Zorientowałam się trochę w temacie. Pani z biura współpracy z zagranicą z mojego
uniwersytetu dała mi namiary na osoby, które były na stypendium w Sydney i oni
okazali się bezcenną skarbnicą wiedzy.
Jest tak jak podejrzewałam, tzn. w Sydney można uczyć się angielskiego, po
naprawdę niskich cenach, tzn. po takich samych jakie płacą Australijczycy za
lekcje hiszpańskiego czy włoskiego. Zakwaterowanie też można załatwić sobie
samodzielnie dużo taniej. Już nawet wstępnie rozmawiałam na skypie ze studentami
z mojego uniwersytetu, którzy są obecnie w Sydney na stypendiach i pewnie
wynajmę mieszkanie razem z ich koleżankami z roku.
Jeśli chodzi o bilety lotnicze radziłabym szukać na stronach włoskich biur
podróży. Można tam znaleźć bilety za naprawdę śmieszne pieniądze w ramach last
minute (wyloty najczęściej z Mediolanu przez Singapur).
Teraz moim największym problemem jest jak przekonać szefową, żeby mi dała taki
długi urlop (4 tygodnie). Wprawdzie mam tyle, ale szefowa wolałaby żebym
jednorazowo nie brała dłużej niż 3 tygodnie. No cóż, postaram się do końca
przyszłego tygodnia pozamykać wszystkie długoterminowe projekty i może uda mi
się ją przekonać.
Jak będę już znała więcej konkretów, to napiszę tu, może ktoś też szuka
podobnych informacji i moje wskazówki mu się przydadzą. Z kilkoma osobami z
forum włoskiego myślimy nawet o stworzeniu strony o wyjazdach na kursy
angielskiego do Australii i wskazówkami jak sobie to wszystko zorganizować
samodzielnie dużo taniej. W sumie o indywidualnych wyjazdach na kursy włoskiego
też niedawno było niewiele w necie, a teraz na każdym kroku zatrzęsienie
informacji i cenne wskazówki. Jak taka strona powstanie na pewno dam znać i
podam adres. Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy tak jak ja marzą o
spędzeniu wakacji w tym magicznym mieście jakim jest Sydney