Dodaj do ulubionych

optymistyczny głos młodego Polaka

21.11.12, 22:43
Bez komentarza.

Re: daleko nam do dobrobytuIP: 212.51.203.*

Gość: Hałabała20.11.12, 14:51Odpowiedz

Dlaczego nie opuszczę naszej Ojczyzny - Jestem młody, mam 30 lat. Wiem, że Polska to kraj gdzie można wiele osiągnąć nie mając układów i znajomości. Ja np. od 8 lat pracuję w państwowej firmie. Wiedzie mi się całkiem OK. Nie wyjechałem jak inni moi koledzy za granicę do pracy, bo wiem, że w Polsce można wiele osiągnąć. Ja po 8 latach pracy mam już odłożone na koncie 9 tys. złotych. Zastanawiam sie teraz, co z tym przecież niezłym kapitałem zrobić. Myślałem o jakimś salonie obuwniczym w galerii lub restauracji w centrum miasta. Kwota jest jak dla mnie całkiem spora (w końcu to uczciwie zbierałem ją całe swoje życie). Może i mogłem odłożyć nieco więcej, ale ja kocham podróże i dużo pieniędzy wydaję na ten cel. Już dwa razy z zakładem pracy byliśmy w Stoczni Gdańskiej. Wielkie przeżycie mówię wam. Fantastyczna też była dwudniowa wycieczka na tamę na Wiśle we Włocławku. Szum niczym na wodospadzie Niagara. Nawet kupiłem sobie tam fajną pamiątkę. Dwa słoiki z wodą. Jeden z wodą przed tamą, a drugi słoik z wodą za tamą. Fajna sprawa, polecam . W Polsce wcale nie potrzeba mieć "pleców" żeby dobrze żyć. Właśnie spłacam ostatnią ratę za komputer. Będzie już mój na 100%. Kupiłem go 4 lata temu. Ma jeszcze całkiem niezłą konfigurację... tylko te 1 GB ram-u. Ale to nie jest duży problem bo można dokupić. Ostatnio na mieście byłem zobaczyć co można taniej dostać na wyprzedaży. Spotkałem kumpli którzy wyjechali za granicę. Trochę opowiadali o samochodach, pieniądzach, ale chyba ich trochę poniosła fantazja. Nawet byli przy kasie bo postawili piwo. Ja żeby nie być gorszy to też postawiłem. Dobrze, że miałem właśnie przy sobie tą stówkę na ostatnią ratę za kompa, bo inaczej był by przypał, że nie mam kasy. Ale ja większej gotówki przy sobie nigdy nie noszę. Wiecie przecież sami jak jest. Za 5 zł to mogą człowieka zabić i okraść. Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy wierzą, że w Polsce fajnie jest i warto tu żyć.

Uff... w końcu urlopik .Zasłużony odpoczynek po ciężkim roku pracy. Gdzie tu pojechać na wakacje? Moja firma, a w zasadzie jej Fundusz Wakacyjny ma jakieś przejściowe problemy, i z funduszu wakacyjnego (coś w stylu "wczasy pod gruszą", wypłacili nam tylko po 75% należnej kwoty. Wyszło już całkiem sporo, bo po 350 zł, a będzie jeszcze przecież reszta 25%.
Na wczasy w sierpniu w naszym ośrodku się nie załapałem bo jako singiel mogę jechać tam po sezonie. W listopadzie. Kurde, ale wtedy to nie będę miał urlopu. He he, ale od czego mądra głowa. Przeglądam oferty, tak zwane "last minut" i z obliczeń logistyczno-finansowych wyszło jak nic, że na Costa de Taras (balkon mojej mamy) będzie ok. 350 zł. Starczy spokojnie na all incl. a jak by była brzydka pogoda to do domu w sumie niedaleko. Wprawdzie nie ma tam palm, ale są piękne pelargonie. Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy wierzą, że w Polsce fajnie jest i warto tu żyć.

Dziś przyjeżdża do mnie moja narzeczona. Piękna dziewczyna. Od kilku dni chodzi cała w skowronkach bo dostała swoją pierwszą pracę po zakończeniu edukacji na poziomie mgr. Muszę powiedzieć, że byłem miło zaskoczony wielkością jej wynagrodzenia. Za pracę w administracji państwowej firmy dostanie 1119 zł na rękę. Całkiem nieźle jak na początek. Ja po 8 latach mam 1270 zł i juz całkiem niezłe doświadczenie.
Dla mojej dziewczyny wzorem jest Pani Stefania z mojego zakładu pracy, gdzie razem dzielimy biurka. Pani Stefania w tym roku idzie na emeryturę .Całe swoje życie przepracowała w jednej firmie. Przeżyła kilku prezesów, parę Rad Nadzorczych, kilka kryzysów, dwa pożary i dużo widziała. Swoimi rękoma w czynie społecznym budowała ośrodek wczasowy do którego teraz nie mogłem jechać. Pani Stefania to najwyższej klasy specjalista w swoim fachu. Wyobraźcie sobie, że ona nie używa komputera! Ma wielki kalkulator formatu A4. Potrafi obliczyć na nim takie rzeczy, że na komputerze trzeba by dużo szukać, by znaleźć jakieś formuły do excela. Potrafi policzyć dzisiejszą złotówkę, pomnożyć przez złotówkę z przed denominacji a wynik podać w rublach transferowych. Taka to sprytna kobieta jest. Ale przyszedł czas na pożegnanie. Niedawno dostała decyzję z ZUS o emeryturze i jej wysokości. Będzie dostawała ponad 800 zł. Dokładnie 827,89 gr. Nieźle prawda? Za uczciwą pracę - uczciwa zapłata. Pani Stefania już snuje plany jak będzie wspaniale żyć na emeryturze. Ile zwiedzi krajów i takie tam. W końcu emerytura to czas na odpoczynek i zbieranie żniw ciężkich lat pracy. Jednego razu przyniosła mi nawet globus z działu logistycznego naszego zakładu, aby pokazać wszystkie miejsca, gdzie pojedzie. Pierwsza ma być Canada a potem Japonia. Pani Stefania postanowiła większość ze swojej emerytury przeznaczać na wycieczki i na korzystanie z życia. I tu dobrze widać jak ciężką pracą można wiele osiągnąć. Moja dziewczyna też chce mieć taką karierę jak pani Stefania. Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy wierzą, że w Polsce fajnie jest i warto tu żyć.

Postanowiłem się usamodzielnić bo przecież 30-tka na karku. Zaczyna być ciężko mieszkać w małym pokoju z rodzicami. Tym bardziej, że nieraz mamy z moją dziewczyną nie tylko ochotę na słuchanie muzyki. Postanowiłem kupić mieszkanie. Na razie jakiś mały apartament. Traf tak chciał, że znalazłem w dzielnicy w której obecnie mieszkam całkiem ładne lokum. Nie trzeba dużo remontować, wystarczy małe malowanie. Apartament jest przestronny. Całość ma 34 m2. Salon z open kuchnią - 18 m2, sypialnia 8 m2, łazienka 4 m2, garderoba 1m2 i korytarz 3 m2. Cena za jaką jest mieszkanie wystawione to 244.800 zł. Podobno to atrakcyjna jak na tę dzielnicę. Poszedłem do banku po kredyt. Uśmiechnięta pani w banku dała mi do wypisania jakieś wnioski. Powiedziała, że na rozpatrzenie trzeba czekać tydzień. Trzeba też zapłacić prowizję za rozpatrzenie (1% wartości kredytu), ale jak to pani powiedziała, może być to doliczone do kredytu. No to jestem spokojny bo 1% to dwie moje wypłaty. Pani powiedziała też, że jak by się zmieniła moja sytuacja finansowa to mam dać znać. Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy wierzą, że w Polsce fajnie jest i warto tu żyć.

Na pożegnaniu pani Stefani szef wygłosił mowę pożegnalną i wspominał, że kryzys mija i dostaniemy podwyżkę. Ja dostałem 18 zł 66 gr. Na drugi dzień dzwonię z dobrą wiadomością do miłej pani z banku, że moja sytuacja finansowa uległa znacznemu polepszeniu. Miła pani podziękowała i zaprosiła na następny dzień. W sumie to dlaczego nie mam dostać kredytu? Mam stałą pracę, pracuję już 8 lat u tego samego pracodawcy, dostaję podwyżki, jestem wzorowym pracownikiem, więc pewnym płatnikiem dla banku. Prawda? Poszedłem do banku spokojny. Już z daleka pani uśmiecha się do mnie. Myślę sobie - jest kredycik. Niestety problem. Pani mówi, że mam za małe dochody i muszę mieć wkład własny. Spoko, przecież mam jeszcze niezainwestowane oszczędności całego swojego życia. Mówię pani, że mam ok 9 tys. zł a ona zrozumiała, że 90 tys i mówi, że to prawie 50% i, że to zmienia sytuację a ja, że nie 90 a 9 tys. Zmartwiona powiedziała, że muszę mieć większe dochody albo większy wkład własny i jeszcze dwóch żyrantów i żeby zarabiali min. 5 tys/mc. Ale powiedziała, że z moim dochodem to mogę śmiało dostać kredyt na kino domowe.
Edytor zaawansowany
  • super.222 22.11.12, 10:18
    Przeczytałam uważnie i nie zauważyłam, żeby *młody Polak* napisał
    cokolwiek o podnoszeniu kwalifikacji. W ciągu 8-miu lat pracy w państwowej
    firmie, czeka aż inni (czytaj pracujący w prywatnych firmach) doprowadzą
    kraj do takiej szczęśliwości, że on - dzisiaj miernota - stanie się konsumentem:
    wakacji zagranicznych, kredytów (o spłacie nie wspomina, a przecież trzeba
    będzie), wygodnego mieszkania i innych luksusów. Co gorsza - jego śliczna
    magisterka także uważa, że zrobiła już wszystko i teraz tylko dobrze połączyć
    się węzłem małżeńskim. A może on ma rację?


  • skuter44 22.11.12, 14:23
    Rośnie pokolenie darmozjadów?
    Niżej jego chrakterystyka.


    "W Polsce wyróżniamy trzy generacje pracowników: baby boomers - pracownicy w wieku 45-65 lat, którzy "pracują po to, żeby przetrwać"; generacja X - pracownicy w wieku 30-45 lat, którzy "żyję po to, żeby pracować" i generacja Y - wiek 20-30 lat, "pracują po to, żeby żyć"."

    "Postawa pokolenia Y jest zupełnie odmienna od pokolenia X (urodzeni pomiędzy 1961 a 1980). Mówi się o nich, że są młodzi, sprytni i zuchwali. To ludzie wychowani w kontakcie z najnowocześniejszymi technologiami. Nie znają świata, w którym nie ma internetu, e-maili i telefonów komórkowych"

    "To młodzi ludzie, którzy urodzili się w innych czasach niż dzisiejsi 30-40 latkowie. Ich rodzice żyli w czasach kapitalizmu, gdzie o wszystko musieli walczyć. Pokolenie Y ma łatwy dostęp do informacji, a wszystko jest na wyciągnięcie ręki. Dlatego chcą żyć i pracować inaczej niż 30-40 latkowie, którzy musieli do wszystkiego dojść sami "

    "Jako dobrze wykształceni, wychodzą bardzo często z założenia, że nie muszą się już uczyć, zadawać pytań i uzupełniać kwalifikacji. - Po prostu mogą się włączyć w każdej chwili do "gry", która nazywa się praca. Nie podporządkowują się standardom. Nie uznają hierarchii służbowej. Brak im cierpliwości, a świat wokół "porusza się zbyt wolno"."

    "Pracownicy z pokolenia Y są bardzo samodzielni i nie interesują ich zasady obowiązujące w pracy, co sprawia, że mają trudności z podporządkowaniem się regułom. Nie czują lojalności wobec pracodawcy, nie przyjmują krytyki i mają postawę roszczeniową"

    "Ci młodzi ludzie bardzo cenią swój czas wolny. Dlatego, kiedy mija 8 godzin pracy, długopisy wypadają im z ręki. Po pracy jest czas na realizację zainteresowań, więc nie widzą powodów do zostawania po godzinach"

    "Z punktu widzenia pracodawcy największym kłopotem jest to, że Y nie przywiązują się do firmy. - Nie czują się z nią emocjonalnie związani. Jeśli nie spełnia ich oczekiwań, nie mają skrupułów i odchodzą"

    "Pokolenie Y nie traktuje zatrudnienia jako wartości samej w sobie. Tak, jak osoby z generacji przedemerytalnej - baby bomers - "pracują po to, żeby żyć". "Życie" oznacza dla nich jednak samorealizację. Problemem dla pracodawców może być fakt, że Y potrzebują stałej stymulacji. - To ogromne wyzwanie szczególnie dla działu HR. Muszą tej grupie pracowników zapewnić, po pierwsze odpowiedni system motywacji i nagród, a po drugie, atrakcyjną ścieżkę rozwoju. Jeśli tego brakuje Y często rozglądają się za nową pracą. Stabilność oraz stałość zatrudnienia nie jest dla nich aż tak istotna
  • pia.ed 22.11.12, 17:14
    Cos mi sie nie wydaje, aby ktos kto przepracowal w biurze firmy 35 czy 40 lat
    dostal 827,89 zl emerytury ... Czemu wlasciwie ten pierwszy artykul sluzy?


    ... Pani Stefania w tym roku idzie na emeryturę .Całe swoje życie przepracowała w jednej firmie. Przeżyła kilku prezesów, parę Rad Nadzorczych, kilka kryzysów, dwa pożary i dużo widziała. Ale przyszedł czas na pożegnanie. Niedawno dostała decyzję z ZUS o emeryturze i jej wysokości. Będzie dostawała ponad 800 zł. Dokładnie 827,89 gr. Nieźle prawda? Za uczciwą pracę - uczciwa zapłata.
  • marii51 22.11.12, 21:17
    chyba ta pani Stefania odchodzi z pracy mając 55 lat?
    albo ma bardzo dużo lat nieskładkowych np wychowywała dzieci, albo malęńkie miała zarobki !
    Jakieś to takie niewiarygodne .
  • xy.5 22.11.12, 21:40
    Niestety bywa prawdziwe,ten optymistyczny ton młodego człowieka przypomina mi radzieckiego pisarza Zoszczenkę.W podobny sposób wyrażał swój zachwyt nad warunkami w szpitalnej sali w nowym państwie radzieckim-"są tam takie niewielkie i wygodne sale dla tylko 60 chorych osób".
  • pia.ed 22.11.12, 23:13
    Ten "optymistyczny głos młodego człowieka" to jest tandetne silenie się na dowcip ...
    niby satyra, ale nieudana ...
    Ciekawe skąd skuter to wziął?

  • skuter44 23.11.12, 08:57
    Zarówno pierwszy wpis interentowy jak druga informacja o pokoleniu Y miała na celu pokazanie jak zmienia się stosunek mlodego pokolenia do pracy. Myślałem ,że wywołają reakcję i oceny nasze emerytów. Po pierwsze zmiany zachowań i roszczeń młodych pracowników są szokujące. Po drugie jeśli to jest nowe które przyjdzie, jest pytanie co da im samym i jak wpłynie na obraz społeczeństwa ?. No i wreszcie , czy należy potępiać, prostować likwidować młodych w ich myśleniu i działaniu.?
  • marii51 23.11.12, 10:02
    Y
    W "pytaniu na śniadanie " słuchałam rozmów n/t ,
    ale jeśli notatek nie zrobię, to mi szybko pomyka z pamięci wink
    zostawię coś , może tu poczytamy o młodym pokoleniu
    szukampracownika.monsterpolska.pl/hr/hr-best-practices/porady-rekrutacyjne/pozyskiwanie-kandydatow/rekrutacja-pokolenia-y.aspx
  • pia.ed 23.11.12, 12:06
    skuter44 napisał:
    Zarówno pierwszy wpis interentowy jak druga informacja o pokoleniu Y miała na celu pokazanie jak zmienia się stosunek mlodego pokolenia do pracy.



    Nie mam nic przeciwko tej drugiej informacji ...
    Jest ciekawa choć blednie zakłada, ze wszyscy młodzi są po wyższych studiach,
    i to takich które dają im szanse pracy i możliwości szybkiej kariery ...
    Bo nie możne to przecież dotyczyć tych, którzy studiowali
    np archeologie śródziemnomorską czy inne rownie "pozyteczne" studia.
  • pia.ed 23.11.12, 12:56
    Choc w tym przypadku jest to wina KUL-u, ze takie kryteria dopuszcza,
    a wiadomo ze okazja czyni zlodzieja ...

    Zastanawiamy się, do kogo uderzyć, by - mówiąc bez ogródek - na lewo zdobyć zaświadczenie o występach w chórze czy w teatrze i za to zdobyć punkty.
    A chyba nie o to powinno uczelni chodzić - mówi Maciek.
    Podkreśla, że zna osobę, która załapała się na pierwszy próg
    (dostanie 700 złotych stypendium), mimo, że prawie w ogóle nie chodziła na zajęcia.
    - Dostarczyła zaświadczenia z teatru, że gdzieś tam występowała na Nocy Kultury, w Lublinie. I to spowodowało dużą liczbę punktów w tej kategorii.


    www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,12904525,W_indeksie_same_troje__ale_jest_stypendium__Studenci.html
  • pia.ed 23.11.12, 17:53
    Bardzo trafna ocena ...

    kamill-wawa
    Siostra pracuje w dziekanacie jednego z wydziałów dużej publicznej uczelni.
    Według ich wewnętrznych wyliczeń około 80 procent podań i wniosków pisanych w celach wszelakich zawiera kłamstwa i ma się nijak do rzeczywistości.
    Studenci kombinują, manipulują, kłamią i mataczą i to wszystko uchodzi im bezkarnie. Dlaczego? bo uczelnie walcząc o studenta przymykają na to wszystko oko.
    Rośnie nam więc inteligencja nauczona tego, że można załatwić wszystko poprzez roszczeniową postawę, arogancję kłamstwo i manipulację.
    To tak zwane polskie cwaniactwo ale wydaniu "nowej inteligencji". Strach pomyśleć jakimi będą ludźmi, szefami, pracownikami, rodzicami..
  • maria88 23.11.12, 18:10
    Gro studentów to dzieci rodziców dzisiaj dobrze sytuowanych. Od podstawowki chodza do szkól płatnych
    i to wysoko , potem do gimnazjów równiez prywatnych no na studia dostaja sie na takie kierunki
    gdzie tylko trzeba płacic za bycie studentem. Tak bycie studentem. Karda takiej uczelni zarabia
    krocie i zależy jej na utrzymaniu uczelni i na wysokich punktach w ocenach studentów.
    To profesor się stara aby student zaliczył a nie student żeby zaliczyć.
    Dawniej gdy moje dziecko startowało na uczelnię państwową trzeba było naprawde wykazać sie wiedzą.
    Nie tylko przy zdawaniu ale w całym okresie studiów.
    Moim zdaniem strach pomyslec co to będzie za kilka lat, gdy dzisiejsi studenci
    zechca wykorzystać swoją wiedzę w np. w przemysle lub w finansach.
    Nie wiem dlaczego skuter44 nie napisze o tym, przecież wie najlepiej jak to jest.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka