28.10.10, 10:34
Witajcie

Na Wasze forum zaglądam dosyć często, choć cyklicznie. Łączy mnie z Wami jedno - chęć pisania.
Wczoraj był mój wielki dzień i rumiana i rozedrgana rozesyłałam moją powieść. Co z tego będzie to sie okaże.
Co mnie zdziwiło, już dzisiaj od jednego otrzymałam odpowiedź odmowną (czy oni w ogóle to przeczytali? Nie wydaje mi się). Mówi się trudno, pisze się dalej. I czeka.

Z chęcia zamieściłabym fragemnt powieści do oceny Wam tutaj, tylko nie wiem czy wypada tak na wstępie obrzucać tekstem o nieokreślonej obiektywnie jakosci ;)

Pozdrawiam
stworzenie
Edytor zaawansowany
  • 28.10.10, 13:07
    Witaj
    --
    Bajki dla dorosłych
    www.bajkaniebajka.blog.onet.pl
  • 28.10.10, 16:28
    Witaj i wrzucaj :) to czasem działa jak dobry talizman, sądząc po skutkach :D
    --
    Wydawnictwa i ich obyczaje Mamrotek wydawniczy :)
  • 28.10.10, 19:54
    Witaj i wrzucaj - po to to (pod)forum jest.
  • 29.10.10, 06:31
    Popołudnie ciągnęło się strasznie długo i mozolnie. Nie mogłam sobie znaleźć miejsca. Próbowałam coś pisać, ale bezskutecznie. Nie mogłam się na niczym skupić. Dostałam tylko sms od mojego osobistego, jeszcze póki co, dyktatora, z zapytaniem kiedy kotek (czyli ja, jak cudownie) wraca z wyjazdu. Odpisałam mu, że kotek nie wie, że ma tu kilka spraw do załatwienia. Nie wdając się w szczegóły. A więc jednak był w moim mieszkaniu i nawet odczytał moją wiadomość i chyba nie przeczuwa nadchodzącej i nieuniknionej detronizacji, a szykuje się zamach stanu. Oj szykuje. Postaram się wspaniałomyślnie uniknąć rzezi.
    Czekałam na Cezarego. Miał przyjść po obiecane egzemplarze twórczości mojej rodzicielki. Świadomość nadchodzącej wizyty sprawiła mi pewną niewytłumaczalną i masochistyczną przyjemność. Poprawiłam makijaż i przeczesałam włosy. Cieszyłam się, że coś, czy raczej ktoś, popołudnie z lekka mi ubarwi. Gwoli wyjaśnienia, nie w głowie mi był flirt. Nie miałam żadnych planów matrymonialnych. Musiałam się po prostu czymś zająć. Bezczynność doprowadzała mnie do obłędu.
    Przypomniała mi się płyta ze zdjęciami ojca. Pomyślałam, że to dobry sposób na zabicie czasu do wizyty tego nieokrzesanego gliniarza. Kiedy ją włączyłam i pierwsze zdjęcie pojawiło się na ekranie nie zobaczyłam ani ojca ani egzotycznych, kolorowych krain, ani pięknych wyciosanych wiatrem i słońcem twarzy Latynosów. Coś się musiało mamie pomylić. Moim oczom ukazała się jakaś kobitka. Całkiem niezła, miałam już dać upust swojej wścibskości i dalej przeglądać zawartość folderu gdy nagle usłyszałam u góry jakiś dziwny dźwięk. Tajemniczy i napawający lękiem odgłos. Ledwo słyszalny, a jednak świdrujący w głowie przerażając bez specjalnego wysiłku i trudu.
    Potem rozległ się stłumiony trzask… i drugi.
    Zupełnie jakby doniczka rozbiła się …i druga.
    Spojrzałam w górę, ale mimo usilnych starań nie byłam w stanie przeniknąć wzrokiem przez sufit. Chciałam już ruszyć w tamtą stronę i sprawdzić co się dzieje na piętrze. Byłam już przy schodach, a nawet jedną nogą na ich pierwszym stopniu, gdy nagle przed oczami zamiast mojego życia przeleciały mi wszystkie tego typu sceny z oglądanych i przeczytanych przeze mnie kryminałach, thrillerach i horrorach. A figa! Nie dam się, nie dam i już! Uciekam! Zatrzymałam się gwałtownie na pierwszym stopniu, odwróciłam na pięcie i ruszyłam w stronę drzwi wejściowych. Otworzyłam je. Na progu stał Cezary Wnuk z ręką w górze trzymaną tak, jakby chciał mnie puknąć w czoło.
    - Co się stało? Gdzie jest policjant, który miał tu służbę?– spytał opuszczając niepewnie rękę i rozglądając się dookoła.
    - Usłyszałam huk dochodzący z góry i chciałam dać dyla. – Cezary spojrzał na mnie w dziwny sposób. Czyżbym wyczuwała w tym wzroku pogardę? Tak, to zdecydowanie jest pogarda we własnej osobie.
    Trudno – jestem tchórzem. Ostatnio jak wykazałam się odrobiną odwagi zostałam obdarowana gołębim truchłem. Cezary pobiegł do góry. Znalazł tam jedynie dwie roztrzaskane doniczki w których do tej pory były zasadzone jakieś egzotyczne kwiaty o bliżej nie znanej mi nazwie. Nikogo w pokoju nie było.
  • 29.10.10, 14:46
    że coś, czy raczej ktoś, popołudnie z lekka mi ubarwi. Gwoli wyjaśnienia, nie w głowie mi był flirt.
    ------
    musisz poszukać dobrego redaktora...
    Moim zdaniem masz braki warsztatowe. Ale równocześnie stwierdzę, że mimo to - przeczytałem z zainteresowaniem. Najważniejsza jest historia, którą chcesz opowiedzieć...
    Pozdrawiam
    jeep
  • 02.11.10, 06:52
    Dziękuję za opinię.

    Cieszę sie, że dobrze sie czytało.

  • 15.11.10, 13:21
    Nie chciałam się dobijać i dopytywać, ale jednak to zrobię ;) - ach te emotki.
    Może ktoś jeszcze czytał moją próbkę i chciałby coś napisać w zwiazku z tym?
    Czy może nie warta ona komentarza?

    Pozdr.
    Stworzenie.

  • 16.11.10, 01:27
    stworzenie-pl napisała:
    > Nie chciałam się dobijać i dopytywać, ale jednak to zrobię ;) - ach te emotki.
    > Może ktoś jeszcze czytał moją próbkę i chciałby coś napisać w zwiazku z tym?
    > Czy może nie warta ona komentarza?

    No niestety, udostępniamy tylko platformę, komentarzy nie gwarantujemy.
    Pewnie towarzystwo akurat zajęte. Na pociechę - gdyby ewidentnie było do czego się przy...ić, już by ktoś to zrobił. A tak - pewnie ogólnie nie jest źle, ale nie zachwyca.
    Nie zniechęcaj się, Stworzenie. Może wrzuć drugi kawałek?


    --
    Wydawnictwa i ich obyczaje
  • 15.11.10, 22:34
    kiedy kotek (czyli ja, jak cudownie) wraca z wyjazdu.
    wracać z wyjazdu? hmm... wracać skądś lub dokądś, ze wsi, do domu, także z rajdu, wycieczki (bo się na wycieczkę wyjeżdża), ale nikt nie wyjeżdża na wyjazd.
    Świadomość nadchodzącej wizyty sprawiła mi pewną niewytłumaczalną i m
    > asochistyczną przyjemność.
    jeśli masochistyczną, to po co niewytłumaczalną?
    Całkiem n
    > iezła, miałam już dać upust swojej wścibskości i dalej przeglądać zawartość...
    wścibstwo - ok, ale wścibskość? a nie lepiej po prostu ciekawość?
    > Spojrzałam w górę, ale mimo usilnych starań nie byłam w stanie przeniknąć wzrok
    > iem przez sufit.
    to jest tekst sf? bohaterka ma możliwości przenikania wzrokiem przez ściany, ale teraz akurat jej się nie udało? w realu takie starania się nie zdarzają, bo wiadomo, że się nie uda:)
    Byłam już przy schodach, a nawet jedną nogą na ich pierwszym stopniu
    jedną nogą na pierwszym stopniu - wystarczy, "ich" niepotrzebne, przy schodach była, więc wiadomo, że o stopień schodów, nie np. temperatury chodzi.
    > , gdy nagle przed oczami zamiast mojego życia przeleciały mi wszystkie tego typ
    > u sceny z oglądanych i przeczytanych przeze mnie kryminałach, thrillerach i hor
    > rorach.
    wb z oglądanych kryminałów, thrillerów, horrorów, ale ogólnie zdanie uważam za niezręczne. Była już na schodach, gdy nagle przeleciało jej coś przed oczami?
    dla mnie coś w tym stylu byłoby lepsze: Nagle znieruchomiałam. Przypomniały mi się sceny z horrorów..itd. Rozumiem, że nawiązanie do scen z własnego życia miało stworzyć atmosferę sytuacji granicznej, ale ta scena przedstawia zagadkę, lęk, strach, a nie zbliżającą się śmierć - bo hałas na piętrze sam w sobie nie zabija.
    Oczywiście jeśli to nie jest sf:)

    Ponieważ fragment jest wyrwany ze środka tekstu (czyli nie początek), być może moje powyższe uwagi nie mają sensu, jeśli wcześniej pewne rzeczy były już sygnalizowane - np. bohaterka jest strachliwa i przed każdym przejściem przez ulicę widzi sceny ze swego życia.
    Problem z przecinkami jest niewielki, w końcu korektor ma mieć coś do roboty:)
    A więcej będzie?
  • 16.11.10, 07:04
    dziekuję za komentarz i cenne uwagi.

    pozdrawiam
    stworzenie





  • 16.11.10, 13:38
    Da się to czytać, ale za bardzo komplikujesz frazę i czasem powstają redundancje przez to, jak w zdaniu z "jeszcze póki co". Tam przecinki uniemożliwiają czytanie, a z zacytowanego - wystarczy jedno :)
    Ale mogło być gorzej, walcz, walcz :-)
    Towarzystwo Zajęte :)
    --
    Wydawnictwa i ich obyczaje Mamrotek wydawniczy :)
  • 15.01.11, 20:05
    To, co mi się rzuciło w oczy przy pierwszych kilku zdaniach, to ich długość. Spróbuj je przeczytać na głos. Brak w nich płynności. Przy opisach akcji kilka zdań z jednym czasownikiem jest ok, ale przy długim opisie, w którym tak naprawdę nic się nie dzieje, lepiej jest upłynnić tekst, tworząc dłuższe zdania.
    Druga część jest lepsza, czytało mi się ją lepiej. Akcja nabrała tempa, więc krótkie zdania już nie kolą w oczy. Wcale nie myślę o głównej bohaterce jak o osobie strachliwej, bo ja pewnie zrobiłabym to samo ;)
    Poza tym oczywiście trzymam kciuki za odpowiedź pozytywną :)
  • 29.10.10, 13:59
    Witaj,
    Ja też ich podczytuję :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.