Dodaj do ulubionych

na G7 TUSK I TRUMP poróżnili się

25.08.19, 15:48
Sprzeciw Tuska
W sobotę przed szczytem przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk zapowiadał, że będzie starał się przekonać liderów, iż na następny szczyt lepiej zaprosić Ukrainę jako gościa niż Rosję.

Tusk przypomniał, że rok temu Trump sugerował, "żeby ponownie zaprosić Rosję do G7, publicznie oświadczając, że aneksja Krymu przez Rosję była częściowo uzasadniona i że powinniśmy ten fakt zaakceptować". "Pod żadnym pozorem nie możemy zaakceptować tej logiki" - oświadczył przewodniczący Rady Europejskiej.

Podkreślił m.in., że powody, dla których Rosję usunięto z grupy najbardziej rozwiniętych gospodarczo państw świata w 2014 roku, "wciąż są aktualne".
~~~~~~
dlaczego Trump decyduje wg swoich pomysłów?



Czytaj więcej na fakty.interia.pl/swiat/news-g7-donald-trump-po-rozmowach-z-europejskimi-przywodcami,nId,3167378#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome
Edytor zaawansowany
  • marii51 26.08.19, 14:36
    www.plotek.pl/plotek/56,79592,25122176,szczyt-g7-tusk-spotkal-sie-z-najwazniejszymi-politykami-i-ich.html#s=BoxOpImg8
    www.instagram.com/p/B1mAHtVCEg2/?utm_source=ig_embed&utm_campaign=embed_video_watch_again
  • marii51 30.08.19, 07:04
    Rząd PiS ma dzisiaj ogromny problem. Prawdziwym powodem odwołania wizyty w Polsce przed Donalda Trumpa może być sytuacja polityczna w naszym kraju. Trump, który ma przed sobą bardzo trudną kampanię prezydencką, nie chce być oskarżany o wspieranie reżimu zamieszanego w aferę z hejtem w internecie. Odwołanie wizyty z powodu huraganu mogło być więc wygodnym pretekstem.
    Wolność słowa i wolność wypowiedzi to w USA rzeczy święte. Hejt w internecie, prowadzony przez ministra i jego urzędników Amerykanom kojarzą się jak najgorzej. Przywodzą na myśl największe afery władzy, takie jak Watergate. W tej sytuacji odwołanie wizyty przez Trumpa było ledwie formalnością.

    ~~~~
    i tak zów będzie wina TYSKA ~jak w tytule wątku

    ps a tak calkiem to chętniej ywalby na Niepodleglości
    wiesci24.pl/2019/08/30/trump-nie-przyjedzie-do-polski-przez-afere-w-ministerstwie-sprawiedliwosci-kulisy-polskiego-watergate/
  • marii51 30.08.19, 17:04
    - Wedle prognoz Dorian może spowodować ogromne straty w ludziach i majątku, a wtedy rzeczywiście wszyscy by mówili: "no, ale dlaczego nasz prezydent [Donald Trump] jest teraz w jakiejś Polsce, skoro tutaj giną ludzie?" - ocenia prof. Zbigniew Lewicki, amerykanista z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.
    Prof. Zbigniew Lewicki: - Czasami zdarza się tak, że przyczyna i pretekst są tym samym. Moim zdaniem teraz do tego właśnie doszło. Huragan zmierzający w kierunku Florydy to polityczny powód, bo jest to niezwykle ważny stan w wyborach prezydenckich. Nieobecność Trumpa na miejscu, gdyby rzeczywiście doszło do kataklizmu, byłaby bardzo źle postrzegana przez wyborców. Wedle prognoz Dorian może spowodować ogromne straty w ludziach i majątku, a wtedy rzeczywiście wszyscy by mówili: "no, ale dlaczego nasz prezydent jest teraz w jakiejś Polsce, skoro tutaj giną ludzie?".

    Dorian to jednak też pretekst dla rezygnacji z przylotu do Polski na uroczystości 1 września. Są bowiem elementy, które sprawiają, że ta wizyta mogła się okazać niekorzystna dla USA czy samego Trumpa. Chodzi o kontrowersję wokół braku zaproszenia dla prezydenta Rosji Władimira Putina - to znacząca nieobecność.

    Strona polska od początku jednak nie miała w planach zapraszania przedstawiciela Rosji?
