Dodaj do ulubionych

Dieta przeciwgrzybiczna

07.07.09, 11:12
Mamy chyba zalecona jakas wersje light tej diety, ale tez badan
zadnych w kierunku Candidy nie robilismy teraz synkowi, wiec
generalnie pewnie chodzi o poprawe odpornosci po leczeniu 18
infekcji w pierwszym roku przedszkola roznymi specyfikami (syropki,
antybol). Moge dawac drobnopestkowe owoce, kukurydze, ziemniaka,
dzem z drobnopestkowcow z ksylitolem, make zytnia i jej wyroby,
wieprzowine, indyka, a nawet gorzka czekolade - 1 kostka dziennie.
Generalnie wiele sprzecznych rzeczy juz czytalam co dozwolone, co
zabronione, w tym natknelam sie na info, ze wg. dra Janusa, dieta p.
grzybiczna dla dziecka jest w ogole niezbyt dobra....
Natomiast nurtuje mnie taki problem - moj syn od tygodnia jest na
tej diecie w polaczeniu z lekami izopatycznymi oraz probiotykiem
SanProbi. Wiekszej poprawy nie odnotowalam, jakos sie biedaczek
trzyma, choc pyta, kiedy konczymy diete. Mam wrazenie, ze dziecko
chodzi glodne, bo czterolatka to juz trudno jest przestawic na
okreslone potrawy, jesli zasmakowal w innych. I to jest moj problem
nr 1. O ile z drugim daniem nie ma problemu, bo zje pulpeta z miesa
(wczoraj nawet wyprodukowalam kotleta mielonego z indyka w panierce
z otrab owsianych i zytnich), to do zupy jakos nie ma przekonania, a
ze sniadaniem jest po prostu dramat - akceptuje platki kukurydziane
i ryzowe z mlekiem ryzowym jeszcze od biedy przejda... wafle
popcornowe z dzemem z truskawem z ksylitolem, ewentualnie tost z
chleba zytniego na zakwasie z jajem i warzywami i tyle -
zadnej "domowej" wedliny nie chce, jajecznicy nie chce, kaszy
jaglanej nie chce, kaszki kukurydzianej nie chce, jagod nie chce
itd. Zadne nalesniki, gofry, placki itd. na mace chocby zytniej nie
wchodza w gre - nie lubi i tyle.
A po godzinie od sniadania czy np. dwoch od zjedzenia drugiego dnia
moje dziecko jest juz glodne, w ogole akurat z powodu odstawienia
slodyczy, apetyt ma wiekszy, ale ja po prostu nie mam co mu dac, co
on by chcial laskawie zjesc oprocz chrupkow kukurydzianych! I mam
wrazenie, ze dodatkowo odchudze moje i tak mizerne dziecko! (zero
przyboru wagi od pazdziernika 2008 z powodu czestych infekcji).
Czy ktos sie borykal z takim problemem?
Edytor zaawansowany
  • 08.07.09, 09:56
    Napisze ci przykłady, co my jemy na sniadania (tzn. ja i moja
    4latka):

    - chleb żytni razowy na zakwasie (pieczony przeze mnie) lub wafle
    ryżowe lub chlebek chrupki 100% żytni + wędlina bez dodatków lub
    dżem z owoców drobnopestkowych bez dodatków (tylko owoce + sok z
    winogron) Owocowa Rapsodia lub twaróg

    - jajecznica

    - jogurt naturalny z płatkami kukurydzianymi bez cukru, orzechami
    włoskimi, słonecznikiem, siemieniem lnianym

    - gofry z dżemem/nalesniki z serem/placki z jabłkami (z mąki razowej)



    My też nie lubimy wedlin "domowych", ale jemy takie ze sklepu, tylko
    bez dodatków - zero cukru, konserwantów - samo mięcho i przyprawy
    (kupisz takie m.in. w Piotrze i Pawle).

    Co do probiotyków, to nie wolno podawać tych specjalnych dla dzieci,
    bo maja za dużo cukru. najlepsze są fisioflor, benelora, probacti 4.
    i to po kilka kapsułek dziennie, a największa porcja na czczo po
    kolacji, tak, żeby w nocy mogły popracować w jelitach.

    Jesli ma zaburzoną odpornośc i przerost drożdżaków, to pewnie ma te
    zpasożyty, dlatego warto podawać olej z pestek dyni.

    Kukurydza/popcorn/biały ryż (a więc i płatki ryżowe) nie sa
    wskazane, a ksylitol u większości osób pięknie rozwija grzyba i też
    nie jest wskazany. Trzeba tez uważac na ziemniaki, bo u wiekszości
    osób fajnie wymiatają grzyba, ale u niektórych powodują jego rozrost.

    A jaki jest powód tak czestych infekcji u twojego synka?

  • 08.07.09, 16:22
    Dziekuje Ci bardzo za przyklady sniadan, poszukam tych wedlin w PiP,
    natomiast sadzilam, ze sok winogronowy, a i winogrona przy
    podejrzeniu Candidy odpadaja? Sa to przeciez dosc slodkie owoce.
    U nas jogurt na razie tez odpada, syn jest od ponad roku na diecie
    bezmlecznej, wiec i jogurtow naturalnych ani zadnych nie jada, choc
    nabial pewnie za jakis czas wlaczymy, jak juz beda ku temu warunki.
    Powod infekcji jest banalny - pierwszy rok w przedszkolu. W sumie
    nie wiem co o tym sadzic - wiem, ze duzo przedszkolakow odchorowuje
    poczatek edukacji w tego typu placowce, mam znajoma z dzieckiem,
    ktore nie ma podejrzenia infekcji, a chorowalo dokladnie tyle samo
    razy co moje. Moje na szczescie nie mialo do tej pory ani zapalenia
    oskrzeli, ani zapalenia pluc, dusznosci itd. tylko raz bylo ucho
    odkataralne no i ze dwa razy nam sie trafil szczekajacy kaszel
    krtaniowy, czyli wiekszosc infekcji wirusowych przechodzil dosc
    spokojnie, bez powiklan - albo to zasluga homeopatii, albo
    wczesniejszej dosc dobrej odpornosci. Wczesniej byl na b. scislej
    diecie bezmlecznej, bezjajecznej, bezglutenowej, bezrybnej,
    bezcytrusowej, bezwywarowej... Stopniowo ja rozszerzalismy przed
    pojsciem do p-kola, ale przez ten rok i tak byl zywiony przeze mnie
    z powodu diety bezmlecznej. No i nie wiem, czy po prostu taka jego
    uroda, ze zaczal mocno chorowac po stycznosci z przedszkolnymi
    killerami (czyli standard), czy zmiana sposobu zywienia tak
    podkopala odpornosc?

    Dziekuje za rady i wskazowki, jednak obawiam sie, ze przy tym
    ksylitolu zostaniemy (roznie to z nim bywa), ziemniaki tez raczej
    zostawie, no i nie moge zrezygnowac z kukurydzy - nie da sie. Tak
    czy owak, mysle, ze eliminacja cukru i pszenicy na jakis czas
    powinna przyniesc jakis efekt.
    Sanprobi jest dla dzieci i doroslych, w skladzie ma skrobie
    ziemniaczana - nie mam pojecia, czy ona standardowo wystepuje w
    probiotykach czy nie?
  • 08.07.09, 16:43
    owszem, winogrona jako takie odpadają, ale w dżemie jako "słodzik"
    jest to tak minimalna ilość, że krzywdy nie zrobi.

    Jesli dziecko ma alergie na mleko, to może, a nawet powinno pić
    jogurty naturalne, ponieważ one bardzo rzadko uczulają, a przynosza
    wiele dobrego. również ser żółty jest przy alergii dozwolony, ale
    przy candidzie juz nie, więc tutaj odpada. moja córcia tez
    miała "alergię i "AZS", które minęły jak ręką odjąć po odrobaczaniu
    i odgrzybieniu.

    Dużo dzieciaków choruje, ale nie wszystkie, nie mozna tego
    usprawiedliwiać wiekiem. Moja córka ma 4.5 roku i była jeden raz
    przeziebiona, a tak naprawdę to miała tylko katar i nie mam
    pewnosci, czy nie była to alergia. Gorączkę tez miała jeden raz.
    Nigdy nie brała antybiotyku.

    Zawsze jest jakaś przyczyna i trzeba ją znaleźć.

    pociągnijcie tę dietę, choć najpierw może nastąpić pogorszenie, ale
    to dobrze, bo to znaczy, ze grzyby zdychają. efekty takie wieksze
    zauważycie po ok. 1 mies.

  • 08.07.09, 22:31
    To masz chyba bardzo... zdrowe dziecko wink)
    Dziekuje za posta.

    Pytanie na szybko, czy orkisz jest dozwolony?

    Chcialabym, zeby ten miesiac minal i faktycznie bylo cos widac, choc
    de facto efety bedzie widac jak pojdzie z powrotem do p-kola.
    Nie wiem, czy syn ma alergie na mleko, testy nic nie wykazaly,
    natomiast poprzednia b. scisla dieta byla zalecona z powodu bardzo
    luznych kup, ktore pojawily sie po jakiejs drobnej infekcji.
    Trudno tak naprawde stwierdzic, czy i gdzie jest pies pogrzebany w
    tym wszystkim. Kubek ma b. wysokie IgE calkowite - norma
    przekroczona ponad 6-8 razy, przy czym po odrobaczeniu, ktore
    nastpilo przed przedszkolem, i po rozpoczeciu edukacji w przedszkolu
    (jakies 1,5 mies.) jeszcze wzroslo. Jak dotad nie spotkalam sie
    jeszcze z zadnym pediatra, ktory choroby przedszkolne traktowalby
    jakos specjalnie - wszyscy zakladaja, ze tak musi byc.
    Pediatra, ktora zalecila diete, leczy lekami izopatycznymi i uwaza,
    ze zdrowy organizm broni sie sam przed wirusami. DObrze, pokazcie mi
    taki, ktory nigdy nie polegnie na tym polu? : ))

    Aha zeby bylo smieszniej u nas podejrzenie alergii jest takie...
    niejednoznaczne. W testach nic nie wyszlo (14 alergenow pokarmowych
    w ub, roku), w tym roku pojawila sie alergia wziewna pod koniec
    maja... (wodnisty katar). W biorezonansie wyszla nam ladna kolekcja
    alergenow (wszystkie zboza glutenowe, mleko, laktoza, kakao, soja,
    przy czym tylko przy soi byly ewidentne, jasne objawy),
    odczulalismy. Po roku mamy to co mamy, czyli rozwalona odpornosc.
    Ja juz generalnie nie wiem sama co robic i w ktora strone isc...
    Jesli dieta nie da efektu, albo po powrocie do w miare normalnego
    jedzenia bedzie powtorka infekcji sprzed roku, to chyba nie
    wystarczy mi juz sil ani pomyslu na inne dzialania, jak standardowy
    zestaw chorego alergika czyli sterydy, syropy itd.
  • 08.07.09, 22:34
    Anyx27. Skąd te dane o ksylitolu?
    ("a ksylitol u większości osób pięknie rozwija grzyba i też
    nie jest wskazany.")
    ksylitol i stewia właśnie hamują rozwój grzybicy a nie powodują ich rozrost.
    O ziemniakach przy candida nie słyszałem nic dobrego.
  • 09.07.09, 07:55
    U mojego synka też było podejrzenie alergii na mleko, wysypywało go
    zawsze po zjedzeniu nawet minimalnej ilości nabiału. Odkąd jest na
    diecie wszystko minęło. Jogurt naturalny spróbowałam podać najpierw
    w małej ilości, nic się nie działo. Teraz zjada już cały kubeczek,
    najczęściej codziennie i nie ma śladu żadnej wysypki. Spróbuj, może
    Twojemu dziecku też nie zaszkodzi.

    pzdr.
  • 09.07.09, 10:25
    lubliniak80 napisał:

    > Anyx27. Skąd te dane o ksylitolu?
    > ("a ksylitol u większości osób pięknie rozwija grzyba i też
    > nie jest wskazany.")
    > ksylitol i stewia właśnie hamują rozwój grzybicy a nie powodują
    ich rozrost.
    > O ziemniakach przy candida nie słyszałem nic dobrego.

    z doświadczenia setek osób z forum borelioza wink oraz kilku lekarzy,
    czyli kolejne setki osób. Wiekszości osób grzyb się rozrasta pięknie
    po ksylitolu, natomiast ziemniaki jak najbardziej sa wskazane.
    oczywiście każdy organizm jest inny i najwazniejsze, to obserwować
    swoje reakcje. jesli nie szkodzi nam ksylitol, to mozemy go używać,
    jesli szkodza ziemniaki, odstawić. Pisałam o ogóle.
  • 22.07.09, 10:25
    Czwarty tydzien diety - sciema jakas z tym zywieniem i tyle. Kuba
    nie chce pewnych rzeczy jesc, a ja nie mam dla niego zadowalakacej
    alternatywy. Nadal mam wrazenie, ze dieta polega na zapychaniu glodu
    chrupkami kukurydzianymi. Co dwie h dziecko by cos zjadlo, ale;
    ryzu nie chce, miesa innego niz w postaci kotleta - niechetnie,
    pomidory nie przejda, gotowane warzywa szybko przez zoladek
    przelatuja, ruzy brazowego czy kaszy gryczanej patykiem nie ruszy
    (choc staram sie je ukrywac pod fura warzyw), makaron zytni ciezko
    wchodzi, w ogole zupy sa w nielasce... Ale codzienna kostka
    czekolady gorzkiej - obowiazkowa. Od czasu do czasu przejdzie jajo,
    najlepiej zapieczone w tosterze z chlebem, kupilam tez wedline i
    parowki bez cukru, ekologiczne po horrendalnych cenach, ale
    przynajmniej moge zrobic kanapki. No i tak sie meczymy, juz nie
    wiem, ktore z nas bardziej.
    Dziecko nie lubi wszelkich macznych potraw typu pierogi, nalesniki,
    gofry itd. wiec to mam z glowy.
    Zalamana jestem, tak szczerze mowiac. Syn sie ciagle dopytuje kiedy
    koniec diety i bedzie mogl zjesc lizaka.
    Mam wrazenie, ze to u dzieci, ktore maja juz jakas swiadomosc, po
    prostu nie wypali. Bo jak za chwile wroce do cukru xxx razy
    dziennie, to wlasciwie jaki sens?
    Zdazylam przeczytac ksiazke Janusa.
  • 22.07.09, 13:08
    Dlaczego masz wracać do cukru xxx razy dziennie?
    Wcześniej co dziecko jadło???? Kaszy nie, ryzu nie?

    Kostka gorzkiej czekolady, to powinna być ewentualnie nagroda za zjedzony ładnie
    obiad.

    Dlaczego ściema?????

    Moje dziecko już jest od dosć długiego czasu na diecie i Ja jestem b.zadowolona.
    Dziecko mi przytyło, zmieniło się zachowanie, skóra w końcu wygląda normalnie
    (my mamy chyba jeszcze inne pasożyty).

    Pozdrawiam
  • 22.07.09, 14:19
    Ano moje dziecko tylko czeka na koniec diety, zeby wrocic do
    wszystkich zakazanych owocow z pelna swiadomoscia: Sinlacu,
    slodyczy, soczkow itd. Na razie zakazy przyjmuje bez buntu, z wielka
    pokora, ale wiem, ze po prostu po uplywie magicznych 6 tyg. nie bede
    w stanie mu odmowic - co powiem, ze to niezdrowe? Akurat dobra
    argumentacja dla 4-latka.
    Sciema dlatego, ze wg. tego co mowila pani doktor, przy tej diecie i
    leczeniu izopatycznym zmniejsza sie ochota na cukier, a nawet
    pojawia sie zainteresowanie nowymi smakami - u mojego dziecka tego
    nie widze. On najchetniej by sie rzucil na cos z cukrem i wykupil
    pol sklepu ze slodyczami, a nowe smaki ma naprawde gdzies.
    Owszem,czekolade mu dawkuje i tylko wtedy, gdy zje sniadanie
    porzadnie (bo do obiadu bez czekolady to nie mamy szansy dotrwac).
    Poza tym jestem tak naprawde wsciekla z powodu tego, ze mamy regres
    w obyczajach - jedzenie wciskam mu na zasadzie szantazu, przy TV czy
    podczas karmienia. Inaczej nie zje. I bedzie chodzic glodny i
    marudny. Oczywiscie, gdybym byla twarda jak skala,to bym pewnie
    olala, ale wole mimo wszystko miec dziecko, ktore glodne nie
    chodzi,bo i tak z przyborem wagi jestesmy do tylu.
    Ja nawet nie mam stwierdzonych zadnych pasozytow badaniami, tylko na
    podstawie objawow (infekcje w pierwszym roku przedszkola, laknienie
    slodyczy itd.). Jest mi ciezko,bo wsparcia zadnego w otoczeniu nie
    mam, a do tego dziecko mi patrzy w oczy z wyrzutem,bo nic nie moze z
    tego, co jadaja inne dzieci. I tak jest dzielny i mowi, ze nie moze,
    bo ma diete. Ale ta dieta przeciez kiedys sie konczy, a amnezji nie
    powoduje.
    Ja mam wrazenie, ze po prostu w pewnym wieku bywa trudniej. Rok temu
    taka dieta bylaby dla nas latwiejsza, bo syn nie znal niektorych
    smakow, czy tez nie mial wyrobionych pewnych upodoban. Poza tym
    wraca jesienia do przedszkola i wprawdzie mamy wywalczone wlasne
    zywienie, to jednak bedzie widzial co jedza inne dzieci, a wiadomo,
    ze dieta a la przedszkolna najzdrowsza nie jest.
    No i wreszcie za niecaly miesiac dziecko ma urodziny i co ja
    wlasciwie moge mu podac na te urodziny? Wafle ryzowe z dzemem?!
    Sorry przemawia przeze mnie naprawde spora gorycz, rozczarowanie,
    zniecierpliwienie upierdliwym staniem przy kuchni calymi dniami i
    jedna wielka niewiadoma co do efektow diety...
  • 22.07.09, 14:28
    Co do wczesniejszych przyzwyczajen, to owszem, kaszy dziecko nie
    jadalo, bo nie chcialo - plulo nia dalej niz widzialo. Z ryzem do
    jakiegos momentu bylo ok, ale ten ubiegly rok to byl I rok
    przedszkola i dieta byla w miare zbiezna z tym, co dawali w
    przedszkolu (tyle, ze bez sztucznych dodatkow, glutaminianu, zup z
    kostek rosolowych itp.), czyli generalnie ryz raz na miesiac,
    parowki na sniadanie, wedliny na kanapce, deserki codziennie itd.
    Dopoki Kuba nie poszedl do p-kola, to chetniej jadal owoce.
    Kasza gryczana, owszem, pojawiala sie sporadycznie, ale dzieci
    niechetnie ja jedza, a ryz brazowy w ogole nie wystepuje w menu.
    W czasie tego roku moj syn nabral upodobania do kotletow mielonych i
    mies w panierce. Owszem, ja moglam nadal kultywowac zdrowsze wersje
    obrobki, ale z kolei nie chcialam, zeby za bardzo odroznial sie od
    rowiesnikow. Z korzysci mamy tylko to, ze zaczal jadac kanapki czy
    jajka, bo wczesniej nie bylo o tym mowy.
  • 23.07.09, 11:33
    > ale z kolei nie chcialam, zeby za bardzo odroznial sie od
    > rowiesnikow.

    On będzie się odróżniał od rówieśników, bo będzie miał grzyba, a co się za tym
    idzie pewnie wiesz. Na pewno nie będzie lepiej.

    Moje dziecko ma 4,5 roku i niestety nie ma zmiłuj. Córka sama zauważyła, ze nie
    ma już plam na skórze i jak ktoś częstuje ją ciastkiem to dziękuje i mówi że nie
    może.
    Do przedszkola nosiłam swój chleb, powiedziałam czego jeść nie może. Bywało tak
    że dostała zwykły makaron, ale niestety nie byłam w stanie przywozić obiadów do
    przedszkola.

    Generalnie pewnie Ty się meczysz, bo niestety trzeba więcej kombinować w kuchni,
    zmienić przyzwyczajenia.
    Ja też tak miałam, byłam zła na cały światsmile

    Pozdrawiam
  • 24.07.09, 19:30
    Chyba trafilas w sedno - ja sie mecze... zwlaszcza jak jestem jedna
    przeciwko "calemu swiatu" (rodzina, znajomi uwazaja, ze to
    niepotrzebne fanaberie itd,) plus wlasnemu dziecku.
    Szczerze mowiac, 4-ty tydzien diety moze chyba byc momentem
    kryzysowym...
    Wlasnie gadalam z lekarka, do tego stopnia mnie to wszystko rozwala,
    ze jej sie poryczalam przez telefon. Do tego jestem w 7 miesiacu
    ciazy, co bedzie po porodzie, to generalnie nawet boje sie myslec...
    czy sobie poradze z jednym i drugim dzieckiem, gotowaniem itd. itp.
    Poza tym moje dziecko NIE MA ewidentnych objawow, ktore latwo byloby
    golym okiem zauwazyc i zdiagnozowac - chyba. WIec i z dostrzezeniem
    poprawy jest ciezko.
    Poprawa mialaby sie u nas przelozyc na poprawe odpornosci i mniejsze
    lalknienie cukru. Na co jeszcze to sama nie wiem...
    Wiesz ja caly ub. rok gotowalam i nosilam do p-kola cale jedzenie
    Kuby od A do Z. A teraz on jest przekonany, ze wraz z zakonczeniem
    diety bedzie powrot do tego, co jadal wczesniej. I na dzien
    dzisiejszy to ja nie wiem, jak go wyprostowac.

    Co do zagrzybienia rowiesnikow - zapewne niejeden cos ma, tylko
    szczerze mowiac kto sie bawi w diety p. grzybiczne? Malo kto,
    latwiej podac sterydy na kaszel czy katar alergiczne albo inna
    chemie... A diete tak naprwade w roznych wariantach trzymamy juz
    ponad rok i ja bym wiele dala za to, zeby moje dziecko w koncu moglo
    zjesc to czy owo bez mojej kontroli i sprawdzania zawartosci itd.
    itp.
  • 24.07.09, 21:15
    My na diecie jesteśmy ponad pół roku-kasza gryczana , jaglana,
    brązowy ryż , makaron żytni razowy, chleb na zakwasie itp. Co do
    warzyw jest b trudno zje brokuły, kalafior i świeżego ogórka - ale
    też nie chętnie. I co nicccccccc. Do tego specyfiki, uodparniacze,
    prebiotyki - sporo tego i nic.... Chwilami lepiej chwilami gorzej,
    lekarze się dziwią ( odwiedziło nas kilku warszawskich lekarzy
    polecanych na forum ) i sami nie wiedzą co myśleć i robić. Był
    dwukrotnie w ciemno odrobaczany . I teraz nie wiem, czy od pogody
    czy to już mega znudzenie jest bunt jedzeniowy , je na spacerach, na
    placu zabaw, w sklepie a tak nie...... Mam mega doła, dosyć diety,
    wszyscy patrza jak na wariatkę która przesadza, martwi się.......
    ale objawy są i koniec. Od wrześnie idzie do przedszkola i tym
    jestem przerażona, choroby przynoszone z przedszkola, dieta .....
    Najgorzej dołuje mnie to, że lekarze nie wiedzą dlaczego ciągle nie
    ma stałej odczuwalnej poprawy .... i bądź tu matko mądra i lecz
    dziecko.............. straszne
    --
    mój na zawsze
    <*>
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,621,65547357.html
  • 26.07.09, 14:54
    Wspolczuje...
    Mnie lekarka kazala przeglodzic malego i nie dac mu sie manipulowac.
    No i zadnego karmienia, jedzenia przed TV itd. Albo je, albo chodzi
    glodny. Od wczoraj staram sie... Niby jakos zaczelo dzialac. Dzis
    przyjezdzaja dziadkowie na pare dni, wiec pewnie krecia robote mi
    zrobia (znecam sie nad dzieckiem itd.) ;-((
    Potem wyjazd na urlop z calym kramem jedzeniowym, a urlop w
    towarzystwie znajomych, co to tez uwazaja, ze ja wymyslam i odrobina
    cukru czy innego niezdrowego zarcia nie zaszkodzi.
    Maz tez puka sie w czolo jak slyszy, ze cukier mamy nadal miec
    odstawiony i w ogole jest przekonany, ze na dluzsza mete sie tak nie
    da, a im dziecko starsze, to tym trudniej i ze wszystko jest dla
    ludzi...
  • 26.07.09, 23:53
    My wyjeżdżamy we wtorek nad morze z całą torbą jedzenia, jak to
    będzie zobaczymy..........., ech szkoda gadać - pozdrawiam
    --
    mój na zawsze
    <*>
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,621,65547357.html
  • 11.08.09, 12:56
    My juz po urlopie.
    Konczymy diete, tzn. jutro mija 6 tyg od jej rozpoczecia.
    Nie wiem, co dalej po kolei wprowadzac i jak malego zywic?
    Moze ktos cos podpowie?
  • 19.08.09, 19:23
    anyx mam pytanko:czy wy dalej pracujecie nad candidą??jaki macie
    przyrost.czy ten chleb żytni można jeść cały czas(na zakwasie)?Mój
    mały ma candide na 1plus i nie wiem czy mogę mu zostawić taki
    schemat żywienia je podobnie jak wy...czy tam twoje dziecko..a co z
    jogurtem można?
  • 19.08.09, 21:45
    Dziewczyny jak tak czytałam wasze posty to jakbym widziała
    siebie...mam identyczne problemy...w rodzinie zero wsparcia a ja
    wymyślam oczywiście..Dobrze wiedzieć że nie ejstem sama..mój synek
    tez od wrzesnia ma iśc do przedszkola...aż boje sie pomyśleć co to
    bedzie bo jedzenia raczej nosić swojego nie można..
  • 20.08.09, 07:52
    patrycjagr!
    Moje dziecko chodzi do przedszkola państwowego, wiec z dietą jest róznie.
    Ja przynosiłam swój chleb, dałam zaświadczenie od alergologa że nie może
    nabiału, na podwieczorku czesto nie zostawała, a jak była to mówiłam pani czego
    ma nie jeść.
    Będzie oksmile
  • 20.08.09, 21:54
    Moj za poltora tyg. wraca do przedszkola, niby zywiony przeze mnie w
    100%, ale i tak nie mam gwarancji, ze nie mu nie dadza slodzonej
    herbaty czy cukierkow z okazji urodzin ktoregos z kolegow.
    Na razie rozszerzylam diete o pare owocow i pszenice z pelnego
    przemialu, ale nie wiem co dalej dawac. Niby docelowo mamy jesc
    wszystko, choc pewnie z jak najmniejsza iloscia cukru... Maz juz w
    ogole ma cisnienie na to, zeby mu wszystko podawac jak zwykle.
    Wczoraj maly mial urodziny - ech, wyprodukowalam ciasto a la kruche
    z maki pszennej pelnoziarnistej z fruktoza i margaryna bezmleczna.
    Normalnie slodka grahamka wink) Dziecko zachwycone.
    Przez miesiac przybral pol kg. NIe jest to jakis spektakularny
    wynik, niestety. A ogolnie to ma niedobor masy ciala, jak sie
    okazalo na bilansie 4-latka ;-(( Zaczynam po prostu miec dosc tych
    diet.
    Pozytek z tej diety, to to, ze zaczal chetniej jesc jajka.
  • 20.08.09, 23:21
    letizia..
    własnie tego się obawiam...bo moja siostra pracuje w przedszkolu i
    wiem jak to wszytsko wygląda wlasnie.wierzysz tym Paniom w
    przedszkolu że stosują się do twoich wskazań??Ja trochę nie
    bardzo...powiem ci co moja siostra mi powiedziała..ma dziecko
    właśnie że nie może jeśc nabiału..i wiesz jak to wygląda??Nie dają
    jej namacalnych produktów mlecznych typu mleko ale zamiast tego
    kompot..a jeśli chodzi o produkty wieloskładnikowe typu naleśnik
    gdzie może być mleko to już nikt na to nie patrzy a dziecko to
    je...obawiam sie że to tak wszedzie wygląda....kurcze szkoda że nie
    ma przedszkoli gdzie naprawde dzieci jedzą zdrowo..siostra mi nawet
    raz mówiła że ochrzaniała baby w kuchni że mają tak nie solić zup że
    tego sie jeść nie da itp..Boję się cholernie>>A czy odpowiecie mi na
    temat tego chleba na zakwasie i jogurtów??
  • 24.08.09, 16:33
    Tekst linka

    Co to są za bzdury?? Jak się unika rzeczy kwaśnych to grzyby padają??
    Chyba jest właśnie na odwrót-może ktoś mi wyjaśni??

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.