Dodaj do ulubionych

Czy prezesowa Zasławska miała dzieci?

01.02.09, 15:54
Bo że miała wnuczęta to wiadomo:-)

Panny Janockie, pan Starski - mówią do niej:Babciu.

Hrabina, goszcząc Wokulskiego radzi mu: - Prezesowa ma kilka
ładnych wnuczek, zróbże pan dobry wybór.

Może to jednak były jakieś cioteczne wnuczki, jacyś chrześniacy,
zwyczajowo-grzecznościowo nazywający prezesową babcią.

A może ktoś z Was natknął się na jakąś wzmiankę o dzieciach
prezesowej?
Obserwuj wątek
    • soova Re: Czy prezesowa Zasławska miała dzieci? 01.02.09, 16:20
      Starski był istotnie jej wnukiem ciotecznym, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby Ewelina i Felicja były jej wnuczkami w linii prostej, córkami córki (stąd noszą inne nazwisko niż babka). Raczej niemożliwe, żeby nie miała dzieci, skoro zerwać z Wokulskim seniorem musiała, ponieważ być może zmuszono ją do małżeństwa z mężczyzną z jej sfery. Niekoniecznie musiały żyć w czasach "Lalki", ale istniec kiedyś tam prawdopodobnie istniały.
      --
      Hajo Hajo Ipsenajo!
      • jadwiga1350 Re: Czy prezesowa Zasławska miała dzieci? 01.02.09, 18:44
        Raczej niemożliwe, żeby nie miała dzieci, skoro
        > zerwać z Wokulskim seniorem musiała, ponieważ być może zmuszono ją
        do małżeńst
        > wa z mężczyzną z jej sfery.
        Nie rozumiem, jesli kobieta zawiera małżeństwo pod przymusem, to w
        takim małżeństwie musi koniecznie pojawić sie potomstwo???

        Zawsze byłam przekonana, że Starski, Fela , Ewelina to cioteczne
        wnuki. Prezesowa była dziwnie oschła dla tych wszystkich wnuczków.
        No i niezbyt hojna okazala sie w testamencie. Dla rodzonych wnukow
        na pewno bylaby laskawsza.
        • soova Re: Czy prezesowa Zasławska miała dzieci? 01.02.09, 19:29
          jadwiga1350 napisała:

          > Nie rozumiem, jesli kobieta zawiera małżeństwo pod przymusem, to w
          > takim małżeństwie musi koniecznie pojawić sie potomstwo???

          W XIX stuleciu - oczywiście. Wszak:

          "Rozumiejąc, że wielki świat jest wyższym światem, panna Izabela dowiedziała się powoli, że do tych wyżyn wzbić się można i stale na nich przebywać tylko za pomocą dwóch skrzydeł : urodzenia i majątku. Urodzenie zaś i majątek są przywiązane do pewnych wybranych familii, jak kwiat i owoc pomarańczy do pomarańczowego drzewa. Bardzo też jest możliwym, że dobry Bóg widząc dwie dusze z pięknymi nazwiskami, połączone węzłem sakramentu, pomnaża ich dochody i zsyła im na wychowanie aniołka, który w dalszym ciągu podtrzymuje sławę rodów swoimi cnotami, dobrym ułożeniem i pięknością. Stąd wynika obowiązek oględnego zawierania małżeństw, na czym najlepiej znają się stare damy i sędziwi panowie."

          > Prezesowa była dziwnie oschła dla tych wszystkich wnuczków.
          > No i niezbyt hojna okazala sie w testamencie. Dla rodzonych wnukow na pewno bylaby laskawsza.

          Prezesowa jako kobieta mądra i doświadczona oceniała swoje wnuki według ich postępków, a nie konwenansów, stąd brak zapisu dla Eweliny (wyraźnie stwierdza, że nic jej nie zostawi, skoro ta dla pieniędzy sprzedała się baronowi), dla Starskiego (przyjrzała się jego postępowaniu i stwierdziła, że więcej pożytku przyniesie zapis na cel charytatywny, niż by mógł przynieść zapis Starskiemu, który szybko by pieniądze rozpuścił w najbliższym kasynie). O Felicji nie wiadomo, ale kto wie, jak mogło być. Albo babka stwierdziła, że i z niej wyrośnie salonowa lalka, więc również zrezygnowała z zapisu na jej rzecz, albo wręcz przeciwnie: to do Feli trafiła ta "drobna część", która nie poszła na "szpitale, domy podrzutków et caetera".

          --
          Hajo Hajo Ipsenajo!
    • cahir4 Re: Czy prezesowa Zasławska miała dzieci? 01.02.09, 23:34
      Raczej nie miała, a jeśli, to zmarły bezpotomnie. Starski nie jest jej wnukiem w
      linii prostej, to niby z jakiej racji miałby liczyć na to, że dla niego
      uszczupli dziedzictwo własnych wnuków? Dlaczego mówią, że przyjrzawszy mu się
      stwierdziła, że woli wesprzeć podrzutków, niż kasę w Monte Carlo? Dlaczego
      alternatywę stanowi dobroczynność, a nie bliżsi krewni?

      I ostatni argument - prezesowa nie pozostawiła nic Ewelinie. Nie mogłaby tego
      zrobić, gdyby Ewelina była jej wnuczką. Prawo na to nie pozwalało. Teraz mamy
      tzw. zachowek, wtedy istniało pojęcie części rozrządzalnej majątku (którą można
      było dysponować dowolnie). Reszta mocą prawa przechodziła na legalnych
      zstępnych. (Pisałam o tym na forum o "Chłopach".)

      Założymy, że Zasławska miała jedną córkę, po której pozostały dwie wnuczki:
      Ewelina i Felicja. Połowę swego majątku mogła w takim razie oddać podrzutkom,
      Starskiemu, czy komu tam chciała, druga połowa w różnych częściach
      przechodziłaby na wnuczki. Z tekstu wynika, że prezesowa ma swobodę w
      dysponowaniu majątkiem, a to by świadczyło, że nie ma zstępnych (czyli dzieci,
      wnuków, prawnuków itd.).
    • matylda1001 Re: Czy prezesowa Zasławska miała dzieci? 02.02.09, 01:57
      Ewelina i Felicja były siostrami stryjecznymi, obie noszą to samo
      nazwisko. Dalski wspomina o tym Wokulskiemu w czasie wspólnej
      podróży do Zasławka. Stryjecznymi, więc ich ojcowie musieliby byc
      synami prezesowej, nazywaliby sie Zasławscy. Nic w zasadzie nie
      wiemy o szanownym prezesie Zasławskim. Być może był to człowiek
      wiekowy, który "kupił" sobie młodziutką żonę (podobnie jak baron
      Dalski). Szambelan Anastazy Walewski był wprawdzie "ojcem" dwóch
      synów Marii z Łączyńskich Walewskiej, ale jak wiadomo, dzielnie
      pomagał mu Napoleon. Pierwszy syn też nie był dzieckiem szambelana.
      W chwili ślubu Maria była w ciąży, a trudno sobie wyobrazic 17-
      letnią Marię, uprawiającą potajemnie przedślubny seks z ponad 50 lat
      starszym Anastazym. Jednak prezesowa Zasławska miała inny
      temperament i inne zasady. Prawa z racji charakteru napewno nie
      zdradziłaby męża, nawet z lokajem ;) Poza tym ona przez całe życie
      była nieszczęśliwa po utracie ukochanego i napewno nie szukała
      pocieszenia u innych. Co do Stanisława, sama stwierdziła, że być
      może byli zbyt cnotliwi. Do tego należy dodać względy, o których
      wspomina "cahir" i wychodzi, że prezesowa Zasławska była bezdzietna.
      • soova Re: Czy prezesowa Zasławska miała dzieci? 02.02.09, 09:33
        matylda1001 napisała:

        > Ewelina i Felicja były siostrami stryjecznymi, obie noszą to samo
        > nazwisko. Dalski wspomina o tym Wokulskiemu w czasie wspólnej
        > podróży do Zasławka. Stryjecznymi, więc ich ojcowie musieliby byc
        > synami prezesowej, nazywaliby sie Zasławscy.

        Zapomniałam, że Cahir ma w małym paluszku ówczesne prawo spadkowe ;), stąd oczywiście racja, że prezesowa zapewne własnych dzieci nie miała. Kwestię tę rozstrzyga zresztą jednoznacznie sam autor - na święconym hrabina chwilę przed przedstawieniem Wokulskiego prezesowej napomyka mu, że Zasławska jest bezdzietna i ma parę ładnych wnuczek (czyli zapewne albo wnuczek ciotecznych, skoro panny Ewelina i Felicja nazywają się Janockie, albo... wnuczek prezesa Zasławskiego, córek jego córek z pierwszego małżeństwa, które poślubiły dwóch braci Janockich :)). :) :) :) W tamtych czasach, skoro starość nadchodziła zaraz po 30-tce ;(, jeszcze nie było zwyczaju, żeby drugą żonę dziadka tytułować nie "babcią" a "ciocią". ;)

        Wszystko to jest zresztą bez większego znaczenia, bo obie panie pojawiają się epizodycznie i autor spokojnie mógł sobie w powietrze rzucić kwestię tego pokrewieństwa. Natomiast w związku z osobą prezesowej i jej relacjami w stosunku do bohaterów niepokoją mnie dwie sprawy:

        1) Kim jest w stosunku do Zasławskiej Ochocki? Nie wygląda na to, żeby był jej krewnym, bo sam funkcjonuje w towarzystwie trochę na zasadie outsidera, skoro mówi, że jego "matka była aż Łęcka, ale ojciec tylko Ochocki", przez całe trzy tomy konsekwentnie podkreśla się jego kuzynostwo z Izabelą, w jednym z rozdziałów jakieś tam "prawie kuzynostwo" z Wąsowską, aż tu nagle: bach! Ochocki pojawia się jako wykonawca (wespół z baronem i księciem) testamentu prezesowej. Dlaczego nieboszczka ustanowiła nim akurat jego, skoro w przeciewieństwie do Dalskiego i księcia (ten był chyba powiązany rodzinnie z całą arystokracją) raczej nie należał do jej rodziny? Jedyne rozwiązanie, jakie mi się nasuwa, to jej przekonanie, jakiego nabyła obserwując Juliana na wakacjach, że jest on niegłupim i przyzwoitym człowiekiem i nie dopuści do obalenia jej testamentu w wypadku protestów Starskiego, jakich się spodziewała, w przeciwieństwie do księcia i barona, którzy byli jednak do tego ewentualnie zdolni (baron skłaniał się przecież do ugody ze Starskim i zmienił front dopiero po odkryciu romansu żony).

        2) Dlaczego na pogrzeb prezesowej nie pojechał Wokulski? Bo nie miał siły rozstać się choćby na jeden dzień z Izabelą. A dlaczego ona z kolei nie pojechała na pogrzeb seniorki arystokracji? Zwłaszcza, że była siostrzenicą hrabiny Karolowej, która się deklarowała jako wielka przyjaciółka prezesowej. Czy dlatego, że od Wąsowskiej dowiedziała się o krytyce własnego postępowania wobec Wokulskiego, jakie wygłosiła prezesowa? A gdzie zasady dobrego wychowania nakazujące robić dobrą minę do złej gry, zwłaszcza, że sprawa tej krytyki raczej nie wyszła poza Izabelę i Wąsowską?
        --
        Hajo Hajo Ipsenajo!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka