> czy miałeś jakieś zaświadczenie od alergologa na tą mieszankę. Chciałabym
> przewieźć Bobilon Pepti dla dziecka, ale nie za bardzo wiem jakie są procedury.
Tu juz bylo ponad 4 lata temu, moge pokrecic szczegoly.
Wydaje mi sie jednak, ze nie mielismy zadnego zaswiadczenia i chyba wlasnie Bebilon Pepti wiezlismy. W Australii na granicy po prostu kazano nam pokazac zadeklarowany produkt i gdy zobaczyli etykiete to puscili nas z tym. Kontrola trwala doslownie kilkanascie sekund.
Za to jeszcze na lotnisku w Poznaniu kontrola bezpieczenstwa wypatrzyla "podejrzane puszki" na przeswietleniu i wywolano mnie przez megafon z poczekalni zebym sie zglosil do kontroli. Kazali mi samodzielnie otworzyc bagaz i pokazac co tam mam. Ale gdy zobaczyli nalepke Bebilonu to puscili. Tyle, ze cale moje "sprytne" opakowanie bagazu w worki na smieci poszlo do diabła.
Byc moze sprawdzano mnie tak dokladnie, bo tych puszek bylo co najmniej kilka, jako że byl to przelot "migracyjny" i mialo starczyc na wzglednie dlugo.
--
Przemek
www.LiveDownUnder.info/blog