> Co z nich wyplywa:
> - w PL ciaza to ciagle choroba
> - polskim ciezarnym wtyka sie bez przerwy palce w niewymowne (a one
> chyba to lubia i nie wyobrazaja sobie prowadzenia ciazy bez tego)
> - straszy sie je bezustannie skracajaca sie szyjka i zagrazajacym
> poronieniem
> - faszeruje sie je tonami lekow (a zwlaszcza fenoterolem i no-spa)
> - goli i nacina
- i przy pierwszym plamieniu dostaja zwolenienie, diagnoze o ciazy zagrozonej,
leki i zwolnienie
Co wiecej, Polki majace juz doswiadczenia z Polski, a ktore sa w UK i tam maja
prowadzona ciaze sa na ogol zaszokowane odmienna praktyka i wydaje im sie, ze sa
zaniedbywane przez lekarzy. To poczucie moze jeszcze poglebiac dodatkowo
standardowa praktyka, ze ciazy przed 12 tygodniem generalnie sie tu (ani w UK)
nie ratuje. I pacjentki nie wierza, ze im mniejsza ilosc ingerencji medycznych
tym lepiej dla ciazy.
--
W mózgu kobiety jest taka maleńka komórka, w której mieszczą sie setki par butów.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.