To chyba mnie Luiza przywolala do odpowiedzi
Tak, prawie rok temu urodzilam corke. Rodzilam w lokalnym szpitalu,
jakos nie postaralam sie do tej pory o prywatne ubezpieczenie. Przez
cala ciaze opiekowaly sie mna polozne, ginekologa widzialam na oczy
2 razy, a badanie ginekologiczne robione mialam raz, cztery dni
przed porodem i to tylko dlatego, iz wydawalo mi sie ze to juz!
Podobnie USG- tez jedno, okolo 19 tyg. Polozne robily standardowe
badania- cisnienie, obwod brzucha, cukier (tez raz). Od czasu do
czasu zagladalm tez do lekarza rodzinnego. Bylam wtedy tym
przerazona, bo pamietam ciezarne kuzynki i kolezanki w Polsce, ktore
co rusz chodzily do ginekologa, USG chyba 3 czy nawet wiecej. Teraz,
z perspektywy czasu, mysle , ze wcale tak zle nie bylo i im
mniej 'grzebania' (aj, nieladnie to powiedzialam) tym lepiej. Jednak
podczas porodu okazalo sie, ze dziecko okrecone bylo pepowina, zle
ulozone (twarz do gory) i uzyli vacuum. Polska lekarka powiedziala
mi pozniej, ze w Pl nadawaloby sie to na cc. Z jednej strony ciesze
sie, ze cc nie mialam, ale gdybym miala rodzic drugi raz to bede sie
domagac drugiego USG tuz przed porodem.
Mam kolezanke, ktora rodzila zarowno w szpitalu panstwowym, jak i
prywatnym i stwierdzila, ze jedyna roznica bylo wylozenie kilku
tysiecy w tym wlasnie prywatnym. Sama jednak nie wiem jak to
wlasciwie jest.
Pracowalam do siodmego miesiaca, tyle wytrzymalam, bo prace mialam
wlasnie stojaca. Nikt sie mna specjalnie nie przejmowal i nie
wyroznial. Bardziej pomagaly mi kolezanki niz szefostwo. Urlop
maciezynski, jak juz wiesz, trwa rok i jest bezplatny. A o
pieniazkach na dziecko tez juz Luiza ladnie napisala.
No, to chyba tyle. Przepraszam co wrazliwszych za zbyt obrazowa
wypowiedz