    To prawda, ale czasami takie rzeczy przechodzą bez echa, aż w końcu nabierają znaczenia. Oczywiście, nie było tu żadnej zmiany planów wobec Rosji, a kryteria zapraszania gości, jakie określił prof. Krzysztof Szczerski, są dość rozsądne. Nie jest jednak wykluczone - choć to pozostaje w sferze spekulacji - że doradcy mogli powiedzieć Trumpowi, że wizyta w Warszawie może zadrażnić kontakty z Moskwą.
    ----- a wszystko to cel _ wygrana druga kadencja
    interesujące cd za moment
  • marii51 30.08.19, 17:10
    Żaden nie był w Polsce 1 września, bo dla Amerykanów ta data nic nie oznacza. Dla nich wojna zaczęła się 7 grudnia 1941 r., czyli dniu japońskiego ataku na Pearl Harbor. Właściwie też dla wszystkich państw Europy wojna zaczęła się w innych terminach.
    1 września to polska data.
    Polska data i WESTERPLATTE
    A NAJWŻANIEJSZE WSZYSTKO ZROBIĆ PO PISOWSKU-----
    PAD wykonuje inne metody inne daty ustanawia dlateho w tym roku rocznica 80 ale wojna rozpoczęła się w Warszawie a NIE w GDAŃSKU!

    Gdy wizyta, która oficjalnie została przesunięta, dojdzie do skutku w przyszłości, to będzie to już czwarte spotkanie Trumpa z polskim prezydentem Andrzejem Dudą. W obozie PiS znaleziono jakiś klucz do Trumpa?
    cd czxyt tuTekst linka
    To prawda, ale czasami takie rzeczy przechodzą bez echa, aż w końcu nabierają znaczenia. Oczywiście, nie było tu żadnej zmiany planów wobec Rosji, a kryteria zapraszania gości, jakie określił prof. Krzysztof Szczerski, są dość rozsądne. Nie jest jednak wykluczone - choć to pozostaje w sferze spekulacji - że doradcy mogli powiedzieć Trumpowi, że wizyta w Warszawie może zadrażnić kontakty z Moskwą.
  • marii51 30.08.19, 17:44
    Niejako w cieniu odwołania wizyty w Polsce przez Donalda Trumpa znalazła się wypowiedź rzecznika Andrzeja Dudy o tym, że amerykańskie bazy w Polsce to zasługa PiS. To jednak kolejne wyborcze kłamstwo. Decyzja o ich ulokowaniu została bowiem podjęta w 2014 roku a lokalizację baz wynegocjował minister Tomasz Siemoniak rok później.
    Dlaczego więc politycy PiS kłamią? Prawdopodobnie są przekonani o tym, że nieprawdziwa informacja dotrze do ich własnych wyborców, natomiast nie będą mieli oni szansy poznać prawdy, bo sprostowania mają słabszą siłę oddziaływania medialnego. Ten obrzydliwy proceder zmieniania historii jest charakterystyczną cechą ustrojów totalitarnych, komentują sprawę internauci. PiS atakuje wszystko co podważa mit Kaczyńskiego – w ten sposób atakowany jest na przykład od wielu lat Lech Wałęsa, którego prezes PiS szczerze nienaWIDZI
  • marii51 30.08.19, 20:48
    USA oczywiście nie wahają się przed użyciem mocnych środków nacisku, by realizować swoje cele. Tak to już jest przy obcowaniu z wielkim mocarstwem. Niestety, jako państwo niezgrabnie poruszamy się na polu dotyczącym środowisk żydowskich.

    Warto tu pamiętać, że władze USA przez długi czas - w czasie i po II wojnie światowej - były zupełnie obojętne wobec Żydów. Z biegiem dekad stały się jednak rzecznikiem interesów i roszczeń środowisk żydowskich. Władze USA zabiegają o cele osób, które w czasie wojny bądź po niej utraciły swój majątek, a także w interesie rzetelnego przedstawiania tragicznych wydarzeń związanych z historią polskich Żydów. Polskie władze mają tu inne interesy, doświadczenia i perspektywę, więc zderzają z amerykańskimi pozycjami. Stronie polskiej potrzebna jest ogromna delikatność, a tej wciąż brakuje. Polskie władze prowadzą zbyt swobodną politykę, nie biorąc pod uwagę wrażliwości Żydów amerykańskich. Na takiej polityce nigdy dobrze nie wyjdziemy, bo z kłótni z wielkim mocarstwem nie można wyjść zwycięsko.

    REKLAMA

    A nie jest tak, że polskie państwo uprawia politykę historyczną, a USA przede wszystkim chcą budować dobrą relację z myślą o biznesie?

    I z jednej, i z drugiej strony możemy mówić o interesach.

    Dla USA stawianie na Polskę to działanie geopolityczne mające na celu ustanowienie silnej obecności USA w Europie. Dzieje się to w sytuacji, gdy tradycyjni sojusznicy Ameryki jak Francja i Niemcy nie zachowują się tak przyjaźnie wobec USA. A dla nas to przede wszystkim zabiegi o bezpieczeństwo, a nie tylko polityka historyczna - przecież żadne państwo Europy nie jest w stanie zapewnić nam pokoju na wypadek, gdyby Rosja stała się agresywna.

    Trump nie raz podkreślał, że "Polacy go lubią, a on lubi Polaków", ale zaraz potem dodaje, że jeśli mają być bazy wojskowe dla Amerykanów, to sami zapłacimy za to 100 proc. Czyli: pomożemy, ale za pieniądze?

    Wszystkie państwa - Niemcy, Korea Południowa czy Filipiny - pokrywają koszty obecności żołnierzy USA. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Za bardzo przywykliśmy do sytuacji, w której inni płacą za nas.

    Zagrożenie za wschodu jest zagrożeniem dla Polski, a nie dla USA. Albo więc będziemy własnym kosztem budować własną i skuteczną obronność, co jest nierealne wobec potencjału Rosji, albo zdamy się na sojusznika. Ale ten sojusznik nie może przecież brać na siebie kosztów zapewnienia nam bezpieczeństwa. Tak jak nie ma darmowych obiadów, tak nie ma też darmowego wojska.

    A może Polska jest jedynie straszakiem na Niemcy i Francję? Dyplomacja USA nie raz ostrzegała Niemcy, że jeśli nie wypełnią obowiązku wydawania na wojsko 2 proc. PKB, to amerykańscy żołnierze stacjonujący w ich kraju zostaną skierowani do Polski.

    Polska wydaje na obronność ok. 2 proc., czyli kwotę, do której jesteśmy zobowiązani. Z kolei Niemcy szukają różnych pretekstów, by tego nie robić - sięgają choćby po argument: czy na pewno chcecie, żebyśmy ze swoją historią się zbroili? Natomiast bardzo niebezpieczne byłoby wbijanie klina między Polskę a Niemcy. Dobrze więc, że polscy politycy zachowują dystans do wizji, by przenosić żołnierzy USA z Niemiec do Polski. To oczywiście może kiedyś nastąpić, ale to musi być decyzja Amerykanów, a my nie możemy o to zabiegać, bo zrazilibyśmy do siebie najważniejszego sąsiada i partnera gospodarczego.

    Nawet jeśli polskie władze chciałyby "przejąć" żołnierzy USA od Niemiec, to nie można o tym głośno mówić.

    Ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher zapewnia, że wizy dla Polaków znikną jeszcze za jej kadencji. Ale czy to jest sprawa, która cokolwiek znaczy?

    Tematu wiz nie należało nigdy podnosić i nadal nie warto. Odkąd jednak zrobił to prezydent Aleksander Kwaśniewski, to potem już wszyscy inni musieli to ciągnąć.

    Otóż nie ma żadnego problemu w uzyskaniu wizy przez kogokolwiek, kto chce uczciwie polecieć do USA. Dawno już skończyły się kłopoty z wizami na przykład dla samotnych młodych kobiet. Odmowy wydania wiz dotyczą wyłącznie osób, które w przeszłości złamały amerykańskie prawo albo ewidentnie fałszywie deklarują, że jadą w celach turystycznych. Walka przez polski rząd o ludzi nieuczciwych jest nieracjonalne, ale tak się niestety dzieje i to od lat.

    Odsetek odmów wydania wiz zależy głównie od konsulów USA. Mam wrażenie, że zwyczajnie ich poinstruowano, aby stosowali łagodniejsze kryteria wobec osób, którym wcześniej wiz nie wydawano. W ten sposób zmniejszyła się liczba odmów i został spełniony warunek konieczny, by wizy znieść. Jeśli na koniec tego roku obliczeniowego poziom odmów spadnie poniżej 3 proc., to Kongres USA będzie mógł wpisać Polskę na listę państw, których obywatele wiz już nie potrzebują. Być może to zrobi, a może na złość Trumpowi - nie.

    Załóżmy, że zrobi. I wówczas co w istocie się zmieni w sprawie, o której gardłują kolejne polskie rządy i prezydenci?

    Brak wiz nie sprawi, że będziemy z USA w transatlantyckiej "strefie Schengen". Po wylądowaniu w USA trzeba będzie przekonać imigration officera, że zasługuje się na wjazd do Stanów. Ten urzędnik po pierwsze z reguły nie będzie znał języka polskiego, a po drugie nie dostanie dowodu w postaci wizy, że podróżny został już sprawdzony i nie stanowi żadnego zagrożenia.

    Trzeba się zatem liczyć z ryzykiem, że fałszywi turyści będą zawracani z lotniska i zamiast wydać 160 dol. na wizę, to kupią dużo droższy bilet lotniczy do USA i będą musieli od razu wracać, bo nie zostaną wpuszczeni przez imigration officera. Czy to lepsze rozwiązanie? Wątpię. Zniesienie wiz będzie jednak ogłoszone jako sukces polityczny. Będzie to komunikat do wyborców: "widzicie, jesteśmy skuteczni".

    Pani ambasador Mosbacher jednak bardzo inteligentnie rozgrywa tę sprawę, pokazując swoją skuteczność, a potem wykorzystuje tę pozycję, by wywierać nacisk na polskie władze, by walczyć o interesy inwestorów z USA.

    Jakie szanse na reelekcję ma dziś Trump?

    Bardzo duże. Przede wszystkim to nieprawda, że jest niepopularny wśród Amerykanów. A po drugie: Demokraci nie są w stanie wyłonić naprawdę silnego konkurenta dla Trumpa. Warto dziś więc inwestować w kontakty z Trumpem, jeszcze bardziej niż w 2016 r., gdy nie był faworytem.

    Ale Trump jest nieprzewidywalny, więc ta inwestycja może się zawalić?

    Ta nieprzewidywalność jest jego wielką siłą. Dla jego partnerów, także dla Polski, jest to oczywiście ryzykiem.

    Bo za chwilę na Twitterze Trump napisze coś, co zburzy relacje?

    Przeżyła to teraz Dania. Ale czy mamy ograniczać kontakty z Trumpem, bo są one obarczone sporym ryzykiem? Nie.

    Co jest dla Trumpa większą wartości: dobre kontakty z Polską i Polonią czy kontakty z Izraelem i środowiskami żydowskimi w USA?

    Tu nie ma wątpliwości. Polonia w USA jest liczna, ale politycznie słaba i rozbita - nie głosuje zgodnie na Republikanów czy Demokratów. Trump będzie utrzymywał dobre relacje z Polską i Polonią, ale środowisko żydowskie jest znacznie lepiej zorganizowane i przez to ważniejsze w kontekście wyborów.

    Czy w takim razie sprawa odzyskiwania pożydowskich majątków w Polsce stanie się istotnym elementem relacji polsko-amerykańskich, zwłaszcza w trwającej już kampanii prezydenckiej za Oceanem?

    Istnieje oczywisty konflikt pomiędzy interesem polskiego państwa, a interesem już nawet nie potomków pomordowanych Żydów, bo takich często nie ma, a majątki są bezspadkowe, tylko organizacjami żydowskimi i lobbystycznymi chcącymi walczyć o rekompensaty za mienie ofiar Holocaustu. Te środowiska żydowskie mają bardzo silne przełożenie na administrację USA. Niewątpliwie będzie to problem, z którym polskie władze będą się musiały zmierzyć.

  • marii51 13.09.19, 15:54
    .....""bo rząd PiS posłusznie spełnia wszystkie oczekiwania USA. Nie tylko przyjmujemy z otwartymi ramionami amerykańskich żołnierzy na terenie naszego kraju, również płacimy za obecność wojsk USA, budujemy instalację wojskową, drogi, infrastukturę dla Amerykanów, koszty których też ponosimy w całości. Ale to jeszcze nie wszystko.....

    ' A WIĘCEJ tu--->

    dziennik-polityczny.com/2019/09/13/tajny-plan-trumpa-polska-celem-ataku-atomowego/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka