Dodaj do ulubionych

Obiad u Łęckich.

02.02.13, 14:19
"Mikołaj zaczął podawać potrawy. Wokulski bez najmniejszego apetytu zjadł kilka łyżek chłodniku, zapił portweinem, potem spróbował polędwicy i zapił ją piwem. Uśmiechnął się, sam nie wiedząc czemu, i w przystępie jakiejś żakowskiej radości postanowił robić błędy przy stole. Na początek skosztowawszy polędwicy położył nóż i widelec na podstawce obok talerza. Panna Florentyna aż drgnęła, a pan Tomasz z wielką werwą począł opowiadać o wieczorze w Tuileriach, podczas którego na żądanie cesarzowej Eugenii tańczył z jakąś marszałkową menueta.
Podano sandacza, którego Wokulski zaatakował nożem i widelcem. Panna Florentyna o mało nie zemdlała, panna Izabela spojrzała na sąsiada z pobłażliwą litością, a pan Tomasz... zaczął także jeść sandacza nożem i widelcem."

W związku z tym, że na obiad podano jako pierwsze danie - chłodnik (potrzebna łyżka), na drugie polędwicę (nóż i widelec) a na trzecie sandacza (sztućce do ryb albo sam widelec) i biorąc pod uwagę fakt, iż przed podaniem kolejnej potrawy Mikołaj (zgodnie z etykietą) na pewno sprzątał ze stołu to, co już niepotrzebne, zastanawiam się skąd Wokulski, a w ślad za nim pan Łęcki wzięli noże, którymi zjedli sandacza. Sandacz był ostatnim daniem, po nim był już tylko deser - lody, więc żadnego noża na stole nie powinno już być.
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka