Nie wiem czy przebije....heheeh
Mieszkajac jeszcze gorach i bedac kiedys na dyzurze nocnym, zostalam
wezwana do 14-to letniej dziewczynki. Wezwan w celu stwierdzenia,
czy dziecko nalezy wsadzic w samochod i zabrac do szpitala, czy
wezwac ambulans...
No wiec zobaczylam na piszczelu nogi dwie dziurki, wygladajace tak
jednoznacznie, ze az mnie scielo. Dziecko czulo sie mdlo i oprocz
tego nic jej nie bylo!!! Nie pamietala tez aby cokolwiek ja ugryzlo.
Wezwalismy ambulans i zabrano ja do szpitala. Badanie krwi
potwierdzilo, ze byl to waz brazowy ale poniewaz trafil na kosc -
niewiele jadu dostalo sie do krwi, wiec objawy byly praktycznie
minimalne.
No tak - tylko, ze to bylo w Gorach Snieznych w osrodku sportowym
oddalonym od pobliskiego miasteczka o kilka kilometrow...czyli w
srodku niczego oraz w krainie wezy wystepujacych tak masowo jak
kroliki - nie przesadzam...hehehe
Mielismy nawet 'faceta', ktory zajmowal sie wylapywaniem tych, ktore
sie zaczynaly krecic wokol domow. Weze sa terytorialne, wiec po
zalozeniu gniazda jest sporo pracy sie ich pozbyc. Te przechodzace
byly ok. Eastern brow oraz tiger glownie.
Latem nie wchodzilo sie w trawe i tyle.
Mnie sama tylko kiedys pogryzly na rzece muchy!!! 'march flies' taka
zmutowana i wieksza odmiana muchy konskiej. Pogryzly mi cale nogi i
rece. W takiej ilosci, ze o dziwo, jak zawsze po jednej drapalam sie
przez tydzien, to po dziesiatkach zeszlo mi nastepnego dnia. W nocy
tylko 'palilo'oraz spuchlo zdrowo.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.