Dodaj do ulubionych

Sztuczne barwniki w żywności dla dzieci odpowie...

12.09.07, 22:50
kiedy od lat "bebnilem" wszystkim w rodzinie, i wsrod znajomuch, ze
wzrost aktywnosci i agresywnosci u dzieci, mlodziezy i nie tylko,
powoduja produkty alimentacyjne, ktore zawieraja cala panoplie
konserwantow i kolorantow, rodzina, przyjaciele i znajomi w
odpowiedzi ze smiechem na ustach pukali sie w czolo.
Nie chcialbym byc zarozumialym, nie podaje sie rowniez za experta,
ale w kazdej wolnej chwili sledzilem od conajmniej 8 lat mase
artykulow wydawanych w Unii na powyzszy temat.
Nie bedac expertem w tej materii, bralem byka za rogi, czyli
rozumowalem "na logike".
Nigdy przed latami 90-tymi produkty alimentacyjne nie
byly "faszerowane" chemia, dzis to poprostu katastrofa. To jest
bomba ze spoznionym zaplonem. Nie tylko zmiany psychiczne juz w
spoleczenstwie mocno widoczne, ale patologiczne beda katastroficzne.
Nigdy nie bylo tylu zachorowan wsrod dzieci i mlodziezy na cukrzyce,
bulimie i inne.
Ostatni dzwonek dla rodzicow, znajdzcie czas aby nauczyc dzieci jak
smakuje obiad przygotowany ze zdrowej zywnosci, w domu, a nie z
pizzerii, MCDo, czy puszki, albo nie planujcie potomstwa.

--
PiS, koalicja i Psychol torunski dzialaja jak silny lek
psychotropowy - NIE POLYKAC!!!!
Edytor zaawansowany
  • Gość: km IP: 213.226.144.* 13.09.07, 09:56
    Wiec jak zmusic producentow zeby nie wciskali tej chemii wszedzie?

    Obecnie nie znalazlam na rynku zednej mieszanki przypraw, rosolu w
    kostce czy przyprawy typu Vegeta bez benzoesanu sodu!

    Dlaczego?

    Przeciez przyprawy kiedy sa samodzielne nie zawieraja tego
    skladnika. A my ,,dziekujemy,, za wzmacnianie smaku i aromatu.

    Tylko kiedy to dotrze do producentow?!

  • 13.09.07, 12:07
    Gość portalu: km napisał(a):

    > Wiec jak zmusic producentow zeby nie wciskali tej chemii wszedzie?
    >
    > Obecnie nie znalazlam na rynku zednej mieszanki przypraw, rosolu w
    > kostce czy przyprawy typu Vegeta bez benzoesanu sodu!
    >
    > Dlaczego?

    ************************************

    Chyba chodzi Ci o glutaminian sodu, który jest wzmacniaczem smaku. Benzoesan
    sodu to konserwant, który akurat nie występuje w kostkach rosołowych i
    przyprawach typu vegeta (zakaz).

    Tak po prawdzie, to mieszanki warzywne są dodatkiem do glutaminianu sodu, a nie
    odwrotnie. Dlaczego? Bo uzyskanie dobrego wywaru z samych warzyw wymaga trochę
    zabiegów - gotowania na małym ogniu przez 3-18 godzin oraz starannego
    odcedzenia. A tak wrzucasz kostki i masz. Możesz też skrócić gotowanie warzyw i
    dosypać sam glutaminian sodu. Efekt smakowy będzie podobny, ale kolor gorszy.


  • Gość: Levo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.07, 11:23
    Najgorsze są szeroko reklamowane kostki smaku - to jest prawie
    czysty glutaminian sodu plus NaCl plus czasem kawałek zioła żeby nie
    było że to sama chemia
    Vegeta to samo praktycznie

    A benzoesan sodu jest nie tylko w konserwach ale też np w tanich
    dżemach i to w sporych ilościach. I daj tu dziecku chlebek z dżemkiem
  • 14.09.07, 12:15
    ... i ASPARTAM!!!

    www.twojasylwetka.pl/old/index.php?c=4&p=14&a=15
    Wyrzućcie to paskudztwo z Waszego jedzenie, przestańcie żuć Orbit, pić napoje
    "light"!! Żołnierze amerykańscy podczas pierwszej wojny w Iraku cierpieli na
    nieznaną chorobę - dziś wiadomo, że pili dużo napojów słodzonych aspartamem ergo
    poili się metanolem!!
  • 14.09.07, 13:29
    p406_737u napisał:

    > ... i ASPARTAM!!!
    >
    > www.twojasylwetka.pl/old/index.php?c=4&p=14&a=15
    > Wyrzućcie to paskudztwo z Waszego jedzenie, przestańcie żuć Orbit, pić napoje
    > "light"!! Żołnierze amerykańscy podczas pierwszej wojny w Iraku cierpieli na
    > nieznaną chorobę - dziś wiadomo, że pili dużo napojów słodzonych aspartamem erg
    > o
    > poili się metanolem!!


    Oczywiście!!

    Aspartam i wszelkie słodziki są rakotwórcze

    A że jest nieprawdopodobnie tanie w produkcji, więc daje ogromne zyski.
    W związku z tym celowo fałszuje się opinie "naukowe".
    Za pieniądze zawsze znajdzie się ktoś, kto się pod taką podpisze.
    Polecam w innym miejscu mój komentarz do tego artykułu i zawartości tego forum
  • 14.09.07, 15:45
    Raport stanowi, że sztuczne składniki powodują nasilenie objawów, nie
    odpowiadają za sam zespół. Jedną z metod terapeutycznych jest właśnie zmiana diety.

    Co ciekawe, w SZA jest kilka szkół, które mają eksperymentalne menu w stołówkach
    oparte tylko na zieleninach wszelakich. Już po kilku miesiącach wyniki w nauce,
    a także zachowanie uległy poprawie.

    PS Zaraz znajdzie się jakiś mądry, który stwierdzi, że ADHD to wymysł marnych
    rodziców i najlepiej leczyć biciem. Używajcie ludzie rozumu. ADHDowcy używają go
    i to czasem za bardzo.
  • Gość: czytelnik ++++++++ IP: *.1.251.72.1dial.com 14.09.07, 16:36
    wszystkim jest znane jaki syf jedzo amerykanie, jednak w ostatnich
    latach sytuacja zaczyna sie zmieniac na lepsze pod tym wzgledem.
    Np. siec sklepow z zywnoscio ekologiczno, Whole Foods Market, w
    ostatnich latach miala jedna z najwyzszych obrotow finansowych w
    USA !
    Owa siec kupuje zywnosc tylko od farmerow produkujacych ekologiczno
    zywnosc oraz zywnosc nie z produktow genetycznie zmienionych i
    promowanych przez wszechmocno korporacje Monsanto.

    Teraz w USA stajo sie popularne tzw. farmers markets, czyli rynki
    farmerow. Np. w moim miescie (mieszkam w USA) w weekend na jednym z
    placow miasta okoliczni farmerzy sprzedajo swoje produkty. Jest to
    szczegolnie popularne w Kalifornii i Nowym Jorku.

    W ten sposob unika sie wiekszych zakupow w supermarketach gdzie
    jakosc zdrowotna jedzenia jest katastrofalna. Produkty zywnosciowe
    sa tam naszpikowane chemikaliami po to aby sie szybko nie psuly i
    dlugo lezaly na pulkach.
  • 14.09.07, 18:05
    wszystkim jest znane jaki syf jedzo amerykanie, jednak w ostatnich
    > latach sytuacja zaczyna sie zmieniac na lepsze pod tym wzgledem.
    > Np. siec sklepow z zywnoscio ekologiczno, Whole Foods Market, w
    > ostatnich latach miala jedna z najwyzszych obrotow finansowych w
    > USA !

    A nie płaci się więcej za produkty ekologiczne?
  • Gość: atx IP: *.airbites.net 14.09.07, 15:45
    Do listy ciekawych barwników pozwole sobie dorzucic E120 - Koszenila

    Mozemy go znalezc m.in. w galaretkach z Biedronki, lub niektorych jogurtach Campiny

    Barwnik ten jest nadzwyczaj ciekawy z powodu jego pochodzenia - uzyskuje sie go... z suszonych i zmielonych robakow. Wiecej informacji np. tu:
    www.food-info.net/pl/colour/cochineal.htm
  • Gość: Armad IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.07, 01:16
    pl.wikipedia.org/wiki/Lista_E
    Nie wszystkie z listy E są sztuczne i szkodliwe ale warto wiedzieć, które są
    naprawdę groźne.

    www.jaworek.net/kosmetyki/czarne_owce.php
    Zaznaczam żródło pochodzenia, nieocenione niemieckie okotesty
    /Źródła:
    Öko-Test "Die große Kosmetikliste"
    Rita Steins "Kursbuch Kosmetik"/

    luskiewnik.strefa.pl/acne/toksyny.htm
    Kto da więcej? Wrzucajcie ciekawe podobne linki!
  • Gość: quicksilver IP: *.gdynia.mm.pl 14.09.07, 13:19
    > Najgorsze są szeroko reklamowane kostki smaku - to jest prawie
    > czysty glutaminian sodu plus NaCl plus czasem kawałek zioła żeby nie
    > było że to sama chemia
    > Vegeta to samo praktycznie
    >
    > A benzoesan sodu jest nie tylko w konserwach ale też np w tanich
    > dżemach i to w sporych ilościach. I daj tu dziecku chlebek z dżemkiem

    Glutamin sodu (monosodium glutramate) otwiera gruczoły smakoe, "dodając
    smaku do wszystkich potraw .

    Jest JUŻ zabroniony e Califoerni poniewaz powoduje uszkodzenie mózgu!
  • Gość: doktorant IP: *.aster.pl 14.09.07, 22:00
    Jako gosc majacy sporo kontaktu z biochemia chcialem skomentowac:

    - glutaminian sodu (pl.wikipedia.org/wiki/Glutaminian_sodu)
    sklada sie jak sama nazwa wskazuje z jonu sodu Na+ (_naturalnie_ wystepujacy
    pierwiastek), oraz reszty glutaminy (p.rysunek)- naturalnie wystepujacego
    aminokwasu, jednej z cegielek do budowy bialek.

    Zatem nie ma w tym nic "sztucznego". Problem moze budzic stezenie tego zwiazku w
    jednorazowej dawce.

    Co do beznoesanu sodu, i paru innych cytowanych dodatkow, to cos moze w tym byc,
    ze dzieciaki robia sie od nich nadpobudliwe.
    Jak sobie zobaczymy na ich struktury chemiczne:

    pl.wikipedia.org/wiki/Benzoesan_sodu
    pl.wikipedia.org/wiki/Tartrazyna
    pl.wikipedia.org/wiki/Azorubina....

    - to widac ze sporo z nich to zwiazki pierscieniowe, m.in. zawierajace grupe
    fenolowa - czyli bardzo podobne do neuroprzekaznikow:

    pl.wikipedia.org/wiki/Dopamina
    pl.wikipedia.org/wiki/Serotonina
    pl.wikipedia.org/wiki/Norepinefryna
    Podczas odpowiednich reakcji w organizmie moga sie z nich zrobic
    neuroprzekazniki, albo ich bardziej zjadliwe analogi.
    Oczywiscie czlowiek musi jesc odpowiednio duzo zwiazkow pierscieniowych, np.:

    pl.wikipedia.org/wiki/Fenyloalanina
    pl.wikipedia.org/wiki/Tyrozyna
    zeby nerwy i musk mogly pracowac, ale co za duzo to nie zdrowo.

    Dawka (a moze raczej stezenie) czyni trucizne.

    Co do jedzenia zlozonego tylko z naturalnych dodatkow, to wcale nie musi byc ono
    nieszkodliwe.

    Znajomy znajomego pil codziennie szklanke naturalnego soku z marchwi, i
    wykorkowal przed 50 na watrobe (pewnie zatrucie witamina A)
  • 14.09.07, 11:48
    a kto kaze kupowac vegety i inne tego typu swinstwa? Smaczny obiad
    mozna ugotowac bez tych extra dodatków

    no wiec jak z tym wyborem? nie widze problemu :|

    --
    pozdrawiam :)

    Ula
  • Gość: elibre IP: *.leed.cable.ntl.com 14.09.07, 12:03
    właśnie. Po co vegeta? nie używam tego od bardzo dawna, wreszcie
    czuć prawdziwy smak tego co jem.

    Drodzy forumowicze (ponoć FOROWICZE jest poprawniejszą formą),
    spójrzcie ile jest tu postów a ile przy np. tematach politycznych.

    Wniosek: ledwno garstkę ludzi obchodzi zdrowe żywienie. To odbije
    się na ludzkości za kilkadziesiąt lat.

  • 14.09.07, 13:10
    usianka napisała:

    > a kto kaze kupowac vegety i inne tego typu swinstwa? Smaczny obiad
    > mozna ugotowac bez tych extra dodatków
    >
    > no wiec jak z tym wyborem? nie widze problemu :<

    A spróbuj kupić sałatkę rybną, śledzie w czymśtam i t. p. bez E-dodatków(królują
    słodziki)! W końcu nie każdy kto to lubi ma czas na samodzielne przyrządzanie.
    No i różne napoje oczywiście... Trudno już znaleźć napój bez dodatków, a w końcu
    nie każdy i nie zawsze ma ochotę na wódę!
  • 14.09.07, 13:33
    lesew napisał:

    > usianka napisała:
    >
    > > a kto kaze kupowac vegety i inne tego typu swinstwa? Smaczny obiad
    > > mozna ugotowac bez tych extra dodatków
    > >
    > > no wiec jak z tym wyborem? nie widze problemu :<
    >
    > A spróbuj kupić sałatkę rybną, śledzie w czymśtam i t. p. bez E-dodatków(króluj
    > ą
    > słodziki)! W końcu nie każdy kto to lubi ma czas na samodzielne przyrządzanie.
    > No i różne napoje oczywiście... Trudno już znaleźć napój bez dodatków, a w końc
    > u
    > nie każdy i nie zawsze ma ochotę na wódę!



    Sorry, można i to bez problemów.
    Tylko trzeba naprawdę chcieć

    Polecam niżej mój szerszy komentarz do tego artykułu i zawartości forum.
    Każdemu kto naprawdę zechce możemy pomóc.
  • Gość: Tom IP: *.brig.cable.ntl.com 14.09.07, 22:19
    Masz racje idziesz do restauracji i co sok ze świeżych owoców? nawet jak chcesz
    zapłacić za szklankę 30zł to nigdzie nie znajdziesz. Pozostaje woda z cytryną -
    tylko, że czasami to nawet tej cytryny "z butelki" potrafią nalać.

    Nie mówię już o tym, że człowiek chciałby coś szybko zjeść bo kończy pracę i
    jest głodny. A już najgorzej jest w czasie podróży (ostatnio często latam) w
    samolocie sprzedają same konserwanty i na lotniskach Europy tak samo. Wszędzie
    frytki a jak już sałatkę chcesz kupić to Ci dowalą na nią jakiś plastikowy sos z
    butelki.

    Chleb czosnkowy? z mielonym czosnkiem z torebki.

    Ja się stołuję u arabów - może i terroryści ale mało świństwa wrzucają do jedzenia.
  • Gość: kerk IP: *.acn.waw.pl 14.09.07, 23:13
    właśnie spożywam - nie ma żadnego e! :)
  • 15.09.07, 00:49
    Hej

    Gość portalu: kerk napisał(a):

    > właśnie spożywam - nie ma żadnego e! :)

    He he wcale nie. Większość piw zawiera jako przeciwutleniacz
    witaminę C czyli E300...

    --
    Pozdrawiam
    Speedy
  • 14.09.07, 13:14
    nie dotrze, oni o tym dobrze wiedzą i wcale nie mają zamiaru tego zmieniać. Nie
    mają w tym żadnego interesu.
    To ma się dobrze i skutecznie sprzedawać.
    A że jest nieprawdopodobnie tanie w produkcji, więc daje ogromne zyski.
    Polecam w innym miejscu mój komentarz do tego artykułu i zawartości tego forum
  • 14.09.07, 13:18
    Gość portalu: km napisał(a):

    > Wiec jak zmusic producentow zeby nie wciskali tej chemii wszedzie?
    >
    > Obecnie nie znalazlam na rynku zednej mieszanki przypraw, rosolu w
    > kostce czy przyprawy typu Vegeta bez benzoesanu sodu!
    >
    > Dlaczego?
    >
    > Przeciez przyprawy kiedy sa samodzielne nie zawieraja tego
    > skladnika. A my ,,dziekujemy,, za wzmacnianie smaku i aromatu.
    >
    > Tylko kiedy to dotrze do producentow?!
    >

    Powtarzam, ponieważ mój post z odpowiedzią ulokował się sprawiając wrażenie, że
    piszę bez sensu.
    Zatem treść jak niżej - dotyczy postu zacytowanego wyżej:

    NIE DOTRZE!!, producenci o tym dobrze wiedzą i wcale nie mają zamiaru tego
    zmieniać.
    Nie mają w tym żadnego interesu.
    To ma się dobrze i skutecznie sprzedawać.
    A że jest nieprawdopodobnie tanie w produkcji, więc daje ogromne zyski.
    Polecam w innym miejscu mój komentarz do tego artykułu i zawartości tego forum
  • Czytać etykiety i wybierać odpowiednie produkty - jeżeli ludzie by nie kupowali takich produktów, to producenci by ich nie produkowali.
  • Gość: ps IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.07, 10:32
    zwykły, biały - wszechobecny we wszystkich produktach gotowych. Jest tak samo trujący jak te wszystkie barwniki i konserwanty. Rozregulowuje cały układ hormonalny, powoduje cukrzycę i inne choroby w tym również ADHD. Podejrzewam, że wraz ze zmniejszeniem ilości barwników i konserwantów w diecie we wspomnianych szkołach brytyjskich, zmniejszono ilość cukru rafinowanego i to dało główny efekt uspokojenia nastrojów.

    Ciekawostka historyczno przyrodnicza:
    W starożytności (chyba na bliskim wschodzie) używano cukru rafinowanego jako narkotyku. Najciekawsze jednak jest to, że narkotyzowano się nim wąchając.

    Pozdrowienia
    ps
  • Gość: ps IP: 87.105.164.* 14.09.07, 15:16
    Bardzo słusznie te słodziki to już czysta trucizna !!!

    Dzięki za przypomnienie.

    ps
  • Gość: kerk IP: *.acn.waw.pl 14.09.07, 23:16
    nie da rady! ;)
  • Gość: Tomek IP: *.eranet.pl 15.09.07, 08:58
    CHerbatki to faktycznie bez trucizny zwanej cukrem pić się nie da,
    za to smak prawdziwej HERBATY docenić można jedynie gdy się jej nie posłodzi! ;D
  • Gość: m4dm3n IP: *.range86-135.btcentralplus.com 15.09.07, 13:56
    Gość portalu: Tomek napisał(a):

    > CHerbatki to faktycznie bez trucizny zwanej cukrem pić się nie da,
    > za to smak prawdziwej HERBATY docenić można jedynie gdy się jej nie posłodzi! ;
    > D

    ehh tak czytam te posty od gory i co? okazuje sie ze jedynym wyjsciem jest przez
    cale zycie wzerac marchewke sadzona min 300 km od jakiejs drogi i 1k km od
    najblizszej fabryki ..

    No i na powaznie , barwniki , konserwanty oraz inne paskudzstwa sa wszedzie
    nalezy sie z tym po prostu pogodzic, jakos nie mam zamiaru wracajac z pracy i
    robiac zakupy po 3h spedzac w sklepie wertujac kazda etykietke i sprawdzajac
    zawartosc z "podreczna" lista barw. i konse. bo same Exxx nic mi nie mowia..
    Wracajac z takich zakupow na ugotowanie obiadu juz czasu i sil nie starczy ;]
    Inna sprawa, zywnosc organiczna , pomijajac ze tylko mala czesc elementow z
    naszej diety, jest dostepna , to ceny sa po prostu smieszne, w Polsce nie jest
    problemem kupic na bazarku warzywka od babci co na 99% byly uprawiane w jej
    wlasnym ogrodku czy dzialace , ale w UK jak ide do TESCO i widze ceny tzw.
    "Organic food" to ciekawe ile trzeba zarabiac zeby sobie pozwolic by zywic sie
    takimi produktami na codzien Tak w ogole czym zastapic chocby : napoje gazowane
    ( cola,sprite ), chipsy, slodcze itd... Coz barwniki i konserwanty , to hmm znak
    naszych czasow , jak terroryzm czy efekt cieplarniany , a co za zycie gdzie
    trzeba sobie wszystkiego odmawiac << bo jest szkodliwe >> i przy 30ce zostac
    np. potraconym przez TIR'a . Poza tym, przy okazji warto by bylo zajac sie np.
    nawiedzonymi mamami zmuszajacymi swoje pociechy do wegetarnizmu ..

    pozdrawiam
  • Na temat cukru jest kilka fajnych filmów (cały ten cukier, cukier gorszy od tłuszczu) - polecam na youtube.
  • Gość: Noradrenalina IP: *.adsl.inetia.pl 13.09.07, 10:50
    30 lat czekali na te badania bo wielu rozumiejących neurologiczne podłoże uważało i nadal uważa, że to absurd.Według mnie efekt uzyskano przez wyeliminowanie słodyczy i wysokokalorycznych posiłków. Ciekawe jest, że w cukrzycy często występują objawy nadpobudliwości naprzemian z sennością w zależnosci od poziomu cukru we krwi.
  • 13.09.07, 12:11

    Światowy rynek dodatków spożywczych jest wart ponad 25 mld dolarów rocznie.
    Między 2001 a 2004 r., w okresie przekształceń, wzrósł on o 2,4 proc. i nadal
    szybko się rozwija.

    ************************************

    To skromna część jeszcze większego rynku szybkich zupek, fiksów i innych
    gotowych do spożycia po podgrzaniu dań.

    Ten rynek jest większy od rynku papierosów, więc jest się z czym zmierzyć.

  • 13.09.07, 12:17
    pełno jest czubków i psychopatów, doprawią to amerykańskim jedzeniem
    które podudza ADHD i mamy przez to mnóstwo młodych psycholi i innych kiboli.
  • 13.09.07, 14:39
    Cywilizacja Europejska staje się coraz bardziej parodią samego siebie i białym
    murzynem obcych.
  • Gość: naprawdetrzeźwy IP: *.axelspringer.pl 14.09.07, 11:12
    Co jeszcze wymyślą rodzice, by ukryć fakt, że nie nadają się do wychowywania dzieci?
  • Gość: meg IP: *.bb.sky.com 14.09.07, 12:08
    Nie, po polsku i po każdemu innemu chodzi o niedojrzałość układu
    nerwowego,która powoduje zaburzenia koncentracji uwagi i
    nadpobudliwość. Uwarunkowana geneycznie. Nie myl pojęć i najpierw
    doczytaj bo możesz kogoś zranić. Mam synka z ADHD i wierz mi, nie
    jest niewychowanym chamem.
  • Gość: Antek IP: *.ramtel.pl 14.09.07, 13:20
    No tak... Rodzice wszystko wytłumaczą sobie genetyką, bo tak jest
    najprościej. Niby jakie geny są odpowiedzialne za ADHD? A co z
    wychowaniem? Co z pozwalaniem dzieciom na wszystko? Dlaczego dzisiaj
    dzieci nie potrafią zapanować nad swoim ciałem, a kiedyś potrafiły?
    Czy nie jest tak dlatego, że rodzice od małego nie wychowują swoich
    dzieci, nie zwracaja im uwagi, tylko, wręcz przeciwnie, mówią on tak
    musi się pokiwać, poszaleć, odejść w trakcie jedzenia od stołu,
    uderzyć kogoś...
  • 14.09.07, 15:46
    Byli, nawet przeniknęli do literatury, jak Tomek Sawyer, czy Pipi Pończoszanka,
    że o Tygrysku nie wspomnę. Ale widać literatura jest Ci obca.
  • Gość: Antek IP: *.ramtel.pl 14.09.07, 15:53
    Co "byli"? Po jakiemu to jest?
  • 14.09.07, 16:05
    Rozwinę skrót ("bo jeden myśli szybciej, a drugi wolniej, ale nie mam pretensji"
    - J. Kryszak):

    ADHD-owcy byli w przeszłości obecni, nawet przeniknęli do literatury, etc...
  • Gość: Oserwator IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.07, 18:17
    Wygląda na to, że dzikowy ma nie tylko problemy z językiem polskim
    (bo przedmówca mówi o dzieciach, więc jeżeli już, to dzieci były a
    nie byli), ale dzikowy ma także problemy ze zrozumieniem tekstu, na
    który odpowiada, a co za tym idzie jego odpowiedź jest zupełnie nie
    na temat.
  • 14.09.07, 18:33
    Nie mam żadnego z powyższych.
    Po prostu nie nadążasz za mną, ale nic to, jeżeli trzeba łopatologicznie, to służę:

    Rodzice osób z ADHD, a później partnerzy i przyjaciele (bo z ADHD nie zawsze się
    wyrasta) nie tylko nie pozwalają im robić, co zechcą, a stopują, bo inaczej
    weszliby im na głowę.
    Pisałem też, że ADHD-owcy byli, są i będą, i to nie tylko w wieku dziecięcym, bo
    ADHD nie jest chorobą śmiertelną, wg mnie w ogóle nie jest chorobą. A ponieważ
    osoby nadpobudliwe są, poza tym, że denerwujące jak nieszczęście, to
    jednocześnie często wyjątkowo barwne, to stają się pierwowzorami literackimi.

    Ponadto w większości przypadków ADHD wychodzi w czasie badania EEG, a to, jak
    wszyscy wiemy, można modyfikować poprzez różne metody wychowawcze.
  • Gość: Obserwator IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.07, 18:59
    dzikowy napisał:

    > Nie mam żadnego z powyższych.
    > Po prostu nie nadążasz za mną,

    W moim środowisku takie zachowanie, jak Twoje w stosunku do mnie i
    wcześniej do Antka, nazywa się chamstwem, w Twoim to pewnie nazywa
    się ADHD :) Nie dość, że nie potrafisz ze zrozumieniem przeczytać
    tekstu, na który odpowiadasz, to jeszcze na dodatek atakujesz
    przedmówcę w chamski sposób. :-/
  • 14.09.07, 19:12
    Piersi zaczęliście ad personeam, toteż się przyłączyłem. Nie zasłaniam się nigdy
    ADHD, bo to nie jest Wasza sprawa. Rozumiem co czytam i odpowiadam na wybrany
    przeze mnie fragment tegoż. Przyznaję, mogłem zacytować odpowiedni jej fragment.
    Byłoby łatwiej. "Chamski, bezczelny, bezpardonowy, wściekły atak" - nie bez
    powodu w cudzysłowie. Autora nie podaję.
  • 14.09.07, 19:14
    PIERSI -rotfl
  • Gość: TG IP: *.edata.net.pl 14.09.07, 22:26
    Nie ad personeam
    byli? już ci zwracano uwagę, że to niegramatycznie napisałeś
    wciskasz jakiś ułomny równoważnik zdania ni w pięć, ni w dziewięć i dziwisz się,
    że ktoś się do tego przyczepił (miał rację) - pewnie masz jakąś "dyslekcję" czy
    inny nowomodny "globus"
    robisz mnóstwo innych baboli językowych i stylistycznych ale bez wstydu czepiasz
    się innych
    to tyle na razie
  • 15.09.07, 00:14
    Bez wstydu "czepiam się" meritum. Skracam myśli, bo m uciekają. Nawet w rozmowie
    partnerzy nie nadążają, przyzwyczaiłem się. Poza tym nie wstyd mi ganiać nago
    nawet, więc możesz mieć mnie za bezczela, ale nigdy durnia.
  • 14.09.07, 18:08
    Dlaczego dzisiaj
    > dzieci nie potrafią zapanować nad swoim ciałem, a kiedyś
    potrafiły?

    Dawniej może ten problem nie był tak nagłaśniany.
  • Gość: Obserwator IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.07, 18:28
    A ja sądzę, że kiedyś dzieci wychowywano, a dzisiaj się je po prostu
    chowa. Jakoś nie przypominam sobie, abyśmy ja i moi kuzyni jako
    dzieci gonili po domu i walili starsze ciotki po głowach i tyłkach.
    Dzisiaj dzieci moich kuzynów tak się potrafią zachowywać, a ich
    mamusie nie reagują, tylko patrzą błędnym wzrokiem przed siebie,
    obmyślając zapewne swoją nową kreację albo myśląc o czymś równie
    istotnym. A spróbuj zwrócić takiemu rozbrykanemu bachorowi uwagę, to
    Ci się dopiero oberwie. Moim zdaniem problem tkwi generalnie w braku
    wychowania dzieci.
  • 14.09.07, 13:22
    Niestety, ale 95% dzieci "z kwitami na ADHD" to male, niewychowane
    chamieta, ktorym ich rodzice - duze, niewychowane chamy - zalatwili
    stosowne kwity, aby ich pociechy "mialy latwiej", "nie stresowaly
    sie", "nie ponosily niepotrzebnej odpowiedzialnosci" i mogly
    bezkarnie naparzac rowiesnikow w szkole.
    Najbardziej pokrzywdzone w tej sytuacji sa dzieci naprawde cierpiace
    na ADHD i ich rodzice. Ale wine za to nie ponosza ludzie tacy
    jak "naprawdetrzezwy" albo ja - winni sa ci "zaradni rodzice" i
    obrotni psychologowie wystawiajacy zaswiadczenia na prawo i lewo po
    100 PLN sztuka.
    Komu jak komu, ale to wlasnie rodzicom dzieci z prawdziwym ADHD
    powinno zalezec, aby "kwity" ciezko bylo dostac.
  • 14.09.07, 15:08
    no ja miałam/mam na przykład publicznie grzeczne adhd
  • Gość: Beata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.07, 06:52
    Cham i prostak to właśnie taka osoba która po chamsku bez żadnej
    empatii i nawet próby zrozumienia tego co się do niej mówi skazuje
    dzieci które są inne na izolację.
    Takie osoby jak np. przedmówca.
    Mam dziecko chore na autyzm i naprawdę wmawiano nam że to nasza wina
    że gania jak wściekły i jest agresywny ale w badaniach u neurologa
    wyszło że ma deficyty. Potem wyszło że ma gronkowca, candidę,
    pasożyty i alergię i że to wszystko razem do kupy powoduje agresywne
    zachowanie.
    Nikomu nic nie płaciłam za "papiery" o jakich piszesz, chętnie bym
    chciała się ich pozbyć ale nie zmienię tego.
    W ADHD i autyźmie, w ADD i w innych zaburzeniach w których są
    deficyty integracji sensorycznej, człowiek - dziecko - funkcjonuje
    jakby był - przepraszam za określenie - na permanentnym kacu.
    Dźwięki docierają z nieprawdopodobnym nagłośnieniem, kolory są
    potwornie jaskrawe, pewne bodźce są kompletnie nieodczuwalne (np,
    dziecko nie czuje zimna i na mrozie biega w koszulce nie czując bólu
    czy zimna, albo wali głową w ścianę nie czując bólu) a pewne są tak
    intensywne że chce mu się wyć. Wyobraź sobie że na kacu żyjesz przez
    kilka, kilkanaście lat, a ludzie od ciebie chcą żebyś
    był "grzeczny". Do tego kompletnie nie rozumiesz tego co oni mówią,
    bo np. nie rozumiesz mowy, albo rozumiesz częściowo, bo w twoim
    mózgu nie wytworzyły się te wszystkie szlaki które pozwalają na
    rozumienie i mówienie. Wyobraź sobie że mieszkasz w grupie ludzi
    którzy mówią tak szybko że nie jesteś w stanie za nimi nadążyć albo
    mówią w języku niezrozumiałym - nie byłbyś wkurzony? byłbyś i to
    bardzo. Jak reagujesz kiedy jesteś zmęczony? chory? To teraz spróbuj
    zrozumieć co czuje chore w ten sposób dziecko.

    Dzieci nigdy nie są same z siebie niegrzeczne. Nigdy. Zawsze jest
    jakiś powód. ALbo rodzice któzy nie mają dla nich czasu albo jest to
    choroba albo jakieś somatyczne niedomagania.

    Chamstwo to jest wakie właśnie uśrednianie i patrzenie na wszystkich
    w jednakowy sposób, że jak odbiega odrobinę od "normy" to już zły.

    Mam nadzieję że coś z tego wywodu zrozumiesz. Nie chcę nikogo
    aktakować, chciałabym żeby ludzie mieli trochę więcej empatii i
    zrozumienia, przynajmniej dla dzieci. Naprawdę niełatwo jest być
    dzieckiem. Proszę spróbuj to zrozumieć. Żaden normalny rodzic nie
    płaci za "papiery na ADHD". A jeśli tak to szkoda mi jego dziecka i
    jego samego.
  • Gość: ma_ma IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.07, 11:45
    Naukowcom zajęło 30 lat to, co matki widzą po kilku godzinach.
    Przykład mojego siostrzeńca, który ma skłonności do nadpobudliowści.
    Kiedy siostra pilnuje jego diety, chłopak zachowuje się niemal bez
    zarzutu. Po paczce kolorowych cukierków, jest totalnie nabuzowany.
    Biega, krzyczy, ma gwałtowne zmiany nastroju, a kiedy musi siedzieć
    spokojnie to gryzie nerwowo koszulkę, lub ogryza paznokcie.
    Niestety większość nieświadomych lub leniwych rodziców, najpierw
    faszeruje dzieci trującym jedzeniem, a potem lekami na ich
    nadpobudliwość.
    A z własnego doświadczenia wiem, że rozumne odżywianie od rana do
    wieczora jest możliwe, szybkie i dzieci wcale nie narzekają.
  • 14.09.07, 12:33
    Mam podobny problem. Tyle, że mój synek jest alergikiem i obok wyżej
    opisanych reakcji nie może jeść produktów z mleka, miodu, czekolady
    i niektórych owoców. Ekspozycja = koszmarna swędząca wysypka i
    objawy "osobowościowe". Staram sie ze wszystkich sił unikać
    szkodliwych produktów, mały nie je praktycznie nic poza domem, ale
    plagą jest mania częstowania dzieci słodyczami na rozmaitych
    zajęciach (również w ramach przedszkola - rytmika, tańce itp.).
    Walczę z tym od trzech lat. Nie dociera do ludzi, że jeden
    cukiereczek może maluchowi zaszkodzić. A jeden cukiereczek to dla
    nas wysypka i kilkudniowy koszmar dla całej rodziny. Chce mi sie
    płakać jak słuszę te obłudne reklamy Danonków i innego
    pseudospożywczego świństwa. Na dodatek sklepów gdzie można kupić
    dziecku coś bezpiecznego do jedzenia jest jak na lekarstwo. A
    najlepsze jest to, że przy diecie eliminującej nabiał, dziecko ma
    poważne niedobory potrzebnych substancji odżywczych, ale preparatów
    witaminowych, czy chociażby wapnia w tabletkach po prostu nie ma. We
    wszystkim są barwniki, dodatki smakowe, aspartam (względnie xylitol)
    i pół tablicy Mendelejewa. Leki w przypadku choroby wyglądają
    podobnie. Dobre dawki mają te dla dzieci, ale są nafaszerowane
    dodatkami i dla mojego dziecka się nie nadają. Na razie na szczęście
    nie chorował poważnie.
  • Gość: Armand IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.07, 01:28
    NUTRILITE. Poszukaj o tym w necie.
  • Gość: jakaś IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.07, 11:52
    Ano. Teraz wyjdzie, że leniwe matki mają nadpobudliwe dzieci. Jakim
    cudem jedno jest nadpobudliwe drugie nie? Może własnie, że na
    jednego działa barwnik, a na drugie nie.
  • Gość: Antek IP: *.ramtel.pl 14.09.07, 15:15
    Ano takim cudem, że dzieci są różne, stąd jedno jest spokojne a
    drugie bardziej żywe. Problem w tym, że matki nic z tym bardziej
    żywym nie robią, tylko tłumaczą swoje dziecko, że ono już takie
    jest. Jakoś kiedyś tyle takich, jak to niektórzy nazywają
    nadpobudliwych, a ja będę się upierać, niewychowanych, dzieci nie
    było. Problem w tym, że teraz mamy pokolenie, kiedy matkami i ojcami
    są Ci, którzy sami nie zostali prawidłowo ukształtowani przez swoich
    rodziców i nie mogą sobie poradzić z wychowaniem swoich dzieci. Złe
    żywienie to takie samo wygodnictwo dzisiejszych rodziców, jak
    niechęć do wpływania na prawidłowe zachowania dzieci.
  • 14.09.07, 12:13
    pies_na_prawizne napisał:
    > Ostatni dzwonek dla rodzicow, znajdzcie czas aby nauczyc dzieci jak
    > smakuje obiad przygotowany ze zdrowej zywnosci, w domu, a nie z
    > pizzerii, MCDo, czy puszki, albo nie planujcie potomstwa.

    Jak sobie to wyobrażasz, przecież już nawet głupie warzywa są naszpikowane chemią, o wędlinach nie wspominam, bo to w ogóle nie nadeje się do jedzenia.
  • 14.09.07, 13:39
    realkrzysiek napisał:

    > pies_na_prawizne napisał:
    > > Ostatni dzwonek dla rodzicow, znajdzcie czas aby nauczyc dzieci jak
    > > smakuje obiad przygotowany ze zdrowej zywnosci, w domu, a nie z
    > > pizzerii, MCDo, czy puszki, albo nie planujcie potomstwa.
    >
    > Jak sobie to wyobrażasz, przecież już nawet głupie warzywa są naszpikowane chem
    > ią, o wędlinach nie wspominam, bo to w ogóle nie nadeje się do jedzenia.



    Można mieć w domu dobre jedzenie zupełnie wolne od chemii. Zapewniam Cię.
    Jeżeli jesteś faktycznie tym zainteresowany, napisz.
    Odsyłam cię do mojego szerszego komentarza w dalszej części niniejszego forum
  • Gość: minness IP: *.wholesale.rp80.se 14.09.07, 21:59
    ja jestem zainteresowana, ten mój mały alergik niewiele może jeść, już nie wiem
    co mu dawać...
  • Gość: roo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.07, 12:13
    Wstrząsający artykuł:P Sprawa z ADHD jest identyczna jak plaga różnych *dys.
    Prawda jest taka, że ADHD i dysleksja są stosunkowo rzadkie, a ich epidemia jest
    spowodowana tym, że rodzice szukają usprawiedliwienia dla swoich rozpuszczonych
    i rozleniwionych dzieci, a psycholodzy wybitnie im w tym pomagają wypisując
    odpowiednie zaświadczenia komu popadnie.
    W gimnazjum, w 16 osobowej klasie dysleksji nie miałem tylko ja i jeszcze jedna
    osoba. Cała reszta miała odpowiednie papierki, z czego tylko *jedna* osoba miała
    charakterystyczne objawy. Śmiech na sali.
  • 14.09.07, 12:49
    Nie masz racji. Objawy w zachowaniu u dzieci w przebiegu np.
    poważniejszych uczuleń i nadwrażliwości to fakt. Substancje
    spożywcze mogą mieć realny wpływ na zachowanie i istotnie szkodzić
    zdrowiu(patrz np. alkohol). Nie należy mieszać prawdziwych problemów
    zdrowotnych z bzikami współczesnej praktyki społecznej, bo to
    krzywdzi osoby chore i ich rodziny.
    Masowa pseudodysleksja i pseudoADHD to tylko dowód na to, że
    diagnostyka psychologiczno-pedagogiczna, jak również poziom umysłowy
    i fachowy prowadzących ją osób jest, najdelikatniej mówiąc, niski.
    Mogę to potwierdzić z autopsji, bo mam klasyczną pełnoobjawową
    dysleksję. Dowiedziałam się o niej dopiero na trzecim roku studiów,
    piszę poprawnie i nie mam najmniejszych problemów w innych
    dziedzinach, na które wada ta może wpływać. Kosztowało to tylko
    trochę więcej wysiłku i uwagi ze strony moich Rodziców. Dlatego nie
    załatwiajcie zaświadczeń, tylko pomóżcie swoim dzieciom nauczyć się
    tego czego trzeba.
  • Gość: TG IP: *.edata.net.pl 14.09.07, 22:34
    > Mogę to potwierdzić z autopsji, bo mam klasyczną pełnoobjawową
    > dysleksję. Dowiedziałam się o niej dopiero na trzecim roku studiów,
    > piszę poprawnie i nie mam najmniejszych problemów w innych
    > dziedzinach, na które wada ta może wpływać. Kosztowało to tylko
    > trochę więcej wysiłku i uwagi ze strony moich Rodziców.

    Czyli nie masz żadnej dysleksji, tylko MIAŁAŚ kłopoty z pisaniem/czytaniem.
    Kropka. Ja też kiepsko pisałem, ale się nauczyłem - nie uważam, żebym miał
    jakąkolwiek dysleksję. Namnożyło się tego jak przez zaściankową "zawojkę"
    przeniknęło światełko nauki zachodniej, gdzie sprytni lekarze wyczuli interes i
    wymyślili chorobę. Naqsi nie chcieli się czuć gorsi i wyczuli pieniążki. W
    koncernach farmaceutycznych wymyślono leki. Mało kto wie, że centrale tychże
    mają komórki odpowiedzialne nie tylko za wymyślanie leków, ale i chorób.
  • 14.09.07, 12:18
    Idiotyczny tytuł sugeruje że ADHD można wywołać dietą... Przecież ma
    podłoże genetyczne. Barwnikami można może nadpobudliwość wywołać ale
    ADHD to coś więcej niż nadpobudliwość. ECH...
    Zawsze do przesady byłam przeczulona na punkcie wszystkich E,
    dodatków itp. Nie jest łatwo zamiast wrzucić kostke męczyć się z
    gotowaniem wywaru, samemu robić dżemy i piec ciastka, nie zawsze mi
    się udawało. Ale warto..

    --
    Robótki Megann
  • 14.09.07, 12:30
    ALE JA W TO NIEWIERZę..... ASKFJAKJF.SVM.SV,MAHJBKHBL!!!!lhb!lk!b!!lk!b!kb!k!b
    l!h!l !uh!lu!hl11L!lu!hlKu!hL! l!UH !l
  • Gość: L IP: *.chello.pl 14.09.07, 12:46
    Jeszcze zabawniejsze jest to, że organizm zdrowszych dzieci broni się przed tą
    chemią pod postacią alergii. Dlatego część rodziców zwraca uwagę dietę i
    problemu nie ma. Jednak byłabym sceptyczna co do brytyjskich badań. Anglicy
    uważają także, że dzieci mogą się same wychowywać, najlepszy przykład tragedia z
    Maddy. Lekarze przepisują dzieciom nawet środki nasenne, żeby mieć święty
    spokój. Moim zdaniem dzieci potrzebują więcej czasu od rodziców a z tym wiąże
    się dobra dieta.
  • Gość: Yrr IP: *.leon.com.pl 14.09.07, 12:54
    A mnie się spodobał ten fragment:

    Brytyjska agencja norm żywieniowych (FSA - The Food Standards Agency), która zleciła badanie, była ostrożna w komentarzach. Profesor Ieuan Hughes, szef komisji eksperckiej ds. toksyczności substancji chemicznych w jedzeniu oznajmił, że w związku z tym, iż niektóre z badanych dzieci silnie zareagowały na dodatki spożywcze, a inne nie, nie jest możliwe wyciągnięcie ogólnych wniosków na temat ich wpływu na społeczeństwo. Według niego nie jest także możliwe wnioskowanie na podstawie badanej mieszanki środków na temat innych dodatków spożywczych.

    Czyli tłumacząć na język potoczny: owszem jest to szkodliwe, ale czekamy na łapówki od lobby spożywczego, żeby sprawę zatuszować i zbagatelizować.

    Pamiętacie podobne wyniki badań nad wpływem fluoru zawartego w pastach do zębów na organizm ludzki? Ile było o tym głośno ? Tydzień, może trochę mniej.
  • Gość: zberten IP: *.winn.cable.ntl.com 14.09.07, 20:52
    w tym momencie poszlas po bandzie;
    co ma znikniecie maddy do wiary, ze dzieci moga wychowac sie same?
    leki nasenne dla doroslych rzekomo podawala jej matka, a nie jej lekarz
    a pozostawienie dzieci bez opieki w anglii grozi odebraniem praw rodzicielskich
    czy ty w ogole wiesz o co ci chodzilo???
  • 14.09.07, 13:05
    Jasne wyeliminujmy wszystko co sztuczne, wszelkie poprawiacze, konserwanty, a
    później tylko płaczmy, że żywność jest droga...
    U Anglików to sę nie dziwię, że to spory problem, jak tam wszystko można kupic
    przetworzone, natomiast świeże owoce i warzywa w dużej mierze są dość drogie, a
    w puszkach czy foliach wszystko - fasolki 1001 dań w puszkach, ciasta w
    puszkach, zupy w puszkach, pełno przekąsek, chleby tez smakują, jakby były
    zrobione głównie zpolepszaczy, chleb praktycznie nie czerstwieje, najwyżej
    pojawia się pleśń.
    Kazdy rozsądny człowiek chyba wie, że lepiej zjeść obiad przygotowany nawet z
    ajkiejś mrożonki warzywnej ryby i ryżu, niz wysłać dziecko do MC Donalda, lub
    otworzyć puszeczkę, rzeczy w stylu kostek rosołowych nie wyeliminujemy, bo kto
    ma czas aby gotowac dzisiaj wywary?
    --
    Obelgi- to argumenty tych, co nie maja argumentów

    [url=www.pogononline.pl/index.php/home]PogonOnline[/url]
  • 14.09.07, 13:50
    kordzio1 napisał:

    > Jasne wyeliminujmy wszystko co sztuczne, wszelkie poprawiacze, konserwanty, a
    > później tylko płaczmy, że żywność jest droga...
    > U Anglików to sę nie dziwię, że to spory problem, jak tam wszystko można kupic
    > przetworzone, natomiast świeże owoce i warzywa w dużej mierze są dość drogie, a
    > w puszkach czy foliach wszystko - fasolki 1001 dań w puszkach, ciasta w
    > puszkach, zupy w puszkach, pełno przekąsek, chleby tez smakują, jakby były
    > zrobione głównie zpolepszaczy, chleb praktycznie nie czerstwieje, najwyżej
    > pojawia się pleśń.
    > Kazdy rozsądny człowiek chyba wie, że lepiej zjeść obiad przygotowany nawet z
    > ajkiejś mrożonki warzywnej ryby i ryżu, niz wysłać dziecko do MC Donalda, lub
    > otworzyć puszeczkę, rzeczy w stylu kostek rosołowych nie wyeliminujemy, bo kto
    > ma czas aby gotowac dzisiaj wywary?




    Zapewniam Cię, że po wyeliminowaniu chemii, żywność wcale nie musi i nie będzie
    droga.
    Zbyt łatwo wierzysz tzw. "powszechnym" opiniom, celowo zresztą
    "podkręcanym", przez tych, którzy mają w tym swój interes.
    Zakładam, że masz mniej lat ode mnie i nie pamiętasz jak wyglądał rynek żywności
    w latach 50-tych i jeszcze w 60-tych. Oraz jak wyglądały i smakowały produkty w
    tamtym czasie.
    Zapewniam Cię, że jest to możliwe i dziś.
    Trzeba tylko naprawdę chcieć.
    Jeżeli chcesz rzeczywiście coś na ten temat wiedzieć - napisz.
    Przy okazji odsyłam do mojego ogólnego postu traktującego na temat
    zamieszczonego artykułu.

  • 14.09.07, 16:03
    więdzę z grubsza czerpię z tego co mi powiadają na uczelni. Jestem przekonany,
    że znaczną część dozwolonych substancji dodatkowych można było by zastąpić czyms
    innym, albo wyeliminować w ogóle, tyle że zaletą syntetyków jest zazwyczaj to,
    że są tańsze. Jeśli chodzi o konserwowanie żywności to wątpię, aby ktoś chciał
    wracać do starych metod konserwowanie zywności, a żywność jakoś trzeba
    konserwować - ze względu na bezpieczeństwo, oraz ze względu na czas
    składowania-> towar nadający sie której do spożycia = towar mniej dostepny =
    droższy. Od tej wspaniałej i zdrowej żywności z tamtych lat kilka osób się z
    rodziny po truło,więc widac, że nie tylko nasza dzisiejsza żywność jest
    niezdrowa. Ja nie wąpię, że można sobie powrócić do żywności z jak najmniejszą
    ilością dodatków, tylko właśnie kluczem do tego jest to "Trzeba tylko naprawdę
    chcieć" - tylko kto będzie tego chciał? kto będzie chciał teraz zrezygnowac z
    pewnej wygody, aby miec zywność, która będzie "ponoć" zdrowsza.
    Wiadomo, gdzyby sie każdemu chciało to prosto wywrzeć wpływna producentów
    zywności - nie kupuj!
    O ile posiadaszjakieś interesujace materiały, to z chęcia mogę przeczytać, ale
    mimo wszystko, jak narazie wierzę temu czego mnie uczą i co muszę umiec na sesję
    egzaminacyjna.
    --
    Obelgi- to argumenty tych, co nie maja argumentów

    [url=www.pogononline.pl/index.php/home]PogonOnline[/url]
  • 14.09.07, 13:09
    Nareszcie widzę sporo rozsądnych komentarzy. Z których widać, że tym co je piszą
    zależy, by ten stan rzeczy zmienić. Nie komentuję tu bezsensownych wypowiedzi,
    próbujących podważyć sens całego zagadnienia, sprowadzając je na przykład do
    lenistwa matek, lub kombinowania zaświadczeń. Ci, co nie chcą wierzyć, że
    sztuczna żywność powoduje różne problemy zdrowotne, między innymi opisane ADHD,
    prawdopodobnie sami do tego stopnia stali się dobrowolnymi niewolnikami całego
    tego systemu, że nie są w stanie racjonalnie myśleć i wyciągać wniosków.

    Akurat pisałem wczoraj komentarz do artykułu "Spowiedź polonistki".
    Diagnoza z mojej strony ta sama, co we wczorajszym komentarzu.

    Współczesne niewolnictwo, to otumanienie ludzi do tego stopnia, że kupują "gó..
    w sreberku". Tak, bo ludzie w swej masie mają nie myśleć, tylko kupować,
    kupować, kupować.

    A że niektórym się wydaje, że są mądrzejsi od Pana Boga, niech sobie jedzą te
    trucizny.
    Aspartam i wszelkie słodziki wywołują raka.

    Konkluzja:

    Można bez kłopotu zdrowo jeść zdrowe i przy okazji bardzo smaczne produkty. Jest
    na to stuprocentowa gwarancja. I wcale nie trzeba za nie przepłacać.

    Kłamstw tego rodzaju, jakie są serwowane w żywności, pełno jest i na innej niwie.
    Właśnie w edukacji - której "cichym" zadaniem jest wykształcenie ludzi bez
    zdolności do samodzielnego myślenia i krytycznej oceny rzeczywistości.
    W sprawach mieszkaniowych - gdzie ludzie uwierzyli, że budowa, to bardzo duży
    wydatek i musi to tyle kosztować.
    W energii, gdzie mądre i korzystne dla ludzi rozwiązania "zamiata się pod
    dywan", żeby nie wychodziły na światło dzienne.

    Tak, niestety - na własne życzenie jesteśmy niewolnikami.

    Tak być nie musi.

    Zacznijmy od żywności.

    Nie będę opisywał tutaj dalszych szczegółów i rozwiązań.
    Bo na siłę nie można nikogo uszczęśliwiać.
    A nie mam ochoty i czasu, na polemikę z "bezmózgowcami", bo tacy i na tym forum
    dali o sobie znać.
    Kto jest naprawdę zainteresowany, i chciałby choć swe odżywianie uwolnić spod
    wpływów aplikowanych trucizn proszę pisać na maila:
    dobraenergia@gazeta.pl
    Pozdrawiam
  • Gość: Antek IP: *.ramtel.pl 14.09.07, 13:41
    Sztuczne dodatki do żywności może i powodują opisane problemy, ale
    kiedyś też te środki były one stosowane, a nieznośne, tzw.
    niewychowane dzieci spotykało się sporadycznie. To co wyprawiają
    dzisiejsze dzieci, to jest przede wszystkim problem wychowawczy! Czy
    nieustępowanie przez dzieci miejsca w autobusie czy tramwaju to też
    jest skutek niezdrowej żywności???
  • 14.09.07, 18:38
    A walenie się na ludzi z tobołami, pod prąd wysiadających, śmierdząc potem i
    papierochami jest kulturalne??? Problemem wychowawczym jest wygłaszanie
    publicznie bon motów w stylu "spieprzaj dziadu" i "małpa w czerwonym".
  • Gość: Tom IP: *.brig.cable.ntl.com 14.09.07, 22:45
    Niezdrowe żarcie jest niezdrowe a dziad jaki był namolny każdy widział a że ta
    dziennikarka pyskowała i podskakiwała na tej konferencji jak małpka(bo mała byłą
    z Nie kobitka) to p. Prezydent dobrze dobrze się wyraził.
    Jak ktoś jest dziad to mówisz o nim dziad,
    jak ktoś podskakuje jak małpka w cyrku to mówisz o niej małpka,
    jak wcinasz cukier to wiedz żę wcinasz truciznę z koncesją od
    Co do cukru to polecam odstawić kompletnie słodzenie kawy i herbaty - w 3 max 4
    dni przywykniecie do takiej wersji napoju, chyba że pijecie Nescafe,Lavadze,
    Pedrosa albo herbatę za 2zl za 100sztuk z Biedronki - to wtedy zobaczycie jak to
    h...wo smakuje.
  • Gość: K IP: *.adsl.inetia.pl 14.09.07, 14:22
    Mam pytanie do "dobraenergia", skąd brać zdrową żywność, skoro wszystko praktycznie przez chemię jest zatrute? Można zacząć od mięsa które jest naszpikowane różnymi utrwalaczami do tego zwierzęta są karmione karmą modyfikowaną genetycznie, antybiotykami i innym świństwem.
    Warzywami spryskanymi jakimś syfem, wyhodowanymi na jakiejś okrutnej chemii i nie wiadomo, czy nie są modyfikowane genetycznie (te warzywa sprzedawane w zwykłym warzywniaku, nie mówię o tych z marketu).
    Wędliny są zupełnie niejadalne, produkty przetworzone dobrych producentów wydają się być naturalne, pasteryzowane, ale tak poważnie nie wiadomo skąd ów producenci biorą swoje półprodukty i tak naprawdę co do nich dodają.
    Skąd w takim razie brać żywność czystą i nieskażoną. W Polsce sklepów ze zdrową żywnością w ogóle się nie widuje, a jak gdzieś się znajdzie to ceny są takie, iż nawet człowiekowi, który ma spore przychody nie wystarczy, by wykarmić rodzinę.
    I tak to nie jest koniec problemów, bo jeżeli uda nam się rozwiązać problem z żywnością, zostaje o wiele bardziej poważny problem związany z zatruciem środowiska. Wszystkie samochody, fabryki, nielegalne odpady śmieci, fabryki produkujące hałdy i chmury chemiczne wypuszczane wprost do atmosfery (dobrym przykładem jest hałda w Wiślince koło Gdańska (to ta biała góra trochę porośnięta trawą, po prawej stronie, gdy dojeżdża się do Gdańska z Warszawy)i fabryka fosforanów praktycznie w samym centrum tego miasta, zachorowalność w okolicy na nowotwory jest największa w Polsce.
    Do tego słuchy o tym, iż naturalne środowisko niezniszczone jest nam niepotrzebne, bo ważniejsza jest np. infrastruktura dokładnie przebiegająca przez takie miejsca jak np. Rospuda.
    Wydaje mi się, że jedyną drogą, by uciec od tego..., a właściwe nie ma takiej możliwości, przeprowadzenie na wieś też nie gwarantuje nam nic, bo nie wiadomo, czy w okolicy nie czai się jakiś cichy chemiczny zabójca, a jak nie ma, to dalej nie wiadomo, czy ktoś nie zbuduje za parę lat.
  • Gość: Tom IP: *.brig.cable.ntl.com 14.09.07, 22:55
    Jak czytam Twój post - to właśnie się pakuję i jadę do Afganistanu tam tylko
    jest susza, odpady popromienne (tak tak! z pocisków o rdzeniach wzbogacanych
    uranem ) i kilku talibów.

    A nie łaska to na przykład jeść owoce i warzywa? zero drobiu(same antybiotyki) i
    ryby morskie?
    Co do owoców i warzyw to należy je myć dwa razy:
    1. Pierwszy w zimnej wodzie - zmywamy zanieczyszczenia nieorganiczne, ołów, kadm
    itp przy czym nie otwieramy porów i nie powodujemy wejścia do środka owocu
    osadów organicznych
    2. Z sadów organicznych ciepłą wodą (pory w owocu zamknęliśmy uprzednio zimną
    wodą) np. pestycydów i innych "ochraniaczy", tego wszystkiego co wylatuje z
    samochodów, i okolicznych kominów.
  • 14.09.07, 13:10
    Dla mnie sprawa prosta, nie kupuję i nie jem tego całego sietu
    (napoje kolorowe, cukiereczki, ciasteczka itp.)chciałabym też
    zwrócić uwagę na tłuszcze trans(utwardzone), które są w margarynie,
    ciastkach, wyrobach cukierniczych i piekarskich, nadzieniu do
    cukierków itp. Są bardzo szkodliwe dla człowieka, prawdobodobnie
    przyczyniają się do powstawania wielu chorób cywilizacyjnych
    np.miażdżycy, nadciśnienia, cukrzycy, otyłości, spadku odporności,
    być może do nadaktywności psychoruchowej.Dania wywalczyła z UE zakaz
    używania w ich kraju tłuszvzów utwardzonych(od2003r).Polecam lekturę
    na ten temat.






  • Gość: basiaa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.07, 16:59
    no ale nie we wszystkich margarynach są te tłuszcze trans. sama jestem bardzo na
    to wyczulona i dokładnie czytam skład na opakowaniach. wysokogatunkowe
    margaryny(Flora) nie zawierają tłuszczy typu trans.
  • Gość: Tom IP: *.brig.cable.ntl.com 14.09.07, 23:04
    Gość portalu: basiaa napisał(a):

    > no ale nie we wszystkich margarynach są te tłuszcze trans. sama jestem bardzo n
    > a
    > to wyczulona i dokładnie czytam skład na opakowaniach. wysokogatunkowe
    > margaryny(Flora) nie zawierają tłuszczy typu trans.

    Droga Baaaasiu,

    są i to dużo! poczytaj dowolną książkę o technologii chemicznej organicznej. Nie
    da się zrobić margaryny bez tych tłuszczy, może być ich mniej (zależy od
    parametrów procesu) ale będą bo albo są trans albo cis.
    Można za to wybierać margaryny z większą ogólnie liczbą tłuszczy posiadających
    podwójne wiązania między węglami.

    A po prawdzie to na co Ci basiuu to masło? Sałatkę można zjeść bez chleba. Albo
    trochę sera, wędliny i nie koniecznie trzeba mieć do tego chleb. Można wszystko
    zawinąć w jakiegoś liścia(jak sushi) np. sałaty. Albo podać na plasterku
    ziemniaka lub kawałku papryki. Nie trzeba ciągle jeść kanapek!

    Co do sushi - to nie polecam polonu jako przyprawy...
  • 14.09.07, 13:13
    a gdy moje dzieci piją tylko czystą wodę (niegazowaną oczywiście) to wszyscy
    znajomi uważają mnie za wariatkę, bo dzieci nie piją herbatki. poza tym raczej
    nie jedzą wszystkich wynalazków typu: chipsy, czy hamburgery made in MC. bądźmy
    jednak szczerzy sami ze sobą, nie da się uniknąć całkowicie aby dziecko nie
    jadło sztucznych barwników (najzwyklejszy lizak?) czy konserwantów. Starajmy się
    jednak jak najbardziej tego unikać.
  • Gość: quicksilver IP: *.gdynia.mm.pl 14.09.07, 13:17
    Autism i ADHD NIE jest spowodowany sztucznymi barwnikami i dodatkami
    spożywczymi zawartymi w produktach dla dzieci, ale chemia i te barwiki
    (substancje chemiczne) moga pobudzac nadaktywność.

    Autism i ADHD to sa RÓŻŃE fazy uszkodzenia mózgu spowodowanego zatruiem
    ciezkimi metalami, (najczęściej RTĘC!, lub ołów) .

    Najczęsciej jest to zatrucie spowodowane plombami amalgamatowymi (rtęcia).

    Rtęc z plomb amaklgamatowych u matki będacej w ciązy po przez PLACENTĘ
    zakłóca i hamuje rozwój mózgu płodu!
    Pózniej karmiac noworodka rtęc z plomb przechodzi w mleku i dalej powoduje
    reakcję uszkodzonego mózgu!

    Rtęc i substanje neurotoksyczne sa powodem AUTYZMU i ADHD!
    Natomiast produkty chemiczne moga tylko pobudzac dzieckoz uszkodzonym mózgiem!

    ADHD to ulubiona diagnoza kiepskich nauczycieli jak i psychiatrów, którzy
    doja pieniadze z przestraszonych dzieci czestoleczac je lekami takimi jak
    RITALIN które konsekwentnie uszkadzaja watrobe!

    Najbardziej znany jest przypadek Dr. Robert Sinaiko który kontrolował AUTIZM
    i ADHD po przez diete i chelacje.
    Oczywiscuie lekarze którym odbierał chleb zrobili wszystko aby ten lekarz
    stracił licencję do praktyki medycyny!

    findarticles.com/p/articles/mi_m0ISW/is_265-266/ai_n15397001
    humanticsfoundation.com/sinaiko.htm
    www.feingold.org/enews/04-2005.html
    www.feingold.org/enews/04-2004.html
    Dr. Sinaiko został oskarzony miedzy innymi po prze znanego oszusta i
    psychicznie chorego pozbawionego liencji oszusta Stefana Barreta który
    razem z innymi oszustami są organizatorami kampanii na korzysc firm
    chemicznych udajac że chronia pacjentów znanego jako quackwatch!

    www.quackwatch.com

    Firmy chemiczne zorganizaowały akcje używajac "adwokatow pajentów" którzy za
    pieniasdze stali się ekspertami "medycznymi" i sprzedaja fałszywe opinie
    medyczne za bardzo duże pieniadze najczęściej oszustom takim jak adwokaci i
    firmom ubezpieczeniowym jak eksperci sadowi!







  • Gość: Beata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.07, 17:38
    Zgadzam się. To rtęć i inne metale ciężkie powodują takie schorzenia.
    Często nadpobudliwe dziecko z definicji uważa się za ADHD-owca -
    choć autyzm też ma objawy nadbpobudliwości.
    Niegrzeczne czy andpobudliwe dzieci mogą być po prostu chore na
    autyzm - lub ADHD lub inne schorzenia. Mogą one być skutkiem
    toksycznego działania rtęci lub innych związków które są składnikiem
    m.in. szczepionek podawanych dzieciom.
    Kilka dni temu Gazeta wyborcza roztrąbiła o lekarce która lojalnie i
    zgodnie ze swoją wiedzą i sumieniem lekarskim uprzedza rodziców o
    możliwym efekcie stosowania szczepionek MMR II w postaci autyzmu,
    proponując lepsze - powodujących mniejsze ryzyko - ale płatne (65
    zł) szczepionki. Ale się rozpętała burza. Dziennikarz i "lekarz"
    odsądzili ją od czci i wiary a tu proszę - dziś się pisze że jednak
    chemia może mieć wpływ na zdrowie naszych dzieci. Tyle że składniki
    żywności to nie produkty koncernów farmaceutycznych więc można pisać
    że są be, ale szczepionki w których przemycamy do organizmów naszych
    dzieci potworną dawkę tablicy mendelejewa, toksyczną dla ich
    rozwijających się mózgów, mogą być i już nie są be bo za nimi stoi
    potężna kasa...

    Więc trujmy dalej swoje dzieci słuchając niedouczonych lekarzy.
  • Gość: quicksilver IP: *.gdynia.mm.pl 15.09.07, 01:22
    Jezeli znasz angielski tozainwestuj w NAJLEPSA ksiazke jaka mozeszw zyciu
    kupic:

    Amalgam Illness: Diagnosis and Treatment
    What you can do to get better
    How your doctor can help
    by Andrew Hall Cutler, PhD, PE
    ISBN 0-9676168-0-8

    www.noamalgam.com
    Każdy głab który skończył medycyne powinien jż przeczytac aby zrobiła z niego
    PRAWDZIWEGO lekarza!

    Innaczej 1500 złotych pensji miesięcznie to za dużo!

  • 14.09.07, 13:17
    widzę, że jak zwykle pojawiają się równolegle osobnicy - my wszystko wiemy, bo
    my jesteśmy elytą która nie dała się otłumanić, a obok występują osobnicy typu -
    "a gó.. prawda".
    "Chcemy mieć wybór", a kto zabrania wam wybierać? zawsze możecie sobie sami
    ugotować, pójść na stragan, kupić obrac ugotować, czy tez zrobić sobie samemu
    sałatkę rybną... czy ktoś kogoś zmusza do tego? ludzie to kupują, bo jest tańsze
    i szybsze.
    ---
    Obelgi- to argumenty tych, co nie maja argumentów

    [url=www.pogononline.pl/index.php/home]PogonOnline[/url]
  • 14.09.07, 13:40
    Wy macie wybór, bo prawie wszystko jest teraz szybkie, tanie, wg
    niektórych smaczne, nie wymaga gotowania, samo się przyrządza i
    zawiera mnóstwo dodatków a nie zawiera tego co ma w nazwie.

    A my też chcemy mieć wybór. Chcę, żeby moje dziecko w przedszkolu
    miało jedzenie bez wielokrotnego uprzedniego maltretowania w postaci
    homogenizowania, prasowania, formowania, czyszczenia chemicznego,
    traktowanego promieniowaniem itp. itd. Chcę, żeby moje dziecko znało
    prawdziwe smaki, prawdziwych owoców, warzyw itp. itd. Chcę móc pójść
    do sklepu z dzieckiem i móc mu tam kupić jakieś ciastko bez wyrzutów
    sumienia, że je truję. Ale ja teraz nie mam wielkiego wyboru, na
    szczęście to się poprawia i nawet Tesco wprowadziło markę produktów
    ekologicznych, ale to ciągle mało. A powinno być fifty-fifty, czyli
    w każdym sklepie spożywczym 50% żywności dla "konserwowanych" i 50%
    żywności dla tych "naturalnych" :-) . Zgodzisz się? To uważałabym za
    sprawiedliwe.

    Nie chce żeby moje dziecko miało gabaryty słonia i nie mieściło się
    w fotelu samolotu w klasie ekonomicznej. Tego nie chcę.


    kordzio1 napisał:

    > widzę, że jak zwykle pojawiają się równolegle osobnicy - my
    wszystko wiemy, bo
    > my jesteśmy elytą która nie dała się otłumanić, a obok występują
    osobnicy typu
    > -
    > "a gó.. prawda".
    > "Chcemy mieć wybór", a kto zabrania wam wybierać? zawsze możecie
    sobie sami
    > ugotować, pójść na stragan, kupić obrac ugotować, czy tez zrobić
    sobie samemu
    > sałatkę rybną... czy ktoś kogoś zmusza do tego? ludzie to kupują,
    bo jest tańsz
    > e
    > i szybsze.
    > ---
    > Obelgi- to argumenty tych, co nie maja argumentów
    >
    > [url=www.pogononline.pl/index.php/home]PogonOnline[/url]
  • 14.09.07, 16:27
    A jaka to sprawiedliwość, żeby miało być 50/50 skoro osób kupujących produkowana
    tradycyjnie, jest więcej niż tych "naturalnych". Teraz jest właśnie lansowana
    moda na żywność zdrową, naturalna itd. - słowo konserwant działa odstraszająco
    jak 3literki HIV, nawet gdyby jedyną substancją o działani konserwującym w danym
    produkcie była sól...
    Najzdrowiej to było by umrzeć ; ), żyjemy w sterylnych domach, po czym kontakt z
    byle pyłkiem, czy zwierzakiem powoduje alergię, wychodzimy na ulice - wdychamy
    spaliny, jemy żywność która jakoś szczególnie nie była traktowana chemia, to i
    tak znajdzie się tam troche "bonusów" z powietrza...
    Ciasteczko? ale przecież do ciasteczka daje się także cukier biały, rafinowany,
    niezdrowy, pozbawiony wszystkich korzystnych związków.
    Wcale nie trzeba sie zywic żywnością "ekologiczną" bo to dla mnie jedynie chwyt
    reklamowy, wszystko co nieekologiczne zabija, kupcie nasz produkt bla, bla...
    Powiedzmy, że w dość ograniczony sposób, ale ufam ustalonym normom ADI i
    przestrzeganiu ich i że są z grubsza prawdziwe, a czemu miałbym nie ufać tym
    którzy mówią, że przy zachowaniu rozsądku nic nam nie grozi? przecież jest także
    druga strona przemysłu zywieniowego, która także pompuje sporo kasy w to, aby
    ludzie chcieli kupic właśnie ich produkt...
    --------------------------------------------------------------------
    Obelgi- to argumenty tych, co nie maja argumentów

    [url=www.pogononline.pl/index.php/home]PogonOnline[/url]
  • 15.09.07, 15:12
    To też mit że żyjemy w sterylnych warunkach, właśnie że tak nie
    jest, pozbywamy się z sąsiedztwa wszelkich mikrobów tych żłych jak i
    tych dobrych, a w zamian fundujemy sobie koktajl chemiczny.
    Nie jestem za żywnością ekologiczną, tylko za dobrą żywnością, a
    niestety obecnie tylko ekologiczna choć nie zawsze spełnia te
    kryteria.
  • 14.09.07, 13:28
    Jestem uważana przez rodzinę i znajomych za stukniętą na punkcie
    jedzenia. Dlaczego?

    U synka tuż po urodzeniu pojawiły się silne objawy alergii, teraz
    już trzylatek wygląda na zupełnie zdrowe dziecko i tylko ja, mąż i
    nasza niania wiemy że ta alergia to jak "przyczajony tygrys" i
    tylko my wiemy ile potrzeba samozaparcia.

    Podczas tych trzech lat nauczyłam się że nie każdy ser to ser, nie
    każdy jogurt to jogurt, a wędlina nie może kosztować 20zł i nie może
    być koloru różowego. Wiem też że gruszka suszona musi być brunatna,
    że robak w jabłku to nie powód do wyrzucenia owoca do kosza. Nie
    jest mi obce żadne słowo na etykiecie. Wyrzuciliśmy z jadłospisu
    wszelkie produkty wysoce przetworzone, z konserwantami, sztucznymi
    barwnikami itp itd.

    Okazuje się jednak że w sklepach spożywczych, przy założeniu że nie
    chcesz jedzenia konserwowanego, sztucznego, barwionego, 80%
    produktów nie nadaje się do spożycia.

    Znajomi, rodzina nie rozumieją zupełnie o co mi chodzi. Nie starają
    się nawet zrozumieć. Ale zauważyłam jedno. A to ktoś pochwali jakie
    super ogórki kiszone u mnie zjadł, jaką rewelacyjną sałatkę z
    buraczków podałam do obiadu, zagadują gdzie kupiłam tak dobry chleb
    i skąd mam takie rewelacyjne w smaku jabłka.

    Moim marzeniem jest byśmy wszyscy stali się wielkimi smakoszami,
    żebyśmy skończyli z tymi postpeerelowskimi udawankami i zaczęli
    nazywać rzeczy po imieniu, czyli, że wyrób czekoladopodobny jest
    wyrobem czekoladopodobnym a nie czekoladą, że polędwica to część
    mięsa przy schabie, a nie sprasowane resztki wyciętę z podgardla,
    że sernik ma się składać głównie z białego sera i nie musi być
    kolorowy.

  • Gość: echo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.07, 18:01
    Niewielu wie że "polepszacze" to dopiero pierwszy krok. Drugi to
    opakowania. Niejeden cwaniak kupuje w sklepach ze "zdrową" żywnością
    (jakby inna miała być niezdrowa) bio organic jogurcik w plastikowym
    kubeczku zupełnie zapominajać że ten plastik to podobnie jak tew
    barwniki są robione z ropy. Jak tu więc barwnik ma być be a
    opakowanie już nie? Ono też robi swoje, jest cały czas aktywne i
    bombarduje swoimi cząsteczkami jogurcik. Te cząsteczki są bardzo
    agresywne i działają destrukcyjnie na DNA i wszelkie procesy w
    organiźmie. Smacznego.
  • 15.09.07, 15:44
    Nie antagonizujmy, nie dzielmy żywności na ekologiczna i
    nieekologiczną, ale na dobrej jakości i złej jakości, na żywność ze
    zminimalizowaną ilością wszelkich dodatków i na tę chemicznie
    przetwarzaną.
    Nie uważam wcale że żywność tzw. ekologiczna to samo dobro, a ta
    nieekologiczna to "syf mogiła". Chodzi mi o to żebyśmy wszyscy mieli
    świadomość, że produkt produktowi nierówny. Że kapusta kiszona
    kiszona enzymatycznia nigdy nie dorówna właściwościami i smakiem
    kapuście kiszonej tradycyjnie, że nie można zrobić 1kg szynki z
    połowy kilograma mięsa, a co najwyżej odwrotnie.
    Chcę dobrej jakości żywności w naszych sklepach, która ma smak sama
    w sobie, a nie po dodaniu kilku ubarwiaczy, środków zapachowych,
    spulchniaczy itp. Chcę chleba razowego, który jest zrobiony z mąki
    razowej a nie z białej z dodatkiem karmelu.
    Pewnie, że w dzisiejszych czasach nie jesteśmy w stanie wyeliminować
    chemii z żywności, ale przecież można ją ograniczyć do minimum. Ja
    rozumiem, że do żywności często należy dodać konserwant, bo inaczej
    byśmy się mogli nieźle potruć. Ale zabrońmy producentom dodawać
    sztucznych barwników, czy też substytutów, bo to oni przecież robią
    po to żeby ukryć niską jakość produktu, żeby zastąpić składnik
    droższy tańszym. Czy naprawdę muszą nasze dzieci zjadać lody koloru
    niebieskiego? Ja nie jestem przeciwna używaniu dodatków chemicznych
    w celach ochrony naszego zdrowia przed zatruciami, chorobami itp,
    ale nie chcę, aby te dodatki były stosowane tylko po to żeby oszukać
    mnie, że niby jem coś czym to coś w rzeczywistości nie jest.
  • 15.09.07, 16:10
    A wiecie, że kiedyś toruńskie pierniki ozdabiano malując farbami (z
    dużą ilością ołowiu) i ludzi się co słabsi wykańczali po zjedzeniu
    takowego. Cech po jakimś czasie zabronił ich stosowania.
  • 14.09.07, 18:18
    Ale zauważyłam jedno. A to ktoś pochwali jakie
    > super ogórki kiszone u mnie zjadł, jaką rewelacyjną sałatkę z
    > buraczków podałam do obiadu, zagadują gdzie kupiłam tak dobry
    chleb
    > i skąd mam takie rewelacyjne w smaku jabłka.

    Wszystko pięknie, ale kto ma na to czas? Pewnie niewiele osób może
    sobie pozwoloć na samodzielny wyrób ogórków kiszonych.
  • Gość: . IP: *.crowley.pl 14.09.07, 13:51
    Ciekaw jestem, co za monstrum jest w stanie rozdziawić ryja, aby to zeżreć
    ???????????????????????
  • 14.09.07, 14:46
    Ktos tu napisal, ze w Anglii wszystko jest napakowane chemia. Nie
    zgadzam sie. Mieszkam w Anglii od trzech lat i odzywiam sie tu
    znacznie lepiej niz odzywialam w Polsce i kilku innych krajach, w
    ktorych mieszkalam. W kazdym supermarkecie mozna kupic warzywa i
    owoce organiczne bez dodatkow, wybor jest olbrzymi. Kazda dzielnica
    ma swoje farmers' markets, gdzie mozna kupic swieze produkty bez
    chemii. W kazdym miescie sa dziesiatki sklepow ze zdrowa zywnoscia,
    gdzie poza jedzeniem mozna kupic kosmetyki bez chemii, srodki
    czyszczace, produkty do higieny intymnej z nie wybielanej bawelny.
    Naprawde nie ma problemu by znalezc zdrowe odpowiedniki produktow,
    do ktorych jest sie przyzwyczajonym. Uzywam kostki rosolowej bez
    chemii, bez drozdzy i bez soli (same suszone warzywa i ziola), kupic
    moge ja w kazdym sklepie spozywczym.
    Oczywiscie, ze wiekszosc ludzi chce isc na latwizne i nie zamierza
    spedzac czasu czytajac etykietki i dokonujac wyborow - latwiej
    chwycic pierwszy lepszy produkt z brzegu. Ale mozna sie zdrowo
    odzywiac, wystarczy tylko poswiecic minimum czasu i wysilku.
    --
    In order to be irreplaceable, one must always be different.
    Coco Chanel
  • 14.09.07, 15:28
    Ja wiem, że Ameryki nie odkryję, jeśli powiem, że gdyby nie było
    popytu na "ulepszoną" żywność, nie byłoby też podaży. Gdyby zaś był
    super popyt na zywność organiczną, byłoby więcej takich produktów.
    Może dlatego nie ma, bo za mało się o tym mówi? Może ludzie nie są
    świadomi tego, co jedzą? A może jest im wszystko jedno, bo
    generalnie jest im wszystko jedno? Z drugiej strony gdyby naprawdę
    zdrowa żywność była bardziej dostępna, bardziej eksponowana,
    oznaczona i widoczna, ludzie częściej by po nią sięgali?
    Chociaż...rozmawiałam ostatnią z pewną lekarką,specjalistkę
    medycyny holistycznej, typ "siłaczki" z powołaniem, która stara się
    krzewić zdrowe nawyki, namawia do profilaktyki itp. Powiedziała, że
    każdy problem medyczny osadzony jest w określonym kontekście -
    zależy od tego, czym się człowiek odżywia, jak spi, z jakich
    materiałów jest uszyta jego odzież, jak spędza wolny czas itp i
    itd. Niby rzeczy oczywiste, o których każdy wie, ale jakoś lekarze
    nie wypisują na receptach przy każdej wizycie lekarskiej -
    określonej diety, ćwiczeń relaksacyjnych, tylko przepisuja same
    leki (no chyba, że to problem gastrologiczny). Środkiem na biegunkę
    są okreslone farmaceutyki, a nie np. jagody lub czarne pozeczki.
    Dlaczego? Dlaczego nikt o tym nie mówi? Bo ogromne molochy
    farmaceutyczne trzepią niezła kasę na lekach przeciwbólowych,
    lekach na poprawę nastroju, na cellulit, na brak witamin etc.
    Dlaczego o tym piszę? BO to wspólny problem. Dlaczego nikt wprost
    nie powie, że żywność produkowana przez wielkie korporacje to
    chemiczna bomba? Dlaczego w reklamach TV pani opowiada, że kupuje
    tylko drogie jogurty,bo sa lepsze,a pomija, że na etykietach tychże
    jogurtów jest i żelatyna wieprzowa i modyfikowana skrobia, i
    cukier, i barwniki? A cena tak naprawdę obejmuje i te reklamy i
    kosztowne badania marketingowe pt. który odcień różowego
    najbardziej kojarzy się z truskawkami?
    Dlaczego nikt nie zakaże stosowania chemicznych środków przez
    wielkie molochy, skoro tak szkodzą zdrowiu? Pieniądze, pieniadze,
    pieniądze.
    Wróćmy do popytu. Popytu na zdrowie nie ma niestety wielkiego.
    Pętla się zamyka.
  • 14.09.07, 16:01
    ``KOSMETYKI BEZ CHEMII``
    ;)))))))))))))))))))))))))
  • 14.09.07, 17:56
    osiol10 napisał:

    > ``KOSMETYKI BEZ CHEMII``
    > ;)))))))))))))))))))))))))

    A co w tym dziwnego? Sama uzywam takich kosmetykow od lat, tylko i
    wylacznie naturalnych, z naturalnych skladnikow, opakowanych w
    opakowania nadajace sie w 100% (albo blisko 100%) do recyclingu.
    W Polsce tez takie sa, zwroc uwage na Welede, Sante, Logone, Dr
    Hauschka. To sa naturalne kosmetyki.

    --
    In order to be irreplaceable, one must always be different.
    Coco Chanel
  • 14.09.07, 16:58
    No oczywiście, można kupić żywność "Organic", tylko spójrzmy na cenę... żarcia
    puszkowanego i ogólnie mocno przetworzonego jest tam masa, a przede wszystkim
    jest kilkukrotnie tańsza niż tzw. "zdrowa" żywność. Tylko, że u nas można także
    kupić świerze warzywa i ogólnie swieżą żywność, wszystko zależy od chęci.
    -----------------------------------------------------------------------
    Obelgi- to argumenty tych, co nie maja argumentów

    [url=www.pogononline.pl/index.php/home]PogonOnline[/url]
  • 14.09.07, 17:55
    Coz, wszystko zalezy od priorytetow. Ja nie kupuje np. drogiego
    miesa i nabialu (jestem wegetarianka), nie pale i nie pije alkoholu,
    wiec powazne wydatki odpadaja. Dzieki temu stac mnie na drozsze
    warzywa i owoce (zreszta te roznice w cenach nie sa takie ogromne).
    Z doswiadczenia widze, ze najbardziej na ceny warzyw i owocow
    narzekaja ci, ktorzy nie maja problemow z wydawaniem duzych sum na
    uzywki i slodycze...
    --
    In order to be irreplaceable, one must always be different.
    Coco Chanel
  • 14.09.07, 15:11
    ...przede wszystkim nadmiar węglowodanów prostych

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.