Dodaj do ulubionych

Wokulski a powód wypowiedzenia mu mieszkania.

12.07.12, 17:52
"Na drugi dzień zakupił wagę precyzyjną i kilka bardziej skomplikowanych narzędzi i wziął się do roboty jak uczeń, który dopiero zaczyna studia.

Na początek otrzymał wodór, co przypomniało mu czasy akademickie, kiedy to wyrabiało się wodór we flaszce owiniętej ręcznikiem, przy pomocy puszek od szuwaksu.

Elementarne doświadczenia z wodorem sprawiały mu najwięcej przyjemności, toteż powtarzał je najczęściej.

Jednego dnia zrobił sobie harmonijkę fizyczną i tak głośno na niej wygrywał, że nazajutrz odwiedził go sam właściciel domu zapytując z całą uprzejmością, czy nie zgodziłby się na odstąpienie swojego mieszkania od kwartału.

- A ma pan kandydata? - spytał Wokulski.

- To jest... tak jakby... Prawie mam - odpowiedział zakłopotany gospodarz.

- W takim razie odstąpię.

Gospodarz trochę zdziwił się gotowości Wokulskiego, ale pożegnał go bardzo zadowolony. Wokulski śmiał się.

"Oczywiście - myślał - uważa mnie za bzika albo za bankruta... Tym lepiej!... Prawdę bowiem powiedziawszy, mogę doskonale mieszkać w dwu pokojach zamiast ośmiu."

......................

Krzysztof Rutkowski:
"Harmonijka fizyczna Wokulskiego
Przemienił się Wokulski niczym materia w piecu alchemicznym i sam po powrocie z Paryża zaczął budować laboratorium alchemiczne w kwaterze na Krakowskim Przedmieściu: "Elementarne doświadczenia z wodorem sprawiały mu najwięcej przyjemności, toteż powtarzał je najczęściej. Jednego dnia zrobił sobie harmonijkę fizyczną i tak długo na niej wygrywał, że nazajutrz odwiedził go sam właściciel domu zapytując z całą uprzejmością, czy nie zgodziłby się na odstąpienie swojego mieszkania od kwartału.

......Harmonijka fizyczna, częściej zwana harmonijką chemiczną, to płomień wodoru szalejący w rurce wydającej z siebie dźwięki głośne, ostre, a nawet przeraźliwe. Rozhulała się harmonijka Wokulskiego! Płonącym w rurce wodorem odganiał Wokulski demony i kaprysy bogów. Rurka wyła, szyby wprawiała w drżenie, rezonowały wieże Świętego Krzyża, karmelitów i Świętej Anny. Po Krakowskim Przedmieściu hulał huk i świsty do tego stopnia, że rezonas rury wyrzucił alchemika z kamienicy w podróż bez powrotu."
Edytor zaawansowany
  • weteran_pl 14.08.12, 19:18
    Gdzie było to nowe, 8-pokojowe mieszkanie Wokulskiego?
  • soova 15.08.12, 13:20
    Nie jestem pewna, ale mógł mieszkać na Królewskiej, tam były właśnie kamienice z takimi apartamentami dla bogatych. Dlaczego tam? W dniu wyścigów: "Ranne godziny wlokły mu się, jakby do nich zaprzężono woły. Wokulski na chwilę tylko wpadł do sklepu, przy obiedzie nie mógł jeść, potem poszedł do Saskiego Ogrodu ciągle myśląc: "Czy klacz wygra i czy go panna Izabela pokocha?..." Przemógł się jednak i wyjechał z domu dopiero około piątej." Zakładam, że skoro do sklepu wpadł na chwilę, to obiad jadł w domu, a Ogród Saski jest w pobliżu Królewskiej właśnie (natomiast chyba za daleko na spacer poobiedni, gdyby rozemocjonowany Wokulski usiłował zjeść ten obiad w jakimś lokalu w pobliżu sklepu).
    --
    A może warto rozruszać to forum? :) forum.gazeta.pl/forum/f,86797,_Lalka_Noce_i_Dnie_.html
  • weteran_pl 15.08.12, 15:19
    soova napisała:

    > Nie jestem pewna, ale mógł mieszkać na Królewskiej, tam były właśnie kamienice
    z takimi apartamentami dla bogatych.>

    Zimno...zimno!

    A moje pytanie ma podtekst, w postaci chęci podważenia lokalizacji dotąd powszechnie przyjętej, czyli tej wskazanej przez samego Stefana Godlewskiego: Krakowskie Przedmieście 4.
    Jako efekt jego publicystyki i podjętej przez "Wiadomości Literackie" akcji, zostały w 1937 roku wmurowane tablice pamiątkowe przy "nowym sklepie Wokulskiego" Krakowskie Przedmieście 7 oraz w "nowym domu Wokulskiego" Krakowskie Przedmieście 4.
    Co do lokalizacji sklepu to jest prawidłowa, ale z mieszkaniem to Godlewski okrutnie pobłądził!
  • matylda1001 27.08.12, 23:10
    weteran_pl napisał:

    > z mieszkaniem to Godlewski okrutnie pobłądził!<

    Co wobec tego proponujesz?
  • weteran_pl 28.08.12, 16:18
    matylda1001 napisała:

    > weteran_pl napisał:
    >
    > > z mieszkaniem to Godlewski okrutnie pobłądził!<
    >
    > Co wobec tego proponujesz?

    Już za parę dni, za dni parę... opiszę to.
  • kusama 30.08.12, 01:12
    Mnie przychodzi na myśl ulica Senatorska. Taka zamożna i kupiecka.
    pzdr
  • weteran_pl 30.08.12, 08:12
    kusama napisała:

    > Mnie przychodzi na myśl ulica Senatorska. Taka zamożna i kupiecka.
    > pzdr

    Oj jak zimno...
  • soova 30.08.12, 10:12
    Na Miodowej?

    "O kilkanaście kroków od swojego domu usłyszał wołanie:
    - Hej!... hej!... Stachu!...
    Wokulski odwrócił głowę i pod werandą cukierni zobaczył Szumana."

    W pobliżu była bardzo znana cukiernia Lourse'a.
    "Znana była cukiernia szwajcara Loursa, załozona w 1821 roku u zbiegu Miodowej i Kapitulnej na wprost kościoła kapucynów."
    eela1.blox.pl/2007/03/Dawne-cukiernie-i-kawiarnie-warszawskie.html
    --
    A może warto rozruszać to forum? :) forum.gazeta.pl/forum/f,86797,_Lalka_Noce_i_Dnie_.html
  • weteran_pl 30.08.12, 18:14
    soova napisała:

    > Na Miodowej?
    >
    > "O kilkanaście kroków od swojego domu usłyszał wołanie:
    > - Hej!... hej!... Stachu!...
    > Wokulski odwrócił głowę i pod werandą cukierni zobaczył Szumana."
    >
    > W pobliżu była bardzo znana cukiernia Lourse'a.
    > "Znana była cukiernia szwajcara Loursa, załozona w 1821 roku u zbiegu Miodowej
    > i Kapitulnej na wprost kościoła kapucynów."
    > eela1.blox.pl/2007/03/Dawne-cukiernie-i-kawiarnie-warszawskie.html

    Soovo:
    a/ Królewska - zimno
    b/ zbieg Miodowej i Kapitulnej - zimno

    "W pobliżu była bardzo znana cukiernia Lourse'a." - to tu pan Ignacy pił pienistą czekoladę , oczekując na licytację kamienicy Łęckich.

  • kusama 31.08.12, 23:52
    A zatem gdzie? Bom ciekawa wielce
    pzdr
  • matylda1001 01.09.12, 12:10
    Weteranie, nie bądź okrutny :) czekamy na Twoją wersję. Ja myślę, że jednak o Krakowskie Przedmieście chodzi, bo tylko z tej ulicy widać zarówno Kopernika, jak i Kolumnę Zygmunta. Przy czym nie upieram się, że koniecznie musiała to być kamienica pod nr.4. Kamienica Karasia była pod nr,2. Wokulski nie musiał jej widzieć z balkonu, żeby wiedzieć, iż słońce znad niej wschodzi. Poza tym w Pałacu Karasia funkcjonował obskurny szynk. Na ulicy było głośno, wulgarnie i odbywały się różne, gorszące scenki. Raz nawet doszło do morderstwa. Zazdrosny mąż namierzył adoratora małżonki i zrobił z nim porządek za pomocą majchra;) (ale to już za jakies 10 lat, Wokulski już tam nie mieszkał) Obie kamienice oddzielała tylko wąska ulica Oboźna, więc te brewerie wyprawiałyby się niemal pod balkonem Wokulskiego, a nie jestem pewna, czy chciałby być ich mimowolnym świadkiem. Tak więc nie musiała to być "4" ale może jednak "6" albo "8". W każdym razie ta okolica, gdzies między Pałacem Karasia a Pałacem Uruskich. Sam Pałac Uruskich też wtedy był już przerobiony na czynszową kamienicę i 8 eleganckich pokoi bardzo mi do tego pasuje, ale byłoby to jednak zbyt blisko sklepu.
  • weteran_pl 01.09.12, 21:58
    matylda1001 napisała:

    > Weteranie, nie bądź okrutny :) czekamy na Twoją wersję. Ja myślę, że jednak o Krakowskie Przedmieście chodzi, bo tylko z tej ulicy widać zarówno Kopernika, jak i Kolumnę Zygmunta. Przy czym nie upieram się, że koniecznie musiała to być kamienica pod nr.4. >

    Matyldo1001, nie jestem wcale "okrutnym weteranem", a jedynie naprawdę bardzo zajętym... i nie o mój stan cywilny tu idzie :)
    Ale Twój wpis, lokuje Cię na 1.miejscu wśród osób dotychczas się tu wypowiadających w sprawie tej lokalizacji nowego mieszkania Wokulskiego - bo jest cieplutko!
    P.s: najdalej za tydzień wszystko się jednak wyjaśni - i będzie wokół tego co napiszę, dyskusja że cho co...
  • weteran_pl 02.09.12, 00:35
    weteran_pl napisał:

    > matylda1001 napisała:
    >
    > > Weteranie, nie bądź okrutny :) czekamy na Twoją wersję. Ja myślę, że jednak o Krakowskie Przedmieście chodzi, bo tylko z tej ulicy widać zarówno Kopernika, jak i Kolumnę Zygmunta. Przy czym nie upieram się, że koniecznie musiała to być kamienica pod nr.4. >
    >
    > Matyldo1001, nie jestem wcale "okrutnym weteranem", a jedynie naprawdę bardzo zajętym... i nie o mój stan cywilny tu idzie :)
    > Ale Twój wpis, lokuje Cię na 1.miejscu wśród osób dotychczas się tu wypowiadających w sprawie tej lokalizacji nowego mieszkania Wokulskiego - bo jest cieplutko!
    > P.s: najdalej za tydzień wszystko się jednak wyjaśni - i będzie wokół tego co napiszę, dyskusja tak zapewne zażarta, że choć lękliwy nie jestem, to jednak już się jej boję... :)
  • soova 03.09.12, 17:57
    Czy dorożka z Alej Ujazdowskich (spod Łazienek) na Krakowskie Przedmieście jedzie 15 minut czy dłużej/krócej? Bo trzeba pamiętać o tym, że po spotkaniu z Ochockim (i z rabusiami) Wokulski trochę w Łazienkach zabłądził, ale po znalezieniu właściwej drogi:

    "We dwadzieścia minut był w Alejach Ujazdowskich i siadł w przejeżdżającą dorożkę; w kwadrans później znalazł się we własnym mieszkaniu."
    --
    A może warto rozruszać to forum? :) forum.gazeta.pl/forum/f,86797,_Lalka_Noce_i_Dnie_.html
  • matylda1001 04.09.12, 12:36
    soova napisała:

    > Czy dorożka z Alej Ujazdowskich...<

    Bardziej prawdopodobne jest to, że spod bramy wejściowej do Łazienek jechał kwadrans, niż to, że nawet z najbardziej odległego zakątka Łazienek, do tejże bramy, szedł aż 20 minut. Zresztą to trudno ocenić, mógł iść spacerkiem (w co wątpię) albo (zważywszy na okoliczności towarzyszące) spieszył się bardzo. Co do dorożki... z jaką prędkością poruszał się ten wehikuł? Funkcjonuje takie powiedzenie: "wlecze się jak koń dorożkarski" To by sugerowało, że dorożkarze nie lubili nadwyrężać swoich "silników" :)
  • soova 03.09.12, 18:16
    Nie byłam nigdy w Sztabie Generalnym ani w Hotelu Europejskim, więc nie wiem, czy z jednego czy drugiego budynku widać i Kolumnę Zygmunta i pomnik Kopernika, ale trzymam się tego tropu oraz cukierni (Szuman). I wychodzi mi, że mieszkanie Wokulskiego było na Krakowskim Przedmieściu 42, bo cukiernia (filia Lourse'a) była na rogu Ossolińskich i Krakowskiego Przedmieścia. Również niedaleko było stamtąd do Ogrodu Saskiego.
    --
    A może warto rozruszać to forum? :) forum.gazeta.pl/forum/f,86797,_Lalka_Noce_i_Dnie_.html
  • soova 03.09.12, 18:18
    Poprzedni wpis uzupełniam o źródło - tu wzmianka o cukierni na rogu Czystej (dziś Ossolińskich) i Krakowskiego Przedmieścia: mazowsze.hist.pl/files/Kronika_Warszawy/Kronika_Warszawy-r1984-t15-n2_%2858%29/Kronika_Warszawy-r1984-t15-n2_%2858%29-s144-147/Kronika_Warszawy-r1984-t15-n2_%2858%29-s144-147.pdf
    --
    A może warto rozruszać to forum? :) forum.gazeta.pl/forum/f,86797,_Lalka_Noce_i_Dnie_.html
  • matylda1001 04.09.12, 13:55
    soova napisała:

    >wychodzi mi, że mieszkanie Wokulskiego było na Krakowskim Przedmieściu 42,<

    Na pewno nie. Nr. 42, to obecny hotel Bristol, czyli posesja między Pałacem Namiestnikowskim (dzisiejszym Pałacem Prezydenckim), a ulicą Karową. Na tym miejscu, aż do roku 1895 stał pałac Tarnowskich, w interesujących nas czasach mieścił się w tym budynku Warszawski Bank Dyskontowy, założony w 1871 roku.
  • soova 04.09.12, 14:16
    W każdym razie gdzieś w okolicach. Niewykluczone, że "licentia poetica" kazała Prusowi umieścić mieszkanie Wokulskiego w budynku Hotelu Europejskiego naprzeciwko na przykład, skoro tak bardzo starał się zakamuflować miejsce położenia tego apartamentu. Nas w każdym razie ogranicza widok z okna i o kilkanaście kroków odległa cukiernia.

    A czy pałac Tarnowskich był zamieszkany tylko przez rodzinę? Bo może po prostu mieściła także i duże mieszkania do wynajęcia? Pamiętam, że czytałam kiedyś wywiad z jakimś arystokratą urodzonym albo w pałacu, w którym dziś jest ASP, albo w tym, który mieści dziś MKiDN - wspominał, że tuż przed wojną, gdy się urodził, rodzina nie była w stanie dźwignąć utrzymania całego pałacu i większą jego część właśnie wynajmowała.
    --
    A może warto rozruszać to forum? :) forum.gazeta.pl/forum/f,86797,_Lalka_Noce_i_Dnie_.html
  • matylda1001 04.09.12, 15:53
    soova napisała:

    >Niewykluczone, że "licentia poetica" kazała Prusowi umieścić mieszkanie Wokulskiego w budynku Hotelu Europejskiego naprzeciwko na przykład, <

    Nie, bo Wokulski mieszkał po parzystej stronie ulicy.

    > A czy pałac Tarnowskich był zamieszkany tylko przez rodzinę?<

    W tym czasie w ogóle nie był zamieszkany. Tylko w/w bank się tam mieścił. Pałace często były wykorzystywane jako kamienice czynszowe, np. Pałac Uruskich, stojący kilkanascie posesji dalej.

    >> W każdym razie gdzieś w okolicach<

    Pałac Tarnowskich stał na rogu Krakowskiego Przedmieścia i Karowej. Na drugim narożniku Karowej stała kamienica Lelewantów (K.P.40) od 1821 do 1939 roku mieściła się tu redakcja Kuriera Warszawskiego. Prus na pewno znał ten budynek. Kamienica miała 3 piętra i 6 balkonów na frontowej elewacji. Tam mogło się mieścić eleganckie, 8-pokojowe mieszkanie. Nawet pasowaloby to, że mieszkającemu na pierwszym pietrze Wokulskiemu "dwie kondygnacje waliły się na głowę". ( Kamienica nr. 4 była niższa)Pałac Tarnowskich i kamienica Lelewantów połączone były bramą, przez którą można było wjechac na ulicę Karową. Za kamienicą Lelewantów (K.P. 38) była również 3-piętrowa, tyle że wąska kamienica Joanny Martynowskiej. Miala po 1 balkonie na każdym piętrze. Natomiast kamienica nr.36 mieścila w tym czasie skład fortepianów Gebethnera i Wolffa. Wtedy jeszcze na trzech piętrach były mieszkania, ale balkony były tylko na 2 pietrze, a Wokulski mieszkał na 1 pietrze i balkon miał. Wkrótce potem budynek przerobiono na dwa gimnazja rosyjskie. Dalej to już tylko Wizytki.
  • matylda1001 06.09.12, 13:44
    Prawdę mówiąc nigdy wcześniej nie zastanawiałam się nad lokalizacją tego mieszkania, a teraz coraz bardziej jestem przekonana, że nie chodzi o kamienicę nr.4.

    Pamiętacie jak to Wokulski wracał od Łęckich w dniu, gdy Oberman zgubił pieniądze?

    "Było już wpół do dziewiątej wieczorem, kiedy Wokulski wracał do domu (...)
    Sklep jego był już zamknięty, ale przez otwory okiennic wyglądało światło.

    Coś jeszcze robią" - pomyślał Wokulski.

    Skręcił w bramę i przez tylne drzwi wszedł do sklepu<

    Wnioski:
    1. Wokulski wracał prosto od Łęckich, więc do Krakowskiego Przedmieścia doszedł Nowym Światem. Minąwszy Pałac Staszica powinien przejść na druga stronę ulicy, bo tam stała kamienica nr.4. jako następna za Pałacem Karasia. Z tego miejsca nie widziałby światła przenikającego przez otwory w okiennicach sklepu oddalonego o dobre 200 metrów. Tym bardziej, ze to był czerwiec (Rossi) i na ulicy było widno.
    2. Trudno przypuszczać, żeby Wokulski, na co dzień tak mało zainteresowany sprawami sklepu, a tego dnia mając głowę pełną panny Izabeli i Rossiego, nagle zapragnął ten sklep zobaczyć. Żeby pofatygował się te 200 metrów, zaglądał w otwory okiennic wtedy, gdy miał prawo sądzić, że w sklepie już nie ma nikogo. Wnioskuję, że idąc do mieszkania od strony Nowego światu, musiał przechodzić obok swojego sklepu.
    3. Jak wiemy, Wokulski, dotknięty potężną depresją po rozstaniu z Izabelą, całymi tygodniami nie opuszcza swojego mieszkania, aż wreszcie...

    "Tego wieczora Wokulski pierwszy raz wyszedł na ulicę i przekonał się, jak jest osłabiony. Kręciło mu się w głowie od turkotu dorożek i ruchu przechodniów, i po prostu bał się zbyt daleko odchodzić od mieszkania. Zdawało mu się, że nie dojdzie do Nowego Światu, że nie trafi z powrotem albo że mimo woli zrobi jakiś śmieszny skandal. Nade wszystko zaś lękał się spotkania znajomej twarzy."

    Dziwne to trochę zważywszy na fakt, że gdyby chodziło o kamienice nr. 4, to po wyjściu na ulice jedną nogą byłby już na Nowym Świecie.


  • weteran_pl 06.09.12, 16:02
    Matylda1001, i w ten sposób - dzięki temu co napisałaś - ja mam o wiele mniej do pisania :) bo sprawa tego Stachowego powrotu do domu, to była jedna z podstawowych, które pomogły mi w ustaleniu adresu nowego mieszkania Wokulskiego.
    Tak nawet ważka, że ustaliłem godzinę zachodu słońca w Warszawie, w ostatnim tygodniu czerwca 1878 roku na calendar.k-ce.pl/index.php i była to godzina 20.01 lub 20.02...
  • weteran_pl 06.09.12, 16:18
    weteran_pl napisał:

    > Matylda1001, i w ten sposób - dzięki temu co napisałaś - ja mam o wiele mniej do pisania :) bo sprawa tego Stachowego powrotu do domu, to była jedna z podstawowych, które pomogły mi w ustaleniu adresu nowego mieszkania Wokulskiego.
    > Tak nawet ważka, że ustaliłem godzinę zachodu słońca w Warszawie, w ostatnim tygodniu czerwca 1878 roku na calendar.k-ce.pl/index.php i była to godzina 20.01 lub 20.02...

    A było mi to potrzebne do tego, aby wykluczyć możliwość zobaczenia tego światła przez otwory okiennic, aż z tak dużej odległości, bo z domu Krakowskie Przedmieście 4, pod którym to adresem na siłę - wbrew Prusowi! - "zameldował" tam Wokulskiego Godlewski w 1937 roku.

    I co jeszcze: gdyby Wokulski szedł od strony niby swojego domu K.P. 4 - to do bramy domu w którym był sklep, wszedł by, przechodząc na drugą stronę ulicy, a on do tej bramy musiał skręcić, czyli ewidentnie szedł nieparzystą stroną ulicy , idąc z zamysłem dojścia do swego domu.

  • weteran_pl 06.09.12, 17:30
    Choć miałem zamiar to wszystko, co w sprawie tego nowego mieszkania Wokulskiego ustaliłem, przekazać w nieco innej formie, to wpis Matyldy 1001 powoduje, że teraz tylko napiszę, iż wg mnie Wokulski wcale nie wyprowadził się z tego domu Krakowskie Przedmieście 9 - a jedynie zamienił tam mieszkanie na to większe, ośmiopokojowe....
    Kolejnym na to argumentem jest ta poranna rozmowa Wokulskiego z jego lokajem, która to rozmowa ma miejsce następnego dnia po rozmowie z Ochockim w Łazienkach:

    "Wstał o siódmej rano tak rześki i wesoły, że zwróciło to uwagę służącego, który zaczął kręcić się po pokoju.
    - Czegóż to chcesz? - zapytał Wokulski.
    - Ja nic Ino, proszę pana, stróż chce, ale nie śmie prosić, żeby pan pofatygował się i potrzymał mu dziecko do krztu.
    - A a a!... A pytał się, czy ja chcę, ażeby on miał dziecko?
    - Nie pytał się, bo pan był wtedy na wojnie.
    - No dobrze. Będę jego kumem."

    bo nie ma tu ani słowa o tym, że to ich dawny stróż z poprzedniego domu, prosi Stacha w kumy - bo gdyby to był nowy dom to i stróż byłby inny.
    Tak więc to jest wciąż ten sam dom, ale wobec życiowych planów Wokulskiego i zmiany jego sytuacji majątkowej, opuszcza swoje dawne mieszkanie, wynajęte przez Jana Mincla 28 lat temu ( bo w roku 1850 ) , gdy ten przeniósł się tu wraz z babcią z Podwala, do nowego sklepu na Krakowskie Przedmieście.

    Nowe mieszkanie Wokulskiego jest tuż obok sklepu otwartego na początku maja , tak więc nie miało sensu szukać gdzie indziej kolejnego lokum gdy to jest reprezentacyjne, na pierwszym piętrze, ma balkon z pięknym widokiem , w tym na pomnik Kopernika.

    Inne argumenty przedstawię nieco później, co nie znaczy że jeszcze dziś :)
  • matylda1001 06.09.12, 21:55
    weteran_pl napisał:

    > Choć miałem zamiar to wszystko, co w sprawie tego nowego mieszkania Wokulskiego
    ustaliłem, przekazać w nieco innej formie, to wpis Matyldy 1001 powoduje, że
    teraz tylko napiszę, iż wg mnie Wokulski wcale nie wyprowadził się z tego domu
    Krakowskie Przedmieście 9 - a jedynie zamienił tam mieszkanie na to większe, ośmiopokojowe.<

    Cieszę się, Weteranie, że doszliśmy do podobnych wniosków w związku z kamienicą pod nr.4 ale... zdaję się, mamy nowy kłopot :)
    Nie wiem, czy Wokulski kiedykolwiek mieszkał pod numerem dziewiątym. Nie wiem, czy mieszkał Jan Mincel, nie wiem nawet, czy tam był stary sklep!
    Krakowskie Przedmieście 9 to kamienica Beyera:

    i674.photobucket.com/albums/vv108/theville_blog/Warszawa/Srodmiescie/KrakowskiePrzedmiescie/KamienicaBeyera/KamienicaBeyeraXIX68.jpg - zdjęcie z 1868r

    i674.photobucket.com/albums/vv108/theville_blog/Warszawa/Srodmiescie/KrakowskiePrzedmiescie/KamienicaBeyera/KamienicaBeyeraXX37_002.jpg - zdjęcie z 1937r.

    Piękna, okazała, mieszkania na pewno były tam duże i reprezentacyjne - chociaż na 1 pietrze nie było ani jednego balkonu. Tyle, że tę kamienicę wybudowano na miejscu po pałacu miecznika koronnego Aleksandra Jakuba Lubomirskiego w latach 1864 - 1869! W jaki więc sposób Jan Mincel mógł w niej wynająć lokal na sklep i nad tym sklepem zamieszkać w 1850 roku? Prus studiował w Szkole Głównej w Warszawie w latach 1866 -1869. Kamienica powstawała na jego oczach. Co to w takim razie ma być? zwyczajna fikcja literacka, czy Godlewski namieszał?
  • weteran_pl 07.09.12, 07:30
    Matyldo1001, świetnie znasz Lalkę i jej warszawskie realia, więc zapewne pamiętasz opis Wielkiej Środy roku 1878, gdy panna Łęcka powozem ciotki jechała do sklepu Wokulskiego:

    "W Wielką Środę, punkt o jedenastej rano, panna Izabela już siedziała w otwartym powozie wraz ze swoją nieodstępną towarzyszką, panną Florentyną.
    - Gdzie jaśnie panienka rozkaże jechać? - spytał lokaj zatrzasnąwszy drzwiczki powozu.

    - Do sklepu Wokulskiego - Z nerwowym pośpiechem odpowiedziała panna Izabela.
    Na Krakowskim już z daleka zobaczyła szyld z napisem: J. Mincel i S. Wokulski, a o jeden dom bliżej nowy, jeszcze nie wykończony sklep o pięciu oknach frontu, z lustrzanymi szybami. Z kilku pracujących przy nim rzemieślników i robotników jedni od wewnątrz wycierali szyby, drudzy złocili i malowali drzwi i futryny, inni umocowywali przed oknami ogromne mosiężne bariery.

    - Cóż to za sklep budują? - spytała panny Florentyny.

    - Chyba dla Wokulskiego, bo słyszałam, że wziął obszerniejszy lokal."

    A z niego wynika, że ten nowy sklep jest dla jadących od strony Alei Ujazdowskich o jeden dom bliżej niż ten dotąd jeszcze funkcjonujący...
    W tym zaś domu jest nie tylko ten stary, funkcjonujący od roku 1850 sklep ( komórka przy którym została w roku 1853 zaadoptowana na pokój dla pana Ignacego Rzeckiego ) - ale i mieszkanie, obecnie ( kwiecień 1878 ) zajmowane jeszcze przez Wokulskiego.

    Sklep o " o pięciu oknach frontu" plus mosiężne bariery - bezbłędnie wskazują nam na jedyny taki dom na tym odcinku Krakowskiego Przedmieścia, na dom numer 7.
    Tak więc nowy sklep to numer 7, zaś następny ( z perspektywy idących od Nowego Światu ) to niewątpliwie dom numer 9.

    U Prusa w Lalce mamy kilka błędów i nieścisłości, które dla interesujących się historią Warszawy, muszą wydawać się zatrważające, lecz to wynik tego, że nie był on tu rodzimym mieszkańcem, ponadto nie miał chyba obyczaju weryfikowania w dokumentach i planach miasta tego co pisał, bo inaczej wiedziałby, że pan Rzecki nie mógł mieszkać od 25 lat w tym samym pokoju przy sklepie, bo w miejscu domu Krakowskie Przedmieście 9 zwanego "kamienicą Beyera", był do roku 1861 pałac Mokronowskich, który rozebrano i w latach 1861-63 pobudowano w jego miejscu ogromną kamienicę narożną oraz dwa trzypiętrowe domy od ulicy Królewskiej ( podaję za Ludwikiem B.Grzeniewskim ) .
    A zatem oboje podajemy trochę inną historię tego domu i będziemy musieli nad tym się zastanowić i coś w tej sprawie ustalić...

    ............

    Co do tego o czym pisała Soova, a więc tej cukierni, na werandzie której Szuman jadł lody oczekując na Wokulskiego: to kolejne nałożenie się u Prusa realiów powieści z rzeczywistością, gdyż bezsprzecznie umieścił nowy sklep na Krakowskim Przedmieściu 7, ale w czasie pisania Lalki była tam cukiernia Toura, mająca zarówno pięć okien ale także letnią werandę i było to jedno z miejsc, gdzie Prus spędzał sporo czasu.
    Zatem Wokulski wracając do domu na Krakowskie Przedmieście 9, wg Prusa mija tę cukiernię ( choć w powieści jest tu nowy sklep ) i z jej werandy dobiega go okrzyk Szumana.

    Prus nie dbał o takie szczegóły, bo jemu to nie było do niczego potrzebne dla przebiegu akcji powieści i oddania tego co tą książką chciał osiągnąć - natomiast nam daje to pole do zabawy Lalką.

    P.s: będąc przy tej zabawie, pozwolę sobie na taką osobistą dygresję: otóż moje zainteresowanie się Lalką, ma dość nietypową historię, ponieważ ja najpierw jako dziecko przeczytałem książkę "Śladami Wokulskiego" ( zbiór szkiców na temat Lalki trzech autorów: Godlewskiego,Grzeniewkiego i Markiewicza ) na kilka lat przed lekturą powieści...
    A stało to się tak, że będąc na spacerze z ojcem, kupiliśmy kilka losów w kolekturze loterii , gdzie za przegrane losy można było otrzymać nagrodę pocieszenia.Mój wybór padł na tę właśnie w/w książkę, którą przeczytałem wiele razy - nie mając zielonego pojęcia kto to był Wokulski czy jakaś panna Łęcka!
    Ta książka, wydana w roku 1957, jakimś cudem kilkanaście lat przeleżała w magazynach księgarni, czekając na mnie :) i od samego początku, gdy to po raz pierwszy ją dotknąłem, czułem z nią jakąś magiczną wręcz więź, do tego stopnia że mam ją do dziś - choć od tamtego dnia minęło wiele lat i mam za sobą kilka przeprowadzek, przy których poginęło mi sporo innych książek.
    Tak więc takie krytyczne spojrzenie na Lalkę, zostało mi zaszczepione tą właśnie lekturą.
  • matylda1001 07.09.12, 14:41
    weteran_pl napisał:

    > Matyldo1001, świetnie znasz Lalkę i jej warszawskie realia,<

    Dziękuję :) Moja miłość do Warszawy i jej historii, to obciążenie dziedziczne ze strony taty i dziadka. Najpierw spacery, poznawanie miasta w ich opowieściach, budzenie wyobraźni. Potem dziesiątki przeczytanych książek (większość z rodzinnej biblioteczki), starych przewodników, i co tam jeszcze w ręce wpadło. W każdym razie często łatwiej mi powiedzieć, jak dane miejsce zmieniało się na przestrzeni wieków, niż co tam jest obecnie:) "Lalka", to już mój osobisty fioł ;)

    >zapewne pamiętasz opis Wielkiej Środy roku 1878, gdy panna Łęcka powozem ciotki jechała do sklepu Wokulskiego<

    No, jasne, wszystko się zgadza, i wcale nie kwestionuję tego, co widziała panna Izabela, ale ona widziała dokładnie to, co kazał jej zobaczyć Prus. Chodzi mi o coś innego, a mianowicie - gdzie jest granica między realiami a fikcją literacką, i myślę sobie, że Prusowi pasował lokal sklepowy w kamienicy nr 7 do tego stopnia, że przestał zwracać uwagę na cokolwiek innego.
    c.d.n. (realia wzywają;))
  • weteran_pl 07.09.12, 16:35
    matylda1001 napisała:

    >Chodzi mi o coś innego, a mianowicie - gdzie jest granica między realiami a fikcją literacką (...)

    Oba te byty przenikają się w Lalce na tyle silnie, że do dziś wzbudzają duże emocje.
    To jest zarówno tą magiczną siłą tej powieści, ale i jej - dla niektórych - mankamentem.
    Nie znajdziemy więc chyba tej granicy, choć poszukiwanie jej, to także wspaniałe zajęcie.....

    ...........

    O podejściu niektórych twórców do ( nie)dbałości o szczegół, niech zaświadcza opowieść Jacka Federowicza z planu filmu Barei "Nie ma róży bez ognia":
    Federowicz zorientował się, że w kręconej kilka dni wcześniej scenie - do której obecnie robiono dokrętkę - jeden z aktorów miał przecież koszulę w innym kolorze niż ma ją dzisiaj.
    Podszedł do Barei i poinformował go o tym, a reżyser mu na to: no i co z tego?
    No jak to co? Przecież tego się nie da zmontować!
    A reżyser: gdyby widzowie mieli na to zwrócić uwagę, to znaczyłoby, że ten film jest nic nie wart.
    Kamera!
    Poszła!
    :)


  • kusama 07.09.12, 22:40
    weteran_pl napisał:
    "> Ta książka, wydana w roku 1957, jakimś cudem kilkanaście lat przeleżała w magaz
    > ynach księgarni, czekając na mnie :) i od samego początku, gdy to po raz pierw
    > szy ją dotknąłem, czułem z nią jakąś magiczną wręcz więź, do tego stopnia że ma
    > m ją do dziś - choć od tamtego dnia minęło wiele lat i mam za sobą kilka przepr
    > owadzek, przy których poginęło mi sporo innych książek."

    Piękny początek zauroczenia :)
    pzdr

  • matylda1001 07.09.12, 23:29
    Ciąg dalszy...

    weteran_pl napisał:

    >A zatem oboje podajemy trochę inną historię tego domu i będziemy musieli nad tym się zastanowić i coś w tej sprawie ustalić...<

    To akurat jest proste:) Posesja była duża. Jak wiemy zmieściła się na niej naprawdę okazała kamienica narożna (Beyera) i dwa trzypiętrowe domy od ulicy Królewskiej.
    Wszystko zaczęlo się w II połowie XVIIw, kiedy na tej posesji stanął pałac kasztelana łęczyckiego Jerzego Towiańskiego. Około 1740r. na tej samej posesji ale trochę bliżej Krakowskiego Przedmieścia, stanął pałac miecznika koronnego Aleksandra Jakuba Lubomirskiego,i on stał się głównym budynkiem. Lubomirski niedługo cieszył sie swoim pałacem, bo juz w 1754 roku właścicielem posesji był wojewoda sandomierski Jan Wielopolski. Potem dopiero (poprzez mariaże) w jego posiadanie weszli Ossolińscy i Mokronowscy. Budynek nie był zbyt okazały, miał tylko jedno piętro. Tu go widać:
    www.warszawa1939.pl/zdjecia/krakowskie/old/krakowskie_08.jpg - zdjęcie z około 1860r i pochodzi z albumu Jarosława Zielińskiego "Atlas dawnej wrchitektury ulic i placów Warszawy" (2001r)
    I to cała tajemnica :) Można jeszcze dodać, że ostatnią właścicielka pałacu była Felicja Mokronowska. Sama w tym budynku nie mieszkała, ale miała lokatorów:
    www.przodkowie.com/warszawa/index.php?dom=420&view=item
    Trudno sądzić, żeby w tej budowli zmieścili się wszyscy. Zapewne tylko hrabia Maksymilian Grabowski tam rezydował. Inni pewnie w oficynach.

    >W tym zaś domu jest nie tylko ten stary, funkcjonujący od roku 1850 sklep ( komórka przy którym została w roku 1853 zaadoptowana na pokój dla pana Ignacego Rzeckiego ) - ale i mieszkanie, obecnie ( kwiecień 1878 ) zajmowane jeszcze przez Wokulskiego.<

    No cóż, nie mamy wyjścia, musimy wierzyć Prusowi. Skoro on widział ten dom, to i my go zobaczmy... oczami wyobraźni ;)

    Kamienica nr.7

    >Sklep o " o pięciu oknach frontu" plus mosiężne bariery - bezbłędnie wskazują nam na jedyny taki dom na tym odcinku Krakowskiego Przedmieścia, na dom numer 7<

    Rzeczywiście, to jedyny taki dom.

    > w czasie pisania Lalki była tam cukiernia Toura, mająca zarówno pięć okien ale także letnią werandę. Zatem Wokulski wracając do domu na Krakowskie Przedmieście 9, wg Prusa mija tę
    cukiernię ( choć w powieści jest tu nowy sklep ) i z jej werandy dobiega go okrzyk Szumana.<

    Ależ cukiernia tam była od dawna. Fasada kamienicy miała aż 52 metry szerokości, i nawet była nazywana Pałacem Grodzickiego. Cały parter zajęty był przez handel i usługi. W lokalu Wokulskiego była (naprawdę) księgarnia Michała Gluecksberga, między 1874 a 1904 rokiem jej właścicielem był Gustaw Sennewald.
    Cukiernia Caplaziego (od 1871 roku Chrystiana Toura) mieściła się w lokalu na prawo od bramy. Tak, że nie tylko Prus siadywał na tej werandzie, Szuman też, a możliwe, że i Wokulski. Poza tym był tam jednocześnie zakład fryzjerski Adama Zawadzkiego, skład herbaty Wsiewołoda Istomina i skład luster i wyrobów platerowanych Biernackiego. Sklep Wokulskiego miał 5 okien, ale nie zajmował całej lewej strony kamienicy, bo tych okien było więcej.

    >A stało to się tak, że będąc na spacerze z ojcem, kupiliśmy kilka losów w kolekturze loterii , gdzie za przegrane losy można było otrzymać nagrodę pocieszenia<

    No i okazuje się, że nie potrzeba wygrać, żeby... wygrać :)








  • matylda1001 13.09.12, 23:22
    Tak się zastanawiam... Pan Ignacy zajmował jeden pokój przy starym sklepie, potem miał dwa pokoje. Łęccy mieszkali w pięknym, ośmiopokojowym mieszkaniu. Rządca Wirski dysponował trzema pokojami, podobnie jak pani Stawska. Studenci jednym. Baronowa Krzeszowska natomiast miała siedem pokoi i dwie kuchnie jak salony. Nowe mieszkanie Wokulskiego na pewno było dużo za duże, jak dla niego samego, i eleganckie, ale skąd właściwie wiadomo, że było w nim osiem pokoi? Być może coś przeoczyłam, ale nie mogę sobie przypomnieć informacji na ten temat.
  • weteran_pl 14.09.12, 07:00
    matylda1001 napisała:

    > Nowe mieszkanie Wokulskiego na pewno było dużo za duże, jak dla niego samego, i
    > eleganckie, ale skąd właściwie wiadomo, że było w nim osiem pokoi? Być może coś przeoczyłam, ale nie mogę sobie przypomnieć informacji na ten temat.>

    Matyldo1001, gdybyś mogła ponownie przeczytać otwierający ten wątek obszerny cytat z Lalki, to znajdziesz tam informację o tych ośmiu pokojach i jest to w tym wewnętrznym monologu Wokulskiego:

    "Oczywiście - myślał - uważa mnie za bzika albo za bankruta... Tym lepiej!... Prawdę bowiem powiedziawszy, mogę doskonale mieszkać w dwu pokojach zamiast ośmiu."

  • weteran_pl 14.09.12, 14:44
    W dniu balu u księcia, Wokulski za namową Rzeckiego i wraz z nim, składają wizytę na ulicy Kruczej u zaprzyjaźnionych pań.
    Z precyzyjnych wyliczeń Matyldy1001 wiemy, że ustalony przez Godlewskiego adres tego nowego mieszkania Stacha, czyli wg niego Krakowskie Przedmieście 4 , jest oddalony od nowego sklepu na Krakowskim Przedmieściu 7 o około 200 metrów i ten adres K.P. 7 to także adres pana Ignacego.
    Obaj panowie z tej w/w wizyty na ulicy Kruczej wracają saniami:

    "Na dworze wciąż sypał śnieg; Stach odwiózł mnie do domu i nie wiem, z jakiej racji czekał w sankach, aż wejdę w bramę.

    Wszedłem, ale zatrzymałem się w sieni. I dopiero, kiedy stróż zamknął bramę, usłyszałem na ulicy dzwonki odjeżdżających sanek."

    i choć wiemy o tym, że Wokulski w tajemnicy przed Rzeckim chce pojechać pod pałac księcia - to jednak gdyby faktycznie mieszkał na K.P. 4, to nawet jeśli z kurtuazji wobec starszego przyjaciela ( i dla realizacji swojego planu dalszej podróży ) nie wysiadł przy swoim domu, który przecież mijali jadąc od strony Nowego Światu - to chcąc ukryć tę swoją dalszą jazdę - nie musiałby czekać aż Rzecki wejdzie do bramy, gdyż samo zawrócenie sań byłoby czymś w pełni oczywistym na to, aby podjechać pod swój dom K.P. 4 .
    Ale Wokulski czeka z wydaniem tego polecenia woźnicy, bowiem wcale nie mieszka na K.P. 4 a o jeden dom dalej od sklepu: pod starym adresem K.P. 9, i manewr zawracania sań - zamiast jazdy w przód - nie pozwoliłby ukryć jego zamiarów na dalszą część tego późnego wieczoru.

    ..........

    Nie mogę zrozumieć, jak taki wybitny znawca Lalki jakim był Godlewski, nie zauważył w powieści tych oczywistych naprowadzeń na faktyczny adres Wokulskiego.
    Ale jeszcze dziwniejsze jest dla mnie to, że od momentu tego jego apelu do społeczeństwa Warszawy, o ufundowanie tablic pamiątkowych na domach przez niego wskazanych jako stare mieszkanie Rzeckiego i nowe mieszkanie Wokulskiego - nikt tych ustaleń dotąd nie kwestionował...
  • matylda1001 16.09.12, 00:21
    :) No, ładnie... Już nawet nie będę się zastanawiała, ile razy miałam ten fragment przed oczami, dziękuję :)

    Masz rację, Weteranie. Rzeckiego zdziwiło już to, że mieszkający w kamienicy obok Wokulski, nie wysiadł z sań razem z nim. Gdyby mieszkał gdziekolwiek indziej, to pewnie by nie czekał, bo zanim by dojechał pod swój dom, zdążyłby zniknąć z oczu przyjacielowi.
    Co do Godlewskiego... na pewno zasugerował się tym widokiem z balkonu na kamienicę Karasia. Nie wziął tylko pod uwagę tego, że kamienica nr 4 uchodziła za jedną z najbrzydszych (a zatem mało reprezentacyjną), na całym Krakowskim Przedmieściu, a Wokulskiemu przecież zależało na zadaniu szyku. Poza tym przecież wiedział, że kamienicy nr. 9 nie było.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.