Dodaj do ulubionych

wielodzietna rodzina muzyków i hejt

08.09.19, 20:18
Debora i Joszko Broda mają 11 dzieci: dziewięciu synów i dwie córki w wieku od 4 miesięcy do 19 lat. Z ich wielodzietnej, kochającej się i dobrze zorganizowanej rodziny w niejednej kwestii można brać przykład. Zamiast słów wsparcia, otacza ich jednak atmosfera hejtu. - Ludzie uważają, że mogą bez żadnego problemu powiedzieć, co chcą o wielodzietności. A my jesteśmy mniejszością tak naprawdę- mówi w rozmowie z Faktem Debora Broda. Ich liczna gromadka nie jest dobrze odbierana w miejscach publicznych. - Jak siedzimy sobie czasem w restauracji, czujemy się jakbyśmy byli okazem. Ktoś nie zerka delikatnie, tylko centralnie na nas patrzy, wyjmuje komórkę i tylko można liczyć, że nie robi nam zdjęcia, ale robi...To samo na plaży, jak wchodzimy to plaża zamiera. I potem się zaczyna liczenie - mówi Debora Broda. W rozmowie z Faktem opowiedziała też jak wygląda codzienne życie 13-osobowej rodziny.

Debora i Joszko Broda oraz ich 11 dzieciDebora i Joszko Broda oraz ich 11 dzieci5ZOBACZ ZDJĘCIA
Debora i Joszko Broda oraz ich 11 dzieci Aleksander Majdański / newspix.pl
PODZIEL SIĘ
KOPIUJ LINK
FAKT: Jest Pani mamą 11 dzieci. Planowała Pani tak dużą rodzinę?

REKLAMA

REKLAMA

Debora Broda: Tak, już jako młoda dziewczyna postanowiłam sobie, że chcę mieć dużo dzieci. Sama wychowałam się w takiej dużej rodzinie. Mam 11 braci i dwie siostry i zawsze mi się to podobało. Mam bardzo dobre wspomnienia z rodzinnego domu.

Jak się żyje w takiej dużej rodzinie? Wielodzietność ma swoje plusy i minusy.

To zależy kto co lubi. Dla mnie to, że jest dużo osób, dużo wątków, ciągle coś się dzieje i każdy coś mówi przy stole to jest zaleta. Kiedy wyszłam za mąż, do czwartego dziecka marudziłam, że jest za mało ludzi. To jest moja forma, ja się w tym wychowałam. Nie mam problemu, jak ktoś lubi być sam i głaskać kota, mieć ciszę i spokój. Trudno więc to wskazać jednoznacznie, bo ludzie mają różne potrzeby. Coś co może być zaletą w jednej rodzinie, w drugiej może okazać się wadą. Rodzina wielodzietna jest rodziną tak, jak każda inna, z tą różnicą, że wszystko jest w większej ilości.

A minusy wielodzietności?

Na pewno trzeba włożyć w to dużo wysiłku. Chociaż, jak rozmawiam z mamami, które np mają 5 dzieci, to dochodzimy do wniosku, że one mają trudniej, niż ja, bo chodzi o to, w jakim wieku są dzieci. Jeśli są małe i nie ma nikogo starszego, kogo można poprosić o pomoc, to jest to duża rzecz. Wiedzą o tym mamy, które muszą zrobić wszystko same, z małym dzieckiem na ręku. Są mamy które mają dwoje, troje dzieci i mówią: to jest niemożliwe. I ja też pamiętam, że jak miałam trójkę małych dzieci, to było to dla mnie najcięższe. A potem, kiedy pierwsze dziecko kończy 12 lat, może pójść do sklepu itd, to życie staje się prostsze, więc trud powoduje bardziej wiek dzieci niż ich ilość.

Jak wygląda dzień rodziny Brodów? Śniadanie, poranne ogarnianie się?

Nasz dzień jest bardzo normalny, jest taki jak wszędzie indziej, tylko jest nas więcej. On się niczym nie różni od dni, kiedy mieliśmy dwoje dzieci, pięcioro czy jedenaścioro tak, jak teraz.

Co z takimi prozaicznymi czynnościami jak mycie zębów? Codziennie tworzy się kolejka do łazienki?

Nie ma żadnej ustalonej kolejki, wiem, że trudno to sobie wyobrazić, ale u nas nie stanowi to żadnego problemu. Mamy dwie łazienki.

A śniadanie? Jest Pani taką typową mamą, która wstaje wcześniej, przygotowuje posiłek i jak dzieci przychodzą, to już wszystko jest gotowe?

U nas wszyscy przygotowują śniadanie, oprócz małych dzieci, które je dostają. Mam dużo dużych dzieci. Sześcioro już ma dwucyfrową liczbę wieku, więc wtedy te wszystkie czynności wykonuje się szybciej. Nie jestem na maksa zorganizowana, nie muszę mieć wszystkiego pod linijkę. Dużo rzeczy odbywa się u nas spontanicznie. I to nie jest tak, że dopiero teraz tak wyszło.Tak było zawsze. Nie przykładaliśmy dużej wagi do schematów, które często obowiązują i są dla ludzi wyznacznikiem standardów. My zawsze żyliśmy po swojemu, daliśmy sobie luz i być może dlatego jest mi łatwiej, nie jestem zniewolona.

Nie jest Pani typową kurą domową?

Nie. Nie lubię gotować. Uważam, że obiad powinno się gotować nie dłużej niż godzinę. Tak to trzeba wymyślić, żeby było szybko i ja tak robię. W moim teamie mam już poza tym trzech „kuchcików”, czyli chłopaków, którzy lubią gotować i często zdarza się tak, że do wyboru są 3 dania, bo każdy z nich chciał coś przygotować. Sprawia im to przyjemność. Szukają nowych przepisów, modyfikują moje. Mąż też lubi gotować i jest bardzo zaangażowany w dom.

Jak wyglądają Wasze zakupy? Ile bochenków chleba dziennie kupujecie?

Myślę, że średnio 3, ale nie zawsze jemy chleb na śniadanie. Ja zwykle nie robię zakupów. Nie mam głowy do takich rzeczy jak cena kostki masła itd. Na pewno idą u nas hurtowe ilości jedzenia. Wszystko robię na oko.

Jak wygląda transport 13-osobowej rodziny?

Mamy 9-osobowego busa, a czwórka jeździ transportem publicznym. Jak chłopaki zrobią prawo jazdy, będziemy jeździć dwoma samochodami, bo robienie prawa jazdy na autobus, zakup go i te wszystkie komercyjne przepisy, które obowiązują autobusy, to chyba nie ten kierunek. Ale to jest fajne, bo chłopaki uczą się samodzielności. Nauczyli się jeździć pociągami, wszystko sami sobie sprawdzają.

Wróćmy do Pani pracy. Jak Pani znajduje na nią czas? Co Pani robi w życiu?

Wygląda to tak, że mam do wykonania zadania w warunkach, w których nie da się ich wykonać. I je wykonuję. Zajmuję się menagementem w naszej firmie, a oprócz tego tworzę. Jestem autorką ponad 200 piosenek dla dzieci, z czego większość powstała w ostatnich dwóch latach do programu Baw się Słowami do nauki języka polskiego dla dzieci mieszkających poza Polską. Tworzę też piosenki do naszego zespołu rodzinnego, aranżuję, produkuję. Wszystko robię w domu, z dziećmi. Nie wychodzę do żadnego biura ani nie zostawiam dzieci. Wolę robić wszystko z dzieciakami. Jeśli wychodzimy gdzieś coś załatwić, bierzemy ze sobą maluchy i nie stwarza to większych problemów.

Zdarzają się Pani chwile tylko dla siebie?

Tak, staram się niemal codziennie wychodzić na długi, kilkukilometrowy spacer, biorę ze sobą Tosię, wcześniej Piotrusia do wózeczka. Dziecko śpi, ma swój spacerek, a ja sobie wtedy myślę albo rozmawiam z kimś przez telefon. Jeżdżę też czasem na ćwiczenia albo spotykam się z koleżankami. To jest ważne, żeby się zresetować.

Myśli Pani czasem: mam już dosyć, wychodzę chociaż na chwilę przewietrzyć głowę?

Bywa tak, tylko muszę sobie to zorganizować. Nie ma tak, że wychodzę i trzaskam drzwiami. Ale po ustaleniu z mężem, mogę się zresetować w chwili nagłej potrzeby.

Widzę, że jesteście bardzo zorganizowani, a dzieci są pomocne. Jakie dzieci mają obowiązki w domu?

U nas nie ma czegoś takiego jak wyznaczone obowiązki. Dzieci dokładnie wiedzą, co jest do zrobienia. Ja to nazywam nieewidencjonowanym wolontariatem, to znaczy, że wiemy co trzeba zrobić i to jest zrobione. Ja pewnych rzeczy nie robię, takich które dzieci mogą zrobić, drobnych, np wyniesienie śmieci. I to dobrze funkcjonuje, kiedy oni wiedzą, że ja tego nie zrobię. Np przed świętami jak ogłosiłam pół żartem zakaz robienia porządków świątecznych, dzieci szybko posprzątały. To było bardzo ciekawe, jak zadziałał mój zakaz.


Musi Pani to nadzorować?

Ja nie lubię wydawać poleceń, lubię przekonać, żeby ktoś sam podjął inicjatywę. Uważam, że to jest dużo cenniejsze. Dlatego nie ma nagród i kar, bo dziecko działa ze względu na karę albo nagrodę, a kiedy nie ma tego, dziecko może skoncentrować się na zrozumieniu sensu samej czynności. Wolę, jak jest coś niezrobione i są wyciągnięte wnioski. Potem zwykle już jest zrobione. Trzeba sobie dać czas, żeby dzieci poukładały sobie w głowie pewne rzeczy. Trzeba sporo cierpliwości.

Jak jest u Pani z dylematami, jakie mają matki więcej niż jednego dziecka? Muszą swój czas rozdzielić pomiędzy dzieci po równo, bo jednak potrzebują matki, rodzeństwo nie zawsze zastąpi mamę.

Staram się być czujna i
Edytor zaawansowany
  • marii51 08.09.19, 20:19
    ua a to co to za copismile
  • pia.ed 08.09.19, 22:38

    Duzo brakuje w tym artykule, np jak duzy maja dom, jak ich na to stac
    skoro tylko ojciec pracuje i GDZIE mieszkaja, bo przeciez nie w Polsce.
    A hejtu zadnego tu nie widze! Skad go wzielas?
  • marii51 09.09.19, 09:28
    o pracy tej pani
    Wróćmy do Pani pracy. Jak Pani znajduje na nią czas? Co Pani robi w życiu?

    Wygląda to tak, że mam do wykonania zadania w warunkach,
    w których nie da się ich wykonać.
    I je wykonuję. Zajmuję się menagementem w naszej firmie,
    a oprócz tego tworzę. Jestem autorką ponad 200 piosenek dla dzieci,
    z czego większość powstała w ostatnich dwóch latach do programu
    Baw się Słowami do nauki języka polskiego dla dzieci mieszkających poza Polską.
    Tworzę też piosenki do naszego zespołu rodzinnego, aranżuję, produkuję.
    Wszystko robię w domu, z dziećmi.
    Nie wychodzę do żadnego biura ani nie zostawiam dzieci.
    Wolę robić wszystko z dzieciakami.
    Jeśli wychodzimy gdzieś coś załatwić, bierzemy ze sobą maluchy
    i nie stwarza to większych problemów.
  • marii51 09.09.19, 09:34
    pia
    nie dokończyłam ..nie ma linku.. tak bywa gdy ktoś zerknie do mni i jak kończę niedokończone...
    znajdę czas to wracam do wątkusmile
    Widzę, że jesteście bardzo zorganizowani, a dzieci są pomocne. Jakie dzieci mają obowiązki w domu?
    wszystko to jest interesująćę jak potrafią jak można na wszystko mieć radę... a ileż matek, rodzicó z jednym dzieckiem narzekają,że im tak cięzko
    U nas nie ma czegoś takiego jak wyznaczone obowiązki. Dzieci dokładnie wiedzą, co jest do zrobienia. Ja to nazywam nieewidencjonowanym wolontariatem, to znaczy, że wiemy co trzeba zrobić i to jest zrobione. Ja pewnych rzeczy nie robię, takich które dzieci mogą zrobić, drobnych, np wyniesienie śmieci. I to dobrze funkcjonuje, kiedy oni wiedzą, że ja tego nie zrobię. Np przed świętami jak ogłosiłam pół żartem zakaz robienia porządków świątecznych, dzieci szybko posprzątały. To było bardzo ciekawe, jak zadziałał mój zakaz.


    Musi Pani to nadzorować?

    Ja nie lubię wydawać poleceń, lubię przekonać, żeby ktoś sam podjął inicjatywę. Uważam, że to jest dużo cenniejsze. Dlatego nie ma nagród i kar, bo dziecko działa ze względu na karę albo nagrodę, a kiedy nie ma tego, dziecko może skoncentrować się na zrozumieniu sensu samej czynności. Wolę, jak jest coś niezrobione i są wyciągnięte wnioski. Potem zwykle już jest zrobione. Trzeba sobie dać czas, żeby dzieci poukładały sobie w głowie pewne rzeczy. Trzeba sporo cierpliwości.
  • marii51 09.09.19, 09:39
    www.wprost.pl/zycie/10245880/polski-muzyk-ma-11-dzieci-odkad-wprowadzono-500-plus-wielu-patrzy-na-nas-wrogo.html
    hejt autorka napisała , że jest hejt.. to zapewne jest
  • marii51 09.09.19, 09:42
    Debora i Joszko Broda mają 11 dzieci: dziewięciu synów i dwie córki w wieku od 4 miesięcy do 19 lat. Z ich wielodzietnej, kochającej się i dobrze zorganizowanej rodziny w niejednej kwestii można brać przykład. Zamiast słów wsparcia, otacza ich jednak atmosfera hejtu. - Ludzie uważają, że mogą bez żadnego problemu powiedzieć, co chcą o wielodzietności. A my jesteśmy mniejszością tak naprawdę- mówi w rozmowie z Faktem Debora Broda. Ich liczna gromadka nie jest dobrze odbierana w miejscach publicznych. - Jak siedzimy sobie czasem w restauracji, czujemy się jakbyśmy byli okazem. Ktoś nie zerka delikatnie, tylko centralnie na nas patrzy, wyjmuje komórkę i tylko można liczyć, że nie robi nam zdjęcia, ale robi...To samo na plaży, jak wchodzimy to plaża zamiera. I potem się zaczyna liczenie - mówi Debora Broda. W rozmowie z Faktem opowiedziała też jak wygląda codzienne życie 13-osobowej rodziny.
  • marii51 09.09.19, 09:44
    [b][Polski muzyk ma 11 dzieci.
    „Odkąd wprowadzono 500 plus, wielu patrzy na nas wrogo”/b]
  • pia.ed 10.09.19, 13:24

    W ostatnim artykule podali szczegoly: "sa gorsi od zwierzat" i "zycza im smierci",
    to jest prawdziwy hejt, inaczej nienawisc sad ale ze na nich patrza i fotografuja,
    to tylko z ciekawosci...

    W Szwecji jest ponad 10 szwedzkich rodzin, wielodzietnych z wyboru... jest o nich serial telewizyjny. Dzieci sa dobrze wychowane, skromnie ale czysto ubrane, nikt na nie krzywo nie patrzy... Rzad sie cieszy, ze rosna przyszli robotnicy i opiekunki osob starszych.
    Z wielodzietnych rodzin arabskich zadnego pozytku nie ma i nie bedzie, tylko koszty.
  • marii51 10.09.19, 14:30
    iNTERNET TO takie miejsce
    (tak czytając.. tak obserwując wpisy róznych osob anonimowo
    przecież --ukrywają sie za jakimś swoim logginem
    a czy mogą byc normalni zwyczajni -
    -rodzice nawet moga nie mieć pojęcia ,że to ich nastolatek tak potrafi do ludzi sie odzywać

    gdzie moglibyśmy naprawdę zdziwić , gdybyśmy tych hejtujących zobaczyli= bysmy w realu
    wczoraj mialam artyk o piszacych zmyslone swoje jakieś domysły na temat kogoś.. pomyslalam o tych ktorzy wciąz wiedzą duzo o Meghan
    tam było wyjasnione dlaczego .. zdarzają się tacy wymyslający...
    -----watpie czy znajdę ten artyk... nie zanotowalam ..
  • pia.ed 10.09.19, 14:55
    marii51 napisała:

    > pomyslalam o tych ktorzy wciąz wiedzą duzo o Meghan, tam było wyjasnione dlaczego ... zdarzają się tacy wymyslający... watpie czy znajdę ten artyk... nie zanotowalam...


    No wlasnie ... przyczyn hejtowania moze byc wiele. W przypadku Meghan to zazdrosc,
    ze przecietna dziewczyna zdobyla milosc ksiecia, inne by tez chcialy wink

  • marii51 12.09.19, 12:49
    11.09.19 (14:56)
    Mowa nienawiści i hejt. Pytamy o problem Polaków [BADANIE]
    W internecie, na ulicy, na stadionach. Czasem także z sejmowej mównicy i ambony. Mowa nienawiści i hejt. "Słowa pałki", "słowa noże", które naprawdę mogą zadawać rany. W ramach akcji #stopmowienienawiści Wirtualnej Polski - postanowiliśmy zapytać Polaków o ten hejt nasz powszedni. Czy sami go doświadczamy, czy bijemy się we własne piersi, czy chętniej jednak winą za niego obciążamy innych?Wszystko zaczęło się od poruszającego serca i sumienia spotu Wirtualnej Polski dotyczącego mowy nienawiści.

    - Jako największy portal w Polsce, bierzemy na siebie część odpowiedzialności i wysiłek edukacyjny. Zaczynamy akcję #stopmowienienawiści. Jesteśmy przekonani, że mniej złego języka w przestrzeni publicznej, to mniej złego języka w internecie. To mniej niechęci między ludźmi - pisał przy tej okazji Tomasz Machała, redaktor naczelny WP.www.o2.pl/artykul/mowa-nienawisci-i-hejt-pytamy-o-problem-polakow-badanie-6423308329428609a
    W Gdańsku rozpoczynają sie cykliczne spotkania z dziećmi szkół podstawowych to juz wiem.. a czy starszych też,,zapytam się wiadomosci.wp.pl/tomasz-machala-zaczynamy-akcje-stopmowienienawisci-6421320043652737a
  • marii51 12.09.19, 13:56
    Papież Franciszek dobrze wie o jakiej sile sa slowa hejtu
    wiadomosci.dziennik.pl/swiat/artykuly/607386,papiez-franciszek-ksenofobia-podroz-afryka-hitler.html

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka