Dodaj do ulubionych

jak myslicie, mamy szanse?

04.11.08, 15:08
witam, jestesmy tu nowi na forum...
czytamy i czytamy o NZ i rozne mysli tluka nam sie po glowach. Moze tak w
skrocie opisze swoja sytuacje i jesli ktos bylby chetny cos poradzic, pomoc?
Jestesmy malzenstwem z 3 dzieci. Mieszkamy od 3 lat w GB. Tu urodzilo sie 2
maluszkow. Maz trafil tu na kontrakt BEZ znajomosci jezyka ang. na dzien
dzisiejszy mowi na tyle na ile mu potrzeba by sie dogadac, tzn fachowe
slownictwo potrzebne mu w brazny zna. Jest sepcjalista w dziedzinie
poligrafii. Calkiem dobrze cenionym pracownikiem, ze tak powiem poczta
pantoflowa rozchodza sie wiesci o nim i jak sie okazalo dzieki temu nasze
finanse sie poprawily. Chciano go przekupic do innych firm itp. Jednak GB to
tylko przystanek w dalszej drodze do NZ wlasnie. Wszystko byloby ok gdyby nie
to, ze nie maz nie ma szans na IELTS'a by moc starac sie o wize pracownicza.
Nie ma czasu na profesjonalna nauke jezyka by moc podejsc do egzaminu. Jak
myslicie czy jadac w ciemno do NZ jako turysta z odpowiednia iloscia gotowki
ma szanse na znalezeinie pracy na poczatek jakiejkolwiek a pozniej w zawodzie?
Jest to mozliwe ze pokarze referencje od tutejszego pracodawcy i ktos mu zaufa
i np wezmie go na probe do swojej drukarni? Jestesmy calkowicie przekonani o
tym, ze chcemy tam wyjechac. Kwestia czasu i on pierwszy tam poleci.
Chcialabym znac tylko wasze zdanie na ten temat. Mysle, ze do odwaznych swiat
nalezy, poki jestesmy jeszcze mlodzi...wiem, ryzyko jest takie, ze mamy 3
dzieci, poki co ja zostane tutaj, musze byc przygotowana na wszystko, miec
zaplecze finansowe by moc spokojnie zyc tu zanim on nie zacznie zarabiac tam
no i mnie sciagnie z dziecmi. Czasem mysle, ze tylko wariaci rzucaja sie na
taka gleboka wode z 3 dzieci, ale coz, takie zycie smile co o tym myslicie?
Narazie czytam, powoli przygotowujemy sie, zbieramy info, szukamy roznych
drukarni itp. Podstawa to solidnie sie przygotowac.
Mam takie dosyc wazne pytanie, na co zwrocic uwage przy wyjezdzie
"turystycznie"? Czy jesli bedzie mial wykupiony bilet w obie strony, bo wiem
ze musi sie okazac biletem powrotnym by go wpuscili na te 90 dni, to czy moze
sie zdarzyc tak ze jednak go nie wpuszcza? Czy jesli znajdzie prace i
pracodawca bedzie go chcial zatrzymac to czy jest w stanie dostac pozwolenie
na pobyt, prace itp? Czy wtedy musi zdawac IELTS'a czy sa jakies inne
procedury przy tego typu zalatwianiu pobytu na dluzej?
dzieki za wszelkie info, pozdrawiam z GB.
Edytor zaawansowany
  • iza42 05.11.08, 22:52
    Nie znam dobrze Waszej sytuacji wiec wybacz jezeli moje rady nie beda celne. Z
    tego co napisalas wynika, ze sytuacja zawodowa Twojego meza w GP wyglada dobrze.
    Nie napisalas, co ciagnie Was do NZ, czy macie tam jakas rodzine, przyjaciol
    ktorzy mogliby mu pomoc na poczatku. Emigracja do NZ nie jest latwa. Po pierwsze
    znajomosc angielskiego jest bardzo wazna nie tylko z powodu wymogow formalnych
    ale rowniez dlatego, ze tutaj malo jest POlonii i trzeba sie tym jezykiem
    porozumiewac na codzien. Kiwi maja duze wymagania jezeli chodzi o angielski,
    komentuja duzo na temat niedostatkow jezykowych imigrantow, akcentu itp.
    Przyjazd do NZ z intencja stalej pracy bez dobrej znajomosci jezyka angielskiego
    to bardzo duze ryzyko poniewaz odcina kandydata od mozliwosci pracy wwyuczonym
    zawodzie. Pytasz czy Twoj maz moze przyjechac jako turysta na 3 miesiace.
    Oczywiscie, ze moze jezeli wykaze sie odpoowiednia iloscia pieniedzy
    zapewniajaca mu utrzymanie w tym czasie. Wiele ludzi, ktorzy kontempluja
    pozniejsza imigracje przyjezdzaja wpierw na NZ jako turysci aby poznac kraj,
    rozejrzec sie , ewentualnie nawiazac kontakt z potencjalnymi pracodawcami i nie
    jest w tym nic dziwnego.
    Jazde w ciemno do NZ stanowczo odradzalabym zwlaszcza w przypadku rodziny z
    dziecmi, moze skonczyc naprawde nieciekawie. NZ nie gwarantuje opieki zdrowotnej
    emigrantom nawet tym legalnym na work visa przez pierwsze 2 lata pobytu. Co
    zrobisz jezeli dzieci zaczna chorowac, czy bedzie Cie stac na prywatne
    ubezpieczenie? CO bedzie jezeli Ty lub Twoj maz zachoruje? Piszesz, ze do
    odwaznych swiat nalezy, ja raczej zmienilabym do stwierdzenie na : do odwaznych
    i rozwaznych swiat nalezy. Osobiscie nigdy nie wyemigrowalabym do pracy nie
    wiedzac, ze mam tam zagwarantowana prace. Emigracja jest stressujace nawet bez
    tego, zapewniam Cie.
    Najlepsze droga dla Was byloby zalatwienie sobie pobytu stalego w NZ w Anglii
    gdzie mieszkacie. I zrobienie kursow na IELTS , ktore z tego co piszez sa dla
    Twojego meza konieczne.
  • poledownunder 06.11.08, 10:33
    aggssa, ze wzgledu na dzieci tez bym byla ostrozna.

    W rzeczywistosci wielu imigrantow zaczyna od przyjazdu turystycznego
    i stad szuka pracy i zalatwia wize. Wielu sie to udaje, ale za
    wczesnie przewidywac jak dlugo ta sytuacja potrwa przy obecnym
    kryzysie. Ponoc najblizszy rok zapowiada sie nieciekawie.

    Jezeli zawod jest na liscie wymaganych, czas oczekiwania na wize nie
    jest specjalnie dlugi, ale w innym przypadku czeka sie ok 6 tygodni
    wiec trzeba byc przygotowanym finansowo na ten okres bez zarobkow.
    Poniewaz sytuacja na rynku pracy sie pogarsza, z uzyskaniem oferty
    pracy i wizy moze nie byc tak lekko. Rzad (ktory jednak moze juz w
    najblizsza sobote przestac byc rzadem) ostatnio straszyl tez ze jak
    tylko pojawia sie oznaki wzrostu bezrobocia, utrudnione zostanie
    odnawianie wiz
    www.nzherald.co.nz/nz-election-2008/news/article.cfm?c_id=1501799&objectid=10540770

    W tej chwili ci ktorzy maja 1 lub 2-letnia wize do pracy, no i
    oczywiscie prace, praktycznie automatycznie moga te wize
    przedluzyc. Nie wiem jak latwo jest natomiast uzyskac pobyt staly -
    na pewno latwiej niz bez tego okresu na wizie pracowniczej bo za
    lokalne doswiadczenie dostaje sie dodatkowe punkty przy podaniu.
    Ale egzamin z jezyka chyba nadal trzeba zdawac.

    Nie wiem nawet, czy zalecac zalatwianie papierow w Europie i dopiero
    z nimi przyjazd tutaj - to sa koszta, a gwarancji ze sie znajdzie
    prace nie da, choc moze ulatwi jej szukanie.

    Sami musicie zadecydowac ile ryzyka jestescie gotowi podjac, aby
    zrealizowac marzenia.

    Iza, pozwole sobie skorygowac to co napisalas o dostepie do sluzby
    zdrowia. Ostatnio kilkakrotnie wyszla ta kwestia w roznych
    kontaktach prywatnych, wiec sprawdzalam kilka razy na stronie
    Ministerstwa Zdrowia, gdzie jest wyraznie napisane, ze:

    A person who holds a Work Permit issued under section 26 of the
    Immigration Act 1987 which either:
    - entitles them to stay in New Zealand for a period that equals or
    exceeds two years; or
    - entitles them to stay in New Zealand for a specified period of
    time which, together with the period of time that person has already
    been lawfully in New Zealand immediately prior to obtaining the
    Permit, equals or exceeds two years

    is eligible for publicly funded health and disability services.

    Note: Time spent lawfully in New Zealand immediately prior to the
    current Permit counts towards the two years.

    Czyli liczy sie okres na jaki ma sie wize - ten okres, lacznie z juz
    przebytym legalnie w NZ okresem musi wynosic min. 2 lata, ale
    nigdzie nie jest napisane, ze dopiero po 2 latach pobytu sluzba
    zdrowia przysluguje.

    Z opowiadan jednak wiem, ze np. w niektorych przychodniach w
    Christchurch ludzie maja problemy z zapisaniem sie, bo przychodnie
    interpretuja przepis tak jak Ty to opisalas i trzeba sie wyklocac.

    Dla scislosci podaje link skad zaczerpnelam cytat:
    www.moh.govt.nz/moh.nsf/indexmh/eligibility-guide-workpermit2years

    oraz do miejsca na tej stronie, gdzie mozna sobie sprawdzic czy w
    swojej konkretnej sytuacji jest sie uprawnionym do panstwowej sluzby
    zdrowia:
    www.moh.govt.nz/moh.nsf/indexmh/eligibility-guide
    O ile wiem, ta sama zasada obowiazuje dostepu do bezplatnego
    szkolnictwa, ale tego jeszcze nie badalam doglebnie, wiec nie moge
    powiedziec na 100%.

    --
    Fiji with snow: bit of agriculture, a bit of tourism, friendly
    people, half-decent rugby team. And that’s pretty much New Zealand.
    David Skilling, New Zealand Institute

    Forum Aotearoa
  • aggssa 07.11.08, 15:57
    Bardzo dziekuje za wszelkie info i sugestie. Nie mamy zalozonych rozowych
    okularow na temat naszego ewentualnego zycia na Ziemi Obiecanej, nei, nie.
    Calkiem realnie patrzymy na ten wyjazd. Nie wiem jeszcze co i jak...otoz
    przeczytalam bardzo wiele na temat NZ, mnostwo pozytywow jak i negatywow. Ale
    najbardziej wstrzasnal mna blog jednego z uzytkownikow tego forum(nie pamietam
    dokladnie jego nicka) ale facet wraz z zona mieszkal tam kawal czasu. To w jaki
    sposob opisal zycie w NZ, zwlaszcza CHch calkowicie zachwialo moja wyobraznia na
    temat NZ. Czy tam jest az tak zle??? Tzn z tego co on opisuje to ludzie do bani,
    egoisci, plotkarze, brudasy itp. a syf wszechobecny...domy beznadziejne, z
    kartonu, jedzenie sztuczne i okropne...no ogolnie facet nie powiedzial ani
    jednego chyba dobrego slowa o tym kraju. Tak realistycznie opisywal to wszystko,
    ze kompletnie nie wiem co robic... Tzn wiem, ze nie ma co sie sugerowac opinia
    jednej osoby i kazdy ma inne pojecie o zyciu, kazdy ma inny gust i inne
    priorytety... My jesli jzu to jedziemy tam by zyc, by normalnie funkcjonowac tak
    jak tu w UK, nie szukamy raju ani kasy na ziemi lezacej, szukamy INNEGO zycia,
    co nie zawsze oznaczac bedzie lepsze, gorsze itp... szukamy innego zycia. Swiat
    przeciez jest dla ludzi i tak dlugo bede podrozowac po nim az znajde miejsce w
    ktorym bedze chciala zyc do konca. Taka juz mam dusze, ze chcialabym cos jeszcze
    zobaczyc w zyciu, ale nie stac mnie az na takie dalekie podroze kilka razy do
    roku a mozliwosc mieszkania w innych krajach pozwala zarazem zyc, pracowac i
    zwiedzac dany kraj i jego blizsze i dalsze okolice. Jesli mozecie to prosze o
    Wasze wypowiedzi na temat zycia tam, ale takie calkiem realne za i przeciw.
    Dzieki raz jeszcze.
  • iza42 08.11.08, 01:02
    Pewnie czytalas blog kaszuba, ten czlowiek rzeczywiscie suchej nitki na NZ nie
    zostawil, w tym co pisal o tym kraju nie ma nic dobrego,same negatywy. Jest to
    oczywiscie skrajna i bardzo nieprawdziwa ocena. Znam pare osob takich jak on,
    ktorzy w podobny sposob oceniaja NZ, coz,ci ludzie mieli tutaj jakies
    niepowodzenia a wina za nie obarczyli kraj.
    Co do ludzi w NZ, ludzie tutaj sa z reguly uprzejmi, symptatyczni i zyczliwi ale
    dla nas, Polakow problemem do przeskoczenia jest kultura.Kiwi przypominaja
    Anglikow w tym, ze nie okazuja specjalnie emocji, nie gestykuluja i tzw
    zachowanie kontyntentalne dziwi ich czesto i gorszy. Ludzie choc mili sa tu
    raczej na dystans, nie kwapia sie specjalnie aby szybko nawiazywac przyjaznie
    tak wiec wypracowanie sobie kolka przyjaciol zajmuje troche czasu i wysilku, w
    miedzyczasie czlowiek moze czuc sie troche odizolowany. Takie przynajmniej sa
    moje doswiadczenia.
    Pytasz o domy w NZ. To jest prawdziwa pieta Achillesowa tego pieknego kraju.
    Wiekszosc domow tutaj jest bardzo bylejakiej jakosci chociaz kosztuja niemalo,
    zimne, zawilgocone i cieknace. W trakcie naszego ponad piecioletniego pobytu w
    NZ mieszkalismy w pieciu domach i tylko jeden nie ciekl! I byly to domy, ktore
    wygladaly porzadnie. W NZ jest wilgotny klimat, duzo pada i wieje. Domy tutaj
    nie sa budowane z cegly tylko na konstruckji drewnianej sciany sa zrobione z
    czegos na ksztalt dykty, do tego maja male okapy, ktore nie chronia przed
    zawilgoceniem. W dodatku kontrukcja ich tez czesto pozostawia wiele do zyczenia.
    Z reguly nie maja ogrzewania, podwojnych szyb czy wiatrolapow. Efekt jest
    naprawde nieciekawy zwlaszcza w porze zimowej kiedy najwiecej leje. oczywiscie
    zdarzaja sie wyjatki.
    Czy zycie w NZ jest zle? Z pewnoscia nie, jest wiele przestrzeni, piekna
    przyroda, male zaludnienie. Ale bardzo duzo zalezy od idywidulanych upodoban no
    trzeba miec chyba rowniez troche szczescia.
  • aggssa 10.11.08, 19:42
    dzieki Iza za szczera odpowiedz. Masz racje, czytalam blog kaszuba.
    Czyli to co piszesz o spoleczenstwie, moge porownac do mentalnosci brytyjczykow.
    Rownie sceptyczny narod, ciezko wypracowac sobie szczere przyjaznie, dlatego
    nawet jesli zawitamy w NZ bede przyzwyczajona do tego typu ludzi.

