "na studenta" z rodzinką musicie już zapłacić za KAŻDEGO członka rodziny, który jedzie, a nie tylko za głównego aplikanta jak to miało miejsce przed zmianami. To samo dotyczy kandydatów, którzy chieliby pracować na czasowej wizie 457 w Australii. Też płaci się za każdego członka rodziny. Oprócz tego wprowadzono zaostrzone przepisy dotyczące aplikantów ubiegających się o wizy 457. Wszystkie informacje są na immi.gov.au

              Dodatkowo odnośnie wiz 457 news z dnia dzisiejszego:

              "Parents working on 457 visas to fork out $4000 per child to attend public schools"

              PARENTS working in WA on 457 visas will be forced to pay $4000 for each of their children to attend public schools, today?s State Budget reveals.
              Narazie dotyczy to Western Australia (najdroższego chyba w tech chwili rejonu świata i najbardziej zdzierającego $$$$ z obywatela) ale zostanie zapewne wkrótce wprowadzone w całym kraju.
              ---------

              WIĘCEJ informacji o cenach aplikacji wizowych, news z dnia dzisiejszego:

              "Visa Application Fees Increase Yet Again on 1 September 2013"
              (Ceny aplikacji wizowych do Australii drożeją ponownie w 2 miesiące po ostatniej podwyżce)

              The Government has announced that visa application fees will increase across the board by 15% from 1 September 2013. The only visas exempt from the increases are Student visas and Visitor visas.

              The increases are set to raise $542 million over the next 4 years.

              This comes on top of significant fee increases which were introduced on 1 July 2013, which in some cases doubled or even tripled the cost of making a visa application.

              A sample of the changes is below:

              457 Visa----$900----$1,035----$135

              GSM Visas---$3,060---$3,520---$460

              dla tych, którzy mogą do Australii na wizie Working Holiday (czyli mają dodatkowy, poza polskim paszport)
              Working Holiday---$365---$420---$55

              dla tych co "na partnera":
              Partner (Onshore)---$3,975 ---$4,575---$600
              Partner (Offshore)---$2,680 ---$3,085---$405

              Dla tych, którzy już w Australii są i chcą sprowadzić rodzica:
              Contributory Parent 2nd VAC---$42,220---$48,550 ---$6,330
              /2nd VAC oznacza że to druga rata tej opłaty wizowej/ Pierwsza rata jest niższa, dlatego nie podano bo ta druga jest szokująco wysoka.

              legenda:
              1 - obecna opłata (podniesiona 1 lipca b.r.)
              2 - nowa opłata (planowana od 1 września b.r.)
              3 - kwota różnicy pomiędzy 1 i 2

              Jeśli ktoś chciałby znać daną kwotę w PLN to trzeba powyższe ceny przemnożyć przez 3.

              Z dodatkowych info przydatnych potencjalnym studentom/emigrantom:

              - ceny domów i mieszkań w Australii osiągneły właśnie orbitę (którąś tam..)
              - ceny wynajmu czegokolwiek (a właściwie bardziej pasuje okreslenie "byle czego") do mieszkania w Australii przechodzą ludzkie pojęcie (na trzeźwo absolutnie nie da się o tym myśleć..)
              - tną dodatki za zakup 1-go domu, za urodzenie dziecka, etc..
              - za to co roku 1 lipca ochoczo podnoszą ceny komunikacji, opłaty 'rego' (obowiazkowe za samochód), ceny żywności, paliwa, uzywek itp.
              - większość mieszkań na budżet studencki to tragedia. Łazienka to skupisko zgnilizny i grzyba (brak ogrzewania się kłania). Śmierdzi jak z szaletów miejskich. Ściana od prysznica przesiąknięta na wylot (zazwyczaj do pokoju) co skutkuje zgnilizną na ścianie w pokojusmile
              Nikt nigdy nie używał membran wodoszczelnych (w tym jakże rozwiniętym kraju), a podczas fugowania fugi dostawały tylko 1/3 tego co powinny, stąd po paru latach większość fug była pusta (australijska solidność)
              Bardzo często spotykane są dwa oddzielne krany (jednym kurkiem odkręca się zimną, a drugim ciepłą wode) z tym, że nie ma jednej wylewki, są dwie(!)i to znacznie od siebie oddalone.. Wtedy trzeba wybierać, myjemy pod zimną albo ciepłą...Wymysł bezmózga, bo jak to inaczej nazwać.
              W Australijskich łazienkach montowało sie plastikowe .... wszystko, a plastik był kiepski(przyjmował brud jak gąbka) i miał fantazyjne kolory jak niebieskawy, różowawy, zielonkawy (to jak sądzę były wersje luxury) no i oczywiście ukochany przez wszystkich beż. Beż w 1000 odsłonach. W Australijskich łazienkach kładło się na ściany i podłogę te same (w 99,99% beżowe) płytki ścienne (b.sliskie). Po wyjściu z pod prysznica łatwo o wypadek, ślisko jak na lodzie. Nie znano w ogóle płytek podłogowych, tzw. terakoty jak to sie w Polsce mówi. W tychże łazienkach najpierw, na surowy beton-posadzkę wstawiało sie szafkę z plastikową umywalką i inne meble (jeśli były), a później dopiero okładało sę to wszystko dookoła glazurą... Ba, zresztą robi się tak do dzisiaj(!)

              Pokoj w domu/mieszkaniu dla studenta to zazwyczaj ciemna nora, wszedzie wykładzina podlogowa (carpet) który smierdzi i nigdy nie jest prany (pomimo zapewnień agencji, że jest) I tak jak w łazience, wszystko w takim domu jest w kolorze beżowym lub jego odcieniach, mdłe, szarobure, przygnebiające. Ściany popękane, brudne, nie malowane przez lata, masa pajęczyn, których w Australii nigdy pozbyć się nie można (bo jutro będą kolejne) Okna latają w ramach, wiatr hula po mieszkaniu, notoryczne przeciągi, to naprawde zmora.
              Szpary, a raczej dziury pomiędzy drzwiami, a podłogą to zawsze jakieś 50mm, szczur przechodzi bez przykucania. Na szczęście wymyślono tzw. draught stoppers czy inaczej zwane węże boa, jest to szmaciany rekaw wypełniany piachem (do nabycia w markecie budowlanym) który kładzie się pod drzwi co zapobiega tym okropnym przeciągom. Jakby nie można było wyprodukować dłuższych drzwi(?)
              O reszcie pomieszczeń nie ma co pisać, takie same mdłości, szaroburobeżowe. Aha, wszędzie w Australijskich oknach wiszą verticale, takie normalne biurowe verticale (oczywiście beżowe lub niebieskawe/wersja luxury/)
              Australijskie domy są wielkie, a mają chore rozplanowanie pomieszczeń. Nigdzie nie jest wystarczająco dużo miejsca i nic nie jest ustawne. Duża część tychże domów ma wewnętrzne ściany "w cegle" czyli taka surowa niewykończona cegła. Aż się prosi o otynkowanie. Niektórzy oklejają te ściany płytami gipsowymi żeby mieszkanie wygladało jak mieszkanie, a nie jak piwnica. Wiele z w/w domów nie ma wewnątrz drzwi z pomieszczenia do pomieszczenia, a tylko przejścia z łukiem co skutecznie u
              • 08.08.13, 17:08
                Piszesz , ze pracowales z Astralijczykiem , ktory poinformowal ze Australia to nudny kraj. Troche nie rozumiem tego stwierdzenia. Nudny tzn jak nudny???? Co lubisz? Bary , kluby , dragi , prostytutki. Zapewniam ze w duzych miastach Australii to wszytko jest dobrze zorganizowane. Jesli lubisz dzika przyrode , plaze etc to tez pewnie jest tego tam skolka ugodna. Rozumiem twoje rozgoryczenie bo kosztowalo cie to sporo pieniedzy , stress I czas. Jedno jest pewne , nie wiem jak w Australii ale w Stanach gdzie mieszkam od 31 lat pracownicy rzadowi to kupa glupich darmozjadow dla ktorych ciepla sosadka rzadowa to jedyny sposob na egzystancje. Pewnie podobnie jest w Australii. Popelniles blad. Jedz na wize turystyczna , osraj ich prawa emigracyjne I siedz tam ile bedziesz chcial. Jak juz tam wyladujesz to oni beda jedynie mogli pocalowac cie w dupe. Bierz przylkad z ludzi krajow 3 swiata. W Ameryce Meksykanie np nie prosza o zadne tam wizy. Robia istna inwazje , dostaja roznego rodzaju zapomogi , opieke lekarska (bedac nielegalnie) , pracuja I osrywaja caly system emigracyjny. Malo tego , nasz rzad chce im dac amnestje I tgz droge do obywatelstwa. To samo robia Azjaci w Autralii. Z tego co czytam na forach anglojezycznych pisanych przez samych Autralijczykow nielegalna emigracja tam kwitnie. Nie sluchaj bogobojnych Polakow z Australii. Ci ludzie mysla ze trzymaja Pana Boga za duzy palec u nogi I boja sie wlasnego cienia. Spedzilem kilka lat w krajach Ameryki Poludniowej I tez sralem na prawa emigracyjne. Oczywiszie przysylali pisma,listy , grozby. To wszystko wisialo u mnie w wychodku na zardzewialym gwozdziu I pocieralem sobie tymi pismami dupe. Glowa do gory I powodzenia. Pyrsk.
                • 09.08.13, 10:59
                  realcucumber napisał:

                  > Piszesz , ze pracowales z Astralijczykiem , ktory poinformowal ze Australia to
                  > nudny kraj. Troche nie rozumiem tego stwierdzenia. Nudny tzn jak nudny???? Co l
                  > ubisz? Bary , kluby , dragi , prostytutki. Zapewniam ze w duzych miastach Austr
                  > alii to wszytko jest dobrze zorganizowane. Jesli lubisz dzika przyrode , plaze
                  > etc to tez pewnie jest tego tam skolka ugodna. Rozumiem twoje rozgoryczenie bo
                  > kosztowalo cie to sporo pieniedzy , stress I czas. Jedno jest pewne , nie wiem
                  > jak w Australii ale w Stanach gdzie mieszkam od 31 lat pracownicy rzadowi to
                  > kupa glupich darmozjadow dla ktorych ciepla sosadka rzadowa to jedyny sposob na
                  > egzystancje. Pewnie podobnie jest w Australii. Popelniles blad. Jedz na wize t
                  > urystyczna , osraj ich prawa emigracyjne I siedz tam ile bedziesz chcial. Jak j
                  > uz tam wyladujesz to oni beda jedynie mogli pocalowac cie w dupe. Bierz przylka
                  > d z ludzi krajow 3 swiata. W Ameryce Meksykanie np nie prosza o zadne tam wizy.
                  > Robia istna inwazje , dostaja roznego rodzaju zapomogi , opieke lekarska (beda
                  > c nielegalnie) , pracuja I osrywaja caly system emigracyjny. Malo tego , nasz r
                  > zad chce im dac amnestje I tgz droge do obywatelstwa. To samo robia Azjaci w Au
                  > tralii. Z tego co czytam na forach anglojezycznych pisanych przez samych Autral
                  > ijczykow nielegalna emigracja tam kwitnie. Nie sluchaj bogobojnych Polakow z Au
                  > stralii. Ci ludzie mysla ze trzymaja Pana Boga za duzy palec u nogi I boja sie
                  > wlasnego cienia. Spedzilem kilka lat w krajach Ameryki Poludniowej I tez sralem
                  > na prawa emigracyjne. Oczywiszie przysylali pisma,listy , grozby. To wszystko
                  > wisialo u mnie w wychodku na zardzewialym gwozdziu I pocieralem sobie tymi pism
                  > ami dupe. Glowa do gory I powodzenia. Pyrsk.

                  Facet, piszesz spoza i bzdury. Kwitna krzewy wszystkie drzewa oraz krosty na doopie nielicznych z wilgoci w strefach powyzej zwrotnika.
                  Mity o azjatyckiej nielegalnej migracji w AU sa smieszne. Oczywiscie, ze jest. Przeciaz dla bialego mieszkanica tego kraju wszystkie koty sa bure a Azjaci wygladaja tak samo. Pomimo tego Emigration, juz dopracowalo, ze Mr Lee oraz 15 jego wcielen to nie ta sama i jedna osoba. Postep jest wiec astronomiczny w porownaniu z US. I z tym ostatnim porownan nie ma, bo to ostatnie ma nielegalna emigracje wpisana w ekonomie, wiec nielagani sa legalni. I to nie ma nic wspolnego z AU, podobnie jak z Ameryka Poludniowa.
                  But, keep on giving advice, boo.

                  Kan
                • 09.08.13, 12:38
                  1. australijczyk który mi to mówił pracował ze mną w jednym z krajów śródziemnomorskich, mielismy tam w kontrakcie przelot z powrotem do kraju zamieszkania a ponieważ koleś troche "nadużywał" smile nie przedłużyli mu kontraktu i chcieli dać bilet do Sydney. Poprosil tylko do Bangkoku big_grin i tak to argumentował że tam nudno big_grin
                  2. kilka miesięcy temu piłem w wawie z jednym Irlandczykiem - był w Perth i powiedział że po 22-giej wszyscy tam siedzą w domu.
                  ale to nie najważnhiejsze - byłem w sumie 10 lat poza Polską i raz pracowalem na turystycznej. Pewnego dnia przyszedłem do pracy i szef powiedzial mi zebym nie podchodzil bliżej niż 200 metrów big_grin bo wczoraj szukal mnie inspektor pracy; wole tego nie powtarzaćsad
                  Australia juz mnie nie interesuje nie dlatego że sie obraziłem ale wszystko ma swój sens w odpowiednim czasie - obecnie kumpel ktory przemieszcza sie tu i tam namawia mnie na Belize albo Barbados. Czy to prawda że jak wysiądziesz w któryms z tych miejsc ze statku to dostajesz wize na miejscu? Taką dziwną plotke od niego słyszałem. Jest to możliwe? [cześć]
            • 09.08.13, 10:49
              5_miechow_czekania2012 napisał(a):

              > Moja teoria jest taka - dostalbym tę wizę po ok 8 miesiącach (tak przypuszczał
              > Brown) ale jechac tam na wiosne było bez sensu. Oni bazują na tym ze mogą przec
              > iętnemu klientowi z Polski nasrać na łeb i trzymać go w oczekiwaniu ile chcą a
              > to z tej przyczyny że nikt nie rezygnuje z czekania ze względu na kase jaka jes
              > t do stracenia w takim wypadku. To nie tylko koszty wizy, manipulacyjne etc ale
              > przewalutowanie zwracanych przez szkołe pieniędzy. Jeżeli ktoś to potraktuje p
              > owaznie, zamówi i zapłaci za pełny, intensywny kurs z egzaminami (General i IEL
              > TS) to niech sie liczy z pewną stratą ok 4000 pln. Chyba ze może pozwolić sobie
              > na czekanie [cześć]

              Biurokratyczny balagan nie ma nic wspolnego z Toba, ani akurat z faktem, ze aplikacja byla z Polski. Dobrze, ze zamiesciles wlasne doswiadczenia, bo po to powstalo to Forum. Niepotrzebne jest wylewanie zolci na mieszkancow AU. Ta sam biurokratyczna machina tez dotyczy kazdego z nas mieszkajacego w tym kraju - stad watek "Mity o AU".

              Yep, moge zrozumiec jak sie czujesz, bo czekajac w wydluzajacych sie kolejkach do roznych biur to tez odbieram, ale na koniec Australia ma plusy, ktore wciaz przewazaja jesli ktos ma chec przejsc ww.

              Pozdrawiam
              Kan

              • 09.08.13, 13:25
                nie wiem czy ma mój przypadek "coś" wspolnego z krajem pochodzenia - razem ze mną nie dostalo wizy na czas podobno 5 osób - 2 na kurs w Gold Coast i 3 na kurs w Cairns. Te osoby tu nie napiszą bo w końcu wyjechały ale czy sądzisz że cała ta "batalia" jaką przeszli była dla nich atrakcją? Ciekawy jestm jakby zareagowali gdyby zaproponowano im natychmiastyowy wyjazd do New Zeland zamiast Australii bez żadnych dodatkowych kosztów. Ja bym sie nie zastanawiał.
                Ale co do procesu wizowego uważam że wszyscy powinni wiedzić jak ten proces wygląda - na stronach Immi jest wyraźnie określony czas czekania na 3 miesiące jako max, jeżeli urzędnicy nie przestrzegają swoich własnych przepisów wyłącznie dlatego ze delikwenci nie aplikują do szkół ktore im sie podobają (a takie jest zdanie niektorych agencji które sie w tym specjalizują) to powinny się tym zająć organy ścigania i zbadać sprawę. Ten proceder trwa od czasu dojścia socjalistów do władzy (podobno).
                I z tego co się dowiedzialem (nie wiem czy to prawda) urzędnicy Immi proponują inne szkoły niż te które są wypozycjonowane w necie.
                Obojętne czy to są plotki czy prawda, to nie ja wylewam żółć na australijczyków tylko wielu z was, obecnych użytkowników australijskich forums wybiela wiernopoddańczo wybryki urzędników. Takie posty jak twój wprowadzają w bład, powodują że nieświadomie ktoś kto nie ma czasu i ochoty na "batalię" z urzędasami pakuje się w straty, nie tylko finansowe, ktore mogą mu skomplikować zycie. I to zupelnie niezasłużenie. Postawa jaką prezentują civil servants Immi to nic innego jak arogancja i dyskryminacja (ze względu na wybór szkoły) która powoduje niezasłuzone konsekwencje u przypadkowych osób. Weź to pod uwagę.
                • 10.08.13, 13:23
                  5_miechow_czekania2012 napisał(a):

                  > nie wiem czy ma mój przypadek "coś" wspolnego z krajem pochodzenia - razem ze m
                  > ną nie dostalo wizy na czas podobno 5 osób - 2 na kurs w Gold Coast i 3 na kurs
                  > w Cairns. Te osoby tu nie napiszą bo w końcu wyjechały ale czy sądzisz że cała
                  > ta "batalia" jaką przeszli była dla nich atrakcją? Ciekawy jestm jakby zareago
                  > wali gdyby zaproponowano im natychmiastyowy wyjazd do New Zeland zamiast Austra
                  > lii bez żadnych dodatkowych kosztów. Ja bym sie nie zastanawiał.
                  > Ale co do procesu wizowego uważam że wszyscy powinni wiedzić jak ten proces wyg
                  > ląda - na stronach Immi jest wyraźnie określony czas czekania na 3 miesiące jak
                  > o max, jeżeli urzędnicy nie przestrzegają swoich własnych przepisów wyłącznie d
                  > latego ze delikwenci nie aplikują do szkół ktore im sie podobają (a takie jest
                  > zdanie niektorych agencji które sie w tym specjalizują) to powinny się tym zają
                  > ć organy ścigania i zbadać sprawę. Ten proceder trwa od czasu dojścia socjalist
                  > ów do władzy (podobno).
                  > I z tego co się dowiedzialem (nie wiem czy to prawda) urzędnicy Immi proponują
                  > inne szkoły niż te które są wypozycjonowane w necie.
                  > Obojętne czy to są plotki czy prawda, to nie ja wylewam żółć na australijczyków
                  > tylko wielu z was, obecnych użytkowników australijskich forums wybiela wiernop
                  > oddańczo wybryki urzędników. Takie posty jak twój wprowadzają w bład, powodują
                  > że nieświadomie ktoś kto nie ma czasu i ochoty na "batalię" z urzędasami pakuje
                  > się w straty, nie tylko finansowe, ktore mogą mu skomplikować zycie. I to zupe
                  > lnie niezasłużenie. Postawa jaką prezentują civil servants Immi to nic innego j
                  > ak arogancja i dyskryminacja (ze względu na wybór szkoły) która powoduje niezas
                  > łuzone konsekwencje u przypadkowych osób. Weź to pod uwagę.

                  Miechow, facet wez sie opamietaj, bo nudne sie to staje. Ja w Australii mieszkam. Mam obywatelstwo australijskie od lat 19-tu. Wyjechalam prosto, na pobyt staly z Polski w 1992. Uwazam, ze obecne wyjazdy na wize studencka sa dla 'wariata', bo w AU jezyka angielskiego nauczyc sie nie mozna. Zyc sie na niej da a przekltalcenie na pobyt staly graniczy z cudem. Jest to kraj dobry do emigracji - tylko tyle.

                  Forum jest na tyle duze i obszerne aby studenci, chcacy nimi byc lub udajacy, ze nim sa sobie wymieniali informacje, i te ktore sa aktualne.

                  Ja z tego powodu, czy jak to wyglada w waszym przypadku nie mam zamiaru sobie wlosow z glowy wyrywac. Informacje tutaj podawane sa tak samo wiarygodne jak te Facebook czy innych mediach, czyli czytasz i bierzesz na wlasna odpowiedzialnosc. Zamieszczaja je zreszta Ci ktorzy na wizie studenckiej byli, sa, czyli przechodzili przez proces w roznych okresach czasu. Ja sie w temacie nie wypowiadam.

                  Forum to nie wylaczna wlasnoscia tych wyjezdzajacych aby niby sie uczyc. I ja to olewam, kto i w jakim celu.
                  I temat koncze, bo brzmi jak zdarta plyta, gdzie do Ciebie nic nie dociera i krecisz swoje dyrdymaly.

                  Kan
                  PS; Na Gold Cost i w calej okolicy slonce w ostatnich latach jest taka sama rzadkoscia jak przyznawanie wizy w terminie. Nie masz wiec czego zalowac, bo leje tutaj jak z cebra przez wiekszosc czasu. Jesli wiec liczyles na 'slonce', to chyba na Karaibach bo nie tutaj. Klimat sie chyba zjebawszy - i to jest aktualna wiadomosc.
                  • 10.08.13, 14:17
                    nie denerwuj sie, właśnie sie dogdaliśmy smile : to cytat z twojego postu "Uwazam, ze obecne wyjazdy na wize studencka sa dla 'wariata', bo w AU jezyka angielskiego nauczyc sie nie mozna. Zyc sie na niej da a przekltalcenie na pobyt staly graniczy z cudem. Jest to kraj dobry do emigracji - tylko tyle"
                    I o taką inormację mi chodziło.
                    Przeciętny osobnik (lub wariat smile ) który zamierza aplikować do Australii powinien taką informację dostać na dzień dobry.
                    Przed rozpoczęciem procesu wizowego szukalem inormacji na temat uczenia sie języka angielskiego w krajach teoretycznie angielsko-języcznych znajdujących sie w klimacie podzwrotnikowym i tropikalnym, z Wikipedii wynikało że na Karaibach popularny jest pidgin, Hawaje to stan USA a więc ryzyko z wizą, zostaje RPA, New Zeland i Australia.
                    Na żadnym z forums o Australii nikt nie uprzedzil mnie o tym co teraz napisałaś a biuro w Londynie i konsulat w Berlinie o niczym nie informują bo taki mają lans sad
                    Ambasada w wawie również o niczym nie informuje oprócz zaklęcia w stylu Janka_z_Sydney "ja tu wystawiam tylko paszporty" sad
                    Zacząłem tu pisać miesiąc temu i dopiero teraz ktoś z was podał ważną informację - pomyślalem sobie że gdybym sie wstrzymał z procesem wizowym o miesiąc to może ktoś (na innych forach bo na to wtedy nie trafiłem) napisałby w końcu to co ty big_grin
                    Dziękuję ci za to, jest to co prawda w moim przypadku "po ptakach" ale zaoszczędze dzieki tobie przynajmniej wydatku na psychiatre big_grin bo już sie obawialem że wpadam w jakąś "australijską schize" której nikt nie łapie big_grin
                    pzdr [cześć]
                    • 12.08.13, 07:14
                      > Na żadnym z forums o Australii nikt nie uprzedzil mnie o tym co teraz napisałaś
                      Ciekawe na jakich formach bywales. Ja na tych, na ktorych jestem zawsze pisze (i nie ja jedna zreszta), ze wiza studencka jest dla tych, ktorzy nie maja mozliwosci przyjechac do Australii na jakiejkolwiek innej wizie.
                      --
                      Contrary to popular belief, one DOES simply drive into Mordor.
                • 10.08.13, 15:53
                  Cześć 5 miechów, pozwolę sobie odpowiedzieć na Twój post:

                  Cz.1

                  Cyt: nie wiem czy ma mój przypadek "coś" wspolnego z krajem pochodzenia - razem ze mną nie dostalo wizy na czas podobno 5 osób - 2 na kurs w Gold Coast i 3 na kurs w Cairns.

                  - Miał na pewno, my Polacy, w obecnych czasach jesteśmy traktowani jak zło konieczne jesli chodzi o rozpatrywanie aplikacji wizowych do Australii. Wbrew zasadom, że w Australii nie patrzy się na narodowości (bo multi-kulti jest OK i w ogóle) i że każdy ma równe prawa tylko musi spełniać warunki immigration, to jednak niestety ale patrzy się na narodowości i jest to potwierdzone z pewnych źródeł. Jesteśmy dużo w tyle za np. taką Somalią, RPA, szeroko pojętą Azję i Indiami. Te narodowości mają do Australii wstęp w pierwszej kolejności (chociażby nawet jako uchodźcy) widocznie coś tam wnoszą (choć określenie „wynoszą” pasuje tu bardziej). No cóż, pozostaje tylko kląć na czym świat stoi albo wypiąć na nich wszystkich dupę.

                  Cyt: Te osoby tu nie napiszą bo w końcu wyjechały ale czy sądzisz że cała ta "batalia" jaką przeszli była dla nich atrakcją?

                  - Nie napiszą bo im się nie chce. Lenistwo-choroba na którą cierpi teraz większa część społeczeństwa. Ignorancja i egocentryzm też tu odgrywają swoje role. Mało komu chce się teraz pisać, lepiej przecież tępo wpatrywać sie w ekranik smartphone-a albo tableta.. To nic że dostali w dupę, że ich zgnojono i wgnieciono w glebę. Oni tego nie zauważają bo przecież przyjechali do Australii kraju miodem i mlekiem płynącego, gdzie 100 dolarówki rosną na drzewach.. Dlatego właśnie, że nie chcą napisać co przeszli i jak ich potraktowano to inni NIE będą wiedzieli co ich czeka. No i dobrze. Pies ich tam ...
                  Takie forum jak to powinno pękać w szwach od ostrzeżeń i wszelkiego rodzaju informacji jak się obecnie nie sparzyć na wyjeździe do Australii, przy obecnych chorych przepisach, braku informacji, kosmicznych cenach i wielu temu podobnym. Tymczasem są tu tylko wzmianki, często niepełne bądź przekręcone (omyłkowo lub celowo) informacje. Nie ma tutaj jeszcze wielu wielu aspektów, które są bardzo istotne przy planowaniu wyjazdu do Australii zarówno przez przyszłego studenta jak i przyszłego rezydenta. Może dlatego, że wieksza część stałych bywalców forum zapuściła swoje korzenie w Australii bardzo dawno temu kiedy przepisy, zasady, reguły i czasy były kompletnie inne od tego co jest teraz. Choć niektórzy ciągle myślą, że jest tak samo jak kiedyś, moje osobiste doświadczenia po poznaniu pewnej liczby Polaków w Australii to potwierdzają. Niestety bardzo się mylą, szkoda tylko że jeszcze bardziej się mądrzą wprowadzając w błąd świeżo przybyłych. No cóż, na to też nic nie można poradzić.

                  Cdn...
                • 10.08.13, 16:06
                  Cz.2

                  Cyt: Ciekawy jestm jakby zareagowali gdyby zaproponowano im natychmiastyowy wyjazd do New Zeland zamiast Australii bez żadnych dodatkowych kosztów. Ja bym sie nie zastanawiał.

                  - Jeśli tylko turystycznie to warto tam jechać bo jest pięknie. W każdym innym przypadku Nowa Zelandia jest tylko gorsza od Australii, a język angielski używany tam dawno temu przestał przypominać język angielski. Australijski bełkot to przy NZ bułka z masłem i jest do opanowania w 3 lata bez problemów.

                  Cyt: Ale co do procesu wizowego uważam że wszyscy powinni wiedzić jak ten proces wygląda ,na stronach Immi jest wyraźnie określony czas czekania na 3 miesiące jako max, jeżeli urzędnicy nie przestrzegają swoich własnych przepisów wyłącznie dlatego ze delikwenci nie aplikują do szkół ktore im sie podobają (a takie jest zdanie niektorych agencji które sie w tym specjalizują) to powinny się tym zająć organy ścigania i zbadać sprawę. Ten proceder trwa od czasu dojścia socjalistów do władzy (podobno).

                  - Wszystko dlatego,że tabele tabelami, przepisy przepisami, a życie pokazuje że jest zupełnie inaczej. Nie ma po prostu ŻADNYCH ram czasowych jeśli chodzi o wizy do Australii. To, co oni wpisują na swoich stronkach można między bajki włożyć. Ich 6 do 7 miesięcy robi się 15 miesięcy (to tylko jeden z bardzo wielu przykładów nietrzymania się ram czasowych) i nikt, ale to nikt nie powie przepraszam, maja to generalnie w głębokim poważaniu.

                  Cyt: I z tego co się dowiedzialem (nie wiem czy to prawda) urzędnicy Immi proponują inne szkoły niż te które są wypozycjonowane w necie.

                  - Urzędnicy mogą wszystko (według w/w) i nikt im nie zabroni faworyzować danej narodowości czy danej szkoły, a dyskryminować innych, którzy z jakiegoś tam powodu im się nie podobają. Należy wiedzieć dodatkowo, że typowy Aussie to osoba szczególnie złośliwa i natarczywe domaganie się swoich praw drogą telefoniczną bądź elektroniczną napewno poskutkuje przełożeniem aplikacji krewkiego delikwenta na sam spód wielkiej sterty papieru. I czekanie zaczyna się od nowa..

                  Cyt: Obojętne czy to są plotki czy prawda, to nie ja wylewam żółć na australijczyków tylko wielu z was, obecnych użytkowników australijskich forums wybiela wiernopoddańczo wybryki urzędników.

                  - Bo to jest tzw. Australian Way od Life. W Australii utarło się, że wszyscy wszystkim przebaczają największe nawet winy (pomimo, że w duchu ich nienawidzą, dyskryminują ze względu na rasę i pochodzenie i jakby mogli to.....) Pomino tych uczuć wszyscy tam wszystkich usprawiedliwiają i zawsze dają kolejną szansę.. Bandyta zabił staruszka na ulicy bo.... miał ciężki bulling w dzieciństwie... Usprawiedliwiony!
                  Bezrobotny pijak pociął żonę szkłem bo nie miał w dzieciństwie ojca, tylko matka go wychowywała... Usprawiedliwiony!
                  Jakiś palant, podczas jazdy samochodem wyrzuca przez okno najpierw pustą torbę papierową po żarciu z fast-food-a, za sekundę wywala pusty papierowy kubek ze słomką po coca-coli..Ewidentnie śmieci. Jadący za nim australisjki obywatel tłumaczy sobie to tak: biedaczek, pewnie miał za bardzo otwarte okna i mu wyfrunęło... Usprawiedliwiony!
                  I tak to właśnie tam jest. Nikt nie próbuje nawet spojrzeć prawdzie w oczy i przyznać się, że sam siebie okłamuje przyjmując postawę „przykładnego zakłamanego obywatela”. Nikt nawet nie dopuszcza do siebie myśli o tym dlaczego naprawdę ten czy tamten zrobił to czy tamto. Nikt nie chce znać prawdziwych powodów postępowania złych ludzi, którzy postępują źle właśnie dlatego że im się na to zezwala!
                  W Australii życie codzienne opiera się na takich właśnie kłamstewkach, wymówkach, zmyślonych historyjkach i usprawiedliwianiu drugiego, który robi co chce, zachowuje się jak bydle na ulicy, w komunikacji, w sklepie, gdziekolwiek.. Istnieje jawne przyzwolenie na robienie czego dusza zapragnie. W komunikacji nikt nie otworzy gęby i nie wydrze się na gnoja, który jedzie do szkoły podstawowej i siada na wyścigi tam gdzie wolne miejsce, a za sekundę obok niego staje staruszka, która ledwo daje radę utrzymać się poręczy kiedy autobus w szaleńczym tempie rusza od przystanku do przystanku. Społeczne przyzwolenie na bycie chamem, zbirem, złodziejem, smieciarzem itp itp...
                  Kraj pierwszego świata?
                  Oczywiście nie dotyczy to wszystkich ale niestety zdecydowanej większości. Bo jak się tak popatrzyło na tych ludzi poruszając się komunikacją miejską przez wiele lat to przypadki chamstwa i upierd...ania życia innym były na porządku dziennym, co oznacza że codziennie można było zaobserwować co najmniej kilka. A to już sporo, zwłaszcza że to w końcu Australia, raj na ziemi! Jak to mozliwe żeby takie rzeczy mogły się tam dziać..??
                  Ciekawostką jest jak bardzo ten przeciętny, pozornie wyluzowany, cool i „no worries” Aussie, mijany na ulicy lub w komunikacji może być na codzień podminowany... Wystarczy tylko maleńki incydent aby z tego potulnego na pozór, uśmiechniętego (czyt. permanentnie wyszczerzonego) obywatela wyszedł diabeł z piekła rodem. Ileż w nich agresji i chamstwa. Za przysłowiowe „byle g...” nie po ich myśli zdolni by byli wydrapać drugiemu oczy, a co poniektórzy nawet i dalej by się posunęli.

                  cdn





                  • 11.08.13, 00:52
                    "Nowa Zelandia jest tylko gorsza od Australii, a język angielski używany tam dawno temu przestał przypominać język angielski. Australijski bełkot to przy NZ bułka z masłem i jest do opanowania w 3 lata bez problemów"

                    Pleciesz wyjatkowe brednie, kolezanko (czy kolego?).

                    Po piersze angielski w NZ jest bardziej "miedzynarodowy" niz ten w AU, po drugie blisko milion NZ-landczykow zyjacych i pracujacych w AU naogol "nadaje ton" w rozwoju jezyka mowionego w AU (z reszta Aussies following jak barany), a to ze "przestal przypominac..." to wyjatkowa brednia.

                    Jesli za wezmiemy za sstandartowy angielski tak jak go mowia w Ameryce (350 mln uzywajacych go plus dodatkowe kilkaset milionow obcokrajowcow), to brytyjski angielski (trudno o takim mowic bo kazda nacja w UK, a nawet wiocha ma swoje dialekty), w sumie jakies 70 mln uzytkownikow, jest tak samo rozny jak jezyk w AU (ponad 20 mln uzytkownikow.)

                    A roznica miedzy jezykiem mowionym w Au i w NZ jest prawie niezauwazalna; mniejsza niz ta w Glasgow (Szkocja) i w Londynie (Anglia). I praktycznie zaden polski emigrant jej nie widzi jesli nie mieszkal po 10 lat w kazdym z tych krajow. Tak samo jest ona mniejsza od roznicy miedzy angelskim mowionym w Nowym Jorku i tym w Houston (TX).

                    Inne czesci Twich wpisow tez sa niezupelnie prawdziwe, ale nie chce Cie zupelnie deprymowac. sad

                    Sorry, ale najwyrazniej sie zagalopowalas i piszesz o czyms o czym nie masz pojecia. Ale nie martw sie! Ja tez czasem to robie smile

                    Korektor SP

                • 10.08.13, 16:14
                  Cz.3 ostatnia

                  Cyt: Takie posty jak twój wprowadzają w bład, powodują że nieświadomie ktoś kto nie ma czasu i ochoty na "batalię" z urzędasami pakuje się w straty, nie tylko finansowe, ktore mogą mu skomplikować zycie. I to zupelnie niezasłużenie. Postawa jaką prezentują civil servants Immi to nic innego jak arogancja i dyskryminacja (ze względu na wybór szkoły) która powoduje niezasłuzone konsekwencje u przypadkowych osób. Weź to pod uwagę.

                  -To nie musi być od razu wprowadzanie w błąd kolego, to po prostu fakt, że (jak powyżej) wiekszość stale urzędujących bywalców tegoż forum zakorzeniła sie w Australii daaawno temu kiedy to wszystko, co się wyprawia teraz nawet nie mogłoby im się przyśnić. Dlatego jeśli takie forum ma być wiarygodne to powinny na nim urzędować również osoby, które przeszły swoją batalię z Australia nie 20, 30 lat temu (choć to nie była żadna batalia, dostawali rezydenta od reki), a np. 10 lat temu, 5 lat temu i wcześniej. Generalnie, im wcześniej tym gorzej, ostrzejsze przepisy, wieksze wymagania, drobniejsze sito, wyższe ceny za złożenie aplikacji i wieksze prawdopodobieństwo przegranej... Ogromne ryzyko jak na chwilę obecną, trzeba to powiedzieć i niech wszyscy potencjalni poszukiwacze lepszego życia w Australii wezmą sobie to naprawdę do serca.

                  Przepisy emigracyje zmieniają się częściej niż ktokolwiek mógłby przewidywać, dlatego też osoby z 20 letnim stażem w Australii żeby nie wiem co nie będą w 100 % w temacie bo zawsze jakieś info ich ominie z uwagi na to, że aż tak dokładnie już się tym nie interesują. Bo i po co?
                  A co do postawy „civil servants” to zgadzam się z Tobą w 100% smile

                  Pozdrawiam i powodzenia!


                  • 10.08.13, 21:08
                    masz sporą wiedzę, dalilah, szkoda że nie spotkalem cie wcześniej. Dla mnie najbardziej w tym wszystkim fascynująca jest postawa userów na australijskich forach. Nie tylko polskich - wszedlem sobie na forum prowadzone z Cairns, głównie dla ludzi którzy czekaja na emigrację. Nie rozumieli o co mi chodzi, myslalem że to moj angielski jest taki kiepski ale jak tylko sie wkurrwilem i dalem popalić jednemu Ozi (bez wulgaryzmów) ktory zartowal sobie w stylu mojej babki (suchary bez polotu) to nagle zrozumieli big_grin. Moderator zamknął topick big_grin Zalożylem drugi i po pewnym czasie też go zamknął mimo że już nie bylo zadnych kontrowersji big_grin
                    Przyznam coś szczerze mimo że spodziewam sie po tym wyznaniu triumfalnego wrzasku różnych jankow i ratpolow etc - głownym celem moich postów jest rewanż smile
                    Uważam bowiem że za 4000 PLN (tyle musiałem stracić aby wogóle zacząć procedure wizową) wyrzucone w błoto pod tytulem "Australia" i za buractwo z którym nie spotkalem sie wcześniej w zadnym z krajow w ktorych bylem, jakaś rekompensata mi sie należy smile
                    A tak na marginesie - jesteś tam jeszcze czy wyjechałaś? Ja nie jestem fanem bogatych krajów wogóle (i islamskich) a Australie można klasyfikować cenowo obok Szwajcarii i Norwegii.
                    Lubie (i znam) klimaty raczej Latino, w Szwajcarii bylem na szczęście krótko, owszem czysto ale .... big_grin
                    I jeszcze jedno pytanie a propos - czy ta info że po 22-giej ozi śpią to prawda? big_grin
                    również pzdr
                    ps. aha i jeszcze jedno - jeden z tych debili na australijskim forum wyrażal nadzieje że Polacy zaczną znowu emigrować do Oz - sądzisz że to prawda? bo jak bylem w ambasadzie u Janka z Sydney big_grin to nie widzialem tam żywej duszy big_grin
                  • 11.08.13, 07:10
                    Proponuje abys zalozyla wlasne forum, na ktorym bedziesz wylewala z luboscia, i bez przeszkod, wiadra pomyj, ktorych probke dajesz tutaj.

                    Twoja frustracja musi byc ogromna i doprawdy nie rozumiem po jaka cholere przylecialas na to francowate zadupie, jakim jest w twoich oczach Australia.


                    Luizo, mysle, ze wszystko ma swoje granice - uwazam, ze ten ziejacy jadem osobnik powinien zniknac z forum Australia.

                    • 11.08.13, 08:38
                      widze że cenzura sie powoli denerwuje, za malo lukru, tak powszechnego przy klknieciu slowa australia (a kurs AUD leci na leb na szyje). Skoro tak reklamujesz to zakladam że jesteś tam.
                      Moze dla rozluźnienia atmosfery zmienimy temat - jaka jest twoja opinia o topicku nr 1 z jednego australijskiego forum - why do hot white girls love Indian guys so much?
                      Co sadzisz o tym problemie, z tego co zdążylem sie zorientować problem ten zajmuje bardzo żywo białych aussi i wypozycjonowany jest jako pierwszy smile
                      Czy masz podobne rozterki? smile Czy chodzi o centymetry czy o kolor? smile Rozmawiając na ten temat rozladujemy trochę napiętą atmosferę big_grin
                      • 11.08.13, 11:02
                        No i wyszla sloma zza cholewy...
                        • 11.08.13, 14:19
                          osmanthus napisała:

                          > No i wyszla sloma zza cholewy...

                          big_grin - temat wyraźnie nie smakuje to przejdźmy do meritum.
                          dalilah twierdzi że wasze podejście do omawianych spraw jest spowodowane tym że emigrowaliście do Oz 20 lat temu i nie macie pojęcia co sie teraz dzieje. Być może rzeczywiście dotyczy to częsci z was. dla tych co tak rozumują mam australijską statystyke:

                          "dochody z sektora Imigracji edukacyjnej spadly do $13.9 milardow w ub roku z $17.7 mld w roku 2009"

                          A więc w ciągu 3 ostatnich lat dochody australii z exportu edukacji spadly o prawie 4 miliardy AUD. Mówi wam to coś? smile

                          A teraz do reszty uczestnikow tego forum którzy jak pierwsi chrześcijanie walczą z nieprawomyslnymi postami - mam teorie spiskową, a mianowicie że jesteście tu służbowo smile
                          Czy taka teoria ma jakieś ekonomiczne uzasadnienie? Ma i to jak najbardziej.

                          Załóżmy, osmanthus, że jesteś tu służbowo i piszesz te posty żeby zachęcić ludzi do emigracjii (edukacyjnej, na temat innych wiz nie wypowiadam sie bo nie wiem) czyli w praktyce zachęcasz ich do grania w loterie - tak tak, aplikowanie o wize austrlijską niewiele sie różni od aplikowania o wize USA.
                          Jest nawet gorzej - klient który aplikuje do Oz nie wie o tym że gra i w dodatku, nie wie o tym też ze jest jedynym który w tej grze obstawia, wszyscy inni zawsze coś wygrywają bez wzgledu na wynik.
                          Urząd Immi pobiera ok 550 AUD, szkola w Oz, w razie rezygnacji zostawia sobie 200 AUD jako tzw koszty manipulacyjne a tzw pośrednicy edukacyjni zarabiają na przewalutowaniu.
                          Dlatego wszystkim podmiotom zaangażaowanym w tzw Imigracje edukacyjną do Australii oplaca sie jak największy nabór klientów - placi za wszystko delikwent omamiony twoimi postami a zarabiają wszyscy inni bez względu na rezultat aplikacji.

                          Tym tłumaczę obecność na forach związanych z Australią ludzi takich jak ty.
                          • 11.08.13, 15:28
                            (choc nie wiem czy tekst zrozumiesz, wszak zostales zmuszony przez wredny DIAC *) do zrezygnowania z kursu j. angielskiego na Gold Coast ...)

                            *) Przy okazji: DIAC i DFAT to dwa rozne ministerstwa; Ambasady i High Commisssions naleza do DFAT, Immigration jest reprezentowane obecnie w nielicznych placowkach; w Europie jedynie w Atenach, Berlinie, Londynie, Madrycie i Wiedniu :

                            Poland
                            The Australian Embassy in Warsaw, Poland has no visa or citizenship functions.
                            See: Australian Embassy, Berlin, Germany

                            www.immi.gov.au/contacts/overseas/p/


                            Australia – Educating Globally
                            Advice from the International Education Advisory Council
                            February 2013


                            Genuine Temporary Entrant
                            The Genuine Temporary Entrant (GTE) criterion for student visa applications is the first to be considered in assessing any application for a student visa. The criterion explicitly addresses whether an applicant’s individual circumstances indicate that the principal aim is a temporary stay in Australia to study and then to return home, or not.
                            GTE was the foundation stone of the Knight Review and its implementation has made possible a number of other changes that have assisted the international education sector such as streamlined visa processing and a reduction to financial requirements for students at higher assessment levels.
                            A number of stakeholders have referred to a perceived inconsistency of application of the GTE and confusion over the ‘double genuineness test’, whereby a visa applicant has to prove that he or she is both a genuine student and a genuine temporary entrant. These two elements represent the policy intent to protect both the integrity of the migration program (GTE) and the quality and reputation of the international education sector (genuine student). The two elements reflect the fact that it is possible for an applicant to be a genuine temporary entrant but not a genuine student, or vice versa. The concerns have been that inconsistent application could lead to high quality international students being refused the opportunity to study in Australia on the basis that they had expressed a desire eventually to settle here, and perhaps choosing an alternative study destination.
                            The Council is of the view that a review of the GTE needs to be conducted on completion of the first year of operation.
                            aei.gov.au/IEAC2/theCouncilsReport/Documents/Australia – Educating Globally FINAL REPORT.pdf
                            • 11.08.13, 15:53
                              Dla rozluznienia tematu; wygladalo to tak.
                              Jak runal mur w Berlinie, i sie okazalo pare miesiecy pozniej, ze mozna z RP w jakies w miare normalne miejsce...to w 1989 nie mielismy wystarczajacej ilosci punktow na wlasnie nowo otworzona kategorie 'skilled immigration'. Poczekalismy wiec do konca 1990 aby zlozyc aplikacje, po to by dostac max virtualnych puntow oraz zaplacic prawie rownowaznosc wartosci naszego mieszkania za przyjemnosc. No coz, w czasach bez internetu, facebook, forum lub innych byl to 'punt'. Okazalo sie, ze trzeba bylo doslac ponownie te same papiery...pozniej znowu byly jakies brakujace pierdoly. Az w koncu pozwolono na badania lekarskie na wlasny koszt, rok pozniej...hahha

                              Dzieci, jesli Wam sie wydaje, ze Wam w czyms bylo trudniej, a innym latwiej...wake up
                              Europa jest fucked, bardzo przepraszam za slownictwo. To ma odzwierciedlenie w tym jak Au obecnie przyjmuje...
                              AU to kopalnia, wymien i tutaj jest; gaz, ropa wiecej niz SA, i wszystkie inne. Przestrzen, bardzo urodzajny teren z iloscia wody do nie do wyobrazenia. AU przez to niestety staje sie wyspa dla bogatych.
                              Polacy maja tutaj b dobra opienie. Dostac sie tutaj moze byc jest obecnie trudno i kazdy musi sam ocenic swoje wlasne szanse. I don't know. Dla nas 20 lat temu byl to bardzo wysoki pulap, ale nie mielismy mentalnosci 'fast food' ze sie nam z marszu sie nalezy i w pierszej zakowiczonej lokolizacji musi wyjsc extra.
                              Moze wiec nalezy popracowac nad wlasnym shit attittude? fast food? i wyprowadzic sie z goownianej dzielnicy w Perth w celu oszczedzenia innym czytania o takowej??

                              Kan
                              • 11.08.13, 16:29
                                >>Dla rozluznienia tematu; wygladalo to tak.
                                Jak runal mur w Berlinie, i sie okazalo pare miesiecy pozniej, ze mozna z RP w
                                jakies w miare normalne miejsce...

                                - Urzekła mnie twoja historia....
                            • 11.08.13, 16:23
                              wiesz czego nie rozumiem? tego po co to wkleilaś. To są biurokratyczne wytyczne ktorych australijski urzędnik nie może wprowadzić w zycie z prostej przyczyny - BO NIE ZNA ŻADNYCH JĘZYKOW OBCYCH. I nie mam tu na mysli polskiego.
                              To jak ma przeprowadzić review, jak ma przetestować czy aplikant jest genuine czy nie?
                              Ja ci powiem jak to wygląda w praktyce - zadzwonila do mnie paniusia z Berlina (konsulat) i rozmawialiśmy po big_grin angielsku big_grin. Powiedzialem jej że mam problemy z angielskim (po to jechałem) że niektorych rzeczy nie rozumiem szczególnie przez telefon bo NIGDY NIE BYLEM W KRAJU ANGIELSKO-JĘZYCZNYM, jakby mi pisala na karteczce przez skypea to bym dal rade ale zlapala mnie w knajpie na kawie. I tak radzilem sobie nieźle ale wielu rzeczy wtedy nie rozumialem - zapytalem czy zna hiszpański - nie znala, portugalski - nie znala. Żadnego pewnie nie znala bo nic nie zaproponowała, pewnie nawet niemieckiego mimo że tam siedzi sad
                              W kwestionariuszu podalem nazwy i adresy moich poprzednich firm z zach Europy, sytuacje rodzinną (u mnie w rodzinie sie dużo podróżuje) z nazwami i adresami. Wszystko mogli sprawdzić i wyciągnąć wnioski. Chyba wyciągnęli jak zrezygnowalem bo to byla jedyna forma żeby im udowodnić że jestem genuine big_grin

                              osmanthus, nie broń ich, gdyby byli dostępni prawnie w Polsce to bym ich obdarł ze skóry, naprawde byłem przygotowany do wyjazdu i miałem ŻELAZNE papiery.
                              Oni sobie mogą pogrywać jak chcą bo tu moge dorwać tylko ambasadora - tylko że z nim przegram bo moge go pozwać (tu dobry adwokat coś wymyśli, mam takiego) ale przegram czyli wydam pieniądze (35 tys PLN). Troche zadużo jak na ambicjonalną zachcianke sad
                              • 11.08.13, 23:39
                                "osmanthus, nie broń ich, gdyby byli dostępni prawnie w Polsce to bym ich obdarł ze skóry, naprawde byłem przygotowany do wyjazdu i miałem ŻELAZNE papiery.
                                Oni sobie mogą pogrywać jak chcą bo tu moge dorwać tylko ambasadora - tylko że z nim przegram bo moge go pozwać (tu dobry adwokat coś wymyśli, mam takiego) ale przegram czyli wydam pieniądze (35 tys PLN). Troche zadużo jak na ambicjonalną zachcianke "

                                ROTFL

                                Darling, zanim zaczniesz opowiadac dyrdymaly poczytaj sobie moze Konwencje Wiedenska o stosunkach dyplomatycznych (1961).


                      • 11.08.13, 11:21
                        >>widze że cenzura sie powoli denerwuje, za malo lukru, tak powszechnego przy klknieciu slowa australia

                        - Jak widzisz kolego, prawda w tych czasach nie jest w cenie, pomyjami się ją teraz zwie.

                        OK.

                        Ja nie muszę tu pisać skoro wam to nie na rękę. Mam to w nosie.
                        Tylko później nie beczcie, że forum zdycha.

                        Bawcie się dobrze w swojej piaskownicy!

                        ciao
                        • 11.08.13, 11:47
                          dalilah12 napisała:

                          > >>widze że cenzura sie powoli denerwuje, za malo lukru, tak powszechneg
                          > o przy klknieciu slowa australia
                          >
                          > - Jak widzisz kolego, prawda w tych czasach nie jest w cenie, pomyjami się ją t
                          > eraz zwie.
                          >
                          > OK.
                          >
                          > Ja nie muszę tu pisać skoro wam to nie na rękę. Mam to w nosie.
                          > Tylko później nie beczcie, że forum zdycha.
                          >
                          > Bawcie się dobrze w swojej piaskownicy!
                          >
                          > ciao

                          Good riddance!
                        • 11.08.13, 13:40
                          jeżeli chodzi o twoje odejście to pozwól dalilah że ci coś przypomnę - to forum jest poświęcone Australii ale "poświęcone" nie znaczy że jest to ołtarz do skladania dziękczynnych postów.
                          Twoja krytyka i mam nadzieje że moja również jest potrzebna innym potencjalnym klientom Immi australijskiego którzy o tym kraju nie mają zadnych merytorycznych informacji bo jedynym źródlem są statystyki australijskiego GUS-su które trzeba połączyć i przeanalizować na co przeciętny aplikant nie ma czasu i możliwości.
                          Przypominam również że ten topick zalożylem ja a więc dotąd aż administrator tego portalu nie zadecyduje o zamknięciu tego tematu, możesz i powinnaś sie tu wpisywać.
                          Dlatego bardzo cie proszę żebyś poświęcila tu odrobine wolnego czasu i przedstawila swój punkt widzenia.
                          Byc może jakiejś liczbie osób zaoszczędzimy w ten sposób niepotrzebnych wydatków i straty czasu.
                          pzdr
                        • 12.08.13, 07:27
                          > Jak widzisz kolego, prawda w tych czasach nie jest w cenie, pomyjami się ją teraz zwie.
                          Prawda? Zarty sobie stroisz chyba. Ta "prawda" to jedynie Twoja jednostronna subiektywna opinia.
                          --
                          Contrary to popular belief, one DOES simply drive into Mordor.
                      • 12.08.13, 07:15
                        > widze że cenzura sie powoli denerwuje,

                        Nie cenzura a jeden forumowicz (nie zrozumiales; on apeluje do cenzorki!)

                        > (a kurs AUD leci na leb na szyje).

                        Sprawdz aktualne kursy bo wyglada ze cos Ci sie pokickalo. NO ale to normalne u frustratow.

                        > - why do hot white girls love Indian guys so much?

                        Znowu cos CI sie pokickalo. Wykazujesz nieznajomosc Au.

                        > ... problem ten zajmuje bardzo żywo białych aussi ....

                        Znowu nieznajomosc AU. Nas interesuja glownie Filipinki (posluszne, zapobiegliwe,i do tego umieja o czlowie a zadbac!); moze tez Thaiki i Indonezyjki (ale te mniej)

                        > ..... smile Rozmawiajac na ten temat rozladujemy trochę napiętą atmosferę big_grin

                        Psychologiem tez najwyrazniej nie jestes bo efekt jest wrecz odwrotny. Ale jak Ci to sprawia przyjemnosz to wyzyj sie, nieszczesliwcu. Wal co CI slina na jezyk przyniesie.

                        Prostujacy SP
    • 12.08.13, 02:16
      Dalilah, 5-miechow. Macie bardzo słabe pojęcie o Australii i Australijczykach, wylewacie tu swoje frustracje niedocenionych imigrantów, przy okazji starając sie załatwić jakieś porachunki z administracją. Powtarzacie w kółko to samo, to się robi nudne, tak jak nudna i męcząca jest dla dorosłych obecność dzieci, manifestujących własne zdanie przy pomocy zrobienia kupy na dywan.

      Już wszyscy wiemy, że nienawidzicie Australii i Australijczyków i że pogardzacie ludzmi, którzy tu mieszkają z własnego wyboru i dobrze się tu czują. Polecam Wam stworzenie nowego forum, poświęconego wyłącznie krytykowaniu AU. Z pewnością znajdziecie sporo chętnych do pisania - tych wszystkich odrzuconych i niedocenionych, którzy uważają, że wjazd do Australii im się należy z samej racji ich istnienia. Będziecie się tam czuli jak u siebie w domu.

      Odnosząc sie do ostatniego postu 5-miechow: "to forum jest poświęcone Australii ale "poświęcone" nie znaczy że jest to ołtarz do skladania dziękczynnych postów. " Dziękczynne posty? Wydaje mi się, że większość australijskich forumowiczów, którzy tu piszą po prostu czują się dobrze w Australii, "dziękczynności" tu nie widziałam.

      Over and out

      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • 12.08.13, 05:28
        No to wlasnie tak jak podejrzewalem. Kan z oz to typowy polski , bogobojny cekin. Czlowieku , jestes naiwnym stworzeniem wierzacym w rzady i ich NIBY nakazy i zakazy . Czlowieku taki jak ty zawsze bedzie kopany w dupe i na dodatek bedziesz z te kopy dziekowal. Zrozum to , ze nielegalna immigracja tak samo w USA jak i w Australii moglaby bys szybko powstrzymana , ale jest jeden szkopol...... mozni tego swiata tak naprawde tego nie chca. Niezbedna jest tania sila robocza. Sila , ktora malo kosztuje , sila , ktorej sie nic nie nalezy ( DO CZASU) Poczekaj nastepne 20 lat kicius i Australii nie poznasz tak jak ja po ponad 30 nie poznaje Ameryki. Swiat sie zmienia facet i musisz podazac za zmiana. A teraz mychwa i do tyry i pracuj solidnie dla swojego australijskiego bosssssa.
        • 12.08.13, 08:11
          realcucumber napisał:

          > No to wlasnie tak jak podejrzewalem. Kan z oz to typowy polski , bogobojny cek
          > in. Czlowieku , jestes naiwnym stworzeniem wierzacym w rzady i ich NIBY nakazy
          > i zakazy . Czlowieku taki jak ty zawsze bedzie kopany w dupe i na dodatek bedzi
          > esz z te kopy dziekowal.

          Nie wiedząc nic o forumowiczach, nawet nie czytając co piszą płodzisz jakieś bzdury. Kan jest poza strukturami rynku pracy - chyba żyje w najbardziej "alternatywny" sposób ze wszystkich piszących na tym forum. Aha i jest kobietą ;o) Jestes kolejnym przykładem nicka, wchodzącego na forum nie żeby podyskutować (do czego forum służy z samej nazwy) i poznac innych ludzi, tylko żeby wylać z siebie jakieś zapiekłe żale. Polecam wylewanie się w towarzystwie Delilah i 5-miechów na innym forum.

          PS. Czy mógłbys też przybliżyć nam znaczenie wyrażenia "bogobojny cekin"? Były już ekshumy, ale cekinów jeszcze nikt tu nie przywoływał.

          >Zrozum to , ze nielegalna immigracja tak samo w USA ja
          > k i w Australii moglaby bys szybko powstrzymana , ale jest jeden szkopol......
          > mozni tego swiata tak naprawde tego nie chca. Niezbedna jest tania sila robocza

          Następny wyznawca NWO.

          > . Sila , ktora malo kosztuje , sila , ktorej sie nic nie nalezy ( DO CZASU) Poc
          > zekaj nastepne 20 lat kicius i Australii nie poznasz tak jak ja po ponad 30 nie
          > poznaje Ameryki. Swiat sie zmienia facet i musisz podazac za zmiana. A teraz m
          > ychwa i do tyry i pracuj solidnie dla swojego australijskiego bosssssa.

          No głupiego z siebie robisz maksymalnie. Wytłumacz tylko co to jest "mychwa" i "tyra" i znikaj stąd, OK?

          Luiza-w-Ogrodzie
          Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
        • 13.08.13, 15:12
          realcucumber napisał:

          > No to wlasnie tak jak podejrzewalem. Kan z oz to typowy polski , bogobojny cek
          > in. Czlowieku , jestes naiwnym stworzeniem wierzacym w rzady i ich NIBY nakazy
          > i zakazy . Czlowieku taki jak ty zawsze bedzie kopany w dupe i na dodatek bedzi
          > esz z te kopy dziekowal. Zrozum to , ze nielegalna immigracja tak samo w USA ja
          > k i w Australii moglaby bys szybko powstrzymana , ale jest jeden szkopol......
          > mozni tego swiata tak naprawde tego nie chca. Niezbedna jest tania sila robocza
          > . Sila , ktora malo kosztuje , sila , ktorej sie nic nie nalezy ( DO CZASU) Poc
          > zekaj nastepne 20 lat kicius i Australii nie poznasz tak jak ja po ponad 30 nie
          > poznaje Ameryki. Swiat sie zmienia facet i musisz podazac za zmiana. A teraz m
          > ychwa i do tyry i pracuj solidnie dla swojego australijskiego bosssssa.

          No, nie. Please Ogorek przestan...

          W porownaniu z ilosciami w US to w AU praktycznie nie ma nielegalnych. Australijczycy sami wola sie zatrudniac na lewo by dorobic do roznych sytuacji i nie lubia konkurencji ze strony naplywowych nielegalnych. O ile wiec nie jestes Azjata, ktory przylatujac tutaj znajdzie zatrudnienie u swoich ziomkow, lub Hindusem to kto niby mialby tutaj zatrudnic Polaka. Polakow tutaj relatywnie malo. Polakow prowadzacych biznesy, ktore mialyby mozliwosci zatrudniania na lewo tez niewiele. Jackowa nie ma, ani Greenpointu.

          I do tego wszystkiego, dlaczego akurat Polak majacy mozliwosci zatrudniania na lewo mialby zatrudniac drugiego Polaka, zamiast Azjaty za polowe stawki??

          Australia jest w polowie biala i w drugiej Azjatycka. Mnie to pasuje i nie wywoluje rozwolnienia po 20 latach. Ale w US to rozwolnienia bym pewnie miala widzac tego waszego Bolka-Lolka w kolorze czarnym-bialym, ktory pobil samego Busha Seniora w kreowaniu bezpieczniejszej Ameryki. I don't know Bolivia wydaje sie w porownaniu malym przyjaznym panstewkiem, gdzie mozna za plotem pod napieciem i kabuza pod poducha chyba osiagac podobne poczucie bezpieczenstwa.

          No ubawiles mnie tymi 'moznymi swiata", ktorzy rzadza wszystkim - jakby kiedykolwiek w nowoczesnej historii zachodu bylo inaczej.haha Ale dzieki za podzielenie sie ta informacja.

          Reszty nie moge komentowac bo nie rozumiem - Slazak? bo nie Poznan bo Luiza nie kapuje.

          Kan
      • 12.08.13, 08:54
        O co ci chodzi tak naprawde? Jakie frustracje? Chcialabyś żyć tak jak ja teraz żyje więc nie pleć bzdur tak jak reszta twoich braci w wierze - tak tak bo tylko tak należy oceniać wasz stosunek do urzędników australijskich - nabożna wiara w nieomylność namaszczonych big_grin
        Nie odwolam z tego co poprzednio napisalem ani słowa.
        Chętnie odpowiem na pytania związane z tematem topicku - przypominam że dotyczy wizy studenckiej do Australii oraz procesu wizowego - nie mam tu zamiaru nikogo odstręczać od Australii tylko uprzedzić że proces wizowy może potrwać dlużej niż zadeklarowany w oficjalnych dokumentach.

        Każdy sobie może wybrać co woli - jeżeli ma czas i nic nie robi (tak jak większość userów tego forum big_grin), czekanie na wize 3 miesięcy czy 8 miesięcy nie sprawi mu różnicy natomiast jeżeli ktoś chce sobie poukladać wyjazd do Australii z innymi obowiązkami slużbowymi w Polsce i zagranicą np w innym kraju, to radze sie dobrze zastanowić - na terminowe zalatwienie aplikacji radze nie liczyć.

        to wszystko - czy ja tu obrażam jakieś wasze BÓSTWA, o co ten wrzask??????????????????
        • 12.08.13, 11:27
          chlopie 5 miechow przyszlo ci do glowy ze moze sam cos zarypales ?? Oczywiscie jak przystoji na polaczka jestes nie omylny .Podanie zlorzyles kolo "20 kwitnia " 13 sierpinia poprosli i zrudlo dochodow .To bedzie na podaniu o vise .Masz podac konto i zrudlo dochodow -komu sie chce moze sprawdzac .to ze masz cos tam na koncie to nie oznacza ze jest to twoje .Jesli dostarczyles te informacje to twoje podanie zaczyna od ZERA czyli 3 miesiace sie zaczynaja od spelnienia wymogow . to ze Ty zaczoles to w kwietniu to nikogo nie obchodzi .Jak ci nie szlo po angilesku to mogles udac sie do frimy ktura tym sie zajmuje Nie podoba sie too f...bad twoje podanie zostalo rozpatrzone ....to jest wedlug ciebie ,we wlasciwym czasie
          I to jest informacja dla ubiegajacych sie .
          Strata reputacji ?? a wogule to dostales ta vise ??wedlug mnie to chyba nie
          wyjazd zeby spedzic czas na plarzy ,zajecia sie nie odbywaja na plarzy
          wyjazd na zime nie ma sensu - moja zima jest niekiedy podobna do twojego lata dzisiaj bylo 26 C a to jest zima .Ocean ma 19 C czyi cieplej ni Baltyk wlecie
          Uklony z Gold Coast
          i nie jecz mnie ze pisze zle po polsku ,sadze ze mowie i pisze lepiej niz ty kiedykolwiek bedzie po angielsku a do polski nie mam zamiaru jechac zeby sie uczyc
          tak dla ciekawosci to czy wyjazd do Japoni w Pl jest jakas ciekawostka ?? " no bo ja nawed dwa razy bylem w Japoni "
          • 12.08.13, 14:23
            rozumiem że już nie piszesz po polsku ale proponuje również przypomnieć sobie umiejętność czytania ze zrozumieniem. Mogleś to napisać po angielsku - od października do lipca uczylem sie angielskiego w Polsce, zajęcia mialem codziennie, 6 dni w tygodniu, we wrześniu wyjeżdżam slużbowo do Londynu i tam bedę używal jęz. angielskiego również slużbowo.
            Wszystkie daty ktore tu podaleś są z czapy - zaplacilem za wize i kurs 23 kwietnia 2012, maila o dotarciu wszystkich dokumentow łącznie z badaniami lekarskimi i wyciągiem z konta dostalem z urzędu w Perth pod koniec maja 2012.
            To kurs w Gold Coast rozpoczynal się 13 sierpnia a żądanie podania źródla moich pieniędzy na koncie przyszlo do mnie pod koniec sierpnia. Wyslalem natychmiast razem z zaświadczeniem o aktualnych zarobkach.
            Nie bredź o spelnianiu wymogow, nieomylny polaczku, bo te 2 ostatnie żądania nie istnieją w wymogach ubiegania się o wizę australijską, NIE ISTNIEJĄ, w informacji na webside Immi nie ma wymogu żeby przesylać zaświadczenie o wysokości aktualnych zarobkow w Polsce oraz nie ma nic o udowadnianiu że pieniądze aplikanta pochodzą z legalnego źródla.
            Nie mialbym nic przeciwko gdyby takie żądanie wyszlo do nich w maju 2012 ale na 2 tygodnie po rozpoczęciu oplaconego przeze mnie kursu to chyba lekka przesada.
            Mam prace w Polsce, pewnie cię to dziwi ale tak jest, bylem umowiony że uczę się angielskiego w Australii do końca czerwca 2013 i od 1 lipca 2013 stawiam się w pracy. Nie będę wspominal o odwolanej, służbowej podróży do Barcelony (na 1 sierpnia 2012 - do Brisbane mialem lecieć z Madrytu) oraz związanych z tym komplikacjach.
            Jeszcze raz powtarzam - mój topick jest ostrzeżeniem dla tych którzy oprócz Australii mają inne zobowiązania.
            ps. co do wyjazdu do Japonii i innych krajow - to przykład na to że do innych krajów moglem się dostać i wrócić bez komplikacji i w terminie.
            Nie wiedzialem że na tym forum są jakieś zakompleksione indywidua które to odbiorą tak jak ty big_grin
            • 12.08.13, 15:22
              Nie bredź o spelnianiu wymogow, nieomylny polaczku, bo te 2 ostatnie żądania ni
              > e istnieją w wymogach ubiegania się o wizę australijską, NIE ISTNIEJĄ, w inform
              > acji na webside Immi nie ma wymogu żeby przesylać zaświadczenie o wysokości akt
              > ualnych zarobkow w Polsce oraz nie ma nic o udowadnianiu że pieniądze aplikanta
              > pochodzą z legalnego źródla.

              Really?


              www.immi.gov.au/students/students/570-2/financial.htm
              • 12.08.13, 15:26
                Poza tym w ramach doksztaltu z j. angielskiego, swiatowcu:

                - topic
                - website

                Jak rowniez pragne zauwazyc, ze mtt nie jest Polakiem ( to w ramach doksztaltu z j. polskiego).
              • 12.08.13, 17:25
                ok, nie bede cie przepytywal z ortografii hiszpańskiej ale poproszę żebyś przetlumaczyła to co mi podalaś do przeczytania - moje tlumaczenie jest takie:
                If your source of income is a money deposit held in a bank account, you must provide the following evidence:
                •pay slips - wyciąg z konta
                •bank loan documents - pożyczek nie brałem
                •interest from investments - korzyści (benefity) z investowania

                Gdzie tu jest o pochodzeniu moich pieniędzy - tym, o ile wiem w każdym kraju zajmuje sie urząd skarbowy i druga sprawa - gdzie tu jest o zaświadczeniu z miejsca pracy o moich aktualnych zarobkach w Polsce.
                prosze o przetlumaczenie smile

                • 13.08.13, 02:08
                  > •pay slips - wyciąg z konta

                  Nie - wyciag z konta to Bank Statement,
                  "Pay Slip" to jest tzw pasek placowy.

                  W Australii pensje sa przelewane na konto (najczesciej co 2 tygodnie) a pracodawca wydaje (przesyla elektronicznie) pracownikowi dokument, ktory zawiera informacje na temat zarobkow w skali rocznej, place brutto, place netto, podatek przelany do ATO oraz zarobki i podatki to date.
                  I podobnego dokumentu Immigration oczekuje od wystepujacego o wize.

                  W ramach edukacji polecam obejrzenie kilku odcinkow Border Security.
                  • 13.08.13, 08:33
                    u nas nie ma pay slips, poza tym korzystałem również z pośrednika edukacyjnego który pracuje z Australią od 1990 roku, i szef tego biura który zna Australię i tam był setki razy kazał mi wysłać wyciąg z konta. Wyciąg był z ostatniego miesiąca.

                    Jak brakowało im zaświadczenia od lekarza (nie mogłem go przesłać osobiście, lekarz musiał to sam wysłać do Berlina, takie są ich przepisy) to napisali to pod koniec maja (o pay slips ani słówka).

                    Nie napisali również nic o pay slips w mailu z dnia 25 czerwca (wykreśliłem tylko nazwiska):

                    From: perth.offshore.students@immi.gov.au
                    [perth.offshore.students@immi.gov.au]
                    Sent: Monday, June 25, 2012 3:31 AM
                    To: xxxxxxx@xxxxxxxxxxxxx
                    Subject: Re: FW: Perth Offshore (GL) TRN: xxxxxxxxxx - Status of your
                    applicaion [SEC=IN-CONFIDENCE:CLIENT]
                    Dear Mr Xxxxxxxxxx
                    Thank you for your email.
                    Please be advise that we are still processing your student visa application.
                    You will be advise by email when a decision is made on your student visa
                    application
                    Yours sincerely
                    Name: Gxxxxxxxxxx
                    Position: xxx

                    c.d.n
                  • 13.08.13, 08:34
                    A to mail pośrednika edukacyjnego do Immi na kilka dni przed rozpoczęciem kursu:

                    -----Original Message----- From: Dxxxxxxxxxxxxx
                    Sent: Wednesday, August 08, 2012 3:15 PM
                    To: Perth DIAC
                    Subject: Fw: Perth Offshore (GL) TRN: xxxxxxxxxxxxxxx - Status of your applicaion
                    [SEC=IN-CONFIDENCE:CLIENT]
                    RE: xxxxxxxxxxxxx, TRN: xxxxxxxxxxxxxxx
                    Dear Madam
                    As an authorised recipient and on behalf of the applicant I would like to
                    ask you when we can expect a completion of the visa process.
                    Six weeks passed since your last email and nothing has happend.
                    Mr xxxxxxxx submitted his application over two months ago and should start his
                    course next Monday (13.08.2012).
                    Thank you in advance for soon reply
                    Yours sincerely
                    Dxxxxxxxxxxxxxxxxx

                    c.d.n
                  • 13.08.13, 08:42
                    A to mail od pośrednika edukacyjnego do mnie w dniu rozpoczęcia kursu 13 czerwca 2012:

                    Witam Panie xxxxxxxxxx
                    To ja złożyłem Pana wniosek wizowy i zajmuję się aplikacją wizową do czasu jej zakończenia, więc czuję się wywołany do tablicy.
                    W związku z tym informuję, że:

                    - zgadzam się z Panem, że rozpatrywanie Pana wniosku wizowego trwa skandalicznie długo. Nie jest pocieszające, że dotyczy to większej liczby osób, a niektóre z nich także miały zacząć kurs w dniu dzisiejszym;- nie wiemy jakie są przyczyny takiej sytuacji, ponieważ australijski "urząd imigracyjny" nie odpowiada na maile.

                    Kilka miesięcy temu była podobna sytuacja, po naszej interwencji do Warszawy na spotkanie z agentami przyjechała przedstawicielka Ambasady Australii w Berlinie. Niestety sytuacja poprawiła się na krótko;
                    - powiadomiliśmy szkołę, że nie zacznie Pan w terminie i z jakiego powodu.
                    Poniżej znajdzie Pan historię korespondencji z "immigration" w Pana sprawie.
                    Ostatni kontakt ze strony "Immigration" był 25 czerwca. Jak tylko coś nowego pojawi się w Pana sprawie, natychmiast Pan poinformuję.
                    Pozdrawiam
                    Dxxxxxxxxxxxxxxxxxx

                    Żądanie dosłania pochodzenia moich pieniędzy oraz zaświadczenie z miejsca pracy o zarobkach przysłali 20 sierpnia czyli tydzień po rozpoczęciu kursu, przesłałem im to 22 sierpnia i czekałem jeszcze do 3 października [szkoła w Polsce nie chciała już dłużej czekać na opłacenie semestru]

                    Co jeszcze znajdziecie? big_grin
                    • 13.08.13, 15:47
                      kiepski musial byc skoro nie wiedzial jakie dokumenty powinienes zlozyc ubiegajac sie o wize ELICOS.
                      Zapewne Immigration wydalo sie dziwne, ze uzywasz posrednika przy zalatwianiu tak banalnej rzeczy jak studencka wiza.

                      Aha, o ile sie nie myle, od studentow wymaga sie posiadania min $18 000 na rok pobytu.
                      Miales prawie 60 balonow na koncie?
                      • 13.08.13, 16:44
                        big_grin 37 000 AUD, jak mnie zmusisz to to znajde big_grin wogóle nie chciałem tam pracować i napisalem o tym do agenta pośredniczącego ale NIE MA INNEJ WIZY studenckiej niż ta z mozliwościa pracy 20 h tygodniowo.
                        Dodam ci jeszcze jeden fakt o którym nikt nie wie - chcialem tam rozwinąć business, sprawdzilem swoje możliwości w nurkowaniu na dużych głębokościach. Rezultat - perfect.
                        Myślałem nie tylko o Australii ale również o poznaniu przy okazji całej Oceanii - mialem tam mieć przerwe w nauce prawie 1 miesiąc ze względu na wakacje australijskie - nie masz do czynienia z baranem ktory sobie wydaje pieniądze bo ich ma za dużo.
                        W sumie - to Australia stracila więcej nie przyjmując mnie, ja sobie poradze ale móglbym ściągnąć wielu ludzi z Polski w planie turystycznym, jestem mistrzem w PR, i poza tym to nie jest taka wielka różnica w cenie przelotu w porownaniu z Karaibami.
                        Uwierz mi kan - nie pieprze glupot a to że tu teraz jestem to dlatego że mam urlop smile
                        We wrzesniu nie bede mial czasu na takie pierdoły sad

                        ps. az sie boje ze daje wam pretekst do nowych ataków - bo śmieć mial nieczyste zamiary businessowe i Immi z Oz rozszyfrowalo kryminaliste big_grin
                        • 14.08.13, 06:11
                          Dodam ci jeszcze jeden fakt o którym nikt nie wie - chcialem tam rozwinąć business, usprawdzilem swoje możliwości w nurkowaniu na dużych głębokościach. Rezultat - perfect.

                          Aaa, czyli wyczuli, nie jestes genuine studentem.
                          Dla tych, ktorzy chca rozwijac w Australii biznes sa inne wizy.
                          Immigration b. nie lubi takich co przyjezdzaja na wizie danego typu a potem okazuje sie, ze cel ich przyjazu do Oz byl zupelnie inny.
                          Czyli naklamali.
                          Doprawdy szkoda, ze nie obejrzales sobie kilku odcinow Border Security.
                          • 14.08.13, 08:40
                            osmanthus, zrozum prostą rzecz - ktoś kto wydaje tyle pienędzy na wyjazd do dalekiego kraju MUSI traktować ten wyjazd jako okazję do poznania terenu pod kątem wykorzystania tych informacji w przyszłości.
                            Nie moglem się porywać na wize businessową bo wogóle nie wiedzialem czy to co mnie interesuje jest tam możliwe.
                            To te tak zwane polaczkowe big_grin 2 grzyby w barszcz (lubie być polaczkiem smile ) - nauka języka, poznanie terenu, poznanie możliwości zarobienia pieniędzy i w przypadku pozytywnych wyników testu - powrót do testowanego kraju.
                            Nic z tego nie wyszło sad
                            • 14.08.13, 12:25
                              5_miechow_czekania2012 napisał(a):

                              > osmanthus, zrozum prostą rzecz - ktoś kto wydaje tyle pienędzy na wyjazd do dal
                              > ekiego kraju MUSI traktować ten wyjazd jako okazję do poznania terenu pod kątem
                              > wykorzystania tych informacji w przyszłości.
                              > Nie moglem się porywać na wize businessową bo wogóle nie wiedzialem czy to co m
                              > nie interesuje jest tam możliwe.

                              ?
                              Nie mogles sie PORYWAC na wize biznesowa???

                              eVisitor (Subclass 651)
                              Available to passport holders from the European Union
                              and a number of other European countries.
                              eVisitor is for people who want to visit Australia for:

                              tourism, such as holidays, recreation or seeing family or friends
                              business purposes, such as attending a conference, negotiating or exploring business opportunities
                              www.immi.gov.au/visas/visitor/651/
                              • 14.08.13, 13:48
                                nie będę próbował drugi raz, nie jestem idiotą big_grin
              • 13.08.13, 17:01
                Wtrącę się jeszcze bo krew mnie zalewa na waszą niewiedzę i ignorancję. Jesteście jak dzieci we mgle. Wiecie że gdzieś dzwonią, ale nie wiecie w którym kościele..

                TUTAJ jest prawidłowy link odnośnie wymogów finansowych do wizy studenckiej 570 jeśli chodzi o Polaków, którzy mają ASSESSMENT LEVEL 1, o czym nawet dzieci wiedzą (ale nie ty, jak widać), wydawałoby się specjalistka od Australijskiego prawa emigracyjnego wklejająca artykuły, linki, itp.. heh

                link:

                www.immi.gov.au/students/students/570-1/financial.htm
                Polecam lekturę pt. Assessment Levels na immi.org.au. Tam wszystko wyjaśnili. Polacy są w assessment level 1 na wszystkie wizy studenckie do Au, w zwiazku z powyższym mamy najniższe z możliwych wymagania odnośnie przedstawiania wszelkiej maści dokumentów potwierdzających że my to my itp.. Krótko mówiąc mamy luzik jeśli chodzi o wizy studenckie.

                Link, który podałaś:
                www.immi.gov.au/students/students/570-2/financial.htm

                NIE DOTYCZY Polaków, dotyczy jakichś tam innych narodowości podlegających pod ASSESSMENT LEVEL 2, który ma zaostrzone wymogi dot. finansów (i nie tylko) odnośnie prospective students. Dla informacji: istnieją jeszcze wyższe assessment levels dla wybranych narodowości z ostrzejszymi wymaganiami dla przyszłych studentów.
                Warto to wiedzieć biorąc się za takie duskusje..

                A więc jesli chodzi o Polaków aplikujących o studenckie to nie ma mowy o żadnej z poniższych rzeczy:

                Acceptable sources of income
                -Money deposits held in a bank account by you or a person supporting you.
                -A loan from an approved financial institution.
                -A loan from your government.
                -Financial support from your education provider or another organisation.

                Za to jest napisane jak byk:

                Acceptable sources of income:
                -The money to support you and your family members may come from any source.

                Czyli (tu do 5 miechów piszę) kasa może pochodzić skądkolwiek...

                5 miechów:

                Twoje niepowodzenie wizowe polegało prawdopodobnie na nie dostarczeniu na czas tego, co immi od ciebie chciało. I wszystko najprawdopodobniej rozbijało się o GTE (pisałam o tym kilka dni temu). Oni bardzo ale to bardzo chcieli być pewni tego, że ty masz w Polsce pracę, rodzinę, kredyt, nie wiem co jeszcze, po to żeby po skończonej nauce wrócić do siebie do kraju, a nie próbować szczęścia z kombinacjami jak tu otrzymać pobyt stały w Au. Oni bardzo przestrzegają GTE (odkąd weszło jakieś 2 lata temu) i z tym naprawdę nie ma żartów.

                A poniżej wklejam oryginalną informację wziętą z korespondecji pomiędzy immi, a studentem na wizie 570 w Australii. Chodziło właśnie o dostarczenie dodatkowej dokumentacji. Idealnie taka sytuacja jak u ciebie.

                Timeframe for response:

                If there has not been any response within 28 days, or if the response is unsatisfactory or incomplete, then this application will be decided on the basis of the information that is already available. Section 62 (1) and (2) of the Migration Act state that if an applicant for a visa is invited to give additional information or to comment on information, and does not give the information or comment before the time for giving it has passed, the Minister (or a delegate of the Minister) can make a decision to grant or refuse to grant the visa without taking any action to obtain the additional information.

                Czyli krótko mówiąc, jeśli poproszą o dokumentację dodatkową i jej nie otrzymają w danym czasie to przy podejmowaniu decyzji bazują na tym co mają. Przyznają wizę albo nie. I wcale nie muszą cię powiadamiać o decyzji końcowej w trybie natychmiastowym. /złośliwość, o której wspominałam/ Oni szanują swój czas, to jedno co pewne..

                Żegnam na dobre szanowne towarzystwo wzajemnej adoracji ! he he big_grin
                • 13.08.13, 17:19
                  nie przejmuj sie, dalilah, bawie sie dobrze big_grin
                • 14.08.13, 06:26
                  dalilah12 napisała:
                  > TUTAJ jest prawidłowy link odnośnie wymogów finansowych do wizy studenckiej 570
                  > jeśli chodzi o Polaków, którzy mają ASSESSMENT LEVEL 1, o czym nawet dz
                  > ieci wiedzą (ale nie ty, jak widać), wydawałoby się specjalistka od Australijsk
                  > iego prawa emigracyjnego wklejająca artykuły, linki, itp.. heh
                  >
                  > link:
                  >
                  > www.immi.gov.au/students/students/570-1/financial.htm
                  > Polecam lekturę pt. Assessment Levels na immi.org.au. Tam wszystko wyjaśnili. P
                  > olacy są w assessment level 1 na wszystkie wizy studenckie do Au, w zwiazku z p
                  > owyższym mamy najniższe z możliwych wymagania odnośnie przedstawiania wszelkiej
                  > maści dokumentów potwierdzających że my to my itp.. Krótko mówiąc mamy luzik j
                  > eśli chodzi o wizy studenckie.
                  >

                  No, jak widac, nie do konca

                  > Link, który podałaś:
                  > www.immi.gov.au/students/students/570-2/financial.htm
                  >
                  > NIE DOTYCZY Polaków, dotyczy jakichś tam innych narodowości podlegający
                  > ch pod ASSESSMENT LEVEL 2, który ma zaostrzone wymogi dot. finansów (i nie tylk
                  > o) odnośnie prospective students. > >

                  > Za to jest napisane jak byk:
                  > Acceptable sources of income:
                  > -The money to support you and your family members may come from any source.
                  >
                  > Czyli (tu do 5 miechów piszę) kasa może pochodzić skądkolwiek...


                  No i co z tego, ze Level 1?
                  I co z tego, ze kasa, jak piszsz, moze pochodzic skadkolwiek ?

                  The department must be satisfied that an applicant, once in Australia, will have genuine access to the funds they claim to possess to cover the travel, tuition and living costs for themselves and their family members.

                  W zwiazku z tym Immi moze zazadac takich dowodow jakich sobie zamarzy i odwalic kandydata, ktory ich nie dostarczy na czas.


        • 12.08.13, 12:15
          5_miechow_czekania2012 napisał(a):

          > O co ci chodzi tak naprawde? Jakie frustracje? Chcialabyś żyć tak jak ja teraz
          > żyje

          Nie rozumiesz o co chodzi? I see... może ktoś inny Ciebie oświeci bo mnie się już nie chce strzępić klawiatury żeby wyjaśniać to co już powiedziałam, a czego nie zrozumiałeś. Co do ostatniego zdania, nie wiesz nic o tym kim jestem i jak żyję ale w swojej arogancji uważasz, że ja chciałabym żyć jak Ty?

          >...więc nie pleć bzdur tak jak reszta twoich braci w wierze - tak tak bo tylk
          > o tak należy oceniać wasz stosunek do urzędników australijskich - nabożna wiara
          > w nieomylność namaszczonych big_grin

          Nikt nie napisał na forum że urzędnicy australijscy są nieomylni, ta informacja pojawiła się tylko w Twojej głowie.

          > Nie odwolam z tego co poprzednio napisalem ani słowa.

          Cóż.. podobno tylko inteligentny człowiek potrafi się przyznać do swoich błędów.

          > Chętnie odpowiem na pytania związane z tematem topicku - przypominam że dotyczy
          > wizy studenckiej do Australii oraz procesu wizowego - nie mam tu zamiaru nikog
          > o odstręczać od Australii tylko uprzedzić że proces wizowy może potrwać dlużej
          > niż zadeklarowany w oficjalnych dokumentach.

          Juz uprzedziłeś - kilkunastokrotnie. W tym "topicku" (sic!).

          > Każdy sobie może wybrać co woli - jeżeli ma czas i nic nie robi (tak jak większ
          > ość userów tego forum big_grin), czekanie na wize 3 miesięcy czy 8 miesięcy nie spra
          > wi mu różnicy natomiast jeżeli ktoś chce sobie poukladać wyjazd do Australii z
          > innymi obowiązkami slużbowymi w Polsce i zagranicą np w innym kraju, to radze s
          > ie dobrze zastanowić - na terminowe zalatwienie aplikacji radze nie liczyć.

          Znowu to samo - nie pofatygowałeś się poznać użytkowników tego forum, ale uważasz że nic nie robią. Otóz większość z nich albo mieszka (i pracuje) w Australii od dawna, albo mieszkają w innym kraju i do AU się nie wybierają, chyba, że turystycznie. Twój wątek jest przeznaczony dla osób starających się o wizę edukacyjną a takich forumowiczów jest tu raptem dwie-trzy osoby, wszystkie na tym "topicku" (LOL).

          > to wszystko - czy ja tu obrażam jakieś wasze BÓSTWA, o co ten wrzask???????????
          > ???????

          Jak dotąd tylko Ty wrzeszczysz w tej konwersacji. Pozwól, że Ciebie poinstruuje: otóż na Internecie dla oznaczenia wrzasku używa się dużych liter (np. BÓSTWA), wielokrotnych znaków zapytania oraz wykrzykników.

          Ide sprawdzić, czy barramunda sie już zgrilowała. Koleżeństwo forumostwo proszę o przejęcie konwersacyjnej pałeczki, jeśli się Wam jeszcze chce.

          Luiza-w-Ogrodzie
          Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
          • 12.08.13, 15:16
            luiza, mnie również znudziło sie powtarzanie tego samego wkółko a powtarzam bo większość z was nie czyta tego co ja pisze tylko dopasowywuje moje posty do tezy o "nieomylnym polaczku" który pewnie "coś spieprzył" i teraz wylewa żale.

            gdybym sie zachowal zgodnie z waszą mentalnością to bym wyjechał - kilka miesięcy później ale bym wyjechał.
            Musialem zrezygnować bo nie mialem czasu i nikt nie gwarantował mi że wogole wyjadę. Zapisalem sie na kurs w Polsce za ktory, tak jak na calym świecie, płaci się z gory za semestr (3 miesiące) a w tym samym czasie trwał już oplcony przeze mnie kurs wq Gold coast na którym mnie nie bylo. Uważacie że powinienem tak kontynuować?
            A co by bylo gdyby mi dali wize w kwietniu - nie dostalbym wtedy zwrotu pieniędzy zaplaconych za kurs w Australii, mialbym w takim przypadku zrezygnować z pracy w Polsce?

            Ponieważ uparcie staracie się doszukać jakiś błędów z mojej strony albo może nie mieści wam się w głowie że ktoś mógłby wyjeżdżać do Australii tylko na naukę języka proponuję takie rozwiązanie:
            jako że większośc z tu obecnych jest ekspertami od Australii, może doczekam się na informację jak odzyskać stracone niezasłużenie pieniądze.

            Chodzi o zwrot 3973,59 PLN straconych na przewalutowaniu AUD na PLN po zwróceniu mi tych pieniędzy przez szkołę.
            [Męczy mnie to - nie tracę pieniędzy, przepuszczam czasami i to dużo ale NIE TRACĘ]

            W zamian za taką podpowiedź przestane się udzielać.
            big_grin

            aha, i jeszcze jedno, jesteście tak zestresowani korespondencją ze mną że brakuje wam poczucia humoru - to że nic nie robicie to byl żart, bylo tu jeszcze więcej zartow ale chyba tego nie doceniliście ze względu na tezę - "sfrustrowany polaczek ograniczony umysłowo wini innych za swoje niepowodzenia"
            [cześć] smile
            • 12.08.13, 16:11
              Chodzi o zwrot 3973,59 PLN straconych na przewalutowaniu AUD na PLN po zwróceniu mi tych pieniędzy przez szkołę.

              A to juz twoj bad luck, chlopcze!

              I pamietaj, ze w Australii, podobnie jak w USA, mozesz miec wprawdzie wize, ale lotniskowa Immigration moze dojsc do wniosku, ze twoj przyjazd tutaj nie jest genuine i w krotkich abcugach moze sie znalezc na pokladzie samolotu lecacego w kierunku Europy big_grin
            • 12.08.13, 16:40
              5 miechów daj sobie już z nimi spokój, chodź na piwo, wyluzujsmile

              Ekshumy zawsze będą broniły swojego gniazda, a że mało osób czyta takie forum, a jeszcze mniej coś tu wpisuje to Australia będzie zawsze postrzegana jako kraj mlekiem i miodem płynący, taki dokładnie jaki ONI sobie tu wymyślili. Będą się tu wzajemnie łechtać ach- ami i och ami i tak sobie to forum będzie jałowo funkcjonowało do końca swoich dni.

              Podczas mojego pobytu (jako rezydent) w "najlepszym kraju III świata" Australii zdążyłam między innymi zauważyć że Polak przebywający długo w Australii traci poczucie humoru, pamięć, zdolność zdrowej, niezależnej oceny sytuacji (nie zabarwionej tym co mówią w telewizji albo u sąsiada na bbq) i wiele innych zmysłów bez posiadania których jakakolwiek dyskusja z takim delikwentem jest cholernie ciężka i niekończąca się. Wlecze się jak te flaki z olejem i staje się nudna aż do wyrzygania. Dokładnie tak, jak to forum.

              Najpierw dziękowano mi tutaj za cenne informacje, dzisiaj zarzuca mi się nieznajomość Australii i Australijczyków. Dobre! Nie skomentuję, hehe..

              Bronicie się przed prawdą jak przed jakąś dżumą.

              Poczytałam sobie wasze dyskusje z innych, starszych wątków dotyczących różnych tematów. Matko kochana co za bełkot. Gdybym wczesniej wiedziała jak bardzo drętwo dyskusja z wami na forum Australia może przebiegać to nigdy bym tu nie napisała ani słowa bo tu niczego człowiek się nie dowie, a jedynie zostanie wplątany w jakąś niekończącą się farsę, intrygi, podchody i gierki na słówka. I jeszcze te błędy trzeba czytać. Okropność.

              Nie mój poziom. Więcej tu nie zajrzę. Ekshumację uważam za zakończoną smile
              • 12.08.13, 18:15
                dalilah12 napisała:

                > Podczas mojego pobytu (jako rezydent) w Australii zdążyłam między innymi zauważyć że Polak przebywający długo w Australii traci poczucie humoru

                Hola, hola... i u ciebie z poczuciem humoru musialo nie byc najlepiej. Gdybys je miala to humorystycznie podchodzilabys do zapinania cie w kakao przez zdobycznego, australijskiego meza, tym samym ratujac swoje malzenstwo i pozostajac happy rezydentka hehehe

                > Nie mój poziom. Więcej tu nie zajrzę. Ekshumację uważam za zakończoną smile

                Rozumiem, ze dokonalas ekshumacji swojego australijskiego epizodu w celach samoterapeutycznych. Wez sie juz zakop z powrotem, razem z traumatycznymi wspomnieniami, bo nos wykreca hehehe

                --
                "Gott, Ehre, Vaterland"
                • 12.08.13, 18:52
                  hola, hola...nie wiedziałem że tu tak można big_grin mam na myśli zapinanie w kakao big_grin.
                  Nie wyjaśnilem userowi "starapierdola" o co chodzi z tym moim cytatem z australijskiego forum ale teraz wyjaśnie bo widze że mozna big_grin
                  wiecie dlaczego aussi wolą Filipinki, Indonezyjki i azjatki generalnie?
                  Z tego samego powodu dla ktorego anglosasi jeżdżą na sex do Bangkoku.
                  A dokladniej - bo każda z nich powie "duży sprzęt" i będzie wyglądalo że tak naprawde myśli big_grin big_grin

                  ps. lubie to forum coraz bardziej smile
                  • 13.08.13, 06:04
                    chlopie tych 5 miechow a ty drukowanymi potrafisz czytac ??
                    podanie o vise
                    punkt 44 Datails of employer
                    punkt 49 Living Costs i tu cie osylaja do www.immi.gov.au/students/checklist/
                    punkt 50 You must provide documentary evidence -chodz i towoje finanse
                    wogule ty ten formularz wypelniales ?? bo robisz wrarzenie ze nie masz zadnego pojecia
                    Kurs zaczynal sie 13 Sierpnia . A pewny jestes ?? ze to byl Gold Coast i Brown English Language School ??? widzisz problem w tym ze takiego kursu nie ma !!!!! Kazdy moze sobie to sprawdzic Jest jeden co sie zaczyna 9 wrzesnia
                    Chlopie krecisz dla mnie to ty klamiesz .Moze durzy mlot i sie w pale strzel nie wiem czy pomoze ale nie sadze ze zaszkodzi
                    a tak dla ciekawosci to mamy okrutna zime 23 C w tej chwili ,niebieskie niebo i ptaszki spiewaja
                    • 13.08.13, 08:45
                      młot to by sie tobie przydał, przymule. I nie mow do mnie "chlopie" bo ci odpowiem "cwelu"
                      • 13.08.13, 09:00
                        cwelu - cwel nie wiem co to znaczy chetnie sie czegos nowego naucze surprised)
                        widzisz biedna osobo bredzisz - nic co to napisales sie nie zgadza .Luiza jest dosc tolerancyjna osoba bo ja bym cie wykasowal juz dawno .
                        A puki co ide robic Okonomiyaki
                        uklony ze slonecznego Gold Coast
                        • 13.08.13, 13:14
                          taaa, nic sie nie zgadza a ja tu siedze z ramienia KGB i CIA żeby zepsuć celowo wizerunek urzędu Immi z kraju Oz big_grin
                          Przeczytaj uważnie wszystkie posty i zobaczysz że sie zgadza.
                          Wariujecie na punkcie tej Australii jakby to było jakieś wasze bóstwo czy święty gaj. Tymczasem są to normalne konsekwencje rządów socjalistycznych w każdym kraju na świecie - burdel w papierach i "nieomylność" darmozjadów zza biurka.
                          Czego tu bronić, to wasz kraj, powinniście być po mojej stronie bo wykopanie tabunów niepotrzebnych urzędnikow jest w interesie każdego kraju na ziemi.
                          To jakie są konsekwencje ich "twórczości' widać po rezultatach eksportowych sektora edukacyjnego w Australii - 4 mld AUD straty w dochodach w ciągu ostatnich 3 lat.
                          ps. podajesz temperatury z Gold Coast - teraz sa wyższe w UK, po co teraz wydawać pieniądze na australie? sad
                          • 13.08.13, 22:59

                            Polaczku jakbys umial choc nieco czytac po angielsku to bys sprawdzil co jest na podaniu,
                            przyglupie tego nie zrobiles .A powtarzac ze nie bylo oznacza ze masz cos nie tak podczapeczka
                            Na stronie tej domniemanej szkoly sa tez terminy ale nalerzy umiec czytac , mowiles z pania przez telefon ?? a w jakim jezyku ?? na migi ?? bbbbbuuuhahahahahaaaa
                            a po co teraz wydawac pieniadze na australie ? no widze ze w koncu dociera . Tak uczyc sie jezyka w UK . Spadaj chlopcze ,nastepnym razem jak wymyslisz jakas historje to odrob najpierw lekcje .
                            Sloneczko swieci i bedzie 24 C ,pozostalo niecale 3 tygodnie zimy . surprised)
                  • 14.08.13, 01:02
                    5_miechow_czekania2012 napisał(a):

                    > wiecie dlaczego aussi wolą Filipinki, Indonezyjki i azjatki generalnie?
                    > Z tego samego powodu dla ktorego anglosasi jeżdżą na sex do Bangkoku.
                    > A dokladniej - bo każda z nich powie "duży sprzęt" i będzie wyglądalo że tak na
                    > prawde myśli big_grin big_grin

                    Paczpan, w Australii nie byl, ale wszystkie detale zna jak dziki pies dingo.
                    Nawet te intymne hehehe
                    Pewnie czytal Tomka w Krainie Kangurow hehehe

                    --
                    www.lomianki.info/galeria_pictures.php?pid=199
    • 13.08.13, 23:56
      Wątek schodzi na wyzwiska. Dalilah, 5_miechów, Ratpole, Mtt. Uspokójcie się, bo będę banować.

      Luiza-w-Ogrodzie
      Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
      • 14.08.13, 00:59
        luiza-w-ogrodzie napisała:

        > Wątek schodzi na wyzwiska. Dalilah, 5_miechów, Ratpole, Mtt. Uspokójcie się, bo
        > będę banować.

        Ay carramba!
        Chlopaki, zacznijmy wyzywac w obcych jezykach hehehe Moze przejdzie przez Cenzora

        --
        "Gott, Ehre, Vaterland"
      • 14.08.13, 01:44
        Kobieto powinnas to zrobic juz bardzo dawno temu
        Za krztalt tego forum Ty odpowiadasz ,Masz wpisywane wymyslone historie i nastepnie atak na Australie . Ty to tolerujesz ,mnie nie odpowiada ,zabralem glos na sam koniec
        Facet czy to dziecko nie wie o czym pisze i jeczy i jeczy .Nie ma to nic wspulnego z prawda co raczej nie bylo az tak trydno sprawdzic .Jesli nie chcesz miec tu bagna to go nie toleruj
        Tak dla ciekawosci to Czy zdrobnienie od Polaka -Polaczek jest obrazliwe ??
        chlopiec - chlopczyk ??
        • 14.08.13, 04:17
          mtt44 napisał:

          > Kobieto powinnas to zrobic juz bardzo dawno temu
          > Za krztalt tego forum Ty odpowiadasz ,Masz wpisywane wymyslone historie i nast
          > epnie atak na Australie . Ty to tolerujesz ,mnie nie odpowiada ,zabralem glos
          > na sam koniec

          Za kształt forum odpowiadają forumowicze. Ja banuję w przypadkach spamowania oraz używania wyzwisk, dając tym ostatnim kilka dni na szansę poprawy. Nie będzie poprawy, zabanuję nicka.

          Co do ataku na Australię, Australia sama się obroni. ;o)

          Ratpole, wyzwiska obcojęzyczne żeby oszukać cenzurę? A od czego jest Google Translate? ;o)

          Pozdrawiam
          Luiza-w-Ogrodzie
          Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
          • 15.08.13, 02:45
            luiza-w-ogrodzie napisała:

            > Ratpole, wyzwiska obcojęzyczne żeby oszukać cenzurę? A od czego jest Google Translate? ;o)

            Do rectum z takim translatorem. Ratpole przetlumaczyl na "słup rat"
            Mozemy spokojnie naparzac sie w obcym jezyku.
            Proponuje lacine kuchenna hehehe

            --
            www.lomianki.info/galeria_pictures.php?pid=199
            • 15.08.13, 04:11
              Eee, ile można się wyzywać... nawet takie Forum Vulgarum zamarło.

              Z drugiej strony, takich np arabskich wyzwisk tu jeszcze nie było. Masz tu pomoc naukową I na osobny wątek proszę.

              Luiza-w-Ogrodzie
              Forum AUSTRALIA
          • 15.08.13, 06:27
            Sorry Lu - zgadzam sie z Mtt44. Rozumiem brak czasu czy checi do moderowania - dzialalnosc dodatkowa, wiec kazdy rozumie.
            Ratpol troluje tutaj od lat i jeszcze nie widzialam jednego watku zalozonego przez niego z sensem. Sporadyczne 'udane' wpisy polegaja glownie na zlosliwym dopierdalaniu innym, co moim zdaniem tez jest trolowaniem.

            Takowy tez rozpoczal pierwszy tutaj rozpierduche - tez nie pierwsza. Jak Pan - taki kram.

            Kan
            • 20.08.13, 13:38
              no, napisze wam wreszcie coś miłego, bedziecie mieli post który oprawicie sobie w ramke i powiesicie nad kominkiem big_grin
              Spotkałem osobę która jedzie do Australii na wize studencką - czekała 2 TYGODNIE !!!!!!

              ps. mojej opinii o urzędzie Immi w Perth nie zmieniam - paskudne obyczaje - gdybym przynajmniej wiedział o co chodzi sad

              ps. 2 - może zalatwiała w Sydney - jest tam urząd Immi?

              • 24.08.13, 06:29
                5_miechow_czekania2012 napisał(a):


                > ps. 2 - może zalatwiała w Sydney - jest tam urząd Immi?
                >

                Ba, nawet dwa wink ale chyba tylko jeden od spraw wizowych, ten w centrum.

                --
                obrazy, malunki i nie tylko
    • 03.02.14, 23:10
      "Dumb, Drunk and Racist" to chyba tak w zaokragleniu daje prawdziwy obraz Australii.

      Do tego dochodza ciezkie problemy mieszkaniowe i wysokie bezrobocie ca 14%.

      Te problemy sa tez co prawda w innych panstwach ... ale w Australii dochodzi do tego jeszcze masywna i nie znoszaca sprzeciwu propaganda, znana tylko z lat 30 w Niemczech, MY JESTESMY NAJLEPSI - wszysto inne jest gorsze...

      Statystiki i fakty sa falszowane ...tylko zeby utrzymac ten obraz najlepszego panstwa...

      Jakakolwiek krytyka jest zabroniona, az do tego stopnia, ze mozna byc wydalonym z kraju, to powoduje zastraszenie i u wiekszosci akceptacje ... za daleo do domu i za drogo, tam juz nic nie mam, co powiedza inni...

      No, ale jezeli kto lubi bic za morde trzymany...to prosze bardzo
      • 04.02.14, 01:32
        zosiamisia napisał(a):

        > "Dumb, Drunk and Racist" to chyba tak w zaokragleniu daje prawdziwy obraz Austr
        > alii.
        >
        > Do tego dochodza ciezkie problemy mieszkaniowe i wysokie bezrobocie ca 14%.
        >
        > Te problemy sa tez co prawda w innych panstwach ... ale w Australii dochodzi do
        > tego jeszcze masywna i nie znoszaca sprzeciwu propaganda, znana tylko z lat 3
        > 0 w Niemczech, MY JESTESMY NAJLEPSI - wszysto inne jest gorsze...
        >
        > Statystiki i fakty sa falszowane ...tylko zeby utrzymac ten obraz najlepszego p
        > anstwa...
        >
        > Jakakolwiek krytyka jest zabroniona, az do tego stopnia, ze mozna byc wydalonym
        > z kraju, to powoduje zastraszenie i u wiekszosci akceptacje ... za daleo do do
        > mu i za drogo, tam juz nic nie mam, co powiedza inni...
        >
        > No, ale jezeli kto lubi bic za morde trzymany...to prosze bardzo

        Zależy, w jakiej Australii się obracasz. Moja wygląda inaczej.

        Co do rasizmu, jest częścią ludzkiej natury i jest wszędzie. Ale nie ma u nas i nie było zamieszek takich jak w Europie czy USA.

        Co do bezrobocia, zależy jak się je definiuje. Każdy kraj robi to tak, żeby je pomniejszyć wink U nas istnieje również obieg gotówkowy, w którym ludzie dorabiaja sobie obchodząc Urząd Podatkowy.

        Ceny nieruchomości są wysokie głownie w Sydney i Melbourne, bo podbite przez baby boomers i zagranicznych inwestorów. To spowoduje większy popyt na mieszkania (a nie domy), dalej od centrum wielkich miast i dzielenie się domem z innymi - rodziną lub przyjaciółmi. Baby boomers zaczną masowo wyprzedawać nieruchomości, żeby kupić sobie miejsce w ośrodku spokojnej starości i ceny spadną.

        Jeśli chodzi o krytykę, opowiadzasz bzdury. Oczywiście, że istnieje, szczególnie młodzież i alternatywne ruchy głośno ją wyrażają, najlepiej to widać na necie - bo chyba nie szukasz jej z komercyjnych stacjach TV? Rząd jaki mamy, taki mamy. Labourzyści sami sobie podłożyli nogę w ostatnich wyborach a Liberals wystawili Tony'ego. Ale jak wszędzie, ludzie narzekaja na politykę - i robią swoje, i żyją nienajgorzej.

        Reasumując, w Australii da się ciągle żyć lepiej niż w wielu innych miejscach świata. Skoro jest tu Tobie źle, czujesz się zastraszana, trzymana za mordę i takie tam, powinnaś jak najszybciej wyjechać z tego strasznego kraju... czego serdecznie Tobie życzę

        Luiza-w-Ogrodzie
        .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
        Jak gadać z królikami
        • 04.02.14, 05:05
          To przeciez nie jest pierwszy post w tym stylu, napisany przez jednorazowego nicka.
          Wcale bym sie nie zdziwil, gdyby przez zawsze tego samego.
          Co jakis czas sie slyszy o jakims nieudaczniku probujacym sie zaczepic w AU na krzywy ryj,
          starajacego sie obejsc przepisy emigracyjne, podajacego w aplikacji wizowej falszywe, z brudnego palucha wyssane dane, a moze sie uda, a moze nikt sie przekretow nie dopatrzy, a pozniej opowiadajacego niestworzone historie kazdemu, komu tylko sie da, komukolwiek kto
          chce te pierdoly przeczytac.
          Szkoda czasu na dyskusje. Olac.
          • 16.02.14, 16:58
            brudnego palca to ssiesz ty, zadbaj również o higiene umyslową zanim coś napiszesz sad
            Opisalem moją przygode z Australią na facebooku jako Leszek Tekler, strona spolecznościowa Embassy of Australia i czekam kiedy wladze Australijskie wytoczą mi sprawe sądową – czekam tak od sierpnia.
            I NIE MOGE SIE DOCZEKAĆ!!!!!!!!!!!!!!!!!!
            Pomocy oczekuję od was – nasmarowanych wazeliną obrońców Niepokalanej Krainy Oz.
            Zosia ma absolutną rację – Australia kojarzy mi sie wyłącznie z buractwem i niekompetencją, urzedas ktory odpisal mi na mój withdraw nie zdobyl sie nawet na zwykle "SORRY", wypocil "thank you" i może wy, australijczycy, wytlumaczycie mi co mial na myśli big_grin o ile to nie jest raczej zadanie dla psychiatry.
            Zarówno na tym forum jak i na australijskim (dot emigracji) panuje totalne wazeliniarstwo bo każdy z tych nieszczęśnikow czeka tam po 14, 20 miesięcy na wize pobytową, zainwestowali w kangurze torby big_grin fure pieniędzy i boją sie wlasnego cienia. Jakakolwiek dyskusja z nimi jest niemożliwa a moderatorzy banują takich jak ja (2 bany za napisanie prawdy).
            Odegralem sie leciutko jakiś czas temu na nieświadomym grubasie australijskim (turysta). Pytal o droge a ja zapytalem o proces wizowy. Ponieważ jego odpowiedź nie spodobala mi sie (ględzil o polityce i problemach z ciapatymi) kazalem mu wypieerdalać w rytmie kankana smile
            Taka mała satysfakcjasmile
            • 17.02.14, 07:31
              Bardzo sie ciesze, ze czekasz az 'wladze Australii" wytocza Ci proces. Nie rozumiem tylko dlaczego czekasz na Forum umiejscowione w gazecie polskiej??

              Nie prosciej 'chwycic byka za rogi' i czekac pod/wokol Amabasady, gdzie moze bedac umiejscowionym strategicznie moglbys tym wladzom jakos przywalic?zart

              Dostales 'thank you' czyli normalna w stylu australijskim/brytyjskim odpowiedz. Znaczy to, ze przyjeli do wiadomosci, ze sie juz dalej nie starasz i sprawa jest zakonczona.

              'Sorry' znaczyloby, ze ktos z tych urzednikow popelnil blad i wtedy Ty moglbys sie ubiegac o zwrot utraconych pieniedzy. Aby dostac sorry, nalezaloby pewnie poczekac na ta wize i dopiero po jej dostaniu zrobic 'raban' w postaci uprzejmego listu z racji utraconych pieniedzy na kurs, oplaty, przeloty - if any.
              Jak Ci madrze wlasny prawnik poradzil - proba podania do sadu panstwa przez pojedynczego obywatela innego kraju nie jest zadaniem prostym. Proba uczynienia tego, bez jakiegos naprawde powaznego powodu jest bez szans. Brniecie dalej, to juz chyba 'barani upor' ale jak bedziesz dalej probowal i sie staral to moze ktos Ci w koncu przywali? O to chodzi?

              Sorry, ale na powaznie to sie Twoich wpisow czytac juz nie da...wiec mam ubaw po pachy. Rozluznij sie, w koncu sam zrezygnowales z tej wizy...

              Pozdrawiam
              Kan
              • 18.02.14, 06:16
                Czytając twojego posta zdalem sobie sprawe że brakuje mi waszego propagandowego belkotu. Minęlo kilka miesięcy jak tu nie pisalem i trwaloby to dalej gdyby nie zosiamisia ktora ma rację i nerfi który odpowiada na to obelgami bo wykazano rysy na świetlanym obliczu urzędniczego raju Oz.
                Krótka odpowiedź na twoje bąki:

                1.
                > Bardzo sie ciesze, ze czekasz az 'wladze Australii" wytocza Ci proces. Nie rozu
                > miem tylko dlaczego czekasz na Forum umiejscowione w gazecie polskiej??

                jak zwykle kłopoty z czytaniem? Czekam na stronie Embassy of Australia – Facebook, podpisany i do dyspozycji każdego prokuratora.

                2.
                > Nie prosciej 'chwycic byka za rogi' i czekac pod/wokol Amabasady, gdzie moze be
                > dac umiejscowionym strategicznie moglbys tym wladzom jakos przywalic?zart

                australijskie poczucie humoru? podobno opowiadacie ten sam dowcip caly dzień, to prawda? big_grin

                3.
                > Dostales 'thank you' czyli normalna w stylu australijskim/brytyjskim odpowiedz.
                > Znaczy to, ze przyjeli do wiadomosci, ze sie juz dalej nie starasz i sprawa je
                > st zakonczona.

                Ok, myslalem że dziekują za pieniądze ktore im dałem sad

                4.
                > 'Sorry' znaczyloby, ze ktos z tych urzednikow popelnil blad i wtedy Ty moglbys
                > sie ubiegac o zwrot utraconych pieniedzy. Aby dostac sorry, nalezaloby pewnie p
                > oczekac na ta wize i dopiero po jej dostaniu zrobic 'raban' w postaci uprzejmeg
                > o listu z racji utraconych pieniedzy na kurs, oplaty, przeloty - if any.

                Nie znasz procedury – po otrzymaniu wizy rezygnacja z wyjazdu oznacza utrate pieniedzy za caly kurs i to bez wzgledu na to czy wize otrzymalbym na 5 miesięcy czy na 2 dni przed jego końcem.

                5.
                > Jak Ci madrze wlasny prawnik poradzil - proba podania do sadu panstwa przez poj
                > edynczego obywatela innego kraju nie jest zadaniem prostym. Proba uczynienia te
                > go, bez jakiegos naprawde powaznego powodu jest bez szans. Brniecie dalej, to j
                > uz chyba 'barani upor' ale jak bedziesz dalej probowal i sie staral to moze kto
                > s Ci w koncu przywali? O to chodzi?

                Grozisz mi? big_grin barani upór to ja widze raczej na australijskich forach.

                6.
                > Sorry, ale na powaznie to sie Twoich wpisow czytac juz nie da...wiec mam ubaw p
                > o pachy. Rozluznij sie, w koncu sam zrezygnowales z tej wizy...

                Zrezygnowalem bo musiałem, bo czekanie oznaczaloby dalszą strate czasu i jeszcze wiekszych pieniedzy bez zadnych gwarancji.
                4 osoby ktore czekaly dalej, wyjechaly w końcu w styczniu - ja w tym czasie już bylem po pierwszym semestrze w amerykańskiej szkole jęz. angielskiego w Warszawie.

                Żeby zakończyć definitywnie ten jalowy dialog proponuje taką rzecz – jeżeli wy sie powstrzymacie od ubliżania osobom ktore o Australii mają podobne zdanie jak ja, to i ja sie nie bede odzywal.

                Stres jaki przeszedlem z powodu wizy do Australii bedzie niezapomniany sad i jeżeli bede mógl sie odegrać w jakikolwiek sposób to odegram się ale na pewno to forum nie jest mi do tego potrzebne.

                • 18.02.14, 16:26
                  ... czy cos podobnego, moze Ci pomoze.

                  Widze zes wyjatkowy polski pieniacz, nic nie rozumiesz co do Ciebie pisza, ale nie pozwolisz prawdzie stac w drodze Twoich przekonan.

                  Dzieki Bogu zes tej wizy nie dostal.

                  Amen. SP
                • 19.02.14, 06:33
                  Zosia/Kasia/Krzysiu - wszystko jedno - co jakis czas zjawia sie tutaj satelitarny 'nick', ktory wpisuje nieprzyjemny i zjadliwy 'generic text' (taki, ktory mozna zmienic nazwe kraju i wszedzie pasuje) po czym znika i juz nigdy indziej nie istnieje. Tak pi razy drzwi obserwuje to okresowe astralne zjawisko od lat 6?, moze dluzej. No chyba nie sugerujesz po tym owacji?
                  I jesli Zosia sie poczula urazona to czemu nie wejdzie, sie przedstawi i napisze konkretnie, gdzie, oraz co ja spotkalo? I spokojnie, bo na krzyk to kazdy w AU jest uczulony.

                  Przeczytaj moze tez czesc wlasnych wpisow tych lamiacych etykiete tego forum jak rowniez kazdego innego, ad persona teksty, gdzie atakowana jest osoba. Moze zrozumiesz niechec uczestnikow tego forum do takich wpisow? ktore generalnie bedac przedluzeniem Facebooka dla wiekszosci tutaj jest gronem towarzyskim i dla przyjemnosci. Wciaz mile widziane nowe osoby, i osoby, nie trole, ktorych na Forach otwartych nie brakuje.
                  Jesli ktos wchodzi i pisuje, ze na pustej drodze wiejskiej wiodacej z Montville do Maleny jechal za nim 'stary cap' siedzac mu na ogonie cala droge az do momentu skrecenia do pubu - to jest info!

                  I na koniec; z Australia w ktorej jeszcze nie byles i Australijczykami to miales za malo kontaktu aby wydawac szersze opinie. Opierasz sie na jednym doswiadczeniu - niemilym. Nie sadzisz, ze to troche za malo?
                  I z calym szacunkiem, mlody czlowieku do Twojego stresu doznanego z powodu nie otrzmania wizy i popsucia planow wyjazdowych - kazdy ma swoje i jakkolwiek swoje wlasne najwieksze i najwazniejsze - troche wiecej moze perspektywy na zycie...please.

                  Narfi ma 70 +. Jest po powaznej operacji. Czy naprawde myslisz, ze Twoj stres mentalny jest naprawde wart tego aby komus jakas zastawka wysiadla czytajac rozjuszone wpisy, czy byc moze prawdziwej, byc moze nie Zosi, piszacej ogolnikowe dyrdymaly?

                  Pozdrawiam
                  Kan
                  • 19.02.14, 09:14
                    również pozdrawiam i prosze o zrozumienie - jeżeli ktoś wrzuca wszystkich do jednego wora jako nieudacznicy, analfabeci, debile z Polski ktorzy nie potrafią wypelnić formularza wizowego naraża sie niestety na kontrreakcję.
                    Stary intelektualista (pierdola) oskarża mnie ze sie pienie, znowu yvonne sugeruje że oskarżam AU o rasizm.
                    A ja pienie sie bo tlumaczycie mi od początku tekst kwestionariusza wizowego ktory ja znam na pamieć - ja natomiast pisze wam o wpadce i bajzlu urzędniczym w waszym kraju typowym dla wszystki krajow socjalistycznych bez wzgl na szerokość geograficzną.
                    Zamiast najeżdżać na mnie, jako patrioci australijscy powinniście sie zainteresować innymi ciekawostkami np:
                    1. dlaczego klienci jednych biur pośrednictwa edukacyjnego w Polsce dostają wize AU w 2 tygodnie a klienci innych biur pośrednictwa edukacyjnego czekają 8 miesięcy?
                    2. dlaczego urzędnicy AU na wyjazdach do Europy promują jedne szkoly australijskie a inne pomijają?
                    To prawdopodobnie miedzy innymi dlatego mój post na facebooku wisi bez żadnej reakcji - nikt nie che ruszać gówna big_grin
                    • 19.02.14, 10:35
                      1. Lapowkarstwo chyba? Oprocz, ze Gold Cost QLD nigdy zadna mekka nauki nie bylo. Bylo raczej takowej przeciwienstwem. Jak sie w tym kraju zmienia rzad i bez roznicy czy federalny czy stanowy, to biurowi zaczynaja trzasc sie.
                      2. Rzad tego kraju nie jest zaintersowany szkolami, ktore majac gowniany program oraz jego realizacje sa nastawione na przeksztalcanie wiz studenckiech na wizy pobytu stalego. Gold Coast jest wiec goownianym miejscem do nauki bo szkoly sa narazone na sprawdzanie - i slusznie bo z gowna GC biz slynie.
                      Zle wiec trafiles.

                      Kan
                    • 19.02.14, 15:54
                      1. dlaczego klienci jednych biur pośrednictwa edukacyjnego w Polsce dostają wize AU w 2 tygodnie a klienci innych biur pośrednictwa edukacyjnego czekają 8 miesięcy?

                      Po puknieciu w glowe zrozumiesz ze powinienes NAJPIERW zapoznac sie z historia / efektami pracy tych biur, a dopiero po tym wybrac to ktore jest najlepsze. Jak w banku: w jednym kolejka jest dluga, w innym krotka. Zamiast sie pienic uzywaj glowy.

                      2. dlaczego urzędnicy AU na wyjazdach do Europy promują jedne szkoly australijskie a inne pomijają?

                      Kazdy promuje to co zna; zaden urzednik nie zna wszystkich szkol bo musial by je studiowac ze 100 lat. I az tyle mu nie placa. I tak wiedza wiecej niz urzednicy w PL. Prosta rada: spytac go czy sa inne szkoly i dla czego ich nie promuje.

                      Tak wiec zmien styl: zamiast pisac pierdoly (od tego ja jestem) zaczniej MYSLEC i dzialac SKUTECZNIE a nie uwazac sie za pepek swiata. To sie po polsku nazywa PRAGMATYZM.

                      3. To prawdopodobnie miedzy innymi dlatego mój post na facebooku wisi bez żadnej reakcji

                      WHO CARES??? Jak wierzysz w Facebook to kup jego akcje. Ostatnio poszly do gory; widac jest duzo jeleni....

                      Sfrustrowany doradca SP
                  • 19.02.14, 16:36
                    Hehehe...
                    Domyslam sie jak Ci ta kalkulacja mojego wieku wyszla, ale ja po prostu mlodo z Pl wyjechalem. No i z tym sercem , to bez przesady, to juz nie te czasy. Teraz to jest po prostu zabieg. Zasadniczo nie jest bardziej ryzykowny niz wyciecie wyrostka.
                    ...a tak w ogole to strasznie sie wzruszylem Twoja troska o moje zdrowie smile
                    Nie martw sie Kan, skora na mnie gruba jak na byku i byle pierdniecie wioskowego kundla nie robi na mnie wrazenia smile
                    • 19.02.14, 22:36
                      już myslalem że znowu nie bede tu pisal ale 2 użytkownikow wyraźnie szuka wrażeń. Jak sie dowiaduje, to stara emigracja tak że epitety typu polski pieniacz czy wsiowy kundel mogą mieć wieksze zastosowanie wlaśnie do was bo w tamtych czasach Australia brala każdego ćwoka ktory im sie nadawał do aktualnego zapotrzebowania.
                      Byli to ludzie wlaśnie z polskiej wiochy, ciemne masy dla ktorych wyjazd do wojewodztwa byl świętem dla calej wsi big_grin
                      Ponieważ byli przez cale życie popychadlami i osobnikami drugiej kategorii, odreagowują miedzy innymi na tym forum.
                      przy okazji odpowiem na niektore kwestie:
                      - nie bede sie pukal w glowe i dziekuje za debilne rady intelektualnej pierdoly bo biuro ktore bylo pośrednikiem dziala na calym anglojezycznym świecie już od ponad 20 lat (UK, RPA, USA, NZ, AU, Canada).
                      - nie wybralem USA bo wiedzialem o cyrku z wizą amerykańską, o cyrku z wizą AU nikt mnie nie poinformowal, informacja o ryzyku tej aplikacji powinna być podana do wiadomości publicznej przez wladze AU.
                      Kończymy czy bedziecie dalej belkotać nie na temat?
                      ps. na marginesie, na moje kompetencje zawodowe nie narzekal nikt za granicą - we wrześniu bylem służbowo w Londynie, 10 lat pracy w 2 krajach UE, 5 lat temu pytalem sie o emigracje do AU w ambasadzie AU w Brukseli - byli zainteresowani ze wzgl na moj zawod, jedyna przeszkoda to byla moja znajomość jęz. angielskiego.
                      A wy co? Cale życie czyszczenie kibli i ciułanie każdego centa a w necie australijska arystokracja big_grin
                      • 20.02.14, 03:10
                        Rany, czlowieku, na moje oko, miales po prostu ciezkiego pecha, zdarza sie. Na to juz wiele nie poradzisz. Wypadaloby sie zastanowic, czy tak aby nie mialo byc, znasz chyba to powiedzenie, ze nie ma tego zlego... U mnie sie wiele razy sprawdzilo smile choc w chwili porazki "wiedzialam lepiej" i bylam ciezko wkurzona i obrazona na caly swiat.

                        Z tymi kiblami to trafiles ekhm... nie za dokladnie. Znaczy swoj domowy bywa, ze myje, wyjscia za bardzo nie mam wink
                        Niemniej jednak szanuje ludzi, zarabiajacych na zycie ciezka i niemila praca i nie uzywam ich jako przesmiewczej tarczy, to tez troche nieladnie o tobie swiadczy. Szczerze piszac to widzialam wiecej burakow ze sloma z butow z tytulami i po studiach wlasnie, niz takich pozornie "prostych" ludzi.

                        --
                        obrazy, malunki i nie tylko
                        • 20.02.14, 04:23
                          Az mnie zatkalo; wyraznie potwierdziles mo osad o tobie: typowy polski pieniacz.

                          ... ćwok, ludz z polskiej wiochy, ciemna masa dla ktorego wyjazd do wojewodztwa byl świętem dla calej wsi big_grin, przez cale życie popychadlo i osobnik drugiej kategorii, odreagowujący sie tym forum.... belkoczacy nie na temat?
                          SP

                          >>>ps. na marginesie, na moje kompetencje zawodowe nie narzekal nikt za granicą - ....., jedyna przeszkoda to byla moja znajomość jęz. angielskiego.

                          Ja mysle ze narzekali, ale nie zrozumiales, polglowku sad
                          • 20.02.14, 06:06
                            Przepraszam Was Paniowie ale ja spadam. Nie mam niestety gani grubej skory ani takowej miec nie chce. Tak samo jak raza mnie wpisy mlodego to chyba jeszcze gorzej Wasze. ja tutaj tylko i wylacznie istnieje towarzysko z przyzwyczajenia zreszta. Piaskownicy kontynuowac nie bede.

                            W kwestii formalnej poruszanych pewnych zawodow; sprzatacz w Australii to zawod w sumie nie nalezacy ani do najgorzej platnych, ani nieprzyjemnych. Obrazki wiec serwowane, ze sprzatacz to jakis 'tlumok' i cien ludzkiej egzystencji to chyba pochodza z jakiegos innego filmu?

                            Jak tam nie wiem, ale mieszkajac w mocno alternatywnej okolicy, gdzie poprzeprowadzaly sie cale tlumy z roznych zakatkow to istnieje w wizji, ze czesc 'hege fund menadzerow" lub pokrewnych zawodow finansowych sa raczej tymi od sprzatania najgorszych brudow?

                            Pa
                            Kan
    • 04.02.14, 10:07
      Mnie tam frustruje tylko jedno, czlek sie tutaj poci i produkuje od lat w jednym celu, aby przekazac;
      Australia jest dla wykwalifikowanych ludzi, posiadajacych jakis konkretny zawod (nie koniecznie studia) poparte dobrym i solidnym doswiadczeniem zawodowych. Udokumentowanym.
      Najlepsza wiza jest wiza 'pobytu stalego', gdzie nawet jesli sie ktos obecnie kwalifikuje to wymagane jest b.dobre zaplecze finansowe.
      Reszta to turysci i na wlasna odpowiedzialnosc...czy sie komu podoba czy nie.

      Tak sie zmienily realia tego kraju, z czego mozna tylko zainteresowanym zdac sprawozdanie. Tak, jest rasistowka, broni wlasnego rynku pracy od wszystkiech naplywowych, wlaczajac wewnetrzne 'tryndy'ludzi przemieszczajacych sie wewnetrznie i bezrobocie jest wysokie. No i co z tego - kto to czyta???
      Zaraz wejdzie nastepny 'Einstain' z wlasnym odkryciem, ze tutaj sie jezdzi po lewej stronie.

      No i czym niby sie rozni od roznych innych krajow UE?

      Kan
      • 04.02.14, 15:17
        ... i potwierdza.

        Tak, w AU jezdzi sie po lewej stronie. Ale to nie najwiekszy mankament. Najgorsze to ze je sie duzo tlustej, Australijskiej baraniny (merinosy), a tej dobrej, chudej, Nowo-Zeladzkiej nie wpuszczaja na rynek.
        I ze w Kal nie ma dobrych Viktorianskich kartofli bo do WA nie wpuszczaja kartofli z innych stanow. Co za kraj? Co za ludzie!

        Kartoflarz SP
        • 05.02.14, 07:33
          No patrz Pan, czlowiek sie ciagle uczy. A ja 'glab' i nie wiedzialam, ze ta z NZ baranina tutaj jest 'nielegalana'.
          Natomiast moge potwierdzic, ze garnica miedzy SA/WA, to 'gestapo' w porownaniu z granicami NSW/VIC, czy NSW/SA.
          Tak sie ta granica nastraszylismy, ze przed przekroczeniem ugotowalam ze swiezych warzyw/owocow (w ramach przetworzone sa ok) dwie potrawy. Banany, jablka, z cytryna oraz miodem...bleee
          Oraz pomidory, cebula i wszystko inne zielone do kartofli...yammm

          Gotowanie odbywalo sie w temperturze 40C plus na kuchence camper-vana...hahaha

          Nie udalo mi sie tylko ocalic kontenera z miodem, kupionym zreszta w Wooliem, i nie zadnym specjalnym, tylko normalnym przetworzonym/przeprocesowanym, takim samym jaki mozna kupic w Perth. Ale czy ktos normalny bedzie dyskutowal ta kwestie z 'gestapo'?
          Caly samochod zostal obszukany, kazda szuflada sprawdzona, lodowka, siatki, worki z brudami, lozko, spiwory, walizki, samochodowe schowki...
          Cale szczescie, ze sie zdecydowlam ugotowac te potrawy bez wzgledu na smak. Nastepny 1000km z kawalkiem nie bylo nic do zarcia, ani nic do kupienia z serii - jadalne...haha

          Wciaz rekomenduje gleboko doswiadczenie - rekomenduje rowniez - nalezy sie przygotowac. To wybrzeze ma jedne z najbardziej spektakularnych wschodow ksiezyca, pojawiajacego sie nad horyzontem niespodziewanie w czerwono-niebieskiej poswiacie. Czerwien i blekit sa wyrazne i nie ma mowy o odcieniach. Odbywa sie tez znacznie wczesniej niz zachod slonca. Jesli wiec ktos nie wie, to ma kilkanascie minut na udokumentowanie lub sie poprostu bedzie gapil, jak my to uczynilismy.

          Kan
          • 05.02.14, 15:00
            ... No i jest jeszcze caly szereg innych problemow. Pomijajac pajaki i weze i krokodyle i inne scierwo (to mozna zwalic na klimat i aborygenow!), sa tez problemy zupelnie nieoczekiwane. Np ten:

            Jesli Cie kiedys los rzucil do Perth to moze zauwazylas ze niektore tory kolejowe maja trzy szyny, zamiast 'normalnych' dwu. Ale to tylko na szlaku "intercontinental".

            Otoz rozstaw torow w WA jest inny niz np w NSW czy Vitorii (nie wiem jak jest w Qld bo w Kal malo o nim slychac; jakbu nie istial w realu). W WA rozstaw torow jest mniejszy (szyny sa blizej) niz w NSW. Cos jak na granicy Polska/Rosja (Ukraina, Bialorus ...).

            Einstein WAIII
          • 06.02.14, 02:15
            kan_z_oz napisała:
            > Cale szczescie, ze sie zdecydowlam ugotowac te potrawy bez wzgledu na smak. Nas
            > tepny 1000km z kawalkiem nie bylo nic do zarcia, ani nic do kupienia z serii -
            > jadalne...haha

            Hahaha
            Gwoli scislosci.
            Moze my mamy rozne definicje kilometrow albo jadalnosci ale jesli jechalas na wschod to Nundroo gas station serwuje swietne domowej roboty muffiny z bekonem i jajkiem. Nastepnie Ceduna oferuje duzy wybor i sklepow i supermarketow i restauracji. Jadac dalej Wudinna ma jeden z tych slawnych truck stopow gdzie mozna calkiem niezle zjesc plus Alicia's Coffe Cake and Flowers gdzie i jedzenie i ciastka i kawa sa na "metropolitarnym" poziomie.
            • 06.02.14, 03:51
              Nie mamy roznych definicji km. Moze nieco inne odnosnie 'jadalnosci'??. Jechalismy na zachod.

              Po stronie SA nie widzialam wiekszych problemow i w Cedunii wlasnie dopelnilismy zaopatrzenie coby po drodze nie szukac. W Cedunii zjedlismy przepyszne ostrygi prosto z farmy w przydroznym barze - w stylu "Priscilla".

              WA od wioski granicznej - to zupelnie inny kraj. Az do Esperance nie bylo wiele. Norseman przejechalismy w poplochu. Moze nieslusznie, ale zdecydowanie nie chcielismy ani nocowac, ani jesc.
              • 09.02.14, 13:33
                Rany, Kan, opowiedz cos wiecej, znaczy do WA nie wolno wwozic spozywki, nawet prywatnemu? Jak to??? I jak sprawdzaja, sa jakies rogatki na kazdej przejezdnej drodze?

                Luiza, to kiedy ci baby boomersi zaczna sie chalupniczo wyprzedawac,tak na oko? wink

                --
                obrazy, malunki i nie tylko
                • 10.02.14, 12:04
                  yvona73pol napisała:

                  > Rany, Kan, opowiedz cos wiecej, znaczy do WA nie wolno wwozic spozywki, nawet p
                  > rywatnemu? Jak to??? I jak sprawdzaja, sa jakies rogatki na kazdej przejezdnej
                  > drodze?
                  >
                  > Luiza, to kiedy ci baby boomersi zaczna sie chalupniczo wyprzedawac,tak na oko?
                  > wink
                  >
                  Alez Iwono, nie denerwuj sie. Droga jest jedna i asfaltowa. Inne, podobno sa na przelaj - nie radze o ile ktos nie jest w konwoju... Na innych nikt i niczego nie sprawdza...hahaha
                  Na tej jednej jest solidna rogatka. Nie ma wiec przewozu, swiezych owocow, warzyw, miodu- zadnego oraz chyba czegos jeszcze?
                  Mozna wszystko przetworzone, sugeruje wiec mocno, jak ktos sie juz wybierze aby 'przetworzyc', zapakowac i przewiesc , bo pozniej nie ma co zjesc....hahah

                  Kan
                • 12.02.14, 05:37
                  yvona73pol napisała:

                  > Luiza, to kiedy ci baby boomersi zaczna sie chalupniczo wyprzedawac,tak na oko? wink

                  Myślę, że wtedy, gdy ich liczba w nursing homes i w kamperach na bezdrożach Australii osiągnie masę krytyczną. Skubańcy nie chcą się starzeć i zamiast siedzieć w domach starców, pracują albo rozbijają się terenówkami po pustkowiach, ciągnąc dochody z lokatorów w ich inwestycyjnych domkach wink

                  Ale, ale, coś mi w gazetach mignęło, że zaraz, za chwilę nastąpi krach, pęknie bańka nieruchomości i ceny domów drastycznie spadną - słyszałaś coś o tym?

                  Luiza-w-Ogrodzie
                  Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
                  • 19.02.14, 01:57
                    Luiza, nie slyszalam, ale potencjalnie mnie to raduje smile

                    co do 5 miechow czekania, gardlujacego nt. rasizmu Ozonow, no tak, bo ty z twoim "ciapatym" w poscie zupelnie nie pokazujesz tej brzydkiej przywary... ech...

                    --
                    obrazy, malunki i nie tylko
              • 09.02.14, 23:05
                kan_z_oz napisała:
                > Nie mamy roznych definicji km. Moze nieco inne odnosnie 'jadalnosci'??. Jechali
                > smy na zachod.

                Jak na zachod to zupelnie inna bajka.
                Tamtej okolicy nie znam bo my zwykle tylko do plotu jezdzimy.
                • 10.02.14, 05:11
                  Plot jest daleko w WA (faktycznie sa dwa). Kan pisze o granicy miedzy SA i WA (Nularbor)
                  www.liswa.wa.gov.au/wepon/land/html/rabbits.html
                  archive.agric.wa.gov.au/PC_93008.html
                  Informatyk SP
                  • 10.02.14, 12:12
                    napisz coś o następnych
                  • 11.02.14, 03:38
                    starypierdola napisał:

                    > Plot jest daleko w WA (faktycznie sa dwa). Kan pisze o granicy miedzy SA i WA (
                    > Nularbor)

                    Dingo fence jest jakies 50km na zachod od Nundro Roadhouse w Nulabor. Dalej na zachod jeszcze nie bylem.
                    • 11.02.14, 08:04
                      Sorry, myslalem ze piszesz o naszym, swojskim, Rabbit Fence. Tak pierwszy jak i drugi sa daleko w WA:
                      www.google.com/search?q=rabbit+fence+in+australia&rlz=1C1CHFX_enUS529US529&espv=210&es_sm=93&tbm=isch&imgil=0N7SFaiWU1b4CM%253A%253Bhttps%253A%252F%252Fencrypted-tbn2.gstatic.com%252Fimages%253Fq%253Dtbn%253AANd9GcR0rGMooXyU25m2BZcHC1rFCA1DQIbjKLETmddev_f-DkG4TCLs%253B1111%253B1632%253BKjQOdufq7MUubM%253Bhttp%25253A%25252F%25252Fen.wikipedia.org%25252Fwiki%25252FRabbit-proof_fence&source=iu&usg=__2ABzcVmw2GqvmFsa74PwVjfkXMg%3D&sa=X&ei=6sr5UvybJOjgyQGmpYCQCw&ved=0CCwQ9QEwAA&biw=1366&bih=667#facrc=_&imgdii=_&imgrc=ZQe-bCPgEVjo0M%253A%3B_P3U5xTu9NPJJM%3Bhttp%253A%252F%252Fgostudyinaustralia.files.wordpress.com%252F2011%252F04%252Frabbit-fence.jpg%3Bhttp%253A%252F%252Fgostudyinaustralia.wordpress.com%252F2011%252F04%252F06%252Frabbits-the-surprisingly-interesting-tail-of-this-invasive-species%252F%3B1024%3B685
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.