Dodaj do ulubionych

Wynajęcie mieszkania w PL mieszkając w Australii

19.09.14, 17:21
Witam!
Zastanawiam się nad założeniem w Polsce firmy, której usługi będą skierowane do Polaków na emigracji. Mój pomysł opiera się na tym, że wiele osób zostawiło w Polsce puste mieszkania, które tylko stoją i generują koszty lub są oddane pod opiekę rodzinie lub też są wynajmowane znajomym za symboliczną kwotę wynoszącą tyle co opłaty i za darmo się zużywają.
Rozwiązaniem dla tego typu sytuacji mogłaby być moja firma, która wynajmowała by takie mieszkanie od osoby będącej za granicą, zadbała o jego niewielkie odświeżenie, ubezpieczenie OC i w takiej formie wynajęła dalej. Właściciel mieszkania miałby zagwarantowany stały dopływ gotówki (przez czas trwania umowy, np. 2-3lata), jego jedyny wkład czasowy to byłby czas na podpisanie umowy z moją firmą na wynajem mieszkania a następnie comiesięczne sprawdzanie konta,na którym byłby przelew. W przyszłości chciałabym również pośredniczyć w kupnie mieszkań na wynajem przez emigrantów chcących inwestować w kraju, aby np. już na emeryturze do niego wrócić.
Co myślicie Pańswto o takim rozwiązaniu?
Na początku chciałabym rozwinąć działalność na terenie województwa mazowieckiego (głównie Warszawa), w następnej kolejności na województwa ościenne a w rezultacie na całą Polskę. O ile oczywiście byłoby zainteresowanie tematem.
Stąd też kilka moich pytań do Państwa:
- czego właściciel mieszkania by potrzebował, aby czuć się bezpiecznie przy takiej formie współpracy?
- czy emigranci posiadający w Polsce chociażby garaże(lub lokale usługo, powierzchnie magazynowe) byliby zainteresowani taką formą współpracy?
- większe zainteresowanie wywoływałby wynajem długookresowy mieszkań czy raczej wynajem krótkoterminowy, np. dla zagranicznych turystów?
Z góry będę wdzięczna za udzielone podpowiedzi i ewentualne zainteresowanie.
Pozdrawiam,
Marta Bąk
Edytor zaawansowany
  • kan_z_oz 20.09.14, 03:59
    Mój pomysł opiera się na tym, że wiele osób zostawiło w
    > Polsce puste mieszkania, które tylko stoją i generują koszty lub są oddane pod
    > opiekę rodzinie lub też są wynajmowane znajomym za symboliczną kwotę wynoszącą
    > tyle co opłaty i za darmo się zużywają.
    > Rozwiązaniem dla tego typu sytuacji mogłaby być moja firma, która wynajmowała b
    > y takie mieszkanie od osoby będącej za granicą, zadbała o jego niewielkie odświ
    > eżenie, ubezpieczenie OC i w takiej formie wynajęła dalej

    > - czego właściciel mieszkania by potrzebował, aby czuć się bezpiecznie przy tak
    > iej formie współpracy?

    Zalozmy, ze majac firme podnajmiesz czyjes mieszkanie rodzinie z dwojka dzieci, ktora w momencie gdy wygasnie umowa nie bedzie miala ani lokalu zastepczego aby sie przeprowadzic, ani pracy. Jak w takim ukladzie zwrocisz mieszkanie wlascicielowi? czy sprawdzilas dokladnie procedury urzedowe RP w takich sytuacjach? Czy tez nastapila jakas radykalna zmiana w temacie, ktorej nie jestem swiadoma?

    Kan
  • kordula22 20.09.14, 16:24
    Jestem w takiej sytuacji posiadania mieszkania w Pl i mieszkania rownoczesnie poza. Mieszkaniem"opiekowala sie " dobra znajoma, a ja wpadalam kiedy mi sie zachcialo. I wszystko bylo cacy az okazalo sie, ze dobra znajoma, posiadajac klucze wpuszczala obce osoby '(wynajmowala) by ostatecznie traktowac moje mieszknie jak swa wlasnosc.Obecnie, za oplata opiekuje sie mieszkaniem inna osoba, ale nigdy mieszkania nie wynajelabym. Juz to mam za soba i spustoszenie jakie nastapilo, nie da sie wprost opisac ( wlacznie z wykreceniem zarowkek przy przymusowym opuszczaniu). Sadze, ze w Pl nie tylko przepisy, ale i poszanowanie cudzej wlasnosci jeszcze nie dorosly do wynajmowania, tymbardziej na odleglosc.
    Owszem, istnieja apartamenty do wynajecia dla turystow, sa firmy wynajmujace, ale do tego trzeba byc na miejscu, mieszkania musza miec dobry standard i polozenie oraz trzeba miec uczciwy staff do n.p. zmiany poscieli, sprzatania itp. W sumie malo oplacalny i ryzykowny interes.
  • malapatrycja 21.09.14, 20:13
    Witaj Kordula22!
    Jesteś idealnym przykładem osoby, dla której rozwiązaniem mogłaby być moja firma.
    Chciałaś wynajmować mieszkanie i powierzyłaś je znajomej, która zachowała się nie do końca w porządku co zniechęciło Cię do dalszego wynajmowania - czyli w rezultacie do czerpania korzyści finansowych z posiadanego mieszkania.
    A teraz wyobraź sobie taką sytuację. Wyjeżdżasz z Pl, ale chcesz tu wynajmować mieszkanie. Proponujesz to mojej firmie, która:
    1. wynajmuje od Ciebie mieszkanie
    2. płaci Ci kaucję (w wysokości jednego lub dwóch miesięcznych czynszów:
    3. przeprowadza protokół zdawczo-odbiorczy, aby po okresie wynajmowania mieszkanie oddać Ci w takim samym stanie.
    4. zajmuje się opłacaniem wszystkich rachunków+ szukaniem chętnych na wynajem+ egzekwowaniem od nich poszanowania mieszkania+ wysyłaniem Ci Twoich pieniędzy za wynajem.

    Odpadają Ci problemy z nieuczciwą znajomą lub płacenie za opiekę nad mieszkaniem (bo zrozumiałam, że w takiej sytuacji jesteś teraz).
    Piszesz również, że osoby w PL nie dorosły do wynajmowania na odległość i po części masz w tym rację- stąd mój pomysł firmy zarządzającej wynajmem takiego mieszkania i jakby buforującej ryzyka takiej sytuacji, która jest tutaj na miejscu i ma bezpośrednią opiekę nad mieszkaniem.
  • malapatrycja 21.09.14, 20:03
    Witaj Kan, dziękuję Ci za głos w dyskusji.
    Aktualnie w PL, w związku z tym, że rynek najmu w Polsce jest coraz bardziej popularny, powstaje coraz więcej firm zajmujących się taka działalnością. Przykładem takiej firmy (działającej inaczej niż w opisanym przeze mnie pomyśle) jest firma Mzuri, która linkowałam już w jakimś wątku. Firma ta prowadzi szkolenia dla osób wynajmujących między innymi w zakresie doboru właściwych najemców i możliwości zabezpieczenia się na wypadek sytuacji, o której piszesz. Na blogu prowadzonym przez firmę są "ciekawsze" sposoby rozwiązywania sytuacji wink Droga, którą chcę pójść to nie jest nic nowego. Są już w niej specjaliści, którzy uczą innych- czyli można.
    A osobom będącym właścicielami lokalu polecam najem okazjonalny, funkcjonujący od 2009roku. Czy uważasz, że to też jest zbyt słabe zabezpieczenie?
    Pozdrawiam
  • malapatrycja 21.09.14, 20:05
    Przepraszam Kan, źle zlokalizowałam odpowiedź dla Ciebie.
    Czy możesz ją przeczytać nieco niżej?
  • ratpole 20.09.14, 20:16
    forum.gazeta.pl/forum/w,180,150117560,150117560,nasze_mieszkania_w_PL_jak_zarabiac_bezpiecznie.html
    --
    "Gott, Ehre, Vaterland"
  • malapatrycja 21.09.14, 20:20
    Witaj ratpole!
    Dziękuję, za wklejenie linku do dyskusji.Widziałam ją już wcześniej. Osobiście myślę, że założyciel wątku slaskigorny ma osobiście wiele wspólnego z SilesianFlats, ale naprowadza czytelników na skorzystanie z usług tej firmy w bardziej wyrafinowany sposób smile Ja wolę być bardziej transparentna i od razu wyjaśnić po co tu jestem i o co mi chodzi.
    Czy chciałbyś abym odniosła się do poszczególnych wypowiedzi? Osobiście uważam, że firma na jaką mam pomysł byłaby idealnym rozwiązaniem dla osób wypowiadających się w tych wątkach.
    Pozdrawiam i dziękuję za głos w dyskusji.
  • narfi 22.09.14, 04:33
    Troche naiwna koncepcja. Powiedzmy, ze zakladasz jednoosobowa firme, mieszczaca sie w kacie Twojej kuchni. Nie masz zabezpieczenia finansowego.Nie masz doswiadczenia. Nie masz
    referencji, no bo dopiero zaczynasz. Gdzie Ty znajdziesz klientow. Nikt nie powierzy swojej nieruchomosci komus prowadzacemu firme, mieszczaca sie we wlasnym mieszkaniu. Powiedzmy, ze Ty kontrolujesz lokatorow, ale kto kontroluje Ciebie? Jezeli Ty z premedytacja czy z powodu niefortunnego zbiegu okolicznosci spowodujesz straty dla wlasciciela nieruchomosci, jaka jest szansa, ze te straty bedzie mozna od Ciebie wyegzekwowac.
    Na poczatek potrzebujesz kapital i to wcale niemalo. Musisz wynajac lokal na biuro. Musisz zatrudnic pracownikow. Ktos musi byc w biurze caly dzien. Ktos musi spotykac sie z potencjalnymi lokatorami. Ktos musi pokazywac im nieruchomosci, ktore masz na rynku. Ktos musi zalatwiac sprawy w urzedach. Ktos musi dopilnowac ludzi, ktorzy beda sie zajmowali reperacjami, renowacjami, sprzataniem. Co jakis czas wyskoczy jakis spor prawny, czy to z lokatorem, czy to z wlascicielem. Potrzebujesz zaprzyjaznionego prawnika. Musisz tez prowadzic ksiegowosc i jeszcze setki spraw, ktorymi musisz sie zajac.
    Pamietaj, ze bedziesz pracowala dla wlascicieli mieszkajacych na Zachodzie, przyzwyczajonych do zachodnich standardow, a nie polskiej prowizorki.
    Pamietaj rowniez o tym, ze taki interes sie oplaci dopiero przy sporej ilosci nieruchommosci ,
    ktorymi sie opiekujesz. Na poczatku Twoje dochody nie beda, nawet w przyblizeniu, pokrywaly Twoich wydatkow, czyli trzeba dokladac ze swojej kieszeni. Stac Cie na to?
    Na koniec sprawa, ktora juz ktos powyzej poruszyl, ale Ty tego nie zrozumialas.
    Otoz polskie prawo nie doroslo jeszcze do kapitalistycznego podejscia do rynku nieruchomosci.
    Jezeli wlasciciel nie moze w trybie natychmiastowym, eksmitowac lokatora zalegajacego z czynszem, to cala koncepcja w inwestowanie w nieruchomosci na wynajem bierze w leb.
    Jest po prostu zbyt ryzykowna dla wlascicieli.
    Ja bym Ci proponowal na poczatek znalezc prace w duzej firmie posrednictwa nieruchomosciami.Popracowac pare lat, poznac wszystkie zawilosci, nawiazac kontakty w branzy, a dopiero wtedy zaczac rozwazac wlasny biznes. No, bo tak jak Ty to wszystko przedstawiasz, to mozna porownac do niezliczonych postow na tym forum takiego rodzaju:

    "Mam 18 lat i chce wyjechac na stale do Australii. Czy mam zaczac sie pakowac juz teraz czy dopiero w przyszlym miesiacu" big_grin

  • malapatrycja 22.09.14, 18:03
    Witaj narfi!
    Znasz takie powiedzenie: "Człowiek ze wsi wyjdzie, ale wieś z człowieka nigdy"?
    Do Ciebie bym odniosła podobne: " Polak z Polski wyjedzie, ale Polska z Polaka nigdy" wink

    Pozwól, że z przyjemnością rozwieję Twoje wątpliwości. Chociaż mam pewne obawy, że tym co napisałeś próbujesz przede wszystkim przekonać siebie, że się "nie da" i będziesz zmuszony się rozczarować.

    >Troche naiwna koncepcja.
    To nie koncepcja - to model biznesowy, z powodzeniem działający na Polskim rynku. Moim pomysłem jest tylko zaadaptowanie go na potrzeby emigrantów.

    >Powiedzmy, ze zakladasz jednoosobowa firme, mieszczaca sie w kacie Twojej kuchni.
    Mam jednoosobową działalność gospodarczą, działającą w mojej branży od niespełna dwóch lat.

    >Nie masz zabezpieczenia finansowego.
    Na pomysł "opiekowania" się mieszkaniami trafiłam kiedy szukałam możliwości w miarę bezpiecznego zainwestowania gotówki. Nie mam jej wystarczająco dużo, aby inwestować je bezpośrednio w nieruchomości, ale kilka mieszkań (z kaucją) spokojnie mogę wynająć.

    >Nie masz doswiadczenia
    Pracuję w branży medycznej. Też kiedyś nie miałam doświadczenia a dostałam pacjenta w swoje ręce.
    W trakcie studiów i chwilę po - łącznie 7 lat - mieszkałam w wynajmowanym mieszkaniu, którego właścicielka mieszka w Szwecji. Przez 7 lat widziałam Ją 3 razy. Zajmowałam się dawaniem ogłoszeń, regulowaniem należności, szukaniem współlokatorów, wymianą bojlera, całej instalacji kanalizaycjnej, kupowałam pralkę i lodówkę (za pieniądze właścicielki). Udało się? Udało. Wiem, że to jest prawie nic, ale myśląc w ten sposób jak Ty, ludzie by nie chodzili, bo nie mają w tym doświadczenia.

    > Nie masz referencji, no bo dopiero zaczynasz.
    Myślisz, że poproszenie właścicielki mieszkania, którym się zajmowałam byłoby uczciwą sytuacją?
    A Ty skąd wziąłeś referencję zaczynając pacę? Czyżbyś zrobił to bez nich? Albo jeszcze jeden punkt widzenia - wchodzisz do salonu fryzjerskiego się ostrzyc - ile razy prosiłeś o referencje? Wiem, że nie ta skala, ale jednak...

    >Gdzie Ty znajdziesz klientow.
    Chcesz żebym napisała Ci to w prywatnej wiadomości? Myślę, że jeżeli opiszę wszystko publicznie to mogę sobie zrobić dodatkową konkurencję smile

    > Nikt nie powierzy swojej nieruchomosci komus prowadzacemu firme, mieszczaca sie we wlasnym mieszkaniu.
    Dlaczego? Skąd wiesz, ze firmy, z którymi współpracujesz online mają jakąkolwiek siedzibę poza "kątem w kuchni"?

    >Powiedzmy, ze Ty kontrolujesz lokatorow, ale kto kontroluje Ciebie?
    A dlaczego ktokolwiek miałby mnie kontrolować? Umowa z właścicielem, protokół zdawczo-odbiorczy,OC mieszkania i wpłacona mu kaucja to chyba wystarczające zabezpieczenie?

    > Jezeli Ty z premedytacja czy z powodu niefortunnego zbiegu okolicznosci spowodujesz straty dla wlasciciela nieruchomosci, jaka jest szansa, ze te straty bedzie mozna od Ciebie wyegzekwowac.

    Jeżeli prowadziłabym firmę w formie spółki z ograniczoną odpowiedzialnością i wystarczająco wysokim kapitałem czułbyś się bezpieczniej powierzając mi mieszkanie? Właśnie po to założyłam ten wątek i dlatego też Twój głos jest dla mnie tak cenny.

    >Musisz wynajac lokal na biuro.
    www.biurowirtualnewarszawa.pl/ - myślę, ze kilka godzin sali konferencyjnej w abonamencie wystarczy do podpisania z klientami kilku umów w miesiącu.
    Ba! Umowa podpisywana u klienta w mieszkaniu, które chce wynająć lub przez kuriera(zakładając, że już jest na emigracji) gwarantuje mu możliwość rezygnacji w ciągu 10dni.

    >Musisz zatrudnic pracownikow. Ktos musi byc w biurze caly dzien. -
    J.w.. Poza tym, kto przyjdzie do takiego biura jeżeli chcę wynajmować osobom będącym poza granicami Polski?

    >Ktos musi pokazywac im nieruchomosci, ktore masz na rynku.-
    Dlaczego to nie mogę być ja? Do momentu aż będę mogła sobie pozwolić na zapłacenie komuś za to?

    >Ktos musi zalatwiac sprawy w urzedach.
    Prowadzę firmę od niemal dwóch lat - profil zaufany i podpis elektroniczny załatwiają mi 95% spraw. Biorę poprawkę na to, że będą to inne sprawy - załóżmy 80% załatwię przez internet.

    >Ktos musi dopilnowac ludzi, ktorzy beda sie zajmowali reperacjami, renowacjami, sprzataniem.
    Studentka, która sprząta moje mieszkanie robi to kiedy jestem w pracy i jestem zadowolona. Myślisz, że sprawdzi się też w innych mieszkaniach? Naprawa - pojedyncze zlecenie - np. hydraulikowi, malowanie, zepsute gniazdko- też pojedyncze zlecenia. Nie postrzegam w ogóle tego jako kwestii do rozpatrzenia.

    > Co jakis czas wyskoczy jakis spor prawny, czy to z lokatorem, czy to z wlascicielem.
    Przez 7 lat nie miałam żadnego sporu, nie wspominając o prawnym. Jak w każdym biznesie masz do czynienia z ludźmi. W Twoim pewnie też - umiejętności negocjacyjne załatwiają sprawę przynajmniej po części.

    >Potrzebujesz zaprzyjaznionego prawnika. Musisz tez prowadzic ksiegowosc i jeszcze setki spraw, ktorymi musisz sie zajac.
    Firmy zajmujące się taką opieką nad mieszkaniami prowadzą szkolenia i sprzedają gotowe wzory umów. Zresztą - sprawdzenie legalności umowy, to niewielkie koszty.Księgowa - cały czas prowadzi księgowość mojej firmy smile Z setek spraw - wymień choć 10 wink

    > Pamietaj, ze bedziesz pracowala dla wlascicieli mieszkajacych na Zachodzie, przyzwyczajonych do zachodnich standardow, a nie polskiej prowizorki.
    Yyyy, jakby niewiele pamiętam z poprzedniego systemu. Wiesz, wymiany studenckie, wakacyjne wyjazdy do pracy, zwiedzanie świata - nie jestem przyzwyczajona do Polskiej prowizorki smile

    > Pamietaj rowniez o tym, ze taki interes sie oplaci dopiero przy sporej ilosci nieruchommosci ,
    ktorymi sie opiekujesz. Na poczatku Twoje dochody nie beda, nawet w przyblizeniu, pokrywaly Twoich wydatkow, czyli trzeba dokladac ze swojej kieszeni. Stac Cie na to?

    Już pisałam, ze to mój pomysł na zainwestowanie oszczędności. I nie wyolbrzymiałabym, aż tak bardzo kosztów. Większość z nich już ponoszę. Zakładam, że każde z mieszkań zaczełoby na siebie zarabaić (koszty odświeżenia) po 6 miesiącach. Mówię o zarabianiu, przy założeniu, że od pierwszego miesiąca będę miała z mieszkania zysk. Logicznym dla Ciebie jest, ze będę się zajmowała tylko takimi mieszkaniami, które ten zysk przynoszą?

    > Na koniec sprawa, ktora juz ktos powyzej poruszyl, ale Ty tego nie zrozumialas.
    Otoz polskie prawo nie doroslo jeszcze do kapitalistycznego podejscia do rynku nieruchomosci.
    Jezeli wlasciciel nie moze w trybie natychmiastowym, eksmitowac lokatora zalegajacego z czynszem, to cala koncepcja w inwestowanie w nieruchomosci na wynajem bierze w leb.
    Jest po prostu zbyt ryzykowna dla wlascicieli.

    Zrozumiałam smile Jest kilka sposobów zabezpieczenia się przed nieuczciwym najemcą i faktem jest, że mogą one wszystkie zwieźć. Czy oprócz umowy (z zapisem o karnych odsetkach), protokołu zdawczo-odbiorczego, obowiązkowego zaświadczenia o zatrudnieniu, obowiązkowemu ubezpieczeniu się od wyrządzonych szkód, formalnej reakcji po spóźnieniu się z czynszem chociażby jeden dzień jest coś jeszcze co wywołałoby u Ciebie większe poczucie bezpieczeństwa?

    >Ja bym Ci proponowal na poczatek znalezc prace w duzej firmie posrednictwa nieruchomosciami.Popracowac pare lat, poznac wszystkie zawilosci, nawiazac kontakty w branzy, a dopiero wtedy zaczac rozwazac wlasny biznes.

    Dziękuję, nie skorzystam smile

    > No, bo tak jak Ty to wszystko przedstawiasz, to mozna porownac do niezliczonych postow na tym forum takiego rodzaju:

    "Mam 18 lat i chce wyjechac na stale do Australii. Czy mam zaczac sie pakowac juz teraz czy dopiero w przyszlym miesiacu" big_grin

    Można. Tylko po co?
  • evee1 22.09.14, 04:03
    Pomysl dobry i ja bym chetnie skorzystala. Ale, podobnie jak inne osoby, zastanawiam sie jaki jest obecnie stan prawny w Polsce dotyczacy wynajmu mieszkan. Oczywsicie mozna podpisac umowe, ktora wszystko okresla, ale nie wiem jak jest z mozliwoscia egzekwowania tej umowy w przypadku osob, ktore nie placa za wynajem, ale nadal mieszkania nie opuszczaja. Wspomniana juz tu byla sytuacja rodziny z dziecmi, ktorych praktycznie nie mozna eksmitowac bez zapewnienia im lokalu zastepczego.
    Co do opieki nam mieszkaniem, to tutaj agent/wlasciwiel ma prawo dokonywac inspekcji co pol roku i lokator musi mu mieszkanie udostepnic. Czy taka mozliwosc istnieje tez w Polsce?
    Dodam, ze nie przeczytalam jeszcze podanego tutaj watku, moze tam cos wiecej bedzie wyjasnione.
    --
    If you don't design your own life plan, chances are you'll fall into someone else's plan. And guess what they have planned for you? Not much.
  • kan_z_oz 22.09.14, 09:57
    "...A osobom będącym właścicielami lokalu polecam najem okazjonalny, funkcjonujący od 2009roku. Czy uważasz, że to też jest zbyt słabe zabezpieczenie?"

    OK, czyli Ja bedac osoba fizyczna moge obecnie wynajac mieszkanie 'okazjonalnie' tez osobie fizycznej lokal tylko mieszkalny, moze byc z garazem na czas scisle okreslony i nie dluzszy niz 10-lat.
    (Dzienniku Ustaw z 2010 r., nr 3, poz. 13. W efekcie od 28 stycznia 2010 roku)

    W tym celu potrzebuje tylko zarejestrowac ww umowe w czasie nie dluzszym niz 14 dni w Urzedzie Skarbowym.
    Potrzbuje tez uzyskac od najemcy Oswiadczenie w ktorym wskazuje On lokal do ktorego moze sie przeprowadzic w momencie gdy umowa najmu mu ze mna wygasnie
    oraz
    UWAGA;
    Notarialne poswiadczenie wlasciciela lokalu zastepczego do ktorego wynajmujacy ma sie przeprowadzic gdy mu umowa ze mna wygasnie... notarialne aby umowa byla respektowana w przypadku gdybym musiala wystapic z wnioskiem do sadu o eksmisje...

    Czyli nic sie dalej nie zmienilo. Wprowadzono tylko to co tutaj sie nazywa 'loophole'. Zmeczylam sie samym czytaniem.

    Dalej pytanie stoi; Jak Ty jako FIRMA, czyli osoba z dzialalnoscia gospodarcza przeprowadzi eksmisje lokatora w ukladzie gdy wynajem okazjonalny Ciebie prowadzacej firme nie dotyczy?

    wynajmistrz.pl/najem-okazjonalny-wzor-umowy
    Kan
  • narfi 22.09.14, 12:24
    ...no ja rozumiem zainteresowanie tematem, ale, zeby Dziennik Ustaw czytac...hohoho... smile
    No wiec mowie, ze z naszego, australijskiego punktu widzenia takie posrednictwo sie kupy nie trzyma.
    A gdzie regulacje praw wlasciciela i lokatora. A co sie dzieje z kaucja, kto ja trzyma i kto gwarantuje jej zwrot gdy posrednik, powiedzmy, zbankrutuje. Kasa lokatorowi przepadnie, a jak znam zycie lokator bedzie mial prawo skarzyc wlasciciela o jej zwrot.
    Czy jest jakas organizacja czy urzad, ktora kontroluje posrednika, zeby nie kiwal lokatorow ani wlascicieli. Czy zeby prowadzic taka dzialalnosc trzeba miec jakas licencje, pozwolenie, jakies kursy skonczone, czycussmile Czy ktos rejestruje umowy miedzy wlascicielem a posrednikiem i czy ktos sprawdza czy taka umowa jest prawnie zobowiazujaca.Jezeli nie ma jakiegos standardowego wzoru umowy, to trzeba kazde slowo uzgadniac z adwokatem jednej i drugiej strony. Czy jest jakis trybunal czy izba arbitrazowa, szybko rozsadzajaca male spory pomiedzy wszystkimi zainteresowanymi, czy tez ze wszystkim trzeba isc do sadu.
    ...no, innymi slowy musi byc tak jak w domu, inaczej sie w to nie bawiesmile No i co najwazniejsze, ze nie mam mieszkania w Polsce. Pare lat nazad wstecz do tylu, otrzymalem cos takiego w spadku . Skonsultowalem sprawe z paroma zaprzyjaznionymi kauzyperdami i porada byla jedna i zdecydowana - sprzedac, i to szybko, co tez uczyniwszy, ale pogdybac zawsze mozna smile

    Do autorki watku: Nie dziw sie naszym zastrzezeniom, ale w AU, zawod posrednika nieruchomosciami plasuje sie na samym dole drabinki spolecznego szacunku dla poszczegolnych zawodow.
    Nieco powyzej handlarza starymi samochodami i politykami smile
    Niestety, ale przez cale lata byla to banda oszustow i kanciarzy, kantujaca i jedna i druga strone. Teraz jest to troszku lepiej uregulowane , ale caly czas po jakims przymusowym kontakcie z kims z tej branzy biore dlugi prysznic w bardzo goracej wodzie smile
  • kordula22 22.09.14, 12:50
    Zupelna zgoda co do wiarygodnosci i szacunku wobec obracajaych nieruchomosciami. Ci istniejacy w Polsce, to kanciarze do kwadreatu, bo rynek jest spory, podaz coraz wieksza,
    a mozliwosci finansowe rozne i wlasciwie nieprzewidywalne. Chcialam powierzyc opieke nad mieszkaniem firmie, ktora wcale nie zechciala skontaktowac sie ze mna. Skonczy sie na tym, ze pozbede sie uciazliwego " majatku", podobnie jak uczynil narfi.O wnajeciu nawet nie mysle, bo wole spac spokojnie.
  • malapatrycja 22.09.14, 18:12
    A gdyby wspomniana przez Ciebie firma się z Tobą skontaktowała?
    Miałam ostatnio styczność z osobą kupującą samochód. Z polecenia dostała kontakt do bardzo uczciwej osoby sprzedającej auta. Była bardzo zadowolona z transakcji i na pewno poleci sprzedającego dalej.
    W każdym zawodzie można wyrobić sobie markę uczciwości i rzetelności.
  • kan_z_oz 23.09.14, 06:58
    E tam zaraz czytasz...zerknelam z ciekawosci. W sumie to od momentu wyjazdu czyli 1992 roku czekam az rzad w koncu zdecyduje sie uregulowac kwestie prawna wlasnosci, konkretnie nieruchomosci w RP. Jak do tej pory sie wciaz jeszcze nie odbylo.
    Zaledwie 15 lat temu siostra pozbyla sie lokatora, ktory mieszkajac w jej rodzinnym domu przez cale swoje zycie z przydzialu komunistycznego z lat 50-tych w koncu zmarl ze starosci. Nie bylo mowy o remoncie domu, ktory sie walil...haha

    Podobnie bylo u meza brata ktory pozbyl sie lokatora tylko 8 lat temu. Chyba sie juz na remont nie zdecyduja bo w miedzyczasie sami sie postarzeli i zdrowie im wysiadlo.

    Na dzien dzisiejszy jesli wprowadzi Ci sie ktos kto nie ma gdzie pojsc po wygasnieciu umowy to go nie wyrzucisz, bo lokator jest prawnie chroniony a nie wlasciciel. Szczegolnie jesli nie jestes na miejscu, czy nie daj boze na stale za granica. Tylko odpisuje, bo mieszkajac 40 lat w Oz mozesz nie byc swiadomy rosyjskiej ruletki w wynajmie w RP.

    Kan
  • evee1 23.09.14, 06:05
    > Zrozumiałam smile Jest kilka sposobów zabezpieczenia się przed nieuczciwym najemcą
    > i faktem jest, że mogą one wszystkie zwieźć. Czy oprócz umowy (z zapisem o kar
    > nych odsetkach), protokołu zdawczo-odbiorczego, obowiązkowego zaświadczenia o z
    > atrudnieniu, obowiązkowemu ubezpieczeniu się od wyrządzonych szkód, formalnej r
    > eakcji po spóźnieniu się z czynszem chociażby jeden dzień jest coś jeszcze co w
    > ywołałoby u Ciebie większe poczucie bezpieczeństwa?
    Ale to nie chodzi o to, ze ktos z nas nie wierzy w Twoje dobre intencje czy doswiadczenia. Chodzi o to, na co prawo w Polsce pozwala Ci w przypadku lokatorow, ktorzy mimo tego, ze moga i wydawaloby sie, ze powinni (bo maja dobre zaplecze finansowe, dobra prace i mieli dobre referencje), to jednak nie placa i nie zamierzaja sie wyprowadzic.
    W Australii jest to dosc dobrze okreslone i po eviction notice agent po prostu zmienia zamki, a lokatorowie w asyscie policji musza sie wyprowadzic. To juz oczywiscie skrajna sytuacja, ale zdarza sie czesciej niz myslisz wink.
    Nie oznacza to, ze taka dzialalnosc nie ma racji bytu, tylko zwracamy uwage na
    Podejrzewam, ze ja, gdybym miala mieszkanie w Polsce, to chetnie bym z czegos takiego skorzystala, ponoszac nawet ryzyko, o ktorym wspomnialam wczesniej. Ale prawdopodobnie jednak bym jest sprzedala i zainwestowala tutaj.
    --
    If you don't design your own life plan, chances are you'll fall into someone else's plan. And guess what they have planned for you? Not much.
  • narfi 23.09.14, 12:19
    Nie wiem czy slusznie robie wdajac sie w te dyskusje, jako, ze sama koncepcja pojmowania prawa przez obywatela jest zupelnie inna w AU niz w PL, a w zwiazku z tym cos co dla nas w AU jest oczywiste, w PL bedzie czysta abstrakcja, czyli autorka watku nie bedzie wiedziala o co mi chodzi, no, ale niech tamsmile
    Trzeba wziac pod uwage, ze PL jest na etapie dzikiego, nieregulowanego kapitalizmu, gdzie silniejszy ma zawsze racje. Silniejszy w sensie posiadajacy wiecej kasy, wplywow, znajomosci.
    PL jest na etapie, na ktorym AU czy USA bylo 150 lat temu, a jednoczesnie posiadajaca regulacje wziete zywcem z PRL, bedace calkowitym zaprzeczeniem gospodarki wolnorynkowej.
    AU natomiast jest krajem gdzie ten pierwotny, dziki kapitalizm zostal nieco wziety za morde poprzez stopniowa regulacje i w tej chwili jest jednym z najbardziej regulowanych, kapitalistycznych krajow na swiecie. Na wszystko trzeba miec pozwolenia, certyfikaty, rejestracje, wyksztalcenie i praktyke. Wiele osob uwaza, ze restrykcje sa nadmierne i ograniczaja przedsiebiorczosc, ale z drugiej strony zapewniaja w miare rowny dostep do prawa zwyklemu obywatelowi i praktycznie umozliwiaja rowne szanse w uzyskaniu obiektywnej sprawiedliwosci w sadzie czy instytucjach sadami nie bedacymi, ale wydajacymi wiazace prawnie decyzje, takie jak np. Victorian Civil and Administrative Tribunal (VCAT), ktory reguluje stosunki pomiedzy wlascicielami a lokatorami (miedzy innymi).
    W takim trybunale, praktycznie za darmo, lokator moze walczyc nawet z korporacja, z rownymi szansami na uzyskanie sprawiedliwej decyzji.
    Sprawy sa rozpatrywane w ciagu paru tygodni, a w naglych przypadkach w ciagu kilku dni
    Dla porownania, w PL takie sprawy ciagna sie czasem latami stosujac pelna procedure sadowa, z odwolaniami od wyroku i z odwolaniami od odwolan.
    Jezeli zastosujemy takie metody w sporach pomiedzy wlascicielem a lokatorem, to lokator bedzie za darmo mieszkal w moim mieszkaniu przez pare lat, a jezeli przegra to i tak nie ma z czego placic odszkodowania, zaleglego czynszu i kosztow sprawy.Natomiast jezeli czynsz z takiej nieruchomosci jest istotna czescia moich dochodow, to mnie, jako wlasciciela sprawa taka stawia na brzegu przepasci. Nie mam z czego zyc i sprzedac jej tez nie moge, az do zakonczenia sprawy.
    Tutaj jest link co wolno i czego nie wolno lokatorowi i wlascicielowi w AU.
    www.consumer.vic.gov.au/library/publications/housing-and-accommodation/renting/renting-a-home-a-guide-for-tenants.pdf
    Tak dlugo jak podobne regulacje nie zaistnieja w PL tak dlugo inwestycja w nieruchomosc do wynajecia w PL bedzie skokiem na glowke do plytkiego basenu.
    Autorka watku moze sobie porownac zalinkowany tekst jak i sposob rozwiazywania spraw spornych w AU i w PL. Jezeli autorka nie zna angielskiego to niestety dalsza dyskusja stanie sie tak czasochlonna, ze az zupelnie pozbawiona sensu.
    Nastepna sprawa, ktora bym chcial poruszyc to sprawa kompetencji. Kto moze byc posrednikiem nieruchomosci? W PL zdaje sie, ze kazdy kto chce, w AU natomiast trzeba miec licencje wydana przez Real Estate Institute of Victoria ( REIV) Tutaj jest link jak ja mozna uzyskac:
    www.reiv.com.au/en/Training/Career-in-Real-Estate
    Jak widac nie jest to latwe ani tanie. Wymaga edukacji, dyplomu i doswiadczenia,a doswiadczenie uzyskuje sie wlasnie pracujac w agencji, dla kogos.
    Jakie sa plusy takiej regulacji? Otoz zarowno wlasciciel jak i lokator moze wniesc skarge na dzialalnosc agenta, czy to do REIV czy to do VCAT, jezeli skarga jest uzasadniona, agent moze miec swoja licencje zawieszona lub nawet cofnieta, co oznacza zakaz wykonywania zawodu. Wlasnie to zmusza agenta do uczciwosci, a nie jakas abstrakcyjna "wrodzona uczciwosc" czy " profesjonalizm". Kanty i tak maja miejsce, ale sa bardzo subtelne i trudne do udowodnienia.
    Z jakimi kantami agentow spotkali sie moi znajomi w PL. Jeden popularny, czesto sie powtarzajacy.
    Agent informuje wlasciciela, ze potrzebuje pare miesiecy, zeby znalezc dobrego lokatora, w rzeczywistosci wynajmuje mieszkanie turystom, od reki , na 1-2 miesiace, bez umowy, za gotowke.Po wakacjach wynajmuje mieszkanie studentom, ktorzy je zwalniaja na koniec roku akademickiego, i sytuacja sie powtarza. Wlasciciel traci dochod za 2-3 miesiace, a agent bierze wysrubowana, wakacyjna stawke do swojej kieszeni.
    W innej sytuacji, podstawiony rzemieslnik wymienia rzekomo uszkodzona lodowke czy pralke na nowa, a wymontowana sprzedaje, agent zabiera kase za pralke i prowizje od sprzedawcy nowej pralki. Nastepny przyklad. Rozne reperacje sa wykonywane przez szwagra, za flaszke, ale faktura jest wystawiana za fachowa usluge przez jakas lewa firme. Roznica moze byc nawet 400-500 %. Sytuacja jest o tyle kosztowna, ze w przeciwienstwie do AU, mieszkania w PL sa na ogol umeblowane.
    Oczywiscie jezeli wlasciciel jest na miejscu takie rzeczy nie moglyby sie wydarzyc. (chyba?)
    Co jeszcze mnie niepokoi. Autorka pisze, ze mechanizm biznesu polega na tym, ze to ona jest
    glownym lokatorem , a nastepnie odnajmuje to przez siebie wynajmowane mieszkanie, innym lokatorom (subletting).Oznacza to, ze wlasciciel, praktycznie, traci kontrole nad swoja nieruchomoscia. Oczywiscie moglby nie tracic tej kontroli , ale tylko wtedy gdyby autorka przekazywala kazda swoja decyzje do akceptacji przez wlasciciela np. w sprawie samej osoby podnajmujacego, wysokosci czynszu, wykonywanych napraw itd.itp . Przypuszczam, ze autorka taka mozliwosc calkowicie wyklucza. W AU to jest niemozliwe i bezprawne. W wyjatkowych wypadkach , ale naprawde w wyjatkowych mozna to zrobic na zasadzie odnajecia jednego pokoju w mieszkaniu, w ktorym sie samemu mieszka, ale tylko za zgoda wlasciciela i agenta. Agent moze sie nie zgodzic i zrezygnowac z nieruchomosci, poniewaz taka sytuacja stwarza wielorakie problemy.
    Ubezpieczenie, zgoda innych wlascicieli mieszkan w tym samym budynku, problemy z inspekcjami, kaucja i pare innych.
    W AU czasem tak to sie dzieje, ale jezeli lokator robi to bezprawnie i zostanie zlapany, to wchodzi na czarna liste lokatorow i w AU juz nigdy nic nie wynajmie.
    No, ale wracajac do autorki. Na czym autorka chce zarabiac? Ano, pewnie na prowizji i to jest tak jak agenci zarabiaja w AU, ale majac wolna reke z pewnoscia bedzie szukala lokatora za wyzszy czynsz niz ona sama placi wlascicielowi. Co to znaczy? Ano to, ze sama placi czynsz wlascicielowi ponizej ceny rynkowej, co juz samo w sobie jest nieuczciwe.
    Idzmy dalej. Powiedzmy, ze mieszkanie zostaje zalane woda i nie nadaje sie do zamieszkania.
    Podnajemca sie wyprowadza i ma do tego prawo. Autorka rezygnuje rowniez i tez ma do tego prawo. Pozostaje wlasciciel, ktory musi wytargowac ubezpieczenie i odnowic mieszkanie.
    Czyli autorka dysponuje mieszkaniem tak jakby byla wlascicielka, ale cale ryzyko i tak ponosi wlasciciel.
    No wlasnie, sprawa ubezpieczen. W AU ubezpieczenie za budynek placi wlasciciel, ale za zawartosc placi lokator. Przypuszczam, ze w PL jest podobnie.
    Ale w tym przypadku glowny lokator, czyli autorka, posiada uprawnienia wlasciciela, czyli kto placi ubezpieczenie za budynek? Powiedzmy, ze w umowie obie strony sie umowily, ze placi glowny lokator. No a co, jezeli glowny lokator zapomnial zaplacic?
    Nie chce mi sie juz dalej ciagnac tych porownan, ale dla mnie tak dlugo jak rynkiem nieruchomosci nie beda rzadzily podobne mechanizmy jak w AU tak dlugo nigdy bym nie zdecydowal sie wynajmowac komus nieruchomosci w PL przez posrednika. Rodzina, przyjaciele, moze jeszcze tak, mimo, ze tez jakies ryzyko jest .
    Oczywiscie piszac tu o Australii mam na mysli Melbourne, ale reszta AU ma bardzo podobne rozwiazania.
    Oczywiscie jest to tylko moja opinia, ktos inny moze miec inne doswiadczenia i inne plynace z nich wnioski.
  • kan_z_oz 27.09.14, 14:51
    Dlaczego niby mialbys sie nie wdawac w dyskusje? Na Forum, ktore jest przeznaczone do gadul?

    Moje doswiadczenie z nieruchomosci w AU jest w sumie dosyc krotkie. W sumie tez w wiekszosci spedzone w Trybunale na sciganiu lokatorow za brak platnosci. Na tym tutaj glownie polega praca w zarzadzaniu nieruchomosciami. To jest po generalnym sprawdzeniu referencji, zatrudnienia, poprzednich platnosci. Tutaj nie korzysta sie z opinii innych, tylko ze strony jak np; TICA. Jest to platna strona dostepna dla agentow wyrzucajaca wszystkich nieplacacych w AU oraz NZ. Do tego dochodza inne strony: wedle zamoznosci zarzadzajacych; kredyty, bank. Czyli calosciowy wglad w finanse klienta.

    Patrze wiec na Patrycje jako serwis na nowo sie rozwijajacym rynku, jako konsultanta, czyli doradcy, gdzie, kogo, oraz jak nalezy wynajac.
    Reszta nalezy do ww bo ja ma niedomiar i niesmak spowodoway brakiem info.

    Kan
  • gobo2 27.09.14, 17:37
    moje doswiadczenie, jest troche dluzsze, ponad dekadowe...smile!
    uzywam, w melbourne ,agencji wyspecjalizowanej, w wynajmie nieruchomosci...prowizja 10% lokatorskiego czynszu...zadnych problemow od lat...! julka, antek ..? bez znaczenia...! wojna ta, albo inna...takze...! sciganie nieplacacego lokatora,rowniez ...!
    to tylko kwestia, ceny za spokoj....!

    kan_z_oz napisała:

    > Moje doswiadczenie z nieruchomosci w AU jest w sumie dosyc krotkie. W sumie tez
    > w wiekszosci spedzone w Trybunale na sciganiu lokatorow za brak platnosci. (...)
  • krakkrakusek1au 28.09.14, 03:59
    Dziewiecdziesiat dziewiec procent nowootwartych firm w Australii zostaje zlikwidowanych w czasie pierwszego roku dzialalnosci. Przypuszczam, ze w Polsce procent ten jest duzo wiekszy.

    Malapetrycja pisze,ze posiada doswiadczenie w branzy medycznej?

    Naiwnosc nowych przedsiebiorcow polega na tym, ze biora sie za cos na czym sie nie znaja. Wiara w sukces jest podobna do wiary w Boga. Jest setki religii. Wszystkie twierdza, ze to one maja racje. Logicznie myslac, tylko najwyzej jedna moze ja miec. W interesach czasami komus bez specjalistycznej wiedzy i dosiadczenia czasem sie udaje, ale co z tego wynika? W lotto czasem ktos wygrywa, tylko jakie jest tego prawdopodobienstwo?
  • malapatrycja 28.09.14, 19:17
    Witaj krakkrakusek1au!
    Pierwszy rok działalności mojej firmy mam już za sobą.
    Logicznie myśląc to żadna religia nie ma racji - ot, matematyka.
    Posiadając doświadczenie, znając źródła wiedzy i intensywnie z nich korzystając może się udac w interesach.
    A zainteresowanie nową branżą świadczy o zaradności i chęci rozwijania,
    czego i Tobie życzę smile
  • evee1 28.09.14, 12:28
    A jakiej uzywasz? Bo ja mojej place tylko 7% plus gst. Tez wszystko zalarwiaja za mnie, nawet sprawy w VCAT. 10% to disc drogo.
    --
    If you don't design your own life plan, chances are you'll fall into someone else's plan. And guess what they have planned for you? Not much.
  • gobo2 28.09.14, 14:50
    rentals.runproperty.com.au/melbourne/?g=90126
    mozesz podac swoja... ?
    3% na korzysc twojej, brzmi atrakcyjnie...smile!

    evee1 napisała:

    > A jakiej uzywasz? Bo ja mojej place tylko 7% plus gst. Tez wszystko zalarwiaja
    > za mnie, nawet sprawy w VCAT. 10% to disc drogo.
  • evee1 29.09.14, 07:24
    Ja po prostu uzywam mojego lokalnego Barry Planta (Melbourne).
    --
    If you don't design your own life plan, chances are you'll fall into someone else's plan. And guess what they have planned for you? Not much.
  • malapatrycja 28.09.14, 19:14
    Witaj!
    Czy gdybyś miał mieszkanie do wynajęcia w Polsce brałbyś pod uwagę skorzystanie z usług takiej firmy?
    Trochę zdziwiłam się, że tak wiele osób na emigracji przekonuje samych siebie, że cena za spokój - jakakolwiek - jest oszustwem.
    Pozdrawiam
  • kan_z_oz 30.09.14, 02:17
    "Trochę zdziwiłam się, że tak wiele osób na emigracji przekonuje samych siebie, że cena za spokój - jakakolwiek - jest oszustwem."

    Chyba nie zrozumialas rozmowy miedzy Bogo i Eve?
    Cena 10% od wynajmu mieszkania w AU jest wysoka. Srednio jest przyjete 7%, bo to jest w stanie pokryc koszty wlasne agencji - nic wiecej. Wszystkie inne agencje biorace mniej nie sa w stanie pokryc kosztow wlasnych w zwiazku z czym gdy wynajem jest bez problemow to wszystko gra i buczy. Gdy znajdzie sie uciazliwy lokator, klopot zazwyczaj zostaje zepchniety na wlasciciela. Stad sie bierze bol glowy. (brak pracownikow by scigac dlugi)

    Tutejsze agencje zarabiaja glownie na sprzedazy. Dluga lista z wynajmem jest dobrym zrodlem i zapleczem do sprzedazy czyli obrotu nieruchomosciami dla kazdej agencji. Nie kazda jednakze agencje chce i musi zajmowac sie wynajmem.

    Zazwyczaj startuje sie tutaj od wynajmu, gdy ktos ma kupe $$ inwestycyjnego i kupuje gotowa. Srednio to agencje sprzedaje sie placac miedzy $1000-$2000 za kazda nieruchomosc wynajmowana - zalezy od okolicy. Agencja bez lokatorow kosztuje tyle co wynajem biura z meblami lub bez, czyli nic, no prawie, jakies obecnie $200,000+

    Kupno Agencji jest wiec proste, podobnie jak zalozenie. Do wynajmu musisz miec licencje; min dwa lata pracy jako zarzadzajacy. Praktycznie to wychodzi zawsze na jakies kilkanascie lat doswiadczenie. Osobna jest licencja do sprzedazy i wymaga podobna ilosc czasu. Praktycznie sporadycznie ma ktos obydwie, bo nie jest w stanie wykonywac jednoczesnie obydwu funkcji.

    Na tym rynku nie ma jako tako posrednikow/pomocnikow w wynajmie, sa w sprzedazy.
    Stad masz cala mase pytan, gdzie nikt chyba do tej pory nie bardzo rozumie co Ty jako samozatrudniona probujesz zalozyc?

    Moje pytanie wciaz wiec stoi; jak TY jako dzielalnosc gospodarcza pozbedziesz sie upierdliwego lokatora w sytuacji prawnej gdy nie jestes w stanie podpisac wynajmu okazjonalnego, bo wg polskiego prawa moze to zrobic tylko osoba fizyczna, czyli wlasciciel z lokatorem?

    Kan
  • gobo2 30.09.14, 14:00
    twojej prowizji, zebys mogla odpowiedziec kan, ze dla twojej firmy, to pryszcz....!?

    kan_z_oz napisała:
    >
    > Moje pytanie wciaz wiec stoi; jak TY jako dzielalnosc gospodarcza pozbedziesz s
    > ie upierdliwego lokatora w sytuacji prawnej gdy nie jestes w stanie podpisac wy
    > najmu okazjonalnego, bo wg polskiego prawa moze to zrobic tylko osoba fizyczna,
    > czyli wlasciciel z lokatorem?
    >
    > Kan
  • malapatrycja 04.10.14, 18:10
    Wbrew temu co piszesz, są tu osoby, które rozumieją na czym polega biznes w zarządzaniu najmem. Ba, są nawet osoby, które z usułg takich firm w obecnie zamieszkiwanym kraju korzystają!


    Masz rację w tym, że w Polsce rynek najmu to rynek wynajmującego. A (niestety) najlepszy sposób, aby nie zostać oszukanym przez nieuczciwego lokatora to...nie podpisywać z nim umowy.
    Pozbyć się upierdliwego lokatora można poprzez:
    - prawidłową weryfikację, która już na wstępie wyeliminuje niewłąściwe osoby- zaświadczenie o zatrudnieniu(eliminuje osoby, które nie stac na wynajem i te które chca być nieuczciwe bo mało kto będzie chciał robić sobie syf w pracy), kontakt do właścicieli mieszkań gdzie wynajmujący mieszkał wcześniej ( jeżeli nigdzie nie wynajmował to nie ma takiej możliwości, jeżeli rozstał się z wynajmującym bez problemów to i numer da bez problemu, jeżeli oszukał bądź wynajem skończył się w inny niemiły sposób to takiego numeru nie da, bo zgubił telefon/skasował nr/ nie pamięta, nie zgodzi się - syganł, aby nie wynajmować takiej osobie mieszkanie) kaucja w wysokości 1 lub 2 miesięcznych opłat (tu rzecz jest oczywista)
    - bardzo restrkcyjne monitorowanie terminowości wpłat - czynnik psychologiczny
    - umowa rozwiązania najmu podpisana in blanco z miejscem na daty - jeżeli wynajmujący podpisał zgodę na rozwiązanie najmu i ustalił do kiedy się wyprowadzi musi to zrobić- duża rola czynnika psychologicznego
    W momencie kiedy już wynajmiemy i osoba przestaje płacić:
    - informowanie jej/ odwiedziny już 2dni po płynięciu terminu wpłaty i ustalenie nieprzekraczalnego terminu wpłaty
    - "ludzkie podejście" - jeżeli wynajmującemu pogorszyła się sytuacja materialna pokazanie rozwiązań, przez które nie będzie w zastraszającym tempie powiększał swoje zadłużenia - przeprowadzka do tańszego mieszkania/ zatrzymanie się tymczasowo u rodziny. A nawet pomoc w taiej przeprowadzce bo lepiej stracić kilkaset złoty na wynajęcie firmy przewozowej niż pozwolić takiej osobie mieszkać dalej
    - ostatecznie - odcięcie w mieszkaniu prądu i gazu (potrzebne pełnomocnictwo właściciela lub jego osobista ingerencja). "wynajęcie" mieszkania "dodatkowym" osobom. Czytałam też case, w którym mężczyzna, gdy okazało się, że najemy nie płaca i mają konflikt z prawem wynajął firmę ochroniarską, której pracownicy zapewnili w mieszkaniu ruch tylko w jedną stronę czyli z mieszkania. Po trzech dniach wynieśli meble i było po sprawie.
    Takie sytuacje to mnóstwo nerwów i strat dlatego bardzo ważnym punktem jest właściwa selekcja wynajmujących - a o tą też łatwiej kiedy mieszkanie jest w odpowiednim standardzie - czyste, odmalowane.
    Model biznesowy, który proponuję chroni właściciela przed utratą dochodów w takiej sytuacji bo ta ja wynajmuję od właściciela i to od firmy właściciel dostaje pieniądze, nawet jeżeli mieszkanie stoi puste bądź mieszkają w nim niepłacący lokatorzy. Przez co mi zależy na tym bardziej, aby przepływ był in plus.
    Pozdrawiam
  • malapatrycja 04.10.14, 18:23
    Moje zdziwienie tym, ze czerpanie korzyści na zarządzaniu najmem jest oszustwem opiera się głównie na wypowiedzich narfiego.

    Co jeszcze mnie niepokoi. Autorka pisze, ze mechanizm biznesu polega na tym, ze to ona jest
    glownym lokatorem , a nastepnie odnajmuje to przez siebie wynajmowane mieszkanie, innym lokatorom (subletting).Oznacza to, ze wlasciciel, praktycznie, traci kontrole nad swoja nieruchomoscia. Oczywiscie moglby nie tracic tej kontroli , ale tylko wtedy gdyby autorka przekazywala kazda swoja decyzje do akceptacji przez wlasciciela np. w sprawie samej osoby podnajmujacego, wysokosci czynszu, wykonywanych napraw itd.itp . Przypuszczam, ze autorka taka mozliwosc calkowicie wyklucza. W AU to jest niemozliwe i bezprawne. - nie wiem po czym wniósł, ze takie coś wykluczam.

    No, ale wracajac do autorki. Na czym autorka chce zarabiac? Ano, pewnie na prowizji i to jest tak jak agenci zarabiaja w AU, ale majac wolna reke z pewnoscia bedzie szukala lokatora za wyzszy czynsz niz ona sama placi wlascicielowi. Co to znaczy? Ano to, ze sama placi czynsz wlascicielowi ponizej ceny rynkowej, co juz samo w sobie jest nieuczciwe. - Wniosek: czerpanie korzyści na różnicy w cenie jest nieuczciwe.

    Agent informuje wlasciciela, ze potrzebuje pare miesiecy, zeby znalezc dobrego lokatora, w rzeczywistosci wynajmuje mieszkanie turystom, od reki , na 1-2 miesiace, bez umowy, za gotowke.Po wakacjach wynajmuje mieszkanie studentom, ktorzy je zwalniaja na koniec roku akademickiego, i sytuacja sie powtarza. Wlasciciel traci dochod za 2-3 miesiace, a agent bierze wysrubowana, wakacyjna stawke do swojej kieszeni. - Czerpanie korzyści poprzez prowizję jest nieuczciwe.

    Jeżeli czerpanie korzyści zarówno przez różnicę w cenie wynajmu jak też poprzez prowizję jest nieuczciwe - to firmy które znam robią to charytatywnie?

    do wypowiedzi narfiego początkowo chciałam odnieść się indywidualnie, ale doszłam do wniosku, ze walka ze stereotypami nie ma sensu. Wolę mieć pieniądze niż rację wink
  • gobo2 30.09.14, 13:50
    jak najbardziej...!
    10% prowizji, to u mnie koszt, ktory podlega uldze podatkowej...!
    a firma zalatwia ,za mnie wszystko....! jezeli twoja firma, bylaby to samo zapewnic, w polsce,
    dlaczego nie...!
    malapatrycja napisał(a):

    > Czy gdybyś miał mieszkanie do wynajęcia w Polsce brałbyś pod uwagę skorzystanie
    > z usług takiej firmy?

    musze przyznac, ze ponizsze jest, dla mnie zagadka, ktorej nie umiem rozwiazac....smile!
    ale zaczynaja mi dzwonic dzwonki ostrzegawcze, kiedy w rozmowie o wysokosci biznesowej prowizji, pojawiaja sie moralne osady...!

    > Trochę zdziwiłam się, że tak wiele osób na emigracji przekonuje samych siebie,
    > że cena za spokój - jakakolwiek - jest oszustwem.

  • evee1 01.10.14, 04:17
    > Trochę zdziwiłam się, że tak wiele osób na emigracji przekonuje samych siebie,
    > że cena za spokój - jakakolwiek - jest oszustwem.
    Ja w ogole nie rozumiem co miala na mysli malapatrycja to piszac, ale bardzo chetnie sie od niej dowiem. Mnie osobiscie nie przeraza placenie za usluge szukania najemcy i czuwania nad mieszkaniem w czasie wynajmu (inspekcje czy lokator dba o mieszkanie i organizowanie drobnych a nizbednych napraw). Robie to teraz agencji w Melbourne, wiec moglabym to tez robic w Polsce.
    Prawde mowiac posiadajac mieszkanie w Polsce wolalabym zaoferowac je pod wynajem okazjonalny/wakacyjny, czyli ktorykoteminowo 2-3 miesiace, ewentualnie zima dluzej. Taka forma odpowiadalaby mi znacznie bardziej, bo wtedy jadac do Polski moglabym sie sama tam zatrzymywac, zamiast za kazdym razem kobminowac z mieszkanie u kogos czy placic za hotel, co niestety obecnie ma miejsce, bo mam dlugoterminowych lokatorow.
    --
    If you don't design your own life plan, chances are you'll fall into someone else's plan. And guess what they have planned for you? Not much.
  • malapatrycja 28.09.14, 19:19
    Reszta nalezy do ww bo ja ma niedomiar i niesmak spowodoway brakiem info.
    Jakich?

    Pozdrawiam
  • starypierdola 29.09.14, 03:59
    Gratuluje Ci pewnosci siebie i przekonania ze wszystko wiesz lepiej.

    No ale jak wszystko wiesz lepiej po kie licho zaracasz ludziom d.... Najwyrazniej to co pisza inni do Ciebie nie dociera, wiec odpusc sobie.

    Zyczliwy SP

  • malapatrycja 29.09.14, 19:33
    Dziękuję za gratulacje pewności siebie smile
    Nie mam przekonania, że wszystko wiem lepiej - nie mam np. zielonego pojęcia o hodowli zwierząt futerkowych, ani o architekturze krajobrazu i od kilkunastu lat nie mam tv, więc na temat tego sprzętu też się nie wypowiadam.

    Zawracam ludziom dupę, bo szukam niszy dla pomysłu na biznes funkcjonujący na rynku. A wiesz, ogłoszenia w prasie dla emigrantów kosztują wink

    To co piszą inni do mnie dociera. Czy wziąłeś pod uwagę, że nie znając tematu mogą się mylić?

    Nie odpuszczę smile I chociaż są osoby, które jakby znalazły możliwość to przekonywałyby Kopernika, że ziemia jest płaska (aktualnie!) to ja jednak wolę mieć pieniądze niż rację przyznaną przez takich właśnie ludzi.

    Pozdrawiam.
  • starypierdola 29.09.14, 23:33
    ... a obraz don ani razu smile

    Powodzenia. Kolumb tez wiedział lepiej i okazało się ze miał racje. A sort of .... Racje połowiczną, bo nie odkrył drogi do Indii, tylko wyspy na morzu Karaibskim. A nóż (nuz?) Tobie się tez uda coś takiego? Bedzie przyjemnie mieć pierwsza rodaczkę-miliarderkę!

    Życzliwy SP
  • malapatrycja 04.10.14, 18:25
    Miliarderów w Polsce mamy kilku a i miliarderka się znajdzie, więc nie będę pierwsza. Tak samo jak Ty nie pierwszy raz się mylisz w tym wątku wink
  • evee1 01.10.14, 04:20
    Ja tam uwazam, ze pomysl jest swietny, tyle ze dosc ryzykowny w obliczu braku zaplecza prawnego w Polsce, ktore jasno regulowaloby stosunki miedzy wlascicielem i lokatorem, a raczej regolowaloby tak, zeby wlasciwiel nie zostawal na lodzie w przypadku powaznych klopotow z lokatorami.
    --
    If you don't design your own life plan, chances are you'll fall into someone else's plan. And guess what they have planned for you? Not much.
  • malapatrycja 04.10.14, 18:28
    Evee1,
    model pracy jaki opisał, w większości przypadków, chroni właściciela mieszkania przed stratami! Dlatego uważam, że jest dobry i słuszny społecznie.
    Poza tym szczegółowa umowa i wykupienie ubezpieczeń (również przez wynajmujących) jeszcze bardziej redukuje ryzyko strat.
    Nieuczciwi wynajmujący to w Polsce ok.5% (dane szacunkowe) i przy profesjonalnym wynajmie da się ich uniknąć.
    Pozdrawiam
  • narfi 05.10.14, 11:17
    Obawiam sie, ze nie rozumiesz wszelkich mozliwych implikacji, jakie moga powstac przy wynajmie czy najmie nieruchomosci.
    Juz raz pytalem czy znasz angielski, nie odpowiedzialas. Wkleilem kiedys link do legislacji australijskiej, ktora reguluje stosunki pomiedzy lokatorami i wlascicielami i radzilem przeczytac, ale z pozniejszych Twoich postow wynika, ze nie skorzystalas z tej rady.Szkoda.
    Podaje go jeszcze raz:

    www.legislation.vic.gov.au/Domino/Web_Notes/LDMS/PubStatbook.nsf/edfb620cf7503d1aca256da4001b08af/c7f3c6d8118d4bcaca256e5b00213c3d/$FILE/97-109a.pdf

    Australijski legislator potrzebowal na to 288 stron, czyli zdajesz sobie sprawe ze stopnia zawilosci tego rodzaju stosunkow, a Ty piszesz pare linijek jak osiagnac sukces w tym interesie.
    W Polsce nie ma takiego aktu prawnego. Zamiast tego uzywana jest procedura sadowa w calej swojej zlozonosci. Polski kodeks cywilny , kodeks postepowania cywilnego, kodeks postepowania administracyjnego, ale tez czesto kodeks karny i kodeks postepowania karnego,
    czesto nakladaja sie na siebie, zazebiaja, poszczegolne artykuly czesto wzajemnie sie wykluczaja lub sa nieprzejrzyste i otwarte do dowolnej interpretacji.
    Wszystko to stawia Polske w grupie krajow trzeciego swiata, gdzie kazda dzialalnosc gospodarcza nie jest regulowana poprzez przejrzyste prawo, ale poprzez korupcje, znajomosci i wplywy.
    Z podanych powyzej powodow, inwestor, a szczegolnie zagraniczny inwestor, inwestujac w Polsce, chociazby w nieruchomosc, wchodzi w pole minowe nie zdajac sobie z tego zupelnie sprawy.
    Twoj model biznesu jest zwykla spekulacja. W wielu krajach jest to karane i to nie tylko grzywna.
    Dlaczego nie zalozysz swojej dzialalnosci na takich podstawach , na ktorych opieraja sie takie biznesy w cywilizowanych krajach.
    Po prostu jestes posrednikiem pomiedzy wlascicielem i lokatorem. Niczym wiecej. Szukasz lokatora , opiekujesz sie mieszkaniem i bierzesz za to prowizje.
    No, ale Ty bys chciala zaplacic wlascicielowi jak najmniej a policzyc lokatorowi jak najwiecej.
    Tak to moja droga, dziala taki biznes w Hondurasie, Somalii i pewnie w Rosji , hehehe...

    Zabawny byl ten Twoj przyklad z wymowa najmu podpisana in blanco. Domyslam sie, ze Ty sama jako glowny podnajemca, tez podpiszesz taki dokument wlascicielowi nieruchomosci.
    W koncu dla wlascicela Ty jestes takim samym lokatorem, jak Twoj lokator dla Ciebie.
    No i przypuszczam, ze jezeli spoznisz sie z czynszem dla wlasciciela 2 dni to wlasciciel zawola firme ochroniarska i Cie wykopie z mieszkania razem z Twoimi lokatorami smile

  • kan_z_oz 06.10.14, 13:23
    Narfi napisal; "Po prostu jestes posrednikiem pomiedzy wlascicielem i lokatorem. Niczym wiecej. Szukasz lokatora , opiekujesz sie mieszkaniem i bierzesz za to prowizje."

    Tez tak widze mozliwosc dzialania wynajmu mieszkan w obecnej sytauacji prawnej w RP. Mysle, ze jest to najprostszy i najuczciwszy sposob wyjasnienia wlasnej dzialalnosci gospodarczej ludziom funkcjonujacym poza takowymi.


    No, ale Ty bys chciala zaplacic wlascicielowi jak najmniej a policzyc lokatorowi jak najwiecej.
    Tak to moja droga, dziala taki biznes w Hondurasie, Somalii i pewnie w Rosji , hehehe...

    Moze tak, moze nie. Kazdy ma prawo zalozyc dzialanosc gospodarcza i funkcjonowac w ramach takowej w obrebie tego na co pozwalaja przepisy danego kraju. Nie oznacza to, ze ktos ma zamiar oszukiwac, liczyc ponad lub krasc.
    Z cala pewnoscia istnieje potrzeba na wynajem w RP. Mozna wiec tylko nadrabiac mina do starych i skostnialych przepisow. Jest tez pewnie cala masa ludzi, ktora nie chce sie pozbyc mieszkania lub nie moze czy powinna. Pustostan tez nie jest najlepszym ukladem.

    To sa wg mnie realia wynajmu w RP bez zadnych osobistych podtekstow czy porownan bo po co?
    Z moich skapych doswiadczen z wynajmu w Australii - pracowalam tylko w dwoch agencjach w wynajmie w Sydnej; sprawdzanie referencji zatrudnienia, poprzedniego wynajmu znaczy malo. Psychlogiczne zastraszenie mija przecietnie po pierwszym urazie. Nastepnie ma sie do czynienia z lokatorem, ktorego nie da sie zastraszyc ani zadym formularzem, ani listami do pracy, ani telefonami. Maja generalnie ww w doopie i slusznie bo takowe nie dzialaja.

    W Polsce natomiast zawsze dzialala w nieruchomsciach instytucja 'wykidajdly'. To tak odnosnie Rosji drogi Narfi...haha. Szczegolnie gdy takowy pochodzil ze wschodu. W takich ukladach nigdy nie bylo problemow. Tutaj mam zupelnie male doswiadczenie i tylko z lat 90-tych ale za to z W-wy oraz w dwoch wiodacych agencji.

    Kan
  • narfi 07.10.14, 07:17
    Kazdy ocenia sytuacje przez pryzmat swojego doswiadczenia, to normalne. Ja zostalem pierwszy raz "landlordem" big_grin juz w 76-ym. Od tego czasu przewinelo sie przez moje rece
    jakies 40 nieruchomosci, znam wiec wszystkie mozliwe scenariusze z punktu widzenia landlorda, agenta, lokatora i developera. Znam rowniez wplyw zmieniajacego sie prawa na rynek nieruchomosci i zasad jego funkcjonowania, dlatego tez moge ocenic w jakim punkcie
    skali, znajduje sie ten rynek w PL. No, niestety, ale PL nie jest nawet na etapie 76-go roku w AU, kiedy rynkiem nieruchomosci w duzym stopniu rzadzila "wolna amerykanka" i bezprawie.
    W latach 80-ych jeden z moich znajomych z "branzy" zdecydowal sie, zeby na sile wyrzucic
    upierdliwego lokatora. Skonczylo sie na tym, ze musial zaplacic 0,5 mln. odszkodowania dla lokatora, bowiem sad uznal, ze cala impreza byla nielegalna i narazila lokatora na straty
    materialne i zdrowotne. Od tamtego czasu nie slyszalem nawet, zeby landlord probowal usunac lokatora bez wyroku sadowego i szeryfa dzialajacego z polecenia sadu.
    Mysle, ze w PL tez z czasem nastapia zmiany w tym samym kierunku, ale poki one nie nastapia, to, co kolejny raz powtarzam, inwestowanie w nieruchomosci w PL jest zbyt ryzykowne, aby wkladac w to jakiekolwiek pieniadze.
    Mala Patrycja jest jednym z wielu kombinatorow idacych na latwy zarobek, wykorzystujac luki w polskim prawie, ale wystarczy jedna decyzja sadu, ktora stanie sie precedensem, aby caly biznes poszedl sie stosunkowac i drobni, poczatkujacy operatorzy, bez zaplecza finansowego, dadza pierwsi doopy, a razem z nimi, ich klienci.
    Jak wiadomo, historia uczy, ze jeszcze nikogo, niczego, nie nauczyla. Nikt w Polsce nie korzysta z doswiadczen krajow, ktore maja za soba etap "bledow i wypaczen". Kazdy musi sprawdzic na swojej doopie, ze pewne rozwiazania nie dzialaja, a inne raczej tak. C'est la vie smile
  • kan_z_oz 07.10.14, 12:33
    Ogolnie Twojego 40+ doswiadczenia nie da sie wcisnac w pigulke i zaaplikowac. Ogolnie moje doswiadczenia z rozmow z roznego rodzaju dinozaurami z nieruchomosci, bylo, ze jesli moge skorzystac z jednej rady - to biore jako bezzcenny material.
    To tyle w temacie.
    Poza, czyli skoorwiajac.
    Malo mnie interesuja kwestie RP.
    Forum Australia dla mnie istnieje tutaj glownie do rozmow z mieszkajacymi tutaj na stale ludzmi, majacymi rozne kwestie do poruszenia.
    Polska jest wiec dla mnie jakims mglistym wspominiem, w ktorym juz nie musze ani sie stawic, ani mi sie chce. Moge wiec zaistniec tylko turystycznie za jakies 10 lat? oby dluzej...hahaha
    Nic mnie juz nie wiaze.
    Podobnie zreszta z moja obecna lokalizacja w AU - Forum jest wiec tylko dla przyjemnosci.

    Kan
  • gobo2 09.10.14, 17:53
    nie jest mglistym wspomnieniem,ale perla w koronie....!

    kan_z_oz napisała:
    > Polska jest wiec dla mnie jakims mglistym wspominiem, w ktorym juz nie musze an
    > i sie stawic, ani mi sie chce. (....) Nic mnie juz nie wiaze.(...)
  • kan_z_oz 10.10.14, 13:11
    Nie wiem czy sie rumienic ze wzgledu na karygoda frywolnosc w uzywaniu jezyka polskiego, ktore zasady nie sa chyba w zgodzie z zada gramatyczna dogma?
    Z faktu ww sobie sprawe zdaje, bo mature uwienczylam marnym wynikiem i w pelni wypracowanym...haha.

    Czy tez sie rumienic, bo miales na mysli komplement? Bogo - tutaj jest potrzebny doktorat z jasnowidzenia w kwestii Twoich watkow domyslnych...

    Kan
  • gobo2 12.10.14, 13:29
    i wrazliwi sa na zapachy...to jeden, z najbardziej kwiatowych jezykow swiata..
    wydaje mi, ze polski, nie ma nic wspolnego, z obecnym panstwem polskim...
    ale to byc moze emigracyjna fatamorgana....!
    mnie takze, nic do obecnej polski nie ciagnie, wrecz przeciwnie, obecna polska, to dla mnie,obce,nieprzyjemne, nieprzyjazne miejsce do zycia...
    ale zostaje jezyk, ktory tkwi od urodzenia...! nie mozna zapomniec, nie mozna oduczyc sie, mozna ignorowac, ale poniewaz i tak jest czescia ciebie ,na koniec i tak wyplynie na wierzch,
    jak oliwa sprawiedliwa... pytanie,co z nim zrobic...?


    kan_z_oz napisała:
    >
    > Czy tez sie rumienic, bo miales na mysli komplement? Bogo - tutaj jest potrzebn
    > y doktorat z jasnowidzenia w kwestii Twoich watkow domyslnych...
    >
    > Kan
  • student_zebrak 07.10.14, 13:37
    odnajmowania mieszkania na krotki okres Zydom odwiedzajacym Warszawe/ Getto.
    Ale propozycje zlozyl mi kolega zydowskiego pochodzenia, mial sie zajac akwizycja wsrod ziomkow. Dlugo, krotko? Zalezy, na kogo trafisz. Ja wolalem mieszkanie trzymac puste niz wynajac polskiej rodzinie i miec klopoty. A pozniej pozbylem sie mieszkania, chociaz wygodnie bylo.
    --
    xxx
  • zonaczolgisty 17.11.14, 14:08
    A ja bylabym zainteresowana wspolpraca z firma ktora na terenie polski swiadczylaby uslugi posrednictwa przy sprzedazy nieruchomosci na poziomie takich uslug w Australii. W Polsce rola agencji nieruchomosci ogranicza sie do umieszczenia ogloszenia na dwoch-trzech portalach i podawania zainteresowanym adresu aby sobie obejrzeli.

    Mam nieruchomosc w Polsce, chce sie jej pozbyc. Jest mi kula u nogi i najglupsza inwestycja w jaka zdazylo mi sie wtopic kase Wynajmowac nie chce, wystarczyl mi raz, 3 mies rzadow lokatorow kosztowalo mnie ponad 100tys zl w remoncie. Stoi pusta a ja bule na ogrzewanie i raty. Glupich nie sieja...
  • starypierdola 17.11.14, 19:36
    Napisz cos o tym mieszkaniu: gdzie? jakie duze? przyblizona cena? A nuz kupie?
    Czolgista SP
  • gobo2 18.11.14, 16:04
    nieruchomosci....? u mnie zniszczenia lokatorskie, to sprawa agenta, a nie moja....?
    u mnie , to 10% agencyjnej prowizji z rentu...!
    pytam, bo moze, w polsce jest inaczej.... i dlaczego placisz za ogrzewanie, jak z niego nie korzystasz....?
    czy moglys podac % wartosc 3- miesiecznych (100 tys) lokatorskich zniszczen,do wartosci nieruchomosci, ktora wynajales , tym lokatorom....?
    mam nadzieje, ze to nie jest belweder....smile!


    zonaczolgisty napisał(a):
    > Wynajmowac nie chce, wystarczyl mi raz, 3 mies rzadow lokatorow kosztowalo mnie ponad >100tys zl w remoncie. Stoi pusta a ja bule na ogrzewanie i raty. Glupich nie sieja...
  • ozziggy 15.12.14, 03:19
    sa gangi co kupuja za darmo - probowali mnie zrobic (nie udalo sie - obecnie tocza sie procesy cywilne w Poznaniu wyludzili mieszkania, domy - w gangu byli zamieszani osoby z bankow i notariusz. A sposob wyludzenia byl prosty - akt notarialny przekazywal kupujacemu nieruchomosc za ktora kupujacy placil zawiadomieniem z banku ze dostal kredyt hipoteczny. Notariusz akceptowal to - najczesciej byl to email z banku do kupujacego ze przyznano mu kredyt hipoteczny na zakup mieruchomosci. Zeby bylo smiesniej adres emailu to ksywa kupujacego.
    Gdy akt notarialny zostal podpisany przez sprzedajacego to ten oddal nieruchomosc.
    Procedura przy sprzedazy jest taka - notariusz przekazuje akt notarialny do sadu w ciagu
    trzech dni. A bank ma piec dni na wyplacenie kredytu hipotecznego.W czwartym albo piatym dniu ubiegajacy sie o kredyt hipoteczny moze go odmowic albo zawiadomic bank ze traci prace. Bank wycofuje decyzje o przyznaniu kredytu i sprzedajacy zostaje na lodzie z niczym. Jaka ma droge zeby cos odzyskac - pozwac do sadu kupca w sprawie cywilnej nie o zwrot nieruchomosci ale gotowki ktora kupujacy mial zaplacic.
    Za pozew do sadu trzeba zabulic 5% wartosci sadzonej. Caly ten proces sadowy zwyke trwa rok. W tym czasie kupojacy moze sprzedac nieruchomosc i udawac bankruta.
    Sprzedajacy moze sie tylko oblizac po stracie nieruchomosci i kosztu pozu. A notariusz ktory to niby odpowiada za uczciwosc transakcji ma odopowiedz - sprzedajacy i kupujacy dzialaja w obopulnej wierze. Piczka z banku ktora wyslala email zawsze moze sie przyznac ze w nawale pracy pomylila sie. I jak widzicie nikt nie jest winny, kilka takich wypadkow
    wydarzylo sie w Poznaniu. Media o tym milcza.
    A propo - po 20latach wynajmu mojego mieszkania w Poznaniu - mimo selekcji wynajmujacych, nadawalo sie tylko do gruntownego remontu szczesliwie sprzedalem (szukalem kupca 6m-cy) za gotowke z 50% strata. Ogolnie nie radze wynajmowac. Sa juz dwie firmy ktore zajmuja sie wynajeciem ale to super komfortowe mieszkania i
    klientow szukaja za granica, nie interesuja sie mieszkaniami w blokach.

  • ratpole 21.11.14, 03:48
    i na litosc boska, pozwol mu sie utrzymywac na nogach!

    --
    "Gott, Ehre, Vaterland"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka