Dodaj do ulubionych

Rodzice chcą dzieci z wadami genetycznymi

IP: *.toya.net.pl 14.12.06, 14:45
"Chęć posiadania potomstwa z wadami genetycznymi nie jest jednak nowym
zjawiskiem. W 2002 r. na przykład "The Washington Post Magazine" pisał o
Candace A. McCullough i Sharon M. Duchesneau, parze niesłyszących lesbijek
mieszkających w stanie Maryland i studiujących na uczelni dla osób głuchych
Gallaudet University, które celowo zabiegały o niesłyszącego dawcę nasienia,
ponieważ chciały, aby ich dziecko urodziło się głuche.

- Dziecko słyszące będzie dla nas szczęściem - mówiła Duchesneau. - Dziecko
niesłyszące będzie wyjątkowym szczęściem."
wariacja na temat psa ogrodnika , sam nie ma i innemu nie pozwoli miec , ehh
noz sie w kieszeni otwiera , to sa matki ???
Edytor zaawansowany
  • Gość: Prati IP: *.agora.pl 14.12.06, 14:47
    To jest chore! Mądrzy rodzice zrobiliby wszystko, by dziecko nie cierpiało tak
    jak oni. Opisane tu praktyki może i zbliżają do siebie rodzinę, ale OKALECZAJĄ
    DZIECKO. ZAKAZAĆ TAKICH PRAKTYK!!!

    Gdyby doktor Mengele o tym przeczytał, bardzo by się ucieszył.
  • Gość: marco IP: *.magma-net.pl 14.12.06, 15:02
  • 14.12.06, 17:20
    Tłumaczenie chęcią nawiązania bliższych więzi jest kuriozalne. Dla własnej
    wygody skazują swoje dzieci na przyszłe cierpienia. Tragedia. I jak oni chcą
    potem budować te więzi?!

    Dziecko żyjąc ze świadomością, że zostało celowo, genetycznie okaleczone może
    nie za bardzo mieć ochotę okazywać wdzięczność "kochającym" rodzicom.
    Po to się jest rodzicem, żeby przekazywać dzieciom to co mamy NAJLEPSZEGO!
    Pomagamy w szkole, uczymy jak się zachowywać. Bawimy się przy tym, a czasem
    trochę cierpimy.

    Ale staramy się dać to co najlepsze i ułatwiać przyszłe życie.
    Oczywiście zdarza się czasem, że dziecko skarcimy, by pokazać że coś robi źle i
    wyrządza komuś krzywdę. Zaś takie krzywdzenie jeszcze przed urodzeniem...to
    bestialstwo.

    Przypomina mi to film "Misery", w którym zakochana w pisarzu fanka przywiązuje
    go do łóżka i łamie nogi...w imię nawiązania lepszych więzi.

    TRAGEDIA!!!

    --
    Kiedy rząd mówi, że zabierze, to zabierze.
    Kiedy rząd mówi, że da, to mówi.
    Semantyczne nadużycie - zlepperować, zamiast zreperować
  • Gość: tępić pojebów IP: *.szuwarowa.krakow.pl 14.12.06, 17:32
    powinni takich debilnych rodziców sterylizować pod przymusem.
  • Gość: Luke IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.06, 19:43
    Nie dając tym zdrowym prawa do życia, a powołując do życia tyle, aż któreś
    okazało się nieuleczalnie chore.

    Sterylizować? Nie. Ja bym raczej zrzucił ich do Pakistanu albo Arabii
    Saudyjskiej, albo lepiej. Jeśli chcą dziecko głuche, uciąć im uszy. Jeśli chcą
    ślepe, wyłupić im oczy. Jeśli uważają, że wybierając jedno z wielu bawią się w
    Pana Boga i decydują, jakie będzie dziecko, to się mylą. Oni dokonali morderstwa
    na innych "zarodkach" [jakby to były drożdże lub nasionka, z których wyrastają
    ludzie - błąd, nasionka już się połączyły] i wolę nie myśleć, jakie cierpienie
    przeżyłoby takie dziecko, gdyby się dowiedziało, w jaki sposób przyszło na świat.
  • Gość: Tomek IP: *.ipslin.dsl-w.verizon.net 14.12.06, 20:36
    > nasionka już się połączyły

    No i co z tego? "Nasionka" połączone bardziej boli niż przed połączeniem?
  • Gość: michal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.06, 02:12
    niezłe rozdarcie we mnie powoduje ten artykuł. zastanawiam się czy zabijając
    tych wszystkich rodziców (w imie dobra nienarodzonych dzieci) nie stałbym się
    taki jak oni, albo i gorszy.
  • 15.12.06, 10:15
    nych słów w tej gazecie. ;)

    A tak na poważnie, to świetny artykuł. I dobrze, że coś takiego drukujecie, bo
    niedługo już tylko "Duży Format" będzie się nadawał do czytania...
  • Gość: mańka IP: *.catv.net.pl 14.12.06, 16:33
    Popieram - to czysty egoizm.
  • Gość: as IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.06, 22:33
    a Hitler siedzi w kotle i zawija w sreberka
  • 14.12.06, 23:41
    Gość portalu: Prati napisał(a):
    "Gdyby doktor Mengele o tym przeczytał, bardzo by się ucieszył"
    Przeciez i USA;indien;Chiny;Rosja od dawna prowadza,
    genetyczne eksperymenty a NT,po prostu opisuje to o czym
    juz dawno mozna w Internecie poczytac.
    Jeszcze przed druga wojna swiatowa.

    Kazda eksplozja atomowa wprowadza zmiany.

    Nasz klimat na naszej planecie ulega zmianom
    ale dzieki USA i internetowi
    jestesmy jeszcze o tym informowani.

    Przeciez nawet przed przeszlo 2000 lat,za imperium rzymskiego,
    byly prowadzone eksperymenty.
  • Gość: Anik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.06, 14:51
    Nie rozumiem dlaczego rodzice podejmuja takie decyzje - nie wyobrazam sobie ze moglabym swiadomie skazac dziecko na jakakolwiek niepelnosprawnosc. Balabym sie ze jak dorosnie moze miec do mnei o to (delikatnie mowiac) żal.
  • Gość: jul IP: *.aster.pl 14.12.06, 20:16
    czy na sali jest ktos gluchy/karlowaty? moze on/ona sie wypowie...
  • Gość: nieslyszaca IP: *.sds.uw.edu.pl 14.12.06, 23:42
    Ja jestem głucha i już się wypowiedziałam pod nickami luciad i nieslyszaca.
  • Gość: luciad IP: *.sds.uw.edu.pl 14.12.06, 21:25
    Wiem, że bardzo trudno zrozumieć słyszącym postawę głuchych w takich
    przypadkach. Ale można ją łatwo wytłumaczyć. 90% głuchych ma słyszących rodziców
    i ich wspomnienia z dzieciństwa to najczęściej gehenna, ponieważ bardzo
    niewielki procent rodziców takich dzieci uczy się języka migowego, a dziecko
    głuche od urodzenia w 99% przypadkach nie jest w stanie nauczyć się języka
    polskiego na poziomie komunikatywnym (nawet w piśmie). Osoby głuche zdają sobie
    więc sprawę z tego, że jeżeli będą mieć słyszące dziecko i będą do tego dziecka
    tylko migać, to ono, nawet jeśli nauczy się polskiego od innych osób, będzie
    inne. Inne w sensie kulturowym i emocjonalnym, pełne rozterek i rozdarcia
    pomiędzy dwoma światami. Natomiast dziecko głuche takich rodziców może mieć
    wspaniały z nimi kontakt i wyróść na pełnowartościowego, dobrze uspołecznionego
    człowieka. A że głuche? Dla głuchego dźwięk nie istnieje i po prostu głuchy
    dźwięków nie potrzebuje i czuje się szczęśliwy w swoim świecie.
    Ja jestem osobą głuchą i kulturowo słyszącą, nie mam dzieci, ale w tej kwestii
    powiedziałabym tak: gdybym miała dziecko słyszące, to bym się cieszyła, a gdybym
    miała głuche, to też bym się cieszyła. Każde jest darem od Boga.
  • Gość: Foka IP: 80.54.157.* 14.12.06, 23:16
    Pięknie to napisałaś, że każde dziecko jest darem od Boga. Jestem osobą
    słyszącą i oczywiście z tego względu nie potrafię nawet sobie wyobrazić, jak
    ciężkie może być życie osoby niesłyszącej otoczonej przez osoby słyszące. Twoja
    argumentacja jest przekonująca. Jest tylko jedno "ale": Czy mimo tych wszyskich
    argumentów, które tu przytoczyłaś, mamy prawo do do decydowania, czy ma się
    urodzić dziecko głuche czy słyszące? Skoro każde dziecko jest darem od Boga, to
    w takim razie pozwólmy Bogu, by ofiarował nam taki dar jaki, to On chce nam
    dać. Bo w tej Kwestii to do Niego należy wybór, prawda?
    Pozdrawiam Cię sredecznie.
  • Gość: nieslyszaca IP: *.sds.uw.edu.pl 14.12.06, 23:37
    Tak, oczywiście, powinniśmy zaufać Bogu. Czasem zsyła nam dzieci z wadami, aby
    nas czegoś nauczyć. Dlatego ja nie wypowiadam się za czy przeciw wyborowi
    dziecka z wadami (trudno oceniać coś, co mnie bezpośrednio nie dotyczy, nie
    jestem jeszcze matką), ale nie jestem zdziwiona, że są takie przypadki jak
    opisane w artykule. Znam środowisko Głuchych i wiem, że dla wielu Głuchych
    posiadanie dziecka głuchego nie tylko nie jest niczym złym, ale często jest i
    błogosławieństwem. W Polsce jednak jeszcze żaden Głuchy nie ma wyboru. Może
    jedynie zrobić badania genetyczne, a decyzja o poczęciu dziecka należy już do
    niego i partnera. Z drugiej jednak s a też Głusi, którzy są nieziemsko
    szczęśliwi, gdy urodzi im się dziecko słyszące, bo mają nadzieję, że będzie
    pomostem pomiędzy ich światem i światem słyszących. Głusi są bardzo różni, może
    nawet różniejsi niż słyszący i mają przeróżne doświadczenia życiowe, które
    rzutują na ich wybory. Pozdrawiam.
  • Gość: michal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.06, 02:25
    niesłysząca, nawet nie wiesz jaki to jest egoizm. I swoją drogą stąpasz po
    cienkim lodzie pisząc "dar od Boga" pod artykułem o manipulacjach genetycznych.
    Ci rodzice chcą takie dzieci aby IM SAMYM było łatwiej. Nikt mi nie wmówi że to
    też dla dobra dzieci jakiejś więźi czy komunikacji. Może poprostu w życiu

    NIE KAŻDY MOŻE MIEĆ DZIECKO

    a są tacy co nawet nie powinni. Dla swojego potomstwa ludzie powinni chcieć jak
    najlepiej.. matko, nie jestem erudytą, już bardziej klarownie nie umiem tego
    napisać.
  • 15.12.06, 02:39
    Gość portalu: michal napisał(a):

    > Ci rodzice chcą takie dzieci aby IM SAMYM było łatwiej. Nikt mi nie wmówi że to
    > też dla dobra dzieci jakiejś więźi czy komunikacji.

    Rozumiem, że jesteś takim rodzicem...
    jesli nie, to czemu się za nich wypowiadasz?

    istnieje w psychologii pojęcie, zwane 'przeniesiem', a występuje wtedy, kiedy projektuje(sz)my na innych swoje własne lęki, frustracje, potrzeby, czy intencje.

    zastanów sie prosze Michale, skąd to przeświadczenie o pobudkach, powodujących innymi, całkowicie nieznanymi Ci ludźmi.

    Jeśli to tylko przeswiadczenie, to 'z Bogiem sprawa', ale jesli powiedziały Ci to jakieś głosy w głowie, to juz będzie trudniej....


    > Może poprostu w życiu
    >
    > NIE KAŻDY MOŻE MIEĆ DZIECKO
    >
    > a są tacy co nawet nie powinni.

    Byc moze, ale akurat tak sie składa, że to nie Ty, czy inny 'moralnie słuszny' o tym decyduje.

    > Dla swojego potomstwa ludzie powinni chcieć jak
    >
    > najlepiej.. matko, nie jestem erudytą, już bardziej klarownie nie umiem tego
    > napisać.


    Bo i chcą Michale, tylko powinieneś w koncu pojąć, że 'dobro', 'zło' i co za tym idzie dążenie do nich, w przeświadczeniu róznych ludzi wygląda zupełnie inaczej.... niejednokrotnie sa to całkowicie odmienne punkty widzenia.

    popatrz na politykę, religie i inne ideologie.

    Czemu uzurpujesz sobie prawo do nieomylnosci własnych ocen i kategorii 'dobra' i 'zła'?

    BTW paradoksem jest to, że Twój post jest skierowany do osoby niepełnosprawnej - lepiej niz ona wiesz, co czuje 'taki' człowiek, i co nim powoduje?

    --
    Tum podex carmen extulit horridulum
  • Gość: michal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.06, 03:22
    Słuchaj obrazoburca (raczej czytaj, postaram się napisać krótko), próbować
    podważyć kogoś wypowiedź jest bardzo łatwo.
    Z Twojej wypowiedźi wnioskuje że jesteś za pozwoleniem ludziom na okaleczanie
    dzieci (właśnie tak, okaleczanie), inaczej zupełnie nie wiem dlaczego
    krytykujesz moją wypowiedź (jeżeli nie jesteś 'za', to nie zajmujesz
    konkretnego stanowiska w debacie -tym samym nie wiem co swoim postem chciałeś
    wnieść do rozmowy).

    >lepiej niz ona wiesz, co czuje 'taki' człowiek, i co nim powoduje?
    skoro mnie krytykujesz to wiesz (Twoje przeświadczenie) że nie mam racji, z
    tego wynika że to Ty musisz ją mieć, no a z tego wynika (już napisze do końca)
    że to Ty wiesz lepiej. [Tutaj celowo użyłem Twojej logiki]

    Nie będe komentował każdego fragmentu Twojej krytyki, zupełnie mi się nie chce.
    Napisze natomiast iż z Twojej wypowiedzi zrozumiałem tylko, że nie mam prawa do
    własnego zdania (tak, poprzedni post to ja napisałem, więc to co tam widnieje
    to musi być moje zdanie, nie jestem omnibus i nie wiem wszystkiego - a jeżeli
    to przyjąłeś za fakt to Twój problem)
    zwykle tego nie pisze, ale pozdrawiam.
  • Gość: nieslyszaca IP: *.sds.uw.edu.pl 15.12.06, 16:17
    Michale, nie zrozumiałeś ani artykułu, ani mojej wypowiedzi. Tu nie chodzi o
    manipulacje genetyczne, tylko o zapłodnienie in vitro z udziałem komórki z genem
    głuchoty pochodzącym od partnera. Jeśli jedno czy dwoje niesłyszących z pary
    rodziców są nosicielami recesywnego genu głuchoty, to jest duże
    prawdopodobieństwo, że część ich dzieci będzie głucha, a część słysząca. W
    sytuacji, kiedy wielu rodziców poprzestaje na jednym dziecku rozumiem ich
    determinację, by to dziecko było takie jak oni (i nie jest to okaleczanie, bo
    Głusi nie uważają się za niepełnosprawnych).
    Nie wypowiadam się o karłach, bo nie znam ich w ogóle.
    Ale: gdy człowiek bez nóg spotka się z innymi bez rąk, nadal czuje bariery
    wynikające z jego niepełnosprawności. Gdy Głuchy jest wśród Głuchych, nie jest
    już głuchy, bo jego podstawowy problem - komunikacja - w tym momencie znika.
    Pragnę jeszcze zauważyć, że dla głuchego od urodzenia nie istnieje dźwięk, a
    przez to nie istnieje też cisza. Jest za to świat bogaty w subtelne wibracje,
    wielość barw, szczegółów itd. Tak naprawdę tzw. niewiele widzą i niewiele słyszą
    bo nie doceniają własnych zmysłów.
    Wiem bardzo dużo na ten temat, ponieważ przez wiele lat żyłam w absolutnej ciszy
    , a niedawno, dzięki bioenergoterapii i aparatowi słuchowemu, powoli odkrywam
    świat dźwięków.
    Mimo doświadczenia totalnej ciszy niczego nie żałuję, taka cisza bardzo zbliża
    do Boga i pozwala odkryć świat niematerialny i to bogactwo doznań dotykowych.
    Zgiełk, w jakim żyją współcześni słyszący, ogłusza i zagłusza ich sferę duchową,
    emocje, lęki, stres. To rodzaj ucieczki od problemów, sumienia i natury.
  • Gość: nieslyszaca IP: *.sds.uw.edu.pl 15.12.06, 16:21
    Autopoprawka:
    Ale: gdy człowiek bez nóg spotka się z innymi bez nóg, nadal czuje bariery
    wynikające z jego niepełnosprawności. Gdy Głuchy jest wśród Głuchych, nie jest
    już głuchy, bo jego podstawowy problem - komunikacja - w tym momencie znika.
    Pragnę jeszcze zauważyć, że dla głuchego od urodzenia nie istnieje dźwięk, a
    przez to nie istnieje też cisza. Jest za to świat bogaty w subtelne wibracje,
    wielość barw, szczegółów itd. Tak naprawdę tzw. pełnosprawni niewiele widzą i
    niewiele słyszą
    bo nie doceniają własnych zmysłów.
  • Gość: michal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.06, 17:20
    W takim razie to nie manipulacje genetyczne, źle to zrozumiałem. Nie zmienia to
    jednak sprawy okaleczenia. Takie dziecko będzie lepiej się komunikować z
    rodzicami, ale jakim kosztem. Niepełnosprawne dziecko będzie miało utrudniony
    kontakt z rówieśnikami, ciężej będzie mu z nimi współzawodniczyć. Pomyśl sobie
    co czuje taki szkrab kiedy dzieci w szkole nadal rosną a on nie, albo kiedy
    ktoś się z niego śmieje. Ja nie pisze o tym że chęć tych ludzi jest zła, ja
    pisze że złe są tej chęci konsekwencje. I nie musze być niepełnosprawny żeby
    móc napisać że jeżeli ktoś się z Ciebie szydzi, omija Cie, to jest Ci przykro.
    A właśnie to fundują swoim małym tacy rodzice.
  • 16.12.06, 01:40
    Michale, ja widze, ze pomimo iz jestes 'pełnosprawny', to masz większy problem z komunikacja niż osoby 'kalekie'....
    niesłysząca JEST niesłysząca - nie musisz jej kazac 'wyobrażać sobie co czuje dziecko' - ona WIE co takie dziecko czuje - w przeciwieństwie do Ciebie.

    Moze przestań żyć w świecie swoich wyobraźeń, tylko zacznij w tym realnym, w którym życie i odczuwanie ludzi, nie musi mieć nic wspólnego z Twoim strachem i wizja 'normalności'.

    --
    Tum podex carmen extulit horridulum
  • Gość: ivulspirit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.06, 14:53
    Ten świat zmierza w otchłań odchyleń, zboczeń i głupoty..... pozostaje tylko się
    z tym zgodzić albo zginąć w obronie zanikającej moralności
  • Gość: Marakuja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.06, 14:54
    Zawsze wydawało mi się, że prawdziwi rodzice będą chcieć dla swojego dziecka
    lepszego życia niż mają sami. Moja babcia pchała swoje dzieci na uczelnie,
    ponieważ bardzo jej brakowało wykształcenia. Jej dzieci cierpiały
    niedostatek, więc dla swoich dzieci zapewniły najlepszy byt materialny na
    jaki było je stać.

    Dlatego nie mogę zrozumieć jak matka może pragnąć posiadania głuchego czy
    karłowatego dziecka. Ona nie kocha tego dziecka, tylko kocha wyobrażenie o
    dziecku i stara się je dostosować do siebie. Nie bierze pod uwagę tego, że
    dziecko to odrębna istota, która myśli, czuje i może bardzo cierpieć z powodu
    kalectwa :(

    Aż przykre że są tacy rodzice ...
  • 14.12.06, 15:00
    a moze GW napisala by o innym horrorze: o polakach ktorzy chca miec dzieci a sa
    nieplodni. Nieplodnosc jest uleczalna ale nie w Polsce: nasze Panstwo nie pomaga
    nam w posiadaniu potomstwa!!!! W calej Europie zabiegi inseminacji czy IVF sa
    refundowane, w calej europie, oprocz Polski (i chyba Albanii). To jest
    horror!!!! "Bogaci" lecza sie prywatnie , biora kredyty, zadluzaja sie a rzad
    mowi o etyce. Prawo i sprawiedliwosc to podzial na bogatych i biednych. Co ma
    zrobic "biedny" kiedy nie ma dostepu do lekarza?
    i prosze mi nie opowiadac bzdur ze mozna adoptowac, chetnych jest tylu ze
    "biedny" nie spelni aktualnie kryteriow finansowych/ mieszkaniowych itp. Pozatym
    dlaczego biednego sie nie leczy?
  • Gość: eola IP: *.toya.net.pl 14.12.06, 15:07
    Hmmmm moze chodzi ,zeby genu biedy nie przekazywal ?
  • 14.12.06, 15:36
    Wiesz co, jak masz tak głupio komentować to się lepiej nie odzywaj. Jaki gen
    biedy? Jeśli oboje rodzice zarabiają nawet po 2 tysiące zł netto, co jest
    marzeniem nieosiągalnym dla wielu w PL, to i tak nie stać ich na leczenie
    niepłodności, które jest koszmarnie drogie. Ja widzę tylko jedną drogę: wyjechać
    z tego kraju dobrobytu i znaleźć legalną pracę w jednym z krajów, gdzie takie
    leczenie jest finansowane przez państwo.
  • Gość: eola IP: *.toya.net.pl 14.12.06, 15:47
    No co ty mysle po prostu jak rzadzacy ,tzn probuje sie wczuc w tok ich myslenia
  • Gość: przerazonakobita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.06, 15:01
    jeszcze troche i rodzice bez nogi,czy reki, beda swoim dzieciom ta noge czy
    reke odcinac..

    wszystko bym oddala zeby moje dziecko moglo sie urodzic zdrowe, a ci ludzie
    wydaja ogromne pieniadze zeby dzieci rodzily sie chore, to jest dla mnie
    niepojete:/
  • 14.12.06, 15:08
    przyklad ten ukazuje siwatu jak dalece jest ten problem rospowszechniony.jest
    obowiazkiem naukowcow i ludzi inteligietnych wyeliminowac ten problem, nawe gdy
    beda zmuszeni do siegniecia po draztyczne metody.w szczegulnosci
    tzw. "ludzie"umyslowo chorzy powinni pod kontrola rzadow i
    lekarzy.niewyeliminowanie tego problemu doprowadzi do tragicznych skutkow dla
    cywilizacji.kontrola przyrostu naturalnego powinna byc najwarzniejszym
    projektem ludzi inteligientnych.
  • 14.12.06, 15:09
    to jest chore!
  • Gość: a. IP: *.synapsis.waw.pl 14.12.06, 15:23
    nic w przyrodzie nie ginie - jedni usuwaja ciaze z powodu wad genetycznych u
    plodu a inni robia wszystko by takie dziecko posiadac. Jak widac przyroda sama
    reguluje to zjawisko. nic nie zginie...
  • 14.12.06, 15:29
    domagać się by niemowlakowi wstrzyknięto HIV, jeśli dziecko urodzi się zdrowe.
  • 14.12.06, 15:29
    Jak można chcieć okaleczać własne dziecko?? To niepojęte
  • Gość: aaaaa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.06, 15:33
    jakbym się na starość dowiedział że kochani rodzice specjalnie zafundowali mi
    głuchotę to bym ich w nocy siekierą....!!!
  • Gość: kasia IP: *.noname.net.icm.edu.pl 14.12.06, 16:08
    Jakby nie chcieli głuchego lub małego to nie byłabyś to TY!!!!
    Wszyscy wypowiadają się z pozycji ludzi zdrowych, dla których każda
    niepełnosprawność to wada i choroba. A może spójrzcie inaczej: biały chce mieć
    dziecko białe, a czarny - czarne. Dlaczego mały nie może chcieć małego, a
    głuchy - głuchego??? Dlaczego wasz "zdrowy" organizm ma być normą obowiązującą?
  • 14.12.06, 16:24
    Gość portalu: kasia napisał(a):
    > Wszyscy wypowiadają się z pozycji ludzi zdrowych, dla których każda
    > niepełnosprawność to wada i choroba. A może spójrzcie inaczej: biały chce mieć
    > dziecko białe, a czarny - czarne. Dlaczego mały nie może chcieć małego, a
    > głuchy - głuchego???Dlaczego wasz "zdrowy" organizm ma być normą obowiązującą?

    Dlatego, że od tysięcy lat ludzie podlegają naturalnej konkurencji z innymi
    ludźmi (tak jak od setek milionów lat zwierzęta i rośliny).
    Głuchy i mały jest na przegrywającej pozycji i sam siebie też tak zaczyna
    postrzegać w Świecie słyszących i wysokich.
    W warunkach krycia się po norach i przy próbach przeżycia na diecie z jednej
    jaszczurki dziennie, być może wygrałby "konkurencję" karzeł - tak jak
    gdzieniegdzie w dżungli afrykańskiej wygrali Pigmeje. Konkurowanie obecnie w
    takich warunkach jest mało prawodpodobne, dlatego dziecko skazane na kalectwo
    przez głupich rodzicieli nie doczeka się od nich wdzięczności, gdy dowie się
    prawdy o swoim poczęciu.

  • 14.12.06, 16:28
    Dlatego, że człowiek upośledzony startuje od razu z gorszej pozycji i ma o wiele
    trudniej w życiu, a to, że niektórym udaje się być szczęśliwymi mimo
    niepełnosprawności to cud. Nie można porównywać wyboru koloru skóry do
    świadomego skazywania własnego dziecka na kalectwo...
  • Gość: michal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.06, 02:33
    Wybacz kasiu, ale po Twojej wypowiedzi i sposobie postrzegania zupełnie nie
    widze potrzeby aby ktokolwiek odpowiadał na Twoje pytanie. Widze że nie jestem
    w stanie Ci nic wytłumaczyć.
  • 14.12.06, 16:32
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • Gość: DSD IP: 212.33.72.* 14.12.06, 16:45
    To trochę nie tak - ci ludzie traktują dzieci jako tworzywo do uzewnętrzniania
    swoich poglądów. Coś jakby glina, z której lepimy sobie taką rzeźbę, jak chcemy.

    A zresztą - jeśli zgodzimy się na taką antyeugenikę, to dlaczego nie pozwolić na
    okaleczanie dzieci już po urodzeniu?
  • 14.12.06, 18:43
    > A zresztą - jeśli zgodzimy się na taką antyeugenikę, to dlaczego nie pozwolić n
    > a
    > okaleczanie dzieci już po urodzeniu?

    Pozwala się. Jak inaczej nazwiesz obrzezanie?

    --
    Biada wam, przewodnicy ślepi, którzy przecedzacie komara, a połykacie wielbłąda!
  • Gość: rogalec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.06, 16:48
    bo coś musi być normą; musi być jakiś punkt zaczepienia; skoro choroba - twoja
    niby norma ma być norma to może i pedofilia i sadyzm są normą???????? i z góry
    zaznaczam że to nie ma nic wspólnegoz tolerancją; tolerujmy wszystko co nie
    narusza naszej wolności ale jakaś norma musi być; nieprawdaż
  • Gość: jul IP: *.aster.pl 14.12.06, 20:22
    no wreszcie ktos to napisal!!!!!
    dzieki :)
  • Gość: oleoganja@stofanet IP: *.rev.stofanet.dk 14.12.06, 16:52
    Ja polecam pile motorowa!!!! Ze ten swiat jest taki po..y.Rodzice puknijcie
    sie w lepek to moze jeszcze cos sie da uratowac!!!!A tak pozatym to
    zauwazyliscie,ze takie praktyki probuja w USA? Made in US.Zawsze wiedzialam,ze
    wszystko co hamerykanskie powinno byc w Europie zakazane...
  • Gość: Tomek IP: *.ipslin.dsl-w.verizon.net 14.12.06, 20:43
    > hamerykanskie

    Częsty błąd ortograficzny.
  • Gość: w szoku IP: *.tcz.vectranet.pl 14.12.06, 15:48
    CHORE!!!
  • Gość: masonka IP: *.pools.arcor-ip.net 14.12.06, 16:01
    chore idee chorych ludzi. Trudno sie dziwic i zaczynam rozumiec niektorych,
    ktorzy radykalnie rozprawiaja sie z tematem.
  • 14.12.06, 16:24
    az mi sie nie chce wierzyc, ze istnieja tak wyrodne matki
    --
    golenie owieczek
    pomóż!
  • Gość: iza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.06, 16:30
    Jeśli obawiają się, czy dzieci ich zaakceptują, to po co w ogóle decydują się na
    dziecko? Okrucieństwo. Ludzi na świecie i tak jest za dużo.
  • 14.12.06, 16:30
    zblazowanych ludzi. Karmią sie cierpieniem innych. Wątpię w dobre intencje.
    Może by tak zaopiekowali się tymi wszystkimi porzucanymi po szpitalach
    niepełnosprawnymi dziećmi.
  • Gość: mańka IP: *.catv.net.pl 14.12.06, 16:35
    Zdaje się, że lekarz ma "po pierwsze nie szkodzić" - co to za lekarze, którzy
    godzą się na upośledzenie dziecka?
  • Gość: jood IP: 80.51.194.* 14.12.06, 17:56
    To nie lekarz, to zwykły sku..syn w białym kitlu, jakich pełno w USA. Jemu
    podobni zrobią 150 operację plastyczną Michealowi Jacksonowi tylko dlatego, że
    mogą mu wystawić rachunek z kilkoma zerami. Ten konował powinien wisieć na
    szubienicy sąsiedniej z tymi zboczeńcami, co zamawiają u niego te wszystkie
    usługi. Na marginesie - koleś ma hinduskie nazwisko - może jego brat w Indiach
    robi aborcje z powodu płci.
  • Gość: Tomek IP: *.ipslin.dsl-w.verizon.net 14.12.06, 20:44
    > zrobią 150 operację plastyczną Michealowi Jacksonowi tylko dlatego, że
    > mogą mu wystawić rachunek z kilkoma zerami

    Zazdrościsz, czy co?
  • 14.12.06, 16:37
    Nie znacie sie, wiec w kwestii karłów sie nie wypowiadajcie. Bylem kiedys z
    moja klasa z podstawowki na takich warsztatach integracyjnych i ogladalismy
    film o karzelkach. Opowiadali np. o parze, ktora miala dwoch normalnych synow
    11 i 13 lat wtedy, ktorzy sie wycwanili i nie sluchali swoich rodzicow, a nawet
    ich bili albo inaczej gnebili, brali se kase jak chcieli itd. Dla karlow
    posiadanie normalnych dzieci to czesto udreka. Tamtych chlopakow chyba w koncu
    zabrali tym rodzicom, bo to byl cyrk co tam sie dzialo. Przemoc domowa, dzieci
    tlukly starych hehe
  • 14.12.06, 16:43
    To co, chcesz powiedzieć, że posłuszne dzieci są tylko w rodzinach, gdzie
    rodzice mają przewagę fizyczną? Dawno nie słyszałam takiej bzdury. Ja i brat od
    dawna jesteśym silniejsi od rodziców ale do głowy by mi nie przyszło by na nich
    podnieść rękę. Tamci po prostu źle wychowali swoje dzieci i tyle
  • Gość: Gosiak IP: *.tvk.torun.pl 14.12.06, 17:01
    Jednkaże to tylko precedens i śmiem mniemać ze większość dzieci jednak szanuje
    rodziców(choć nie zawsze sie do tego otwarcie przyznaje). Moim zdaniem takie
    egoistyczne myślenie zwróci sie przeciwko nim. Na pewno nie jest łatwo takiej
    rodzinie głuchych czy karzełków, ale po co samemu sobie życie utrudniać. Z
    drugiej strony możnaby powiedzieć, że skoro mają dużo kasy to mogą zrobić
    wszystko co im sie podoba, a może mają po prostu za dobrze i ktos powinien sie
    tym zająć. Są tacy ludzie co lubia być ofiarami losu i są przekonani, że
    społeczeństwo powinno im pomagać, bo w końcu takiemu głuchemu tudzież karłowi
    trudniej jest znaleźc prace (o ile pracuje). Skoro sam wybrał, żeby jego dzieci
    były głuche to niech teraz płaci za to. Nie wiem dokładnie jak to wygląda w
    USA, ale domyślam sie ze niepełnosprawni pewnie niemałą kase dostają. Może to
    nowy sposób na życie w nieróbstwie... Lenistwo nie zna granic... Ale zeby sie
    posuwac do az tak radykalnych kroków... Popieram, żeby ich leczyć ale nie na
    głuchote czy karłowatość lecz na GŁOWE!

    Albo jest jeszcze inne wyjście nie robić sobie dzieci skoro dzieci ich będą
    bić :)

    Albo mogą pobić za to, że ich okaleczyli. Mają do tego prawo. Na pewno to nie
    jest miłość. Jeżeli sie kogoś kocha to raczej sie go nie krzywdzi. W sumie co
    to za różnica urodzić sie głuchym i stracić słuch we wczesnym dzieciństwie. A
    czemu nie ma zabiegów ogłuszania dzieci? A Może bezpłodni rodzicie powinni
    adoptowac dzieci i je sterylizować?

    Ludzie opamiętajcie się bo kiedyś maszymy będą od was mądrzejsze... Regres
    regres i katastrofizm
  • Gość: michal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.06, 02:43
    będe to wykrzykiwał co drugi post (zwłaszcza tak głupi jak ten jvenables14)

    NIE WSZYSCY MUSZĄ MIEĆ DZIECI

    czy jest jakiś nakaz -"skoro żyjesz i żeś człek to spłodź dziecko" ?. Doskonale
    rozumiem że głuchy rodzic może mieć kłopot z komunikacją ze słyszącym
    dzieckiem, ale może w takim razie by tego dziecka nie robić ??
  • 15.12.06, 03:09
    Gość portalu: michal napisał(a):

    > będe to wykrzykiwał co drugi post (zwłaszcza tak głupi jak ten jvenables14)
    >
    > NIE WSZYSCY MUSZĄ MIEĆ DZIECI

    więc ich nie płodź

    --
    Tum podex carmen extulit horridulum
  • Gość: xaliemorph IP: *.icpnet.pl 14.12.06, 16:43
    Czy sami sobie stworzymy rzeczywistość rodem z Willow'a czy Władcy Pierścieni i ichnimi hobbitami?

    Pierwsza dekada powszechności modyfikacji genetycznych na wielką skalę, przy swobodnych manipulacjach dosłownie całym genomem ludzkim będą szokiem dla ludzkości. Ale nie wydaje mi się to bliską przyszłością, gdyż jeszcze nie znamy wszystkich efektów wynikających z kombinacji genowych.
  • 14.12.06, 16:49
    Pulitzera? Ale jakto tak od razu?
  • Gość: oleoganja@stofanet IP: *.rev.stofanet.dk 14.12.06, 16:55
    Natychmiast!!!!Bo uratowales mi caly rok tym jednym postem!!!Niech Cie dobre
    sily blogoslawia...
  • Gość: właściciel kota IP: *.szuwarowa.krakow.pl 14.12.06, 17:38
    jak joseph heller? - najlepsze dzieło jako pierwsze i frustracja do konca życia?

    daj mu rozwinąć skrzydła... ;>
  • 14.12.06, 16:55
    "Osoby podobnie myślące i wyglądające żeniły się między sobą."

    Chyba "pobieraly sie"???
  • Gość: Dosia IP: 207.117.42.* 14.12.06, 17:01
    Nie wiem czym tak sie ekscytujecie.

    To co dla jednych jest niewyobrazalna wada genetyczna i kalectwem, dla innych
    jest powszechnoscia i obowiazujaca norma i powodem do dumy. Skad zalozenie, ze
    osoba bedaca karlem, czy pozbawienia sluchu postrzega sama siebie jako
    kaleke??? Bo Wam sie tak wydaje? Otoz, jak widziecie, moze byc dokladnie
    odwrotnie. Czy w to wierzycie, czy nie, sa ludzie, ktorzy akceptuja
    swoje "odbiegajace od normy" cechy i nie rwa wlosow z glow nad swoim rzekomym
    kalectwem. Dlaczego maja rozpaczac nad brakiem sluchu, skoro to w niczym im nie
    przeszkadza! Czy Wy zazdroscicie zwierzetom ogona???

    Coz ludzie sa rozni. Jedni biali, drudzy czarni, inni garbaci, piegowaci,
    rudzi, niscy, wysocy itp. itd. Ludzie, ktorzy nie postrzegaja siebie jako zbior
    wad i kalectwa wszelkiej masci chcieliby miec dzieci podobne sobie. I coz w tym
    dziwnego??? Oni w zaden sposob nie uwazaja, ze te dzieci beda nieszczesliwe! Bo
    niby dlaczego mialyby byc, skoro rodzice nie sa?

    Tu nikt nie mowi o tym, zeby dzieciom ucinac nozke po urodzeniu, bo nie sadze,
    aby znalazla sie choc jedna osoba bez nogi, ktora zyczylaby tego swemu dziecku.
    Ale nic dziwnego nie widze w tym, ze spolecznosc karlow chce miec dzieci
    karzelki, a spolecznosc gluchych moze chciec miec gluche dziecko - bo to jest
    ich spolecznosc. Problem bylby natomiast, gdyby "normalne" dziecko w tych
    spoelcznosciach mialo byc skazane na ostracyzm. Wtedy to nie jest ok.
  • Gość: iza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.06, 17:18
    oj nie bądź taka poprawna politycznie. Nikt nie odmawia godności czy wartości
    osobom "innym", ale ta inność na pewno utrudnia funkcjonowanie w społeczeństwie,
    gdzie wszelkie standardy dopasowane są do potrzeb osób "normalnych". Np. taka
    osoba może mieć problemy z nauką czy znalezieniem pracy. Z góry kwalifikować
    kogoś do społeczności głuchych czy karłów? Ograniczanie wolności. Nikt nie ma
    obowiązku posiadania dzieci. Dziecko to nie maskotka.
  • Gość: Dosia IP: 207.117.42.* 14.12.06, 17:49
    >ale ta inność na pewno utrudnia funkcjonowanie w społeczeństwie

    Na pewno??? To ja moze powiem, ze posiadanie duzego nosa NA PEWNO utrudnia
    funkcjonowanie w spoleczenstwie. Co prawda widze wokol siebie wielu ludzi z
    duzymi nosami, ktorzy funkcjonuja dobrze, ale ja wiem przeciez lepiej... Bo
    przeciez duzy nos to NA PEWNO przeszkoda, aby normalnie zyc.

    > ,
    > gdzie wszelkie standardy dopasowane są do potrzeb osób "normalnych".

    Otoz, w spolecznosci karlow wszelkie standardy dopasowane sa do potrzeb
    osob "normalnych", czyli... karlow.

    Spolecznosc ludzi gluchych ma wszelkie standardy dopasowane do potrzeb
    osob "normalnych", czyli... gluchych.

    > Z góry kwalifikować
    > kogoś do społeczności głuchych czy karłów?

    OK. ZEby nie bylo watpliwosci. Jestem przeciwniczka jakichkolwiek badan nad
    embrionem i "dobieraniem" sobie cech jakie dziecko powinno posiadac. Uwazam, ze
    ludzie nie maja prawa ingerowac w to jakie sie urodzi dziecko W OGOLE, nawet
    jezeli ma to oznaczac jedynie wybor miedzy chlopcem, a dziewczynka. Dlatego
    uwazam, to za cos zlego zarowno gdy ktos chce sobie urodzic zlotowlosa
    dziewczynke z doleczkami, czy tez malego, czarnego karzelka. To i to jest zle.

    Natomiast uwazam, ze ludzie maja prawo do wlasnych pragnien. Maja prawo pragnac
    dziecko karzelka. I jezeli spoleczenstwo zezwala na takie badania W OGOLE, to
    nie powinno sie dziwic, ze ludzie maja pragnienia rozne i niekoniecznie tym
    pragnieniem jest "zlotowlosa dziewczynka z doleczkami".

    Nie mowmy ludziom - ok, macie prawo grzebac w genotypie, ale pod warunkiem, ze
    Waszym wyborem bedzie dziecko aryjskie, nieskazone zadna wada. Bo to jest
    hipokryzja noszaca znamiona hitlerowskiej selekcji.
  • Gość: Asmodeus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.06, 18:06
    Dosia nie pitol i nie sil sie na filozofowanie, bo juz sie niedobrze robi.
    Achondroplazja ( karłowatość ) i głuchota to nie cechy nadające człowiekowi
    oryginalność, tylko po prostu poważne CHOROBY!!!

    I dajmy spokój dywagacjom o funkcjonowaniu w społeczeństwie i tym podobnym
    pierdołom, bo sprawa jest prosta jak drut:

    a. Kochający, ale chory na coś rodzic, zrobi wszystko, by nie przekazać dziecku
    swojej choroby
    b. Porąbany na umyśle rodzic celowo przekaże dziecku chorobę, żeby mu było raźniej.

  • Gość: iza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.06, 18:14
    Gość portalu: Dosia napisał(a):

    > >ale ta inność na pewno utrudnia funkcjonowanie w społeczeństwie
    >
    > Na pewno??? To ja moze powiem, ze posiadanie duzego nosa NA PEWNO utrudnia
    > funkcjonowanie w spoleczenstwie. Co prawda widze wokol siebie wielu ludzi z
    > duzymi nosami, ktorzy funkcjonuja dobrze, ale ja wiem przeciez lepiej... Bo
    > przeciez duzy nos to NA PEWNO przeszkoda, aby normalnie żyć.

    Właśnie tak uważam. Fakt, że ktoś dobrze funkcjonuje, nie znaczy wcale, że jest
    mu lekko.
  • Gość: Dosia IP: 207.117.42.* 14.12.06, 18:23
    Ale dlaczego uzurpujesz sobie prawdo do mowienia kto ma lekko, a kto nie? A
    moze ktos inny MA lekko, nawet jezeli Tobie wydaje Ci sie to nieprawdopodobne?
    Sa ludzie, dla ktorych duzy nos to dramat, a dla innych to blogoslawienstwo.
    Nie rozumiesz tego? Moze ja, patrzac na Ciebie, moglabym powiedziec - no nie,
    taka brzydka/glupia/niska to ja nie chcialabym byc, pewnie MUSI jej byc bardzo
    ciezko? Nie przyszlo Ci to do glowy?

    Nie rozumiesz tego, ze sa ludzie, ktorzy nie uwazaja sie za ofiary losu, nie
    uwazaja, ze maja ciezko, ze ktos ich dyskryminuje? Dlaczego tak trudno Ci to
    zrozumiec? Dlaczego niepelnosprawni bardzo czesto powtarzaja "przestancie sie
    nade mna litowac"?

    Ale widocznie niektorzy ludzie tak lubia - tacy sa wyrozumiali i wspolczujacy.
    Och i ach. Ulitowac sie nad sierotka, nawet jezeli tego nie potrzebuje. Jedz do
    Afryki - tam sporo sierot nad ktorymi bogaty, bialy czlowiek moze sie politowac.
  • 14.12.06, 18:52
    polecam ksiazke syn cyrku irvinga, poza wspaniala lektura mozna sie tez dowiedziec na jakie POWAZNE choroby cierpia karly! choroby stawow i kosci praktycznie u 100% w pewnym (wcale nie starczym) wieku. nikt mi nie powie, ze normalne jest skazywac swoje dziecko na cierpienie.
  • 14.12.06, 18:55
    A na jakie powazne choroby cierpia "normalni" ludzie! A w koncu umieraja...
  • 14.12.06, 19:03
    Dosia, to nie jest rozmowa, twoje argumenty są po prostu nielogiczne a
    przytaczanie przykładu z dużym nosem jako przeciwwaga dla karłów i głuchych jest
    nie na miejscu. Ja np. mam wrzody żołądka i się nad sobą nie lituję ani nikt się
    nade mną nie lituje, ale na pewno żyłoby mi się lepiej bez nich. I byłabym
    głupia i okrutna chcąc tę przypadlość celowo przekazać swemu dziecku. Chyba
    tylko po to, żeby patrzeć jak się męczy i mieć satysfakcję, że nie jestem sama.
    Ludzie nie mają prawa celowo okaleczać własnych dzieci, bo my tylko dajemy im
    życie, lecz nie są one naszymi maskotkami i w przyszłości rozliczą nas za to jak
    ich wychowywaliśmy itd. Ja nie chciałabym mieć nic wspólnego z rodzicami, którzy
    mnie z premedytacją okaleczyli, a nie wmówisz mi, że lepiej być głuchym niż
    slyszącym, że lepiej mieć Downa niż być zdrowym
  • Gość: Dosia IP: 207.117.42.* 14.12.06, 19:28
    > Dosia, to nie jest rozmowa, twoje argumenty są po prostu nielogiczne a
    > przytaczanie przykładu z dużym nosem jako przeciwwaga dla karłów i głuchych
    jes
    > t
    > nie na miejscu.


    Alez dlaczego? dlaczego ciagle upierasz sie przy widzenieu TWOJEJ wersji tego
    co jest dobre, a co nie? Skoro ludzie wola miec dziecko-karzelka, to moze
    wlasnie dlatego, ze im sie bardzo dobrze zyje jako karly i nie chca skazywac
    dziecka na zycie w odmiennosci???

    > mnie z premedytacją okaleczyli, a nie wmówisz mi, że lepiej być głuchym niż
    > slyszącym, że lepiej mieć Downa niż być zdrowym

    NIE WIEM tego. Moze niejeden gluchy Ci powie, ze lepiej byc gluchym, a nie
    slyszacym? Dzieci z Downem sa z kolei bardzo pogodne i zyczliwe - nigdy nie
    widzialas dziecka z Downem? Dlaczego Twoim zdaniem one maja byc
    nieszczesliwe??? Dlaczego Twoim zdaniem gluchy sie meczy? Bo Tobie sie tak
    wydaje? To jeszcze raz siadz i przeanalizuj to i powiedz dlaczego Ci sie
    wydaje, ze masz racje?
  • Gość: Delfina IP: *.zaodrze.punkt.pl 14.12.06, 20:27
    Mi się nie wydaje, że mam rację, ja na pewno ją mam. A co do motywacji takich
    rodziców to chyba najtrafniej opisał to ktoś poniżej, pozwól, że zacytuję:
    "Fundując sobie upośledzone dziecko, tacy ludzie próbują po prostu dowieść samym
    sobie, że ich choroba upośledzeniem nie jest - że jest to zwykła cecha, taka jak
    rude włosy czy szeroki nos. Głusi próbują stworzyć sobie plemię głuchych w
    nadziei, że ich to uczyni "normalnymi". Karłowaci chcą, aby ich chorobę uznano
    za "kulturę", bo to im pozwoli zapomnieć, że są chorzy, a uwierzyć, że taki
    wzrost jest normą.
    Niestety najmniej ważne jest w tym wszystkim dziecko. Cóż karłowatemu chłopakowi
    po silnych więziach rodzinnych, skoro jest skazany na życie ze swoją chorobą i
    izolację od "wysokiego" społeczeństwa? Jeśli zechce zostać sportowcem czy choćby
    kelnerem, to nie będzie miał szans.
    Rodziców planujących celowe przekazanie dziecku własnej ułomności powinno się
    konsultować z psychologiem. Może pozwoliłoby im to zrozumieć, że ich satysfakcja
    odbywa się kosztem przyszłości dziecka." Nic dodać, nic ująć.
  • Gość: Dosia IP: 207.117.42.* 14.12.06, 20:30
    > Mi się nie wydaje, że mam rację, ja na pewno ją mam.

    I wszystko jasne. Racje ma bo ma. Na pewno. Po prostu jest lepsza od tych
    wszystkich "kalek". Nie daj Boze spotka szczesliwa "kaleke" to ja przywroci do
    pionu - bo jak to moze byc, ze gluchy jest szczesliwy! No po prostu nie miesci
    sie w glowie, Pani sasiadko...

    Jezeli nie stac Cie na swoje wlasne argumenty, poza "na pewno mam racje" to
    daruj sobie przytaczanie czyichs postow.
  • Gość: Delfina IP: *.zaodrze.punkt.pl 14.12.06, 20:36
    Nie jestem lepsza od kalek, po prostu miałam więcej szczęścia. I dlatego nigdy
    nie odważyłabym się odebrać prawa do bycia zdrowym innym, moim dzieciom czy też
    obcym ludziom. Okaleczanie było kiedyś sposobem karania kryminalistów, jakim
    cudem dostrzegasz w tym dobrodziejstwo?
  • Gość: marchewka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.06, 23:38
    internautka Dosia ma coś nie tak z głową
    ale skoro chce to życzę jej samych upośledzonych dzieci - w końcu to jej
    marzenie ...
  • 15.12.06, 00:40
    Delfino, nie masz racji. Przykro mi.

    Argumenty Dosi są jak najbardziej logiczne, natomiast Twoje nacechowane relatywizmem.

    Pojawiło się kilka mądrych postów w tym wątku, postów, które mrowiły o odmienności, różnicach, subiektywności szczęścia....

    Ja dodam od siebie tylko tyle, że...
    1. Każdy rodzic ma prawo do wychowywania swoich dzieci zgodnie ze swoimi oczekiwaniami i systemem wartościowania,. I jeśli uzurpujesz sobie prawo do decydowania o ‘kształcie’ Twojego dziecka, to nie możesz odbierać prawa do tego innym.
    Jeżeli pozwalasz komukolwiek czuć się ‘normalnym’ i z tego powodu lepszym (min sobie, i wszystkim, których zaliczasz do grupy ‘normalnych’), to musisz przyznać to prawo każdemu. ‘Kaleka’ też może czuć się ‘lepszym’, i działania do ‘znormalizowania’ (według własnych standardów) własnego dziecka, będą podyktowane tą samą troską, która Tobie każe ‘drżeć’ o ‘normalność’ Twoich dzieci.

    2. 'problem' u osób w jakikolwiek sposób odmiennych nie tkwi ani w nich samych, ani w ich odmienności (w ogromnej większości przypadków) tylko w społeczeństwie, które nie akceptuje danej (lub żadnej) odmienności.
    Problemem nie jest 'ograniczenie' płynące z posiadania zespołu downa, tylko z okrucieństwa i głupoty współobywateli, i 'chęć przekazywania dzieciom tylko "dobrych" genów' byłaby właśnie chęcią sprzedania dziecka społecznym ograniczeniom i głupocie.

    To trochę tak, jakby określić np. ciemnoskórość jako kalectwo (w Polsce np. jest nienormalna), i kazać murzynom dobierać tak genotyp dzieciaka, żeby urodził się biały, bo skazywanie go na bycie podobnym do tatusia i mamusi byłoby okrucieństwem.

    BTW w polskiej rzeczywistości jest.

    Przecież to zwykły szantaż: 'Ciebie nienawidzę, bo jesteś inny niż ja, nie będę Ci pomagał, a jeszcze Ci utrudnię życie - jeśli będziesz miał dzieci podobne do Ciebie to je tez zniszczę'

    a teraz zamień pojęcie 'kalectwo' na 'buddyzm'; 'normalność' na 'chrześcijaństwo' i powiedz tak :
    Okrucieństwem jest, by buddyści chcieli, żeby ich dziecko było buddystą - powinno się ich spalić na stosie, a oni chcą jeszcze na ten stos pociągnąć swoje dzieci - potwory.

    Inną sprawa jest, że kiedy określasz 'normalność' wiążesz ja natychmiast z pojęciami dobra i zła (nienormalność), ale zapominasz, że np w społeczności żydów czy cyganów obowiązują dokładnie takie same 'normy', z tym, że tam stygmatyzowane jest np. gojostwo (czyli 'nieżydowskość'). I ten sam mechanizm wystąpi również u każdego człowieka i w każdej społeczności, która posiada przekonanie o własnej 'normalności'; normalności będącej synonimem 'dobra'.

    Ot, zwykła indoktrynacja społeczeństw.

    A teraz powiedz mi proszę, kto ma rację:
    ortodoksyjni żydzi? - stygmatyzujący, i nienawidzący gojów, min Ciebie.
    pobożni muzułmanie? - takoż samo działający fanatycy.
    czy może chrześcijanie? - nienawidzący żydów, muzułmanów, masonerii, lewactwa, pedalstwa i wszystkiego co nie nosi sutanny, a nawet siebie nawzajem.

    O buddystów, czy hindusów nawet nie pytam, bo oni akurat kochają wszystkich – więc tez się powinno ich wytępić, bo nie nienawidzą tego samego ‘wroga’, którego nienawidzi ‘każdy normalny człowiek’

    Delfino, problem ze zrozumieniem przez Ciebie tego zjawiska tkwi w... języku emocji, jakim się posługujesz Ty, i każdy przekonany o własnej 'normalnosci' człowiek.

    ‘skazywać na kalectwo', 'okaleczać', itp....

    Masz rację - okrucieństwem jest skazywanie własnego dziecka na kalectwo, na inność, ale zapominasz o pewnym ważnym fakcie: Kalectwo (nienormalność)jest sprawą umowną każdej z grup o których rozważamy.

    Dla wielu 'kalek' to TY JESTES KALEKĄ - wszak różnisz się od nich tak samo, jak oni od Ciebie, a to, że twierdzisz, iż to TY 'na pewno masz rację'…?

    Mój Boże - ileż wojen religijnych odbyło się z tego powodu, iluż 'niewiernych' umarło na stosach, palach i innych wymyślnych wykwitach 'normalnego' umysłu...
    Iluż ludzi zostało zamkniętych w więzieniach (z powodów politycznych), szpitalach psychiatrycznych, ilu ludziom sąsiedzi spalili domy, opluwali, bili i dręczyli dzieci (normalne)...

    Kalectwo...
    czy człowiek głuchy, lub ślepy jest kaleką? czy są to choroby, patologie?
    A niby na jakiej podstawie tak twierdzisz?
    - Nie, nie nie są to choroby czy patologie; nie wśród ludzi, którzy wyeliminowali zagrożenia naturalne, w postaci zimna, głodu, drapieżników...
    z punktu widzenia przyrody, człowiek głuchy, obecnie nie jest w żaden sposób 'gorszy' od słyszącego, nie jest w żadnym stopniu bardziej narażony na śmierć głodową, na atak lampartów czy choćby byka - jedynym zagrożeniem są… inni ludzie, czyli min TY, ale tutaj akurat dobry słuch nie pozwoli mu przetrwać dłużej niż sprawny intelekt.

    I wierz mi lub nie, ale (najprawdopodobniej) byłbym o wiele szczęśliwszym człowiekiem, gdyby nigdy nie było mi dane usłyszeć kwakania Kaczek, czy rżenia Konia Który Mówi.

    --
    Tum podex carmen extulit horridulum
  • Gość: Pat&Co IP: *.efm.bris.ac.uk 15.12.06, 01:07
    sa logiczne? przeciez to brednie straszne... po litrze ksiezycowki i skrzynce
    piwa moglbym bardziej logicznie rozumowac
  • 15.12.06, 01:16
    > Przecież to zwykły szantaż: 'Ciebie nienawidzę, bo jesteś inny niż ja

    Ta właśnie fobia przebija bardzo wyraźnie z postawy rodziców pragnących dziecka
    "takiego samego" jak oni.

    Większość z wymienionych przez ciebie przyczyn "odmienności" ma takie podłoże,
    że dziecko po osiągnięciu dorosłości może łatwo je zmienić. Wyłączam tu kwestie
    koloru skóry, bo jak wiadomo, kolor skóry nie stanowi o zdrowiu czy chorobie
    (tak jak głuchota czy achondroplazja).

    Można buntować się przeciw okrucieństwu społeczeństwa, spychającego ludzi
    chorych na margines. Jednak fundowanie własnym dzieciom takich samych przeżyć
    wydaje mi się kiepskim pomysłem na realizację tego buntu.

    Dlaczego ci "inni" (np. cierpiący na achondroplazję) nie zdadzą się po prostu na
    naturę, i nie kochają swoich dzieci - po prostu *swoich dzieci* - niezależnie od
    ich wzrostu? Przecież takiej właśnie postawy, akceptacji niezależnie od wzrostu,
    oczekują od całego społeczeństwa.

    --
    Biada wam, przewodnicy ślepi, którzy przecedzacie komara, a połykacie wielbłąda!
  • 15.12.06, 02:07
    nessie-jp napisała:

    > > Przecież to zwykły szantaż: 'Ciebie nienawidzę, bo jesteś inny niż ja
    >
    > Ta właśnie fobia przebija bardzo wyraźnie z postawy rodziców pragnących dziecka
    > "takiego samego" jak oni.

    Być może, ten czynnik tez może grać w wielu przpypadkach wiodącą role, ale...
    przecie zdlatego własnie wychowuje się dzieci w tych samych 'wartościach' narzucanych przez np. grupę religijną, a jak okaże sie, ż edzieciak nie przystaje, to się go niejednokrotnie wypiera, wyrzuca z domu, bije - "bo pederasty, albo córki z bekartem', zywił ni będę", bo 'zatłuke, albo wybije to zboczenie ze łba' i inne takie.
    To jest zwyczajna cecha człowieka, że stara sie znaleźć potwierdzenie swojej wartości w w oczach innych. To dlatego lekarze otaczają się lekarzami, a artyści artystami, a nie np. prządkami - choć tych jest wiecej w społeczeństwie.

    Jeśli piętnujesz ta cechę, to napietnuj równiez dążenie do 'normalności' bo jest jej kwintesencją.

    >
    > Większość z wymienionych przez ciebie przyczyn "odmienności" ma takie podłoże,
    > że dziecko po osiągnięciu dorosłości może łatwo je zmienić.

    Jasne, bardzo łatwo (o ile wogóle przyjdzie im to do głowy, w końcu nie mozna pragnąć czegoś, czego sie boimy)- Ja np. zmieniłem kilka rzeczy w moim zyciu, i wiem ile to kosztowało, kosztuje, ... i sam nie wiem, ile jeszcze za nie przyjdzie mi zapłacić.

    > Wyłączam tu kwestie
    > koloru skóry, bo jak wiadomo, kolor skóry nie stanowi o zdrowiu czy chorobie
    > (tak jak głuchota czy achondroplazja).

    obecnie, ale jeszcze jakiś czas temu stanowiła o człowieczeństwie czy prawie do wolności, i wszystkim co sie z tym wiąże.
    W wielu społecznościach do tej pory o nim stanowi.

    > Można buntować się przeciw okrucieństwu społeczeństwa, spychającego ludzi
    > chorych na margines. Jednak fundowanie własnym dzieciom takich samych przeżyć
    > wydaje mi się kiepskim pomysłem na realizację tego buntu.

    chrzanicie pani nessie-ip.
    "Mozna buntowac sie przeciw okrucieństwo społeczeństwa katolickiego, spychającego innowierców na margines. Jednak fundowanie własnym dzieciom takich samych przezyc wydaje mi sie kiepskim pomysłem na realizację tego buntu"

    "Mozna buntowac sie przeciw okrucieństwo społeczeństwa feudalnego, spychającego chłopstwo na margines. Jednak fundowanie własnym dzieciom takich samych przezyc wydaje mi sie kiepskim pomysłem na realizację tego buntu"

    "Mozna buntowac sie przeciw okrucieństwo społeczeństwa muzułmańskiego, spychającego innowierców na margines. Jednak fundowanie własnym dzieciom takich samych przezyc wydaje mi sie kiepskim pomysłem na realizację tego buntu"

    ...

    i tak w nieskończonośc.
    Na tym właśnie polega bunt, i przemiany społeczno kulturowe.

    Tylko dlatego masz komputer, mozesz chodzic w spodniach, i twierdzić, ze ziemia jest kulą, ze ktos narażał siebie i własne dzieci na okrutna niejednokrotnie śmierć z rąk tych 'normalnych'

    >
    > Dlaczego ci "inni" (np. cierpiący na achondroplazję) nie zdadzą się po prostu n
    > a
    > naturę, i nie kochają swoich dzieci - po prostu *swoich dzieci* - niezależnie o
    > d
    > ich wzrostu? Przecież takiej właśnie postawy, akceptacji niezależnie od wzrostu
    > ,
    > oczekują od całego społeczeństwa.
    >

    a dlaczego Ci 'normalni' nie zdadza sie poprostu na naturę, i nie przestana dążyc do własnego wyobrazenia szczęsliwego człowieka?
    Dlaczego nie przestaną 'leczyć' i wmawiać tym innym że sa chorzy?

    Czyżby tak bardzo poszukiwali potwierdzenia swojej 'normalności' że nie potrafią zaakceptować odmienności innych.

    problemu nie widzisz w dobieraniu czy dążeniu do osiągnięcia określonego 'typu' potomstwa. problem dostrzegasz jedynie w kierunku, który z Twojego punktu widzenia jest 'dobry' lub 'zły', ale to tylko polityka.

    W Chinach tez eliminuje się 'inne', niz społecznie pożądane jednostki, tylko że tam to sie troszke inaczej nazywa.


    --
    Tum podex carmen extulit horridulum
  • 15.12.06, 15:42
    > chrzanicie pani nessie-ip.
    > "Mozna buntowac sie przeciw okrucieństwo społeczeństwa katolickiego, spychające
    > go innowierców na margines. Jednak fundowanie własnym dzieciom takich samych pr
    > zezyc wydaje mi sie kiepskim pomysłem na realizację tego buntu"
    >
    > "Mozna buntowac sie przeciw okrucieństwo społeczeństwa feudalnego, spychającego
    > chłopstwo na margines. Jednak fundowanie własnym dzieciom takich samych przezy
    > c wydaje mi sie kiepskim pomysłem na realizację tego buntu"


    Bardzo uciekasz od problemu. Aż za bardzo. Wydaje mi się, że doskonale
    rozumiesz, że pożądając dziecka głuchego czy karłowatego, rodzice odbierają temu
    dziecku możliwość JAKIEGOKOLWIEK wyboru w przyszłości - jakkolwiek by on nie był
    trudny do zrealizowania. Głuchy nie stanie się słyszącym, tak jak niewierzący
    może wstąpić do kościoła. Karzeł nie uzyska przeciętnego wzrostu, tak jak
    dziecko anarchistów może zostać urzędnikiem państwowym.

    Na szczęście na razie problem jest raczej akademicki, bo jedyne, co mogą zrobić
    rodzice, to spuścić w klozecie zdrowe dziecko (zarodek), a zdecydować się na
    urodzenie chorego. Natomiast dojdzie na pewno do sytuacji, w której genami
    zdrowego zarodka będzie można manipulować - i co wtedy? Czy schizofrenicy będą
    mieli prawo rodzić schizofreników, niewidomi - ślepców, a niesłyszący - głuchych?

    No i pozostaje zawsze problem pieniądza. Ile takich subkultur o specjalnych
    potrzebach może znieść system opieki zdrowotnej?

    --
    Biada wam, przewodnicy ślepi, którzy przecedzacie komara, a połykacie wielbłąda!
  • Gość: Dosia IP: 207.117.42.* 15.12.06, 21:25
    > urodzenie chorego. Natomiast dojdzie na pewno do sytuacji, w której genami
    > zdrowego zarodka będzie można manipulować - i co wtedy? Czy schizofrenicy będą
    > mieli prawo rodzić schizofreników, niewidomi - ślepców, a niesłyszący -
    głuchyc
    > h?

    Dlatego od tego trzeba zaczac, ze wszelka zabawa zarodkami rodzi i bedzie
    rodzic pytania natury etycznej. Jedynym rozwiazaniem byloby zabronienie
    jakichkolwiek eksperymentow tego typu, co raczej jest nierealne.
    Natomiast jezeli juz sie tak bawimy to niestety musimy akceptowac to, ze metody
    te beda sluzyc zarowno nam (w imie naszych dobrze pojetych celow), jak i
    ludziom, ktorzy maja zgola odmienny poglad na to co ladne, normalne, pozadane.
    I przed takimi dylematami nie uciekniemy.
    Bo jezeli teraz mamy dylemat czy lepszy zarodek slyszacy, czy nieslyszacy to
    jaka mamy gwarancje, ze za jakis czas tak zwana "wiekszosc" nie uzna, ze lepszy
    zarodek bialy od czarnego?
    Ludzie nieslyszacy, niewidomi, niscy, garbaci itp. sa takimi samymi ludzmi, jak
    Ci "normalni". Niczego im w ich swiecie nie brakuje. Jak to ladnie ujela corka
    jednego z piszacych "kazdy ma swoje ograniczenia", takze ludzie potocznie zwani
    zdrowymi. A to co robi z nich kaleki, innych, nieprzystosowanych to stosunek
    spoleczenstwa do ich innosci. Dziecku z Downem nie przeszkadza, ze ma Downa.
    Slepego malo obchodza kolory, a gluchego dzwieki, dopoki ktos nie powie im, ze
    sa inni i gorsi. Wszystkich ludzi nalezy akceptowac takimi jakimi sa, a nie
    roztaczac nad nimi aure litosciwego wspolczucia nazywajac to tolerancja.
  • Gość: michal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.06, 00:55
    >Dziecku z Downem nie przeszkadza, ze ma Downa.
    >Slepego malo obchodza kolory, a gluchego dzwieki

    Dosia, masz racje w tym co napisałaś. Jednak nie rozchodzi się tutaj o to jak
    będzie się czuło to dziecko wobec siebie tylko o to co mu zgotują inni ludzie.
    Społeczeństo i życie z innymi to coś z czym to dziecko będzie musiało się
    uporać, a nie postrzeganie swojej 'wady'.
    Aby zrozumieć że jest to problem polecam obejrzenie filmu babilon, a dokładniej
    fragmentów poświęconych japońskiej dziewczynie.
  • 16.12.06, 01:47
    Michale, to jest zwykły szantaż - masz byc taki jak my, albo cię zgnoimy, i chec posiadania przez Ciebie dzieci podobnych do Ciebie, a nie do nas jest zła i okrutna..." - pisałem juz o tym, czy Ty naprawde nie uważasz?

    ot, konformizm przez Ciebie przemawia - nic więcej (mam nadzieję).

    --
    Tum podex carmen extulit horridulum
  • Gość: nieslyszaca IP: *.sds.uw.edu.pl 16.12.06, 07:45
    >Aby zrozumieć że jest to problem polecam obejrzenie filmu babilon, a dokładniej
    fragmentów poświęconych japońskiej dziewczynie.

    Akurat problemy tej dziewczyny nie wynikały z tego, że jest głucha.
  • Gość: michal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.06, 04:46
    ou, no to ktoś za szybko oglądał ;) pozwole sobie cytować fragment "patrzyli na
    nas jak na jakieś potwory"(scena w toalecie). Ogólnie dziewczyna mimo iż
    śliczna i niczego jej nie brak nie mogła znaleźć adoratora, a wszystkie
    przedstawione sytuacje pokazują że właśnie z powodu wady słuchu.
  • Gość: nieslyszaca IP: *.sds.uw.edu.pl 17.12.06, 09:54
    Rzeczywiście była taka scena i nawet w Polsce patrzą na nas jak na potwory (choć
    to raczej przesada w słownictwie), zwłaszcza w małych miastach, bo w Warszawie
    raczej nie. Ale do tego dziecko głuche przyzwyczajone jest od dzieciństwa i
    najczęściej nic sobie z tego nie robi. Jako dziecko ja zwracałam uwagę różnych
    obcych ludzi swoimi bujnymi lokami, wielu chciało ich dotknąć, pomacać, pytali,
    czy "moje" i czy im pożyczę. A gdy podrosłam, to malutkie dzieci bały się
    mnie-potwora właśnie z powodu wielkiej czurpryny na głowie... No, kosmitką
    byłam! :-). Ale tak naprawdę nigdy nie był to dla mnie problem, a dla dziecka
    wszystko jest naturalne, bo innego życia/świata po prostu nie zna. Więc na
    filmach nie zawsze jest tak jak w życiu, niektóre sceny są przerysowane, a ta
    scena, którą przywołujesz, była adresowana do słyszących, by się nie gapili na
    głuchych jak na małpy w zoo. A co do adoratorów, to niesłyszące są najczęściej
    adorowane przez niesłyszących, ale czy to źle?
  • Gość: michal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.06, 16:15
    Nieslysząca, napisz jeszcze czy masz ciemne włosy. Uwielbiam u kobiet ciemne
    kręcone włosy, są znakiem temperamentu :) Ta scena w filmie zapewne była
    adresowana do słyszących, i wogóle problem to mieli oni a nie ta dziewczyna.
    Nie zmienia to jednak faktu iż obiektem ich problemu była 'wada' tej dziewczyny.
    Zatem (jak myśle) nie zmienia się prawdziwość mojego poprzedniego stwierdzenia
    (które musiałem troche słabo napisać jeżeli jest inaczej interpretowane).

    > A co do adoratorów, to niesłyszące są najczęściej
    > adorowane przez niesłyszących, ale czy to źle?
    Nie mam pojęcia.
  • 17.12.06, 13:26
    ależ Ty bredzisz, człowieku.
    Wszystko z powodu wady słuchu - piszesz.
    Z powodu wady słuchu, to ona mogłaby wpaść po samochód. W tym wypadku, jeżeli pojawiły sie jakiekolwiek cierpienia, to tylko z powodu zbydlęcenia 'normalnych' niekalek -i przed tym właśnie kalectwem, większość pragnących podobnych do siebie dzieci ludzi, chce je uchronic.

    Analogicznie, w środowisku meneli, dziecko, które z jakichś powodów nie pije i nie kradnie też nie znajdzie adoratorki(a), i bedzie wytykane palcami, obijane, wyszydzane, etc.

    Nie zdajesz sobie nawet sprawy, jak jesteś żałosny w swoim kulcie 'normalności' - plebejskiej noramalności wypaczonego psychicznie i duchowo człowieka.
    Tak bardzo kultywujesz 'normalność', że nie potrafisz skrytykować nawet tego, co większść (czyli norma) robi lub wyznaje - bez względu na słusznosć tych działań. W Twoim umyśle 'normalne=dobre' - Mao byłby z Ciebie dumny.

    acha, i jesli juz mowimy o filmach, to polecam nasza rodzima 'Konopielkę' - może to pozwolić Ci troche inaczej spojrzeć na Twój system wartościowania i ogladu 'normalnosci' oczami grupy.

    Pozdrawiam.

    --
    Tum podex carmen extulit horridulum
  • Gość: michal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.06, 16:00
    Nie wiem czy to była tylko prowokacja w Twojej strony w każdym razie masz
    szczegółową odpowiedź z mojej. Zauważyłem że lubisz taką forme dialogu.
    >Z powodu wady słuchu, to ona mogłaby wpaść po samochód. W tym wypadku, jeżeli
    >pojawiły sie jakiekolwiek cierpienia, to tylko z powodu zbdlęcenia 'normalnych'
    Widze że nic nie zrozumiałeś, jak byś przeczytał mój inny post wiedziałbyś że
    napisałem "[nie chodzi o to jak to dziecko będzie się czuć wobec siebie, tylko
    o to co mu zgotują inni ludzie]^1"

    >Analogicznie, w środowisku meneli, dziecko, które z jakichś powodów nie pije i
    >nie kradnie też nie znajdzie adoratorki(a), i bedzie wytykane palcami, obijane,
    >wyszydzane, etc.
    No nikogo nie oświecisz wiadomością, że ludzie boją się inności i w
    społeczeństwach wytyka się 'innych'(poza tym porównanie do menela ma wyjątkowo
    mało polotu, zresztą wiele porównań piszesz nietrafionych).

    > Nie zdajesz sobie nawet sprawy, jak jesteś żałosny
    Dla mnie Ty jesteś żałosny, i jak widze też nie zdajesz sobie z tego sprawy.

    >nie potrafisz skrytykować nawet tego, co większść (czyli norma) robi lub
    >wyznaje - bez względu na słusznosć tych działań.
    Tutaj wstawie odnośnik, na wypadek gdybyś znów nie zrozumiał ^1. Jak widzisz
    tam znajduje się krytyka (jeżeli nie widzisz to wytłumacze).

    >W Twoim umyśle 'normalne=dobre'.
    istnieje w psychologii pojęcie, zwane 'przeniesiem', a występuje wtedy, kiedy
    projektuje(sz)my na innych swoje własne lęki,
    frustracje, potrzeby, czy intencje. Myśle że gdzieś już o tym słyszałeś.

    Pozdrawiam.
  • 17.12.06, 17:19
    Gość portalu: michal napisał(a):

    > Widze że nic nie zrozumiałeś, jak byś przeczytał mój inny post wiedziałbyś że
    > napisałem "[nie chodzi o to jak to dziecko będzie się czuć wobec siebie, tylko
    > o to co mu zgotują inni ludzie]^1"

    tak, i poddawanie sie presji grupy ludzi, i działanie w celu ich zaspokojenia, przedkaldając własna odrębność, tzw. indywidualizm nazywamy konformizmem.

    > >Analogicznie, w środowisku meneli, dziecko, które z jakichś powodów nie pi
    > je i
    > >nie kradnie też nie znajdzie adoratorki(a), i bedzie wytykane palcami, obi
    > jane,
    > >wyszydzane, etc.
    > No nikogo nie oświecisz wiadomością, że ludzie boją się inności i w
    > społeczeństwach wytyka się 'innych'(poza tym porównanie do menela ma wyjątkowo
    > mało polotu, zresztą wiele porównań piszesz nietrafionych).

    Mylisz sie, akurat to (jak i wiele innych) porównie jest idealnie wycelowane.
    Społeczeństwo szydzące z inności i takimi (lub podobnymi) metodami gwałcące 'inność' jednostki jest na takim samym poziomie rozwoju jak menele.
    Ot gawiedź, tłuszcza, dowartościowująca swoje braki, głupote, i zbydlęcenie niszczeniem wszelkich przejawów inności, która zakłóca poczucie normalności, a co za tym idzie słuszności obecnie panujących norm.

    > > Nie zdajesz sobie nawet sprawy, jak jesteś żałosny
    > Dla mnie Ty jesteś żałosny, i jak widze też nie zdajesz sobie z tego sprawy.

    Wiem wiem. Wszystko co nie przystaje do normy, jest albo złe, albo żałosne, albo... poporstu 'gorsze'.
    Śmieszne tylko jest to, że gdyby nie jednostki 'nienormalne', to do tej pory siedziałbys na drzewie, i jedyną myslą jaka zaprzątałaby Twój kudłaty łeb, byłoby pozbycie się pchły, gryzącej Cie właśnie w ogon.

    > >nie potrafisz skrytykować nawet tego, co większść (czyli norma) robi lub
    > >wyznaje - bez względu na słusznosć tych działań.
    > Tutaj wstawie odnośnik, na wypadek gdybyś znów nie zrozumiał ^1. Jak widzisz
    > tam znajduje się krytyka (jeżeli nie widzisz to wytłumacze).

    A jednak nie rozumiesz tego co piszesz.
    Znaczenie ma nie fakt, co kto komu - tutaj najważniejszą kwestia jest to, jakie bede efekty ew. działań.
    Bez względu na to, czy w Twoim rozumieniu jest to krytyka czy pochwała, to i tak w efekcie każesz tym 'innym' dostosowac sie grupy. Co sam robisz, ze strachu przed odrzuceniem przez nią.

    > >W Twoim umyśle 'normalne=dobre'.
    > istnieje w psychologii pojęcie, zwane 'przeniesiem', a występuje wtedy, kiedy
    > projektuje(sz)my na innych swoje własne lęki,
    > frustracje, potrzeby, czy intencje. Myśle że gdzieś już o tym słyszałeś.

    czyżby Twoja złosliwośc ograniczała sie do powtarzania niezroumianych przez Ciebie stwierdzeń?

    tutaj (z mojej strony) nie ma frustrarcji czy lęku; dane stwierdzenie nie jest nacechowane oceną, a stanowi jedynie suchą informację - nie ma tutaj miejsca na przeniesienie, które jest zjawiskiem o podbudowie emocjonalnej.

    W rzeczywistości, mój emocjonalny stosunek do tego zdania jest równy emocjom towarzyszącym poinformowaniu przechodnia o obecnej godzinie. Mówiąc krótko 'wisi mi to', bo ja (w przeciwieństwie do Ciebie) jestem w stanie szczęśliwie zyć z mysla, że ktoś myśli, czuje, funkcjonuje, lub wygląda inaczej niz żąda tego 'normalne społeczeństwo'.

    > Pozdrawiam.

    również

    --
    Tum podex carmen extulit horridulum
  • Gość: michal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.06, 18:52
    Słuchaj obrazoburca może to co napisze będzie dla Ciebie niegrzeczne, ale nudzi
    mnie ciągłe czytanie tego co piszesz, bo zupełnie nie możemy się dogadać.

    Dla mnie bardzo odbiegasz od tematu dyskusji, wszędzie piszesz "Tobie wydaje
    się" "Ty myślisz" "W Twoim umyśle" -jakbyś tu wszystkich znał i najlepiej
    wiedział. Czy tego chcesz czy nie, i czy podoba Ci się czy nie, moge mieć
    własne zdanie. Nie wiem dlaczego na siłe wpychasz mi swoje racje. Heh, z tego
    co widze po tematach forum, wszędzie wszystkich krytykujesz i jesteś ostatni
    sprawiedliwy. Musisz troche wyluzować.

    Nie kłopocz się z ripostą (chyba że koniecznie chcesz okazać się wobec innych
    czytających), ja jej nie przeczytam. Dla mnie dyskusja się właśnie zakończyła.
    Pozdrawiam.
  • 18.12.06, 18:32
    Gość portalu: michal napisał(a):

    > Słuchaj obrazoburca może to co napisze będzie dla Ciebie niegrzeczne, ale nudzi
    > mnie ciągłe czytanie tego co piszesz, bo zupełnie nie możemy się dogadać.

    Nie czytaj zatem.

    > Dla mnie bardzo odbiegasz od tematu dyskusji, wszędzie piszesz "Tobie wydaje
    > się" "Ty myślisz" "W Twoim umyśle" -

    i to jest według Ciebie 'odbieganie od tematu dyskusji'. ok, mozna i tak na to patrzeć - kiedy nic innego dostrzec nie jest sie w stanie.

    > Czy tego chcesz czy nie, i czy podoba Ci się czy nie, moge mieć
    > własne zdanie. Nie wiem dlaczego na siłe wpychasz mi swoje racje.

    Bo ja równiez moge mieć 'swoją racje', a to jest publiczne forum, więc jeśli nie podoba Ci sie 'wpychanie racji' to jedynie co możesz zrobić, to.... niewpychać swojej, no bo dlaczego Twoje 'wpychanie' miałoby być ważniejsze od mojego?

    > Heh, z tego
    > co widze po tematach forum, wszędzie wszystkich krytykujesz i jesteś ostatni
    > sprawiedliwy. Musisz troche wyluzować.

    sęk w tym, że ja nic nie muszę Michale, i Ty jako człowiek broniący prawa do właśnego stanowiska powinieneś to rozumieć - chyba, że tylko Ty takie prawo posiadasz.

    > ...ja jej nie przeczytam. Dla mnie dyskusja się właśnie zakończyła.

    I to jedyny rozsądny sposób, w jaki możesz uniknąć oglądu tych, ktorzy Ci sie nie podobają.
    Choc smutne to troche (i charakterystyczne), że kiedy kończą sie argumenty, to trzeba zamknąć oczy, uszy, umysł.... byle tylko nie 'zmienic zdania' - jakby bzdurne nie było.
    Salwujesz się ucieczą - ole ok, i to uszanuję.

    > Pozdrawiam.

    A ja nie pozdrawiam - przecież i tak tego nie czytasz. ;-)

    --
    Tum podex carmen extulit horridulum
  • Gość: nieslyszaca IP: *.sds.uw.edu.pl 18.12.06, 12:53
    >Z powodu wady słuchu, to ona mogłaby wpaść po samochód.

    Z powodu wady słuchu nie wpada się pod samochód, inne zmysły przejmują zmysł
    słuchu i kontrolują zagrożenia.
  • 18.12.06, 17:02
    a którym zmysłem 'słyszysz' klakson ew. pisk opon?
    Ja nie napisałem, ze z powodu głuchoty wpada się pod samochód; napisałem jedynie, że można to zrobić.

    --
    Tum podex carmen extulit horridulum
  • Gość: nieslyszaca IP: *.sds.uw.edu.pl 20.12.06, 12:09
    >a którym zmysłem 'słyszysz' klakson ew. pisk opon?

    Kąt postrzegania wzrokowego mam bardzo szeroki i wzrokiem chwytam, gdy samochód
    hamuje z piskiem opon. Generalnie jednak unikam takich sytuacji, tzn. nie
    wchodzę na ulicę bez sprawdzenia, czy coś jedzie czy nie, nie wchodzę na
    czerwonym świetle itd, a gdy idę szosą bez chodnika, idę lewą stroną pobocza i
    co jakiś czas sprawdzam, czy jakiś wariat za mną nie jedzie; gdy jest ciemno -
    sprawę ułatwiają światła samochodów.

    >Ja nie napisałem, ze z powodu głuchoty wpada się pod samochód; napisałem
    jedynie, że można to zrobić.

    Każdy (słyszący też) może to zrobić, ale kto tego chce?
  • Gość: michal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.06, 03:37
    Nawet mi się nie chciało tego czytać. Już wiem jak Cie nazwać obrazoburca -
    jesteś taki kombinator-prowokator. Zapewne zajmujesz przeciwne stanowisko tylko
    żeby sie wygadać i za wszelką cenę pokazać że Ty masz racje (nie wiedzieć po
    co). Pewnie pisanie tych szczegółowo krytykujących postów sprawia Ci
    satysfakcje, inaczej po co byś się trudził.
  • 14.12.06, 19:04
    A skoro twoim argumentem jest to, że i tak na coś trzeba umrzeć to proponuję
    zabijać wszystkie zarodki już w łonie matki, niech ta cywilizacja się skończy
    jeśli ma być realizacją chorych wizji chorych ludzi
  • Gość: wołgam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.06, 19:39
    jesli tak bardzo chca mieć dziecko podobne do siebie to niech zaadptują kaleką
    sierotkę. lekarze składją przysięgę ratowania zycia. czy świadome kaleczenie
    dzieci odwołuje się do ratowania zycia? szczerze wątpie.
  • Gość: stary czlowiek IP: *.home.cgocable.net 14.12.06, 23:40
    a spolecznosc debili chce miec dzieci debili - cos chyba nie tak
  • 15.12.06, 00:42
    Gość portalu: Dosia napisał(a):

    > Nie wiem czym tak sie ekscytujecie.
    >
    > To co dla jednych jest niewyobrazalna wada genetyczna i kalectwem, dla innych
    > jest powszechnoscia i obowiazujaca norma i powodem do dumy. Skad zalozenie,
    ze
    > osoba bedaca karlem, czy pozbawienia sluchu postrzega sama siebie jako
    > kaleke??? Bo Wam sie tak wydaje? Otoz, jak widziecie, moze byc dokladnie
    > odwrotnie. Czy w to wierzycie, czy nie, sa ludzie, ktorzy akceptuja
    > swoje "odbiegajace od normy" cechy i nie rwa wlosow z glow nad swoim rzekomym
    > kalectwem. Dlaczego maja rozpaczac nad brakiem sluchu, skoro to w niczym im
    nie
    >
    > przeszkadza! Czy Wy zazdroscicie zwierzetom ogona???
    >
    > Coz ludzie sa rozni. Jedni biali, drudzy czarni, inni garbaci, piegowaci,
    > rudzi, niscy, wysocy itp. itd. Ludzie, ktorzy nie postrzegaja siebie jako
    zbior
    >
    > wad i kalectwa wszelkiej masci chcieliby miec dzieci podobne sobie. I coz w
    tym
    >
    > dziwnego??? Oni w zaden sposob nie uwazaja, ze te dzieci beda nieszczesliwe!
    Bo
    >
    > niby dlaczego mialyby byc, skoro rodzice nie sa?
    >
    > Tu nikt nie mowi o tym, zeby dzieciom ucinac nozke po urodzeniu, bo nie
    sadze,
    > aby znalazla sie choc jedna osoba bez nogi, ktora zyczylaby tego swemu
    dziecku.
    >
    > Ale nic dziwnego nie widze w tym, ze spolecznosc karlow chce miec dzieci
    > karzelki, a spolecznosc gluchych moze chciec miec gluche dziecko - bo to jest
    > ich spolecznosc. Problem bylby natomiast, gdyby "normalne" dziecko w tych
    > spoelcznosciach mialo byc skazane na ostracyzm. Wtedy to nie jest ok.




    Rozumując analogicznie do Twojej wypowiedzi - to, że rodzice są szczęśliwi z
    kalectwem, nie oznacza, że ich dzieci muszą mieć tak samo ;/
    To druga już tak debilna wypowiedź w tym wątku.

    Swoją drogą, może dla Ciebie słuch nie jest tak ważny, ale pomyśl o tym, że dla
    niektórych jest najważniejszy, np. dla muzyków. Gdyby ktoś mnie pozbawił
    słuchu, to chyba długo bym torturowała takiego, zanim bym go pozbawiła życia ;/
  • Gość: Matka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.06, 17:06
    Chciałabym zobaczyć minę dziecka i jego późniejsze relacje z "rodzicami", którzy
    powiedzą mu o swoich egoistycznych pobudkach w okaleczeniu go. Od dawna
    twierdzę, że się ludziom w dupach przewraca.
  • Gość: Kasia IP: *.noname.net.icm.edu.pl 14.12.06, 17:36
    Jeszcze raz zwracam uwagę, że to jest argument chybiony! Rodzice nie okaleczają
    dziecka - wybierają zarodek mający konkretne geny. Czyli decydują się
    na "chore" (w waszej terminologii) dziecko - co oznacza, że ono ma szanse
    życia. Jak dorośnie to może byc tylko wdzięczne rodzicom, że żyje, że to na nie
    się zdecydowano. Inna decyzja = inne dziecko, inna osoba.
    Cała ta dyskusja to zwierciadlene odbicie rozważań, czy można usunąć ciążę,
    jeżeli płód ma wadę genetyczną - na to pewno większość obecnych tu krzykaczy by
    się zgadzała. Bo wszyscy mają reprezentować "normę", tak?
  • 14.12.06, 19:09
    Jeśli jest możliwość wyboru między zdrowiem a chorobą to nie powinno się
    wybierać choroby-to wbrew logice, zdrowemu rozsądkowi, wbrew instynktowi
    przetrwania. To podobne jak wybór między życiem a śmiercią
  • Gość: Dosia IP: 207.117.42.* 14.12.06, 19:32
    Dziewczyno. Zrozum, ze ludzie maja rozne definicje choroby! Tobie sie to w
    glowie nie miesci, ale ludzie "inni" niekoniecznie sa nieszczesliwi. Ale to
    tylko dlatego, ze byc moze masz waskie horyzonty myslowe. Musisz byc bardzo
    nieszczesliwa z tego powodu, prawda?
  • Gość: Delfina IP: *.zaodrze.punkt.pl 14.12.06, 20:31
    Nie mam wąskich horyzontów myślowych, tylko myślę w sposób racjonalny, co
    doprowadza cię do szału. Nie twierdzę, że wszyscy chorzy są nieszczęśliwi, ale
    to nie upoważnia nas do decydowania o chorobie innych, czy aż tak trudno to
    zrozumieć? Jakim prawem chcesz decydować o tym, żeby twoje dziecko było chore?
    Bo takie masz widzimisię, bo chcesz się dowartościować? Żałosne
  • Gość: Dosia IP: 207.117.42.* 14.12.06, 20:36
    Jakbys uwazniej czytala moje posty to juz dawno doczytalabys sie, ze jestem
    przeciwko zarowno dobieraniu sobie "slicznych", jak i "kalekich" dzieci poprzez
    grzebanie w genomie. To jakie dziecko sie urodzi powinno byc sprawa natury. I
    tylko natury.
  • 17.12.06, 13:46
    A Tobie kto dał prawo decydowania o tym co chorea a co zdrowe; co szczęsliwe a co nieszczęsliwe?
    Kto Ci wmówił, że Twoja recepta na szczęście jest jedyna słuszną?

    Jakim prawem decydujesz za innych czy są, lub będą szczęsliwi?

    Jesleś tchórzem Delfino - tchórzem, ktory dowartosciowuje sie kosztem (jak ich nazywasz) kalek, niepełnosprawnych, zboczeńców i wszystkich innych 'nieprzystosowanych do życia w normalnym społeczeństwie dziwolągów'

    Tylko dlatego jesteś 'lepsza', że kogoś możesz sklasyfikowac jako 'gorszego' - biedna jesteś, i biedne dzieci Twoje - na wzór i podobieństwo wypadkowej najprzeciętniejszych cech rówieśników (u)lepione.

    mniej lęku przed odmiennością życząc
    pozdrawiam.


    --
    Tum podex carmen extulit horridulum
  • Gość: Delfina IP: *.zaodrze.punkt.pl 14.12.06, 20:34
    Nie jestem Bogiem, żeby podejmować takie decyzje. Jeśli ktoś rodzi się chory,
    ok, nie mieliśmy na to wpływu, widocznie tak miało być. Ale żeby manipulować
    przy genach i dostosowywać kogoś do naszej wizji, chorej wizji? Nie można na to
    pozwolić bo to jest nienormalne a jeśli ktoś tego nie widzi to sam ma coś nie
    tak z głową - polecam lekarza
  • 17.12.06, 14:18
    Delfino, te emocje Cię kiedys zabiją - mozesz mi wierzyć.
    tak bardzo sie denerwujesz, ze nie rozumiesz nie tylko tekstu, o którym dyskutujesz; nie rozumiesz nie tylko wypowiedzi rozmówców, ale tez nie rozumiesz tego co sama piszesz.

    1. Nikt (z 'niepełnosprawnych) przy genach nie manipuluje - to juz kilkakrotnie bylo w tym wątku przypominane - przyswój to wreszcie Delfino do swojej rozgorączkowanej głowy, w w przeciwnym wypadku, jakakolwiek rozmowa z Tobą w tym wątku stanie sie bezprzedmiotowa. Twoje wypowiedzi sia OT.
    2. 'Ale żeby manipulować przy genach i dostosowywać kogoś do naszej wizji, chorej wizji?' - piszesz.
    Ok. być może masz rację, ale... ale zapominasz, że to właśnie 'normalni' przy genach manipulują; ze to Ci 'normalni' (według obenie panujących standardów 'zdrowi') manipulują przy genach w sobie tylko znanych celach, ale tego juz nie potepiasz, potępiasz jedynie takie działania wtedy, kiedy nie mieszczą sie w Twojej wizji 'normalności'.

    3. 'Nie można na to, pozwolić bo to jest nienormalne' - ot, definicja konformizmu, i kwintesencja Twojej osobowosci.

    4. 'a jeśli ktoś tego nie widzi to sam ma coś nie tak z głową - polecam lekarza' - a on juz albo naprwi takiego zepsutego człowieka i odda 'normalnym', albo odizoluje od nieskażonej odmiennością rasy panów.

    Delfino, naprawdę coraz bardziej Ci współczuję. Co Ty musisz biedulko czuc, kiedy widzisz murzyna, azjatę albo innego 'dziwolaga' na ulicy. Że o 'kalekach', 'zboczeńcach', czy innych 'wybrykach natury' nie wspomne.

    BTW Kto dał Tobie, czy jakiemukolwiek człowiekowi (np zwanemu lekarzem) prawo do decydowania o 'wartości' innego czlowieka?
    Jakiego przelicznika uzywasz oceniając taką wartość?

    i na koniec spostrzeżenie i pytanie:
    napisałaś: "Ale żeby manipulować (...)i dostosowywać kogoś do naszej wizji, (...)?
    -Nie można na to pozwolić bo to jest nienormalne a jeśli ktoś tego nie widzi to sam ma coś nie tak z głową - polecam lekarza"

    (przeciez to oczywisty absurd)

    I pytanie:
    Czy polecanie lekarza i 'leczenie' jako takie, nie jest właśnie próbą dostosowywania kogoś do czyjejś wizji?
    Dlaczego polecasz działania, których nie akceptujesz?
    przeczysz sobie kobieto.

    --
    Tum podex carmen extulit horridulum
  • Gość: jul IP: *.aster.pl 14.12.06, 20:47
    dosia, ja sie z toba zgadzam.
  • Gość: wołagam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.06, 19:46
    jaką "normę"? co ty chrzanisz za przeproszeniem? każdy człowiek ma prawo do
    wolności. nawet ten nienarodzony. i nie pisz że na pewno większość z nas
    zgodziłaby się usónąć ciążę z wadą genetyczną. nie pisz jak nie wiesz o czym
    piszesz
  • Gość: większość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.06, 22:31
    Od zawsze wiedziałem, że lewactwo to nic dobrego i prędzej czy później
    doporowadzi do degeneracji i wymarcia gatunku ludzkiego. Nie przypuszczałem
    tylko, że stanie się to tak szybko. Ale ok. Im więcej niepełnosprawnych wśród
    lewaków tym lepiej dla normalnych ludzi. Normalnych nie w znaczeniu zdrowych
    fizycznie, tylko "nie skrzywionych psychicznie przez lewackie bzdury".
  • Gość: Gość IP: *.aster.pl 14.12.06, 17:34
    z te metody?
  • 14.12.06, 18:14
    Przerażające, że są rodzice, którzy świadomie chcą mieć chore dzieci! I
    przerażające jest to, że artykuł ten napisany jest w tak wyrozumiałym tonie,
    usprawiedliwiającym zachowania takich rodziców ...


    --
    soxo

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.