> Mysle, ze lektura takiego forum daje stronniczy punk widzenia bo z
reguly pisza
> na nim ludzie niezadowoleni z opieki zdrowotnej, ci ktorzy mieli
problemy. Ci,
> ktorym wszystko poszlo bezproblemowo nie zagladaja na takie forum
bo nie maja o
> czym pisac.
Nie, to nie tak - na tych forach masz relacje i jednych i drugich.
Co z nich wyplywa:
- w PL ciaza to ciagle choroba
- polskim ciezarnym wtyka sie bez przerwy palce w niewymowne (a one
chyba to lubia i nie wyobrazaja sobie prowadzenia ciazy bez tego)
- straszy sie je bezustannie skracajaca sie szyjka i zagrazajacym
poronieniem
- faszeruje sie je tonami lekow (a zwlaszcza fenoterolem i no-spa)
- goli i nacina
- oraz generalnie traktuje przedmiotowo (ale to juz ogolna, jak sie
wydaje, bolaczka polskiej medycyny).
Moje wlasne doswiadczenie z ciazy i porodu w Australii jest sprzed
13 lat. Wiem rowniez w jakich warunkach rodzily sie dzieci 15-20 lat
temu we Francji, Szwecji, Wloszech i Szwajcarii. Otoz jestem
przekonana, ze w ogolnym rozrachunku Polska jest ciagle 40-50 lat do
tylu.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.