    Pogoda-myslalam, ze nie az tak wieje i pada...wlasnie ze Szkocji probuje uciec
    miedzy innymi ze wzgledu na pogode...coz, moze w koncu dotrzemy do Australii, o
    ktorej marzy moj mazsmile czyzby kolejnym przystankiem miala byc wlasnie NZ?
    pozdrawiam
    Aga
  • kasia763 11.11.08, 08:37
    Jak pewnie wiesz ja zachwycona NZ nie jestem, ale moj poglad spaczaja problemy
    osobiste, ktorych mi sie tam namnozylo bez liku.

    Blogu Kaszuba nie czytalam i nie zamierzam, ale nazywanie kiwuskiego jedzenia
    "sztucznym i plastykowym" to jest obraza boska i musze w obronie owego jedzenia
    wystapic. "Sztuczne i plastykowe" to jest to, co mozna kupic w londynskich
    supermarketach. Jedzenie w NZ jest dobre i swieze, chociaz drogie. Najbardziej
    dziwily mnie drogie ryby, mleko i sery...

    Jest tez mnostwo uroczych knajpek nadbrzeznych i w ogole mialam wrazenie, ze
    gotowanie jest tam jednym z ulubionych sportow narodowych wink

    W porownaniu z Auckland Londyn jest suchy wink Polska zapewne wyda mi sie
    pustynia... Na razie jede do Egiptu sie wysuszyc na dobre, bo mam wrazenie, ze
    sama zgnilam na rowni z moim dywanem wink

    Pozdrawiam i powodzenia zycze

    --
    O to chodzi jedynie, by naprzod wciaz isc smialo
    Bo zawsze sie dochodzi gdzie indziej niz sie chcialo.
  • aggssa 11.11.08, 10:26
    o kurcze, Kasia, to az tak wilgotno i mokro moze byc w Auckland? Slyszalam, ze
    raczej na poludniowej wyspie sa te klimaty...
    milego wypoczynku w Egipcie!

    A my poszukiwan info na temat NZ i AU ciag dalszy...
  • poledownunder 11.11.08, 23:06
    z ta pogoda na poludniu to jakis mit. owszem, zima jest tu
    chlodniej, i moze zima jako taka jest troche dluzsza niz na polnocy
    ale jezeli chodzi o opady i ogolna wilgotnosc to auckland bije nas
    o glowe, jak nie dwie. christchurch (jak i wiekszosc wschodniego
    wybrzeza wyspy pld.) jest bardzo suche, latem zazwyczaj az za.
    letnie temperatury sa podobne jak nie wyzsze niz w auckland dzieki
    polnocno-zachodnim wiatrom. zima tez jest dosc sucha, a deszczowa
    zima procentuje lepszymi warunkami narciarskimi, wiec tez ma swoje
    zalety.

    --
    Fiji with snow: bit of agriculture, a bit of tourism, friendly
    people, half-decent rugby team. And that’s pretty much New Zealand.
    David Skilling, New Zealand Institute

    Forum Aotearoa
  • kasia763 14.11.08, 00:17
    Stare prawo Murphiego mowi - jak cos moze pojsc zle, to pojdzie zle wink Podobno
    mialam szczescie trafic na najgorsza zime od 25 lat, lalo bez przerwy przez
    ponad 80 dni. Moze ogolnie nie jest az tak zle?
    --
    O to chodzi jedynie, by naprzod wciaz isc smialo
    Bo zawsze sie dochodzi gdzie indziej niz sie chcialo.
  • iza42 14.11.08, 04:28
    Spedzilam 3 zimy w Auckland wiec moge powiedziec, ze ta ostatnia byla
    rzeczywiscie najgorsza pod wzgledem dlugosci trwania paskudnej pogody.Ale
    poprzednie zimy tez nie byly dobre, np w lipcu w roku 2007 mielismy potworne
    sztormy w trakcie ktorych wialo tak ze samochody zwiewalo na strone na
    autostradzie, codziennie wylaczano prad na wiele godzin a w niektorych miejscach
    byly wylaczony przez szereg dni, co oznaczalo brak wody i ogrzewania. Nie dziwie
    sie,ze ta zima dala Ci w kosc, mnie osobiscie bardzo cieszy teraz ciepelko w
    Australii.
    Chistchurch nie znam zbyt dobrze, bylam tam pare razy i za kazdym razem bylo tam
    zimno, moze po prostu pech ? Na poludniowej wyspie rzeczywiscie mniej pada,
    nawet w okresie najwiekszych opadow na polnocy meteorolodzy bili na alarm bo
    poziom wody w tzw hydrolakes byl bardzo niski co grozilo ograniczeniami pradu.
  • beatrix10 14.11.08, 09:11
    To ja was wszystkich zapraszam do Hawkes bay gdzie prawie wcale nie
    pada i slonce swieci przez znaczna wiekszosc roku zimy sa cieple a
    lata bardzo cieple.Dlatego zupelnie nie rozumiem tego narzekania na
    pogode w NZ?
  • bogdangand 15.11.08, 00:04
    Ja od siebie zapytam o co chcecie tam jechac?

    Bo ja tam bylem kilka lat, i powiem, ze to najglupsza decyzja byla wyniesc sie
    do NZ. Kraj jest ladnie malowany na pocztowkach, i to wszystko, nie ma nic do
    zaoferowania emigrantom. Gospodarka Nz opiera sie na wyciaganiu z emigrantow
    kazdego grosza, tam jest wszystko ladnie zorganizowane pod ta postacia, a to
    agenci imigracyjni, tlumacze, same immigration kosi niezla kase od emigrantow,
    cv musisz miec i ichnim stylu to tez za kase ktos napisze, ptem sie okazuje, ze
    mimo iz masz nizly zawod do pracy nie mozesz w tym dostac, zaczynasz ichnie
    kursy, naiwnie wierzac, ze jak juz masz te miejscowe papiery to bedzie lepiej,
    wtedy sie okaze ze jezyk masz nie taki jak oni i musisz isc do szkoly jezyk
    podszlifowac, za wszystko plac, plac z kasy przywiezionej ze soba. Jak jz to
    zrobisz, to si eokazac moze, iz pracy dalej nei masz, bo to brak miejscowego
    doswiadczenia, albo jeszcze co sie wynajdzie. Bo gospodarka na tym sie w Nz
    opiera, jest troche ofert w urzedach, jakas sluzba zdrowia musi byc, sklepy
    musza byc, troche innych uslug i to wszystko. Tam nie ma pracy.

    Kasia pisze, ze niepowodzenia emigranci zwalaja na Nz a nie na siebie. Tez to o
    sobie slyszalem. Przyjechalem z IELTS zdanym na 6.0 w kazdym module, zawod
    mechanical engineer, doswiadczene zawodowe jako CAD drafter, i programista
    CNC...a wyladowalem na budowie, i wyrwac z budowy sie nie moglem. Dziadowalem
    przez tych kilka lat, poszly oszczednosci (przywiozlem ze soba 14000USD i 3000
    euro), prace na budowie znalazlem przez znajomych, po wielkie prosbie, marnie
    platna i ciezka. NZ ma taki klimat ze tam bardzo czesto pada wiec jak budowa
    zalana to siedz w domu i przejadaj kase - wiekszosc czasu w NZ to tak bylo.
    Przywiozlem kase a wyjechalem golodupcem, i jeszcze slyszalem iles razy, ile to
    ja zawdzieczam NZ, i jak ja moge tam byc niezadowolny, z mieszkania w takim
    cudownym kraju, jak rowniez uslyszalem kilak razy, ze zabieram Kiwi prace i
    niech sie wynosze do swoejego kraju. Doswiadczylem tam rasizmu, nietolerancji, i
    pomiatania mna. Taka jest NZ.

    Kasia pisze, ze nie zamierza czytac blogu Kaszuba, ok. Ja przed przyjazdem nie
    znalem Kaszuba, ale znalazlem strone niejakiego dr Chrisa Iwana, poczytalem, i
    przez net popytalem sie Polakow co to jest co on tam pisze, to to samo
    uslyszalem, co o Kaszubie , z eto niedorajda zyciowa, bo opis Nz jest
    nieprawdziwy, bo jak tam cudnie jest. Uwierzylem, pojechalem, i znalazlem sie
    nei w tej Nz co ludzie tak cudownie opisuja, tylko w tej co Chris Iwan albo
    Kaszub opisuja.

    Myslalem, o Australii, jak dostalem paszport NZ to pojechalem, pozwiedzalem, i
    wyjechalem, bo za bardzo mi NZ w wielu sprawach przypominala. Jestem w UK, i
    sobie chwale. Nie jest to idealny kraj, ale prace w zawodzie znalazlem w miesiac
    czasu, i kilkanascie cv tylko wyslalem. w NZ przez kilka lat znalezc nie moglem,
    mimo wysylania dziesiatkow cv. Jak mi ktos mowi ze widac nieudacznik jestem, to
    niech mi wyjasni ten fenomen, ze w Polsce, w latach kryzysu, bezrobocia 18-20 %,
    po studiach , bez doswiadczenia, prace znalazlem w zawodzie. W UK kilka
    miesiecy temu, bezrobocie bylo jakies 7% i juz mowilo sie o kryzysie,i rosnacym
    bezrobociu prace w zawodzie znalazlem. W NZ przy bezrobociu 4 % i gadaniu, ze
    ludzie do pracy trzeba, i nie ma komu pracowac, pracy nie moglem znalezc, i
    musialem pracowac po budowach posrod podobnych sobie, emigrantow z niezlymi
    kwalifikacjami, dla ktorych nagle po przyjezdzie pracy nie bylo, zas przed
    przyjazdem kazdy slyszal ze aby angielski znal i kwalifikacjie mial to prace na
    pewno znajdzie.

    Gospodarka UK to potezny przemysl ktory generuje miejsca pracy, w Nz przemyslu
    prawie nie ma, i jedynei na czym sie zarabia to na emigrantach. Z tego raju,
    wiekszosc jak dostanie paszporty to sie wynosi do Australii albo wraca do
    siebie, bo Nz nie ma nic poza ladnymi widokami do zaoferowania.

    Polecam zapoznac sie z forum na www.expatexposed.com tam Anglicy, Amerykanie,
    Kanadyjczycy pisza czego doswiadczaja w tym wonderland, jakich glupot i
    absurdow. kots ostatnio zdjecia wstawil jakie to domy sa w NZ, i to jeszcze te
    domy nie sa takie najgorsze. Wilgoc, grzyb, plesn zjada ubrania, trzeba
    dehumidifier miec, i patrzec sie ile to wody potrafi odciagnac jeden dzien z
    powietrza.

    Myslcie sobei co chcecie, psy na mnie wieszajce ze opluwam NZ, a ja i tak wiem
    swoje. w NZ dziadowalem, w UK mam prace, dbre zarobki, oszczednosci, stac mnei
    na wiele rzeczy, w Nz tylko z oszczednosci dokladalem do zycia, harowalem jak
    wol po budowach i ledwie mi na zycie starczalo. Wiem jedno, za nic nie wroce do
    NZ, paszport wsadzony gleboko, zebym go nie ogladal i nie przypominal sobie co
    ja tam przeszedlem.
    Polecam tez emigrantom, zapoznac sie nie tylko z fajnymi opisami Nz jak to raj,
    ale tez i z ciemna strona, o potem mozna sie bardzo zdziwic po przyjezdzie, ze
    ta NZ wyglada mocno inaczej, zupelnie odwrotnie nzi ta znana z opisow. Bo wtedy
    mozna zrobic 2 rzeczy: albo pisac , ze sie nie podoba ja to zrobil Kaszub czy
    Iwan, ablo przyklaskiwac wszystkiemu, i wstydzic sie przyznac, ze sie w syfa
    wladowalo, i opowiadac wszystkim w jakim to sie raju mieszka.
  • kasia763 15.11.08, 02:52
    W UK wiekszosc ludzi uwaza, ze NZ to raj na ziemi, ale nigdy tam nie bylo. Mowia
    mi, ze przeciez to kraj ludzi szczesliwych, wiec dlaczego mi sie nie podobalo?
    Odpowiedam, ze owszem - NZ to kraj ludzi szczesliwych, Wszyscy, ktorym NZ sie
    nie podobala juz z niej wyjechali smile

    Nie ma co narzekac, trzeba po prostu znalezc miejsce, ktore osobnikowi
    odpowiada. Jedni lubia NZ, inni Polske, inni UK, a inni Papue - Nowa Gwinee.
    Wazne, zeby znalezc wlasne miejsce na ziemii, a nie siedziec w tym nielubianym i
    jeczec.
    --
    O to chodzi jedynie, by naprzod wciaz isc smialo
    Bo zawsze sie dochodzi gdzie indziej niz sie chcialo.
  • iza42 15.11.08, 05:12
    Beatrix, mieszkalam w Hawkes Bay i masz racje tam chyba jest
    najlepsza pogoda i to mnie do tego miejsca zachecilo na poczatku
    mojego pobytu w NZ. Jest tylko jedem problem, co tam robic?
    Hawkes Bay jest malym liczbnie regionem ma malo przemyslu, malo
    ofert pracy. Przyjezdzajacy do NZ emigrant z Polski nie znajdzie
    tam latwo pracy, chyba ze przy zbieraniu jablek lub winogron w
    sezonie, ale nie kazdy marzy o takiej pracy. Wielu miejscowych
    wyjezdza w inne miejsca w poszukiwaniu pracy. POnadto, co mnie po
    jakims czasie zaczelo dawac w kosc jest to, ze ten region jest
    odizolowany od wiekszych centrow, do Wellington jest 300 km, do
    AUckland 450. W Hastings i Napier niewiele sie dzieje po 5 pm w
    wyjatkiem oczywiscie Art Deco weekend i festiwali, ktore zdarzaja
    sie w lecie. Naprawde szkoda, ze sa to takie senne miasteczka
    zwlaszcza Napier bo jest bardzo ladnie polozony. Po dwoch latach
    pobytu w Hawkes czulam sie tam troche odizolowana od glownego nurtu
    zycia i Auckland pomimo anomalii pogodowych wspominam jako duzo
    bardziej ciekawe miejsce do mieszkania.
  • bogdangand 15.11.08, 11:45
    No to wlasnie mozecie pomieszkac w ladnym miejscu w Nz, gdziepraca jak juz jest
    to zbieranie jablek w sadach jedynie, tylko utrzymac sie za to bedzie bardzo ciezko.

    Kto tworzy w UK takie historie, ze w Nz tak sie cudownie zyje? NZ government.
    Kilka lat temu widzialem ogloszenia w gazetach zachecajace do wyjazdu, NZ
    potrzebuej profesjonalistow, w zawodach rozlicznych, mnie interesowalo
    engineering, i byly, a jakze na mechanical engineers, cnc programmers, rozmaite
    engineering, tylko po przyjezdzie do NZ to sie okazalo jak emigrantow chca. Na
    budowie wyladowalem, i sie wyrwac z niej nie moglem. wraz z wieloma podobnymi do
    mnie. Wyjechalem do UK, i widzialem program w tv o tytule chyba "wanted down
    under" gdzie sie pokazuje jakie to rajskie zycie bedzie mial emigrant w Oz i NZ.
    Wywiady z ludzmi ktorzy twierdz, ze zyje sie im taniej i lepiej z NZ niz w UK.
    Robienie ludzi w bambuko. Cala swietnie zorganizowana machina wyciagania
    pieniedzy z emigrantow.
    W UK stac mnie na daleko lepsze zycie niz w NZ. Na weekend moge sobie wyskoczyc
    tania linia po europie, drogie linie zbily ceny, a w NZ za taki sam lot placi
    sie 2-3 razy drozej. Ceny jakie sa w NZ potrafia byc absurdalne, np. na te
    chalupki. W Polsce znajomi jak maja dzialki to tam jakis domek stoi, i te domki
    sa tylko na tymczasem, przed deszczem sie schronic bylo gdzie, narzedzia
    przechowac, nikt nie mieszka, ale nie cieknie, stoi i drogie nie jest. W NZ domy
    mieszkalne sa w daleko gorszym stanie niz domki na dzialkach w Polsce, ciekna,
    grzyb, rudery a przy tym jakie ceny tych ruder sa, kosmiczne.

    Kto najlepiej jest zadowolony z NZ? Kiwi co to nigdzie w swiecie nie byli, i
    Polacy co to wyemigorwali za Gomulki czy Gierka, przyjechali a to kolejek w
    sklepach nie ma, milicja nie paluje, w sklepach zaopatrzenie jest, samochod
    mozna normalnie kupic, bez czekania latami na talon, paszport tak samo prosto
    sie zalatwia i mozna na nim po swiecie bez wiz pojechac a w PRLu to o ile
    milicja juz ten paszport dala to i tak byl nic nie wart, no to Polacy uznali ze
    do raju trafili, ile to zawdzieczaja NZ, i do dzisiaj w takim przekonaniu zyja.
    Kto zas mieszkal i mial przed pzyjazdem w miare normalnie tego NZ nie zachwyci,
    moze przyroda jedynie ale nie warunki zycia.

    Nie daj sie agasa nabrac na bajeczki lepszym zyciu w Nz, tam poza ladna
    przyroda nic nie ma, i malo komu sie tak trafia ze od poczatku w zawod trafil i
    dobrze zarabia. Wiekszosc emigrantow spada na samo dno i latami sie od dna
    odbija, duzo z nich jak dostanie paszport NZ wyjezdza do Australii. Kiwi tez
    wyjezdzaja i niewielu wraca, bo nie ma do czego.
  • aggssa 15.11.08, 12:31
    dzieki bogdangand oraz beartix i iza za info. Bardzo sobie cenie wszelkie
    sugestie i kazda biore do serca.
    U nas chcec wyjazdu jest raczej spowodowana zmiana miejsca zamieszkania a nizeli
    kwestia finansowa. Tu w Szkocji zyje nam sie calkiem dobrze pod wzgledem
    finansowym, maz ma super prace, ja akurat wychowuje dzieci, ale mysle o powrocie
    na part time by byc wsrod ludzi. Jak mowie, naszym celem jest mieszkanie w
    roznych krajach, takie zycie podroznika, poznanie swiata, a noz uda sie odnalezc
    owe swoje miejsce na Ziemi? Wie, ze slynne jest powiedzenie, ze wszedzie dobrze
    gdzie nas nie ma... ale jakos tak ciagnie nas w swiat. Tyle, ze najwiekszym
    problemem mojego meza jest pomimo jego dobrych kwalifikacji brak dobrej
    znajomosci jezyka. I raczej juz sie tego jeyka nie nauczy. Wszedzie musze
    chodzic jako tlumacz, tzn w drobych sprawach oraz w pracy sie dogaduje. Dlatego
    ja troche bardziej sceptycznie podchodze do jego wyjazdu w ciemno...
    Tu w UK jest dobrze, finansowo, ale nic poza tym...ludzie dosyc oschli, pogoda
    tez kiepska...Nie wiem czemu, ale jakos wyobrazalam sobie NZ pelna slonca,
    ciepla, cos w stylu AU. Tak naprawde to chielibysmy wyladowac pozniej w AU,
    dlatego NZ bedzie tylko przystaniem w zdobyciu paszportu. Byc moze ktos mnie
    zruga za to teraz, ze tylko po nalatwiejszej lini oporu idziemy by zdobyc
    paszport i emigrowac dalej, ale mysle, ze innej drogi nie ma. Maz jako glowny
    aplikant w wizie silled worker musialby znac jezyk i miec IELTS'a a to jest
    raczej nierealne w najblizszym czasie.
    Tak oto po krotce wyglada nasz powod wyjazdu. Nie wiem czy sie to uda, narazie
    systematycznie odkladamy pieniadze a czas pokarze co dalej. Byc moze i AU
    otworzy swoj rynek pracy lub chociaz turystycznie by moc pojechac bez wizy?
  • kasia763 15.11.08, 13:11
    Jesli uwazasz ludzi w Szkocji za dosc oschlych to licz sie dokladnie z tym samym
    w Nowej Zelandii - w koncu tam sa sami szkoccy emigranci wink Poza tym wiekszosc
    urodzonych w NZ tubylcow, ktorzy nie podrozowali, nie bedzie mialo o Europie
    bladego pojecia. Tak samo jak zapytany na ulicy przypadkowy Polak nie bedzie nic
    wiedzial o Nowej Zelandii. Europa, nasza historia czy kultura, to dla nich jak
    zycie na Marsie i nie sa nim szczegolnie zainteresowani. Mam nadzieje, ze lubisz
    rozmawiac o gotowaniu, DIY i piciu, wtedy zapewne nawiazesz nic porozumienia z
    tubylcami.

    Za to zalatwianie spraw urzedowych to jest czysta przyjemnosc smile W sytuacjach
    oficjalnych to sa najmilsi, najbardziej przyjazni ludzie jakich sobie mozna
    wyobrazic.
    --
    O to chodzi jedynie, by naprzod wciaz isc smialo
    Bo zawsze sie dochodzi gdzie indziej niz sie chcialo.
  • iza42 15.11.08, 21:14
    Aggssa jezeli powaznie rozwazacie wyjazd do NZ lub Australii Twoj maz musi
    postawic na jezyk, nie ma innego wyjscia. Chyba ze Ty masz rowniez zawod i z
    tego co napisalas wynika, ze znasz dobrze angielski wtedy Ty mozesz skladac jako
    glowny aplikant dla rodziny. Do Australii trudniej jest wyemigrowac z Europy ale
    wymagania jezykowe w obu krajach sa takie same. Wyjazd do pracy na czarno bez
    znajomosci jezyka nie ma naprawde zadnego sensu, czysta strata czasu i
    pieniedzy, niepotrzebny stress. Jak widzisz nawet ludzie z dobra znajomoscia
    jezyka nie maja tu lekko i moga miec trudnosci ze znalezieniem pracy. Kiwi sa
    wymagajacy jezeli chodzi o jezyk, czesto komentuja na temat rozmaitych
    niedostatkow jezykowych i akcentu emigrantow. Nawet w oficjalnych pismach na
    emigracje gdzies kiedys wyczytalam,ze wazny jest dobry akcent (!)
    Ja mam zdany IELTS na 8, przed przyjazdem do NZ sporo lat przezylam w innym
    angielskojezycznym kraju i mimo to sporo sie nasluchalam komentarzy na temat
    mojego akcentu, zwlaszcza na poczatku po moim przyjezdzie do NZ, nie bylo to mile.
  • iza42 15.11.08, 21:53
    Mam pytanie, czy ten wspominany przez Ciebie dr Chris Iwan jest lekarzem? Czy
    mozesz podac mi link do jego blogu jezeli jeszcze istnieje? szukalam na google
    ale nic nie znalazlam. Jestem rowniez lekarzem, chetnie poczytalabym na temat
    doswiadczen kogos po fachu, kto tutaj przyjechal z Europy.
  • bogdangand 16.11.08, 00:11
    Chris Iwan byl doktorem fizyki, wiec leczyc sie u niego nie mozna...Pisze "byl"
    bo wg tego co Kaszub napisal na swojej stronie juz umarl:
    irciaq901.republika.pl/driwan.html
    Kaszub powklejal tam przemyslenia Iwana, one sa jakies filozoficzne, ale na
    innej stronie wylapalem takie porownanie do olowkow,:

    "Gdy kupiłem sobie ołówek za 49 centów, już nazajutrz zaciął się i był do
    niczego. Sprzedawca, do którego udałem się z prośbą o naprawę, wielokrotnie
    powtarzał w tonacji crescendo: It is a good pencil! - aż wpadł w gniew i omal
    nie wyrzucił mnie za drzwi. Wiele czasu upłynęło, nim zrozumiałem, że zadaniem
    tego ołówka wcale nie było spisywanie mych arcydzieł, lecz najszybsze zepsucie
    się, w interesie jego fabrykanta (podkr. moje - K.I.)" Tak pisał Jerzy Wittlin w
    czasie swojego przymusowego pobytu w USA.
    ....................
    Spójrzmy na wykres (Rys. l). Te czarne słupki to liczba ołówków importowanych;
    te jaśniejsze - liczba ołówków zepsutych. Import ołówków zależny jest od
    polityki imigracyjnej Nowej Zelandii. Polityka ta jest całkiem przejrzysta.
    Jeden z ekonomistów nowozelandzkich na łamach the New Zealand Herald wyłuszczył
    ją: zwabić (lure) jak najwięcej zasobnych ołówków (kokietując na przykład
    warunkami naturalnymi tego kraju). Okazuje się przy tym, że takie wabienie to
    całkiem intratne zajęcie.
    ........
    Turyści, bogatsi o nowe wrażenia, z pewnością są zadowoleni. Taki jest zresztą
    cel turystyki. A co z nabitymi w butelkę - bo sypnęli większym groszem niż
    turyści - kandydatami na Nowozelandczyków? [Demographic Trends 1998, s. 99]

    Ołówki po przyjeździe do nowej ojczyzny chciałyby być użyteczne. Już na miejscu
    okazuje się, że tak naprawdę to te ołówki nikomu nie są potrzebne. Jeden z
    ołówków, rodem z Bośni, tak się rozsierdził, że rząd pani Shipley będzie miał do
    czynienia z UN za rażące naruszenie praw ołówka.

    Może ktoś zapytać, jaki sens tkwi w takim imporcie ołówków. Odpowiedź znaleźć
    można w jakimkolwiek roczniku statystycznym. Kraj liczy ok. 3,5 mln mieszkańców
    (nie licząc owiec). Mieszkańców nie najwyższego lotu (ludzie mściwi,
    egoistyczni, ogromnie zakompleksieni). Żadnego przemysłu. Mimo istnienia tzw.
    Immigration industry czy sex industry. Żadnej przyszłości (to stwierdza
    zatemperowany - więc nie tępy - ołówek po przyjeździe tu). Ołówki przyjeżdżają
    najczęściej z dorobkiem swojego życia. Wystarcza to na kilka lat. Gdy zapasy się
    wyczerpią, ołówki wracają (jeżeli mają do czego i za co). Dlatego wysokość
    słupków czarnych i szarych (patrz Rys. l) jest prawie taka sama. A to oznacza
    stan równowagi dynamicznej - woda wpływa i wypływa poruszając przy tym turbinkę
    zwaną ekonomią Nowej Zelandii. Woda traci swoją energię potencjalną (ołówki -
    swoje pieniądze) i dzięki temu turbinka jakoś tam się kręci.

    To wynik ponad 25 lat obserwacji! Stąd może być tylko jeden wniosek: Immigration
    to New Zealand the wrong choice! [Demographic Trends 1998, s. 101]

    calosc przemyslen do poczytania chyba juz tylko tutaj:
    www.skorzewo.republika.pl/
    Skoro umarl to juz wiecej nie pisze, ale kiedys w necie bylo o wiele wiecej jego
    artykulow
    Ja tez tam bylem takim "olowkiem" zasilajacym NZ economy, dopoki kasy starczylo.
    NZ nie potrzebuje emigrantow, tylko ich kasy, sami emigranci sa tam
    niepotrzebni. W interesie fabrykanta olowkow jest aby klient kupil nastepny,
    tak samo w interesie NZ jest aby emigrant przywiozl jak najwiecej kasy, a jak ta
    juz mu sie rozejdzie, to nastepny emigrant sie przyda, na tym to polega.
  • bogdangand 16.11.08, 00:20
    do agassa
    Wize turystyczna do australi zalatwia sie bardzo prosto, nie licz na zniesienie
    wiz, bo nawet Anglicy i Amerykanie ich potrzebuja, ale zalatwic mozna to przez
    internet, Polacy sa na rowni z nimi teraz. Przez net wysylasz poskanowane
    wyciagi z konta aby udowodnic ilosc kasy, jakis plan wycieczki, moze nawet
    powrotny bilet, nie jest trudno.

    Pogoda - w Nz jest chlodniej i czesto pada, bardzo duzo wilgotnosc. w australi
    zalezy gdzie, ale w Perth jest bardzo goroco, az za goroco. W Melbourne latem
    jest tez po 40 stopni, ale w ciagu dnia sie bardzo szybko zmienia, bo potrafi
    spasc do 10 stopni bardzo szybko i sie to odczuwa, zima wieja wiatry i to dosc
    zimne. Sydney zime ma cieplejsza niz Melbourne, ale dzieki szparom w oknach,
    pojedynczm szybom to w mieszkaniach jest dosc zimno. Pogoda australijska wcale
    nie jest az taka bardzo sloneczna, bardzo szybko sie tu zmienia, na jakiej
    pustyni to jest zawsze slonce, ale nie w glownych miastach.
  • aggssa 16.11.08, 09:56
    Jak czytam to wszystko mojemu mezowi, to mu sie odechciewa tego wyjazdu w
    ciemnosmile hihi boi sie o swoj ubogi jezyksmile
    Mysle, ze wszedzie "obcy" sa traktowani podobnie, bo albo urzedy ciagna kase i
    zbijaja fortune na wyrabianiu papierow albo ludzie nieprzychylnie patrza na
    nowych...ktorzy sa potencjalnym zagrozeniem na rynku pracy. Dokladnie tak samo
    jest w UK. Maja nas tu juz dosyc, bo wielu Polakow zaczyna kombinowac i pobierac
    wszelkie mozliwe benefity, kreca i kombinuja jak moga. Ostatnio modne sa tu
    ubezpieczenia np telefonow a potem dzwine ich zaginiecie na terenie UK... coz,
    odszkodowanie ubezpieczalnia wyplaci a Polak sprzeda w PL najnowszy model
    komorki za niezla kase i biznes sie kreci. Az mnie szlag trafia, ale nic na to
    nie poradze. Niedawno tez wybuchla afera, bo ludzie wracajacy na stale do PL
    maja prawo zaczac pobierac zasilek dla bezrobotnych tutaj a kontynuowac go w Pl
    wyplacany w zlotowkach
    ale w kwocie odpowiadajacej tutejszemu zasilkowi. Mozecie sobie tylko wyobrazic
    jak wsciekli sa Brytyjczycy, ze "zasilaja" Polakow, ktorzy zyja ponad stan za te
    pieniadze. Ale takie jest prawo i Polak kombinuje. Ta sprawe mozna rozpatrywac
    na dwa sposoby, po pierwsze nie dziwie sie, bo skoro takie jest prawo to
    dlaczego nie skorzystac jesli sie tu w Uk pracowalo i placilo podatki. A z
    drugiej strony myslac przyszlosciowo to rzad UK moze w koncu to prawo zmienic i
    zakrecic kurek... nigdy tez nie wiadomo kiedy taki przykladowy Kowalski znow do
    UK wroci, nie wolno tez palic za soba mostow i na maxa wykorzystywac co sie da i
    ile sie da.
    Tak wiec na calym swiecie sa ludzie i ludziska. Czy to Polak czy Anglik czy
    Nowozelandczyk....nie ma co uogolniac. Moje prywatne wnioski sa takie, ze
    Brytyjczycy sa ogolnie zimni, dwulicowi, i mili powierzchownie. Ale tez nie
    wszyscy oczywiscie. Nauczylam sie tu juz zyc i obcowac z nimi. Dokladnie tak
    samo bedzie gdy wyjedziemy czy to do NZ czy AU. Jestem osoba ktora potrafi
    odnalezc sie w wielu sytuacjach. Nie raz juz plakalam w poduszke ze zlosci
    zadajac sobie pytanie dlaczego jestem taka naiwna i szczera, ze pomagam wielu
    ludziom tu a oni wykorzystuja mnie ile sie tylko da. Moj maz zawsze powtarza, ze
    taka duza a taka dziecinnasmile choc on jest nie lepszy, tez by ostatnie portki z
    tylka zdjal i oddalsmile
    Co ma byc to bedziesmile pewnie nadal bede pomagala, bo taka juz jestem. Moze
    kiedys mi to Bog wynagrodzi, choc nie z ta mysla to robie. Uff...ale sie
    rozpisalam, jakis melancholijny nastroj mnie naszedl z ranasmile
    Anyway, co do wyjazdu, to od stycznia ide do collegu, musze IELTS'a w koncu zrobic.
  • bogdangand 18.11.08, 23:20
    Katarzyna Kuchnowska przed wyjazdem do NZ albo krotko po nim powiedziala:
    Moj Kiwi (tak sie nazywa mieszkancow Nowej Zelandii) namowil mnie, abysmy
    zamieszkali tu na stale. Ja zas stwierdzilam, ze Londyn mnie coraz bardziej
    meczy, ze zaczynam miec dosc tlumow, samo-chodow, domow, miasta, ktore sie
    nigdzie nie konczy i potrzeba paru godzin, zeby z niego w ogole wyjechac. Poza
    tym angielska pogoda takze nie nalezy do moich ulubionych. Zdecydowalam sie na
    wlasny domek z ogrodkiem w spokojnym miejscu, z przyjaznymi ludzmi dookola. To
    bardzo kuszaca perspektywa, zwlaszcza ze obydwoje osiagnelismy juz wiek, w
    ktorym zaczynamy powoli myslec o powiekszeniu rodziny. Moj chlopak Nick
    przekonuje mnie, ze standard zycia i bezpieczenstwo jest w Zelandii duzo wyzsze
    niz w Londynie i zapewne ma racje - mowi.

    Kuchnowska spotkala na wyspach juz wielu Polakow, ale takze i Brytyjczykow,
    ktorzy zostawili swoja zabiegana wyspe, sprzedali wszystko, co mieli, i
    polecieli do Nowej Zelandii, gdyz poznali i pokochali ten kraj. Wszystkie te
    osoby byly bardzo sympatyczne i nikt nie gonil za pieniedzmi. Wszyscy mowili mi,
    ze to jest cudowny kraj na normalne, spokojne i dostatnie zycie, na wychowanie
    dzieci, na podroze i odkrywanie swiata. To najbardziej mnie przekonalo i wkrotce
    to Nowa Zelandia bedzie moim nowym domem.

    a juz nie dawno kasia juz z Nz pisala:

    Widzisz Kiwigirl ja wlasnie tego nie rozumiem - bedac w Londynie
    jezdzilam do Polski mniej wiecej raz do roku na pare dni, dzwonilam
    do rodzicow raz na tydzien i zupelnie mi to wystarczalo. Nigdy nie
    tesknilam do Polski. A teraz tesknie do Londynu.

    Po pol roku w NZ doszlismy do wniosku, ze
    to jednak nie dla nas miejsce i zaczynamy sie pakowac. Bilety do
    Londynu kupione na pazdziernik i juz od bardzo dawna nic mnie tak
    nie ucieszylo jak ten zakup (za ostatnie pieniadze...)


    no wlasnie, za ostanie pieniadze kupuje sie bilet i z radscia wyjezdza, ja to
    jeszcze splunelem na te kiwuska ziemie na dowidzenia, i nie bede ukrywal i
    wymyslal ze z powodow osobistych wyjechalem, wyjechalem bo NZ nie nadaje sie do
    zameiszkania i pracowania, to kraj gdzie nie ma pracy, a z emigranta dyma sie
    kase na kazdym kroku, ja tez za ostatnie pieniadze wyjechalem, i nie zaluje, nie
    tesknie.
    Kasia poejahcla bo miala dosc angielskeij pogody, okazalo sie ze w Londynei jest
    bardziej sucho jak w NZ, mialo byc podrozowanie, a jej chlopak nie mogl sprzedac
    zadnych wakacji, mialo byc dostatnio a za ostatnie pieniadze kupili bilety na
    wyjazd, mialo sie odpoczac od Londynu, odleglosci a tu w Nz sie za Londynem
    teskni, a wszedzie tez daleko, mialo byc bezpiecznie w NZ a niedawno w Auckalnd
    chinczycy i inni Azjaci zrobili wielki prostest przeciwko przemocy, bo im
    sklepiki gangi rabuja, na protescie zabraklo Maorysow, Tongancow i Samoancow bo
    to oni te gangi tworza i napadaja. Koszty zycia w NZ okazaly sie takie jak w
    Londynie zas zarobki sporo mniejsze.

    Ja powiem, mimo ze ludzie nadaja jakie to UK zle, to i tak mi sie tu podoba w
    porownaniu z NZ, nie jest to taki zly kraj, praca tu jest, i mozlwosci.
    na temat szukania pracy i znajomosci jezyka w NZ to anglik nickiem booshmoon
    napisal post:
    www.expatexposed.com/forum/viewtopic.php?t=1640
  • kairos55 19.11.08, 19:11
    @beatrix. Nie rozumiem, co Cie tak rozdraznilo. Uczestnik bogdangand dyskutuje, kierujac swoje wrazenia i opinie przede wszystkim do nowej forumowiczki aggssa, ktora wlasnie o to (poglady innych) prosila i sobie w koncu sama wyrobi opinie.
    Bogdanagand stara sie uzasadniac swoje poglady na podstawie wlasnych negatywnych doswiadczen. Robi to w zupelnie przyzwoity sposob, nikogo nie obraza, nie uzywa wulgarnego jezyka, nie przeklina, nie polemizuje, nie zalewa wodospadem slow (w odroznieniu od innych bylych forumowiczow, ktorych nickow nie chce wymienic). To, ze bogdanagand podaje linki do „niewygodnych“ dla NZ stron, odbieram jako udostepnienie dodatkowych zrodel osobie narazie jeszcze malo poinformowanej. Niczego zlego lub denerwujacego w tym nie widze.
    Jezeli sie myle, to Iza moze skorzystac ze swoich praw moderatorskich.

  • iza42 19.11.08, 21:07
    Beatrix, rowniez uwazam, ze przeganianie osoby, z ktorej pogladami sie nie
    zgadzasz z tego forum jest poza zakresem Twoich forumowych uprawnien. Kazdy ma
    prawo do wyrazania swoich opinii i dzielenia sie swoimi doswiadczeniami pod
    warunkiem, ze nie stosuje atakow ad personam i stosuje sie do netykiety.
    Bogdangand nikogo nie obraza i ja uwazam jego wypowiedzi za ciekawe i przydatne,
    szczegolnie przydatne dla osob jak Aggssa, ktore niewiele o NZ wiedza i chca
    sobie wyrobic zdanie o wszystkich pros i cons tego kraju. To nie jest forum
    wylacznie do chwalenia NZ. Tak wiec prosze, oszczedz sobie takich sugestii.
  • beatrix10 19.11.08, 21:53
    O.K przepraszam ale mam wrazenie ze za tym nickiek kryje sie znana
    wszystkim osoba , ktora to wlasnie zaczela przechodzic kryzys
    emocjonalno-egzystecyjny.Zapraszam na Paiha forum.A wiem ze gosc
    lubi poslugiwac sie roznymi nickami.Ale owszem przepraszam
    forumowiczow ale czy uzywanie imienia i nazwiska Kasi rzeczywiscie
    bylo tu niezbedne czy ta dziewczyna wie ze zostala tu przytoczona???
  • iza42 19.11.08, 22:41
    Pewnie lepiej byloby uzyc nicka Kasi zamiast jej nazwiska, bo na forum nazwisk
    sie nie uzywa. Chociaz z tego co pamietam Kasia podpisywala sie swoim nazwiskiem
    w dyskusji forumowej pod artykulem GW o NZ w zeszlym roku, w ktorym m in
    powolywano sie na nia, rowniez wymieniajac ja z nazwiska, wiec moze nie bedzie
    miala tego za zle.
  • bogdangand 19.11.08, 23:28
    beatrix10 radzi mi wziac pigulke , tylko jaka?

    wkleilem fragment artykulu z gazety gdzie wymieniona byla Katarzyna kuchnowska z
    imienia i nazwiska wiec nie wiem o co problem...

    To ze NZ to pieknykraj to wiem, ale nie wiem w czym wspanialy, chyba tylko w
    wyciaganiu kasy z emigrantow. W Polsce ciulalem sobie na wlasne M, ale dalem
    sie nabrac na opowiesci jaka to NZ piekna i wspaniala, i jak tam mi bedzie
    dobrze, "pracy pelno"...to przyjechalem, i poczulem na sobie te NZ o jakiej
    Chris Iwan pisal, kasa mi sie rozeszla na wegetacje, a tygodniami siedzialem bez
    pracy, a jak juz mialem to na budowie nieraz za 300$ na tydzien. Naogladalem sie
    tam dosyc takich samych jak ja, ludzi co to przyjechali po lepsze zycie, z
    dobrym kwalifikacjami a na budowach wyladowali. W Nz ardzo niewielu emigrangtow
    sie powiodlo tak od poczatku, cala reszta spada na dno i latami sie odbija. W NZ
    bardzo sie nie lubi gdy ktos prawde im to wprost mowi o emigracji i warunkach
    zycia, stad te osoby sa nienawidzone, usuwane z forow, tepione na wszlekie sposoby.
    Ktos kto sugeruje ze jestem moze slawny cashoob jest w bledzie, mam z nim
    kontakt na email, nigdy go nie widzialem, ale podziwiam za to ze wprost opisam,
    moze w brutalny sposob prawde o emigracji do NZ, ale opisal prawde. Prawda juz
    od starozytnych czasow byla bardzo niewygodna zaleznie jak to bylo po lini
    aktualnej wladzy.
  • aggssa 20.11.08, 10:09
    Bardzo dziekuje za wszelkie sugestie i informacje. Niepotrzebnie a raczej
    nieswiadomie wywolalam jakies spory. Chcialam sie tylko dowiedziec od osob ktore
    tam sa lub byly, jak wyglada zycie z perspektywy emigranta wlasnie. Bo to mnie
    interesuje. Mam kolezanke, pol kiwi pol Szkotke, pracowalysmy razem, ale to nie
    jest obiektywna osoba w wyrazaniu zdania na temat zycia w NZ. Wiadomo, kazdy
    swoje chwali. Czytam tez rozne inne fora na temat NZ, czesto anglojezyczne,
    wyciagam wnioski itp. Jak juz wspomnialam wczesniej, naszym celem jest AU i
    chyba raczej prosto tam sie wybierzemy. Myslalam, ze poprzez NZ byloby latwiej i
    szybciej, no i po drodze pomieszkac troche w tym pieknym kraju, pozwiedzac, ale
    lata leca i jesli chcemy dazyc do celu musimy raczej dac sobie na luz z NZ i
    prosto z UK przynajmniej starac sie robic papiery. A szokda, bo tak bardzo
    chcialabym choc chwile pomieszkac w NZ smile
    A forum wlasnie jest po to, by ludzie mogli wyrazac swoje opinie te pozytywne
    jak i negatywne.
  • iza42 21.11.08, 06:48
    Ja spedzilam w NZ ponad 5 lat, teraz od paru tygodni jestem w
    Australii i nie mam wcale zlych wspomnien. Rozczarowania, ktorych
    zaznalam mogly mnie rownie dobrze spotkac w innym kraju wiec nie
    obarczam za nie NZ. Moze dlatego, ze od poczatku pracowalam w
    zawodzie, ktory nie jest zle platny wiec bylo mi to oszczedzone.
    Jednakze wierze Bogdangand bo znam osobiscie ludzi, ktorzy zaznali w
    NZ podobnych doswiadczen co on. Nie sa to ludzie w jakikolwiek
    sposob zwiazani z tym forum, wiec negatywna propaganda z ich strony
    nie wchodzi w rachube. Mysle, ze brak pracy i niedostatki finansowe
    musza byc bardzo upakarzajace dla ludzi z kwalifikacjami, ktorym
    powiedziano,ze nie beda mieli w tym kraju problemow. Emigracja jest
    kosztowna, trudno sie dziwic,ze niektorzy moga czuc sie oszukani.
  • beatrix10 21.11.08, 14:04
    Dobrze napisalas ze emigracja jest kosztowna i jest wielu naciagaczy
    ktorzy czekaja na nowych emigrantow ale to odnosi sie do kazdego
    kraju nie tylko Nowej Zelandii. Niech nowy emigrant nie mysli ze w
    jakim kolwiek kraju czekaja na niego z otwartymi ramionami bo
    takiego tu wlasnie potrzeba i jesli on taki wspanialy i
    wykwalifikowanyi jesli tu nie przyjedzie to sie cala gospodarka
    zawali.Niech nie oczekuje ze bedzie od razu przyjety przez
    wszystkich z usmiechami i wszyscy beda chcieli byc jego przyjacolmi
    i od razu zacznie pracowac na swoim wysokim stanowisku a nawet i
    kierownikiem go zrobia bo taki to on wyksztalcony jest.Sa
    urzywilejowane zawody , w ktorych sa moze ( moze ale nie napewno)
    jakies tam braki personalne ale to wcale nie znaczy ze znalezienie
    pracy bedzie latwe.Iza wedlug mnie piszse dobrze, pomieszkala bylo
    lepiej i gorzej chciala zmian czy musiala cos zmienic pojechala do
    OZ i wszystko jest w porzedku.Ale ja nie rozumim tych ludzi ktorzy
    za wlasne niepowodzenia obwiniaja jakis kraj czy ludzi w nim
    mieszkajacych.Jestem teraz w Polsce borykam sie z wieloma
    problemami , kraj jest tak naprawde do kitu i ludzie sa do kitu ale
    za wlasne niepowodzenia nigdy bym nie obwiniala Polski.Moge tylko
    obwiniac siebie.A juz chce mi sie smiac jak ktos pisze ze wszystko
    sprzedal zaporzyczyl sie i przyjechal do Nz nie mial pracy , musial
    w kamieniolowmie pracowac za grosze i tam po 20 latach zarobil
    nabilet powrotny do cywilizacji.Dla mnie to tylko oznacza ze sierota
    i bezmozgowie i nie powinno to raczej poza granice swojaj wsi nosa
    wystawiac.Znam wielu NIE POLAKOW tylko ludzi z calego swiata ktorzy
    przyjezdzaja co roku do NZ kase zbijac , znam takich co przez rok
    ciezko pracowali fizycznie i odkladali odkladali i zawsze byli
    zadowoleni i usmiechnieci.I jak czytam na forum ze 1700 na tydzien
    to malo pieniedzy i ze za to sie w Auckland jednej osobie z
    ledwoscia przezyje od tygodnia do tygodnia to ja sie pytam ludzie
    skad wy pochodzicie? Pozdrowienia z zimnej Polski
  • bogdangand 21.11.08, 23:28
    Wlasnie przyjechalem do takiej NZ jaka beatrix10 opisuje, tej pieknej
    wspanialej, "gdzie ludzie przyjazdzaja kase zbijac" jak twierdzi beatrix, i to
    NZ na mnie kase zbila.

    Powiem tak agssa, pojedz do Nz i Oz turystycznie, ale zostan w UK bo to calkiem
    dobry kraj. Ja nie lubie Nz za to, ze oszujuje ludzi obiecujac im lepsze zycie,
    a na miejscu trafia w syf, bezrobocie, to sa ludzkie tragedie, NZ government nie
    dba o to co robia emigranci w Nz, nie przjemuje sie ich losem, wazne jest to ile
    kasy przywioza. Pracujac na budowach napatrzylem sie na te tragedie, utknam mi
    jedne taki emigrant, ktory byl w swoim kraju farmaceuta lub kims z medycznych
    zawodow, przyjechal na kwalifikacje zony, wiedzac ze jego zawod potrzebuje
    nostryfikacji, mial wytyczne co i jak, ale na miejscu okazalo sie, ze to nie
    takie proste, dosc kosztowne, i jakies przedmioty by musial uzupelniac, co trwa
    i kosztuje, i mimo ze zona pracuje to na dzieci i tak maja za malo pieniedzy
    wiec on nie moze tak sobie pracy rzucic, bo by na zycie nie starczylo, do tego
    majac przerwe w zawodzie, stracil uprawnienia w swoim kraju, a odzyskanie ich
    nie bylo tak tez proste. Nie mial co ze soba zrobic, zostal malarzem na budowie,
    ale miernym, bo to nie jego zawod. Tak tez mozna skonczyc.

    Przestrzegam przed zbytneimu uwierzeniu w slowa beatrix i innych fantastow
    zachwyconych NZ, bo w tej chwili to pisza Ci jak to dobrze tam w Nz moze byc,
    ale po przyjezdzie jak zaczniesz narzekac to ci "przyjaciele" zaczna sie z
    Ciebie smiac, nabijac, ze pracy znalezc nie mozesz, ulyszysz jak tu ona sama
    pisze "sierota i bezmozgowie", ja tez slyszalem o sobie ze jestem nieudacznik,
    bo pracy pelno wszedzie, to sie zapytam beatrix jak to jest, ze w tej Polsce co
    jest krajem do kitu, znalalzlem prace w zawodzie, po studiach bez doswiadczenia,
    przy bezrobociu 20%, w UK przy bezrobociu 7% i gadaniu ze kryzys sie zaczyna i
    lekko juz nie jest i to w miesiac czasu, zas w NZ przy bezrobociu 4% i gadaniu o
    braku rak do pracy nie moglem pracy w zawodzie znalezc, majac juz ponad 3 lata
    doswiadczenia w zawodzie, moze mi beatrix ten fenomen wyjasni.

    Probowalem wyrwac sie z budowy i mimo wielu prob nie dalem rady, jako
    programista CNC nikt mnie nie chcial zatrudnic, tak samo jako CAD drafter, nawet
    wyrobilem sobie znajomosci z jednym Anglikiem, ten pogadal o mnie u siebie w
    pracy, przyszedlem , pokazal co umiem w CAD robic, Kiwi przyznali ze dobry
    jestem, ale pracy nawet i za friko nie bylo. Taka jest mentalnosc Kiwich ze jak
    widza, iz ktos jest lepszy od nich, to jeszcze z pracy wygryzie i najlepiej go
    nie brac. Mentalnosc Kiwich jest chora, bo tam papier trzeba na wszystko miec, i
    do byle jakich robot to slyszalem ze jestem overqualified, a do pracy jako CNC
    programmer, CAD drafter, i rozne aspekty mechanical engineering to slyszalem ze
    nie mam odpowiednich kwalifikacji, wiec na budowie zostalem, a potem jeszcze
    slyszalem, ze mam doswoadczenie z budowy to niedobre, wiec tez chetni poczytam
    rozwiazania beatrix w tej sprawie.

    Przed przyjazdem do NZ bylem krotko w UK, tam widzialem ogloszenia ze NZ pilnie
    potrzebuje wszelkiej masci inzynierow, programistow cnc, town planners, lekarzy,
    pielegniarki, etc. a w NZ widzialem takich zebrajcych o jakakolwiek prace, i
    ladujacych na budowach jak i ja. Ktos tu kogos oszukuje.

    Beatrix10 ma zdaje sie hotelik po mezu i nie wie co mozna miec w NZ jakie marne
    zycie, i smieje sie z "nieudacznikow"..no o beatrix wyjasnij mi te pytania co
    zadalem powyzej.
  • bogdangand 21.11.08, 23:47
    Chcesz agssa wyjechac koniecznie do NZ albo Oz..czy mozesz powiedziec dlaczego?

    Ja siedzialem w Nz do czasu uzyskania NZpassport bo na takim mozna mieszkac w
    Oz, odwrotnie tez. Pozbieralem informacj o negatwywnych stronach Oz, mam tam
    znajomych ktorzy sie wyniesli z NZ, i jak kilka tyg. bylem w Oz to poznali mnie
    ze swoimi znajomomi, emigrantami i native Ozi, to kraj przestal mi sie podobac,
    a zaczelo smierdziec jak w NZ. Oz tak samo wyciaga kase z emigrantow jak NZ, bo
    ludzi etez spadaja na dno i odbic sie musza, co wielu lata zajelo. Oznalem tam
    kogos kto przyjechal na wizie pracowniczej, i z niego Oz wysysala prawie cala
    kase ktora zarabial, bo mimo ze podatki placi jak obywatele Oz, to panstwowe
    ubezpieczenie zdrowotne mu nie przysluguje, musi kupic swoje co tanie nie jest,
    do tego za szkoly dla dzieci musi blacic bajonskie sumy, w przeciwienstwie do
    obywateli, zas gdyby z pracy zrezygnowal to w ciagu miesiaca musi Oz opuscic,
    zadne zasilki ani socjal mu nie przysluguje, czyli jest dojna krowa bo to co
    zarabia to zostawia w Oz i skromnie zyje. Mocno mi sie to nie spodobalo, jak i
    fakt ktory porownam z UK, sluzba zdrowia, mi z wyplaty w UK odcinaja jakies 20%
    na podatek, i NIN, do lekarze ide za darmo, w Oz moim znajomym na payspipach
    widzialem tez odcinaja jakies 20% a za lekarza trzeba doplacac z kieszeni,
    cenniki po przychodniach wisza. Koszty zycia sa wysokie i to wyzsze niz w UK, i
    niech mi nikt nie wmawia jak w Oz ze jest taniej bo po sklepach sie przeszedlem,
    i jest 2 razy drozej, wybor towarow jest marny, i jakosc tez. Drogie sa ubrania,
    buty, bilety lotnicze, uzywane samochody, paliwo tez wychodzi drogo bo sie
    jezdzi badzo duzo. Mi sie lampka ostrzegawcza zapalila jak zobaczylem napisy
    "proudly manufactured in Australia" na produktach fatalnej jakosci, jak i
    posluchalem paru Ozich z Melbourne, co to sa bardzo tym miastem zachwyceni, jak
    i Australia a nigdzie nie byli i jeszcze mowia "po co ja mam gdzies jezdzic jak
    Melbourne i tak jest najlepsze na swiecie", przy czym tacy najglosniej krzycza
    jakim to rajem Australia jest, wmawianie na kazdym kroku jest, co znalem juz z
    NZ. Ja przez te pare tyg. pobytu wiecej Oz widzialem bo bylem w Melbourne,
    Sydney, Cairns i Uluru niz niejeden Ozi przez 40 lat zycia. Poczytalem sobie na
    britishexpats z jakich to przyczyn Anglicy wynosza sie z roznych krajow do UK z
    powrotem, i z NZ i Oz tez, to jak ich czytam to widze ze to sa ludzie jak ja, co
    to byle co ich nie zachwyci, sa odporni na reklamy i pranie mozgu. Jak chcesz
    agassa to moge tu wrzucic sporo linkow negatwynych opini o Oz, jak tam jest
    drogo i wcale tak dobrze sie nie zyje. Poczytalem to, i zdecydowalem ze siedze w
    UK to to takie wcale nie najgorszy kraj, wakacje tanio tu kosztuja, w sklepach
    wybor towarow jest, banany potrafia byc tansze, mimo ze sprowadzane, a w Oz
    rosna na miejscu i sa drozsze.
  • beatrix10 22.11.08, 10:42
    Z calym szacunkiem do ciebie drogi kolego , nie bede z Toba
    polemizowac bo mi sie nie chce i mam to tak naprawde gdzies co
    reszta sadzi o NZ.Ja mam swoje zdanie bardzo pozytywne jesli chodzi
    o NZ .Jasli ktos pyta na tym forum i potrzebuje jakiejs pomocy czy
    odpowiedzi zazwyczaj jak moge odpowiadam czy pomagam.Mowie zazwyczaj
    o tym co wiem.Podaje konkretne informacje na konkretne pytania.Z
    jednego zdania ktore tu napisales wynika ze albo jestes znanym
    wszystkim ( kurde nie wiem jak go okreslic bo cisnie mi sie wiele
    niemilych epitetow na mysl)Kaszubem albo jego bratem
    syjamskim.Napisales " hotelik po mezu'' .Skad to wziales?Tylko od
    tego kolesia mogles to wziasc.Hotelik to kolezko sympatyczny
    otworzylam sama z moim mezem od podstaw.Drugie pomowienie jakie ten
    chory osobnik Kaszub zdaje sie wysylac w eter do roznych swoich
    kontaktow to to iz wyjechalam z NZ bo cos nakrecilam i urzad
    podatkowy mnie sciga?To chyba zasugerowal jakis tam Adamowski?????
    Mam potwierdzenie ze Kaszub w swojej pokreconej psychice takie to
    rozne niesamowite historie sobie uklada a potem je ludziom
    przekazuje.Nie dotyczy to tyko nie ale i Pole i Izy i kilku innych
    jego historycznych wrogow ktorzy sie juz na tym czy innym forum nie
    udzielaja.Dlatego mam do ciebie drogi Bogdanie niechec i przykro mi
    nie bede z Toba polemizowac.Pozdrowienia
  • bolo-81 22.11.08, 22:30
    od jakiegos czasu zaczalem interesowac sie NZ mialem ochote wraz z malzonka
    wyskoczyc do tegoz kraju chocby na chwile
    przez moment przeszla mi mysl o osiedleniu sie tam na stale nie posiadam zbyt
    wielu inf na temat danego kraju wiec wystartowalem w poszukiwaniach
    jakichkolwiek informacji i trafilem zupelnie przypadkiem - jak wiekszosc
    zdarzen w zyciu- na powyzsza strone
    i widze - wypowiedzi moich rodakow -podobnie jak ja emigrantow - jak to dobrze
    badz jak bardzo zle jest w danym kraju jak NZ wykorzystuje i gnebi
    emigrantow-Bogdan badz jak jest normalnie
    z punktu widzenia Beaty
    Stwierdzilem wiec iz przedstawie wlasna sytuacje
    Mieeszkam w jednym z europejskich panstw jest pieknie pogooda czasami do d...
    czasami pieknie krajobraz czasami piekny czasami do bani zalezy gdzie sie
    pojedzie kazdy moglby znalezc cos dla siebie zarobki
    w wiare mozliwosci przyzwoite do bardzo dobrych w zalezniosci od wyksztalcenia
    doswiadczenia i zainteresowan - mogly to byc spot reklamowy jakby troszke
    rozbudowac ale nie o to chodzi jestem tu juz prawie 3 lata zaczynalem od
    zupelnego zera bez biletu powrotnego do domu spalem w namiocie mylem sie jak
    bylo kiedy i gdzie( przez pare miesiecy) o jedzeniu nie wspomne dotrwalem do
    otwarcia wlasnej firmy ktora upadla obecnie ciagam sie po sadach z gosciem o
    wyplacenie zaleglych okolo 1 mln zl i oddanie pracownikom i urzedom ale to nie
    jest jedyne zajecie( siedzenie w sadzie) normalnie pracuje(kolejna firma wlasna)
    mieszkam w pieknej i spokojnej okolicy
    cigle napotykam(y) problemy finansowe - ze stron urzedow
    roznice kulturowe bariery jezykowe i dziesiatki innych ale poki co trwamy i
    cieszymy sie zyciem w miare mozliwosci nawiazujemy nowe kontakty lapiemy nowe
    znajomosci inne grzebiemy
    nikt nigdy nie powiedzial ze zycie na emigracji jest zajefajne ze wszyscy
    padaja do twych stop i wszystko masz w zasiegu reki
    tak samo jak "ruskiemu rumunowi" w polsce tak samo nam w innych krajach jest i
    bedzie ciezko tym bardziej ze na ogol jestesmy banda buractwa i wiesniakow( nie
    obrazajac nikogo personalnie - sam jestem ze wsi )
    Bohdanie - mam wyzsze wyksztalcenie i ladnych pare lat doswiadczenia w danej
    brazny( wiekszosc wykladowcow w danej specjalizacji zaginalem na zajeciach
    teoretyczno-praktyczych) obecnie pracuje w branzy zupelnie odmiennej i tez daje
    rade(system niemiecki szybkiego przekwalifikowania sie) jestem doceniany i
    cieplo przyjmowany w pracy pomimo tego ze mieszkancy tego kraju sa na ogol chlodni

    Beato- nie martw sie negatywnymi opiniami na temat własny i kraju w którym
    obecnie mieszkasz(mieszkalas) wszystko zależy od nas w jaki sposób widzimy i
    doceniamy to co mamy i gdzie jesteśmy...

    Agnes - ciesz sie wraz z mężem i 3 dzieciaków z tego co macie co nie którzy mogą
    wam tylko zazdrościć a w miarę możliwości może i coś sie uda wam wykombinować

    Pozdrawiam wszystkich serdecznie


    Ps sorki za orty i brak interpunkcji







  • bogdangand 22.11.08, 23:35
    Poszlo jak przewidywalem, ze beatrix sie obrazi, przewidywalem 2 odpowiedzi,
    jedna ze nie bdzie dyskutowac, druga ze powie "widac, zle pracy szukales" bo tak
    slyszalem w NZ. Tak to juz jest, jak sie zaczyna obnazac niewygodna prawde o Nz,
    nikt tego tam nie lubi, i udaje temat za nieistniejacy.

    Zastanawia mnie taki kolejny fenomen, kolejny z cyklu retorycznych pytan, jak to
    jest, ze osoby zachwycone NZ, opiewajace Nz z zachwytem, a narzekajace np na
    Polske, to wlasnie z Nz do Polski sie wyniosly, tak jak beatrix czy inna
    kowalsia. Taka Kasia najpierw nadawala na Londyn jak tam sie zle zyje, a po pol
    roku pobytu w NZ z radoscia kupila bilet do Londynu, generalne wytlumaczenie
    jest z przyczyn "osobistych".

    Posadzanie mnie ze jestem Kaszubem - pomylka. Z Kaszubem mam tyle wspolnego, ze
    znam go wylacznei na email od ponad meisiaca, skontaktowlem sie z nim po
    obejrzeniu odcinka w angielskiej tv "wanted down under" w ktorym widzow raczy
    sie stekiem bzdur i klamstw na temat zycia w Oz i Nz, potem ludzie w to wierza,
    jada i okazuje sie ze tam tego nie ma jest za to dokladnie na odwrot. Kaszub na
    swojej www umiescil komentarze na temat pewnego fana NZ ktorego w Wellington
    poznalem, i wtedy ja do Kaszuba napisalem pare slow i tak sie zaczelo. Osobscie
    sie z nim nie znam.

    Bolo81 - to co radzisz na temat szybkiego przekwalifikowania sie, po niemiecku,
    pamietaj o takiej rzeczy, mnie to zgubilo, NZ jest zupelni einna niz kraje
    europejskie, tam pewne prawa dzialaja inaczej niz w Europie, i to co sie
    sprawdzilo w np. Niemczech w Nz moza okazac sie klapa. Ja bedac w UK przed
    przyjazdem do NZ slyszalem, ze w UK bezrobocie jest rzedu 4-5 % i widzialem na
    wlasne oczy aby miec pozwolenie na prace, mozna bylo w ofertach przebierac, jak
    uslyszalem ze w OZ i NZ bezrobocie tak samo niskie to tez sobie pomyslalem ze
    znalezienie pracy tam nie powinno zajac czasu..to mnie zgubilo, bo gospodarki
    europejskie i USA sa zbudowane na poteznym przemysle, pelno pracy w tym, zas
    gospodarka NZ to troche rolnictwa, turystyki, i przemyslu wyciagania kasy z
    emigrantow, a na to sklada sie: szkoly kursow wszelakich malo przydatnych
    pozniej, pisania cv za kase, agenci migracyjni, lekarze do badan migracyjnych,
    tlumacze, itp. wiec na co tam sie przekwalifikujesz? mozesz przekwalifikowac sie
    na rolnictwo tzn. zbieracza jablek co jest praca sezonowa, i daje marne
    pieniadze,ledwie to starcza na skromne zycie, mozesz zmywac gary gdzies w
    turystyce za tak samo marne pieniadze, mozesz sie przekwalifikowac do pracy w
    przemysle migracyjnym, np na lekarza tyle ze to kasy kosztuje i pare lat
    trwa...mozesz tez jak ja przekwalifikowac sie na budowlanke, tyle ze musisz miec
    dryg do tego, i byc naprawde dobrym, bo w tym kraju nawet na kopanie rowow
    lopata to musisz pokazac papiery ze jestes mistrzem w tym, i najlepiej ja sobie
    klikniesz taki link i poczytasz:
    www.seek.co.nz/users/apply/index.ascx?Sequence=55&PageNumber=1&JobID=14369946

    to tam wyczytasz takie cos:
    The University of Canterbury is looking for a Labourer to join the Facilities
    Management Team which is responsible for the maintenance and continual
    development of a wide range of facilities within the University of Canterbury.

    The successful applicant will have previous experience working alongside other
    Tradespeople and will hold a current NZ Driver’s licence.

    to sobie przemysl czy gdzies w Europie taki przynies podaj pozamiataj ma miec w
    tym doswiadczenie..bo w NZ i Oz musi miec, a tu sobie wyczytaj ile sie zarabia:
    www.seek.co.nz/users/apply/index.ascx?Sequence=61&PageNumber=1&JobID=14193908
    10-15$/h to jest stawka na granicy nedzy

    W Europie do pracy zmywacza garow nikt do doswiadczenie nie pyta ale w Oz i NZ
    is essential i to najlepiej pare lat. Majac jakies porzadne kwaliflikacje w Nz
    slyszysz ze nie jestes dobry, wiec aplikujesz o te byle jakie roboty i slyszysz
    ze jestes overqualified, tu masz link do pracy kitchen hand to sobie poczytaj
    www.seek.co.nz/users/apply/index.ascx?Sequence=65&PageNumber=1&JobID=14407228
    bo pisza:
    The role will include the following…
    * Washing dishes, cutlery etc
    * Working as part of a team
    * Ensuring all hygiene and safety procedures are followed
    The successful applicant will need to…
    * Have a proven track record in a similar position (preferred)
    * Be extremely reliable & hardworking
    * Be eligible to work in NZ
    Salary will be discussed upon interview.

    a salary to bedzie dobrze jak dostaniesz 12 $/h,
    Na to taki kraj absurdow jakich malo, i sie szykuj na takie pomysly jakich w
    europie nie doswiadczysz.
  • beatrix10 23.11.08, 09:19
    Zastanawia mnie taki kolejny fenomen, kolejny z cyklu retorycznych
    pytan, jak t
    > o
    > jest, ze osoby zachwycone NZ, opiewajace Nz z zachwytem, a
    narzekajace np na
    > Polske, to wlasnie z Nz do Polski sie wyniosly, tak jak beatrix
    czy inna
    > kowalsia.
    Pierwsza rzecz ktora zbliza cie do Kaszuba to formuowanie zdan w
    oparciu o swoje domysly( czy domysly twojego mailowego kolezki) a
    nie oparte na wiedzy , uzywanie imion , nazwisk i nickow ludzi (
    oczywiscie tylko po to zebys byl wiarygodny)aby poprzec swoje
    rozwazania.Jesli bylbys stalym uzytkownikiem tego forum wiedzialbys
    ze Ja z NZ sie '' nie wynioslam '' i z wielka radoscia wkrotce do
    Niej powracam , a Kowalsia byla tylko na rok w NZ i z tego co
    pamietam to zawsze wypowiadala sie bardzo pozytywnie o NZ.Co do Kasi
    nie znam jej i zycze wszystkiego najlepszego , to nie przypuszczam
    ze miala tu jakis obowiazek spowiadania sie i tlumaczenia co znacza
    powody " osobiste'. Napisales ze na budowie zarabiales 300dolarow.To
    czego sie spodziewsz , ze napisze zes bidula i poszkodowany bo Nz
    to taki straszny kraj? Bo gdybys nawet byl niemowa ze szkaradna
    twarza poszedlbys zbierac jablka i mialbys srednio 600 dolcow na
    tydzien. A najwiecej zastanawia mnie to ze za wszelka cene z uporem
    wola chcesz tak strasznie udowadniac swoja racje???Tak jak twoj
    mailowy kolega.On tu na szczescie nie moze pisac to pewnie cie
    podpuszcza .Za swoje niepowodzenia najlepiej jest obwiniac innych.I
    widzisz wcale nie poszlo tak jak przewidywales(czy jak napisal ci w
    mailu twoj kolezka) , wcale sie nie obrazilam. Bolo81 , pozdrowienia
    chlopie i wszystkiego najlepszego widac zes gosc z glowa i idziesz
    do przodu i tak trzymac.
  • mtt44 23.11.08, 10:57
    jedno pytanie
    a ty lekcje odrobiles zanim przyleciales do NZ ??
    Jakos nie sadze , kazda informacje mogles znalezsc na e .net
    Osobiscie tam kiedys mieszkalem i zanim wyladowalem w NZ wiedzialem
    dokladnie ile moge zarabiac ,ile za mieszkanie ,etc .I ja
    przylecialem w sobote a w poniedzialek pracowalem w wlasnym
    zawodzie .Obecnie mieszkam na Gold Coast i zjedynego powodu -
    Klimat .wnioskuje ze dalej jestes w NZ i nastepne pytanie -poco .
    Bilet w jedna strone to nie taki majatek .
    Uklony Matt
  • beatrix10 23.11.08, 13:20
    Fajnie ze od czasu do czasu pojawi sie tu ktos nowy , tu taki link
    do innej ciekawej konwersacji , szczegolnie ostatnie posty rzucaja
    troche nowego swiatla na pewne sprawy
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25053&w=34260197
    Pozdrowienia
  • mtt44 23.11.08, 13:28
    Hi a ty jestes w Gisborne ??
    Matt
  • bogdangand 23.11.08, 13:59
    co sie dzieje w tym rajskim Hawkes Bay to tu w wiadomosciach mozna poczytac,
    zreszta jak i w calej Nz:

    Matt sie pyta czy lekcje odrobilem. Powiem tak, jeszcze w Polsce nawiazalem
    kontakt na czatach z Polakami z Nz jak i z Kiwusami, i kady mi opowiadal jak to
    raj ta NZ, nikt mi nie powiedzial co tam zastane, az przyjechalem i zobaczylem.
    W UK bylem przed przyjazdem troche i tam spotkalem Kiwich co mi tak samo
    opowiadali, korzystalem tam z uslug agenta migracyjnego i ten tez mowil mi ze to
    najlepsza zyciowa decyzja wyjazd do NZ wlasnie, ile to ja slyszalem ile pracy
    tam czeka, umiem programowac obrabiarki, CAD znam, polibuda w zakresie mechaniki
    i budowy maszyn skonczona, to prace dostane wszedzie. Ktos mi powiedzial zeby
    nie wierzyc Chrisowi Iwanowi bo to bujdy co on pisze. Przyjechalem i sie
    przekonalem ze niestety Chris Iwan mial racje. Do pracy w mechanical engineering
    to uslyszalem ze nie mam kwalifikacji a do jakich innych prostych robot to bylem
    overqualified, i ledwie i te na budowie wyprosilem. Znalazlem bardzo odmienna NZ
    niz ta co beatrix o niej opowiada.
  • bogdangand 23.11.08, 14:14
    linki do wiadomosci co sie w rajskim Hawkes Bay wyrabia ostatnio:
    www.stuff.co.nz/4732453a11.html
    zatrute miejsca w tym "raju"
    www.stuff.co.nz/4719415a6045.html
    www.stuff.co.nz/4762944a6045.html
    rozpuszczone bachory bija policjantow w Hastings:
    www.stuff.co.nz/4703320a11.html
    tu w Hastings pomylka (kolejna) w szpitalu co zycie pacjenta kosztowala:
    www.stuff.co.nz/4765290a6045.html
    i to wszystko z ostatnich tylko dni
    a to mlodzi rozrabiaja tak ze policje bija, a to pelno trucizny w tym "raju"
    naskladowane, a jak sie pojdziesz leczyc to mozesz byc another case of fatal
    drug bungle
    i do tego raju beatrix zaprasza emigrantow, jablka mozna zbierac w sadach, a
    mieszkac w wiadomym hoteliku jak backpacker..a jeszcze trzesienia ziemi to tez
    tam mozna poczuc w tym raju
  • beatrix10 23.11.08, 18:41
    Wybierz sobie drogi Bogdaniekaszupie kraj a je ci do niego dopisze
    paragraf.Przeciez chyba jestes na tyle kumaty ze zdajesz sobie z
    tego sprawe ze taki stuff i takie rewelki sa normalka wszedzie na
    swiecie.Napisz lepiej cos o sobie o kraju w ktorym mieszkasz , o
    pogodzie , po co ci ten stres.Przychodzisz tu siejesz nienawiscia,
    starasz sie udowodnic nie wiadomo co niewiadomo komu, az sie nawet
    pojawilo dwoch nowych gosci( co jest przyznam wielka zaleta dla tego
    forum) , chyba zupelnie przypadkowo , ktorzy jak odnislam wrazenie
    tez troche maja dosc tej obsesji.Doszukujesz sie w moich
    wypowiedziach roznych podtekstow( typowa postawa dresiarza polaczka)
    i insynuujesz ze ja ludzi zapraszam na jablka zeby mieszkali w moim
    hotelu? Niech cie Kaszup doinformuje stary.Hotel to ja sprzedalam
    kilka lat temu wiec nie mam zadnych ukrytych motywow.Ja sobie zdaje
    sprawe ze w twoim swiatopogladzie ( a wnioskuje po tym co piszesz)
    nie miesci sie beziteresowna pomoc , kazdy robi cos zeby miec z tego
    zysk albo sie z kogos ponabijac.Moze ty jestes takim czlowiekiem
    albo obracasz sie w takim polswiatku? Na szczescie nie kazdy mysli
    takimi kategoriami i tak osadza swiat i ludzi.Pozdrowienia
  • wodnik55 23.11.08, 21:21
    przecie ż nikt nie zwalnia człowieka z myślenia, jedziesz do 4
    milionowego kraju o takiej strukturze gospodarki jaką ma NZ i jesteś
    zdziwiony że nie ma miejsc w Twoim zawodzie, sorry ale to trąca
    naiwnością, jedziesz bo opis w folderze Cię skusił, ile człowieku
    masz lat, siedzisz na budowie jak piszesz za marne pieniądze i
    przejadasz oszczędności, po co , bo chcesz miec NZ paszport i po
    prostu wlicz to w koszt pozyskania.
    Ludzie emigrują z różnych powodów, dla wielu otoczenie, przyroda,
    uśmiechnięci ludzie, szacunek dla prywatności i środowiska, wolnośc
    wyboru, przyjazne urzędy, to wszystko co potrzebują reszta to własna
    inwencja, pracowitośc, pasja, cel, determinacja.
    Wiesz myślę że po prostu jesteś generalnie niezadowolony z życia i
    tyle czy to NZ, PL czy inny kraj.
    Ale powodzenia życzę i spełnienia
  • mtt44 24.11.08, 01:57
    Hi Wodnik
    niekiedy zagladam na te forum i jak ktos cos pyta o NZ lub Ozz to
    zaraz sie znajduje jakas osoba co jeczy .Tak sie sklada ze
    przeprowadzaja sie tu z UK , maja te same zawody,no i cala reszta
    jest podobna . Tak im (jemu ) sie tu niepodobalo ale dalej siedza
    na tym forum .
    I biedacy zostali oszukani ,
    Kiwi to rasisci - a ziemia jest plaska
    jak to jest: biedny bo glupi czy glupi bo biedny :o)

    A co do tej pracy na budowie .Kumpla mam- Austriak zreszta -jest
    normalnym do pomocy ,pracuje 6 dni w tygodniu i ma niecale 80 tys
    na rok .
    Uklony ze slonecznego GC
    Matt


  • iza42 24.11.08, 06:15
    Mtt44, mieszkasz na Gold Coast? Ja tam wczoraj bylam, po raz
    pierwszy wybralismy sie na dzien bo mieszkamy blisko, na polnoc od
    Brisbane. Musze powiedziec, ze zrobilo to na mnie duze wrazenie.
    Dawno nie widzialam czegos rownie wielkiego.
    pozdrowienia
  • mtt44 24.11.08, 07:31
    Hi Iza
    tak na Gold Coast niedaleko Casino .
    No niestety w przerazajacym tempie to sie rozrasta .
    Uklony
    Matt
  • bogdangand 24.11.08, 10:57
    Chetnie cos wyslucham od beatrix na temat angielskiej pogody a raczej
    wyjesnienie tego faktu, bo sie co innego mowi a co innego widzi, bo w
    poludniowych hrabstwach z tych slawnych angielskich deszczy to az water ban co
    lato wprowadzaja i zakaz jest podlewania trawnikow, (bo tak malo wody jest) czy
    mycia samochodow a leje w Szkocji i Irlandii.
    Beatrix mieszka w raju, najlepszym miejscu w Nz, gdzi ejak tylko wczoraj
    otworzyl portal z newsami www.stuff.co.nz to pierwsza wiadomosc od samej gory
    byla z Hawkes Bay wlasnie ta o wlamaniu gdzie przepadla kasa i wino, potem bylo
    o zatrutych miejscach w tym raju, o rozrobie uczniow i pobitym policjancie, itd.
    Beatrix neguje zrodlo informacji, mi to wszystko jedno kto to podal, byle to
    bylo prawdziwe. Bo jezeli Nz news podaje falszywe wiesci to oznacza ze Kiwi
    klamia. Tyle, ze nzherald tez to samo podaje, wiec fakt faktem sie liczy, i ta
    przemilczana prawda jest bardzo niewygodna dla entuzjastow Nz , ze im psuje image.
    tu o trzesieniu ziemi, ale lekkim w tym magicznym miejscu:
    www.nzherald.co.nz/world/news/article.cfm?c_id=2&objectid=10539415
    to u 11 letnim bandycie:
    www.nzherald.co.nz/nz/news/article.cfm?c_id=1&objectid=10544079
    a tu o kolejnej rozrobie ktorej ofiara lezy w szpitalu
    www.nzherald.co.nz/nz/news/article.cfm?c_id=1&objectid=10541973
    o tym jak czechow okradli:
    www.nzherald.co.nz/nz/news/article.cfm?c_id=1&objectid=10538646
    a tu o honorowym tytule przydzielonym Hastings -'worst city in the country for
    drunk drivers':
    www.nzherald.co.nz/nz/news/article.cfm?c_id=1&objectid=10537667
    i to wszystko tylko z paru ostatnich dni
    Beatrix zaneguje i to, wiec sie chetnie dowiem jaki to jest jedyny wiarygodny
    portal NZ news, i poczytam co sie tam dzieje.
    Wiesci pozytywne w Hastings tez sa, czemu ma nie byc, ale wszystkie jakie
    znalazlem to takie ze, winiarnia nagrode dostala, albo lokalna druzyna rugby
    mecz wygrala, co dla przecietnego zbieracza owocow sa niezwykle przydatnymi i
    krzepiacymi wiadmosciami, ktorymi cieszyc sie nalezy, jak to madrzy ludzie
    mawiaja, nalezy sie bardzo sie cieszyc z rzeczy pozytywnych, wiec z pozytywnego
    wyniku testu na hiv w takim razie tez nalezy sie cieszyc.Beatrix sugeruje ze
    jestem samym kaszubem, i wiele mnie z nim laczy, np. formulowania zdan. Tak juz
    jest, ze ludzie o podobnych pogladach, ideach, planach, spojrzeniu na swiat
    lacza sie i maja wiele wspolnych cech. Wypatrzylem u entuzjastow identyczne
    zachowania, zwlaszcza w pogladach politycznych, i w ogolnym pojmowaniu swiata. Z
    kaszubem roznia mnie jednak 2 poglady, ale nie maja one zwiazku z NZ. Entuzjasci
    Nz i Oz, maja taka wspolna ceche, iz swoja wiedze opieraja na reklamach, o
    pobierznych wiadmosciach, w Nz jak i w Melbourne, wmawiano mi jakosc zycia, bo
    jakis tam ranking swiatowy podaje te miejsca jako najlepsze do zycia, przy czym
    powoluja sie na sam ranking bez zadnego uzasadnienia. Przeczytalem liste
    najlepszych krajow, miejsc, i za co one sa najlepsze? Nie znalazlem wszystkich
    parametrow ocen, tylko, ze oceniano m.in. za bezpieczenstwo, sluzbe zdrowia,
    transport publiczny, czyste srodowisko, koszty zycia. Smiech mnie ogarnal, bo
    transport publiczny w krajach anglojezycznych jest wszedzie beznadziejny i w
    Polsce lepiej wszystko jezdzi, bezpieczenstwo jakie w NZ jest to nawet w tej
    bandyckiej Polsce jest spokojniej, sluzba zdrowia to parodia, a czyste
    srodowisko tak samo. Po lasach Nz trzeba pojezdzic i zastanowic sie co tam robia
    te porzucone karoserie samochodowe. No ale ranking swieta rzecz i jak mowi ze
    auckland is the best to tak widac jest i powtarzac trzeba. Kolejna rzecz
    entuzjastow to ich "sukcesy", widzialem w Nz jak i w Oz. Ktos mi pieje z
    zachwytu, ze oto dom kupil - takie "domy" to w Polsce wygladaja gorzej od
    altanek jakie sie stawia na dzialkach, i taka polska altanka jest 100 razy
    tansza i 10 razy lepsza od "domu" na antypodach i w tej polskiej altance
    narzedzia sie trzyma a nie mieszka. "dom" na antypodach kosztuje jakies 0,5 mln
    $ i o ile nie zje go grzyb, to termity albo earthquake jakies pekniecia
    spowoduje. kolejnym sukcesem jaki mi wymieniano oprocz "domu" to auto, tu z
    ubolewaniem popatrzylem, na auta, zlomy 20 letnie z japoni ktore tam juz tam
    kilka lat temu norm nie spelnialy, liczniki im podkrecono i wyslano na antypody
    i to takie auta co to w Niemczech 10 lat temu na zlom oddawano. Kiedys z
    Niemczech sciagalem auta, ktore "w pokrzywach" staly i jeszcze niejeden bauer
    cieszyl sie ze im Polak zlom zabiera bo u niego za utylizacie zlomu co norm nie
    spelnia sporo sie placi. Ceny na 20 letnie zlomy w Oz sa wysokie i emigranci
    takowymi masowo jezdza. W Niemczech u niejednego bauera co to farme mleczna mial
    to widzialem kafelki tam, bo EU nakazala, ze ma czysto byc i ladnie, dezynfekcja
    musi byc, probki sie pobiera i niech sie znajdzie jakies patogeny to farma
    zamknieta, az do wytepinie zarazkow. W NZ w domach grzyb powszechnie wystepuje,
    wiec niemiecka krowa w bardziej sterylnych warunkach stoi niz Kiwi mieszka.
    Beatrix sugeruje ze jestem polaczek dresiarz, pomylka, od wlasnie od dresiarstwa
    i buractwa ucieklem z Polski, i w Nz to wyglada lekko inaczej,ale rozroby sa, i
    to niezle, demolki, i tak samo policja jest bezradna, szalencze wyscigi nocami,
    to samo jest i w NZ.
    Takze dzisiaj ubolewam i smieje sie z tych "sukcesow" co to nimi na antypodach
    sie ciesza, daja sie robic w balona, przeplacajac 2-3 razy tyle za to samo co na
    swiecie jest taniej, mieszkaja w domach z ktorymi wstyd byloby wychylac sie w
    europie a sa one sporo drozsze, faszerowani progaganda sukcesu na kazdym
    kroku...to dla mnie jest niepojete jak mozna dac sie tak zmanipulowac.

    Matt tak ladnie opisuje jak ma na Gold Coast, poczekajcie, az napisze ze ma dom
    przy plazy, prywatna przystan, i jacht, i sobie plywa kiedy tylko chce...no
    jeszcze ma te slawne dularowe drzewo w ogrodzie i trzacha nim jak mu gotowki
    trzeba.
    Pomocnik na budowie ma w Oz 80000$???? W Sydney poznalem kafelkarza,
    doswiadczonego, z licencja, zarabial okolo 70000$, pomocnik ma 17-20$/h, co by
    dawalo okolo 40000$ na rok, jak ma jakies uprawnienia na sprzet budowlany po
    20-25$/h, inzynier budownictwa ma 70-80000$, wszelkie majstry z licencjami maja
    50-70000$.

    wodnik55
    Pojechalem do kraju jaki tu wlasnie opisuja Matt i Beatrix, i tego tam nie
    znalazlem, bo tego nie ma. Opis w folderze mnie nie tyle skusil, co opowiesci
    takich entuzjastow, i wczytaj sie dobrze w moje poprzednie posty, ja juz z NZ
    wyjechalem, z paszportem Nz, i w UK znalazlem prace w zawodzie. Z Uk jestem
    zadowolony, budowy mam za soba. Opisuje to co tam przeszedlem i to sie mocno
    rozni od tego co entuzjasci opisuja, jak Matt ze zaraz po przyjezdzie do pracy
    poszedl.

    Takie historie to sie trafiaja jak wygrana w totolotka, nie kazemu tylko jednemu
    na ilus tam, a przewazajaca wiekszosc spada na samo dno i latami sie od dna
    odbija, traci pieniadze i pracuje ponizej kwalifikacji. Jak ja jechalem kilka
    lat temu to internet raczkowal, kto umial www robic to byl kims, nie bylo
    rzetelnego info, a to co bylo to nie mialo nic z rzeczywistoscia.
  • mtt44 24.11.08, 11:40
    bo to chyba tak sie zwiesz na Ozz forum
    placzesz dokladnie tak samo

    dla twojej ciekawosci to :
    tak mieszkam przy wodzie ,mam wlasna plarze - no kazdy ma prawo ja
    urzywac i tak mam dwie lodzie
    i tak stoja one przy moim pomoscie
    jak twoje IQ na to pozwala to sobie sprawdz jak mozna zyc
    Gold Coast - Bradbeach Waters

    NZ i Ozz dwie wyspy ktorych mieszkancy sie zmowili .Nam tu dobrze
    sorry temu jednemu beeeeeeeee.
    trzy lata nie znalezsc pracy - baran
    nie zmienic kfalifikacji - baran
    trzy lata siedziec zeby odkryc -to nie dla mnie --- Baran
    przepraszam ale obwatelstwo sie wzielo ...dla ciekawosci - poco ??
    Jesli juz jestes ta osaba za ktura sie podajesz - oj nie sadze. to ::
    Jak siedzisz w polskim gecie to : nic sie nie da i nic nie mozna
    zrobic . A gdzie szukles tej pracy na Queen St.
    Nie znam zadnej osoby co mieszkala w NZ i nie pracowala w swoim
    zawodzie .Z wyjatkiem osoby po polonistyce i tez twierdzila ze nie
    po to chodzila na uczelnie zeby ..........
    Co do pomocinka na budowie to muj drogi tyle jest
    a jesli ci to malo to :
    elektryk jak chce tylek ruszyc - czyli kopalnia to $3000 na tydzien
    na reke .Taka Australie ja znam
    sam pracuje DWA DNI !! w tygodniu bo tak lubie i dalej mam wiecej
    niz przecietna w kraju .
    Ty zas z takimi kfalifikacjami i d...zbita
    Jak umiesz programowac PLC to jest $150 - $300 na GODZINE !!!kumpel
    to robi
    Jeszcze jedno Kagan - tak tych kraji nie lubisz to co tu robisz
    dniami i nocami .przecierz chyba juz znalzles prace .czy to moze
    zasilek jest
    uklony ze Slonecznego GC i tak ide poplywac ...no w syfnym ale w
    moim basenie


  • mtt44 24.11.08, 11:46
    wybaczcie ale chyba wdepnelem na g...........
    podejrzewam ze ten facet to niejaki Kagan - dokladnie to samo pisze
    Na Ozz forum juz nie moze bo go kazdy olewa .sami mozecie sobie
    sprawdzic.

    Uklony z GC
  • iza42 25.11.08, 01:13
    Chyba nie Kagan. Z tego co wiem Kagan nie pracowal na budowie a poza
    tym wyniosl sie z NZ dosc dawno. Negatywnych i niezadowolonych z
    emigracji do NZ ludzi jest duzo wedlug mojego rozeznania. Sama znam
    takich osobiscie co maja podobne opinie chociaz z Kaganem nie mialy
    nic wspolnego. Ale masz racje, chyba troche za duzo tego
    negatywizmu. Kazdy ma prawo do wlasnych opinii ale potepianie
    wszystkiego w czambul dowodzi braku obiektywizmu.
  • bolo-81 25.11.08, 03:03
    Dla mnie moze byc kim tylko chce - nawet batmanem powiedzial chlop co wiedzial
    jak to zle i wogle jaka wielka przestepczosc holiganstwo i same zle rzeczy sie
    dzieja na szczescie tylko w NZ ( wiec ci co tam mieszkaja maja naprawde
    przerabane) w norwegii - na ten przyklad nikt - nie ginie nie ma pozarow nikt
    nie kradnie wszyscy sa wobec siebie mili i uprzejmi- szczegolnie rodacy
    pogoda wprost idealna (polowa roku slonce i widno 24 na dobe ze nie idzie spac
    druga czesc ciemnosci wieczne i deszcz i pada i wieje i pada tylko stryczek i
    sie powiesic)
    we wszelkich instytucjach panstwowych bankach szpitalach wszyscy sa zawsze
    usmiechnieci i niezwykle pomocni - w taki sposob ze pozniej masz do zaplacenia
    dwukrotnnie wyzszy podatek anizeli zarobiles
    moglym sie rozpisywac na wiele stron jak jest tu przerabane i ile osob wrocilo
    do polski z niczym albo na minusie z wielkim zalem do calego swiata
    niestety nie mam za duzo czasu na glupoty
    "ciezko" pracuje na budowie jako stolarz murarz plytkarz malarz badz zwykly
    koles "od przynies wynies pozamiataj" - pelne pokrewiensto z
    technologia zywnosci smile
    Wszedzie moze byc pieknie i do bani wszytko zalezy jak my sami swiat otaczajacy
    postrzegamy i co z wlasnym zyciem robimy
    nikt nigdy niczego nie poda nam na tacy
    tak wiec do dziela rodacy...
    A jesli chodzi o rankingi to niestety nie New Zel. i Aust. tylko Norw. i Island
    wiodly prym pod wzgledem jakosci zycia - z czym osobiscie nie moge sie zgodzic...
    No nic trzeba isc spac nie mozna za duzo pracowac...

    Pozdro dla wszystkich forumowiczow







  • bogdangand 25.11.08, 11:26
    Widze, ze zostalem znow mianowany jakims Kaganem, bylem juz kaszubem, poczekajmy
    co jeszcze sie wymysli.
    Matt podaje bardzo fikcyjne dane. Praca programisty cnc wyceniana jest w Oz na
    25-35$ a nie na 150 -300$, tyle to nawet programisci Javy i C+ nie maja, oferta
    pracy tutaj:
    www.seek.com.au/users/apply/index.ascx?Sequence=48&PageNumber=1&JobID=14488209
    z czego na dzisiaj jak widze na Gold Coast sa az 3 i to jedna sprzed miesiaca,
    za ostatnia placa 20-25$/h:
    www.seek.com.au/users/apply/index.ascx?Sequence=53&PageNumber=1&JobID=14441695
    www.seek.com.au/users/apply/index.ascx?Sequence=61&PageNumber=1&JobID=14290117
    Wiec mozna sie nasluchac takich opowiesci jak to placa, pojechac a prawda
    okazuje sie mocno inna.
    placa civil engineer to 65-70k a na pozycjach senior to moze byc ponad 100 k ale
    trzeba miec z 10 lat doswiadczenia:
    www.seek.com.au/users/apply/index.ascx?Sequence=64&PageNumber=1&JobID=14363419
    a labourer w Perth ma 15-20$/h:
    www.seek.com.au/users/apply/index.ascx?Sequence=70&PageNumber=1&JobID=14304689
    i jak sie ma jakie certyfikaty to mozna i 25$ miec ale to daje jakies 45000$ na
    rok a nie 80
    Warto posprawdzac sobie oferty pracy na GC w necie, i popatrzec ile tam tej
    pracy naprawde jest i jakie stawki, zamiast wysluchiwac banialukow Stefka
    Bajdoklety.

    Matt podaje, iz mieszka w Bradbeach waters - taka nazwa nie istnieje, chyba
    litere opuscil, bo na google.maps wyswietla mi sie Broadbeach, wiec uznaje ze to
    mial na mysli. Fotki z satelity wygladaja ladnie, w samym srodku dzielnicy
    jeziorko zamknietej wody, zero pomostow i lodzi, z bokow juz sa kanaly i jakies
    pomosty sa, lodzie tez ale nazwy tych dzielnic to juz jakies inne sa: Rialto,
    Miami keys, Moana Park, Cypress Garden, tak wiec opowiesci Matta sa malo
    wiaryogodne, bo tez moge powiedziec w jakim to szkockim zamku u jakiej
    baronowej noce sobie spedzam jako zigolo i mi jaki majatek za to daje - nikt
    tego nie potwierdzi to sobie opowiadac moge.

    Matt nazywa mnie baranem za moje dokonania w Nz, nowy okreslnik, bo do tej pory
    bylem tam nazywany nieudacznikiem. Wiec prosze Matta o wyjasnienie mi pewnego
    fenomenu ktory sklada sie z pytan, jak to jest, ze:
    1. W Polsce zaraz po studiach, bez zadnego doswiadczenia zawodowego, w czasach
    kryzysu i bezrobocia 20% prace "baran" znalazl
    2. W UK przy bezrobociu 7% i ciagle rosnacym, poczatkach kryzysu "baran" prace
    w zawodzie znalazl po okolo miesiacu szukania i wyslaniu kilkunastu cv
    3. w Nz przy bezrobociu 3-4 % i opowiesciach o boomie gospodarczym, o bledzie
    statystycznym i braku rak do pracy "baran" pracy w zawodzie znalezc nie mogl, a
    prawie codziennie siedzial na internecie, wysylal cv dziesiatkami gdzie sie
    dalo, chodzil po agencjach od drzwi do drzwi, jak nie wyslal cv na email to
    wydrukowal osobiscie i zaniosl

    W NZ "baran" slyszal na poczatku pobytu ze brak mu doswiadczenia lokalnego,
    referencji, jego kwalifikacje sa nie wiadomo co warte - pewnie nic, a jak juz
    sobie znalazl referenta na budowie to uslyszal, ze doswiadczenie z budowy nie
    dobre, poza tym przerwa w zawodzie dyskwalifikuje do podjecia pracy, a jak
    "baran" aplikowal o prace gdzie doswiadczenia nie wymagano az tak bardzo to
    slyszal ze jest overqualified i tez nie moze.

    Moze mi Matt podpowiesz na co tam sie przekwalifikowac innego, bo ja sie
    przekwalifikowalem na pomocnika budowlanego, bo tam na nic innego sie nie dalo,
    poza zbieraczem owocow czy innym zmywaczem kibli. Naogladalem sie na budowach
    ludzi co to te papiery kiwuskie zaczeli robic aby je miec i z budowy sie
    wyzwolic, a dalej na budowach zostali, bo budowa jak czarna dziura jest i wsyssa
    a nie wypuszcza.

    Obywatelstwo sie wzielo po to bo myslalem ze w Oz bedze mial lepiej, a do do
    tego paszport NZ bym mi potrzebny podobnie jak prawie 50000 innych co to sie w
    ostatnim czasie wyniesli z tego raju do Oz:
    www.nzherald.co.nz/business/news/article.cfm?c_id=3&objectid=10538926
    gdzie pisza:
    The population drift to Australia reached its highest level in at least 30 years
    last month.

    i dalej:

    New Zealand's overall annual migration net gain has also fallen to its lowest
    level in nearly seven years.
    In the year to September, 86,700 people arrived in this country on a PLT basis,
    while 82,300 left, SNZ said.

    wiec jak Matt mowi ze mi tylko jednemu beeeeeee, to dlaczego takie tysiace z
    tego raju wyjechaly? Skoro tam tak dobrze to czemu ludzie wyjezdzaja na stale?
    Z tego australijskiego raju tez juz ponad 70000 ludzi wyjechalo ostatnio na
    stale, i ta liczba rosnie, tu pisza:
    www.news.com.au/heraldsun/story/0,21985,22693554-662,00.html
    Zrzeczenie sie obywatelstwa kosztuje, a NZ dostala ode mnie dosyc kasy, ze ani
    grosza wiecej, paszport kiedys odesle do ambasady NZ z listem co ja mysle o tym,
    i ze moga mnie tam z listy obywateli skreslic ale ja za to nie zaplace.

    bolo81

    Piszesz z Norwegii, jak sie domyslam nie masz tam lekkiego zycia, jestes
    technolog zywcosci a pracujesz na budowie, to frustruje jak sie ma inny zawod,
    Nie znam Norwegii, ale byc moze nie ma tam zapotrzebowania na to co umiesz, brak
    jez. norweskiego i stad ten brak pracy w zawodzie, moga byc rasisici i nie chca
    obcych u siebie, ale pamietaj o paru rzeczach. Norwegia broni sie przed
    imigrantami, nie robi z wielka pompa programu imigracyjnego jak NZ, wiec jadac
    tam nie mozna miec pewnosci ze bedzie sie mialo prace. cos sie znajdzie, ale to
    moze nie byc to co pasuje. Koszty zyciowe sa tam wysokie ale jak i przy byle
    czym da sie rade zarobc duzo to moze i cos zostanie. W NZ zarobki sa niskie a
    wszystko kosztuje bo z odleglego swiata sie sprowadza, wiec pracujac tam za
    10-15$/h to ci starczy na skromne wydatki i sznurek zeby sie powiesic to tam
    jest bardzo modne, bo ten kraj przoduje w statystykach samobojstw, z tej radosci
    ze sie mieszka w tym raju, ktos na zycie sie targnie.Bandyctwo - w Norwegii
    chyba nie ma gangow, albo sie o tym nie mowi. W NZ mowi sie ze jest bardzo
    bezpiecznie, a maoryskich, tonganskich, samoanskich i innych gangow pelno, tluka
    sie miedzy soba, napady robia, strzelaniny, w bialy dzien wejda do sklepu i
    kazdy kase im oddaje, tu masz swierzo:
    www.stuff.co.nz/4766382a11.html
    www.stuff.co.nz/4745534a11.html
    www.stuff.co.nz/4756297a11.html
    www.stuff.co.nz/4689469a11.html
    Police Association president Greg O'Connor last night described the area as
    "lawless", with not enough police to deal with the thousands of unsolved
    burglaries and aggravated robberies that spiral into more serious crime.
    Sergeant Don Wilkinson, 46, of Waimauku, West Auckland, died from a single shot
    to the upper body about 1.45am yesterday....
    The other sergeant, 44, wearing a stab-proof vest, was beaten and shot several
    times but survived.

    Tak tam jest, dzien i noc cos sie dzieje, i jeszcze opowiada sie ze jest bardzo
    bezpiecznie. To nie jest tak ze ja sobie wyszukuje same zle rzeczy, probowalem
    szukac dobrych i poza ladn
  • wodnik55 25.11.08, 15:00
    psychologiczny okop ze swojego pobytu w NZ ok, nie powiodło sie tak
    jak powinno, mogło by lepiej, tak jak wszędzie.
    Porównianie polski z zagranicą sorry jest nieadekwatne z wielu
    powodów, porównanie z UK przy jej potencjale i ludności, mierz
    proszę skalę porównywalną.
    Mam wrażenie że trochę wszyscy próbujemy Ci przekazac że lepiej dla
    Ciebie będzie się uśmiechac i patrze w przyszłośc, rozlicz się już
    emocjonalnie z NZ wyluzuj, daj nam wszystkim szansę na ewentualne
    własne porażki a może sukcesy.
    Ja osobiście przyjmuję że ostrzegałeś ok, dzieki

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka