Dodaj do ulubionych

Studenci-usługi

29.05.11, 22:59
„ Paradni są!... Ja za trzy godziny lekcji co dzień mam piętnaście rubli na miesiąc, za jedzenie biorą ode mnie dziewięć rubli, za pranie i usługę trzy... A mundur, a wpis?... I jeszcze chcą, żebym za mieszkanie płacił.
(…)
Będę miał honor objaśnić pana sędziego — odparł Maleski, z postawą człowieka, który chce odtańczyć menueta. — Nam usługuje stróż domu mieszkający na dole”

Po co młodym, zdrowym, niezamożnym, prowadzącym dość siermiężny tryb życia chłopakom, usługi stróża? Przecież to nie panicze typu Starskiego, żeby bali się pobrudzić ręce. I co ten stróż robi? Sprząta pokój? Czyści buty?
Edytor zaawansowany
  • soova 30.05.11, 17:42

    Też się zastanawiałam. Może chodziło o przynoszenie wody, bo kamienica wszak nie miała kanalizacji, skoro na podwórzu stał wodociąg, czyli pompa? I jakieś drobne sprawunki, w końcu studenci byli dość zajęci nauką, prosektorium i innymi rzeczami, ;) a całodobowego Tesco jeszcze nie było.

    Mam wrażenie, że w tamtych czasach praca ludzi niewykwalifikowanych była tak tania, że było rzeczą powszechną korzystanie z niej nawet przez niezamożnych, jeśli tylko mogli sobie na tych parę groszy pozwolić. Ubodzy przecież studenci korzystają z usług stróża, kucharkę mają panie Misiewiczowa i Stawska, same cienko przędące, baron Krzeszowski ma bodajże 30.000 długu, ale ma lokaja. Szwejk ma posługaczkę, panią Mullerową. Kojarzę z jakiejś książki Wańkowicza, w której pisał o wadach narodowych Polaków, uwagę na marginesie (a książka chyba z lat 60-tych), że zna zbiedniałą wskutek wojen i rewolucji szlachtę, która nie ma na jakieś podstawowe rzeczy, ale ma gosposię (to oczywiście nie na temat, ale ciekawy przyczynek do niego).
    --
    A może warto rozruszać to forum? :) forum.gazeta.pl/forum/f,86797,_Lalka_Noce_i_Dnie_.html
  • weteran_pl 30.05.11, 18:01
    soovo>>> mam sposobność Cię przeprosić, bo kiedyś gdy napisałaś o tym, że służąca pani Stawskiej ( niby to... ) nie mogła kupić masła i Rzecki był podjęty suchymi bułkami z herbatą - to odpisałem, że Stawska miała kucharkę Mariannę.
    A ta będąca w takich problemach finansowych Stawska miała i kucharkę Mariannę i służącą Franusię...
    Co zaświadcza o słuszności tego co napisałaś o niskiej wartości pracy...

    W jakiejś nowelce ( chyba u Prusa ) czytałem, że zatrudniona w charakterze służącej dziewczyna miała dostawać kąt do spania w kuchni, jedzenie i 3 ruble.
  • soova 30.05.11, 18:28

    "A ta będąca w takich problemach finansowych Stawska miała i kucharkę Mariannę i służącą Franusię..."

    Przyznam, że służącą Franusią jestem zaskoczona, choć z drugiej strony coś mi tam się w głowie kołacze. :) Pewnie nie będziesz miał problemu ze wskazaniem miejsca.

    PS. Przeprosiny przyjmuję, ale naprawdę są one niepotrzebne. Zwłaszcza w służbie wielkiej powieści, bo przecież o to chodzi, pomijając dobrą zabawę w tropienie i analizowanie. :)
    --
    A może warto rozruszać to forum? :) forum.gazeta.pl/forum/f,86797,_Lalka_Noce_i_Dnie_.html
  • weteran_pl 30.05.11, 18:58
    O istnieniu służącej Franusi mówi Rzeckiemu pani Misiewiczowa, podczas jego pierwszej wizyty w domu nabytym przez Wokulskiego:
    "Wolimy dawnych, znanych nam już ze spokojności i porządku -

    odpowiedziałem.

    - Ma pan słuszność - pochwaliła mnie siwowłosa dama. - Porządek w

    mieszkaniu to pierwsza zasada, której przestrzegamy... Nawet jeżeli Helunia

    potnie kiedy papierki i rzuci je na podłogę, zaraz zmiata je Franusia..."

    Musiała to być dziewczyna pyskata, bo trafiła do kozy za nawrzucanie stójkowemu podczas spisywania przez niego protokołu w sprawie kradzieży lalki przez panią Stawską.
  • soova 30.05.11, 19:11
    Dziękuję za cytat. Aczkolwiek nie mogę się pozbyć wrażenia, że ta Franusia to taka jednorazowa wpadka autora, bo co prawda mowa o tym, że za wygrażanie rewirowemu aresztowano służącą Stawskiej, ale dalej już Rzecki stwierdza, że w cyrkule była... Marianna.
    --
    A może warto rozruszać to forum? :) forum.gazeta.pl/forum/f,86797,_Lalka_Noce_i_Dnie_.html
  • weteran_pl 30.05.11, 19:12
    A odnośnie lokaja barona Krzeszowskiego, czyli tego dwojga nadanych mu przez Prusa imion: Konstantego/Leona - to jego pan miał 39 tysięcy rubli długu i 17 procesów...
  • matylda1001 30.05.11, 23:13
    weteran_pl napisał:

    > A odnośnie lokaja barona Krzeszowskiego, czyli tego dwojga nadanych mu przez Prusa imion: Konstantego/Leona <

    Myślę, że z tą Marianną/Franusią musiało być podobnie, jak z Konstantym/Leonem. Panie były chyba zbyt biedne na to, żeby utrzymywać dwie pomoce domowe. Mieszkanie nie było przecież duże, tylko trzy osoby do obsługi. Jedna służąca wystarczyła, tym bardziej, że służby nikt nie oszczędzał.


  • weteran_pl 31.05.11, 07:28
    "Myślę, że z tą Marianną/Franusią musiało być podobnie, jak z Konstantym/Leonem.
    Panie były chyba zbyt biedne na to, żeby utrzymywać dwie pomoce domowe. Mieszkanie nie było przecież duże, tylko trzy osoby do obsługi. Jedna służąca wystarczyła, tym bardziej, że służby nikt nie oszczędzał."

    Prus wyraźnie przypisuje inne funkcje obu tym dziewczętom: Marianna jest kucharką a Franusia służącą, zaś Konstanty/Leon to w sposób trwały lokaj barona.
  • jadwiga1350 31.05.11, 13:57
    > Prus wyraźnie przypisuje inne funkcje obu tym dziewczętom: Marianna jest kuchar
    > ką a Franusia służącą

    Służącą to bardzo pojemne określenie. Służącą była kucharka, pokojówka, garderobiana, pomywaczka, klucznica, ochmistrzyni, itp. Kucharka też służy u państwa, a więc jest służącą.

    Dwie służące nie miałyby co robić u Stawskiej,a jej samej nie byłoby stać taki zbytek.

    Z usługami jest jeszcze jedna zaskakująca kwestia. Wokulski, wynajmując pokój dla Marii, mówi do Wysockiego:"twoja żona niech jej pierze bieliznę". To mnie zdumiewa, dlaczego Wysocka ma prać bieliznę Marii, skoro ta też utrzymuje się z pracy własnych rąk, obszywając klientów? Byłoby to zrozumiałe, gdyby eks-magdalenka miała utrzymywać się z korepetycji, albo została utrzymanką Wokulskiego.
  • soova 31.05.11, 14:40

    "Z usługami jest jeszcze jedna zaskakująca kwestia. Wokulski, wynajmując pokój dla Marii, mówi do Wysockiego:"twoja żona niech jej pierze bieliznę". To mnie zdumiewa, dlaczego Wysocka ma prać bieliznę Marii, skoro ta też utrzymuje się z pracy własnych rąk, obszywając klientów?"

    Przyszła mi do głowy taka kombinacja, że może Wokulski chciał Wysockim po prostu zapewnić nie jedno źródło dochodu (wynajem pokoiku dla Marianny), ale dwa (pranie dla lokatorki), skoro od samego Wysockiego dowiedział się, że jego żona zajmuje się praniem, ale też ma biedną klientelę. Swoją drogą, jeszcze jeden to dowód (oprócz przeprowadzki Rzeckiego) na delikatność i zrozumienie sytuacji ludzi z Wokulskim związanych. Aż chciałoby się powiedzieć: "Uwielbiam pana rozum i takt, panie Stanisławie!" ;)
    --
    A może warto rozruszać to forum? :) forum.gazeta.pl/forum/f,86797,_Lalka_Noce_i_Dnie_.html
  • kooreczka 31.05.11, 18:43
    A nie chodzi o to, że pranie XIX wieczne to większa operacja? Gotowanie, czyszczenie w ługu- do bogatych domów praczka przychodziła, biedniejsi nosili do prania, bo dla samotnej osoby nie opłacało się kramu rozkładać.
  • soova 31.05.11, 22:21
    Marcysia, ta, która zniszczyła prawdziwą lalkę Krzeszowskiej, określana jest jako służąca. Ale zdaje się, że baronowa, czy ze skąpstwa, czy rzeczywiście z braku potrzeby, nie miała osobnej kucharki, więc gotowała jej Marcysia do wszystkiego, skoro kucharza zatrudnił dopiero baron po sprowadzeniu się do domu i zawarciu zgody z małżonką.
    --
    A może warto rozruszać to forum? :) forum.gazeta.pl/forum/f,86797,_Lalka_Noce_i_Dnie_.html
  • weteran_pl 01.06.11, 10:19
    soova napisała:

    > Marcysia, ta, która zniszczyła prawdziwą lalkę Krzeszowskiej, określana jest ja
    > ko służąca. Ale zdaje się, że baronowa, czy ze skąpstwa, czy rzeczywiście z bra
    > ku potrzeby, nie miała osobnej kucharki, więc gotowała jej Marcysia do wszystki
    > ego, skoro kucharza zatrudnił dopiero baron po sprowadzeniu się do domu i zawar
    > ciu zgody z małżonką.
    > --

    Tak to widzi Rzecki:
    "Przede wszystkim baronowa wcale nie korzysta ze swego obszernego apartamentu. Salon, buduar, pokój sypialny, jadalny, pokój barona, wszystko stoi pustką. Meble i lustra pozasłaniane pokrowcami; z roślin, jakie tam były kiedyś, dziś są patyki albo tylko wazony pełne próchna zamiast ziemi ; na kosztownych obiciach kurz. Jada także Bóg wie po jakiemu, nie biorąc czasem przez parę dni nic ciepłego w usta, i trzyma na tak wielki dom tylko jedną służącę, której w dodatku wymyśla od rozpustnic i złodziejek."

  • soova 01.06.11, 11:54
    Ciekawa jestem, skąd Rzecki ma aż tak dokładne informacje o mieszkaniu i trybie życia baronowej, aż do tych wazonów z próchnem i uschniętych kikutów roślin. On sam u baronowej był wszak tylko w salonie.
    --
    A może warto rozruszać to forum? :) forum.gazeta.pl/forum/f,86797,_Lalka_Noce_i_Dnie_.html
  • weteran_pl 01.06.11, 13:25
    soova napisała:

    > Ciekawa jestem, skąd Rzecki ma aż tak dokładne informacje o mieszkaniu i trybie
    > życia baronowej, aż do tych wazonów z próchnem i uschniętych kikutów roślin. O
    > n sam u baronowej był wszak tylko w salonie.
    > --

    Od pani Stawskiej, która jest już zatrudniona u baronowej na 3 godziny dziennie za 2 ruble...

    "Pani Stawska jest bardzo pobłażliwą kobietą, niemniej jednak, o ile mogłem wymiarkować z jej oględnych wyrażeń, zarówno mieszkanie baronowej, jak i całe otoczenie dziwiło i robiło przykrość pani Stawskiej.

    Przede wszystkim baronowa wcale nie korzysta ze swego obszernego apartamentu. Salon, buduar, pokój sypialny, jadalny, pokój barona, wszystko stoi pustką. Meble i lustra pozasłaniane pokrowcami; z roślin, jakie tam były kiedyś, dziś są patyki albo tylko wazony pełne próchna zamiast ziemi ; na kosztownych obiciach kurz. Jada także Bóg wie po jakiemu, nie biorąc czasem przez parę dni nic ciepłego w usta, i trzyma na tak wielki dom tylko jedną służącę, której w dodatku wymyśla od rozpustnic i złodziejek."


  • soova 01.06.11, 14:11

    A, to zmienia postać rzeczy. Pani Stawska, anioł złotousty, wszak skłamać nie mogłaby. :)
    --
    A może warto rozruszać to forum? :) forum.gazeta.pl/forum/f,86797,_Lalka_Noce_i_Dnie_.html
  • matylda1001 01.06.11, 10:48
    Baronowa nie tyle była skąpa, co na złość mężowi zredukowała swoje potrzeby do niezbędnego minimum. Może i z Marcysi by zrezygnowała, gdyby wypadało jej paradować po podwórzu z własnym nocnikiem:)
    A jak było ze służącym pana Rzeckiego? Wiemy, że szykował rano wodę do mycia, przyrządzał herbatę w samowarze, przynosił obiad z restauracji, zapewne sprzątał mieszkanie. Cz to był osobisty służący pana Ignacego, czy ten sam, ktory posługiwał w sklepie? Jeżeli osobny, to ze względu na małe potrzeby pana, miał święte życie:) Podobnie jak służący Wokulskiego, który zakres obowiązków też miał raczej mizerny.
  • soova 01.06.11, 11:50
    Baronowa owszem, zredukowała swoje potrzeby do niezbędnego minimum, ale nie z powodu złości do męża, a długotrwałej, a nieleczonej depresji po śmierci dziecka, na dodatek urodzonego w małżeństwie od początku nieciekawym.
    --
    A może warto rozruszać to forum? :) forum.gazeta.pl/forum/f,86797,_Lalka_Noce_i_Dnie_.html
  • weteran_pl 01.06.11, 13:59
    Ten służący miał na imię Paweł i mieszkał na górze, więc był to ktoś mieszkający w mieszkaniu pryncypała i usługujący trochę Rzeckiemu , ale resztę dnia spędzał w sklepie.
    Zatem to nie był ten osobisty służący Wokulskiego, który podczas ośmiomiesięcznego pobytu jego pana na wojnie rosyjsko-tureckiej, miał złote życie...
    W opinii Rzeckiego był to leń i gałgan, a i Wokulski mógł się też o tym przekonać, gdy po tym nieoczekiwanym powrocie z planowanego długiego wyjazdu do Krakowa, zastał go w swoim łóżku...
  • soova 01.06.11, 14:40

    "Ten służący miał na imię Paweł i mieszkał na górze, więc był to ktoś mieszkający w mieszkaniu pryncypała i usługujący trochę Rzeckiemu , ale resztę dnia spędzał w sklepie. "

    A to ciekawe, bo służący Rzeckiego w ostatnim rozdziale powieści ma na imię Kazimierz. Tak się do niego zwraca doktor Szuman, każąc mu wyrzucić butelki przyniesione przez radcę i ajenta. Służący Paweł raczej nie jest tożsamy z służącym Wokulskiego, bo ten ostatni miał taką zabawną wadę wymowy, której Paweł nie ma.

    --
    A może warto rozruszać to forum? :) forum.gazeta.pl/forum/f,86797,_Lalka_Noce_i_Dnie_.html
  • weteran_pl 01.06.11, 15:06
    soovo >>> nie możemy jednak zapominać, że na początku powieści czyli w marcu 1878, Rzecki zajmuje ten swój pokoik przy sklepie i tam po prostu nie ma miejsca na to, aby mieszkał jakiś służący. Stąd podana przez Prusa informacja o tym, że z góry ( w domyśle z mieszkania pryncypała ) schodzi z samowarem służący, po czym Rzecki otwiera tylne drzwi sklepu i służący zajmuje się zapalaniem lamp gazowych oraz zamiataniem podłogi a po przyjściu pierwszego subiekta idzie otworzyć główne wejście do sklepu.
    O pracy tego służącego w dzień w sklepie, zaświadcza jego tam obecność, gdy Mraczewski obsługujący klienta kupującego kalsze, wydaje mu różne polecenia.

    Ale wobec przeniesienia sklepu pod nowy adres, zarówno Wokulski jak i Rzecki zmieniaja swoje mieszkania na większe i stary subiekt mający już 2 pokoje ( i zapewne kuchnię ) może już mieć własnego służącego, tego właśnie Kazimierza, który już u niego na stałe mieszka:

    "Pewnego wieczora, kiedy pan Ignacy siedząc w szlafroku rozmyślał, jak to on urządzi sklep Mraczewskiemu, ażeby zakasować Szlangbauma, usłyszał gwałtowne dzwonienie do przedpokoju i szczególny hałas w sieni.
    Służący, który już zabierał się do spania, otworzył drzwi."

    Bo skoro zabierał się do spania, to był tam u Rzeckiego na stałe.

    Tak więc Wokulski miał swojego oddzielnego służącego ( tego mazurzącego ) i Rzecki miał swojego Kazimierza a ponadto w sklepie też był służący, Paweł.
  • weteran_pl 01.06.11, 15:09
    Powieść zaczyna się nawet trochę wcześniej, bo w drugiej połowie lutego 1878....
  • ananke666 24.06.11, 11:23
    weteran_pl napisał:

    > Tak więc Wokulski miał swojego oddzielnego służącego ( tego mazurzącego ) i Rze
    > cki miał swojego Kazimierza a ponadto w sklepie też był służący, Paweł.

    Poprawka - to nie było mazurzenie, tylko szadzenie, czyli niejako odwrotność mazurzenia.
    --
    [url=http://tupecik.blox.pl] Tupecik[/url]
  • weteran_pl 24.06.11, 12:12
    ananke666 napisała:

    > weteran_pl napisał:
    >
    > > Tak więc Wokulski miał swojego oddzielnego służącego ( tego mazurzącego )
    > i Rze
    > > cki miał swojego Kazimierza a ponadto w sklepie też był służący, Paweł.
    >
    > Poprawka - to nie było mazurzenie, tylko szadzenie, czyli niejako odwrotność ma
    > zurzenia.

    Poprawka nieskuteczna, bo jednak było to mazurzenie - gdyż tak sobie życzy ktoś tak poważny jak autor przypisów do Lalki, sam Henryk Markiewicz...
  • weteran_pl 30.05.11, 19:29
    "I co ten stróż robi? Sprząta pokój? Czyści buty?"

    Do tych opłacanych obowiązków stróża należało zapewne - poza przynoszeniem wody (do gotowania w samowarze i do mycia się) i wynoszeniem nieczystości - także przynoszenie opału i palenie w piecu oraz robienie drobnych zakupów a także mycie okien* i podłogi w mieszkaniu.

    * studenci zajmowali mieszkanie jednopokojowe i zapewne było w nim tylko jedno okno.
  • sentslaue 31.05.11, 09:58
    weteran_pl napisał:

    > "I co ten stróż robi? Sprząta pokój? Czyści buty?"
    >
    > Do tych opłacanych obowiązków stróża należało zapewne - poza przynoszeniem wod
    > y (do gotowania w samowarze i do mycia się) i wynoszeniem nieczystości - także
    > przynoszenie opału i palenie w piecu oraz robienie drobnych zakupów a także myc
    > ie okien* i podłogi w mieszkaniu.
    >
    > * studenci zajmowali mieszkanie jednopokojowe i zapewne było w nim tylko jedno
    > okno.
    Polecam "Dzienniki" Żeromskiego. Stefan opisuje, jakie cierpienia musiał znosic, gdy nie miał grosza na opłacenie stróża. Kupując chleb, starał sie zrobić z niego paczke przypominająca książkę, by cała kamienica nie widziała, że sam musi robić zakupy. Żeby przynieść z podwórka wodę czekał, aż pogasna wszystkie światła w domu, schodził ukradkiem i z zamierającym sercem pompował wodę, powstrzymując dech, gdy woda bębniła o blachę dzbana czy wiadra. No bo to hańba dla studenta, że sam musi wykonywać takie "niskie" czynności. Inna sprawa, ze wniesienie wody na poddasze dla wygłodzonego i często chorego chłopaka, to nie była łatwa sprawa...
  • jadwiga1350 21.07.11, 14:37
    > Polecam "Dzienniki" Żeromskiego. Stefan opisuje, jakie cierpienia musiał znosic
    > , gdy nie miał grosza na opłacenie stróża. Kupując chleb, starał sie zrobić z n
    > iego paczke przypominająca książkę, by cała kamienica nie widziała, że sam musi
    > robić zakupy.

    Co ciekawe owe "hańbiące" zakupy dotyczą wyłacznie artykułów spożywczych.Zarówno Izabela jak i pani Stawska czy baronowa Krzeszowska kupują osobiście w galanteryjnym sklepie Wokulskiego. Ciekawe czy pani Stawska wstydziłaby się kupić masło albo chleb.
  • matylda1001 21.07.11, 19:42
    Zaopatrzenie domu w artykuły spożywcze (jako sprawa prozaiczna) należało do służby. Wiadomo, skoro czlowiek żyje, to jada. Przecież służba przerabiała te spożywcze zakupy na smakołyki, więc lepiej wiedziała co jest potrzebne. Gdyby ktos zobaczył damę u rzeźnika, to jeszcze by sobie pomyślał, że dama osobiście tłucze kotlety, a w takim razie to wcale nie dama:) Co innego takie rękawiczki, na przykład. Więcej w nich poezji niż w rosołowym z kością. No i z subiektem galanteryjnym jakoś tam poflirtować można, ale gdyby Mraczewski pracował w sklepie z rybami, to by śmierdzial, jak towar, ktorym handlował. To Izabela, a pani Stawska? Masło kupowała służąca więc inne produkty pewnie też. Co innego jabłka, dla kaprysu... W książce ich nie kupuje, ale w filmie, tak. Było to już wtedy, gdy wróciła z pracy, ze sklepu Milerowej. Matka ze zgrozą opowiada, co uslyszała od pań Denowej i Radzińskiej, a Helena w tym czasie spokojnie wykłada na paterę jabłka, osobiście przyniesione z miasta. Były też panie, ktore chodziły po zakupy spożywcze ze służącymi. To znaczy pani jako kasjer, a służąca w charakterze tragarza. Dotyczyło to tych pań, które pilnowały, żeby służąca nie wzbogaciła się za bardzo na "koszyczkowym", ale one chyba nawet same siebie i w myslach nie nazywały damami.
  • weteran_pl 01.06.11, 16:03
    jadwiga1350 napisała:

    >
    > Po co młodym, zdrowym, niezamożnym, prowadzącym dość siermiężny tryb życia chło
    > pakom, usługi stróża? Przecież to nie panicze typu Starskiego, żeby bali się po
    > brudzić ręce. I co ten stróż robi? Sprząta pokój? Czyści buty?

    W noweli Prusa "Pojednani", znalazłem opis zakresu usług świadczonych studentom przez ich stróżkę Barbarę, i ten poniższy fragment świetnie oddaje relacje pomiędzy innymi światami - nawet tych ubogich studentów a biedoty przez stróżkę reprezentowanej...
    Dla wyjaśnienia: stróżka obawia się utraty dochodów od studentów, bo widzi że po wakacjach jeden z nich przywiózł z sobą młodego chłopaka...

    "... może teraz on będzie usługiwal panom?...
    A wam diabli do tego!
    -Diabli?... powtórzyła baba, podnosząc głos. - To pan płaci za usługę rubla na miesiąc, trzynaście dni nie ma pana w domu, i jeszcze będzie pan lokajczyków naprowadzał?...
    A myśli pan, że taki fąfel wyczyści buty porządnie, zamiecie pokoje?...
    -Milcz Barbaro!...
    -Dołóż węgli do samowaru, niewolnico!...
    -Baba... pyf!samowar, i gnaj do kuchni...
    Baba spokorniała jak gołąbek i w jednej chwili znikła z samowarem w przedpokoju."

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka