Bylo juz tutaj pare podobnych watkow.Ponizej jeden ze starych postow:
Kan:
"Szczerza mowiac, to ni du du nie moge zrozumiec tejze checi do
nauki j.angielskiego w Australii. Z tego co ogolnie zauwazylam przez
lata pracujac w szkole sredniej - obowiazuje tutaj angielski-
autralijski. Bardzo fajny i egzotyczny gdy dorzuci sie slang oraz
wymowe z 'outback' ale w Europie na psia bude przydatny...z uwagi na
akcent. Kursy, z tego co mi wiadomo - nalezy dobrze wyszukac, aby
zahaczaly o gramatyke...
Metoda uczenia sie ze sluchu jest skuteczna, tylko dla muzykalnego
ucha, ktore ma do tego przeznaczone na nauke wieeele miesiecy. Kursy
prowadzone ta metoda przez obcokrajowcow, na ktore tez tylko takowi
uczeszczaja, sa jalowe.
Slowo daje, wiecej nauczylam sie w pierwszych miesiacach ogladajac
kreskowi i 'Sesame street' oraz pracujac nad wymowa przez rok w
Polsce z zestawem kaset...niz bedac ze dwa dni na srednio-
zaawansowanym kursie j, angielskiego. Ale nie wiem - wiele lat temu
sie odbywalo, moze poziom sie zmienil??
Czy nie latwiej uczyc sie jezyka angielskiego w UE???"
A od siebie jeszcze dodam, czego Ty sie chcesz nauczyc przez 4
tygodnie?
......a bilecik kosztuje ,oj kosztuje.Nie lepiej auto-stopem do
Calais ,a potem pare godzin kajakiem i jeszcze na zmywaku mozna
dorobic .Tutaj juz wszystkie zmywaki zajete przez Sudanczykow i
Somalijczykow