Rodzice chcą dzieci z wadami ge...

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • IP: *.toya.net.pl

    "Chęć posiadania potomstwa z wadami genetycznymi nie jest jednak nowym
    zjawiskiem. W 2002 r. na przykład "The Washington Post Magazine" pisał o
    Candace A. McCullough i Sharon M. Duchesneau, parze niesłyszących lesbijek
    mieszkających w stanie Maryland i studiujących na uczelni dla osób głuchych
    Gallaudet University, które celowo zabiegały o niesłyszącego dawcę nasienia,
    ponieważ chciały, aby ich dziecko urodziło się głuche.

    - Dziecko słyszące będzie dla nas szczęściem - mówiła Duchesneau. - Dziecko
    niesłyszące będzie wyjątkowym szczęściem."
    wariacja na temat psa ogrodnika , sam nie ma i innemu nie pozwoli miec , ehh
    noz sie w kieszeni otwiera , to sa matki ???
    • IP: *.agora.pl

      Gość: Prati 14.12.06, 14:47 Odpowiedz
      To jest chore! Mądrzy rodzice zrobiliby wszystko, by dziecko nie cierpiało tak
      jak oni. Opisane tu praktyki może i zbliżają do siebie rodzinę, ale OKALECZAJĄ
      DZIECKO. ZAKAZAĆ TAKICH PRAKTYK!!!

      Gdyby doktor Mengele o tym przeczytał, bardzo by się ucieszył.
      • 14.12.06, 14:59 Odpowiedz
        I nie ma znaczenia czy hodujemy aryjczyków czy też robimy wszystko by dziecko
        urodziło się okaleczone.
        Takich rodziców wpierw należy wysłać na terapię.

        --
        Lenka

        Wstąp do Samoobrony - przyjmiemy cię na członka!
        • IP: *.magma-net.pl

          Gość: marco 14.12.06, 15:02 Odpowiedz
          • 14.12.06, 17:20 Odpowiedz
            Tłumaczenie chęcią nawiązania bliższych więzi jest kuriozalne. Dla własnej
            wygody skazują swoje dzieci na przyszłe cierpienia. Tragedia. I jak oni chcą
            potem budować te więzi?!

            Dziecko żyjąc ze świadomością, że zostało celowo, genetycznie okaleczone może
            nie za bardzo mieć ochotę okazywać wdzięczność "kochającym" rodzicom.
            Po to się jest rodzicem, żeby przekazywać dzieciom to co mamy NAJLEPSZEGO!
            Pomagamy w szkole, uczymy jak się zachowywać. Bawimy się przy tym, a czasem
            trochę cierpimy.

            Ale staramy się dać to co najlepsze i ułatwiać przyszłe życie.
            Oczywiście zdarza się czasem, że dziecko skarcimy, by pokazać że coś robi źle i
            wyrządza komuś krzywdę. Zaś takie krzywdzenie jeszcze przed urodzeniem...to
            bestialstwo.

            Przypomina mi to film "Misery", w którym zakochana w pisarzu fanka przywiązuje
            go do łóżka i łamie nogi...w imię nawiązania lepszych więzi.

            TRAGEDIA!!!

            --
            Kiedy rząd mówi, że zabierze, to zabierze.
            Kiedy rząd mówi, że da, to mówi.
            Semantyczne nadużycie - zlepperować, zamiast zreperować
            • IP: *.szuwarowa.krakow.pl

              Gość: tępić pojebów 14.12.06, 17:32 Odpowiedz
              powinni takich debilnych rodziców sterylizować pod przymusem.
              • IP: *.internetdsl.tpnet.pl

                Gość: Luke 14.12.06, 19:43 Odpowiedz
                Nie dając tym zdrowym prawa do życia, a powołując do życia tyle, aż któreś
                okazało się nieuleczalnie chore.

                Sterylizować? Nie. Ja bym raczej zrzucił ich do Pakistanu albo Arabii
                Saudyjskiej, albo lepiej. Jeśli chcą dziecko głuche, uciąć im uszy. Jeśli chcą
                ślepe, wyłupić im oczy. Jeśli uważają, że wybierając jedno z wielu bawią się w
                Pana Boga i decydują, jakie będzie dziecko, to się mylą. Oni dokonali morderstwa
                na innych "zarodkach" [jakby to były drożdże lub nasionka, z których wyrastają
                ludzie - błąd, nasionka już się połączyły] i wolę nie myśleć, jakie cierpienie
                przeżyłoby takie dziecko, gdyby się dowiedziało, w jaki sposób przyszło na świat.
                • IP: *.ipslin.dsl-w.verizon.net

                  Gość: Tomek 14.12.06, 20:36 Odpowiedz
                  > nasionka już się połączyły

                  No i co z tego? "Nasionka" połączone bardziej boli niż przed połączeniem?
                  • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

                    Gość: michal 15.12.06, 02:12 Odpowiedz
                    niezłe rozdarcie we mnie powoduje ten artykuł. zastanawiam się czy zabijając
                    tych wszystkich rodziców (w imie dobra nienarodzonych dzieci) nie stałbym się
                    taki jak oni, albo i gorszy.
        • IP: *.catv.net.pl

          Gość: mańka 14.12.06, 16:33 Odpowiedz
          Popieram - to czysty egoizm.
      • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

        Gość: as 14.12.06, 22:33 Odpowiedz
        a Hitler siedzi w kotle i zawija w sreberka
      • 14.12.06, 23:41 Odpowiedz
        Gość portalu: Prati napisał(a):
        "Gdyby doktor Mengele o tym przeczytał, bardzo by się ucieszył"
        Przeciez i USA;indien;Chiny;Rosja od dawna prowadza,
        genetyczne eksperymenty a NT,po prostu opisuje to o czym
        juz dawno mozna w Internecie poczytac.
        Jeszcze przed druga wojna swiatowa.

        Kazda eksplozja atomowa wprowadza zmiany.

        Nasz klimat na naszej planecie ulega zmianom
        ale dzieki USA i internetowi
        jestesmy jeszcze o tym informowani.

        Przeciez nawet przed przeszlo 2000 lat,za imperium rzymskiego,
        byly prowadzone eksperymenty.
    • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

      Gość: Anik 14.12.06, 14:51 Odpowiedz
      Nie rozumiem dlaczego rodzice podejmuja takie decyzje - nie wyobrazam sobie ze moglabym swiadomie skazac dziecko na jakakolwiek niepelnosprawnosc. Balabym sie ze jak dorosnie moze miec do mnei o to (delikatnie mowiac) żal.
      • IP: *.aster.pl

        Gość: jul 14.12.06, 20:16 Odpowiedz
        czy na sali jest ktos gluchy/karlowaty? moze on/ona sie wypowie...
      • IP: *.sds.uw.edu.pl

        Gość: luciad 14.12.06, 21:25 Odpowiedz
        Wiem, że bardzo trudno zrozumieć słyszącym postawę głuchych w takich
        przypadkach. Ale można ją łatwo wytłumaczyć. 90% głuchych ma słyszących rodziców
        i ich wspomnienia z dzieciństwa to najczęściej gehenna, ponieważ bardzo
        niewielki procent rodziców takich dzieci uczy się języka migowego, a dziecko
        głuche od urodzenia w 99% przypadkach nie jest w stanie nauczyć się języka
        polskiego na poziomie komunikatywnym (nawet w piśmie). Osoby głuche zdają sobie
        więc sprawę z tego, że jeżeli będą mieć słyszące dziecko i będą do tego dziecka
        tylko migać, to ono, nawet jeśli nauczy się polskiego od innych osób, będzie
        inne. Inne w sensie kulturowym i emocjonalnym, pełne rozterek i rozdarcia
        pomiędzy dwoma światami. Natomiast dziecko głuche takich rodziców może mieć
        wspaniały z nimi kontakt i wyróść na pełnowartościowego, dobrze uspołecznionego
        człowieka. A że głuche? Dla głuchego dźwięk nie istnieje i po prostu głuchy
        dźwięków nie potrzebuje i czuje się szczęśliwy w swoim świecie.
        Ja jestem osobą głuchą i kulturowo słyszącą, nie mam dzieci, ale w tej kwestii
        powiedziałabym tak: gdybym miała dziecko słyszące, to bym się cieszyła, a gdybym
        miała głuche, to też bym się cieszyła. Każde jest darem od Boga.
        • IP: 80.54.157.*

          Gość: Foka 14.12.06, 23:16 Odpowiedz
          Pięknie to napisałaś, że każde dziecko jest darem od Boga. Jestem osobą
          słyszącą i oczywiście z tego względu nie potrafię nawet sobie wyobrazić, jak
          ciężkie może być życie osoby niesłyszącej otoczonej przez osoby słyszące. Twoja
          argumentacja jest przekonująca. Jest tylko jedno "ale": Czy mimo tych wszyskich
          argumentów, które tu przytoczyłaś, mamy prawo do do decydowania, czy ma się
          urodzić dziecko głuche czy słyszące? Skoro każde dziecko jest darem od Boga, to
          w takim razie pozwólmy Bogu, by ofiarował nam taki dar jaki, to On chce nam
          dać. Bo w tej Kwestii to do Niego należy wybór, prawda?
          Pozdrawiam Cię sredecznie.
          • IP: *.sds.uw.edu.pl

            Gość: nieslyszaca 14.12.06, 23:37 Odpowiedz
            Tak, oczywiście, powinniśmy zaufać Bogu. Czasem zsyła nam dzieci z wadami, aby
            nas czegoś nauczyć. Dlatego ja nie wypowiadam się za czy przeciw wyborowi
            dziecka z wadami (trudno oceniać coś, co mnie bezpośrednio nie dotyczy, nie
            jestem jeszcze matką), ale nie jestem zdziwiona, że są takie przypadki jak
            opisane w artykule. Znam środowisko Głuchych i wiem, że dla wielu Głuchych
            posiadanie dziecka głuchego nie tylko nie jest niczym złym, ale często jest i
            błogosławieństwem. W Polsce jednak jeszcze żaden Głuchy nie ma wyboru. Może
            jedynie zrobić badania genetyczne, a decyzja o poczęciu dziecka należy już do
            niego i partnera. Z drugiej jednak s a też Głusi, którzy są nieziemsko
            szczęśliwi, gdy urodzi im się dziecko słyszące, bo mają nadzieję, że będzie
            pomostem pomiędzy ich światem i światem słyszących. Głusi są bardzo różni, może
            nawet różniejsi niż słyszący i mają przeróżne doświadczenia życiowe, które
            rzutują na ich wybory. Pozdrawiam.
            • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

              Gość: michal 15.12.06, 02:25 Odpowiedz
              niesłysząca, nawet nie wiesz jaki to jest egoizm. I swoją drogą stąpasz po
              cienkim lodzie pisząc "dar od Boga" pod artykułem o manipulacjach genetycznych.
              Ci rodzice chcą takie dzieci aby IM SAMYM było łatwiej. Nikt mi nie wmówi że to
              też dla dobra dzieci jakiejś więźi czy komunikacji. Może poprostu w życiu

              NIE KAŻDY MOŻE MIEĆ DZIECKO

              a są tacy co nawet nie powinni. Dla swojego potomstwa ludzie powinni chcieć jak
              najlepiej.. matko, nie jestem erudytą, już bardziej klarownie nie umiem tego
              napisać.
              • 15.12.06, 02:39 Odpowiedz
                Gość portalu: michal napisał(a):

                > Ci rodzice chcą takie dzieci aby IM SAMYM było łatwiej. Nikt mi nie wmówi że to
                > też dla dobra dzieci jakiejś więźi czy komunikacji.

                Rozumiem, że jesteś takim rodzicem...
                jesli nie, to czemu się za nich wypowiadasz?

                istnieje w psychologii pojęcie, zwane 'przeniesiem', a występuje wtedy, kiedy projektuje(sz)my na innych swoje własne lęki, frustracje, potrzeby, czy intencje.

                zastanów sie prosze Michale, skąd to przeświadczenie o pobudkach, powodujących innymi, całkowicie nieznanymi Ci ludźmi.

                Jeśli to tylko przeswiadczenie, to 'z Bogiem sprawa', ale jesli powiedziały Ci to jakieś głosy w głowie, to juz będzie trudniej....


                > Może poprostu w życiu
                >
                > NIE KAŻDY MOŻE MIEĆ DZIECKO
                >
                > a są tacy co nawet nie powinni.

                Byc moze, ale akurat tak sie składa, że to nie Ty, czy inny 'moralnie słuszny' o tym decyduje.

                > Dla swojego potomstwa ludzie powinni chcieć jak
                >
                > najlepiej.. matko, nie jestem erudytą, już bardziej klarownie nie umiem tego
                > napisać.


                Bo i chcą Michale, tylko powinieneś w koncu pojąć, że 'dobro', 'zło' i co za tym idzie dążenie do nich, w przeświadczeniu róznych ludzi wygląda zupełnie inaczej.... niejednokrotnie sa to całkowicie odmienne punkty widzenia.

                popatrz na politykę, religie i inne ideologie.

                Czemu uzurpujesz sobie prawo do nieomylnosci własnych ocen i kategorii 'dobra' i 'zła'?

                BTW paradoksem jest to, że Twój post jest skierowany do osoby niepełnosprawnej - lepiej niz ona wiesz, co czuje 'taki' człowiek, i co nim powoduje?

                --
                Tum podex carmen extulit horridulum
                • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

                  Gość: michal 15.12.06, 03:22 Odpowiedz
                  Słuchaj obrazoburca (raczej czytaj, postaram się napisać krótko), próbować
                  podważyć kogoś wypowiedź jest bardzo łatwo.
                  Z Twojej wypowiedźi wnioskuje że jesteś za pozwoleniem ludziom na okaleczanie
                  dzieci (właśnie tak, okaleczanie), inaczej zupełnie nie wiem dlaczego
                  krytykujesz moją wypowiedź (jeżeli nie jesteś 'za', to nie zajmujesz
                  konkretnego stanowiska w debacie -tym samym nie wiem co swoim postem chciałeś
                  wnieść do rozmowy).

                  >lepiej niz ona wiesz, co czuje 'taki' człowiek, i co nim powoduje?
                  skoro mnie krytykujesz to wiesz (Twoje przeświadczenie) że nie mam racji, z
                  tego wynika że to Ty musisz ją mieć, no a z tego wynika (już napisze do końca)
                  że to Ty wiesz lepiej. [Tutaj celowo użyłem Twojej logiki]

                  Nie będe komentował każdego fragmentu Twojej krytyki, zupełnie mi się nie chce.
                  Napisze natomiast iż z Twojej wypowiedzi zrozumiałem tylko, że nie mam prawa do
                  własnego zdania (tak, poprzedni post to ja napisałem, więc to co tam widnieje
                  to musi być moje zdanie, nie jestem omnibus i nie wiem wszystkiego - a jeżeli
                  to przyjąłeś za fakt to Twój problem)
                  zwykle tego nie pisze, ale pozdrawiam.
              • IP: *.sds.uw.edu.pl

                Gość: nieslyszaca 15.12.06, 16:17 Odpowiedz
                Michale, nie zrozumiałeś ani artykułu, ani mojej wypowiedzi. Tu nie chodzi o
                manipulacje genetyczne, tylko o zapłodnienie in vitro z udziałem komórki z genem
                głuchoty pochodzącym od partnera. Jeśli jedno czy dwoje niesłyszących z pary
                rodziców są nosicielami recesywnego genu głuchoty, to jest duże
                prawdopodobieństwo, że część ich dzieci będzie głucha, a część słysząca. W
                sytuacji, kiedy wielu rodziców poprzestaje na jednym dziecku rozumiem ich
                determinację, by to dziecko było takie jak oni (i nie jest to okaleczanie, bo
                Głusi nie uważają się za niepełnosprawnych).
                Nie wypowiadam się o karłach, bo nie znam ich w ogóle.
                Ale: gdy człowiek bez nóg spotka się z innymi bez rąk, nadal czuje bariery
                wynikające z jego niepełnosprawności. Gdy Głuchy jest wśród Głuchych, nie jest
                już głuchy, bo jego podstawowy problem - komunikacja - w tym momencie znika.
                Pragnę jeszcze zauważyć, że dla głuchego od urodzenia nie istnieje dźwięk, a
                przez to nie istnieje też cisza. Jest za to świat bogaty w subtelne wibracje,
                wielość barw, szczegółów itd. Tak naprawdę tzw. niewiele widzą i niewiele słyszą
                bo nie doceniają własnych zmysłów.
                Wiem bardzo dużo na ten temat, ponieważ przez wiele lat żyłam w absolutnej ciszy
                , a niedawno, dzięki bioenergoterapii i aparatowi słuchowemu, powoli odkrywam
                świat dźwięków.
                Mimo doświadczenia totalnej ciszy niczego nie żałuję, taka cisza bardzo zbliża
                do Boga i pozwala odkryć świat niematerialny i to bogactwo doznań dotykowych.
                Zgiełk, w jakim żyją współcześni słyszący, ogłusza i zagłusza ich sferę duchową,
                emocje, lęki, stres. To rodzaj ucieczki od problemów, sumienia i natury.
                • IP: *.sds.uw.edu.pl

                  Gość: nieslyszaca 15.12.06, 16:21 Odpowiedz
                  Autopoprawka:
                  Ale: gdy człowiek bez nóg spotka się z innymi bez nóg, nadal czuje bariery
                  wynikające z jego niepełnosprawności. Gdy Głuchy jest wśród Głuchych, nie jest
                  już głuchy, bo jego podstawowy problem - komunikacja - w tym momencie znika.
                  Pragnę jeszcze zauważyć, że dla głuchego od urodzenia nie istnieje dźwięk, a
                  przez to nie istnieje też cisza. Jest za to świat bogaty w subtelne wibracje,
                  wielość barw, szczegółów itd. Tak naprawdę tzw. pełnosprawni niewiele widzą i
                  niewiele słyszą
                  bo nie doceniają własnych zmysłów.
                • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

                  Gość: michal 15.12.06, 17:20 Odpowiedz
                  W takim razie to nie manipulacje genetyczne, źle to zrozumiałem. Nie zmienia to
                  jednak sprawy okaleczenia. Takie dziecko będzie lepiej się komunikować z
                  rodzicami, ale jakim kosztem. Niepełnosprawne dziecko będzie miało utrudniony
                  kontakt z rówieśnikami, ciężej będzie mu z nimi współzawodniczyć. Pomyśl sobie
                  co czuje taki szkrab kiedy dzieci w szkole nadal rosną a on nie, albo kiedy
                  ktoś się z niego śmieje. Ja nie pisze o tym że chęć tych ludzi jest zła, ja
                  pisze że złe są tej chęci konsekwencje. I nie musze być niepełnosprawny żeby
                  móc napisać że jeżeli ktoś się z Ciebie szydzi, omija Cie, to jest Ci przykro.
                  A właśnie to fundują swoim małym tacy rodzice.
                  • 16.12.06, 01:40 Odpowiedz
                    Michale, ja widze, ze pomimo iz jestes 'pełnosprawny', to masz większy problem z komunikacja niż osoby 'kalekie'....
                    niesłysząca JEST niesłysząca - nie musisz jej kazac 'wyobrażać sobie co czuje dziecko' - ona WIE co takie dziecko czuje - w przeciwieństwie do Ciebie.

                    Moze przestań żyć w świecie swoich wyobraźeń, tylko zacznij w tym realnym, w którym życie i odczuwanie ludzi, nie musi mieć nic wspólnego z Twoim strachem i wizja 'normalności'.

                    --
                    Tum podex carmen extulit horridulum
    • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

      Gość: ivulspirit 14.12.06, 14:53 Odpowiedz
      Ten świat zmierza w otchłań odchyleń, zboczeń i głupoty..... pozostaje tylko się
      z tym zgodzić albo zginąć w obronie zanikającej moralności
    • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

      Gość: Marakuja 14.12.06, 14:54 Odpowiedz
      Zawsze wydawało mi się, że prawdziwi rodzice będą chcieć dla swojego dziecka
      lepszego życia niż mają sami. Moja babcia pchała swoje dzieci na uczelnie,
      ponieważ bardzo jej brakowało wykształcenia. Jej dzieci cierpiały
      niedostatek, więc dla swoich dzieci zapewniły najlepszy byt materialny na
      jaki było je stać.

      Dlatego nie mogę zrozumieć jak matka może pragnąć posiadania głuchego czy
      karłowatego dziecka. Ona nie kocha tego dziecka, tylko kocha wyobrażenie o
      dziecku i stara się je dostosować do siebie. Nie bierze pod uwagę tego, że
      dziecko to odrębna istota, która myśli, czuje i może bardzo cierpieć z powodu
      kalectwa :(

      Aż przykre że są tacy rodzice ...
      • 14.12.06, 15:00 Odpowiedz
        a moze GW napisala by o innym horrorze: o polakach ktorzy chca miec dzieci a sa
        nieplodni. Nieplodnosc jest uleczalna ale nie w Polsce: nasze Panstwo nie pomaga
        nam w posiadaniu potomstwa!!!! W calej Europie zabiegi inseminacji czy IVF sa
        refundowane, w calej europie, oprocz Polski (i chyba Albanii). To jest
        horror!!!! "Bogaci" lecza sie prywatnie , biora kredyty, zadluzaja sie a rzad
        mowi o etyce. Prawo i sprawiedliwosc to podzial na bogatych i biednych. Co ma
        zrobic "biedny" kiedy nie ma dostepu do lekarza?
        i prosze mi nie opowiadac bzdur ze mozna adoptowac, chetnych jest tylu ze
        "biedny" nie spelni aktualnie kryteriow finansowych/ mieszkaniowych itp. Pozatym
        dlaczego biednego sie nie leczy?
        • IP: *.toya.net.pl

          Gość: eola 14.12.06, 15:07 Odpowiedz
          Hmmmm moze chodzi ,zeby genu biedy nie przekazywal ?
          • 14.12.06, 15:36 Odpowiedz
            Wiesz co, jak masz tak głupio komentować to się lepiej nie odzywaj. Jaki gen
            biedy? Jeśli oboje rodzice zarabiają nawet po 2 tysiące zł netto, co jest
            marzeniem nieosiągalnym dla wielu w PL, to i tak nie stać ich na leczenie
            niepłodności, które jest koszmarnie drogie. Ja widzę tylko jedną drogę: wyjechać
            z tego kraju dobrobytu i znaleźć legalną pracę w jednym z krajów, gdzie takie
            leczenie jest finansowane przez państwo.
            • IP: *.toya.net.pl

              Gość: eola 14.12.06, 15:47 Odpowiedz
              No co ty mysle po prostu jak rzadzacy ,tzn probuje sie wczuc w tok ich myslenia
    • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

      Gość: przerazonakobita 14.12.06, 15:01 Odpowiedz
      jeszcze troche i rodzice bez nogi,czy reki, beda swoim dzieciom ta noge czy
      reke odcinac..

      wszystko bym oddala zeby moje dziecko moglo sie urodzic zdrowe, a ci ludzie
      wydaja ogromne pieniadze zeby dzieci rodzily sie chore, to jest dla mnie
      niepojete:/
    • 14.12.06, 15:08 Odpowiedz
      przyklad ten ukazuje siwatu jak dalece jest ten problem rospowszechniony.jest
      obowiazkiem naukowcow i ludzi inteligietnych wyeliminowac ten problem, nawe gdy
      beda zmuszeni do siegniecia po draztyczne metody.w szczegulnosci
      tzw. "ludzie"umyslowo chorzy powinni pod kontrola rzadow i
      lekarzy.niewyeliminowanie tego problemu doprowadzi do tragicznych skutkow dla
      cywilizacji.kontrola przyrostu naturalnego powinna byc najwarzniejszym
      projektem ludzi inteligientnych.
    • 14.12.06, 15:09 Odpowiedz
      to jest chore!
    • IP: *.synapsis.waw.pl

      Gość: a. 14.12.06, 15:23 Odpowiedz
      nic w przyrodzie nie ginie - jedni usuwaja ciaze z powodu wad genetycznych u
      plodu a inni robia wszystko by takie dziecko posiadac. Jak widac przyroda sama
      reguluje to zjawisko. nic nie zginie...
    • 14.12.06, 15:29 Odpowiedz
      domagać się by niemowlakowi wstrzyknięto HIV, jeśli dziecko urodzi się zdrowe.
    • 14.12.06, 15:29 Odpowiedz
      Jak można chcieć okaleczać własne dziecko?? To niepojęte
    • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

      Gość: aaaaa 14.12.06, 15:33 Odpowiedz
      jakbym się na starość dowiedział że kochani rodzice specjalnie zafundowali mi
      głuchotę to bym ich w nocy siekierą....!!!
      • IP: *.noname.net.icm.edu.pl

        Gość: kasia 14.12.06, 16:08 Odpowiedz
        Jakby nie chcieli głuchego lub małego to nie byłabyś to TY!!!!
        Wszyscy wypowiadają się z pozycji ludzi zdrowych, dla których każda
        niepełnosprawność to wada i choroba. A może spójrzcie inaczej: biały chce mieć
        dziecko białe, a czarny - czarne. Dlaczego mały nie może chcieć małego, a
        głuchy - głuchego??? Dlaczego wasz "zdrowy" organizm ma być normą obowiązującą?
        • 14.12.06, 16:24 Odpowiedz
          Gość portalu: kasia napisał(a):
          > Wszyscy wypowiadają się z pozycji ludzi zdrowych, dla których każda
          > niepełnosprawność to wada i choroba. A może spójrzcie inaczej: biały chce mieć
          > dziecko białe, a czarny - czarne. Dlaczego mały nie może chcieć małego, a
          > głuchy - głuchego???Dlaczego wasz "zdrowy" organizm ma być normą obowiązującą?

          Dlatego, że od tysięcy lat ludzie podlegają naturalnej konkurencji z innymi
          ludźmi (tak jak od setek milionów lat zwierzęta i rośliny).
          Głuchy i mały jest na przegrywającej pozycji i sam siebie też tak zaczyna
          postrzegać w Świecie słyszących i wysokich.
          W warunkach krycia się po norach i przy próbach przeżycia na diecie z jednej
          jaszczurki dziennie, być może wygrałby "konkurencję" karzeł - tak jak
          gdzieniegdzie w dżungli afrykańskiej wygrali Pigmeje. Konkurowanie obecnie w
          takich warunkach jest mało prawodpodobne, dlatego dziecko skazane na kalectwo
          przez głupich rodzicieli nie doczeka się od nich wdzięczności, gdy dowie się
          prawdy o swoim poczęciu.

        • 14.12.06, 16:28 Odpowiedz
          Dlatego, że człowiek upośledzony startuje od razu z gorszej pozycji i ma o wiele
          trudniej w życiu, a to, że niektórym udaje się być szczęśliwymi mimo
          niepełnosprawności to cud. Nie można porównywać wyboru koloru skóry do
          świadomego skazywania własnego dziecka na kalectwo...
          • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

            Gość: michal 15.12.06, 02:33 Odpowiedz
            Wybacz kasiu, ale po Twojej wypowiedzi i sposobie postrzegania zupełnie nie
            widze potrzeby aby ktokolwiek odpowiadał na Twoje pytanie. Widze że nie jestem
            w stanie Ci nic wytłumaczyć.
        • 14.12.06, 16:32 Odpowiedz
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • IP: 212.33.72.*

          Gość: DSD 14.12.06, 16:45 Odpowiedz
          To trochę nie tak - ci ludzie traktują dzieci jako tworzywo do uzewnętrzniania
          swoich poglądów. Coś jakby glina, z której lepimy sobie taką rzeźbę, jak chcemy.

          A zresztą - jeśli zgodzimy się na taką antyeugenikę, to dlaczego nie pozwolić na
          okaleczanie dzieci już po urodzeniu?
          • 14.12.06, 18:43 Odpowiedz
            > A zresztą - jeśli zgodzimy się na taką antyeugenikę, to dlaczego nie pozwolić n
            > a
            > okaleczanie dzieci już po urodzeniu?

            Pozwala się. Jak inaczej nazwiesz obrzezanie?

            --
            Biada wam, przewodnicy ślepi, którzy przecedzacie komara, a połykacie wielbłąda!
        • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

          Gość: rogalec 14.12.06, 16:48 Odpowiedz
          bo coś musi być normą; musi być jakiś punkt zaczepienia; skoro choroba - twoja
          niby norma ma być norma to może i pedofilia i sadyzm są normą???????? i z góry
          zaznaczam że to nie ma nic wspólnegoz tolerancją; tolerujmy wszystko co nie
          narusza naszej wolności ale jakaś norma musi być; nieprawdaż
        • IP: *.aster.pl

          Gość: jul 14.12.06, 20:22 Odpowiedz
          no wreszcie ktos to napisal!!!!!
          dzieki :)
      • IP: *.rev.stofanet.dk

        Gość: oleoganja@stofanet 14.12.06, 16:52 Odpowiedz
        Ja polecam pile motorowa!!!! Ze ten swiat jest taki po..y.Rodzice puknijcie
        sie w lepek to moze jeszcze cos sie da uratowac!!!!A tak pozatym to
        zauwazyliscie,ze takie praktyki probuja w USA? Made in US.Zawsze wiedzialam,ze
        wszystko co hamerykanskie powinno byc w Europie zakazane...
    • IP: *.tcz.vectranet.pl

      Gość: w szoku 14.12.06, 15:48 Odpowiedz
      CHORE!!!
    • 14.12.06, 16:24 Odpowiedz
      az mi sie nie chce wierzyc, ze istnieja tak wyrodne matki
      --
      golenie owieczek
      pomóż!
    • IP: *.internetdsl.tpnet.pl

      Gość: iza 14.12.06, 16:30 Odpowiedz
      Jeśli obawiają się, czy dzieci ich zaakceptują, to po co w ogóle decydują się na
      dziecko? Okrucieństwo. Ludzi na świecie i tak jest za dużo.
    • 14.12.06, 16:30 Odpowiedz
      zblazowanych ludzi. Karmią sie cierpieniem innych. Wątpię w dobre intencje.
      Może by tak zaopiekowali się tymi wszystkimi porzucanymi po szpitalach
      niepełnosprawnymi dziećmi.
    • IP: *.catv.net.pl

      Gość: mańka 14.12.06, 16:35 Odpowiedz
      Zdaje się, że lekarz ma "po pierwsze nie szkodzić" - co to za lekarze, którzy
      godzą się na upośledzenie dziecka?
      • IP: 80.51.194.*

        Gość: jood 14.12.06, 17:56 Odpowiedz
        To nie lekarz, to zwykły sku..syn w białym kitlu, jakich pełno w USA. Jemu
        podobni zrobią 150 operację plastyczną Michealowi Jacksonowi tylko dlatego, że
        mogą mu wystawić rachunek z kilkoma zerami. Ten konował powinien wisieć na
        szubienicy sąsiedniej z tymi zboczeńcami, co zamawiają u niego te wszystkie
        usługi. Na marginesie - koleś ma hinduskie nazwisko - może jego brat w Indiach
        robi aborcje z powodu płci.
        • IP: *.ipslin.dsl-w.verizon.net

          Gość: Tomek 14.12.06, 20:44 Odpowiedz
          > zrobią 150 operację plastyczną Michealowi Jacksonowi tylko dlatego, że
          > mogą mu wystawić rachunek z kilkoma zerami

          Zazdrościsz, czy co?
    • 14.12.06, 16:37 Odpowiedz
      Nie znacie sie, wiec w kwestii karłów sie nie wypowiadajcie. Bylem kiedys z
      moja klasa z podstawowki na takich warsztatach integracyjnych i ogladalismy
      film o karzelkach. Opowiadali np. o parze, ktora miala dwoch normalnych synow
      11 i 13 lat wtedy, ktorzy sie wycwanili i nie sluchali swoich rodzicow, a nawet
      ich bili albo inaczej gnebili, brali se kase jak chcieli itd. Dla karlow
      posiadanie normalnych dzieci to czesto udreka. Tamtych chlopakow chyba w koncu
      zabrali tym rodzicom, bo to byl cyrk co tam sie dzialo. Przemoc domowa, dzieci
      tlukly starych hehe
      • 14.12.06, 16:43 Odpowiedz
        To co, chcesz powiedzieć, że posłuszne dzieci są tylko w rodzinach, gdzie
        rodzice mają przewagę fizyczną? Dawno nie słyszałam takiej bzdury. Ja i brat od
        dawna jesteśym silniejsi od rodziców ale do głowy by mi nie przyszło by na nich
        podnieść rękę. Tamci po prostu źle wychowali swoje dzieci i tyle
      • IP: *.tvk.torun.pl

        Gość: Gosiak 14.12.06, 17:01 Odpowiedz
        Jednkaże to tylko precedens i śmiem mniemać ze większość dzieci jednak szanuje
        rodziców(choć nie zawsze sie do tego otwarcie przyznaje). Moim zdaniem takie
        egoistyczne myślenie zwróci sie przeciwko nim. Na pewno nie jest łatwo takiej
        rodzinie głuchych czy karzełków, ale po co samemu sobie życie utrudniać. Z
        drugiej strony możnaby powiedzieć, że skoro mają dużo kasy to mogą zrobić
        wszystko co im sie podoba, a może mają po prostu za dobrze i ktos powinien sie
        tym zająć. Są tacy ludzie co lubia być ofiarami losu i są przekonani, że
        społeczeństwo powinno im pomagać, bo w końcu takiemu głuchemu tudzież karłowi
        trudniej jest znaleźc prace (o ile pracuje). Skoro sam wybrał, żeby jego dzieci
        były głuche to niech teraz płaci za to. Nie wiem dokładnie jak to wygląda w
        USA, ale domyślam sie ze niepełnosprawni pewnie niemałą kase dostają. Może to
        nowy sposób na życie w nieróbstwie... Lenistwo nie zna granic... Ale zeby sie
        posuwac do az tak radykalnych kroków... Popieram, żeby ich leczyć ale nie na
        głuchote czy karłowatość lecz na GŁOWE!

        Albo jest jeszcze inne wyjście nie robić sobie dzieci skoro dzieci ich będą
        bić :)

        Albo mogą pobić za to, że ich okaleczyli. Mają do tego prawo. Na pewno to nie
        jest miłość. Jeżeli sie kogoś kocha to raczej sie go nie krzywdzi. W sumie co
        to za różnica urodzić sie głuchym i stracić słuch we wczesnym dzieciństwie. A
        czemu nie ma zabiegów ogłuszania dzieci? A Może bezpłodni rodzicie powinni
        adoptowac dzieci i je sterylizować?

        Ludzie opamiętajcie się bo kiedyś maszymy będą od was mądrzejsze... Regres
        regres i katastrofizm
      • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

        Gość: michal 15.12.06, 02:43 Odpowiedz
        będe to wykrzykiwał co drugi post (zwłaszcza tak głupi jak ten jvenables14)

        NIE WSZYSCY MUSZĄ MIEĆ DZIECI

        czy jest jakiś nakaz -"skoro żyjesz i żeś człek to spłodź dziecko" ?. Doskonale
        rozumiem że głuchy rodzic może mieć kłopot z komunikacją ze słyszącym
        dzieckiem, ale może w takim razie by tego dziecka nie robić ??
    • IP: *.icpnet.pl

      Gość: xaliemorph 14.12.06, 16:43 Odpowiedz
      Czy sami sobie stworzymy rzeczywistość rodem z Willow'a czy Władcy Pierścieni i ichnimi hobbitami?

      Pierwsza dekada powszechności modyfikacji genetycznych na wielką skalę, przy swobodnych manipulacjach dosłownie całym genomem ludzkim będą szokiem dla ludzkości. Ale nie wydaje mi się to bliską przyszłością, gdyż jeszcze nie znamy wszystkich efektów wynikających z kombinacji genowych.
    • 14.12.06, 16:49 Odpowiedz
      Pulitzera? Ale jakto tak od razu?
    • 14.12.06, 16:55 Odpowiedz
      "Osoby podobnie myślące i wyglądające żeniły się między sobą."

      Chyba "pobieraly sie"???
    • IP: 207.117.42.*

      Gość: Dosia 14.12.06, 17:01 Odpowiedz
      Nie wiem czym tak sie ekscytujecie.

      To co dla jednych jest niewyobrazalna wada genetyczna i kalectwem, dla innych
      jest powszechnoscia i obowiazujaca norma i powodem do dumy. Skad zalozenie, ze
      osoba bedaca karlem, czy pozbawienia sluchu postrzega sama siebie jako
      kaleke??? Bo Wam sie tak wydaje? Otoz, jak widziecie, moze byc dokladnie
      odwrotnie. Czy w to wierzycie, czy nie, sa ludzie, ktorzy akceptuja
      swoje "odbiegajace od normy" cechy i nie rwa wlosow z glow nad swoim rzekomym
      kalectwem. Dlaczego maja rozpaczac nad brakiem sluchu, skoro to w niczym im nie
      przeszkadza! Czy Wy zazdroscicie zwierzetom ogona???

      Coz ludzie sa rozni. Jedni biali, drudzy czarni, inni garbaci, piegowaci,
      rudzi, niscy, wysocy itp. itd. Ludzie, ktorzy nie postrzegaja siebie jako zbior
      wad i kalectwa wszelkiej masci chcieliby miec dzieci podobne sobie. I coz w tym
      dziwnego??? Oni w zaden sposob nie uwazaja, ze te dzieci beda nieszczesliwe! Bo
      niby dlaczego mialyby byc, skoro rodzice nie sa?

      Tu nikt nie mowi o tym, zeby dzieciom ucinac nozke po urodzeniu, bo nie sadze,
      aby znalazla sie choc jedna osoba bez nogi, ktora zyczylaby tego swemu dziecku.
      Ale nic dziwnego nie widze w tym, ze spolecznosc karlow chce miec dzieci
      karzelki, a spolecznosc gluchych moze chciec miec gluche dziecko - bo to jest
      ich spolecznosc. Problem bylby natomiast, gdyby "normalne" dziecko w tych
      spoelcznosciach mialo byc skazane na ostracyzm. Wtedy to nie jest ok.
      • IP: *.internetdsl.tpnet.pl

        Gość: iza 14.12.06, 17:18 Odpowiedz
        oj nie bądź taka poprawna politycznie. Nikt nie odmawia godności czy wartości
        osobom "innym", ale ta inność na pewno utrudnia funkcjonowanie w społeczeństwie,
        gdzie wszelkie standardy dopasowane są do potrzeb osób "normalnych". Np. taka
        osoba może mieć problemy z nauką czy znalezieniem pracy. Z góry kwalifikować
        kogoś do społeczności głuchych czy karłów? Ograniczanie wolności. Nikt nie ma
        obowiązku posiadania dzieci. Dziecko to nie maskotka.
        • IP: 207.117.42.*

          Gość: Dosia 14.12.06, 17:49 Odpowiedz
          >ale ta inność na pewno utrudnia funkcjonowanie w społeczeństwie

          Na pewno??? To ja moze powiem, ze posiadanie duzego nosa NA PEWNO utrudnia
          funkcjonowanie w spoleczenstwie. Co prawda widze wokol siebie wielu ludzi z
          duzymi nosami, ktorzy funkcjonuja dobrze, ale ja wiem przeciez lepiej... Bo
          przeciez duzy nos to NA PEWNO przeszkoda, aby normalnie zyc.

          > ,
          > gdzie wszelkie standardy dopasowane są do potrzeb osób "normalnych".

          Otoz, w spolecznosci karlow wszelkie standardy dopasowane sa do potrzeb
          osob "normalnych", czyli... karlow.

          Spolecznosc ludzi gluchych ma wszelkie standardy dopasowane do potrzeb
          osob "normalnych", czyli... gluchych.

          > Z góry kwalifikować
          > kogoś do społeczności głuchych czy karłów?

          OK. ZEby nie bylo watpliwosci. Jestem przeciwniczka jakichkolwiek badan nad
          embrionem i "dobieraniem" sobie cech jakie dziecko powinno posiadac. Uwazam, ze
          ludzie nie maja prawa ingerowac w to jakie sie urodzi dziecko W OGOLE, nawet
          jezeli ma to oznaczac jedynie wybor miedzy chlopcem, a dziewczynka. Dlatego
          uwazam, to za cos zlego zarowno gdy ktos chce sobie urodzic zlotowlosa
          dziewczynke z doleczkami, czy tez malego, czarnego karzelka. To i to jest zle.

          Natomiast uwazam, ze ludzie maja prawo do wlasnych pragnien. Maja prawo pragnac
          dziecko karzelka. I jezeli spoleczenstwo zezwala na takie badania W OGOLE, to
          nie powinno sie dziwic, ze ludzie maja pragnienia rozne i niekoniecznie tym
          pragnieniem jest "zlotowlosa dziewczynka z doleczkami".

          Nie mowmy ludziom - ok, macie prawo grzebac w genotypie, ale pod warunkiem, ze
          Waszym wyborem bedzie dziecko aryjskie, nieskazone zadna wada. Bo to jest
          hipokryzja noszaca znamiona hitlerowskiej selekcji.
          • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

            Gość: Asmodeus 14.12.06, 18:06 Odpowiedz
            Dosia nie pitol i nie sil sie na filozofowanie, bo juz sie niedobrze robi.
            Achondroplazja ( karłowatość ) i głuchota to nie cechy nadające człowiekowi
            oryginalność, tylko po prostu poważne CHOROBY!!!

            I dajmy spokój dywagacjom o funkcjonowaniu w społeczeństwie i tym podobnym
            pierdołom, bo sprawa jest prosta jak drut:

            a. Kochający, ale chory na coś rodzic, zrobi wszystko, by nie przekazać dziecku
            swojej choroby
            b. Porąbany na umyśle rodzic celowo przekaże dziecku chorobę, żeby mu było raźniej.

          • IP: *.internetdsl.tpnet.pl

            Gość: iza 14.12.06, 18:14 Odpowiedz
            Gość portalu: Dosia napisał(a):

            > >ale ta inność na pewno utrudnia funkcjonowanie w społeczeństwie
            >
            > Na pewno??? To ja moze powiem, ze posiadanie duzego nosa NA PEWNO utrudnia
            > funkcjonowanie w spoleczenstwie. Co prawda widze wokol siebie wielu ludzi z
            > duzymi nosami, ktorzy funkcjonuja dobrze, ale ja wiem przeciez lepiej... Bo
            > przeciez duzy nos to NA PEWNO przeszkoda, aby normalnie żyć.

            Właśnie tak uważam. Fakt, że ktoś dobrze funkcjonuje, nie znaczy wcale, że jest
            mu lekko.
            • IP: 207.117.42.*

              Gość: Dosia 14.12.06, 18:23 Odpowiedz
              Ale dlaczego uzurpujesz sobie prawdo do mowienia kto ma lekko, a kto nie? A
              moze ktos inny MA lekko, nawet jezeli Tobie wydaje Ci sie to nieprawdopodobne?
              Sa ludzie, dla ktorych duzy nos to dramat, a dla innych to blogoslawienstwo.
              Nie rozumiesz tego? Moze ja, patrzac na Ciebie, moglabym powiedziec - no nie,
              taka brzydka/glupia/niska to ja nie chcialabym byc, pewnie MUSI jej byc bardzo
              ciezko? Nie przyszlo Ci to do glowy?

              Nie rozumiesz tego, ze sa ludzie, ktorzy nie uwazaja sie za ofiary losu, nie
              uwazaja, ze maja ciezko, ze ktos ich dyskryminuje? Dlaczego tak trudno Ci to
              zrozumiec? Dlaczego niepelnosprawni bardzo czesto powtarzaja "przestancie sie
              nade mna litowac"?

              Ale widocznie niektorzy ludzie tak lubia - tacy sa wyrozumiali i wspolczujacy.
              Och i ach. Ulitowac sie nad sierotka, nawet jezeli tego nie potrzebuje. Jedz do
              Afryki - tam sporo sierot nad ktorymi bogaty, bialy czlowiek moze sie politowac.
              • 14.12.06, 18:52 Odpowiedz
                polecam ksiazke syn cyrku irvinga, poza wspaniala lektura mozna sie tez dowiedziec na jakie POWAZNE choroby cierpia karly! choroby stawow i kosci praktycznie u 100% w pewnym (wcale nie starczym) wieku. nikt mi nie powie, ze normalne jest skazywac swoje dziecko na cierpienie.
                • 14.12.06, 18:55 Odpowiedz
                  A na jakie powazne choroby cierpia "normalni" ludzie! A w koncu umieraja...
                  • 14.12.06, 19:03 Odpowiedz
                    Dosia, to nie jest rozmowa, twoje argumenty są po prostu nielogiczne a
                    przytaczanie przykładu z dużym nosem jako przeciwwaga dla karłów i głuchych jest
                    nie na miejscu. Ja np. mam wrzody żołądka i się nad sobą nie lituję ani nikt się
                    nade mną nie lituje, ale na pewno żyłoby mi się lepiej bez nich. I byłabym
                    głupia i okrutna chcąc tę przypadlość celowo przekazać swemu dziecku. Chyba
                    tylko po to, żeby patrzeć jak się męczy i mieć satysfakcję, że nie jestem sama.
                    Ludzie nie mają prawa celowo okaleczać własnych dzieci, bo my tylko dajemy im
                    życie, lecz nie są one naszymi maskotkami i w przyszłości rozliczą nas za to jak
                    ich wychowywaliśmy itd. Ja nie chciałabym mieć nic wspólnego z rodzicami, którzy
                    mnie z premedytacją okaleczyli, a nie wmówisz mi, że lepiej być głuchym niż
                    slyszącym, że lepiej mieć Downa niż być zdrowym
                    • IP: 207.117.42.*

                      Gość: Dosia 14.12.06, 19:28 Odpowiedz
                      > Dosia, to nie jest rozmowa, twoje argumenty są po prostu nielogiczne a
                      > przytaczanie przykładu z dużym nosem jako przeciwwaga dla karłów i głuchych
                      jes
                      > t
                      > nie na miejscu.


                      Alez dlaczego? dlaczego ciagle upierasz sie przy widzenieu TWOJEJ wersji tego
                      co jest dobre, a co nie? Skoro ludzie wola miec dziecko-karzelka, to moze
                      wlasnie dlatego, ze im sie bardzo dobrze zyje jako karly i nie chca skazywac
                      dziecka na zycie w odmiennosci???

                      > mnie z premedytacją okaleczyli, a nie wmówisz mi, że lepiej być głuchym niż
                      > slyszącym, że lepiej mieć Downa niż być zdrowym

                      NIE WIEM tego. Moze niejeden gluchy Ci powie, ze lepiej byc gluchym, a nie
                      slyszacym? Dzieci z Downem sa z kolei bardzo pogodne i zyczliwe - nigdy nie
                      widzialas dziecka z Downem? Dlaczego Twoim zdaniem one maja byc
                      nieszczesliwe??? Dlaczego Twoim zdaniem gluchy sie meczy? Bo Tobie sie tak
                      wydaje? To jeszcze raz siadz i przeanalizuj to i powiedz dlaczego Ci sie
                      wydaje, ze masz racje?
                      • IP: *.zaodrze.punkt.pl

                        Gość: Delfina 14.12.06, 20:27 Odpowiedz
                        Mi się nie wydaje, że mam rację, ja na pewno ją mam. A co do motywacji takich
                        rodziców to chyba najtrafniej opisał to ktoś poniżej, pozwól, że zacytuję:
                        "Fundując sobie upośledzone dziecko, tacy ludzie próbują po prostu dowieść samym
                        sobie, że ich choroba upośledzeniem nie jest - że jest to zwykła cecha, taka jak
                        rude włosy czy szeroki nos. Głusi próbują stworzyć sobie plemię głuchych w
                        nadziei, że ich to uczyni "normalnymi". Karłowaci chcą, aby ich chorobę uznano
                        za "kulturę", bo to im pozwoli zapomnieć, że są chorzy, a uwierzyć, że taki
                        wzrost jest normą.
                        Niestety najmniej ważne jest w tym wszystkim dziecko. Cóż karłowatemu chłopakowi
                        po silnych więziach rodzinnych, skoro jest skazany na życie ze swoją chorobą i
                        izolację od "wysokiego" społeczeństwa? Jeśli zechce zostać sportowcem czy choćby
                        kelnerem, to nie będzie miał szans.
                        Rodziców planujących celowe przekazanie dziecku własnej ułomności powinno się
                        konsultować z psychologiem. Może pozwoliłoby im to zrozumieć, że ich satysfakcja
                        odbywa się kosztem przyszłości dziecka." Nic dodać, nic ująć.
                        • IP: 207.117.42.*

                          Gość: Dosia 14.12.06, 20:30 Odpowiedz
                          > Mi się nie wydaje, że mam rację, ja na pewno ją mam.

                          I wszystko jasne. Racje ma bo ma. Na pewno. Po prostu jest lepsza od tych
                          wszystkich "kalek". Nie daj Boze spotka szczesliwa "kaleke" to ja przywroci do
                          pionu - bo jak to moze byc, ze gluchy jest szczesliwy! No po prostu nie miesci
                          sie w glowie, Pani sasiadko...

                          Jezeli nie stac Cie na swoje wlasne argumenty, poza "na pewno mam racje" to
                          daruj sobie przytaczanie czyichs postow.
                          • IP: *.zaodrze.punkt.pl

                            Gość: Delfina 14.12.06, 20:36 Odpowiedz
                            Nie jestem lepsza od kalek, po prostu miałam więcej szczęścia. I dlatego nigdy
                            nie odważyłabym się odebrać prawa do bycia zdrowym innym, moim dzieciom czy też
                            obcym ludziom. Okaleczanie było kiedyś sposobem karania kryminalistów, jakim
                            cudem dostrzegasz w tym dobrodziejstwo?
                            • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

                              Gość: marchewka 14.12.06, 23:38 Odpowiedz
                              internautka Dosia ma coś nie tak z głową
                              ale skoro chce to życzę jej samych upośledzonych dzieci - w końcu to jej
                              marzenie ...
                            • 15.12.06, 00:40 Odpowiedz
                              Delfino, nie masz racji. Przykro mi.

                              Argumenty Dosi są jak najbardziej logiczne, natomiast Twoje nacechowane relatywizmem.

                              Pojawiło się kilka mądrych postów w tym wątku, postów, które mrowiły o odmienności, różnicach, subiektywności szczęścia....

                              Ja dodam od siebie tylko tyle, że...
                              1. Każdy rodzic ma prawo do wychowywania swoich dzieci zgodnie ze swoimi oczekiwaniami i systemem wartościowania,. I jeśli uzurpujesz sobie prawo do decydowania o ‘kształcie’ Twojego dziecka, to nie możesz odbierać prawa do tego innym.
                              Jeżeli pozwalasz komukolwiek czuć się ‘normalnym’ i z tego powodu lepszym (min sobie, i wszystkim, których zaliczasz do grupy ‘normalnych’), to musisz przyznać to prawo każdemu. ‘Kaleka’ też może czuć się ‘lepszym’, i działania do ‘znormalizowania’ (według własnych standardów) własnego dziecka, będą podyktowane tą samą troską, która Tobie każe ‘drżeć’ o ‘normalność’ Twoich dzieci.

                              2. 'problem' u osób w jakikolwiek sposób odmiennych nie tkwi ani w nich samych, ani w ich odmienności (w ogromnej większości przypadków) tylko w społeczeństwie, które nie akceptuje danej (lub żadnej) odmienności.
                              Problemem nie jest 'ograniczenie' płynące z posiadania zespołu downa, tylko z okrucieństwa i głupoty współobywateli, i 'chęć przekazywania dzieciom tylko "dobrych" genów' byłaby właśnie chęcią sprzedania dziecka społecznym ograniczeniom i głupocie.

                              To trochę tak, jakby określić np. ciemnoskórość jako kalectwo (w Polsce np. jest nienormalna), i kazać murzynom dobierać tak genotyp dzieciaka, żeby urodził się biały, bo skazywanie go na bycie podobnym do tatusia i mamusi byłoby okrucieństwem.

                              BTW w polskiej rzeczywistości jest.

                              Przecież to zwykły szantaż: 'Ciebie nienawidzę, bo jesteś inny niż ja, nie będę Ci pomagał, a jeszcze Ci utrudnię życie - jeśli będziesz miał dzieci podobne do Ciebie to je tez zniszczę'

                              a teraz zamień pojęcie 'kalectwo' na 'buddyzm'; 'normalność' na 'chrześcijaństwo' i powiedz tak :
                              Okrucieństwem jest, by buddyści chcieli, żeby ich dziecko było buddystą - powinno się ich spalić na stosie, a oni chcą jeszcze na ten stos pociągnąć swoje dzieci - potwory.

                              Inną sprawa jest, że kiedy określasz 'normalność' wiążesz ja natychmiast z pojęciami dobra i zła (nienormalność), ale zapominasz, że np w społeczności żydów czy cyganów obowiązują dokładnie takie same 'normy', z tym, że tam stygmatyzowane jest np. gojostwo (czyli 'nieżydowskość'). I ten sam mechanizm wystąpi również u każdego człowieka i w każdej społeczności, która posiada przekonanie o własnej 'normalności'; normalności będącej synonimem 'dobra'.

                              Ot, zwykła indoktrynacja społeczeństw.

                              A teraz powiedz mi proszę, kto ma rację:
                              ortodoksyjni żydzi? - stygmatyzujący, i nienawidzący gojów, min Ciebie.
                              pobożni muzułmanie? - takoż samo działający fanatycy.
                              czy może chrześcijanie? - nienawidzący żydów, muzułmanów, masonerii, lewactwa, pedalstwa i wszystkiego co nie nosi sutanny, a nawet siebie nawzajem.

                              O buddystów, czy hindusów nawet nie pytam, bo oni akurat kochają wszystkich – więc tez się powinno ich wytępić, bo nie nienawidzą tego samego ‘wroga’, którego nienawidzi ‘każdy normalny człowiek’

                              Delfino, problem ze zrozumieniem przez Ciebie tego zjawiska tkwi w... języku emocji, jakim się posługujesz Ty, i każdy przekonany o własnej 'normalnosci' człowiek.

                              ‘skazywać na kalectwo', 'okaleczać', itp....

                              Masz rację - okrucieństwem jest skazywanie własnego dziecka na kalectwo, na inność, ale zapominasz o pewnym ważnym fakcie: Kalectwo (nienormalność)jest sprawą umowną każdej z grup o których rozważamy.

                              Dla wielu 'kalek' to TY JESTES KALEKĄ - wszak różnisz się od nich tak samo, jak oni od Ciebie, a to, że twierdzisz, iż to TY 'na pewno masz rację'…?

                              Mój Boże - ileż wojen religijnych odbyło się z tego powodu, iluż 'niewiernych' umarło na stosach, palach i innych wymyślnych wykwitach 'normalnego' umysłu...
                              Iluż ludzi zostało zamkniętych w więzieniach (z powodów politycznych), szpitalach psychiatrycznych, ilu ludziom sąsiedzi spalili domy, opluwali, bili i dręczyli dzieci (normalne)...

                              Kalectwo...
                              czy człowiek głuchy, lub ślepy jest kaleką? czy są to choroby, patologie?
                              A niby na jakiej podstawie tak twierdzisz?
                              - Nie, nie nie są to choroby czy patologie; nie wśród ludzi, którzy wyeliminowali zagrożenia naturalne, w postaci zimna, głodu, drapieżników...
                              z punktu widzenia przyrody, człowiek głuchy, obecnie nie jest w żaden sposób 'gorszy' od słyszącego, nie jest w żadnym stopniu bardziej narażony na śmierć głodową, na atak lampartów czy choćby byka - jedynym zagrożeniem są… inni ludzie, czyli min TY, ale tutaj akurat dobry słuch nie pozwoli mu przetrwać dłużej niż sprawny intelekt.

                              I wierz mi lub nie, ale (najprawdopodobniej) byłbym o wiele szczęśliwszym człowiekiem, gdyby nigdy nie było mi dane usłyszeć kwakania Kaczek, czy rżenia Konia Który Mówi.

                              --
                              Tum podex carmen extulit horridulum
                              • IP: *.efm.bris.ac.uk

                                Gość: Pat&Co 15.12.06, 01:07 Odpowiedz
                                sa logiczne? przeciez to brednie straszne... po litrze ksiezycowki i skrzynce
                                piwa moglbym bardziej logicznie rozumowac
                              • 15.12.06, 01:16 Odpowiedz
                                > Przecież to zwykły szantaż: 'Ciebie nienawidzę, bo jesteś inny niż ja

                                Ta właśnie fobia przebija bardzo wyraźnie z postawy rodziców pragnących dziecka
                                "takiego samego" jak oni.

                                Większość z wymienionych przez ciebie przyczyn "odmienności" ma takie podłoże,
                                że dziecko po osiągnięciu dorosłości może łatwo je zmienić. Wyłączam tu kwestie
                                koloru skóry, bo jak wiadomo, kolor skóry nie stanowi o zdrowiu czy chorobie
                                (tak jak głuchota czy achondroplazja).

                                Można buntować się przeciw okrucieństwu społeczeństwa, spychającego ludzi
                                chorych na margines. Jednak fundowanie własnym dzieciom takich samych przeżyć
                                wydaje mi się kiepskim pomysłem na realizację tego buntu.

                                Dlaczego ci "inni" (np. cierpiący na achondroplazję) nie zdadzą się po prostu na
                                naturę, i nie kochają swoich dzieci - po prostu *swoich dzieci* - niezależnie od
                                ich wzrostu? Przecież takiej właśnie postawy, akceptacji niezależnie od wzrostu,
                                oczekują od całego społeczeństwa.

                                --
                                Biada wam, przewodnicy ślepi, którzy przecedzacie komara, a połykacie wielbłąda!
                                • 15.12.06, 02:07 Odpowiedz
                                  nessie-jp napisała:

                                  > > Przecież to zwykły szantaż: 'Ciebie nienawidzę, bo jesteś inny niż ja
                                  >
                                  > Ta właśnie fobia przebija bardzo wyraźnie z postawy rodziców pragnących dziecka
                                  > "takiego samego" jak oni.

                                  Być może, ten czynnik tez może grać w wielu przpypadkach wiodącą role, ale...
                                  przecie zdlatego własnie wychowuje się dzieci w tych samych 'wartościach' narzucanych przez np. grupę religijną, a jak okaże sie, ż edzieciak nie przystaje, to się go niejednokrotnie wypiera, wyrzuca z domu, bije - "bo pederasty, albo córki z bekartem', zywił ni będę", bo 'zatłuke, albo wybije to zboczenie ze łba' i inne takie.
                                  To jest zwyczajna cecha człowieka, że stara sie znaleźć potwierdzenie swojej wartości w w oczach innych. To dlatego lekarze otaczają się lekarzami, a artyści artystami, a nie np. prządkami - choć tych jest wiecej w społeczeństwie.

                                  Jeśli piętnujesz ta cechę, to napietnuj równiez dążenie do 'normalności' bo jest jej kwintesencją.

                                  >
                                  > Większość z wymienionych przez ciebie przyczyn "odmienności" ma takie podłoże,
                                  > że dziecko po osiągnięciu dorosłości może łatwo je zmienić.

                                  Jasne, bardzo łatwo (o ile wogóle przyjdzie im to do głowy, w końcu nie mozna pragnąć czegoś, czego sie boimy)- Ja np. zmieniłem kilka rzeczy w moim zyciu, i wiem ile to kosztowało, kosztuje, ... i sam nie wiem, ile jeszcze za nie przyjdzie mi zapłacić.

                                  > Wyłączam tu kwestie
                                  > koloru skóry, bo jak wiadomo, kolor skóry nie stanowi o zdrowiu czy chorobie
                                  > (tak jak głuchota czy achondroplazja).

                                  obecnie, ale jeszcze jakiś czas temu stanowiła o człowieczeństwie czy prawie do wolności, i wszystkim co sie z tym wiąże.
                                  W wielu społecznościach do tej pory o nim stanowi.

                                  > Można buntować się przeciw okrucieństwu społeczeństwa, spychającego ludzi
                                  > chorych na margines. Jednak fundowanie własnym dzieciom takich samych przeżyć
                                  > wydaje mi się kiepskim pomysłem na realizację tego buntu.

                                  chrzanicie pani nessie-ip.
                                  "Mozna buntowac sie przeciw okrucieństwo społeczeństwa katolickiego, spychającego innowierców na margines. Jednak fundowanie własnym dzieciom takich samych przezyc wydaje mi sie kiepskim pomysłem na realizację tego buntu"

                                  "Mozna buntowac sie przeciw okrucieństwo społeczeństwa feudalnego, spychającego chłopstwo na margines. Jednak fundowanie własnym dzieciom takich samych przezyc wydaje mi sie kiepskim pomysłem na realizację tego buntu"

                                  "Mozna buntowac sie przeciw okrucieństwo społeczeństwa muzułmańskiego, spychającego innowierców na margines. Jednak fundowanie własnym dzieciom takich samych przezyc wydaje mi sie kiepskim pomysłem na realizację tego buntu"

                                  ...

                                  i tak w nieskończonośc.
                                  Na tym właśnie polega bunt, i przemiany społeczno kulturowe.

                                  Tylko dlatego masz komputer, mozesz chodzic w spodniach, i twierdzić, ze ziemia jest kulą, ze ktos narażał siebie i własne dzieci na okrutna niejednokrotnie śmierć z rąk tych 'normalnych'

                                  >
                                  > Dlaczego ci "inni" (np. cierpiący na achondroplazję) nie zdadzą się po prostu n
                                  > a
                                  > naturę, i nie kochają swoich dzieci - po prostu *swoich dzieci* - niezależnie o
                                  > d
                                  > ich wzrostu? Przecież takiej właśnie postawy, akceptacji niezależnie od wzrostu
                                  > ,
                                  > oczekują od całego społeczeństwa.
                                  >

                                  a dlaczego Ci 'normalni' nie zdadza sie poprostu na naturę, i nie przestana dążyc do własnego wyobrazenia szczęsliwego człowieka?
                                  Dlaczego nie przestaną 'leczyć' i wmawiać tym innym że sa chorzy?

                                  Czyżby tak bardzo poszukiwali potwierdzenia swojej 'normalności' że nie potrafią zaakceptować odmienności innych.

                                  problemu nie widzisz w dobieraniu czy dążeniu do osiągnięcia określonego 'typu' potomstwa. problem dostrzegasz jedynie w kierunku, który z Twojego punktu widzenia jest 'dobry' lub 'zły', ale to tylko polityka.

                                  W Chinach tez eliminuje się 'inne', niz społecznie pożądane jednostki, tylko że tam to sie troszke inaczej nazywa.


                                  --
                                  Tum podex carmen extulit horridulum
                                  • 15.12.06, 15:42 Odpowiedz
                                    > chrzanicie pani nessie-ip.
                                    > "Mozna buntowac sie przeciw okrucieństwo społeczeństwa katolickiego, spychające
                                    > go innowierców na margines. Jednak fundowanie własnym dzieciom takich samych pr
                                    > zezyc wydaje mi sie kiepskim pomysłem na realizację tego buntu"
                                    >
                                    > "Mozna buntowac sie przeciw okrucieństwo społeczeństwa feudalnego, spychającego
                                    > chłopstwo na margines. Jednak fundowanie własnym dzieciom takich samych przezy
                                    > c wydaje mi sie kiepskim pomysłem na realizację tego buntu"


                                    Bardzo uciekasz od problemu. Aż za bardzo. Wydaje mi się, że doskonale
                                    rozumiesz, że pożądając dziecka głuchego czy karłowatego, rodzice odbierają temu
                                    dziecku możliwość JAKIEGOKOLWIEK wyboru w przyszłości - jakkolwiek by on nie był
                                    trudny do zrealizowania. Głuchy nie stanie się słyszącym, tak jak niewierzący
                                    może wstąpić do kościoła. Karzeł nie uzyska przeciętnego wzrostu, tak jak
                                    dziecko anarchistów może zostać urzędnikiem państwowym.

                                    Na szczęście na razie problem jest raczej akademicki, bo jedyne, co mogą zrobić
                                    rodzice, to spuścić w klozecie zdrowe dziecko (zarodek), a zdecydować się na
                                    urodzenie chorego. Natomiast dojdzie na pewno do sytuacji, w której genami
                                    zdrowego zarodka będzie można manipulować - i co wtedy? Czy schizofrenicy będą
                                    mieli prawo rodzić schizofreników, niewidomi - ślepców, a niesłyszący - głuchych?

                                    No i pozostaje zawsze problem pieniądza. Ile takich subkultur o specjalnych
                                    potrzebach może znieść system opieki zdrowotnej?

                                    --
                                    Biada wam, przewodnicy ślepi, którzy przecedzacie komara, a połykacie wielbłąda!
                                    • IP: 207.117.42.*

                                      Gość: Dosia 15.12.06, 21:25 Odpowiedz
                                      > urodzenie chorego. Natomiast dojdzie na pewno do sytuacji, w której genami
                                      > zdrowego zarodka będzie można manipulować - i co wtedy? Czy schizofrenicy będą
                                      > mieli prawo rodzić schizofreników, niewidomi - ślepców, a niesłyszący -
                                      głuchyc
                                      > h?

                                      Dlatego od tego trzeba zaczac, ze wszelka zabawa zarodkami rodzi i bedzie
                                      rodzic pytania natury etycznej. Jedynym rozwiazaniem byloby zabronienie
                                      jakichkolwiek eksperymentow tego typu, co raczej jest nierealne.
                                      Natomiast jezeli juz sie tak bawimy to niestety musimy akceptowac to, ze metody
                                      te beda sluzyc zarowno nam (w imie naszych dobrze pojetych celow), jak i
                                      ludziom, ktorzy maja zgola odmienny poglad na to co ladne, normalne, pozadane.
                                      I przed takimi dylematami nie uciekniemy.
                                      Bo jezeli teraz mamy dylemat czy lepszy zarodek slyszacy, czy nieslyszacy to
                                      jaka mamy gwarancje, ze za jakis czas tak zwana "wiekszosc" nie uzna, ze lepszy
                                      zarodek bialy od czarnego?
                                      Ludzie nieslyszacy, niewidomi, niscy, garbaci itp. sa takimi samymi ludzmi, jak
                                      Ci "normalni". Niczego im w ich swiecie nie brakuje. Jak to ladnie ujela corka
                                      jednego z piszacych "kazdy ma swoje ograniczenia", takze ludzie potocznie zwani
                                      zdrowymi. A to co robi z nich kaleki, innych, nieprzystosowanych to stosunek
                                      spoleczenstwa do ich innosci. Dziecku z Downem nie przeszkadza, ze ma Downa.
                                      Slepego malo obchodza kolory, a gluchego dzwieki, dopoki ktos nie powie im, ze
                                      sa inni i gorsi. Wszystkich ludzi nalezy akceptowac takimi jakimi sa, a nie
                                      roztaczac nad nimi aure litosciwego wspolczucia nazywajac to tolerancja.
                                      • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

                                        Gość: michal 16.12.06, 00:55 Odpowiedz
                                        >Dziecku z Downem nie przeszkadza, ze ma Downa.
                                        >Slepego malo obchodza kolory, a gluchego dzwieki

                                        Dosia, masz racje w tym co napisałaś. Jednak nie rozchodzi się tutaj o to jak
                                        będzie się czuło to dziecko wobec siebie tylko o to co mu zgotują inni ludzie.
                                        Społeczeństo i życie z innymi to coś z czym to dziecko będzie musiało się
                                        uporać, a nie postrzeganie swojej 'wady'.
                                        Aby zrozumieć że jest to problem polecam obejrzenie filmu babilon, a dokładniej
                                        fragmentów poświęconych japońskiej dziewczynie.
                                        • 16.12.06, 01:47 Odpowiedz
                                          Michale, to jest zwykły szantaż - masz byc taki jak my, albo cię zgnoimy, i chec posiadania przez Ciebie dzieci podobnych do Ciebie, a nie do nas jest zła i okrutna..." - pisałem juz o tym, czy Ty naprawde nie uważasz?

                                          ot, konformizm przez Ciebie przemawia - nic więcej (mam nadzieję).

                                          --
                                          Tum podex carmen extulit horridulum
                                        • IP: *.sds.uw.edu.pl

                                          Gość: nieslyszaca 16.12.06, 07:45 Odpowiedz
                                          >Aby zrozumieć że jest to problem polecam obejrzenie filmu babilon, a dokładniej
                                          fragmentów poświęconych japońskiej dziewczynie.

                                          Akurat problemy tej dziewczyny nie wynikały z tego, że jest głucha.
                                          • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

                                            Gość: michal 17.12.06, 04:46 Odpowiedz
                                            ou, no to ktoś za szybko oglądał ;) pozwole sobie cytować fragment "patrzyli na
                                            nas jak na jakieś potwory"(scena w toalecie). Ogólnie dziewczyna mimo iż
                                            śliczna i niczego jej nie brak nie mogła znaleźć adoratora, a wszystkie
                                            przedstawione sytuacje pokazują że właśnie z powodu wady słuchu.
                                            • IP: *.sds.uw.edu.pl

                                              Gość: nieslyszaca 17.12.06, 09:54 Odpowiedz
                                              Rzeczywiście była taka scena i nawet w Polsce patrzą na nas jak na potwory (choć
                                              to raczej przesada w słownictwie), zwłaszcza w małych miastach, bo w Warszawie
                                              raczej nie. Ale do tego dziecko głuche przyzwyczajone jest od dzieciństwa i
                                              najczęściej nic sobie z tego nie robi. Jako dziecko ja zwracałam uwagę różnych
                                              obcych ludzi swoimi bujnymi lokami, wielu chciało ich dotknąć, pomacać, pytali,
                                              czy "moje" i czy im pożyczę. A gdy podrosłam, to malutkie dzieci bały się
                                              mnie-potwora właśnie z powodu wielkiej czurpryny na głowie... No, kosmitką
                                              byłam! :-). Ale tak naprawdę nigdy nie był to dla mnie problem, a dla dziecka
                                              wszystko jest naturalne, bo innego życia/świata po prostu nie zna. Więc na
                                              filmach nie zawsze jest tak jak w życiu, niektóre sceny są przerysowane, a ta
                                              scena, którą przywołujesz, była adresowana do słyszących, by się nie gapili na
                                              głuchych jak na małpy w zoo. A co do adoratorów, to niesłyszące są najczęściej
                                              adorowane przez niesłyszących, ale czy to źle?
                                              • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

                                                Gość: michal 17.12.06, 16:15 Odpowiedz
                                                Nieslysząca, napisz jeszcze czy masz ciemne włosy. Uwielbiam u kobiet ciemne
                                                kręcone włosy, są znakiem temperamentu :) Ta scena w filmie zapewne była
                                                adresowana do słyszących, i wogóle problem to mieli oni a nie ta dziewczyna.
                                                Nie zmienia to jednak faktu iż obiektem ich problemu była 'wada' tej dziewczyny.
                                                Zatem (jak myśle) nie zmienia się prawdziwość mojego poprzedniego stwierdzenia
                                                (które musiałem troche słabo napisać jeżeli jest inaczej interpretowane).

                                                > A co do adoratorów, to niesłyszące są najczęściej
                                                > adorowane przez niesłyszących, ale czy to źle?
                                                Nie mam pojęcia.
                                            • 17.12.06, 13:26 Odpowiedz
                                              ależ Ty bredzisz, człowieku.
                                              Wszystko z powodu wady słuchu - piszesz.
                                              Z powodu wady słuchu, to ona mogłaby wpaść po samochód. W tym wypadku, jeżeli pojawiły sie jakiekolwiek cierpienia, to tylko z powodu zbydlęcenia 'normalnych' niekalek -i przed tym właśnie kalectwem, większość pragnących podobnych do siebie dzieci ludzi, chce je uchronic.

                                              Analogicznie, w środowisku meneli, dziecko, które z jakichś powodów nie pije i nie kradnie też nie znajdzie adoratorki(a), i bedzie wytykane palcami, obijane, wyszydzane, etc.

                                              Nie zdajesz sobie nawet sprawy, jak jesteś żałosny w swoim kulcie 'normalności' - plebejskiej noramalności wypaczonego psychicznie i duchowo człowieka.
                                              Tak bardzo kultywujesz 'normalność', że nie potrafisz skrytykować nawet tego, co większść (czyli norma) robi lub wyznaje - bez względu na słusznosć tych działań. W Twoim umyśle 'normalne=dobre' - Mao byłby z Ciebie dumny.

                                              acha, i jesli juz mowimy o filmach, to polecam nasza rodzima 'Konopielkę' - może to pozwolić Ci troche inaczej spojrzeć na Twój system wartościowania i ogladu 'normalnosci' oczami grupy.

                                              Pozdrawiam.

                                              --
                                              Tum podex carmen extulit horridulum
                                              • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

                                                Gość: michal 17.12.06, 16:00 Odpowiedz
                                                Nie wiem czy to była tylko prowokacja w Twojej strony w każdym razie masz
                                                szczegółową odpowiedź z mojej. Zauważyłem że lubisz taką forme dialogu.
                                                >Z powodu wady słuchu, to ona mogłaby wpaść po samochód. W tym wypadku, jeżeli
                                                >pojawiły sie jakiekolwiek cierpienia, to tylko z powodu zbdlęcenia 'normalnych'
                                                Widze że nic nie zrozumiałeś, jak byś przeczytał mój inny post wiedziałbyś że
                                                napisałem "[nie chodzi o to jak to dziecko będzie się czuć wobec siebie, tylko
                                                o to co mu zgotują inni ludzie]^1"

                                                >Analogicznie, w środowisku meneli, dziecko, które z jakichś powodów nie pije i
                                                >nie kradnie też nie znajdzie adoratorki(a), i bedzie wytykane palcami, obijane,
                                                >wyszydzane, etc.
                                                No nikogo nie oświecisz wiadomością, że ludzie boją się inności i w
                                                społeczeństwach wytyka się 'innych'(poza tym porównanie do menela ma wyjątkowo
                                                mało polotu, zresztą wiele porównań piszesz nietrafionych).

                                                > Nie zdajesz sobie nawet sprawy, jak jesteś żałosny
                                                Dla mnie Ty jesteś żałosny, i jak widze też nie zdajesz sobie z tego sprawy.

                                                >nie potrafisz skrytykować nawet tego, co większść (czyli norma) robi lub
                                                >wyznaje - bez względu na słusznosć tych działań.
                                                Tutaj wstawie odnośnik, na wypadek gdybyś znów nie zrozumiał ^1. Jak widzisz
                                                tam znajduje się krytyka (jeżeli nie widzisz to wytłumacze).

                                                >W Twoim umyśle 'normalne=dobre'.
                                                istnieje w psychologii pojęcie, zwane 'przeniesiem', a występuje wtedy, kiedy
                                                projektuje(sz)my na innych swoje własne lęki,
                                                frustracje, potrzeby, czy intencje. Myśle że gdzieś już o tym słyszałeś.

                                                Pozdrawiam.
                                                • 17.12.06, 17:19 Odpowiedz
                                                  Gość portalu: michal napisał(a):

                                                  > Widze że nic nie zrozumiałeś, jak byś przeczytał mój inny post wiedziałbyś że
                                                  > napisałem "[nie chodzi o to jak to dziecko będzie się czuć wobec siebie, tylko
                                                  > o to co mu zgotują inni ludzie]^1"

                                                  tak, i poddawanie sie presji grupy ludzi, i działanie w celu ich zaspokojenia, przedkaldając własna odrębność, tzw. indywidualizm nazywamy konformizmem.

                                                  > >Analogicznie, w środowisku meneli, dziecko, które z jakichś powodów nie pi
                                                  > je i
                                                  > >nie kradnie też nie znajdzie adoratorki(a), i bedzie wytykane palcami, obi
                                                  > jane,
                                                  > >wyszydzane, etc.
                                                  > No nikogo nie oświecisz wiadomością, że ludzie boją się inności i w
                                                  > społeczeństwach wytyka się 'innych'(poza tym porównanie do menela ma wyjątkowo
                                                  > mało polotu, zresztą wiele porównań piszesz nietrafionych).

                                                  Mylisz sie, akurat to (jak i wiele innych) porównie jest idealnie wycelowane.
                                                  Społeczeństwo szydzące z inności i takimi (lub podobnymi) metodami gwałcące 'inność' jednostki jest na takim samym poziomie rozwoju jak menele.
                                                  Ot gawiedź, tłuszcza, dowartościowująca swoje braki, głupote, i zbydlęcenie niszczeniem wszelkich przejawów inności, która zakłóca poczucie normalności, a co za tym idzie słuszności obecnie panujących norm.

                                                  > > Nie zdajesz sobie nawet sprawy, jak jesteś żałosny
                                                  > Dla mnie Ty jesteś żałosny, i jak widze też nie zdajesz sobie z tego sprawy.

                                                  Wiem wiem. Wszystko co nie przystaje do normy, jest albo złe, albo żałosne, albo... poporstu 'gorsze'.
                                                  Śmieszne tylko jest to, że gdyby nie jednostki 'nienormalne', to do tej pory siedziałbys na drzewie, i jedyną myslą jaka zaprzątałaby Twój kudłaty łeb, byłoby pozbycie się pchły, gryzącej Cie właśnie w ogon.

                                                  > >nie potrafisz skrytykować nawet tego, co większść (czyli norma) robi lub
                                                  > >wyznaje - bez względu na słusznosć tych działań.
                                                  > Tutaj wstawie odnośnik, na wypadek gdybyś znów nie zrozumiał ^1. Jak widzisz
                                                  > tam znajduje się krytyka (jeżeli nie widzisz to wytłumacze).

                                                  A jednak nie rozumiesz tego co piszesz.
                                                  Znaczenie ma nie fakt, co kto komu - tutaj najważniejszą kwestia jest to, jakie bede efekty ew. działań.
                                                  Bez względu na to, czy w Twoim rozumieniu jest to krytyka czy pochwała, to i tak w efekcie każesz tym 'innym' dostosowac sie grupy. Co sam robisz, ze strachu przed odrzuceniem przez nią.

                                                  > >W Twoim umyśle 'normalne=dobre'.
                                                  > istnieje w psychologii pojęcie, zwane 'przeniesiem', a występuje wtedy, kiedy
                                                  > projektuje(sz)my na innych swoje własne lęki,
                                                  > frustracje, potrzeby, czy intencje. Myśle że gdzieś już o tym słyszałeś.

                                                  czyżby Twoja złosliwośc ograniczała sie do powtarzania niezroumianych przez Ciebie stwierdzeń?

                                                  tutaj (z mojej strony) nie ma frustrarcji czy lęku; dane stwierdzenie nie jest nacechowane oceną, a stanowi jedynie suchą informację - nie ma tutaj miejsca na przeniesienie, które jest zjawiskiem o podbudowie emocjonalnej.

                                                  W rzeczywistości, mój emocjonalny stosunek do tego zdania jest równy emocjom towarzyszącym poinformowaniu przechodnia o obecnej godzinie. Mówiąc krótko 'wisi mi to', bo ja (w przeciwieństwie do Ciebie) jestem w stanie szczęśliwie zyć z mysla, że ktoś myśli, czuje, funkcjonuje, lub wygląda inaczej niz żąda tego 'normalne społeczeństwo'.

                                                  > Pozdrawiam.

                                                  również

                                                  --
                                                  Tum podex carmen extulit horridulum
                                                  • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

                                                    Gość: michal 17.12.06, 18:52 Odpowiedz
                                                    Słuchaj obrazoburca może to co napisze będzie dla Ciebie niegrzeczne, ale nudzi
                                                    mnie ciągłe czytanie tego co piszesz, bo zupełnie nie możemy się dogadać.

                                                    Dla mnie bardzo odbiegasz od tematu dyskusji, wszędzie piszesz "Tobie wydaje
                                                    się" "Ty myślisz" "W Twoim umyśle" -jakbyś tu wszystkich znał i najlepiej
                                                    wiedział. Czy tego chcesz czy nie, i czy podoba Ci się czy nie, moge mieć
                                                    własne zdanie. Nie wiem dlaczego na siłe wpychasz mi swoje racje. Heh, z tego
                                                    co widze po tematach forum, wszędzie wszystkich krytykujesz i jesteś ostatni
                                                    sprawiedliwy. Musisz troche wyluzować.

                                                    Nie kłopocz się z ripostą (chyba że koniecznie chcesz okazać się wobec innych
                                                    czytających), ja jej nie przeczytam. Dla mnie dyskusja się właśnie zakończyła.
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • 18.12.06, 18:32 Odpowiedz
                                                    Gość portalu: michal napisał(a):

                                                    > Słuchaj obrazoburca może to co napisze będzie dla Ciebie niegrzeczne, ale nudzi
                                                    > mnie ciągłe czytanie tego co piszesz, bo zupełnie nie możemy się dogadać.

                                                    Nie czytaj zatem.

                                                    > Dla mnie bardzo odbiegasz od tematu dyskusji, wszędzie piszesz "Tobie wydaje
                                                    > się" "Ty myślisz" "W Twoim umyśle" -

                                                    i to jest według Ciebie 'odbieganie od tematu dyskusji'. ok, mozna i tak na to patrzeć - kiedy nic innego dostrzec nie jest sie w stanie.

                                                    > Czy tego chcesz czy nie, i czy podoba Ci się czy nie, moge mieć
                                                    > własne zdanie. Nie wiem dlaczego na siłe wpychasz mi swoje racje.

                                                    Bo ja równiez moge mieć 'swoją racje', a to jest publiczne forum, więc jeśli nie podoba Ci sie 'wpychanie racji' to jedynie co możesz zrobić, to.... niewpychać swojej, no bo dlaczego Twoje 'wpychanie' miałoby być ważniejsze od mojego?

                                                    > Heh, z tego
                                                    > co widze po tematach forum, wszędzie wszystkich krytykujesz i jesteś ostatni
                                                    > sprawiedliwy. Musisz troche wyluzować.

                                                    sęk w tym, że ja nic nie muszę Michale, i Ty jako człowiek broniący prawa do właśnego stanowiska powinieneś to rozumieć - chyba, że tylko Ty takie prawo posiadasz.

                                                    > ...ja jej nie przeczytam. Dla mnie dyskusja się właśnie zakończyła.

                                                    I to jedyny rozsądny sposób, w jaki możesz uniknąć oglądu tych, ktorzy Ci sie nie podobają.
                                                    Choc smutne to troche (i charakterystyczne), że kiedy kończą sie argumenty, to trzeba zamknąć oczy, uszy, umysł.... byle tylko nie 'zmienic zdania' - jakby bzdurne nie było.
                                                    Salwujesz się ucieczą - ole ok, i to uszanuję.

                                                    > Pozdrawiam.

                                                    A ja nie pozdrawiam - przecież i tak tego nie czytasz. ;-)

                                                    --
                                                    Tum podex carmen extulit horridulum
przejdź do: 1-100 101-194
(101-194)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.