W sobote wieczorem ktos postanowil zrobic swoim pieskom frajde i
poszedl z nimi na spacer spusciwszy je ze smyczy. Z rozmow z
sasiadami i policja wyniklo ze wpadly do kilku ogrodow przy naszej
ulicy, wlazac nawet na werandy a w naszym ogrodzie przeskoczyly
niski plotek kroliczego ogrodu i dostaly sie do ich klatki od gory,
rozdzierajac siatke. Wlasciciel wpadl do ogrodu pewnie w czasie gdy
jego psy masakrowaly nasze kroliki, otworzyl drzwi kroliczej zagrody
zeby uwolnic swoich ulubiencow, psy jeszcze wywlokly cialka na
zewnatrz, po czym wszyscy uciekli. My bylismy w tym czasie w domu i
niczego nie slyszelismy! Dopiero wczoraj rano gdy poszlam do ogrodu
znalazlam 3 trupki... jeden jedyny ocalal bo pewnie sie schowal w
kacie za duza doniczka i trwal w bezruchu. Straszny zal. Jakbym
dostala w swoje rece tego bezmyslnego skurwiela, wlasciciela
(wlascicielke?) to chyba bym solidnie obila.
Pracuje dzis w domu i odruchowo patrze przez okno na ogrod zeby
zobaczyc co kroliki wyprawiaja - i przypomina mi sie ze juz ich nie
ma. Tego ostatniego trzymamy teraz w domu, siedzi rownie osowialy
jak ja.
Luiza-w-Ogrodzie
Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.