Dodaj do ulubionych

Czy mam szanse? Czy jest sens? Wiza Studencka

02.01.15, 18:19
Witam serdecznie

Piszę, ponieważ nikt tak dobrze mi nie doradzi jak drodzy użytkownicy na forum, którzy znają ten temat od podszewki lub mieszkają na miejscu w Australii.

Opiszę jak najkrócej swoją sytuację.

Mam 26lat, ukończoną szkołę zawodową w zawodzie kucharz małej gastronomi, po za tym zawodem w którym nie mam doświadczenia pracuje 4 lata jako młodszy magazynier oraz mam uprawnienia na wózki widłowe (certyfikat UE).
Język angielski umiem niestety na poziomie ponad podstawowym. Znam jakiś tam zasób słów, zwrotów itd. Jest to trochę większy poziom niż podstawowy ale nie jest to w 100% poziom komunikatywny. Brakuje mi obycia się z językiem, nigdzie za granicą nie pracowałem ale czuje, że gdybym trochę po przebywał w danym otoczeniu to szybko bym się doszkolił.

Co do wyjazdu do Australii to zdaje sobie sprawę, że jedyna moja możliwość na tą chwilę to wyjazd na wizie studenckiej.
Czyli praca + nauka i też taki system by mi odpowiadał, a nauka to oczywiście szkoła językowa i nauka angielskiego.
Co do kosztów wyjazdu to sporo czytałem i oglądałem materiałów na ten temat.
Ogólnie odnoszę wrażenie, że jadąc na wizie studenckiej nie jest łatwo, a raczej jest bardzo ciężko i ponoć w większości głosów opinie były takie, że nie da się utrzymać z wypłaty na pół etatu.
Moje takie pierwsze pytanie co się nasuwa to to czy po przyjeździe i z moim angielskim jestem w stanie znaleźć jakąkolwiek pracę w tym odgórnym limicie godzin? (czyli 20h tygodniowo)
Czy znalezienie tej pracy jest ciężkie czy jednak jest całkiem realne i możliwe?
Wiem, że potrzebuje też sporej kwoty pieniędzy żeby dostać samą wizę ale też aby opłacić pewne tematy jak samolot, wiza, ubezpieczenie...
Ogólnie jestem w stanie posiadać ok. 50 tys. zł na cały ten temat Australii.
Ponadto, w przypadku jak bym był w Australii to co miesiąc mam zapewniony miesięczny przychód w postaci ok. 100$-150 $ amerykańskich, wiem, że to kropla w morzu ale zawsze coś.
Nie wiem na ile chciałbym wyjechać i na ile mógłbym wyjechać.
Ogólnie moja koncepcja jest taka, że wyjeżdżając tam nie chcę tylko jechać aby zwiedzić kraj czy nauczyć się samego angielskiego. O ile by mi tam przypadło życie i bym sobie poradził ze wszystkim to chciałbym docelowo zostać tam na stałe, choć wiem, że to odległy temat.
Przeglądając fora i studiując inne źródła, z wyliczeń wyszło mi, że:

Opłata za szkołę językową to koszt ok. 200A$-250A$ tygodniowo
Opłata za roczne ubezpieczenie zdrowotne to: ok. 500A$
Opłata wizowa: 500A$
Bilet lotniczy tam i powrót: 1700A$
Miesięczna opłata za pokój/akademik: od 100A$ tygodniowo
Miesięczny koszt wyżywienia dla takiego skromnego studenta: ?

Nie wiem czy ceny są adekwatne i czy to wszystkie opłaty ale z samych tych kwot co podałem to wychodzi: za sam koszt mieszkania plus szkoła to ok. 1200A$. Nie liczyłem wyżywienia i nie wliczyłem rocznego kosztu ubezpieczenia.
Nie mając pracy jest dramat, a pracując te 80h miesięcznie licząc, że się zarobi 10A$ za h to wychodzi ledwo 800A$ i deficyt - 400A$ bez wliczonego wyżywienia.

Trochę to źle wygląda, może coś przesadziłem albo źle wykalkulowałem.
Prosiłbym o napisanie jak to wygląda w rzeczywistości.
Ogólnie tylko napisze, że ja wymagający nie jestem. Zadowolę się niskim standardem lokum aby było odrobinę prywatności, spokoju i życia też nie muszę prowadzić drogiego czy rozrywkowego.
To tak wygląda w skrócie.
Mile widziane również wszelkie sugestie, krytyka i ogólnie Państwa obiektywne przemyślenia w tej mojej sprawie.

Pozdrawiam.
Edytor zaawansowany
  • 03.01.15, 09:05
    cyprus1 napisał:

    > Mile widziane również wszelkie sugestie, krytyka i ogólnie Państwa obiektywne przemyślenia w tej mojej sprawie.

    Chlopie, obiektywnie to ty masz cala Europe do dyspozycji. Gdzie cie cholera niesie? Poeksperymentuj blizej domu. Nawet taniej wyjdzie.


    --
    "Gott, Ehre, Vaterland"
  • 03.01.15, 09:28
    Język angielski umiem niestety na poziomie ponad podstawowym. Znam jakiś tam zasób słów, zwrotów itd.

    no comments

  • 03.01.15, 10:21
    Witaj, zdziwilbys sie jak malo osob tutaj posiada rzetelna wiedze na poruszony przez Ciebie temat. Wiekszosc uzytkownikow tego forum to osoby, ktore przybyly do Australii wieki temu. Tylko nieliczna grupa Polakow, ktorzy przeszli przez szkoly jezykowe tudziez zawodowe w Australii moze tutaj zagladac, w co jednak szczerze watpie.

    Jak zapewne wyczytales na forach jezyk angielski to jedna z najwazniejszych rzeczy, ktora trzeba posiadac aby czuc sie w miare swobodnie i starac sie zaistniec w Australii. Im lepiej poznasz angielski w Polsce (nizsze koszta nauki) tym lepiej Ci tu bedzie (w Australii) tym lepiej zaczniesz i zastartujesz z lepsza praca itp. i mowimy tu o naprawde duzych roznicach pomiedzy praca byle jaka, a praca “normalna”, a co za tym idzie duzych roznicach w wynagrodzeniu.
    Byle jaki angielski = byle jaka praca (zmywak, sprzatanie-o ile bedziesz mial szczescie znalezc)=byle jakie pieniadze (od $17 do maxxx $21/h) Myslisz, ze to duzo? Nie, to bardzo malo.
    Lepszy angielski (w twojej sytuacji po roku intensywnej, rzetelnej w pocie czola nauki w Polsce) = troche lub duzo lepsza praca (w zaleznosci od szczescia i twojej operatywnosci), ktora moze byc praca na budowie, mozliwe ze przy ukladaniu jakichs podlog, moze carpetow, moze malowanie, w kazdym badz razie tego typu rzeczy = (od $28 do nawet $40/h spokojnie) Za te pieniadze bedziesz juz w stanie sie tu utrzymac bedac samemu na wizie studenckiej. Bedac tu we dwie osoby (para) jest zdecydowanie latwiej przy zalozeniu, ze jedna osoba zna angielski lepiej i tylko pracuje na pol etatu,a druga czegos sie uczy i tez troche pracuje jak starcza czasu. Wtedy przebywa sie na jednej,wspolnej wizie studenckiej.

    Moja rada: idz na super hiper intensywny kurs angielskiego nawet prywatnie ale w Polsce, nie tutaj. Poucz sie z rok i dopiero przyjedz do Australii na wize studencka. Wtedy to co piszesz powyzej bedzie mialo sens (ze sie doszkolisz w anglojezycznym otoczeniu.Tak, wtedy tak). Jesli przyjedziesz tutaj z obecna znajomoscia angielskiego to jest ryzyko, ze sie go nie nauczysz i tylko stracisz b.duzo pieniedzy, ktorych bedziesz zalowal do konca zycia, jako ze szkoly jezykowe tutaj sa slabiutkie, maja niski poziom, a nauczyciele sa przypadkowymi osobami z “lapanki” i za duzego doswiadczenia w nauczaniu to oni nie posiadaja, uwierz mi. Bylem, widzialem, przezylem, wiem.

    Jesli chodzi o Twoje doswiadczenie zawodowe to w ogole nie bedzie sie tutaj liczylo. Uprawnienia na wozki widlowe trzeba zdawac tutaj od nowa, bo sa inne przepisy itp.., a sama praca na wozku w Australii jest raczej marnie oplacana, poza tym najpierw i przede wszystkim miej szczescie zeby ja tu zdobyc! Szkoda czasu i zachodu, lepiej skoncentrowac sie na innych zawodach, ktore daja lepsze dochody.

    Nie jestem pewny czy obecnie bedac na wizie studenckiej w Australii bedziesz w stanie w ogole tutaj zostac na dluzej. Od jakiegos czasu istnieje takie cos jak “Genuine temporary entrant” gdzie przy wyjezdzie na wizie studenckiej podpisuje sie taka deklaracje, ze jedzie sie do Australii tylko i wylacznie jako student w celu czasowego pobytu i nauki angielskiego lub czegos innego, a po zakonczeniu nauki wraca sie do swojego kraju. Z tego co pamietam jak gdzies to widzialem to zaznacza sie tam co posiada sie u siebie w kraju, jaka jest sytuacja majatkowa i z praca (czy sie do niej pozniej wroci), jaka jest sytuacja rodzinna itp.. Wszystko to ma sluzyc okresleniu Twojej sytuacji w kraju i jakby zapewnieniu ze masz do czego wracac i ze nie zamierzasz oszukac urzedu emigracyjnego zostajac jednak w Australii dluzej (na jakichkolwiek zasadach, legalnie badz nie). Dowiedz sie o to bo to moze zawazyc o Twoich planach.
    Inna droga na otworzenie sobie drzwi do Australii jest aplikowanie o wize tzw.punktowa z Polski ale trzeba znac doskonale angielski (zdac test IELTS), miec uporzadkowana i odpowiednia sytuacje z doswiadczeniem zawodowym no i najwazniejsze wymagany (z listy, ktora zmienia sie co roku) zawod, ktory jest jakby trzonem Twojej calej aplikacji bo to jest tzw. skilled visa czyli na zawod. Jednak minusem tego jest, ze na odpowiedz od Australii mozna czekac rok albo trzy.. i nie ma zadnej pewnosci, ze Cie zaakceptuja. Jesli jednak zaakceptuja wtedy wjezdzasz do Australii na wizie permanent (i to wlasciwie tyle i az tyle) bo ciagle musisz sobie znalezc lub zalatwic prace, wynajac mieszkanie, i tak dalej... Nie dostajesz tez od Australii pewnosci ze Ci sie tutaj spodoba. Zazwyczaj pierwszy rok to euforia, dalsze lata to dosc szybki spadek tej euforii przechodzacej we frustracje i zlosc. Paradoksalnie im dalej w las tym jest Ci ciezej. Dopiero po okolo 5 lub 6 latach pobytu wszystko zaczyna sie normowac. Tak bardzo ciezko jest sie przestawic na tutejsze zycie, mentalnosc, brak logiki w czymkolwiek, ogolnie panujaca i propagowana przez wszystkich taka codzienna, zwyczajna bezmyslnosc i wiele wiele innych aspektow zycia, ktore sa tak strasznie odmienne od polskich.
    Jest jednak szansa, ze bys sie przyzwyczail bo jestes mlodym czlowiekiem.

    Opłata za szkołę językową to koszt ok. 200A$-250A$ tygodniowo
    -To zalezy gdzie, szkoly ktore ja znam to koszt minimum $300/tydz.

    Bilet lotniczy tam i powrót: 1700A$
    -Powiedzmy obecnie od $1800 w gore powrotny.

    Miesięczna opłata za pokój/akademik: od 100A$ tygodniowo
    -Tygodniowa oplata za pokoj dla 1 osoby to minimum $150.

    Miesięczny koszt wyżywienia dla takiego skromnego studenta: ?
    -Australia jest bardzo drogim do zycia krajem, a zwlaszcza dla studentow. Tygodniowo na jedzenie mozesz wydac okolo $100 (mix zywnosc kupowana w sklepie plus jakis fast food na miescie po szkole,kawa,etc) To tak dosc oszczednie policzone. $400 na miesiac to minimum.

    Zadowolę się niskim standardem lokum aby było odrobinę prywatności, spokoju i życia też nie muszę prowadzić drogiego czy rozrywkowego.
    -W Australii nie ma wysokich standardow mieszkania i zycia ogolnie rzecz nazywajac. Takze nie mysl, ze jak uda Ci sie wynajac cos “gorszego” to zaplacisz mniej. Generalnie takie sytuacje tutaj sie nie zdarzaja. Zaplacisz jak za zboze cokolwiek to bedzie.

    -Mam nadzieje, ze powyzsze informacje przyczynia sie do przemyslenia pewnych kwestii.

    rowniez pozdrawiam.
  • 04.01.15, 03:49
    Widzimisie, bo zadawałem się niegdyś (oraz takdyś) z przybywającymi tu po naukę Japoneczkami, z plecaczkami i kontem bankowym z sumką 25 tys $, że wiza studencka w Australii należy się tylko studentowi do 25 roku życia. Czyżby cuś się ostatnimi laty w tej kwestii zmieniło? Niemniej, życzę powodzenia, choć przychylam się do rady Ratpole'a, że powinieneś potrenować wpierw za miedzą w Europie, zanim podejmiesz milowy krok.
  • 05.01.15, 06:17
    Cyprus, rozumiem ze marzy sie Tobie Australia, ale w Twojej sytuacji (bez jezyka i fachu uznanego w AU) uwazam, jak inni wypowiadajacy sie na tym watku, ze to zbyt kosztowna i niepewna opcja. Bezpieczniej (i taniej) byloby pojechac do UK, tam pracowac i uczyc sie jezyka, dobrze osiasc i zalatwic sobie obywatelstwo angielskie. Potem skladac podanie o australijska wize "permanent resident". Po kilku latach w UK powinienes miec angielski opanowany dostatecznie dobrze aby zdac egzamin IELTS na wymaganym do wizy PR poziomie a swiadectwa pracy i referencje z UK beda znaczyly wiecej niz polskie. Wowczas masz szanse przyjechac do AU od razu z mozliwoscia pelnego zatrudnienia i panstwowej podstawowej opieki medycznej, nie tak jak student.

    Powodzenia

    Luiza-w-Ogrodzie
    Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
  • 13.05.15, 17:06
    Dziękuję wszystkim za odpowiedzi

    Odnosząc się do nagarnia audycji to na pewno trochę dodało mi to otuchy i wyjaśniło wiele rzeczy.
    Co do pytania zawartego w audycji do mnie o cel wyjazdu do Australii.
    Dla mnie celem wyjazdu do Australii jest chęć zmiany otoczenia, przeżycia przygody, poczucia stabilności, zdobycie stałej pracy, ustabilizowanie się. Głównym celem jak nie najważniejszym jest pozostanie w Australii na stałe. Nie chce aby wyprawa do tego kraju była podyktowana emigracja zarobkową lub samą przygodą.

    Moja sytuacja obecnie się nie zmieniła. To znaczy mieszkam i pracuję w PL.
    W tej chwili skończyłem szkołę średnią i myślę, że zdałem maturę.
    W danej chwili zastanawiam się nadal nad wyjazdem. Precyzując mój cel chciałbym docelowo zamieszkać w Australii na stałe. W tym momencie wydaje mi się, że jedyną drogą dla mnie jest wyjazd na wizie studenckiej (nauka języka angielskiego). Tylko czy taki wyjazd na tej wizie i nauce angielskiego ( odrzucam w tym momencie wszelkie kwestie czy dam radę się utrzymać) da mi możliwość późniejszego otrzymania pozwolenia na pobyt stały i możliwość pracy w pełnym wymiarze godzin? Jest tu jakieś pole manewru?
    W danym momencie nie mam szans zdać egzaminu angielskiego na poziomie 6.5-7 w skali do 10. Na pewno po takim rocznym kursie angielskiego w Australii nauczyłbym się angielskiego w znacznym stopniu, być może w takim aby przejść testy IELTS ale czy to będzie mnie uprawniało do możliwości starania się o pobyt stały? Wydaje mi się, że to za mało, ponieważ mój zawód to kucharz małej gastronomi a tego zawodu nie odnotowałem na liście SOL. Może w danym momencie dobrym rozwiązaniem byłoby podejście w PL do studiów inżynierskich (3,5 roku) i zrobienie jakiegoś nowego zawodu i wykształcenia, mam tu w tym momencie na myśli kierunek (Transport, specjalność: Technika samochodowa lub Informatyka - grafika komputerowa).

    Dodatkową możliwością w danym momencie mogłoby być połączenie tej nauki na studiach z możliwości zrobienia europejskiej licencji na maszynistę pojazdów trakcyjnych (2 miesiące), przejście szkolenia (1,5 roku) i praca w PKP Intercity lub innej spółce przez 2,5 lata. (czas umowy lojalnościowej)
    Pytanie teraz czy po zdobyciu w PL kwalifikacji zawodu maszynisty miałbym jakiekolwiek szanse to wykorzystać w Australii? Ogólnie na liście SOL, nie ma zapotrzebowania na pracowników kolei ale jest to nietypowy zawód i może akurat miałbym szanse w tym zakresie coś zdziałać?
    A może jest to droga do ni-kąt i tak na prawdę licencja europejska i świadectwo na maszynistę w PL + doświadczenie nic nie daje i nie ma możliwości użyć tego pod kątem Australii? Ważna też jest kwestia wieku, bo po studiach w PL czy zrobieniu uprawnień kolejowych miałbym ok. 31-32 lata.


    Jeśli natomiast chodzi o wyjazd na wizie studenckiej to o ile była by realna możliwość zostania na na stałe w Australii po kursie angielskiego to mam odłożone finanse zapewniające opłacenie szkoły za cały rok, opłaty za wizę, samolot + pieniążki na zakwaterowanie, wyżywienie na 2-3 miesiące.
  • 14.05.15, 09:15
    Nie wiem czy ci sie to przyda.

    Moja zona ukonczyla tylko Zasadnicza Szkole Zawodowa w Polsce i znala angielski w chwili przyjazdu na poziomie 0. Przyjechala do Australii dawno temu na wizie "Skilled- Government Sponsored". Nigdy nie miala problemu ze znalezieniem pracy w zawodzie kucharza. Zawsze zarabiala od sredniej w Australii w gore. Pierwsza prace dostala po nauczeniu sie angielskiego.

    W moim zakladze pracy jest Polka, w Australii 9 lat, nie wiem na jakiej wizie przyjechala, w Polsce wyuczyla sie zawodu technika komputerowego a w Australii pracuje jako... kucharz. Pracuje tutaj duzo Indonezyjczykow i Nepalczykow na wizie studenckiej. Wykonuja najczesciej prace sprzataczy za minimalne wynagrodzenie. Posiadaja czasami nawet dwa drugie (Masters) stopnie naukowe.

    Ja w Twoim przypadku postaralbym sie o prace jako kucharz w hotelu w Anglii. Hotel powinien byc ogniwem miedzynarodowego lancucha hoteli posiadajacy takie i w Australii. Po podszlifowaniu sobie jezyka w Angli i po zdobyciu tam dobrej opinii popros o przeniesienie do Australii na wizie 457. Z tego co wiem w tym przypadku pracodawca w Australii musialby zlozyc na Ciebie zapotrzebowanie. Musialbys miec cos do zaoferowania np. gotowosc pracy na noce. Powodzenia.
  • 15.05.15, 11:35
    w Australii, jeśli nie zaliczasz się do sfer, liczą się tylko najprostsze umiejętności (o których musi zaświadczyć mocny Anglosakson, taki jak dla przykładu aptekarz-narkoman, no bo inżynier to im niczego nie mówi)
  • 16.05.15, 17:39
    zmierzyc sie z australia.... moze kilka lat w uk,na poczatek.?
    cyprus1 napisał:


    > Piszę, ponieważ nikt tak dobrze mi nie doradzi jak drodzy użytkownicy na forum,
    > którzy znają ten temat od podszewki lub mieszkają na miejscu w Australii.
  • 16.05.15, 18:10
    Nasraj na jakiekolwiek legalne pobyty. Przyjedz jako turysta siedz na nielegalu I sraj na ich prawa.
  • 16.05.15, 18:20
    to co mozesz, to tylko pic i klamac...!
    najgorszemu wrogowi, nie zycze...!

    realcucumber napisał:

    > Nasraj na jakiekolwiek legalne pobyty. Przyjedz jako turysta siedz na nielega
    > lu I sraj na ich prawa.
  • 04.06.15, 14:54
    Emigracja zarobkowa do Au mnie rozbawila... nie ma czegos takiego wink No chyba, ze specjalista w gornictwie czy czyms w ten desen a i tak glowy nie dam.
    Aktualnie przekuc wize studencka (o ile sie ja dostanie) w cokolwiek innego, nawet przy zainwestowaniu (sporych) pieniedzy w szkoly i kursy kierunkowe) jest szalenie trudno. Ja wypadlam zupelnie z obiegu, wiec nie doradze, tylko wyraze zazdrosc w temacie tanich biletow lotniczych, jak szukam to widuje najtansze za 2400 jakos, w obie strony, a i to przewoznik, ktorego bym nie zaryzykowala kupic (Air China przykladowo). Moze zle szukam.


    --
    obrazy, malunki i nie tylko
  • 04.06.15, 18:48
    yvona73pol napisała:
    >jak szukam to widuje najtansze za 2400 jakos, w obie strony,
  • 20.08.15, 18:37
    Witam, ponownie.
    Bardzo dziękuję za kolejne odpowiedzi.

    Dawno mnie nie było co nie znaczy, że temat Australii odpuściłem.
    Ciągle dużo myślę na ten temat i powiem, że o ile byłaby realna możliwość wyjechać to jestem przekonany aby to zrobić.
    W obecnej sytuacji wydaje się to nie możliwe, chociażby patrząc na tylko wykształcenie średnie zawodowe, zbyt słabą znajomość j. angielskiego, braku swojego zawodu na liście poszukiwanych zawodów ale...
    Po zdanej maturze rozważam kontynuację nauki w PL i skończenie studiów. Mam jednak duży problem z wyborem kierunku. Zastanawiałem się wcześniej nad dwoma wspomnianymi kierunkami ale jakoś zniechęca mnie to, że są to uczelnie prywatne ale przede wszystkim to, że na tych kierunkach będzie głównie matematyka której zbytnio nie lubię no i tez orłem nie jestem.
    Wybierając kierunek studiów nie chciałbym sobie zamknąć drogi do Australii. Chciałabym Państwa zapytać jak widzicie wybór kierunku studiów który dawałby szanse wyjazdu do Australii? Kierunek taki na którym matematyka będzie dla mnie do przejścia.

    Druga sprawa odnośnie mojej sytuacji to to, że obecnie pracuję jako magazynier na magazynie. Zamierzam w niedługim czasie zmienić pracę i spróbować swoich sił jako maszynista pociągów trakcyjnych. Mam szansę zrobić wymaganą europejską licencję, następnie odbyć szkolenie na świadectwo oraz wynikający z umowy lojalnościowej obowiązkowy czas pracy na kolei. Całość obejmuje 2 lata szkolenia + 3 lata pracy w zawodzie. Razem ok. 5 lat czyli tyle ile planowane studia.
    Moje takie główne zastanowienie to, to czy jako pracownik kolei jako maszynista miałbym jakąkolwiek szansę z tym zawodem wystartować na kolei w Australii? Czy jest to możliwe pomimo braku takiego sprecyzowanego zwodu na liście poszukiwanych zawodów?
    Zastanawiam się czy jakbym w tym momencie wybrał studia o kierunku: Transport (inżynierskie) to czy ten skończony kierunek + praca w tym czasie jako maszynista była by połączeniem po którym mógłbym ubiegać się o wizę pracowniczą?
    Czy byłaby taka szansa?
    Zastanawia mnie samo zagadnienie czy ukończone studia i praca podczas tych studiów jako maszynista dawałaby mi automatycznie coś takiego jak doświadczenie wymagane do zawodu czy kierunku studiów?
    Czy po takim czasie mając:
    Zawód kucharza bez doświadczenia
    - doświadczenie w pracy na magazynie
    - doświadczenie jako pracownik produkcji
    - skończone studia na kierunku transport
    - uprawnienia europejskie do prowadzenia pociągów
    - doświadczenie zawodowe jako maszynista (podczas studiów)
    - mając ok. 32 lat.
    - zakładając zdanie wymaganego poziomu angielskiego
    miałbym szanse otrzymać wizę pracowniczą ?
  • 03.01.16, 17:54
    Na dzień dzisiejszy zdecydowałem się na zrobienie studiów zaocznych na kierunku Transport. Naukę skończę planowo za 3 lata i będę miał tytuł inżyniera.
    Tak sobie myślę, że gdybym miał już tego inżyniera to mógłbym starać się o wizę pracowniczą ponieważ Engineer Transport jest na liście zawodów czy to w Nowej Zelandii czy Australii.
    Tylko sam inżynier to chyba za mało? Trzeba mieć jakieś doświadczenie? Robiąc doświadczenie po ukończeniu szkoły robi się trochę niedobra sytuacja ponieważ szkołę skończę w wieku 31 lat.i robiąc wtedy doświadczenie wszystko się za bardzo przeciągnie czasowo.
    Zastanawiam się gdybym np. teraz ( a mam na dzień dzisiejszy taką szansę) zmienić obecną pracę i przejść do pracy na kolej jako maszynista - nauka na licencję EU, świadectwo + praca czyli 2 lata + 2-3 lata, razem ok. 5 lat. Pytanie które mnie nurtuje, czy taka praca jako maszynista by mi się mogła zaliczyć jako doświadczenie zawodowe odnośnie mojej szkoły ( inżynier transportu) którą bym robił w tym samym czasie?
    Wiem, że to trochę kierunek na inżyniera transport, a sama praca jako maszynista się trochę różni ale na upartego to praca na kolei to praca w transporcie, być może też będę miał możliwość zrobić na studiach specjalizację bezpieczeństwo w ruchu kolejowym.
    Nie marzę tu o pracy w NZ czy AU jako maszynista ale chociażby jako jakikolwiek inny pracownik na kolei lub po prostu ostatecznie wykorzystać samo wykształcenie i doświadczenie do zdobycia pkt i otrzymania wizy, a pracować zupełnie gdzie indziej.
    Czy jest to jakiś sposób?
    Druga sprawa to to, że jakbym chciał ubiegać się o wizę pracowniczą to wymogiem i potrzebą jest zdanie egzaminu z języka angielskiego IELTS na poziomie min. 7. Nie jest to proste zważywszy, że teraz jestem na poziomie podstawowym. Zamierzam przez te kilka lat wziąć się ostro za naukę i nauczyć się angielskiego do wymaganego poziomu. Tylko czy jest to oby na pewno możliwe? Spotkałem się z opiniami, że nie dam rady w PL pracując studiując nauczyć się angielskiego w takim stopniu.

    Chciałbym zapytać Państwa o obiektywną opinię odnośnie mojej sytuacji i moich pomysłów, czy taki plan ma jakiś sens i możliwość powodzenia? Może gdzieś popełniam błąd w moim toku rozumowania, bardzo proszę o wszystkie i te pozytywne i negatywne Państwa przemyślenia.

    Jeśli chodzi o sam wyjazd i kwestie z nim związane to tu większych problemów nie widzę. Pieniądze na wizę czy kwestia odwagi wyjazdu - o to na dzień dzisiejszy nie muszę się martwić.
  • 03.01.16, 17:55
    Na dzień dzisiejszy zdecydowałem się na zrobienie studiów zaocznych na kierunku Transport. Naukę skończę planowo za 3 lata i będę miał tytuł inżyniera.
    Tak sobie myślę, że gdybym miał już tego inżyniera to mógłbym starać się o wizę pracowniczą ponieważ Engineer Transport jest na liście zawodów czy to w Nowej Zelandii czy Australii.
    Tylko sam inżynier to chyba za mało? Trzeba mieć jakieś doświadczenie? Robiąc doświadczenie po ukończeniu szkoły robi się trochę niedobra sytuacja ponieważ szkołę skończę w wieku 31 lat.i robiąc wtedy doświadczenie wszystko się za bardzo przeciągnie czasowo.
    Zastanawiam się gdybym np. teraz ( a mam na dzień dzisiejszy taką szansę) zmienić obecną pracę i przejść do pracy na kolej jako maszynista - nauka na licencję EU, świadectwo + praca czyli 2 lata + 2-3 lata, razem ok. 5 lat. Pytanie które mnie nurtuje, czy taka praca jako maszynista by mi się mogła zaliczyć jako doświadczenie zawodowe odnośnie mojej szkoły ( inżynier transportu) którą bym robił w tym samym czasie?
    Wiem, że to trochę kierunek na inżyniera transport, a sama praca jako maszynista się trochę różni ale na upartego to praca na kolei to praca w transporcie, być może też będę miał możliwość zrobić na studiach specjalizację bezpieczeństwo w ruchu kolejowym.
    Nie marzę tu o pracy w NZ czy AU jako maszynista ale chociażby jako jakikolwiek inny pracownik na kolei lub po prostu ostatecznie wykorzystać samo wykształcenie i doświadczenie do zdobycia pkt i otrzymania wizy, a pracować zupełnie gdzie indziej.
    Czy jest to jakiś sposób?
    Druga sprawa to to, że jakbym chciał ubiegać się o wizę pracowniczą to wymogiem i potrzebą jest zdanie egzaminu z języka angielskiego IELTS na poziomie min. 7. Nie jest to proste zważywszy, że teraz jestem na poziomie podstawowym. Zamierzam przez te kilka lat wziąć się ostro za naukę i nauczyć się angielskiego do wymaganego poziomu. Tylko czy jest to oby na pewno możliwe? Spotkałem się z opiniami, że nie dam rady w PL pracując studiując nauczyć się angielskiego w takim stopniu.

    Chciałbym zapytać Państwa o obiektywną opinię odnośnie mojej sytuacji i moich pomysłów, czy taki plan ma jakiś sens i możliwość powodzenia? Może gdzieś popełniam błąd w moim toku rozumowania, bardzo proszę o wszystkie i te pozytywne i negatywne Państwa przemyślenia.

    Jeśli chodzi o sam wyjazd i kwestie z nim związane to tu większych problemów nie widzę. Pieniądze na wizę czy kwestia odwagi wyjazdu - o to na dzień dzisiejszy nie muszę się martwić.
  • 05.01.16, 17:04
    inzynierow, tu sa krocie.... bez tutejszego doswiadczenia, bedziesz, skazany na sszukanie junior postion, na ktore beda aplikowaly krocie absolwentow, mlodszych od ciebie o dekade...
    twoje szsanse, sa mniejsze, niz przed rokiem...
    jak forsy nie masz na wize i wyjazd, to rzeczywiscie, nie masz, o co sie martwic..!
    do zobaczenia , za rok.....smile!

    cyprus1 napisał:

    > Na dzień dzisiejszy zdecydowałem się na zrobienie studiów zaocznych na kierunku
    > Transport. Naukę skończę planowo za 3 lata i będę miał tytuł inżyniera.(...)

    > Chciałbym zapytać Państwa o obiektywną opinię odnośnie mojej sytuacji i moich p
    > omysłów, czy taki plan ma jakiś sens i możliwość powodzenia
    >
    > Jeśli chodzi o sam wyjazd i kwestie z nim związane to tu większych problemów ni
    > e widzę. Pieniądze na wizę czy kwestia odwagi wyjazdu - o to na dzień dzisiejsz
    > y nie muszę się martwić.
  • 06.01.16, 13:47
    Witam serdecznie,

    prowadze video-blog na YouTube : Australia Oczami Asi
    Znajdziesz tam bardzo duzo konkretnych informacji dotyczace : wiz , pracy, przeprowadzki, zycia na emigracji. jak wyglada Australia.
    Serdecznie zapraszam i do zobaczenia smile
  • 08.02.16, 12:48
    ucz się języka i dopiero się zastanawiaj nad wyjazdem wink

    --
    Rynek wtórny czy pierwotny- co lepiej wybrać
  • 10.02.16, 17:21
    usa,to jest koniec swiata, jaki znamy..smile!

    jaslodka napisał(a):

    > ucz się języka i dopiero się zastanawiaj nad wyjazdem wink
  • 17.04.16, 12:42
    Przeglądając Internet oraz rozmawiając z osobami związanymi z Australią jedyną dla mnie drogą jest na początku wyjazd na wizie studenckiej -> nauka angielskiego -> nauka zawodu w Australii i w miedzy czasie zdobycie doświadczenia -> wiza pracownicza sponsorowana lub wiza skilled po spełnieniu wymagań, zgodnie z SOL, CSOL.
    Najbardziej nurtują mnie następujące pytania:
    1. Czy z słabym z angielskim znalazłbym chociaż po miesiącu prace umożliwiającą opłacenie wynajmu pokoju, wyżywienia i utrzymania się na miejscu? Szkołę językową na ok. 6 miesięcy na początek opłaciłbym z PL.
    2. Po 6 miesiącach lub tylu na ile bym wykupił na początek naukę angielskiego, czy miałbym szanse znaleźć pracę dającą możliwość utrzymania się i zarobienia np. na szkołę zawodową lub jakieś studia (powiedzmy wynoszące ok. 300$ tyg.) Czy jest to ogólnie możliwe pracując na pół etatu w pracach nie skomplikowanych?
    3. Pod kątem pracy i ewentualnej późniejszego starania się o wizę dającą szansę na stały pobyt, lepiej jest wybrać szkołę zawodową czy studia?
    4. Czy osoba taka jak ja posiadająca poziom języka komunikatywny z minusem, ( przed wyjazdem jeszcze bym w PL na 4 miesiące zapisał się na kurs ANG) ma szanse poradzić sobie w AU?
    5. Patrząc na moje predyspozycje i umiejętności oraz cel, jakie miasto będzie najbardziej rozsądne w wyborze ewentualnej emigracji?
    6. Zważywszy na słaby angielski, rozważam zacząć od szkoły językowej. Chciałbym zapytać jak to wygląda w praktyce, jaki jest poziom w tych szkołach, ile godzin jest nauki. Jaki postęp w nauce mógłbym zrobić z poziomu B1 zapisując się na naukę angielskiego na okres 6-7 miesięcy.

    Przyjmując duże zaangażowanie i chęć do nauki oraz przebywanie na miejscu i kontakt z innymi)
    Może macie Państwo jeszcze jakieś wskazówki? Wszelkie porady i wskazówki mile widziane.
  • 19.04.16, 10:52
    Praca na pol etatu w zawodach niewykwalifikowanych/dorywczych/dla studentow itp to miedzy $20AUD - $30AUD/godzine. Wychodzi wiec pomiedzy 400-600/tydzien. Z tego jest trudno wyzyc, placac za jedzenie, komunikacje, rachunki podstawowe, jak; prad, woda, telefon, net itp.
    Oplata pokoju, bo nie bedzie Cie stac na wynajem niczego samodzielnego nigdzie to juz spory wysilek.
    Pytanie wiec skad wezmiesz na TAFE?, nauke jezyka? O studiach zapomnij, bo finansowo to moze byc bol glowy dla niezle zarabiajacego na pelnym etacie.

    Ja takiego wyjazdu nie widze, ale oczywiscie rob jak uwazasz.
    --
    Kan_z_oz
  • 11.06.16, 12:08
    HEY,

    3 lata temu dostałam możliwość wyjazdu do Australii na wizie studenckiej. Z własnego doświadczenia wiem że zostałam naciągnięta na niepotrzebne koszty zakwaterowania, odbioru z lotniska, niesolidnego ubezpieczenia, a gdyby jeszcze tego było mało- opłaty administracyjne i serwis biura w Australii, który kompletnie nie był wart 150$. Dlatego postanowiłam nawiązać współprace z biurem, które rzetelnie działa na rynku już od 10 lat i chciałabym pomagać każdemu kto marzy o studiach i chciałby postawić swoje pierwsze kroki w Australii. Po prostu nie lubię gdy jakaś firma "kogucik" daje nadzieje a po przyjeździe jest zupełnie inaczej..... 150$ za odbiór z lotniska kiedy bilet komunikacji miejskiej kosztuje cie 15$ Hello !!! Ale mądry Polak po szkodzie !!! Mimo tych wszystkich niedociągnięć z całego serca polecam Australię. Jest to kraj w którym się zakochasz i spełnisz swoje marzenia.
    Zapraszam wszystkich zainteresowanych do kontaktu ze mną i nauki na moich błędach.

    Ps. Oferuje pomoc przy procesie wizowym, wyborze szkoły, zakwaterowaniu, pracy oraz najdrobniejszych sprawach urzędowych.

    Kontakt : FB Paula Chodacka
    chodacka.paula@gmail.com
    Polski Nr +48 733252348
  • 18.06.16, 12:29
    Nadal blednie myslisz I krecisz sie w kolko. Wczytaj sie dokladnie co jest na liscie najbardziej pozadanych zawodow, popatrz co realnie masz szanse robic, co masz szanse "studiowac", czyli odbyc kursy np w Australii juz, ktorych ukonczenie da ci uznawany papier/przynaleznosc do cechu/uznane praktyki na miejscu. Nie licz na to, ze to co zaoferujesz jesli bedzie "z grubsza podobne" to zostanie przyjete. Otoz nie. Jesli nie bedzie dokladnie I literalnie to, czego oczekuja, to odrzuca bez mrugniecia okiem.
    Kan, zarobki troche optymistycznie podalas, albo ja juz tak wypadlam z obiegu? Ja znalam cos rzedu 15-17 na godzine.
    Jesli chodzi o wynajecie pokoju, coz, jednoosobowy to wlasnie 150 dolarow I to dalej od centrum (o Sydney pisze).
    Szkoly jezykowe to strata czasu I pieniedzy. Najlepiej przyjechac z dobra/wzglednie dobra znajomoscia angielskiego I wykupiona szkola kierunkowa, np ciastkarza (pastry) - z tego co wiem to nadal poszukiwane tutaj, albo inna. Sprawdzic przedtem jak jest z uznaniem przez cech, czy I jakie sa mozliwosci praktyk, czy jest szansa odbywania praktyk platnych (tu musze cie zmartwic, jesli robisz praktyki bezplatnie, to nadal traktowane jest to jako praca, w zwiazku z czym w tym czasie nie mozesz zarobkowac, bo przekroczysz limit 20 godzin), ile godzin praktyk jest wymagane w zawodzie, aby miec aprobate cechu.
    Do tego jeszcze starajac sie o wize pozniej bedziesz czasowo na wizie specjalnej, na ktorej musisz pracowac w zawodzie, musi to byc praca platna (nie wolontariat) I musi ona miec pewne minimum godzinowe tygodniowo I rocznie.
    Tyle wiem na teraz.

    --
    obrazy, malunki i nie tylko
  • 19.06.16, 00:00
    Jestem rzemieślnikiem, w Australii mieszkam od dziesięcioleci, nie słyszałem tutaj o cechach rzemiosł. Wyjątkami są tylko: Cech Złotników- jThe Gold & Silversmiths Guild of Australia i Cech Ślusarzy- Locksmiths Guild of Australia.

    Jeżeli się mylę a ty potrafisz podać informację o istnieniu takich to proszę o nią.
  • 20.06.16, 05:01
    uzylam slowa cech roboczo, to jest instytucja zajmujaca sie uznawaniem twojego zawodu. Ja musialam zlozyc papiery, dyplomy, wykazy praktyk I listy od szefow (mialam praktyki w dwoch miejscach) do "cechu" fryzjerskiego wink czy izby. Taki skrot myslowy; chodzilo mi o to, ze bez ich zaaprobowania urzad imigracyjny w ogole nie przyjmie papierow. Albo ujmijmy to inaczej, papiery przyjmie, oplate (niemala) zainkasuje, ale aplikacje odrzuci.

    --
    obrazy, malunki i nie tylko
  • 21.06.16, 09:07
    Byc moze zbyt optymistycznie z tymi zarobkami, chociaz zalezy od miejsca, zajecia oraz osoby.

    Co u Ciebie Iwona? wciaz jestes w Sydney? czy jeszcze sprzatasz?

    --
    Kan_z_oz
  • 08.07.16, 03:04
    Ale ze co sprzatam? wink Ja jestem anty sprzatajaca, nie moge znalezc ksiazek z biblioteki to przedluzam big_grin big_grin
    Dalej w Sydney, dziecmi sie chwilowo zajmuje wink I duzo mysle. No ale to akurat to chyba sporo ludzi uprawia, ze skutkiem roznym big_grin

    --
    obrazy, malunki i nie tylko
  • 08.07.16, 06:21
    Cos mi sie zatem wydawalo.

    --
    Kan_z_oz
  • 23.12.16, 07:15
    To samo co inni pisali.
    Najszybciej uczyć się angielskiego?
    Z dala od jakichkolwiek osób które będą tobie tłumaczyć.
    Tłumaczenie znieksztalca słowa oraz wątek.
    Jeśli zaczniesz rozumieć bez tłumaczenia to jesteś na szybkim opanowaniu języka.
    Życie z dnia na dzień nie jest tanie. Musisz też wiedzieć że bez transportu daleka nie zdajesz. Odległości są duże i lokalny transport nie jest taki jak w Polsce.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.