Dodaj do ulubionych

Jestem w Polsce

08.06.07, 16:10
Jestem troche podlamana tym krajem. Troche zrzucam swojego dola na jet lag, a
troche na to, ze zawsze ciezko przechodzilam powroty do kraju, nawet po wakacjach.
To co najbardziej rzuca mi sie w oczy:
- smutni, wrecz skrzywieni ludzie
- kolejki w sklepach pelne starszych ludzi klocacych sie o to kto byl pierwszy
, a kto powinien byc pierwszy ze wzgledu na choroby, ktore posiada - tu
wymieniaja liste chorob
- ladni ludzie ubrani jak z zurnala z nosami w chmurach i z marsowymi minami
- brud wszedzie i psie gowna
- zadnych udogodnien dla wozkow dzieciecych, czy inwalidzkich
- duzo pijakow, szalencow, zebrzacych i grzebiacych w smietnikach ludzi

Dzis jechalam z synkiem SKM (szybka kolej miejska w Trojmiescie - dla
niewtajemniczonychsmile Wejscia na perony zawsze poprzedzaja strome schody bez
podjazdow dla wozkow lub z podjazdami tak stromymi, ze nie dalam rady wepchnac
wozka. Do kolejki nie bylam w stanie sama wsiasc, bo schodki nie sa na
wysokosci peronu i miedzy schodkami a peronem jest dziura. Musialam wciaz
prosic o pomoc we wniesieniu wozka (do kolejki, na schody, ze schodow) lub
sama na dwa razy chodzilam (najpierw synek, potem wozek) i prosilam o
przypilnowanie mi chwilke dziecka, zeby nie wyszlo na tory - koszmar! Ludzie
mi pomagali, ale czulam sie upokorzona tym, ze nie potrafie sobie poradzic
sama z dotarciem z dzieckiem z Sopotu do Wrzeszcza.
Jest cieple lato, wiec bylam w sandalach i z golymi stopami. Po powrocie do
domu mialam czarne od kurzu nogi i wylam totalnie umordowana ta niewielka wyprawa.
Moj synek po kazdej zabawie na placu zabaw jest caly czarny. Na placach zabaw
nie ma trawy czy gumy, ale jest brudny, szaro-czarny piach pelen petow i szkiel.
A mieszkam przeciez w Sopocie, ktory jest i tak hop do przodu w porownaniu z
malymi biednymi polskimi miasteczkami, nie wspominajac juz o polskiej wsi.
Boze, jak daleko Polsce do normalnosci...
Edytor zaawansowany
  • iza42 08.06.07, 20:47
    Mnie ostatniego roku w Polsce szokowalo ,ze samochody nie zatrzymuja sie na
    przejsciach dla pieszych, przeciwnie w niektorych miejscach wrecz dodaja gazu!
    Kowalsiu , uwazaj jak bedziesz przechodzila przez ulice , mnie tam raz o malo
    nie rozjechal samochod.
  • kowalsia 09.06.07, 07:47
    sorry, nasadzilam troszke bykow w mojej mocno emocjonajnie nacechowanej
    wypowiedzi ;D

    "Po powrocie do
    domu mialam czarne od kurzu nogi i wylam totalnie umordowana ta niewielka wyprawa."

    oczywiscie: "bylam totalnie umordowana", a nie "wylam"big_grin

  • nadau 10.06.07, 09:47
    kowalsia napisała:

    > oczywiscie: "bylam totalnie umordowana", a nie "wylam"big_grin


    =====

    Uff !! Odetchnąłem.
    Bo już się zmartwiłem, że zakłócasz tu ciszę poobiednią i wyjesz jak jaki Maorys.
  • patrickk1 10.06.07, 01:57
    Witam serdecznie
    Szok to dobre określenie ,normalność jest daleko .
    przez rok po dziewięciu latach pobytu w Austrii miałem spore kłopoty z
    akceptacją wszystkiego.Trwało to kilka lat. Przeprowadziłem się na tzw wieś,
    blisko -łąka rzeka.Miałem nadzieje będzie milej ,niestety totalny brak
    poszanowania dla środowiska.W piecach ludzie palą co popadnie zależy jaka
    produkcja w okolicy .Jeśli szewc to elementy z butów np guma.Krawcowa-szyje
    śpiwory dla dzieci ,pokrowce itp.,dymy we wszystkich kolorach ,,zapachy"
    niedoopisania.Kiedy staram się coś zmienić - straszna obraza,brak świadomości -
    głupota ?!
    Spotkałem się z przypadkami kiedy po tzw doprowadzeniu wody do domów.
    Sporo osób przerobiło studnie na szmba !
    Trudno z tym walczyć ,donośić nie potrafie.
    Tak na pasach uważaj 20% kierowców z tzw kulturą to stanowczo za mało.
    Pozdrawiam serdecznie .
  • kowalsia 10.06.07, 09:18
    To nie byloby donoszenie, to normalna reakcja, ze chcesz bronic tego w czym
    zyjesz. Sopot ma podobny problem. Tu jest bardzo duzo starych mieszkan weglowych
    piecami i ci biedniejsi ludzie tez pala smieciami. Strasznie wiec smierdzi ten
    kurort zima. Tez chcialam to zglaszac do urzedu, bo spacarujac z wozkiem duzo
    takich miejsc zlokalizowalam. Wiele z nich bylo blisko urzedu wlasnie, wiec
    zdaje sie, ze wladze nie sa zainteresowane takimi informacjami. Moze nie ma
    ludzi i narzedzi prawnych by cokolwiek z tym zrobic...
  • abere8 11.06.07, 00:10
    Ja mialam zupelnie inne wrazenia podczas pobytu w Polsce w Boze Narodzenie.
    Ulice wydawaly mi sie duzo czystsze, bardzo duzo budynkow odnowionych i nowych
    wybudowanych. Od razu mialam takie uczucie, ze widac, ze unijne pieniadze sa
    wydawane smile

    Widzialam sie z wieloma znajomymi, osoby 3-4 lata po studiach, mieszkania w
    Warszawie pokupowane (wiadomo, na kredyt, ale nie znam nikogo, kto moglby kupic
    mieszkanie za gotowke), na wycieczki zagraniczne jezdza i ogolnie dobrze im sie
    zyje.

    I nie ja jedna mam takie odczucia:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16726&w=63829433&v=2&s=0
    --
    "There's a billion places like home. But only one of 'em's where you live."
    (Granny Weatherwax)
  • poledownunder 11.06.07, 01:57
    Ja takie pozytywne wrazenia na temat wygladu ulic itp. mialam juz wiele lat
    temu, centrum Wroclawia bylo odbudowane po powodzi za unijne pieniadze bardzo
    pieknie. Natomiast nie moglam sie przyzwyczaic do ponurych min ludzi na
    ulicach, w sklepach i urzedach.

    A na ulicach trzeba uwazac tez i w NZ. Nieraz musialam uciekac z przejscia dla
    pieszych ile sil w nogach kiedy oczywiste stawalo sie ze zblizajacy sie
    samochod nie ma najmniejszego zamiaru zatrzymac sie albo chociazby zwolnic w
    obliczu kobiety w wozkiem. W rozrachunku wozeksmirkUV wygrana jest przesadzona, a
    na ulicach rzadzi prawo silniejszego, wolalam nie ryzykowac.

    --
    Forum Aotearoa
    ~ Nowa Zelandia od środka ~
  • abere8 11.06.07, 03:44
    No wlasnie, paradoksalnie tutaj latwiej jest przejsc na pasach bez swiatel, bo
    wiekszosc osob sie jednak zatrzymuje. Za to jak sa swiatla, zwlaszcza jesli
    ludzie skrecaja w lewo, to naprawde trzeba uwazac, bo kierowcy zdaja sie
    zapominac, ze po skrecie musza przepuscic pieszych. Czesto nawet majac osobna
    strzalke do skretu w lewo ruszaja razem z samochodami jadacymi prosto, mimo ze
    strzalka jest jeszcze czerwona. W ostatnia sobote wlasnie w takiej sytuacji
    facet nam sie prawie na naszych nogach zatrzymal.

    W Polsce ludzie zupelnie nie przestrzegaja ograniczen predkosci i nie
    dostosowuja predkosci do warunkow jazdy i rodzaju drogi, normalnie koszmar, czy
    to w miescie, czy na szosie. Za to w NZ chyba tylko ze 30-40% kierowcow wie, do
    czego sluza kierunkowskazy, przysiegam!
    --
    "There's a billion places like home. But only one of 'em's where you live."
    (Granny Weatherwax)
  • poledownunder 11.06.07, 04:12
    wiedziec do czego sluza kierunkowskazy to moze wiedza, ale uzywaja ich na
    zasadzie dobrowolnosci. moj slubny tak jezdzi. w 20% sytuacji nie uzywa, bo
    nie ma na drodze innych kierowcow, wiec po co, w 20% nie uzywa bo wprawdzie sa
    inni kierowcy ale to co on robi nie ma na nich zadnego wplywu, w 30% sytuacji
    nie uzywa, bo to co robi jest tak oczywiste, ze nie trzeba niepotrzebnie
    obrazac innych kierowcow sugerujac ze sa za glupi zeby sie domyslic. zostaje
    ok 30% sytuacji w ktorych kierunkowskaz niechetnie wlacza.

    --
    Forum Aotearoa
    ~ Nowa Zelandia od środka ~
  • abere8 11.06.07, 04:26
    No nie wiem, ja mialabym problem ze skreceniem nawet gdzies na jakies polnej
    drozce bez kierunkowskazu smile Poza tym one sa nie tylko informacja dla
    kierowcow, ale i dla pieszych. Ale niezle wyjasnienie smile
    --
    "There's a billion places like home. But only one of 'em's where you live."
    (Granny Weatherwax)
  • nadau 11.06.07, 08:52
    I tak nie jest źle, jeśli w obu tych krajach kierowcy czekają na swoje zielone
    światło do jazdy na wprost.

    Polecam boskie pod tym względem Włochy.
    Tam czerwone światło to tylko "niezobowiązująca sugestia".

    I pamiętajcie NIGDY nie zatrzymywać się na Stopie w Grecji.
    Od razu macie klienta na tyłku i jeszcze was zbeszta.
    Tam na żadnym skrzyżowaniu nie ma trójkąta.
    Są tylko znaki Stop i to na każdej krzyżówce.
    Stąd Grecy traktują je jak trójkąty.


    na
  • kasia763 11.06.07, 12:00
    Wlasnie wrocilam po tygodniowych "wakacjach" w Polsce i najchetniej bym
    wyjechala na kolejne, zeby wreszcie odpoczac. Nie bylam w Polsce 1.5 roku,
    objechalismy teraz kawal kraju i wnioski, ktore mi sie nasuwaja, to:

    - przyrode mamy absolutnie przepiekna, gory (Karpacz) lasy, pola itd., UK niech
    sie schowa gleboko, a NZ jest owszem piekna, ale inna.

    - miasta tez ladnie odnowione, Krakow, Wroclaw, Karpacz rewelacja, w Krakowie
    wszystko dla turystow swietnie zorganizowane i wszyscy mowia po angielsku

    - urzedy, lekarze i niektore sklepy oraz hotele - HORROR. Ze nikt sie nie
    usmiecha to pol biedy. Spotkalam sie z czysta, wredna zlosliwoscia podczas
    zalatwiania badan do wizy. Szkoda gadac.

    Moze ja rozpuszczona jestem angielska i kiwuska uprzejmoscia, ale tu nawet jak
    ci nie chca, czy nie moga pomoc, czy chca cie splawic w cholere to i tak robia
    to z usmiechem i uprzejmie. W Polsce wszyscy mi robili wielka laske, ze w ogole
    ze mna porozmawiali. Kiwi stwierdzil, ze moze powinnam dac w lape, czy co? Tyle,
    ze np. laboratorium bylo prywatne i zaplacilam za badania kupe forsy... a w lape
    dawac nie potrafie.

    Ech...
  • nadau 11.06.07, 14:02
    Niewątpliwie łatwiej wyremontować kamienicę, niż nauczyć dorosłego człowiek
    bezprzerwowego i fałszywego uśmiechania się.
    W naturze Polaków nie ma czegoś takiego.

    Próbują tego nauczyć fachowcy na szkoleniach PR, ale z miernym skutkiem.

    Jak kogoś lubię to się do niego uśmiecham.
    Jak kogoś nie znam to czekam z uśmiechem, aż go polubię.


    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=63673406&a=63673406

    Polacy mają odrębną naturę i śmieją się kiedy jest ku temu powód.

    Amerykanie ciągle się fałszywie uśmiechają.
    Japończycy są w tym bardzo oszczędni, mało się uśmiechają, mówią tylko raz.
    Szanują każde słowo. Okazują tym samym szacunek innym.

    Widać co kraj to obyczaj i taki wiecznie przyklejony uśmiech potrafi tylko
    zdenerwować rodaków podczas ich wojaży po świecie.

    "Nawet urzędnik, gdy stanowczo odmówi załatwienia sprawy to zrobi to z uśmiechem"

    Koszmar.
    Nie chcę oglądać takiego fałszywego uśmiechu.
    Czysta hipokryzja. Widać ma zadowolenie, że klient odejdzie z kwitkiem.

    Świat byłby nudny, gdyby wszyscy byli tacy sami.
    Moda na bezmyślne naśladowanie wszystkiego co zachodnie już minęła.
    Nie chcę, by ktoś fałszywie się do mnie uśmiechał, myśląc przy tym zupełnie coś
    innego.

    Nie słyszałem, żeby w prywatnej służbie zdrowia albo w urzędzie ktoś dziś "dawał
    w łapę". Uśmiech nie ma tu nic do rzeczy.

    A krajobrazy dziewiczej przyrody w NZ są akurat również przepiękne.
  • kowalsia 11.06.07, 19:22
    A ja lubie byc usmiechnieta. Nie trzeba zaraz strasznie natarczywie sie
    szczerzyc, ale milo jest spotkac sie z kims wzrokiem i usmiechnac, a nie patrzec
    jakby ktos mi najblizszych zadzgal.
    W NZ zdarzalo mi sie mylic i chodzic prawa strona chodnika, no i gdy tak wlazlam
    komus pod nogi i go przepraszalam, to sie usmiechal. Teraz myle sie w PL i laze
    lewa strona, ale jak komus wejde pod nogi, to biada mi nawet, gdy serdecznie
    przepraszam - tak na mnie patrza i komentujasmile
    To wlasnie taka kolejna polska przypadlosc - niemoznosc powstrzymania sie od
    glosniego skomentowania sytuacji. Polak niezadowolony zawsze glosno i dobitnie
    musi to wyrazic. Ten komentowany zazwyczaj zniesc tego nie moze i klotnia
    gotowasmile Komiczne to bywa, szczegolnie wlasnie teraz w zatloczonym Sopocie i w
    kolejkach w sklepach.
  • iza42 11.06.07, 20:58
    Bylam w Polsce w zeszlym roku i wydawalo mi sie ,ze z ta uprzejmoscia obslugi w
    sklepach poprawilo sie natomiast dobijal mnie brak kompetencji i zaufania do
    klienta ze strony urzednikow, ktorzy kazdego traktuja jako potencjalnego
    przestepce.Ulice sa rzeczywiscie czysciejsze i bardziej doinwestowane.
    Niestety problemem sa tlumy ludzi zwlaszcza w popularnych holiday resorts w
    sezonie , nietrudno mi jest sobie wyobrazic co sie dzieje teraz w Sopocie- bylam
    w Zakopanem rok temu w sierpniu i doznalam szoku , wszedzie klebily sie tlumy
    turystow nie tylko w centrum ale rowniez w gorach, ja chyba od tlumow odwyklam i
    dlatego pewnie zle czulabym sie gdyby mi przyszlo mieszkac w takich miejscach.
  • kasia763 11.06.07, 21:55
    Ja tez lubie byc usmiechnieta. Czasami czegos sie po prostu nie da zrobic,
    czlowiek nie ma wystarczajacych kompetencji, mozliwosci, wiedzy, licho wie czego
    jeszcze. Nie da sie i juz. Ale zawsze mozna przeprosic i powiedziec, ze przykro
    mi, ale to nie mozliwe. Nie trzeba byc ponurym, wrednym i wykazywac kompletnego
    braku kultury osobistej. Tym razem w Polsce spotkalam sie tak pol na pol z takim
    zachowaniem. Wiekszosc ludzi w hotelach i sklepach bylam bardzo mila. Wiekszosc
    ludzi w urzedach i u lekarzy wszelakich - nie. Ze juz nie wspomne o pani z
    ambasady NZ...
  • poledownunder 12.06.07, 01:16
    nadau napisał:

    > Jak kogoś lubię to się do niego uśmiecham.
    > Jak kogoś nie znam to czekam z uśmiechem, aż go polubię.


    Jakie to swojskie! Na usmiech Polaka trzeba sobie zapracowac.

    Z moich obserwacji wynika, ze jezeli usmiechniesz sie bez powodu, ta druga
    osoba odwzajemni sie usmiechem i szybciej ja polubisz. I juz masz powod zeby
    sie usmiechac. Tak wiec przylaczam sie do glosu na usmiechanie sie bez
    powodu. Dorzucam jeszcze glos na usmiechanie sie przez telefon, niby bezglosny
    a slychac go.

    Poza tym miedzy nachalna uprzejmoscia z wyszczerzonymi zebami a ponurym
    gburactwem jest cala gama innych usmiechow.


    --
    Forum Aotearoa
    ~ Nowa Zelandia od środka ~
  • kiwigirl 07.08.07, 11:47
    "Moze ja rozpuszczona jestem angielska i kiwuska uprzejmoscia, ale tu nawet jak
    ci nie chca, czy nie moga pomoc, czy chca cie splawic w cholere to i tak robia
    to z usmiechem i uprzejmie."

    taki dowcip mi sie przypomniał - wiecie jaki jest szczyt dyplomacji ?
    tak powiedzieć komuś SPIERDALAJ żeby poczuł radość i ekscytację co najmniej
    taką, jakbyś wyruszał na wyprawę dookoła świata



  • poledownunder 28.08.07, 23:08
    obejrzalam sobie wczoraj amazing race z akcja w warszawie. przykro
    bylo patrzec na bezradnych zawodnikow wolajacych o pomoc na srodku
    zatloczonej ulicy z zerowym odzewem, zadnego nawet "nie mowie po
    angielsku" czy "nie wiem gdzie to jest", tylko zupelny brak reakcji,
    jakby byly powietrzem albo mialy trad. co jeden taksowkarz, to
    bardziej gburowaty. w ktoryms momencie jedna z zawodniczek
    powiedziala "nie chce juz tu byc, nie chce byc wsrod tych ludzi" i
    trudno sie jej bylo dziwic. wiem, ze to telewizja i ze program
    edytowany dla efektu, ale takiego braku uprzejmosci w zadnym innym
    kraju jeszcze nie udalo sie im wyedytowac.

    --
    Forum Aotearoa
    ~ Nowa Zelandia od środka ~
  • abere8 29.08.07, 00:29
    Wlasnie skonczylam polgodzinna dyskusje o tym w pracy, bo wczoraj pierwszy raz
    obejrzalam ten program wiedzac, ze bedzie sie dzial w Polsce. Wiesz, ja sama bym
    sie odwrocila na piecie i odeszla, bo one sie zachowywaly baaardzo dziwnie i
    sama bym nie chciala miec z nimi nic do czynienia. Bylam w podobnej sytuacji w
    Grecji (minus kamery, oczywiscie) i jakos nie przyszlo mi do glowy krzyczec na
    ulicy "Does anyone speak English here?!", tylko rozgladalam sie za kims, kto
    wygladal na osobe, ktora zna angielski i znalazlam po kilkunastu minutach. Ta
    dziewczyna wydala mi sie strasznie antypatyczna i wcale jej nie zaluje.
    --
    "There's a billion places like home. But only one of 'em's where you live."
    (Granny Weatherwax)
  • poledownunder 29.08.07, 01:24
    w moim odczuciu na poczatku zachowywaly sie zupelnie normalnie jak
    zagubione turystki nie znajace jezyka podchodzac do kilku osob
    indywidualnie proszac o pomoc. dopiero jak ktoras z kolei osoba
    obeszla je lukiem nie zwalniajac nawet kroku zeby sie dowiedziec o
    co im chodzi, a pan ze strazy miejskiej odburknal "no" zaczely wolac
    o pomoc i faktycznie zachowywac sie dziwnie. pewnie z frustracji i
    desperacji. zreszta nie tylko one mialy trudnosci, ta czarna para
    rowniez musiala sie nachodzic i namachac mapa zanim recepcjonista w
    eleganckim hotelu zrobil to, co mysle wiele osob mogloby bez
    problemu uczynic - wzial do reki ich mape i pokazal jak dojsc tam
    gdzie chca dojsc.

    --
    Forum Aotearoa
    ~ Nowa Zelandia od środka ~
  • poledownunder 29.06.07, 02:34
    ubawilo mnie nieco, ze w nowej wersji nowozelandzkiego monopoly mozna dostac
    surowa kare za uzywanie telefonu komorkowego podczas prowadzenia samochodu, bo
    w rzeczywistosci jest to jak najbardziej legalna i szalenie popularna rozrywka
    na naszych drogach. chyba jestesmy ostatnim w miare cywilizowanym krajem na
    swiecie gdzie jest to dozwolone.

    --
    Forum Aotearoa
    ~ Nowa Zelandia od środka ~
  • kowalsia 12.06.07, 10:16
    no, ale dla rownowagi doznan musze dodac, ze jak tak sobie wczoraj stalam na
    balkonie noca i tak pachnialo polskim latem, to bylo mi z tym dobrze. wszystko
    to bardzo pokrecone i ambiwalentne. mysle jednak, ze wy - prawdziwi emigranci od
    lat poza polska - to juz nie tesknicie za zapachem lata w pl. wszystko chyba
    polega na tym jak dlugo zyje sie w danym miejscu. jak jest sie za granica prawie
    tyle ile mieszkalo sie w pl, to chyba tego typu tesknoty znikaja. chyba, ze do
    zapachow i smakow z dziecinstwa tesknimy zawsze... a jak to jest u was?
  • poledownunder 12.06.07, 23:44
    Takie nostalgiczne tesknoty sa chyba nie do unikniecia. Ale teskni sie w obie
    strony - odwieczne rozdarcie emigranta - jestes tu to tesknisz za tam, jestes
    tam to tesknisz za tu (madrosc zapozyczona). Za zapachem kiwijskiego buszu
    tesknilabym tak jak tesknie za zapachem polskiego lasu, za kwitnacymi
    pohutukawami tak jak tesknie za makami i blawatkami na polskich polach...

    --
    Forum Aotearoa
    ~ Nowa Zelandia od środka ~
  • minimus 13.06.07, 00:14
    > Takie nostalgiczne tesknoty sa chyba nie do unikniecia. Ale teskni sie w obie
    > strony - odwieczne rozdarcie emigranta - jestes tu to tesknisz za tam, jestes
    > tam to tesknisz za tu (madrosc zapozyczona). Za zapachem kiwijskiego buszu
    > tesknilabym tak jak tesknie za zapachem polskiego lasu, za kwitnacymi
    > pohutukawami tak jak tesknie za makami i blawatkami na polskich polach...

    Ee, jakos mi NZ nie brakuje. Ani teraz, ani zaraz jak stamtad wyjechalem. To
    mimo tego, ze w PL jest mnostwo rzeczy, ktore doprowadzaja mnie do rozpaczy (no
    prawie). NZ to byl taki epizod (10 lat, lol). Mam troche milych wspomnien, tak
    samo jak np z wakacji w Grecji. Polska to ojczyzna, a ojczyny sie nie wybiera.
  • poledownunder 13.06.07, 01:03
    Ojczyzna to miejsce w sercu a nie na mapie (frazes za frazes). A NZ to teraz
    moj dom. Kiedys moj dom byl w UK, potem okazalo sie ze byl to tylko epizod (10
    lat, lol). Kto wie, co bedzie dalej? Poki co nie planuje kolejnej
    przeprowadzki. Ale za kazdym miejscem, w ktorym dluzej mieszkalam, tesknie (co
    nie rowna sie temu ze chcialabym tam ponownie zamieszkac). Za kilkoma, w
    ktorych bylam na wakacjach tez. Trzeba bylo siedziec na tylku i sie nigdzie
    nie ruszac, nie byloby teraz tesknot, rozerwan i dylematow.

    --
    Forum Aotearoa
    ~ Nowa Zelandia od środka ~
  • iza42 13.06.07, 10:36
    Racja , ja rowniez tesknie ...za RPA , spedzilam tam 12 lat , taki epizod z
    zyciu ( lol!). Teskno mi za Kruger Park , ciepla pogoda , kwitnacymi jacarandami
    na wiosne . No coz , trzeba sie przyzwyczaic do zmian. Za Polska rowniez mi
    teskno czasami, ale nie wiem czy bylabym w stanie latwo przyzwyczaic sie do
    zycia z powrotem w ojczystym kraju.
  • poledownunder 17.06.07, 11:31
    Kowalsiu...jakby Ci sie zdarzylo zatesknic:

    Dziedziniec Południowy Politechniki Gdańskiej
    Gdańsk, Narutowicza 11/12
    codz. 8-18
    Impresje nowozelandzkie - Piękna Nowa Zelandia - przyroda i ludzie. Fotografia
    (do 28.06)

    --
    Forum Aotearoa
    ~ Nowa Zelandia od środka ~
  • kowalsia 17.06.07, 23:35
    Wiem, wiem smile wybieram sie. Znasz tego Pana, ktory przygotowal te wystawe?
  • poledownunder 18.06.07, 00:16
    Nie wiem, kto ja przygotowal - informacja na ktora sie natknelam nie zawierala
    nazwiska autora.
    --
    Forum Aotearoa
    ~ Nowa Zelandia od środka ~
  • kowalsia 18.06.07, 08:54
    To ja wiem troche wiecejsmile Ponizej wklejam informacje z ulotki informacyjnej,
    ktora otrzymalam e-mailem.


    "POLITECHNIKA OTWARTA

    WYSTAWA FOTOGRAFII

    „IMPRESJE NOWOZELANDZKIE.
    PIĘKNA NOWA ZELANDIA – PRZYRODA I LUDZIE”

    Prof.dr hab.inż. Józef WOŹNIAK

    Wydział Elektroniki, Telekomunikacji i Informatyki PG

    Uroczyste otwarcie wystawy odbędzie się 11.06.2007 roku o godzinie 12.15

    Wystawie towarzyszyć będzie pokaz multimedialny
    z komentarzem Autora zdjęć

    Wystawa trwać będzie od 8 do 25 czerwca 2007 roku
    w Dziedzińcu Południowym w Gmachu Głównym Politechniki Gdańskiej

    Wstęp wolny"

  • myshen82 18.06.07, 11:37
    Ja chyba do Polski pojade w grudniu - badz styczniu, ale sie jeszcze zobaczy...
    Hmm, jestem na obczyznie 8 miesiecy juz - alez ten czas leci!!! i bardzo jestem
    ciekawa jakie bede miala spostrzezenia po przylocie z Polski...
    Prawdopodobnie zszokuje mnie ilosc ludzi,,

    Jesli chodzi moja i kiwiego pozdroz do Polski to sama nie wiem kiedy leciec -
    poczatkowy plan zakladal grudzien i swieta w Polsce a Sylwester w Amsterdamie -
    wczoraj weszlam ot tak sobie na strone house of travel sprawdzic ceny biletow i
    sie zalamalam, bo najtanszy jaki znalazlam na srodek grudnia kosztowal $3000!!!!!
    Jeszcze nie wiem co zrobimy, ale prawdopodobnie przesuniemy nasz wyjazd na
    przelom stycznia i lutego...
    A co wy byscie zrobily?
    --
    "Marysiu! Przecież mówiłem Marysi!!! Pięć kilogramów cukru do siatki i do domu,
    do domuuuuuuu!!!!!!!"

    aotearoa blog
  • malpuch 18.06.07, 11:51
    nie wiem co bym ja zrobila (lub co zrobie), bo Swieta w Polsce to myske
    warto...; ale polecam Ci szczerze zpaytanie o bilety w FlightCentre. My
    znalezlismy bardzo fajna oferte na lot do Europy na ten sierpien, a tez bylam
    zszokowana cenami biletow. moze sie uda!! powodzenia
  • kowalsia 18.06.07, 14:44
    A nie lepiej do Europy jechac wiosna lub latem? Grudzien lub styczen zabija Was
    mrozami, brakiem slonca i szaroscia. A i do walizek sie mniej zmiesci, jesli
    trzeba bedzie upychac zimowe rzeczy. Szkoda nowozelandzkiego lata tracic, zeby
    marznac w Europie.
  • abere8 18.06.07, 22:53
    kowalsia napisała:

    > A nie lepiej do Europy jechac wiosna lub latem? Grudzien lub styczen zabija Was
    > mrozami, brakiem slonca i szaroscia. A i do walizek sie mniej zmiesci, jesli
    > trzeba bedzie upychac zimowe rzeczy. Szkoda nowozelandzkiego lata tracic, zeby
    > marznac w Europie.

    To samo mi ludzie mowili, jak na ostatnie Boze Narodzenie lecialam do Polski. No
    a pogoda w obu krajach byla porownywalna smile)) Zeby snieg zobaczyc, musialam sie
    az do Zakopanego przejechac, a w Nowej Zelandii (przynajmniej w Wellington) lato
    tak naprawde zaczelo sie pare dni po naszym powrocie - w polowie stycznia smile
    --
    "There's a billion places like home. But only one of 'em's where you live."
    (Granny Weatherwax)
  • kiwigirl 07.08.07, 12:17
    poszukajcie bieltów z AUS.

    serio.

    my jak patrzymy "w druga stronę" to czesto sa dobre promocje na POL_AU a ostatni
    kawałek to choćby tanimi liniami.

    albo popolujcie na promocje do innego europejskiego miast, teraz tyle lata
    tanich linii, lub ew. pociagiem można końcówkę przeskoczyć...
  • iwonai1 02.08.07, 19:16
    Zastanawia mnie dlaczego tak niektorzy Polacy bedacy na emigracji a
    odwiedzajacy swoj rodzinny kraj tak sie katuja swoim negatywnym nastawieniem do
    wszystkiego. Tak sie sklada, ze teraz w czasie wakacji mialam okazje odwiedzic
    pare europejskich krajow i nie zauwazylam aby ludzie na ulicy usmiechali sie na
    widok innego przechodnia. No coz, biorac pod uwage wielkosc NZ (prawie polowa
    Polski) i liczbe mieszkancow (cos okolo 4 mln) to nie dziwie sie ze na widok
    czlowieka wyrazaja swoja radosc. Sopot liczy okolo 40 tys, stalych mieszkancow
    a w ciagu roku odwiedza go okolo 3 mln ludzi, wiec widok przechodnia jest czyms
    naturalnym. Mila Sopocianko, przejdz sie na Monte Cassino i nie tylko i zobacz
    jak wygladaja i jak zachowuja sie tu ludzie - dobrze ubrani, usmiechnieci,
    kawkuja, biesiaduja w licznych ogrodkach przescigajacych sie w wyposazeniu,
    ukwieceniu, oswietleniu. No i gdzie mozna zobaczyc takie sliczne dziewczyny???
    Naprawde, wracajac do Polski z wakacji, zdalam sobie sprawe jak wiele sie u nas
    zmienilo na plus przez ostatnie lata. Z tym brudem przesadzilas bardzo, w
    kazdym kraju znajdziesz miejsca i czyste i brudne, u nas przynajmniej wory ze
    smieciami nie placza sie na chodnikach pod nogami przechodniow gdy nadchodzi
    wieczor co jest rzecza normalna w Stanach czy Kanadzie i nie tylko, w centrach
    miast. A co do brudnych nog to nie zauwazylam tego u siebie aczkolwiek latem
    nosze sandalki. No i jeszcze te kolejki - chyba pomylilas lata (tak faktycznie
    bylo w latach 80), ciekawe za czym te kolejki???
  • kowalsia 02.08.07, 21:30
    Ja nie porownuje Polski do innych krajow Europy, ani do USA czy Kanady, bo tam
    nie mieszkalam. Mieszkalam tylko w Polsce i w NZ.

    Zadna tam mila Sopocianka ze mnie, bo przeciez widzisz, ze maruda! Poza tym ja
    nie jestem na emigracji. Ja jestem Polka z Polski. NZ byla tylko mila przygoda w
    mym zyciu. Moze jak mocno zatesknie, to wroce...

    Brudno jest w Sopocie jak cholera (kurz, psie kupy, pety i szkla) w porownianiu
    do NZ oczywiscie, jak juz wyzej wspomnialam. Poza tym dla mnie Polska jest
    ogolnie brudna. Nie moge patrzec spokojnie na ludzi rzucajacych pety, plujacych
    i "srajacych psami" na ulicach lub doslownie przed budynkiem, z ktorego wyszli!
    A z tymi brudnymi stopami, to rzeczywiscie ja moge byc wiekszym brudasem, hehhe,
    bo mam male dziecko, za ktorym ganiam wszedzie, no i spedzam z nim czas na
    placach zabw, ktore niestety w PL nie sa trawiasto-gumowe, ale
    piaszczyso-kurzowe. Moze stad to moje brudasnictwo lub po prostu taka osobowosc
    co ma brudne nogiwink

    Kolejki w Sopocie sa wszedzie, bo jak zauwazylas jest olbrzymia liczba osob w
    sezonie. Mieszkam blisko Monciaka, wiec w jego okolicach czesto zaopatruje sie w
    rozne artkuly. Kolejki sa olbrzymie w Rossmanie, gdzie kupuje pieluszki, mleko
    dla synka i takie rozne sprawy lazienkowo-kuchenne, w Albercie - koszmarek, w
    warzywniakach - tlok. Nie lubie sezonu w Sopocie, bo ja tu probuje zyc i dla
    mnie te urocze tlumy sa utrudnieniem. Na szczescie jesien w Sopocie jest cudna i
    znacznie spokojniejsza.

    PS. Zdaje sie, ze NZ jest znacznie wieksza niz 1/2 Polski.
  • adamovski 29.08.07, 01:31
    Oj, Cashooba tu chyba trzeba wpuscic do tej dyskusji... wink
  • poledownunder 29.08.07, 01:33
    wrecz przeciwnie.

    --
    Forum Aotearoa
    ~ Nowa Zelandia od środka ~
  • kowalsia 29.08.07, 10:09
    Wyluzuj z Kaszubem, nie ma sensu ciagle wspominanie, ze ktos taki jest. My za
    nim nie tesknimy, a Ty, jesli chcesz, pogadaj z nim gdzie indziej.
  • adamovski 30.08.07, 05:44
    Kowalsiu,

    Juz dobrze, przestaje Was straszyc Cashooben wink

    Tak sie dziwnie skalda ze tez bylem w Polsce miesiac temu, i odnioslem bardzo
    podobne wrazenia jak Kowalsia. Choc by byc szczery do NZ wracalam z bardzo
    mieszanymi uczuciami.

    Starem sie jednak umiescic je we wlasciwym kontekscie

    > - smutni, wrecz skrzywieni ludzie - (tez to widzialem)

    W NZ czasami mam dosyc ludzikow z przyklejonymi usmiechai przyklejonymi do geby,
    ktorzy zawsze maja "Great Time" i sa super zadowoleni z zycia i szczesliwi nawet
    jesli jest to w 100% poza. Zwykle to konczy sie z w momencie gdy okazauje sie ze
    powinni dla mnie cos rozbic, wtedy usmiech znika z geby i okazauje sie ze sa w
    2000% zajaci i oddzwonia do mnie jak beda mieli czas wink)) (np. mopja agentka od
    nieruchomosci)

    > - kolejki w sklepach pelne starszych ludzi klocacych sie o to kto byl pierwszy.

    W NZ ludzie nie potrafia sie nawet klocic w sklepach , od razu by wzywali
    Policje wink

    >, a kto powinien byc pierwszy ze wzgledu na choroby, ktore posiada - tu
    > wymieniaja liste chorob

    Swieta prawda, Polska zostala opanaowana przez firmy farmaceutyczne, Polscy
    jedza najwiecej lekarstw W EU na glowe mieszkanca a zyja najkrocej. Co druga
    reklama w telewizorni w PL przekonuje ludzi ze sa na cos chorzy. Tu nie mam nic
    na obrone PLu.

    > - ladni ludzie ubrani jak z zurnala z nosami w chmurach i z marsowymi minami

    To prawda, pozwole sobie jednaz zauwazyc ze czesto w NZ spotyka sie aroganckich
    Kiwi. Czesto sa to ludzie ktorzy wlasnie sprzedali nieruchomosc za pare milionow
    dolarow (zwykle kupiona za skrzynke wodki od Maorii 100 lat temu). Ludzie tacy
    ze sloma w butach i w okularach DG promieniuja takimi dawkami arogancji i
    bucostwa ze w PL cos takiego widzialem tylko w Wawie.

    > - brud wszedzie i psie gowna (prawda, nic nie mam na obrone PL)

    > - zadnych udogodnien dla wozkow dzieciecych, czy inwalidzkich

    Nieprawda, we Wroclawiu na dworcu wszedzie sa windy, nie wiem jak jest to z SKM.
    Pozatym w NZ nie ma transportu publicznego W OGOLE !!! i uwazam ze znacznie
    lepiej jest by byl taki jaki jest w PL niz zaden.

    Przeciez w PL tez mozna zamknac wszystkie koleje i zmusic kazda rodzine do kupna
    2 samochodow, tak ja w NZ, prawda? Ciekawe ile by dzieci rodzilo sie bez raczek
    i nozek z powodu dodatkowego zatrucia srodowiska? Tu mi troche brakuje
    zastanowienia sie nad tym co sie pisze.

    - duzo pijakow, szalencow, zebrzacych i grzebiacych w smietnikach ludz

    Nie ma za to ziomow z wysp pacyfiku po 200 kilo ktoprzy patrza sie na mnie
    jakbym im zamordowal cala rodzine.


  • malpuch 30.08.07, 09:41
    ja tez jestem w POlsce. .W drodze z NZ byla opcja ze moze zostaniemy na dluzej,
    teraz z mieszanymi uczuciami, ale zdecydowalam wracac do NZ- wole tm dac jeszcze
    szanse- troche dluzej;choc pieknie tez tu u nas, troche brakuje mi juz tego
    opanowania i optymizmu, ktory jeszcze miesiac temu mnie lekko irytowal z NZ. i
    jak sie ludziska mnie tu pytaja, jak mi ta jest to choc przyznaje wprost ze nie
    tak rozowo i nie wszystko cacy, to w sumie jak sie sama slysze, to mi sie od
    razu zaczna tam podobacsmile) . Oj duzo zalezy od tego wsrod jakich ludzi sie zyja
    i kogo sie w zyciu spotyka!
  • kowalsia 30.08.07, 12:53
    Ciesze sie, ze dyskutujemi i zgadzamy sie lub nie zgadzamy w pewnych kwestiach.

    Nie podoba mi sie tylko taki Twoj niegrzeczny nieco ton wypowiedzi: "Tu mi
    troche brakuje zastanowienia sie nad tym co sie pisze." Ja sie zastanowilamsmile
    Nie rzucaj wyrokow pochopnie.

    Po pierwsze: jestesmy z innych miast w PL, wiec roznie sytuacja wyglada.

    Po drugie: w NZ bylo mnie stac na wygodny samochod, a w PL musze na to poczekac.
    Nie chodzi tu o zarobki, ale o ceny samochodow i o to jak ciezko kupic tu
    samochod i nie zostac oszukanym (klepanie, szpachlowanie samochodow po ciezkich
    wypadkach i sprzedawanie ich jako bezwypadkowe). No i dorzucmy cene benzyny. W
    PL raczej nie bede sie porywac na taka pojemnosc silnika i automatyczna skrzynie
    biegow, bo splajtuje na eksploatacji.

    Znam problem komunikacji miejskiej w Auckland. Jednak moj post jest subiektywny
    z zalozenia. W Akl bylo mi latwo, bo jezdzilam sobie samochodem dobra jakosciowo
    autostrada do City, czy gdzies tam na zachod i poludnie miasta, a w Sopocie
    "jezdze" wozkiem dzieciecym, a dotarcie do Gdanska kolejka z dzieckiem w wozku
    to masakryczna wyprawa, na ktora sama chyba nie porwe sie nigdy wiecej.
  • adamovski 31.08.07, 00:37
    Kowalsiu,

    1. Przepraszam za ton mojej wypowiedzi jesli wydal Ci sie niegrzeczny.

    2. Stworzylem nowy watek z wyjasnieniem co i jak z samochodami:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=43645&w=68291279
    3. W NZ jeszcze nigdy nie udalo mi sie kupic samochodu i nie zostac oszkukanym,
    nie mowiac jak raz mnie skroili w warsztacie na 2500 NZ$. Poprosilem by dali mi
    wycene (quote) na naprawe skrzyni biegow. Po powrocie do warsztatu po wycene
    okazalo sie ze kiwuski-chytruski wyciagnely i rozlozyly caly silnik i skrzynie,
    i zastawily moj samochodzik dwoma rozgrzebanymi Jeepami. I dostalem ultimatum,
    2500 albo moge sobie sam to poskladac wink






  • black_scorp 30.08.07, 11:16
    Wpadłem tu przez przypadek ale wątek poruszony przez kowalsie na
    tyle mnie zaciekawił iz postanowiłem się wypowiedzieć. Ja także mam
    wrażenie czasami że żyję w popapranym miejscu na ziemi. Ogólna
    zawiść, hamstwo, brak tolerancji i totalny egoizm. I choć całe życie
    mieszkam w Polsce i tak zapewne zostanie, to wydaje mi się że moja
    obeność i obcowanie w tym społeczeństwie to nieporozumienie. Z
    drugiej jednak strony WSZĘDZIE DOBRZE GDZIE NAS NIE MA. A popadszmy
    na siebie. Przeciez to My tworzymy rzeczywistość w której żyjemy.
    Większość z Was (przeczytałem kilka wypowiedzi) po przylocie do
    Kraju zmienia się w malkontentów. To nasze pokolenie musi tą syuacje
    zmienić. Drodzy Rodacy, emigranci z takiej czy innej przyczyny macie
    duże pole do popisu (nie POPiSu smile) Możecie, wręcz macie obowiązek
    zaszczepiać pozytywne wzorce na przekór wszytskiemu i wszystkim.
    Może za kilkanaście lat przyjdą efekty. Pozdrawiam.
  • kowalsia 30.08.07, 12:15
    Staram sie!

    Zbieram papiery z ziemi, wynosze po mlodziakach na plazy puszki po piwie do
    smieci, nie wdaje sie w awantury na poczcie i w sklepach itp... Pewnie przez to
    jestem naiwna dla wiekszosci rodakow.

    Tez uwazam, ze nalezy zaczac od siebie poprawianie swiata! Tylko jak sie juz
    naprawde zmecze i nie bede miala juz nawet sily, by wyzalic sie na te psie gowna
    na forumwink, to pewnie znow gdzies wyjade... Wyjazd i to, ze udalo sie
    funkcjonowac gdzies daleko w innej rzeczywistosci uzmyslowil mi, ze moge zyc w
    wielu miejscach na swiecie. Dam sobie rade. Tak jest z wiekszoscia Polakow,
    tylko nie wszystkim sie chce probowac lub ciezko sie za to zabrac.

    Tym optymistycznym akcentem chcialabym powiedziec tym, ktorzy chca gdzies
    wyjechac, a nie maja odwagi, zeby wierzyli w siebie i realizowali marzenia, bo
    to nic trudnegosmile
  • black_scorp 30.08.07, 12:58
    Jej!!! No ale z tym sprzątanie plaży to mi zaimponowałaś smile.
    Czas powołać stowarzyszenie ludzi naiwnych bo za normalnych uważają
    się wszyscy. Z tymi "pieskami" masz rację choć w pewnych aspektach
    bym polemizował. Oczywiście nie mam zielonego pojęcia jak jest to
    zorganizowane w innych kulturach. Mam doświadczenia tylko
    europejskie.
  • kowalsia 31.08.07, 14:49
    W NZ czesto nie ma smietnikow, a sa napisy, by zabierac smieci ze soba. Ludzie
    raczej sie stosuja do tego. Jest naprawde czysto w parkach, na plazach itp.
    Normalne jest, ze gdy ktos zobaczy smiecia, to zabierze go wraz ze swoimi.

    Mnie to klopotu nie sprawia. Bardziej mnie martwi, ze gdy mowie mlodziakom w
    Sopocie na plazy, zeby wrzucili swoje puszki od piwa do kosza, ktory jest 5
    krokow od nich, to oni wdaja sie ze mna w dyskusje i udawadniaja mi, ze
    zostawiajac swoje smieci ratuja swiat i ludzi, bo bezdomni przyjda i zarobia na
    tych ich puszkach...

    Inny moj pomysl to zabronienie palenia na plazach w PLsmile W piasku jest tyle
    petow, ze az obrzydzenie bierze. Chyba napisze pismo do Prezydenta Sopotusmile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka